Gmach Liceum Asnyka, widok od frontu
      Opublikowane w Ziemi Kaliskiej
Profesor Janina Chwilczyńska

Kalisz w życiu i twórczości Adama Asnyka

Zygmunt Miszczyk - portret A. Asnyka

Zygmunt Miszczyk - portret A. Asnyka

W latach dzieciństwa i młodości Adama Asnyka Kalisz, miasteczko liczące niespełna 12 tysięcy mieszkańców, podupadłe względem gospodarczym, nawiedzanymi klęskami (pożary, epidemie), stanowi jednak poważny ośrodek życia kulturalnego. Zjeżdżają w tym czasie do Kalisza artyści nie tylko krajowej ale i europejskiej sławy. W roku 1855 bawi tu Apolinary Kątski wybitny skrzypek, w roku 1857 dwukrotnie koncertują bracia Józef i Henryk Wieniawscy, kilkakrotnie odwiedza Kalisz Kazimierz Łada znany autor kujawiaków. Miejscowe siły występowały w często urządzanych koncertach muzycznych. Dużym powodzeniem cieszył się wśród publiczności i zdobywał wielkie pochwały teatr amatorski. Grywano przeważnie sztuki autorów polskich, więc Bogusławskiego, Fredry, Korzeniowskiego, Ładnowskiego, Skarbka. Poczynając od raku 1800, w którym zespół Teatru Narodowego Wojciecha Bogusławskiego po raz pierwszy wystąpił w Kaliszu, miasto co roku gościło w swych murach artystów scen warszawskich i krakowskich. Do roku 1858 posiadał Kalisz własny budynek teatralny, który spłonął doszczętnie, i odtąd przedstawienia musiały odbywać się w sali Hotelu Polskiego lub u Förstera w parku.

Głównym ośrodkiem życia towarzyskiego skupiającym górne sfery miasta była w tym czasie Resursa Kaliska, gdzie urządzano bale i zabawy. Poza tym ziemianie i bogaci kupcy zbierali się u Förstera, w Hotelu Berlińskim, u Szymanowskiego i w cukierni Rufina Wągrowskiego w Rynku. Rzemieślnicy schodzili się po całodziennej pracy do tzw. bawarni porozrzucanych po całym mieście i na przedmieściach.

W mieście kwitły żywe tradycje walk narodowo-wyzwoleńczych. Kalisz brał czynny udział w powstaniu listopadowym, miał dwóch przedstawicieli w rządzie Narodowym, a piechota i jazda kaliska odznaczyły się w bitwie pod Warszawą. W roku 1848, gdy w Księstwie Poznańskim twarzą się oddziały polskie i Mierosławski staje na czele siły zbrojnej, Kalisz choć oddzielony kordonami, bierze w wielkich wydarzeniach historycznych udział, a młodzież nie bacząc na pogróżki, przedziera się tłumnie do Pleszewa, do wojska polskiego. W roku 1863 oddziały powstańcze walczą po wszystkich zakątkach ziemi kaliskiej.

Tak wyglądają stosunki w mieście gdy w kilka lat po klęsce roku 1830 osiedla się w Kaliszu przybyły z zesłania ojciec poety, Kazimierz Asnyk, uczestnikpowstania listopadowego. Jak pisze poeta w swej autobiografii, ojciec jego na przekór ówczesnym pojęciom fałszywej i wojskowej pychy zabrał się energicznie do kupiectwa".

Otworzył w Kaliszu sklep ze skórami a wkrótce potem hotel i wraz z doktorem Stańczukowskim - wielkim przyjacielem rodziny - pierwszą w mieście księgarnię połączoną z czytelnią. Kazimierz Asnyk w chwilach wolnych uczył syna musztry i zaprawiał do rygoru wojskowego. Swoją marsową powierzchownością, pod którą kryła się wielka dobroć, imponował dziecinnej wyobraźni.

Z tkliwą, serdeczną, głęboką miłością otaczała wątłego jedynaka matka, osoba wrażliwa, delikatna, która wywrze decydujący wpływ na ukształtowanie się postawy życiowej poety. Ona uczyła go początków nauki i gry na fortepianie.

O matce Asnyka pisze Kotarbiński:

"Iskrę ducha poetyckiego otrzymał Asnyk od matki, która od razu uwierzyła w jego powołanie i nagradzała 10 letniego malca za wierszowane powiastki. Poeta wzrastał w atmosferze miękkości, słodyczy, pogody i uśmiechu."

O tym, jak Asnyk kochał rodziców, świadczyć może późniejsza korespondencja z ojcem, stanowiąca wzór przywiązania, szacunku i miłości synowskiej.

Namiętnością młodego chłopca stały się książki, które czerpał z księgarni ojca. Były tam dzieła wielkiego romantyzmu, których idee walki narodowo-wyzwoleńczej ożywiały młode pokolenie. Mickiewicz i Słowacki kształtowali młodość Asnyka. Troskliwa matka wzięła domowego nauczyciela, który przygotował chłopca do czwartej klasy. W domu Asnyków panowała atmosfera na wskroś patriotyczna. Docierały echa wielkich wydarzeń roku 1845 i 1848. Zachował o nich poeta takie wspomnienie umieszczone w autobiografii:

Pierwsze silniejsze wrażenia, jakie odniosłem, były wiadomości o rzezi galicyjskiej i później o ruchach rewolucyjnych z 48 roku. Słyszałem prowadzone po cichu rozmowy, czytane i rozbierane artykuły gazet zagranicznych, szczególniej z Księstwa Poznańskiego. Moja wyobraźnia dziecinna ożywiała się i zapalała, a słowa: Polska, Wolność, Braterstwo Ludów brzmiały w mych uszach jak czarodziejska muzyka: coś już w części rozumiałem, czegoś się domyślałem, słowem dusza wyjrzała na jakieś szersze horyzonty."

W roku 1849 oddali rodzice Asnyka do Wyższej Szkoły Realnej w Kaliszu, która mieściła się w tym samym gmachu, gdzie obecne Liceum Ogólnokształcące im. Adama Asnyka.

W tym czasie inspektorem, szkoły był Karol Beithel, ogromnie ceniony przez młodzież jak i ogół mieszkańców Kalisza. Beithel dbał o rozwój umysłowy i moralny młodzieży, rozwijał w uczniach umiłowanie wiedzy i poczucie swych obowiązków, śpieszył z pomocą uczniom biednym.

Nauczycielami Asnyka byli: Albin Dąbrowski, Wincenty Gajewski, Sylwester Kinicki, Jan Kluczewski, Jan Kowalski. Młodzież była wychowywana w poszanowaniu dla tradycji walk o wolność i niepodległość ojczyzny.

Obraz Jacka Malczewskiego "Asnyk i muza"     Serdeczna przyjaźń koleżeńska łączy Asnyka z braćmi Chodyńskimi, a zwłaszcza z Adamem historykiem Kalisza, ze Stefanem Gillerem późniejszym poetą znanym pod pseudonimem Stefana z Opatówka, ze Stefanem Rembowskim autorem wielu prac historycznych. Asnyk uczył się chciwie, szczególnie matematyki i nauk przyrodniczych. Mimo wątłego zdrowia przechodzi z nagrodą z klasy do klasy i w roku, 1853, a więc jako piętnastoletni chłopiec zdaje egzamin dojrzałości i otrzymuje tak zwany patent uprawniający do wstąpienia na uniwersytet. Był jednak jeszcze za młody, pozostaje więc w domu, uczy się języków: łaciny, niemieckiego, francuskie go i angielskiego. Poza tym aplikuje w kaliskim sądzie pokoju. W roku 1856 idąc za życzeniami ojca wstępuje do Instytutu Agronomicznego pod Warszawą. Studia te jednak zupełnie mu. nie odpowiadają. Po paromiesięcznym pobycie poeta opuścił Marymont i powrócił do domu.

Jak zaznacza w swej autobiografii, pisał wiersze i tłumaczenia, między innymi tłumaczył "Burgrafów" Wiktora Hugo. Pobyt w domu nie trwał długo. W roku 1857 Asnyk opuszcza już na zawsze Kalisz i wstępuje do świeżo otwartej w Warszawie Akademii Medyko-Chirurgicznej. Jego czynny udział w pracach przygotowawczych do powstania styczniowego, współpraca z czerwonymi, działalność członka wrześniowego Rządu Narodowego, udział w walce 1863 roku, głębokie przeżycie klęski - świadczą o atmosferze uczuć patriotycznych wyniesionych z domu rodzinnego i kaliskiego środowiska. Hasła walki narodowo-wyzwoleńczej, uznanie dla bohaterstwa i ofiarności uczestników powstania, silny protest przeciw godzeniu się z niewolą - znajdowały częsty wyraz w twórczości poety. W wierszu "W 25 rocznicę..." tak określi Asnyk po latach rolę roku 1863 w życiu narodu:

"Boś ty nie przyszedł jako klątwa nieba
Ani nie spadłeś jak grom niespodzianie
Lecz jak duchowa narodu potrzeba
W krwawych wypadków wypłynąłeś pianie
Aby ostatnim orężnym protestem
Zapisać w dziejach nieśmiertelne:
"Jestem!"

Asnyk wcześnie zaczyna swą twórczość poetycką. W Muzeum Kaliskim znajduje się oryginał wiersza 11-letniego poety. Dla doktora Walentego Stańczukowskiego, przyjaciela rodziców, napisał Asnyk wierszowane powinszowanie imienin i dołączył do niego dowcipny wierszyk p.t. "Krowa i rzeźnik"*)

W roku 1897 w "Wędrowcu" zostały ogłoszone drukiem trzy utwory młodzieńcze poety: "Z powinszowaniem Imienin" - krótki wiersz, napisany przez poetę w 12 roku życia na uroczystość imienin kierownika pensjonatu, wyraża uczucia młodocianego ucznia dla zasług wychowawcy. W 15 roku życia na brulionie zadań łacińskich napisał poeta bardzo poważny w tonie wiersz zaczynający się od słów "Choć me miano jest zniszczenie&". W roku 1855 siedemnastoletni Asnyk pisze w Kaliszu wiersz "Cieniom Malczewskiego", w którym składa hołd twórcy "Marii". Zestawia ją z "Konradem Wallenrodem" i "Dziadami" wyrażając przekonanie, że przyszłość należycie doceni zapomnianego poetę.

Kazimierz Koszutski w swych wspomnieniach o Asnyku, drukowanych w roku 1897 po śmierci poety, opowiada o wielkiej skromności Asnyka, który przebywając w Paryżu w roku -1860 w towarzystwie Karola Balińskiego i Bohdana Zaleskiego, którzy czytali swe wiersze, nie dał poznać, że sam także tworzy. Dopiero, jak stwierdza Koszutski, Asnyk dyktując mu w roku 1865 "Sen grobów", napomkną, że wiele dawniejszych swych wierszy rzucił w kominek.

W roku 1868 ukazała się we lwowskim "Dzienniku Literackim" "Legenda pierwszej miłości" - wiersz, w którym autor z perspektywy już kilkunastu lat z humorem potraktuje swój pierwszy zawód miłosny 15-letniego ucznia szkoły realnej w Kaliszu. W lekkiej, wytworne j satyrze, ośmieszającej pustkę i lekkomyślność lalek salonowych wspomni swój sentyment do starszej od siebie o dwa lata Walerii Nawrockiej.

W tym samym roku ukazał się również w "Dzienniku Literackim" wiersz "Echo kołyski", w którym znalazło wyraz serdeczne przywiązanie poety do matki. Asnyk z rozrzewnieniem wspomina beztroskie dzieciństwo, pieszczoty matki, piosenki przez nią śpiewane, ową atmosferę pogody i uśmiechu, która go otaczała.

Wśród wierszy ofiarowanych przez poetę Anieli Grudzińskiej w Szczawnicy 1868 roku ("Gdybym był młodszy", "Z podróży Dunajcem", "Karmelkowy wiersz") znajduje się wzruszający sonet zaczynający się od słów: Kiedym Cię żegnał usta me milczały. I nie wiedziałem, jakie słowo rzucić". Asnyk w słowach pełnych bolesnej rezygnacji i tęsknoty za rodzinnym miastem skarży się ukochanej: "Dam mój daleko i nie mogę wrócić". Jako uczestnik powstania styczniowego i członek Rządu Narodowego miał do Kongresówki drogę zamkniętą. Rodzice poety dopiero około roku 1870 przenieśli się do Krakowa. Asnyk pisząc o dalekim domu, myślał o Kaliszu.

W przepięknym wierszu "Rodzinnemu miastu" napisanym na prośbę przyjaciela Adama Chodyńskiego, drukowanym po raz pierwszy w "Kaliszaninie" 7 lutego 1870 roku sięgnął Asnyk do "kraju lat dziecinnych". Poeta ze wzruszeniem wita rodzinny gród, stare w kasztanowe aleje parku, mury szkolne, przenosi się do miejsce, gdzie "niegdyś żywiej serce biło":

"Droga mnie wiedzie do starego grodu
Otoczonego ramionami Prosny
Tam, wśród alei kasztanowych chłodu
Czerpałem tchnienie pierwszej życia wiosny
Co w cudowności szatę się obleka;
Jak sen zstępuje i jak sen ucieka."

Po gorzkich zawodach życiowych (klęska powstania, konieczna rozłąka z rodzicami, nieszczęśliwa miłość do Anieli Gruzińskiej), sięga pamięcią do najszczęśliwszych momentów w swym życiu.

"Ach! z tym ogniskiem dusza moja - zrosła
I brała z niego macierzyńskie ciepło
Zanim daleko fala mnie uniosła
Na brzeg, co dłonią pochwyciłem skrzepłą
Więc gdy te domy i serca obaczę
Jak dziecko ręce wyciągam i płaczę".

Podobny temat co w "Rodzinnemu miastu" występuje w wierszu ,,Powrót do domu", ogłoszonym w roku 1875, który jak twierdzi Chrzanowski, należy odnieść do wcześniejszego okresu. Występuje w nim motyw smutnego wędrowca odwiedzającego dawno opuszczone miejsca rodzinne. W opisie krajobrazu witanego ze wzruszeniem przez podróżnego, odnajdujemy motywy charakterystyczne dla okolic Kalisza: wysmukłe topole, brzozowy lasek, olszyny, wierzby płaczące. Cała przeszłość staje przed wędrowcem jak żywa. Podróże zagraniczne do Niemiec, Włoch, Szwajcarii, piękne widoki Zakopanego, Szczawnicy, Krynicy, gdzie przebywał po powrocie do kraju, nie zatarły w jego pamięci prostego krajobrazu ziemi kaliskiej. W "Śnie grobów" taki oto znajdujemy obraz parku kaliskiego, Starego Miasta, Zawodzia:

"O jakież zdroje czyste i szemrzące
Wiosennych kwiatów podsycają wonność,
Między olchami ściekając po łące.
Melancholijną wierzb płaczących skłonność
Łagodzą Najad pieszczonym językiem
Głoszących ślubów przeżytych dozgonność,
I złotych jaskrów błyszczące płomykiem.
Pomiędzy gaje biegną i ogrody,
Prowadzić nocne rozmowy z słowikiem.
Ponad cichymi rozstawione wody,
Na wzgórzach spiętej dzikiej róży krzewem,
Bieleją wiosek ubogie zagrody.
Kołyski marzeń dziecinnych, gdzie śpiewem
Porwane myśli lecą ponad błonie
Ponad zielonym przyszłości zasiewem."

Jak stwierdza Chrzanowski, jedną z charakterystycznych właściwości liryki Asnyka jest rzewna tęsknota za młodością. W takich wierszach, jak "Szczęśliwa młodość", "Za moich młodych lat", "Młodości sen" "Przy kominku" brzmi często żal za utraconym szczęściem młodości. W przeszłość, w dziecinne lata zwraca poeta tęskne i smutne spojrzenie, odtwarza obraz świata, który minął, zapisując się w pamięci żywym wzruszeniem. Te wiersze liryczne poświęcone wspomnieniom rodzinnych stron i lat dzieciństwa tchną wielką prawdą, szczerością i prostotą słowa.

Później w korespondencji poety z ojcem w latach 1871-1885 Asnyk niejednokrotnie wspomina przyjaciół z terenu Kalisza. W każdym liście z tych lat przesyła serdeczne pozdrowienia dla doktora Adama Bogumiła Helbicha, byłego lekarza sztabowego z roku 1831, który początkowo praktykował w Kaliszu, stąd zapewne znajomość i przyjaźń z ojcem poety. Od roku 1867 doktor Helbich zamieszkał w Konarach w ziemi radomskiej, gdzie prawie stale przebywał u niego Kazimierz Asnyk, pomagając przyjacielowi w prowadzeniu gospodarstwa. W liście wspomina wspólnych znajomych i przy 29 sierpnia 1874 roku donosi poeta ojcu z radością o spotkaniu w Krakowie ze swoim przyjacielem i kolegą szkolnym, Adamem Chodyńskim. W innym liście z 21 lipca 1875 roku Asnyk wymieniając znajomych bawiących w tym czasie w Zakopanem, jak Pawlikowskich, Ordęgów. Tetmajera, wymienia także swego szkolnego kolegę z Kalisza, Gillera Agatona - wielkiego patriotę, członka Rządu Narodowego w roku 1863; w liście z 15 lipca 1881 kolegę szkolnego Rapackiego, zawołanego matematyka, którego 28 lat nie widział. Poza tym wspomina Asnyk znajome: panią Stańczukowską, panią Zawadzką z córką, panią Wojciechowską.

Kaliszanie pamiętali zawsze o swym wielkim rodaku. Raciborski w "Kronice Kalisza" podaje, że w roku 1896 z okazji jubileuszu Asnyka grono przyjaciół poety w imieniu społeczeństwa kaliskiego ofiarowało mu album z widokami rodzinnego miasta w wykonaniu Edwarda Staweckiego z następującą dedykacją, napisaną przez Stefana Gillera, kolegę Asnyka z lat szkolnych:

"Gród Twój rodzinny, Twój Kalisz prastary
Gdzie trzy swe pierwsze ujrzałeś jutrzenki
Jutrzenkę życia i wiedzy i wiary,
I gdzie nuciłeś swe pierwsze piosenki;
Hołd w dniu imienin składając głęboki,
Niesie Ci w darze znad Prosny widoki...
Falą Twych wspomnień zalśni ona sama
Dumna, że także ma swego Adama."

Asnyk wzruszony tym dowodem, pamięci ze strony kaliszan, w pięknym liście pisanym na rok przed śmiercią, przesłanym na ręce Stefana Gillera w takich słowach wyrażał swój związek z macierzystym grodem.

Drogi Stefanie!

Wśród dowodów pamięci i przyjaźni, że z wielu stron otrzymałem, do najdroższych sercu memu należał list Twój, który poruszył całą falę jasnych, słodkich rzewnych wspomnień. Błogie czasy dzieciństwa, szkolne ławy, rodzinne miasto, ognisko domowe, koledzy, przyjaciele, starzy rodzice; wszystko to naraz odżyło w pamięci mojej. Ty, towarzysz młodości, brat po piórze, wyciągnąłeś rękę z mroków przeszłości i dałeś mi chwilę nieopisanego wzruszenia, w którym upajająca słodycz wspomnień walczyła z melancholią starości. Nie umiem Ci dziękować tak, jakbym pragnął, ale wierz mi, że czułem goręcej i żywiej niżby to w słowach dało się wyrazić. Nie mogłem Ci odpisać bezzwłocznie, bo sił mi po prostu nie stało. Od paru miesięcy dobija mnie uporczywy kaszel, który mi nawet nocy przespać nie pozwala. Trudy i wzruszenia ostatnich dni zmęczyły mnie, tak żem się aż do łóżka położyć musiał. Nie jestem nawet w stanie wszystkim przyjaciołom i życzliwym dać znak, jaką wdzięcznością przepełnione jest serce moje. W ich rzędzie pierwsze miejsce zajmują przede wszystkim drodzy moi kaliszanie. Ty więc zechciej być tłomaczem moich uczuć dla nich. Powiedz im, że pamięć i życzliwość macierzystego grodu dała mi u schyłku życia wrażenie uścisku i błogosławieństwa Matki, które ze czcią i wdzięcznością jako syn przyjąłem. Uściskaj ich wszystkich ode mnie znanych i nieznanych i daj zapewnienie, że dali mi więcej upojenia niż sami może przypuszczali. Cieszę się jak dziecko otrzymanymi widokami Kalisza i podziwiam, żeście instynktem serca wiedzeni odnaleźli właśnie to, co mnie najwyższą rozkosz sprawić mogło. Ściskam Cię najserdeczniej, a razem z Tobą wszystkich. Wasz zawsze duchem syn i brat

Adam Asnyk

W roku 1928 w 90 rocznicę urodzin poety II Zjazd Wychowanków szkół średnich kaliskich ufundował tablicę pamiątkową w gmachu Liceum im. Adama Asnyka z napisem zaczerpniętym z tekstu wiersza "Do młodych":

Przyszłości podnoście gmach.
Ale nie depczcie
przeszłości ołtarzy, choć macie
sami doskonalsze wznieść.

W roku 1938 w setną rocznicę urodzin Adama Asnyka teatr kaliski wystawił komedię poety "Bracia Lerche" i wydał jednodniówkę p.t. "Teatr Asnykowi". W bieżącym roku w związku z 60 rocznicą śmierci poety odbyła się w dniach 26 i 27 kwietnia sesja naukowa poświęcona życiu i twórczości Adama Asnyka. W Liceum im. A. Asnyka w Kaliszu mieszczącym się w tym samym gmachu co niegdyś szkoła realna, do której uczęszczał poeta, dokonano odsłonięcia pamiątkowej tablicy oraz urządzono wystawę obrazującą życie i twórczość wielkiego syna ziemi kaliskiej.

W Muzeum Kaliskim znajduje się kilka pamiątek po Adamie Asnyku. Jest zdjęcie z widokiem dawnej ulicy Warszawskiej, dziś Świerczewskiego 14 domu, w którym urodził się i swe dzieciństwo spędził poeta. Jest to dawna kamienica Lessera, jak twierdzą starzy kaliszanie człowieka ogromnie kulturalnego, interesującego się literaturą i sztuką, który dumny był z tego, że w domu jego mieszkał wielki poeta. Z lat młodości Asnyka znajduje się wierszowanego powinszowania dla doktora Stańczukowskiego i bajeczka o krowie i rzeźniku, list poety do kolegi szkolnego Adama Chodyńskiego oraz najcenniejsza pamiątka - oryginał wiersza "Rodzinnemu miastu". Poza tym widok domu w Krakowie przy ul. Łobzowskiej, w którym mieszkał i umarł Adam Asnyk, oraz zdjęcie p"ety na łożu śmierci. W czasie wojny zaginęła bardzo miła pa"iątka po poecie - stary fotel drewniany, starannie przechowywany przez długie lata w rodzinie Lesserów, fotel, w którym siadywał Asnyk w latach młodości.

Rozliczne studia oceniające twórczość Adama Asnyka, jak wypowiedzi Chrzanowskiego, Wóycickiego, Szypera nie dają jeszcze pełnego obrazu życia i twórczości wielkiego liryka polskiego pozytywizmu. Asnyk, poeta, który tak głęboko wzrusza, podnosi i uszlachetnia, czeka ciągle jeszcze na monografię i na większą popularyzację swej twórczości. On, który wierzył w pośmiertne uznanie u potomnych, w moc swej poezji nad sercami ludzkimi i w chwilach najostrzejszych atak ze strony krytyków czy też obojętności społeczeństwa wyrażał przekonanie, że:

"Po śmierci kochać mnie będziesz
Ty chłodna, milcząca rzeszo
Tych śpiewnych brzmień co ja poruszę
Niepamięć nie pogrzebie".

On, który w "Ociemniałym Tamyrisie" w słowach muz kojących smutek złamanego starca, taką pocieszał się nadzieją:

"Przyjdzie czas, w którym wszystkie twe natchnienia wieszcze
Co dzisiaj, jak sen marny w ciemności się rozwiały
Kiedyś po Twojej śmierci zmartwychwstaną jeszcze
I ozdobią Cię blaskiem niepożytej chwały".

*) Opublikował je po raz pierwszy Mieczysław Leń w numerze 1 "Ziemi Kaliskiej".

PROF. JANINA CHWILCZYŃSKA
Miesięcznik regionalny "Ziemia Kaliska", numer 4, sierpień 1957.

 

   Ten link przeniesie Cię na górę strony