PRZEDMOWA

      Biografie poszczególnych ludzi składają się na kształt historii społeczeństw. To dopiero z indywidualnych losów wysnuwa się prawda o dziejach ludzkich grup, narodów i państw, o dziejach wsi miasteczek i miast. By jednak to wszystko zamknęło się w formie uogólnionych prawd, musi być poprzedzone opisem wydarzeń i przeżyć pojedynczego uczestnika historii, jako że nie ma innej przeszłości niż ta opisana w słowach.

      Przyzwyczajano nas w ostatnich dziesięcioleciach do historii odpersonalizowanej, w której dominowały procesy społeczno-ekonomiczne układające się w szeregi praw i reguł, a my nadal tęsknimy do obrazu przeszłości widzianego oczami konkretnego człowieka wraz z całym bogactwem ludzkich namiętności i ocen prezentowanych wydarzeń.

      Narzekamy często na niedostatki wiedzy o historii najnowszej. nie zadowala nas faktografia dnia codziennego, z jaką mamy do czynienia w gazetach i czasopismach. Poszukujemy tego, co współbrzmi z naszym odczuciem i doświadczeniem i co byłoby autentycznym głosem świadka i uczestnika wydarzeń. Kronika dnia codziennego, przybierająca formę dziennika, oraz wspomnienie - to dwa rodzaje tekstów pozwalające nam wniknąć najgłębiej w świat myśli i uczuć, poznać skalę wartości piszącego.

      Te refleksje przywodzi na myśl książka Tadeusza Pniewskiego Kalisz z oddali, snująca na kanwie osobistych wspomnień, wizerunek nostalgicznych lat młodości, wypełnionych nauką szkolną i studiami oraz lat męskiej dojrzałości przypadających na czas wojennej klęski, tragicznej okupacji i powojennej odbudowy. Wyraźnie jest tu jednak preferowany okres II Rzeczypospolitej, kiedy to autor chłonął bogactwo świata pełnią swej młodzieńczej wrażliwości. Każdy autor pisze w gruncie rzeczy o sobie, nawet kiedy skrywa się pozornie za kurtyną opisywanych zdarzeń. Pniewski zastrzega się, że pisze przede wszystkim o Kaliszu, swoim rodzinnym mieście, a o sobie o tyle, o ile to ma związek z tematem książki, ale czytelnik doskonale wyczuwa tę głęboko osobistą nutę, wynikającą z emocjonalnego stosunku autora do miasta swego dzieciństwa i młodości.

      Trzeba przyznać Tadeuszowi Pniewskiemu palmę pierwszeństwa w dziedzinie kaliskiego pisarstwa wspomnieniowego. W dość bogatej bibliografii calisianów bardzo mało notujemy prac wspomnieniowych, a prawdę powiedziawszy żadnej dotąd książki. Pionierem nurtu wspomnieniowego związanego z dziejami Kalisza jest bez wątpienia zasłużony dla regionalnej historii Adam Chodyński. Należy żałować, że swoje wspomnienia, dotyczące przeważnie czterdziestych, pięćdziesiątych i sześćdziesiątych lat XIX wieku, publikował jedynie na łamach "Kaliszanina" i "Gazety Kaliskiej", ponieważ nie miał możliwości wydania ich w formie książkowej. Są to wspomnienia napisane żywo i barwnie, obejmujące ówczesne życie społeczne i obyczajowe miasta, rysujące portrety ludzi godnych pamięci, przedstawiające wydarzenia, które by poszły w niepamięć, gdyby nie zostały utrwalone sumiennym piórem kaliskiego kronikarza. Sięgają one do zasłyszanych opowieści o wydarzeniach kaliskich nawet z początków XIX wieku.

      Drugim zasłużonym autorem wspomnień poświęconych Kaliszowi był długoletni redaktor "Gazety Kaliskiej" Józef Radwan. Przedstawił on, jako naoczny świadek, najbardziej tragiczny okres w życiu miasta: jego bombardowanie i pożar w sierpniu 1914 r. Zbliżony charakter mają teksty wspomnieniowe Marii Dąbrowskiej (Strajk szkolny, Rzemiennym dyszlem), choć są one w znacznym stopniu poddane obróbce literackiej. Wielokrotnie będzie jeszcze Dąbrowska wracać wspomnieniami do miasta dzieciństwa i będzie to z reguły jego obraz sprzed pierwszej wojny światowej. Narodziny państwa polskiego, zachwyt wolnością i świadomość braku carskiej cenzury zaowocowała w prasie kaliskiej mnogością wspomnień osnutych najczęściej wokół strajku szkolnego, tajnego nauczania, działalności konspiracyjnej, warunków nauki w carskiej szkole. Prawdziwą kopalnią wspomnień stały się łamy gazety zatytułowanej "ABC Kaliskie".

      Skoro już mowa o wspomnieniach kaliskich dotyczących okresu międzywojennego, to trzeba zwrócić uwagę na autobiograficzną książkę Kazimierza Wiłkomirskiego, traktującą w znacznej części o życiu muzyczno-kulturalnym miasta w latach dwudziestych i o poważnym wkładzie w to życie całej rodziny Wiłkomirskich. Na tym kończy się rejestr znaczących pozycji wspomnieniowych, tworzących naturalny pomost do lat trzydziestych i późniejszych. Wdzięczny to okres dla memuarystów, ale jednocześnie bardzo trudny, jako że historia lat czterdziestych i pięćdziesiątych znaczona była tragedią okupacji i trudem lat powojennych.

      Ten właśnie czas, brzemienny w wydarzenia, wypełnia ramy kompozycyjne książki Tadeusza Pniewskiego. Jej autorem jest człowiek o niebanalnej biografii, ściśle związany z rodzinnym miastem, wierny mu po dziś, jak to słowem i czynem zaświadcza. Biografia Tadeusza Pniewskiego ma jednocześnie charakter reprezentatywny dla określonego pokolenia Polaków, którego osobowość i świadomość narodowa formowała się w czasach II Rzeczypospolitej. Pokolenie to, poddane ciężkiej próbie dziejowej w czasie okupacji, wzięło po wojnie na swoje ramiona ciężar odbudowy zniszczonego kraju. Można zatem powiedzieć, że osobiste wspomnienia autora są portretem określonej formacji pokoleniowej Polaków, portretem wkomponowanym w historię narodu.

      W tej perspektywie i obraz dziejów Kalisza zyskuje pogłębiony kontekst, bo oprócz ściśle regionalnych realiów została ukazana oświatowa i kulturalna funkcja miasta w edukacji młodego pokolenia, które zdało egzamin życiowy w różnych sytuacjach, zaś jego najwybitniejsi przedstawiciele zajęli wiele eksponowanych stanowisk w życiu społecznym i państwowym.

      Końcowa scena Nocy i dni Marii Dąbrowskiej, ukazująca apokalipsę zniszczonego powieściowego Kalińca, zamyka pewną epokę w życiu rzeczywistego Kalisza. Od tego właśnie momentu Tadeusz Pniewski kreśli swoje wspomnienia nadając pierwszemu rozdziałowi wymowny literacki tytuł Z dymem pożarów. Jednakże sama tragedia miasta jest przez autora odbierana niejako "z drugiej ręki" przez opowieści rodziców i znajomych, bezpośrednich uczestników tych wydarzeń. Atmosfera wojennych przeżyć panuje w mieście pełnym ruin, zgliszcz, gdzie rozpoczynają się pierwsze prace nad jego odbudową.

      To, co wiąże się już bezpośrednio z pierwszymi przeżyciami dzieciństwa, zawiera sugestywny opis rodzinnego domu, podwórka, rówieśników, wreszcie "swojej" ulicy będącej pierwszym "wielkim światem" dla każdego miejskiego dziecka. Z upływem czasu poszerza się krąg doświadczeń o nowe części miasta i nowych ludzi. Pojawiają się opisy zdarzeń i sytuacji, nadających specyficzny koloryt dawnemu Kaliszowi, a w galerii postaci szczególnie popularnych nie brak dziwaków, odmieńców, egzotycznych artystów, różnych odmian ludzi ulicy.

      Szczególne miejsce w tych wspomnieniach zajmuje najstarsza szkoła kaliska, zasłużone dziś Liceum Ogólnokształcące im. A. Asnyka, którego mury opuściło liczne grono zasłużonych później w życiu miasta i kraju osób: artystów, pisarzy, palestrantów, naukowców, inżynierów, polityków- jednym słowem społeczników przywiązanych do swej szkoły, a zaświadczających to przywiązanie regularnością zwoływanych zjazdów asnykowców. Pniewski pokazuje swoją szkołę nie tylko w tradycyjno sentymentalno-nastrojowej tonacji z uczniowskimi przyjaźniami, figlami i pierwszymi sercowymi wzruszeniami, lecz dostrzega te istotne momenty w pracy i atmosferze szkoły, które głęboko zapadły w dusze i umysły wychowanków, kształtując ich postawę moralną i patriotyczną. Tak więc zasłużone kaliskie, liceum otrzymało jeszcze jeden chwalebny wizerunek, ugruntowujący jego pozycję w tradycji wielu pokoleń kaliszan.

      Wybuch wojny, żołnierska tułaczka i przeżycia okupacyjne nie zaskakują swoją wyjątkowością i są poniekąd reprezentatywne dla pokolenia wchodzącego swoją młodością w czas wojenny. Nie znamy ich zresztą w pełni, bo autor w sposób świadomy eliminuje to wszystko, co nie wiąże się bezpośrednio z jego miastem, ale przez to jakby zapowiada, że jego zamiary snucia poszerzonych wspomnień o charakterze bardziej biograficznym mogą się zmaterializować w kolejnej książce.

      Czas powojenny wypełnia aktywna praca zawodowa autora jako lekarza, organizatora i społecznika. Być może te partie tekstu są bardziej prywatne niż "kaliskie", ale dają one plastyczne wyobrażenie o losie polskiego lekarza w warunkach dźwigającego się z ruin kraju. Ich emocjonalność, świadcząca o silnym zaangażowaniu, może wywołać czasami odruch zniecierpliwienia, posiada jednak swoisty urok jak zawsze, kiedy człowiek utożsamia się z tym, co czyni.

      Każdy tekst biograficzno-wspomnieniowy ma zazwyczaj swoją ustaloną poetykę, według której zdarzenia są prezentowane najczęściej na zasadzie porządku chronologicznego. Ma to miejsce i w przypadku książki Pniewskiego. Autor nie przedstawia całej swojej biografii, a jedynie silnie eksponuje te wątki, które pośrednio i bezpośrednio wiążą się z rodzinnym miastem. Ten zamysł kompozycyjny godzien jest pochwały, ponieważ pozwala w sposób żywy i plastyczny ukazać obraz miasta i jego mieszkańców w teraźniejszości, która stała się historią.

      Na podkreślenie zasługuje to, że autor ustrzegł się tzw. opisywactwa, polegającego na mechanicznym rejestrze znanych z autopsji wydarzeń, ale ukazał je w perspektywie niejako podwójnej świadomości: dziecka i człowieka dojrzałego, który na epizody z dzieciństwa i młodości potrafi spojrzeć oczami człowieka znającego ich szerszy kontekst społeczny i historyczny.

      Książka Pniewskiego nie jest jedynie rejestracją faktów biograficznych, zaleca się ona również walorami literackimi, które sprawiają, że czyta się ją z niesłabnącym zainteresowaniem. Wysoka kultura literacka piszącego wyraża się w znajomości wybitnych dzieł literackich, w licznych cytatach i analogiach świadczących o tym, jak trwałe ślady pozostawiło wykształcenie klasyczne, oczytanie w starożytnych autorach.

      W zróżnicowanych środkach wyrazu pojawia się wiele porównań, aluzji i metafor. Autor z perfekcją posługuje się szeroką gamą nastrojów i uczuć. Liryzm graniczy tu często z tragizmem, faktograficzna relacja z poetycką metaforą, powaga z komizmem, czułostkowość z autoironią. To zróżnicowanie stylu i języka podnosi atrakcyjność tekstu, sprawia. że jego lektura daje czytelnikowi głęboką satysfakcję, zwłaszcza czytelnikowi uczuciowo związanemu z Kaliszem.

      Pisanie o historii najnowszej nie należy do rzeczy łatwych, o czym doskonale wiedzą profesjonalni dziejopisowie. Pniewski nie tworzył przecież w zamyśle dzieła historycznego, chociaż nie ulega wątpliwości, że pisząc własne wspomnienia mimochodem zapełniał kartkę historii współczesnej. Z tej próby wyszedł zwycięsko, wykazując przy tym znajomość politycznych reguł i umiejętność historycznego spojrzenia na losy własnego pokolenia.

      Jest w tych wspomnieniach pasja pracy i idea życia czynnego, jest gorzka refleksja nad przyczynami błędów i wad narodowych, jest wreszcie wymowne milczenie tam, gdzie jeszcze dotąd nie opadły emocje. Nie brak tu i osobistych żalów, jednakże wszystko to jest przesiąknięte atmosferą godności i honoru, czasem zrozumienia i wybaczenia, a nade wszystko dobroci i miłości do drugiego człowieka. Jest także w książce Pniewskiego dużo polskości, patriotyzmu rozumianego jako nakaz i obowiązek, jako powinność, która musi być spełniona nieraz wbrew interesom osobistym. W tym głównie kryje się ideowa siła książki, wynikająca z dojrzałego osądu wielu znaczących wydarzeń historycznych.

      Obszerne partie książki Tadeusza Pniewskiego drukowała w odcinkach "Ziemia Kaliska". Autor zauroczony Kaliszem, dotąd prawie w każdym numerze "Ziemi" zamieszcza listy, uwagi, notatki, sprostowania dotyczące dziejów najbliższego mu miasta. Zamieszkały na stałe w Łodzi czujnie wsłuchuje się w rytm codziennego życia Kalisza, śledząc pilnie lokalną prasę, łowiąc wszelkiego rodzaju calisiana, jakie pojawiają się w książkach i periodykach ogólnokrajowych.

      Kalisz z oddali to książka - spełnienie, wyrosła nie tyle z ambicji pisarskich, ile z potrzeby samorealizacji, z silnej dążności zamknięcia w słownym kształcie tego czasu i tego miejsca, które zrosły się nierozerwalnie z biografią piszącego. Jest wreszcie ta książka, wydana sumptem Kalisza, częścią miłości odpłaconej autorowi za jego wierność, tyle szlachetnej bezinteresowności i cichego poświęcenia. W ten sposób realizuje się jeden z najpiękniejszych powrotów do miasta dzieciństwa i młodości, zaświadczający raz jeszcze o jego przemożnej sile, sprawiającej, że nawet to "z oddali" staje się bliskie i własne.

Edward Polanowski