Baszta Dorotka
     
SZKOŁA KALISKA
Dzieje I Liceum Ogólnokształcącego 
im. Adama Asnyka w Kaliszu

  Pod redakcją 
Edwarda Polanowskiego

Kalisz 1993

I Wydanie Internetowe
Krzysztof Płociński,  lipiec  2001

Spis autorów
Od autorów
Słowo od Stowarzyszenia.

I. Dzieje najdawniejsze (J. Neuls-Korniszewska).
1. Formowanie się szkoły kaliskiej w XII-XIII wieku. Szkoła kolegiacką i kolonia akademicka w XIII-XV w.
2. Kolegium arcybiskupie w XVI wieku.
II. W Rzeczypospolitej Obojga Narodów (J. Neuls-Korniszewska).
1. Kolegium jezuickie 1584-1773.

2. Szkoła Komisji Edukacji Narodowej 1773-1793.
III. Lata niewoli i nadziei (J. Neuls-Korniszewska).
1. Szkoła akademicka w czasach pruskich 1793-1806.

2. Dzieje szkoły w okresie Księstwa Warszawskiego 1806-1815.
IV. Pod obcym panowaniem.
1. Szkoła kaliska w latach 1815-1830/31 (J. Neuls-Korniszewska).

2. Dzieje szkoły w okresie międzypowstaniowym 1830-1866 (L. Fołtarz). 
3. Męskie Gimnazjum Klasyczne 1866-1914 (E. Polanowski).
V. Czasy najnowsze (J. Marcinkiewicz).
1. Miejskie Gimnazjum Filologiczne i Państwowe Gimnazjum Męskie im. A. Asnyka 1916-1939

2. Państwowe Gimnazjum i Liceum im. Asnyka oraz I Liceum Ogólnokształcące im. A. Asnyka 1945-1992.
VI. Szkoła kaliska, jej dorobek duchowy i materialny.
1. Wychowankowie szkoły (J. Pietras).

2. Dorobek materialny (K. Walczak).
3. Szkoła i jej wkład w życie miasta (K. Walczak, J. Marcinkiewicz).
VII. Dokumentarium.
1. Szkoła Kaliska. Nazwy i formy organizacyjne (J. Marcinkiewicz).
2. Rektorzy, inspektorzy i dyrektorzy Szkoły Kaliskiej (E. Steczek-Czerniawska).
3. Nauczyciele gimnazjum i liceum w latach 1916-1939 (J. Marcinkiewicz). 
4. Nauczyciele Państwowego Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka oraz I Liceum Ogólnokształcącego im. A. Asnyka w latach 1945-1992 (J. Marcinkiewicz).
5. Absolwenci szkoły w latach 1945-1992 (J. Marcinkiewicz).
6. Najlepsi absolwenci z lat 1945-1992 (J. Marcinkiewicz).
7. Udział uczniów w centralnych eliminacjach olimpiad przedmiotowych (J. Marcinkiewicz).
8. Bibliografia (prof. dr E. Andrysiak).

OD AUTORÓW

      Do rąk czytelnika oddajemy książkę opisującą dzieje jednej ze starszych i bardziej zasłużonych szkół polskich, losy najstarszej szkoły Kalisza - Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Asnyka. Szkoła ta przez wieki całe działała jako jedyna miejscowa uczelnia o średnim poziomie kształcenia, przechodząc rozmaite transformacje i przemiany. Niech wolno nam będzie zatem nazwać ją, jak przed wiekami - schola calisiensis - szkołą kaliską, była bowiem przez dziesiątki i setki lat placówką skupiającą życie szkolne starego Kalisza, miasta nie najmniej znaczącego i w dziejach Rzeczypospolitej Obojga Narodów i w czasach późniejszych.
      Losy tego zakładu nauczania opisywane były wielokrotnie w opracowaniach, których pełną bodaj listę przytacza załączona do niniejszej pracy bibliografia. Po raz pierwszy jednak szkoła otrzymuje monografię, której pragniemy nadać cechy opracowania naukowego, obszernie dokumentując podawane wiadomości i wiążąc je z materiałem źródłowym, tak archiwalnym, jak i drukowanym. Najistotniejszym jednak novum w stosunku do istniejących opracowań jest ukazanie całości dziejów szkoły. Przekonani bowiem jesteśmy, iż mimo zachodzących zmian w nazewnictwie i organizacji placówki, zupełnie wyraźne są cechy łączące ze sobą wszystkie etapy i formy jej istnienia, wiążąc się ze sobą poprzez krąg nauczycieli i uczniów, często zaś także przez budynki szkolne i kształt programów nauczania. Żałować wypada, iż wcześniej już nie dostrzeżono, wyraźnej nici łączącej ze sobą tradycje szkoły kolegiackiej i jezuickiej z dziejami placówki Komisji Edukacji Narodowej, pomimo prostej i rzucającej się w oczy konstatacji, iż tę ostatnią szkołę, pozostającą zresztą nadal w murach kolegium, tworzyli duchowni - eks jezuici, a i krąg uczniów pozostał ten sam.
      Mówić zatem trzeba nie o liczącej ponad 200 lat, lecz o prawie siedemsetletniej tradycji kaliskiej uczelni, kształtującej się też przez wieki działalności szkół - kolegiackiej, arcybiskupiej i jezuickiej, której początki giną w mroku dziejów, a której żywot da się przecież w ogólnych zarysach odtworzyć i przybliżyć Czytelnikowi.
      Tak też skonstruowano tę pracę, dzieląc ją na rozdziały odpowiadające chronologicznie losom Kalisza i rysując na tym tle dzieje szkoły. Rozdział ostatni poświęcony został wychowankom szkoły, odnotowano też w nim losy kolejnych budynków szkolnych i zbiorów bibliotecznych, starano się też ukazać zorganizowane życie uczniowskie we wszystkich jego możliwych do uchwycenia aspektach. Zdecydowaliśmy się również wzbogacić naszą książkę o część dokumentacyjną, zawierającą m.in. krótkie kalendarium dziejów szkoły, listę jej rektorów, inspektorów i dyrektorów, listę nauczycieli okresu międzywojennego i ostatnich dziesięcioleci. Zamieściliśmy wreszcie bibliografię, przypominającą po raz pierwszy nie tylko opracowania historii szkoły, lecz także tzw. popisy szkolne, stanowiące cenne źródło do jej dziejów. Do książki dołączono wykaz absolwentów szkoły w latach 1945-1992 dokumentując w ten sposób, na ile było to możliwe, dorobek ostatnich 45 lat działalności placówki.
      Oddając Szkołę Kaliską do rąk Czytelników czynimy to ze świadomością jej niedostatków i ułomności, wynikających nie tylko ze stanu źródeł archiwalnych, zniszczonych lub rozproszonych w ciągu wieków, ale i z powodu konieczności odniesienia się do ostatniego, powojennego okresu działania szkoły. Czas przemian politycznych i społecznych pozwolił na miarę rzetelne, nie koniunkturalne opisanie trudnych lat jej działalności.
      Zbyt mało jednak minęło czasu od owych wydarzeń, aby relacja nasza wolna była od emocji i piętna osobistych doświadczeń. Stąd też i tendencja w rozdziale ostatnim do unikania przypomnień rzeczy nazbyt oczywistych, zwłaszcza, jeśli poprzez swoją przymusową i pożądaną w owych czasach unifikację form pracy dydaktycznej i wychowawczej nie wyróżniały szkoły kaliskiej pośród zdecydowanej większości liceów tego czasu.
      Podobne uwagi odnieść należy do rozdziału traktującego o wychowankach szkoły. I w tym przypadku szerzej potraktowano wieki minione, bardzo ostrożnie opisano lata ostatnie, a nawet czas II Rzeczypospolitej. Mamy nadzieję, iż w trosce o obiektywność i wyważone sądy, owa powściągliwość zostanie nam przez kolegów Asnykowców wybaczona, a cała książka wywoła dyskusję, która pozwoli w przyszłości na uzupełnienie braków i sprostowanie nieścisłości, jakie mogły się podczas prac autorskich i redakcyjnych książki pojawić. Kształt naszej pracy byłby bez wątpienia doskonalszy, gdyby nie śmierć jej redaktora naukowego prof. dr hab. Edwarda Polanowskiego, znakomitego znawcy dziejów dziewiętnastowiecznego Kalisza i kaliskiej szkoły. Jeśli mimo to udało się nam nadać tej książce ostateczny kształt zbliżony do koncepcji Profesora, niech stanie się ona świadectwem Jego wkładu w historiografię miasta i podziękowaniem zespołu autorów, z głębokim wzruszeniem i wdzięcznością wspominających wspólną wielomiesięczną pracę.
      Szkoła Kaliska zrodziła się z potrzeby serca, a jej powstanie obserwowane było uważnie przez dawnych uczniów szkoły, skupionych w Stowarzyszeniu Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka. Im też zawdzięczać należy powstanie tej książki. Niech będzie ona hołdem złożonym pokoleniom nauczycieli i uczniów kaliskiej uczelni, wspomnieniem naszych młodych lat i przyjaźni, wyrazem troski, nadziei i wiary w dobrą, pewną przyszłość starej szkoły.

Słowo od Stowarzyszenia.

      Monografia, którą jak bezcenny skarb przekazujemy dziś teraźniejszym i przyszłym pokoleniom wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu, jest bez wątpienia najtrwalszym znakiem pamięci o naszej Szkole, o jej źródłach, tradycjach, dorobku - nie tylko w dziejach Kalisza, lecz także w rozwoju polskiej oświaty, nauki i kultury.
      Pomysł wydania tej niezwykłej książki zrodził się po koleżeńskim zjeździe w 1988 r. w kręgu członków młodego przecież, chociaż wyrosłego z bogatej asnykowskiej tradycji, Stowarzyszenia Wychowanków naszej najsławniejszej, a także najstarszej kaliskiej szkoły.
      Każdy z koleżeńskich zjazdów pozostawił już jakieś trwałe pamiątki: tablice dokumentujące historyczne wydarzenia, związane ze szkołą oraz z losami jej uczniów i profesorów, rekonstrukcje szkolnego budynku, a także nowe wyposażenie jego dydaktycznych przestrzeni aż po pomoc w wybudowaniu sali gimnastycznej. Pojawiło się również sporo okolicznościowych wydawnictw, jednak dopiero ta monografia chce stanowić najgodniejszy hołd, jaki pragniemy złożyć tym, co przez bez mała siedem wieków współtworzyli materialne i duchowe wartości, które wciąż stanowią niewyczerpalne źródło wiedzy i patriotyzmu.
      Spełnienie się tego wydawniczego przedsięwzięcia nie byłoby jednak możliwe bez pomocy Kaliskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, które przyjęło naszą monografię do merytorycznej realizacji, a także bez finansowego wsparcia ze strony Rady Miejskiej Kalisza oraz grona bezinteresownych sponsorów.
      Najgorętsze jednak uczucia wdzięczności i pamięć zachowamy o przedwcześnie zmarłym Profesorze Edwardzie Polanowskim, dla którego Szkolą Kaliska okazała się ostatnim dziełem Jego życia, Z niezwykłym szacunkiem odnosimy się do całego grona Autorów tej monografii, szczególnie jednak gorąco pragniemy podziękować naszemu Koledze Asnykowcowi, dr. Krzysztofowi Walczakowi. Nie sposób tu wymienić wszystkich, którzy przyczynili się do nadania materialnego kształtu temu niecodziennemu przecież wydawnictwu, sądzimy jednak, że każdy z grona dzisiejszych i przyszłych czytelników tej monografii odda jej twórcom należną im cząstkę wdzięczności i najszczerszego uznania.
      A dla nas - Asnykowców, ta księga dziejów stanowić będzie zawsze znaczący punkt odniesienia, dający nam poczucie tożsamości i nierozerwalnej więzi, czyli tego, co nieustannie przywołuje nas do spotkań, do bliskiego kontaktu ze swoją szkołą i z Kaliszem, rodzinnym miastem Adama Asnyka.

Jerzy Borowiak
prezes Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum
 i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

1. FORMOWANIE SIĘ SZKOŁY KALISKIEJ W XII-XIII W.

      Śledząc dzieje najstarszej kaliskiej szkoły średniej, noszącej od 1923 r. imię Adama Asnyka, należy podziwiać jej żywotność i historyczne bogactwo. Bowiem mimo wielu przeobrażeń i przekształceń, mimo wielokrotnych zmian nazwy szkoły, jej programu nauczania i kierunku wychowania, była to stale ta sama uczelnia. Etapy ewolucji szkoły, znaczone w historii zmieniającymi się nazwami ukazują żywotność społeczeństwa kaliskiego i osób organizujących oraz kierujących szkołą. Młodzież wchodziła w jej mury, zdobywała wiedzę i odchodziła do obowiązków społecznych i rodzinnych. I nie jest istotne, czy nosiła ona stroje kleryckie, co miało miejsce w zakładach organizowanych i prowadzonych przez duchowieństwo, czy mundurki w szkołach świeckich od 1773 r.
      Początki szkoły gubią się w pomrokach dziejów i tylko z badań stosunków politycznych, gospodarczych i społecznych można wnioskować, kiedy i w jakiej sytuacji zaczęły kształtować się jej podstawy.
      Można by raczej postawić hipotezę, iż korzenie zakładu o którym mowa tkwią w czasach, kiedy grodem kasztelańskim - jakim był Kalisz już w XII w. - rządził książę Mieszko Stary i jego następcy, zwłaszcza Bolesław Pobożny
      Historycy oświaty wskazują, iż wówczas w Polsce istniały już szkoły. O nich i o żakach wspomina Gall Anonim oraz Wincenty Kadłubek. Da się to odnieść również i do Kalisza, który wówczas był jedną z głównych siedzib książęcych o rozległym zasięgu terytorialnym1, otoczony bogatą siecią osad służebnych, których nazwy przetrwały do dziś, np. Żerniki, Jastrzębniki, Kuchary, Winiary, Zduny, Psary i in. Książę Mieszko Stary wybudował około 1155 r. kolegiatę pod wezwaniem św. Pawła, przy której ustanowił proboszcza i kilku kanoników2. Z badań archeologicznych wynika, że była to świątynia okazała, zapewne więc już w XII w. stanowiła poważny ośrodek życia kościelnego Polski3. Znajduje to potwierdzenie w dalszej historii miasta. W grudniu 1283 r., w kaliskim kościele Franciszkanów, wyświęcony został na kapłana, a następnie na arcybiskupa - Jakub Świnka. W obecności księcia Przemysława II uroczystego aktu dokonali czterej biskupi: Tomasz z Wrocławia, Jan z Poznania, Gosław z Płocka i Wolimierz z Lubusza4.
      Równocześnie z rozwojem organizacji kościelnej, w procesie wykształcania się feudalnej władzy terytorialnej w Polsce, Kalisz stał się ośrodkiem centralnym dla kilku kasztelanii. W tej sytuacji potrzebni byli ludzie wykształceni, nie tylko wśród duchowieństwa, ale także wśród dostojników świeckich i bogacącego się mieszczaństwa. Patrycjat miejski Kalisza już w 1283 r. wyłonił radę miejską.
      Piastowicze byli ludźmi wykształconymi, z polecenia Kazimierza Sprawiedliwego pisał przecież Kadłubek swoją kronikę (głównie dla celów szkolnych). Także Bolesław Pobożny, książę kaliski miał opinię światłego władcy5. Świadczy o tym chociażby dobrze zorganizowana kancelaria tegoż księcia, z której do naszych czasów dochowało się 100 dokumentów6. Sądzić należy, iż właśnie w czasach Bolesława Pobożnego (lata 1249-1279) najpewniej zaś około 1266 r. założono w Kaliszu szkołę kolegiacką z programem septem artes oraz teologię. Za tym wnioskiem przemawia fakt, że w czasach Przemysława II, bezpośredniego następcy księcia Bolesława Pobożnego, mieszczanie kaliscy wysyłali swoich synów do włoskich uczelni w Padwie i Bolonii7. Młodzież ta przed wyjazdem na studia zagraniczne kształciła się zapewne w miejscowej szkole kolegiackiej, gdzie nie brak było światłych nauczycieli z miejscowej kanonii i kancelarii książęcej. Można przypuszczać, że nauczali tam m.in. kanonik i prepozyt kaliski Mikołaj (który w kancelarii Bolesława pracował pięć lat) oraz notariusze: Michał (wieloletni pracownik kancelarii Przemysława I i Bolesława Pobożnego) i Maciej (prepozyt przy kościele św. Pawła), a także Świętosław (pisarz księcia, równocześnie sekretarz księżnej Jolanty, żony Bolesława Pobożnego)8.
       Szkoła tworzona przez Kościół miała oczywiście na celu potrzeby kościelne, była łacińska i wychowywała księży, którzy mogli także służyć potrzebom kancelarii książęcych, ale nie zaspokajała potrzeb mieszczaństwa. Dlatego w XIII w. (na Zachodzie wcześniej) w ważniejszych ośrodkach miejskich, obok szkół katedralnych i kolegiackich kształcących duchownych, powstawały przy parafiach miejskich zakłady oświatowe utrzymywane przez miasto. Gdy w 1303 r. podzielono Kalisz na dwie parafie, nadarzyła się - można sądzić - sprzyjająca sytuacja do założenia szkoły parafialnej przy kościele św. Mikołaja, pomieszczono ją w domu klasztornym przy kościele. Natomiast przy parafii Najświętszej Marii Panny otworzono inną placówkę oświatową, przenosząc tamże wraz z godnością kolegiaty szkołę kolegiacką. Tak więc już na początku XIV w. istniały dwie szkoły parafialne zwane miejskimi lub mniejszymi przy kościele Najświętszej Marii Panny, druga u św. Mikołaja9.
       Plan nauk obejmował w nich oprócz modlitw, psalmów, śpiewów kościelnych, nauczanie alfabetu, elementy gramatyki, początki czytania, pisania, także matematyki. Uczono podstaw stylistyki, pisania listów, a może i redagowania pism urzędowych. Nauka odbywała się w języku łacińskim, który nie był językiem potocznym i sprawiał dzieciom duże trudności. Metoda pamięciowa i ostra dyscyplina dodatkowo utrudniała uczniom nabywanie wiadomości. Nauka trwała długo i młodzież kończyła ją w wieku ok. 15 lat10.
      Podstawowym uposażeniem nauczyciela było wynagrodzenie po 3 grosze od ucznia za naukę. Sumę tę wypłacali rodzice lub opiekunowie co kwartał. Prócz tego obywatele miasta bez względu na wyznanie (także Żydzi), płacili po pół grzywny tzw. "kolędy". Uczniowie byli także zobowiązani dostarczać szkole drzewa na opał lub płacić za nie (2 grosze na rok)11.
Nauczyciele - podobnie jak czasami zamiejscowi uczniowie (z których opiekunami niekiedy dochodziło do nieporozumień na tle odpłatności za naukę i mieszkanie)12 - mieli lokum w szkole.
       Szkoła miała wychowywać w duchu "łagodności, trzeźwości i skromności", ale również nie zawsze mogła opanować temperament, mówią o tym zapiski akt kościelnych owego czasu. To, że na terenie miasta istniały duże szkoły stawało się powodem nieporozumień, zwłaszcza pomiędzy rektorami obu placówek. Uczniowie bowiem przechodzili z jednej szkoły do drugiej, może w poszukiwaniu lepszego nauczyciela, częściej jednak była to ucieczka od opłaty. Dopiero w 1495 r. konsystorz kaliski uregulował tę sprawę. Rektorzy uzgodnili, że nie będą przyjmować uczniów, którzy opuścili poprzednią szkołę bez wiedzy i zezwolenia rektora, przed uiszczeniem czesnego. Także problemy nietolerancji nie były obce uczniom. Już Mieszko Stary wydał zarządzenie zabraniające żakom (pod karą 70 grzywien) czynić krzywdę Żydom, a Bolesław Pobożny w przywileju kaliskim, wydanym w 1264 r. nakazał: "Rzucający kamieniem na szkołę żydowską odda wojewodzie dwa funty pieprzu"13.
      Zakład kolegiacki mieścił się początkowo przy kościele św. Pawła, a od połowy XIV w. przy kościele Panny Marii w budynku szkolnym ufundowanym przez arcybiskupa Jarosława ze Skotnik. Wspomina to historyk: "Przy kościele św. Pawła była szkoła założona przez Mieszka Starego około 1160 r. a pomieszczona w połowie XIII w. przy kościele Panny Marii (... uczył się w niej późniejszy altarzysta katedry poznańskiej i proboszcz parafii w Wysocku ...)"14.
      Do szkoły w tym okresie mogli uczęszczać wszyscy: faktycznie jednak uczniowie rekrutowali się głównie z zamożnej szlachty i bogatego mieszczaństwa. Na kartach Album Studiosorum Unwersitatis Cracoviensis znajdujemy nazwiska synów mieszczan kaliskich. Ci, którzy nie wyjeżdżali na dalsze studia, kończyli edukację w placówce kolegiackiej i wchodzili w szeregi światłych kupców czy rzemieślników. W protokole procesu Polaków z Krzyżakami w 1339 r. największy procent świadków świeckich znających łacinę stanowią rzemieślnicy i kupcy rodem z Szadka, Kalisza i Pobiedzisk.
      Plan nauki szkoły kolegiackiej obejmował gramatykę: pacierz i psalmy, alfabet łaciński, słówka, zwroty, formy, odmiany, reguły, sztukę układania wierszy łacińskich. Następnym etapem była retoryka o nastawieniu praktycznym, np. wyjaśnianie ustępów ewangelii, nauka stylu kancelaryjnego (pisanie listów, rozporządzeń, dokumentów) itp. Ważne miejsce w kształceniu zajmowały muzyka i astronomia, tzn. śpiewy kościelne, obliczanie kalendarza świąt kościelnych. W związku z tym wykładano elementy matematyki i geometrii (opisy Ziemi, przyrody).
      Zakres nauk nie był szeroki, ale bardzo trudny ze względu na metodę pamięciową, przy pomocy której uczono. Uczeń nie miał książki, jedynie słuchał i głośno powtarzał za nauczycielem. Wbijał sobie w pamięć to, co słyszał, nie zawsze rozumiejąc, gdyż nauka odbywała się po łacinie i choć nie do końca pojmował, nie śmiał wątpić w prawdziwość tego, co mistrz podawał do wiadomości. Autorytet nauczyciela był niepodważalny, a rózga stanowiła główny środek dydaktyczny. Sentencje: "Różdżką Duch św. dziateczki bić radzi, różdżka do nieba dziateczki prowadzi" była praktycznie stosowana we wszystkich placówkach oświatowych nie tylko w Polsce. Ale - jak mówi historyk: "... wychowańcy tych szkół nie żalą się... we wspomnieniach okres szkolny otaczają nawet pewnym rozrzewnieniem, a mistrzów, którzy bili i kształcili synowskim szacunkiem..."15.
      Czasy szkolne wypełnione też były i radośniejszymi momentami. Młodzież wychodziła za mury miejskie na łąki i do lasu. Urządzano wycieczki całej szkoły z nauczycielami do gajów brzozowych, gdzie wśród wybuchów wesołości ścinano pęki gałęzi, by robić rózgi na własne "siedzenie".
Językiem szkolnym była łacina, ale już na synodzie w Łęczycy w 1285 r. arcybiskup Jakub Świnka nakazał, by na rektorów szkół przykościelnych (klasztornych, katedralnych, kolegiackich) powoływać tylko te osoby, które znają język polski. Arcybiskup zalecił też, by co niedzielę głosić w języku ojczystym "Ojcze nasz", "Zdrowaś", "Wierzę" i wykład ewangelii16.
       Poziom nauczania w szkołach kolegiackich był różny. Kaliska widocznie wyróżniała się, skoro już w czasach Władysława Jagiełły przekształcono ją w kolonię akademicką, pozostającą pod opieką Akademii Krakowskiej. Odtąd od nauczycieli pracujących w tej szkole wymagano wykształcenia uniwersyteckiego ze stopniem co najmniej bakałarza nauk wyzwolonych17.
      Znaczenie szkoły umacniało się, wzrastał bowiem zasięg władzy terytorialnej grodu, zwłaszcza za panowania ostatnich Piastów. W czasach Kazimierza Wielkiego dzielnica kaliska należała do najgęściej zaludnionych ziem ówczesnej Polski, a Kalisz do najznaczniejszych miast Wielkopolski. Obok Wrocławia, Krakowa, Poznania on właśnie był miastem o najbogatszym patrycjacie miejskim18. Od 1338 r. odbywały się tu coroczne ośmiodniowe jarmarki, miasto ustanowiło własnego wójta, od 1365 r. otrzymało wyższe sądownictwo, od XIV w. miały tu miejsce synody prowincjonalne19.
      Związki kaliszan z Uniwersytetem Krakowskim były silne. Już bowiem w 1400 r., a więc w pierwszym roku odnowionego Uniwersytetu Kazimierzowskiego, studiował tam mieszkaniec grodu zapisany w Album Studiosorum Unwersitatis Cracoviensis jako Stanislaus dictus Stognon Janussy de Calis20. Lista kaliszan na Uniwersytecie w Krakowie przedstawia się w poszczególnych dziesięcioleciach XV w. następująco: 1400-1410 - 2; 1410-1420 - 5; 1420-1430 - 8; 1430-1440 - 10; 1440-1450 - 5; 1450-1460 - 11; 1460-1470 - 3; 1470-1480 - 9; 1480-1490 - 6; 1490-1500 - 9.
Studiowało ich zatem w Krakowie w XV w. ogółem 68. Stopień naukowy magistra nauk wyzwolonych otrzymały 2 osoby, zaś bakałarza - 12 studentów21. Kaliszanie szukali też wiedzy poza Krakowem, zwłaszcza na Uniwersytecie Karola w Pradze. Tam w 1412 r. wraz z innymi kolegami z Polski, otrzymał promocję bakalarską Mikołaj z Kalisza22.
      Mieszkańcy grodu nad Prosną studiujący w Krakowie i Pradze, także w Padwie i Bolonii, zanim wyjechali w poszukiwaniu wiedzy uniwersyteckiej podstawy wykształcenia nabywali w szkole kolegiackiej, kolonii akademickiej, w której obowiązywał program septem artes.
Ważnym czynnikiem sprzyjającym rozwojowi zainteresowań naukowych był częsty pobyt w Kaliszu dworu królewskiego, monarchów zarówno z rodu Piastów jak i Jagiellonów. Władysław Jagiełło chętnie spędzał tu święta wielkanocne23.
      Kalisz był miejscem postoju władcy w drodze na umiłowaną Litwę. Król dobrze czuł się w grodzie nad Prosną i chętnie tu wracał, zaś kontakty z dworem królewskim (kancelaria, sekretarze, uczeni, rycerstwo) nie pozostawały bez wpływu na miejscowe środowisko "oświecone", wrażliwe na hasła Renesansu docierające z Zachodu.
      Znany był już wówczas doktor dekretów, rektor Akademii Krakowskiej, Mikołaj z Kalisza. Dał się poznać także Jan z Kalisza, pisarz, kopista, który sprowadzał głównie z Paryża dzieła naukowe, traktaty filozoficzne, rozprawy (jako ciekawe i użyteczne "nowinki")24. W skład tego grona humanistów wchodził również Klemens z Kalisza, kopista, także Neumeister z Kalisza i inni, ich prace pisane, kopiowane bądź przywożone z zagranicy stanowiły wraz z innymi dziełami zaczątek Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego i są trwałym wkładem do kultury ogólnoeuropejskiej25.

Przypisy

1   S. Smółka, Mieszko Stary i jego wiek, Warszawa 1959, s. 87; Z. Kaczmarek, Rola dziejowa Kalisza w wiekach średnich, "Przegląd Zachodni", t 3, 1951, nr 9/10.
2   J. Długosz, Opera omnia, Cracoviae 1877, t. 2, s. 43; A. Karbowiak, Dzieje wychowania i szkół w Polsce w wiekach średnich, t. 2, Petersburg 1889, s. 27; M. Młynarska, Proces lokacji Kalisza, [w:] Osiemnaście wieków Kalisza, Ł l, Kalisz 1960, s. 107.
3   K. Dąbrowski, Badania archeologiczne na Zawodziu 1959-1960, w: Osiemnaście wieków Kalisza, t 3, s. 73-74
4   J. Łaski, Liber beneficiorum archidiecezji gnieźnieńskiej, wyd. J. Łukowski, t. 2, Gniezno 1881, s. 4; J. Korytkowski, Żywoty prymasów, t. 2, s. 74; J. Kobyliński, Kalisz pod względem religijnym z glównym poglądem na kolegiatę, "Tygodnik Katolicki" 1865, nr 50-52.
5   Słówko o Bolesławie Pobożnym, "Kaliszanin" 1879, nr 28; B. Kurbisówna, Studia nad Kroniką Wielkopolską, Poznań 1952, s. 91; J. Kobyliński, Kalisz, s. 454; A. Karbowiak, Wykształcenie szkolne laików, zwłaszcza Piastów od 966 do 1364 roku, "Przegląd Powszechny", L 2-5, 1897, z. 8.
6   M. Bielińska, Kancelaria i dokumenty wielkopolskie XIII wieku, Wrocław 1967, s. 96, i nast.
7   J. Raciborski, Monografia Kalisza, Kalisz 1912, s. 18.
8   Kodeks dyplomatyczny Wielkopolski, t l, nr 256, 371, 449, 460; M. Bielińska, Kancelaria i dokumenty, s. 110 i nast.
9   C. Biernacki, Jezuici w Kaliszu, "Biblioteka Warszawska", t 2, 1857, s. 750.
10   A. Karbowiak, Szkoły parafialne w Polsce w XIII-XIV wieku, Rozprawy Akademii Umiejętności, Wydz. Filozoficzny, seria II, t. 10, Kraków 1897, s. 312 i nast.
11   Monumenta medii aevi. Historica Res Gestas Poloniae. Illustrantia, 116, Kraków 1901, Acta ludici ecclesiae Calissiensis, s. 904, 910.
12   Monumenta medii, s. 903, 904.
13   A. Kraushar, Historia Żydów w Polsce, Warszawa 1865, s. 61 i nast.; Zob. też J. Neuls, Szkoły Kalisza w XII-XVIIl w., "Rocznik Kaliski", t 4, 1971, s. 48, przyp. 37, 38.
14   A. Karbowiak, Dzieje wychowania, t 2, s. 79.
15   S. Kot, Dzieje wychowania, Warszawa 1926.
16   Tamże.
17   J. Łukaszewicz, Historia szkół, L 3, s. 430; A. Karbowiak, Dzieje wychowania, t 3, s. 251; J. Raciborski, Monografia, s. 28.
18   S. Piekarczyk, Studia z dziejów miast polskich w XII-XIV w., Warszawa 1955, s. 74, 254; L Baranowski, Kalisz, zarys dziejów, Warszawa 1915, s. 42 i nast.
19    Biblioteka PAN w Krakowie, rkps nr 472. Arcybiskup gnieźnieński Jarosław ze Skotnik zwołał w Kaliszu synod w r. 1350, 1355, 1357; arcybiskup Jan Suchywilk - w. 1378.
20    Album Studiosorum Unwersitatis Cracoviensis, t. l, s. 126.
21    Tamże, t 1-2; J. Muczkowski, Statuta liber promotiorum philosoforum ordinis in Universitatis Studiorum Jagellonica ab anno 1402 ad anno 1849, Cracoviae 1849.
22    H. Barycz, Dziejowe związki Polski z Uniwersytetem Karola w Pradze, Poznań 1948, s. 26.
23   J. Długosz, Opera omnia, t. 4. 
24   J. Muczkowski, Statuta, s. 14, 18.
25   W. Wisłocki, Katalog rękopisów Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego, Ł l, Kraków 1877, s. VI; Biblioteka Jagiellońska w Krakowie, rkps nr 320, 759, 2350, 1945; J. Zathey, A. Lewicki, L. Hajdukiewicz, Historia Biblioteki Jagiellońskiej, t. 1; 1364-1775, red. J. Zarębski, Kraków 1965.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

2. "KOLEGIUM ARCYBISKUPIE" W WIEKU XVI.

      Napływ studentów z Kalisza do Akademii Krakowskiej zmniejszył się w XVI w. Jeszcze w latach 1500-1510 studiowało ich 10, ale w okresie 1510-1560, a więc w przeciągu półwiecza tylko 17. W wymienionych latach Kalisz zajmował pod tym względem 16 miejsce na 121 miast ówczesnej Wielkopolski. W następnym okresie było jeszcze gorzej, bo w ciągu ostatnich 40 lat XVI w. na kartach Albumu Krakowskiej Uczelni znajdujemy nazwiska już tylko 8 studentów z Kalisza26. Przyczyny tego zjawiska były złożone. Składały się na nie zarówno częściowe obniżanie się w tym okresie poziomu Uniwersytetu Krakowskiego, jak też wpływ idei Odrodzenia.
      Uczelnie, jeżeli nie rezygnowały z kierunku scholastycznego, traciły na znaczeniu. Uniwersytet Krakowski opierał się nowym prądom, zaczął więc tracić zaufanie, a młodzież polska wyjeżdżała na studia do Włoch, Francji i Niemiec.
      Chętnie natomiast przyjęto kierunek humanistyczny w szkołach mniejszych, zależnych od rad miejskich i władz kościelnych. Wprowadzenie ducha świeckości i racjonalizmu do tych zakładów nie spotkało się na ogół z oporem Kościoła. Duchowieństwo poddało się nowym prądom. Ta sytuacja uległa gwałtownej zmianie pod wpływem reformacji. Była to opozycja przeciwko Kościołowi Rzymskiemu. W pierwszym momencie ujemnie oddziaływała ona na szkoły, także na kaliską kolonię akademicką.
      Szeroką falą różnych ugrupowań innowierczych wciskały się nowe prądy ideowe i społeczne, również na Ziemię Kaliską, podatną na wpływy dysydentów. Nauki Lutra, Kalwina i braci czeskich znajdowały chętnych słuchaczy i odbiorców. Znane były antykościelne nastroje szlachty wielkopolskiej, co w 1534 r. znalazło wyraz w słynnych artykułach sejmiku średzkiego. Właśnie szlachta kaliska upomniała się: "... aby nam księża nie bronili imprymować po polsku historiey, kronik, praw naszych i też inszych rzeczy, a zwłaszcza o Biblię"27. W Wielkopolsce, gdzie przeważała średnia własność, arcybiskupi gnieźnieńscy posiadali olbrzymie dobra ziemskie, wywołując tym niezadowolenie. Rozwojowi reformacji w Kaliskiem sprzyjało też położenie regionu; duża odległość od centrum (od króla i biskupów), i bliskie sąsiedztwo protestanckiego Śląska. Powstawały zbory wyznaniowe, prawie w co czwartej parafii zmieniano charakter świątyni lub powstawały nowe, innowiercze, a przy zborach zakładano wyznaniowe szkoły reformowane (w Gołuchowie, Pleszewie, Koźminku, Kamieniu)28. Wyznanie opierające się na interpretacji Biblii wykluczało analfabetyzm. Innowiercy przykładali dużą wagę do własnych szkół. Były one kuźnią działaczy reformacyjnych.
      W samym Kaliszu zwolennikami reformacji byli przeważnie rzemieślnicy. Działania wpływów zewnętrznych (głównie okolicznej szlachty) musiały być dość silne, skoro kanonicy kapituły kaliskiej donosili Marcinowi Kromerowi, wodzowi kontrreformacji, że ich kolegiata "jest otoczona przez heretyków, a w pobożności niemało opieszała"29. Nowe prądy, "nowinki" przemykały przez mury szkolne, docierając do umysłów nauczycieli i uczniów. Na synodzie piotrkowskim w 1542 r. wydano zarządzenie, że rektorzy, nauczyciele i uczniowie kaliskiej kolonii akademickiej obowiązani są chodzić w ubiorach duchownych30. Strój ten utrudniał bowiem uczestniczenie w zebraniach wspólnot innowierczych, pozwalał natomiast na większą kontrolę zachowania się uczniów i nauczycieli. Duchowieństwo zaniepokojone faktem, że uczniowie czytają w szkołach pisma Melanchtona i Lutra postanowili na synodzie w 1542 r. wzmocnić nadzór nad programem nauczania. Ustalono wówczas obowiązujący kanon lektury i obok modlitw, Dekalogu Mojżesza, ewangelii i listów św. Pawła oraz wybranych Ojców Kościoła, znalazły się dzieła pisarzy starożytnych (Cycerona, Wergilego, Seneki i in.) "niepodejrzanych w wierze katolickiej". Była to oczywiście "akceptacja" dzieł pisarzy klasycznych, które już od wielu dziesiątków lat poznawano w szkołach, bodaj w wyjątkach.
      Hierarchia kościelna obawiała się wpływów reformacji w placówkach oświatowych. Kalisz wydawał się kurii arcybiskupiej w Gnieźnie niebezpiecznym punktem zapalnym, toteż postanowiła ona stworzyć tu silne ognisko kontrreformacji; by odizolować szkołę od heretyckich wpływów, arcybiskupi gnieźnieńscy otoczyli ją specjalną opieką.
      Arcybiskup Jakub Uchański w 1563 r. doniósł Hozjuszowi że "otworzył szkoły dla kształcenia młodzieńców, którzy zdolni byliby kościołowi służyć", a broniąc się przed atakami dysydentów, którzy na sejmie w 1565 r. zarzucali Kościołowi brak troski o oświatę, oświadczył, że "trzy szkoły trzyma na swej strawie i opatrzeniu"31. Były to zakłady w Skierniewicach, Łowiczu i Kaliszu. Właśnie kaliska kolonia akademicka, którą nazwano wówczas "kolegium arcybiskupim" trwała z tych trzech szkół najdłużej i osiągnęła najlepsze rezultaty. Stało się to za sprawą zarówno zorganizowania jej według nowych zasad pedagogicznych, jak i dzięki wysiłkowi pracujących w niej nauczycieli.
      Na pierwszego rektora tego kolegium powołany został Andrzej Bargiel32, rektor szkoły miejskiej we Lwowie. Bargiel (Bargieł) urodzony w Samborze, studiował w 1553-1556 na Uniwersytecie w Krakowie, gdzie osiągnął stopień bakałarza a następnie magistra sztuk pięknych. Po ukończeniu studiów pracował wraz ze swoim przyjacielem Andrzejem Czujem z Sambora - we Lwowie w szkole katedralnej, którą kierował Benedykt Herbest, również jego przyjaciel, znany jako wielki pedagog i reformator szkół średnich w Polsce33. Po wyjeździe Herbesta ze Lwowa, Bargiel objął tam kierownictwo zakładu i wraz z Grzegorzem Czujem krzewił kulturę humanistyczną, co spotkało się z dużym uznaniem mieszczaństwa. W 1569 r. jako wybitnego nauczyciela sprowadził prymas Jakub Uchański do Kalisza właśnie Bargiela, powierzył mu kierownictwo kolegium i obdarzył godnością dziekana kolegiaty kaliskiej.
      Organizację i program dydaktyki oparł mistrz Andrzej na opublikowanym przez B. Herbesta w 1559 r. programie nauk dla szkół średnich34. Był to program nowy, postępowy, wzorowany na pedagogice Jana Sturma ze Strasburga. 
      Przede wszystkim wprowadził podział na klasy według wieku i przygotowania. Nauczanie oparł na dwutygodniowym planie (rozkładzie nauczania), zaś program na językach klasycznych i retoryce. Podstawą kształcenia była oczywiście literatura klasyczna. Korzystano także ze współczesnej literatury polskiej, twórczości rodzimych poetów. Uczniowie czytali Polyhymnę Grzegorza z Sambora oraz heksastychy Klemensa Janickiego opisujące żywoty królów polskich, a także podręczniki jakie ukazywały się, zwłaszcza opracowania Benedykta Herbesta: Ciceronis Epistolarum libri IX (z rozważaniami na temat zasad epistolograficznych przy użyciu objaśnień polskich), Ciceronis vita et scriptis et verbis eiusdem descripta; Aritmetica licearis. Żeby ułatwić uczniom nabywanie umiejętności, nauczyciele sami opracowywali ćwiczenia stylistyczne, objaśnienia do dzieł autorów klasycznych (przewodniki metodyczne), także w języku polskim35. Językiem szkolnym była łacina. Opierając się na pedagogice B. Herbesta i J. Sturma, Andrzej Bargiel dążył do zorganizowania średniej szkoły humanistycznej. Charakter kształcenia tej uczelni był formalnolingwistyczny. Toteż szczególną uwagę zwrócił rektor na dobór odpowiednich nauczycieli, zapraszając do współpracy cenionych bakałarzy i magistrów z Akademii Krakowskiej.
      W kolegium uczył m.in. Stanisław Herbest36, brat Benedykta, bakałarz Akademii Krakowskiej w 1562 r. Po ukończeniu studiów pracował on pod kierownictwem swego brata w Skierniewicach, następnie w kolegium Lubrańskiego w Poznaniu, skąd przeszedł do Kalisza. Uczył retoryki. Dla uczniów swoich w Kaliszu napisał Elegię o męce Pańskiej jako wzór do układania w wierszu periodów, członów itp. Po wyjeździe Stanisława Herbesta na studia teologiczne do Włoch, nauczycielem przedmiotów humanistycznych, retoryki i dialektyki został Jan Parvus Wąchalski ze Lwowa37, bakałarz sztuk pięknych, uczeń B. Herbesta ze Lwowa i Krakowa, późniejszy rektor kolegium jezuickiego w Kaliszu. Nauczycielem był także Baltazar Gerst (urodzony w 1547 r. w Koźminie), studiował w Krakowie humanistykę i retorykę, uzyskując stopień bakałarza sztuk wyzwolonych. Powołany przez Andrzeja Bargiela w Kaliszu był nauczycielem aż do momentu wstąpienia do zakonu jezuitów38. Wojciech Mroskowski - były uczeń szkoły kaliskiej (kolonii akademickiej), po studiach w Krakowie i uzyskaniu stopnia bakałarza sztuk przez krótki okres pracował w szkole parafialnej w Poznaniu, a następnie uczył w Kaliszu. Po ustąpieniu Bargiela ze stanowiska rektora (zmarł w Kaliszu w 1574 r.), Mroskowski objął funkcję rektora szkoły arcybiskupiej39.
      Była to uczelnia na wskroś katolicka. Do planu nauk wchodziło codzienne utrwalanie uczniów w wierze, uodpornianie ich na wpływy innowierców, którymi otoczony był Kalisz40. Poziom nauczania jednak był wysoki, a uczniów wielu. Stanisław Herbest we wstępie do wspomnianej wyżej Elegii wymienia w nagrodę "za naukę i cnotę" swoich najlepszych wychowanków. Było ich aż 2741, wśród nich wielu, którzy później zajęli ważne stanowiska w kościele i państwie: Piotr Miedzianowski, Marcin Szyszkowski (późniejszy biskup krakowski) Jan Gębarzewski, Stefan Winkler, Rafał Bielski, Marcin Łaszcz (mieszczanin kaliski, potem jezuita, znany polemista katolicki) Wojciech Mroskowski i in.42
     O poziomie kaliskiej uczelni świadczyć może i fakt, że jej uczniowie Adam Alman i Marcin Laterna porzucili Akademię Krakowską, na której byli już immatrykulowani i przenieśli się do Kalisza na studia pod kierownictwem Bargiela i in. Adam Alman w autobiografii opowiada, że cztery lata z zapałem oddawał się nauce, a dopiero po ukończeniu kolegium wrócił do Akademii, by dotrzymać przyrzeczenia złożonego przy immatrykulacji43. Jego przyjaciel Marcin Laterna w krótkim czasie tak opanował łacinę, że wytypowano go do wygłoszenia mowy powitalnej, gdy kardynał Hozjusz przybył do Kalisza. Oracją była piękna, kardynał przyjął ją z dużym podziwem i satysfakcją44.
      Trzeba podkreślić, że na poziom uczelni wpływ miała wymiana doświadczeń pedagogicznych przyjaciół pochodzących z południowo-wschodnich ziem ówczesnej Polski (z Sambora): Andrzeja Bargiela, Benedykta i Stanisława Herbestów oraz Grzegorza Czują. Łączyło ich wspólne pochodzenie, studia w Krakowie, praca we Lwowie a przede wszystkim pasja pedagogiczna reformatorów oświaty, zmierzająca zwłaszcza do ujednolicenia szkoły średniej.
      Bogactwu duchowemu nie towarzyszyła jak to często bywa - zasobność materialna, zatem Grzegorz z Sambora testamentarnie mógł jedynie zapisać: "... [dla] Andrzeja Bargiela, kaliskiego dziekana i samborskiego proboszcza, przyjaciela mego najukochańszego - pulares większy kocioł nowy, obie poduszki obraz pana Jezusa siedzącego i dziewięciu muz, czapkę z futrem". Wzruszająca to, choć niestety - bardzo uboga scheda poety i bakałarza45. Ci trzej przyjaciele mający wielki wpływ na szkołę kaliską i blisko z nią związani, zaliczeni przez literaturę do grona mieszczańsko-plebejskich wędrownych humanistów w XVI w., zasłużyli się na polu szkolnictwa nie mniej od polskich pedagogów protestanckich46.
      W kolegium arcybiskupim panowała - jak wspomniano - atmosfera katolicka. Wychowankowie szkoły oraz jej nauczyciele Marcin Laterna, Adam Alman, Baltazar Gerst zgodnie w autobiografiach wspominają, że często kierowano rozmowę na temat zakonu jezuickiego. Dochodziły o nim wiadomości z Braniewa i Pułtuska, gdzie mieli już zorganizowane własne kolegia. Rektor Andrzej Bargiel pojechał do jezuitów w Braniewie i zafascynowany zakonem stał się jego propagatorem wśród młodzieży. Towarzyszyli mu w tym Herbestowie. Oni również nawiązali osobisty kontakt z tym zakonem w Braniewie i Pułtusku, a po powrocie tak w rozmowach prywatnych, jak i w wygłaszanych egzortach, chwalili jezuitów za wiedzę, tryb życia, pracę misyjną47. Uczniom klas starszych dawano do czytania życiorys Stanisława Kostki, opowiadano o Piotrze Skardze, czytano jego listy48. Wszystko to wywierać musiało wpływ na młodociane umysły, toteż w szkole panowała atmosfera podniecenia i ciekawości. Także wśród nauczycieli. Wybrał się z kolei na rekolekcje do Pułtuska w 1569 r. nauczyciel Baltazar Gerst i po roku znalazł się już w szeregach jezuitów. Podobnie postąpił nauczyciel humaniorów i retoryki Jan Parvus Wąchalski, Benedykt i Stanisław Herbestowie, Wojciech Mroskowski, Marcin Laterna, Adam Alman, Marcin Łaszcz, Szymon Annius i in.49
      Filarem zakonu został w latach następnych przede wszystkim Marcin Laterna, który po ukończeniu w Wilnie trzyletnich studiów filozoficznych i czteroletnich teologicznych był kapelanem obozowym Stefana Batorego, następnie kaznodzieją na dworze tego króla. Takie same studia ukończył Adam Alman, nauczyciel nauk humanistycznych i wymowy w kolegiach jezuickich50.
      Atmosfera szkoły i wszystkie jej poczynania wywierały niewątpliwie wpływ na postawę społeczeństwa Kalisza. Tym można tłumaczyć fakt, że w mieście otoczonym dookoła różnymi ugrupowaniami innowierczymi (pod którego bokiem w Koźminku w 1555 roku odbywał się synod zjednoczeniowy), szkoła innowiercza nie zapisała swego istnienia. Jeżeli powołano ją nawet (np. przy zborze braci czeskich) mogła egzystować jedynie przez krótki czas. Dwaj arianie, znani jako Marcin i Wojciech z Kalisza, pracowali jednak na Kielecczyźnie, Lubelskiem i na Podlasiu. Głośny był zwłaszcza Wojciech (do historii przeszedł jako "Wojciech z Kalisza", "Kaliszczyk"), pisarz antyjezuicki, polemista, pedagog, rektor i reformator szkół ariańskich, wykształcony na pedagogice Jana Sturma i jego uczeń w Strasburgu; zasłynął on na gruncie polskim jako pionier nauk ścisłych i wiedzy obywatelskiej, propagował wychowanie światłego, mądrego nauczyciela51.
      Stanowiło zatem kolegium arcybiskupie mocną ostoję katolicyzmu i spełniało zadania stawiane tej szkole przez prymasa. To zadecydowało o dalszym rozwoju i przeobrażeniach uczelni. Już Jakub Uchański nosił się z myślą założenia w Kaliszu oświatowego zakładu jezuickiego, ale dopiero jego następca, prymas Stanisław Karnkowski myśl tę zrealizował. Kolegiacką szkoła "arcybiskupia" znacznie podupadła pod koniec życia i po śmierci prymasa Uchańskiego. Ostatni jej rektor, Wojciech Mroskowski przyjął wówczas święcenia kapłańskie i wstąpił do zakonu jezuitów. Zaistniało realne "niebezpieczeństwo" nasilania się ruchu innowierczego w mieście osłabionym brakiem katolickiej aktywności szkoły. Pisał wówczas prymas Karnkowski do kardynała Bolognetto i papieża Grzegorza XIII o potrzebie założenia kolegium jezuickiego "w królewskim mieście Kaliszu, wpośród heretyków położonym"52.

------------------------------------

Przypisy

26   Album Studiosorum, Ł 2-3.
27   J. Bukowski, Dzieje reformacji w Polsce od wejścia jej do Polski aż do jej upadku, Kraków 1883, s. 284-286, 320; W. Krasiński, Zarys dziejów powstania i upadku reformacji w Polsce, t. l, Warszawa 1923, s. 120; W. Urban, Z dziejów reformacji w dawnym powiecie kaliskim, "Rocznik Kaliski", t 2, s. 224.
28   K. Lepszy, Reformacja w Polsce, w: Historia Polski, 1957, Ł l, s. 263; W. Urban, Z dziejów reformacji, s. 227.
29   Biblioteka Czartoryskich w Krakowie, rkps nr 1619, s. 275; W. Urban, Z dziejów reformacji, s. 227.
30   J. Raciborski, Monografia, s. 37.
31   T. Wierzbowski, Jakub Uchański, arcybiskup gnieźnieński. Monografia historyczna, Warszawa 1895, s. 635-685.
32   S. Łempicki, A. Bargiel, Polski słownik biograficzny, t. l, Kraków, s. 304-305.
33   K. Mazurkiewicz, Benedykt Herbest, pedagog, organizator szkoły polskiej XVI w. Kaznodzieja, misjonarz doby reformacji, Poznań 1925, s. 34, 59 i in.; J. Poplatek, Studia jezuitów polskich w Akademii Krakowskiej, "Nasza Przeszłość", t. 20, 1964, s. 84 i in.
34   K. Mazurkiewicz, Benedykt Herbest, s. 110-111; K. Estreicher, Bibliografia polska, t. 18, s. 118-124.
35   J. Warszawski, Vocationum liber autobiographicus...: Archiwum Rzymskie Societatis Jesu w Krakowie [ARSI], Fondo Gesuitico, Vocationes m, fol. 196-198V.
36   K. Mazurkiewicz, Benedykt Herbest, s. 250-251; J. Poplatek, Studia jezuitów, s. 93.
37   ARSI, Catalogus primus confectus inno 1593. Collegium Calissiensis Pol. 7, II, fol. 181.
38   J. Poplatek, Studia jezuitów, s. 98-99.
J. Wielewicki, Dziennik spraw domu zakonnego OO. Jezuitów u św. Barbary w Krakowie od r. 1579 do r. 1599, t. l, Kraków 1881, s. 243; J. Warszawski, Polonica z rzymskiego Kodeksu Nowicjuszy T.J. (1565-1586), Rzym 1955, s. 119; J. Poplatek, Studia jezuitów, s. 95.
40   J. Wielewicki, Dziennik, t. l, s. 253.
41   T. Wierzbicki, Jakub Uchański, s. 687; K. Mazurkiewicz, Benedykt Herbest, s. 251.
42   Encyklopedia kościelna, t. 27, Warszawa 1879, s. 136-138; ARSI, Pol. 6, f. 26; Nowy Korbut, Piśmiennictwo, t. 2, s. 491.
43   "Adanus Mathiae Almani de Drohobisz Dioec. Premislensis gr. 4", w: Album Studiosorum,
t. 3, s. 61; "Martinus Joanni de Drohobisz Dioec. Premislensis gr. 4", w tamże, s. 60.
44   J. Wielewicki, Dziennik, t. l, s. 253.
45   S. Wiśniewski, Historia literatury polskiej, Ł 6, s. 260; H. Barycz, Historia Uniwersytetu,
s. 382, 386; Polski słownik biograficzny, t. 9, s. 857.
46   Tamże.
47   ARSI, Fondo Gesuitico, Vocationes III, fol. 38-39, fol. 196-198 V; J. Warszawski, Vocationum, s. 75, 108.
48   Tamże.
49   ARSI, Fondo Gesuitico, Vocationes III, fol. 61-62; J. Poplatek, Studia jezuitów, s. 96. ARSI, Catalogus primus confectus unio 1593. Collegium Calissiensis, Pol. 7, II, fol. 181.
50   ARSI, Katalogus triennalis 1590, 1593, Pol. 7, n, fol. 125, 169; ARSI, Germ. 162, fol. 173-174 k. 209 i nast.
51   S. Załęski, Jezuici w Polsce, t. 4, Kraków 1904, s. 386; W. Urban, Z dziejów reformacji, s. 227, 231.
52   Monumentu Poloniae Vaticana, Cracoviae 1923-1933, t. 5, s. 365.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

2. "KOLEGIUM ARCYBISKUPIE" W WIEKU XVI

      Napływ studentów z Kalisza do Akademii Krakowskiej zmniejszył się w XVI w. Jeszcze w latach 1500-1510 studiowało ich 10, ale w okresie 1510-1560, a więc w przeciągu półwiecza tylko 17. W wymienionych latach Kalisz zajmował pod tym względem 16 miejsce na 121 miast ówczesnej Wielkopolski. W następnym okresie było jeszcze gorzej, bo w ciągu ostatnich 40 lat XVI w. na kartach Albumu Krakowskiej Uczelni znajdujemy nazwiska już tylko 8 studentów z Kalisza26. Przyczyny tego zjawiska były złożone. Składały się na nie zarówno częściowe obniżanie się w tym okresie poziomu Uniwersytetu Krakowskiego, jak też wpływ idei Odrodzenia.
      Uczelnie, jeżeli nie rezygnowały z kierunku scholastycznego, traciły na znaczeniu. Uniwersytet Krakowski opierał się nowym prądom, zaczął więc tracić zaufanie, a młodzież polska wyjeżdżała na studia do Włoch, Francji i Niemiec.
      Chętnie natomiast przyjęto kierunek humanistyczny w szkołach mniejszych, zależnych od rad miejskich i władz kościelnych. Wprowadzenie ducha świeckości i racjonalizmu do tych zakładów nie spotkało się na ogół z oporem Kościoła. Duchowieństwo poddało się nowym prądom. Ta sytuacja uległa gwałtownej zmianie pod wpływem reformacji. Była to opozycja przeciwko Kościołowi Rzymskiemu. W pierwszym momencie ujemnie oddziaływała ona na szkoły, także na kaliską kolonię akademicką.
      Szeroką falą różnych ugrupowań innowierczych wciskały się nowe prądy ideowe i społeczne, również na Ziemię Kaliską, podatną na wpływy dysydentów. Nauki Lutra, Kalwina i braci czeskich znajdowały chętnych słuchaczy i odbiorców. Znane były antykościelne nastroje szlachty wielkopolskiej, co w 1534 r. znalazło wyraz w słynnych artykułach sejmiku średzkiego. Właśnie szlachta kaliska upomniała się: "... aby nam księża nie bronili imprymować po polsku historiey, kronik, praw naszych i też inszych rzeczy, a zwłaszcza o Biblię"27. W Wielkopolsce, gdzie przeważała średnia własność, arcybiskupi gnieźnieńscy posiadali olbrzymie dobra ziemskie, wywołując tym niezadowolenie. Rozwojowi reformacji w Kaliskiem sprzyjało też położenie regionu; duża odległość od centrum (od króla i biskupów), i bliskie sąsiedztwo protestanckiego Śląska. Powstawały zbory wyznaniowe, prawie w co czwartej parafii zmieniano charakter świątyni lub powstawały nowe, innowiercze, a przy zborach zakładano wyznaniowe szkoły reformowane (w Gołuchowie, Pleszewie, Koźminku, Kamieniu)28. Wyznanie opierające się na interpretacji Biblii wykluczało analfabetyzm. Innowiercy przykładali dużą wagę do własnych szkół. Były one kuźnią działaczy reformacyjnych.
      W samym Kaliszu zwolennikami reformacji byli przeważnie rzemieślnicy. Działania wpływów zewnętrznych (głównie okolicznej szlachty) musiały być dość silne, skoro kanonicy kapituły kaliskiej donosili Marcinowi Kromerowi, wodzowi kontrreformacji, że ich kolegiata "jest otoczona przez heretyków, a w pobożności niemało opieszała"29. Nowe prądy, "nowinki" przemykały przez mury szkolne, docierając do umysłów nauczycieli i uczniów. Na synodzie piotrkowskim w 1542 r. wydano zarządzenie, że rektorzy, nauczyciele i uczniowie kaliskiej kolonii akademickiej obowiązani są chodzić w ubiorach duchownych30. Strój ten utrudniał bowiem uczestniczenie w zebraniach wspólnot innowierczych, pozwalał natomiast na większą kontrolę zachowania się uczniów i nauczycieli. Duchowieństwo zaniepokojone faktem, że uczniowie czytają w szkołach pisma Melanchtona i Lutra postanowili na synodzie w 1542 r. wzmocnić nadzór nad programem nauczania. Ustalono wówczas obowiązujący kanon lektury i obok modlitw, Dekalogu Mojżesza, ewangelii i listów św. Pawła oraz wybranych Ojców Kościoła, znalazły się dzieła pisarzy starożytnych (Cycerona, Wergilego, Seneki i in.) "niepodejrzanych w wierze katolickiej". Była to oczywiście "akceptacja" dzieł pisarzy klasycznych, które już od wielu dziesiątków lat poznawano w szkołach, bodaj w wyjątkach.
      Hierarchia kościelna obawiała się wpływów reformacji w placówkach oświatowych. Kalisz wydawał się kurii arcybiskupiej w Gnieźnie niebezpiecznym punktem zapalnym, toteż postanowiła ona stworzyć tu silne ognisko kontrreformacji; by odizolować szkołę od heretyckich wpływów, arcybiskupi gnieźnieńscy otoczyli ją specjalną opieką.
      Arcybiskup Jakub Uchański w 1563 r. doniósł Hozjuszowi że "otworzył szkoły dla kształcenia młodzieńców, którzy zdolni byliby kościołowi służyć", a broniąc się przed atakami dysydentów, którzy na sejmie w 1565 r. zarzucali Kościołowi brak troski o oświatę, oświadczył, że "trzy szkoły trzyma na swej strawie i opatrzeniu"31. Były to zakłady w Skierniewicach, Łowiczu i Kaliszu. Właśnie kaliska kolonia akademicka, którą nazwano wówczas "kolegium arcybiskupim" trwała z tych trzech szkół najdłużej i osiągnęła najlepsze rezultaty. Stało się to za sprawą zarówno zorganizowania jej według nowych zasad pedagogicznych, jak i dzięki wysiłkowi pracujących w niej nauczycieli.
      Na pierwszego rektora tego kolegium powołany został Andrzej Bargiel32, rektor szkoły miejskiej we Lwowie. Bargiel (Bargieł) urodzony w Samborze, studiował w 1553-1556 na Uniwersytecie w Krakowie, gdzie osiągnął stopień bakałarza a następnie magistra sztuk pięknych. Po ukończeniu studiów pracował wraz ze swoim przyjacielem Andrzejem Czujem z Sambora - we Lwowie w szkole katedralnej, którą kierował Benedykt Herbest, również jego przyjaciel, znany jako wielki pedagog i reformator szkół średnich w Polsce33. Po wyjeździe Herbesta ze Lwowa, Bargiel objął tam kierownictwo zakładu i wraz z Grzegorzem Czujem krzewił kulturę humanistyczną, co spotkało się z dużym uznaniem mieszczaństwa. W 1569 r. jako wybitnego nauczyciela sprowadził prymas Jakub Uchański do Kalisza właśnie Bargiela, powierzył mu kierownictwo kolegium i obdarzył godnością dziekana kolegiaty kaliskiej.
      Organizację i program dydaktyki oparł mistrz Andrzej na opublikowanym przez B. Herbesta w 1559 r. programie nauk dla szkół średnich34. Był to program nowy, postępowy, wzorowany na pedagogice Jana Sturma ze Strasburga. 
      Przede wszystkim wprowadził podział na klasy według wieku i przygotowania. Nauczanie oparł na dwutygodniowym planie (rozkładzie nauczania), zaś program na językach klasycznych i retoryce. Podstawą kształcenia była oczywiście literatura klasyczna. Korzystano także ze współczesnej literatury polskiej, twórczości rodzimych poetów. Uczniowie czytali Polyhymnę Grzegorza z Sambora oraz heksastychy Klemensa Janickiego opisujące żywoty królów polskich, a także podręczniki jakie ukazywały się, zwłaszcza opracowania Benedykta Herbesta: Ciceronis Epistolarum libri IX (z rozważaniami na temat zasad epistolograficznych przy użyciu objaśnień polskich), Ciceronis vita et scriptis et verbis eiusdem descripta; Aritmetica licearis. Żeby ułatwić uczniom nabywanie umiejętności, nauczyciele sami opracowywali ćwiczenia stylistyczne, objaśnienia do dzieł autorów klasycznych (przewodniki metodyczne), także w języku polskim35. Językiem szkolnym była łacina. Opierając się na pedagogice B. Herbesta i J. Sturma, Andrzej Bargiel dążył do zorganizowania średniej szkoły humanistycznej. Charakter kształcenia tej uczelni był formalnolingwistyczny. Toteż szczególną uwagę zwrócił rektor na dobór odpowiednich nauczycieli, zapraszając do współpracy cenionych bakałarzy i magistrów z Akademii Krakowskiej.
      W kolegium uczył m.in. Stanisław Herbest36, brat Benedykta, bakałarz Akademii Krakowskiej w 1562 r. Po ukończeniu studiów pracował on pod kierownictwem swego brata w Skierniewicach, następnie w kolegium Lubrańskiego w Poznaniu, skąd przeszedł do Kalisza. Uczył retoryki. Dla uczniów swoich w Kaliszu napisał Elegię o męce Pańskiej jako wzór do układania w wierszu periodów, członów itp. Po wyjeździe Stanisława Herbesta na studia teologiczne do Włoch, nauczycielem przedmiotów humanistycznych, retoryki i dialektyki został Jan Parvus Wąchalski ze Lwowa37, bakałarz sztuk pięknych, uczeń B. Herbesta ze Lwowa i Krakowa, późniejszy rektor kolegium jezuickiego w Kaliszu. Nauczycielem był także Baltazar Gerst (urodzony w 1547 r. w Koźminie), studiował w Krakowie humanistykę i retorykę, uzyskując stopień bakałarza sztuk wyzwolonych. Powołany przez Andrzeja Bargiela w Kaliszu był nauczycielem aż do momentu wstąpienia do zakonu jezuitów38. Wojciech Mroskowski - były uczeń szkoły kaliskiej (kolonii akademickiej), po studiach w Krakowie i uzyskaniu stopnia bakałarza sztuk przez krótki okres pracował w szkole parafialnej w Poznaniu, a następnie uczył w Kaliszu. Po ustąpieniu Bargiela ze stanowiska rektora (zmarł w Kaliszu w 1574 r.), Mroskowski objął funkcję rektora szkoły arcybiskupiej39.
      Była to uczelnia na wskroś katolicka. Do planu nauk wchodziło codzienne utrwalanie uczniów w wierze, uodpornianie ich na wpływy innowierców, którymi otoczony był Kalisz40. Poziom nauczania jednak był wysoki, a uczniów wielu. Stanisław Herbest we wstępie do wspomnianej wyżej Elegii wymienia w nagrodę "za naukę i cnotę" swoich najlepszych wychowanków. Było ich aż 2741, wśród nich wielu, którzy później zajęli ważne stanowiska w kościele i państwie: Piotr Miedzianowski, Marcin Szyszkowski (późniejszy biskup krakowski) Jan Gębarzewski, Stefan Winkler, Rafał Bielski, Marcin Łaszcz (mieszczanin kaliski, potem jezuita, znany polemista katolicki) Wojciech Mroskowski i in.42
     O poziomie kaliskiej uczelni świadczyć może i fakt, że jej uczniowie Adam Alman i Marcin Laterna porzucili Akademię Krakowską, na której byli już immatrykulowani i przenieśli się do Kalisza na studia pod kierownictwem Bargiela i in. Adam Alman w autobiografii opowiada, że cztery lata z zapałem oddawał się nauce, a dopiero po ukończeniu kolegium wrócił do Akademii, by dotrzymać przyrzeczenia złożonego przy immatrykulacji43. Jego przyjaciel Marcin Laterna w krótkim czasie tak opanował łacinę, że wytypowano go do wygłoszenia mowy powitalnej, gdy kardynał Hozjusz przybył do Kalisza. Oracją była piękna, kardynał przyjął ją z dużym podziwem i satysfakcją44.
      Trzeba podkreślić, że na poziom uczelni wpływ miała wymiana doświadczeń pedagogicznych przyjaciół pochodzących z południowo-wschodnich ziem ówczesnej Polski (z Sambora): Andrzeja Bargiela, Benedykta i Stanisława Herbestów oraz Grzegorza Czują. Łączyło ich wspólne pochodzenie, studia w Krakowie, praca we Lwowie a przede wszystkim pasja pedagogiczna reformatorów oświaty, zmierzająca zwłaszcza do ujednolicenia szkoły średniej.
      Bogactwu duchowemu nie towarzyszyła jak to często bywa - zasobność materialna, zatem Grzegorz z Sambora testamentarnie mógł jedynie zapisać: "... [dla] Andrzeja Bargiela, kaliskiego dziekana i samborskiego proboszcza, przyjaciela mego najukochańszego - pulares większy kocioł nowy, obie poduszki obraz pana Jezusa siedzącego i dziewięciu muz, czapkę z futrem". Wzruszająca to, choć niestety - bardzo uboga scheda poety i bakałarza45. Ci trzej przyjaciele mający wielki wpływ na szkołę kaliską i blisko z nią związani, zaliczeni przez literaturę do grona mieszczańsko-plebejskich wędrownych humanistów w XVI w., zasłużyli się na polu szkolnictwa nie mniej od polskich pedagogów protestanckich46.
      W kolegium arcybiskupim panowała - jak wspomniano - atmosfera katolicka. Wychowankowie szkoły oraz jej nauczyciele Marcin Laterna, Adam Alman, Baltazar Gerst zgodnie w autobiografiach wspominają, że często kierowano rozmowę na temat zakonu jezuickiego. Dochodziły o nim wiadomości z Braniewa i Pułtuska, gdzie mieli już zorganizowane własne kolegia. Rektor Andrzej Bargiel pojechał do jezuitów w Braniewie i zafascynowany zakonem stał się jego propagatorem wśród młodzieży. Towarzyszyli mu w tym Herbestowie. Oni również nawiązali osobisty kontakt z tym zakonem w Braniewie i Pułtusku, a po powrocie tak w rozmowach prywatnych, jak i w wygłaszanych egzortach, chwalili jezuitów za wiedzę, tryb życia, pracę misyjną47. Uczniom klas starszych dawano do czytania życiorys Stanisława Kostki, opowiadano o Piotrze Skardze, czytano jego listy48. Wszystko to wywierać musiało wpływ na młodociane umysły, toteż w szkole panowała atmosfera podniecenia i ciekawości. Także wśród nauczycieli. Wybrał się z kolei na rekolekcje do Pułtuska w 1569 r. nauczyciel Baltazar Gerst i po roku znalazł się już w szeregach jezuitów. Podobnie postąpił nauczyciel humaniorów i retoryki Jan Parvus Wąchalski, Benedykt i Stanisław Herbestowie, Wojciech Mroskowski, Marcin Laterna, Adam Alman, Marcin Łaszcz, Szymon Annius i in.49
      Filarem zakonu został w latach następnych przede wszystkim Marcin Laterna, który po ukończeniu w Wilnie trzyletnich studiów filozoficznych i czteroletnich teologicznych był kapelanem obozowym Stefana Batorego, następnie kaznodzieją na dworze tego króla. Takie same studia ukończył Adam Alman, nauczyciel nauk humanistycznych i wymowy w kolegiach jezuickich50.
      Atmosfera szkoły i wszystkie jej poczynania wywierały niewątpliwie wpływ na postawę społeczeństwa Kalisza. Tym można tłumaczyć fakt, że w mieście otoczonym dookoła różnymi ugrupowaniami innowierczymi (pod którego bokiem w Koźminku w 1555 roku odbywał się synod zjednoczeniowy), szkoła innowiercza nie zapisała swego istnienia. Jeżeli powołano ją nawet (np. przy zborze braci czeskich) mogła egzystować jedynie przez krótki czas. Dwaj arianie, znani jako Marcin i Wojciech z Kalisza, pracowali jednak na Kielecczyźnie, Lubelskiem i na Podlasiu. Głośny był zwłaszcza Wojciech (do historii przeszedł jako "Wojciech z Kalisza", "Kaliszczyk"), pisarz antyjezuicki, polemista, pedagog, rektor i reformator szkół ariańskich, wykształcony na pedagogice Jana Sturma i jego uczeń w Strasburgu; zasłynął on na gruncie polskim jako pionier nauk ścisłych i wiedzy obywatelskiej, propagował wychowanie światłego, mądrego nauczyciela51.
      Stanowiło zatem kolegium arcybiskupie mocną ostoję katolicyzmu i spełniało zadania stawiane tej szkole przez prymasa. To zadecydowało o dalszym rozwoju i przeobrażeniach uczelni. Już Jakub Uchański nosił się z myślą założenia w Kaliszu oświatowego zakładu jezuickiego, ale dopiero jego następca, prymas Stanisław Karnkowski myśl tę zrealizował. Kolegiacką szkoła "arcybiskupia" znacznie podupadła pod koniec życia i po śmierci prymasa Uchańskiego. Ostatni jej rektor, Wojciech Mroskowski przyjął wówczas święcenia kapłańskie i wstąpił do zakonu jezuitów. Zaistniało realne "niebezpieczeństwo" nasilania się ruchu innowierczego w mieście osłabionym brakiem katolickiej aktywności szkoły. Pisał wówczas prymas Karnkowski do kardynała Bolognetto i papieża Grzegorza XIII o potrzebie założenia kolegium jezuickiego "w królewskim mieście Kaliszu, wpośród heretyków położonym"52.

------------------------------------

Przypisy

26   Album Studiosorum, Ł 2-3.
27   J. Bukowski, Dzieje reformacji w Polsce od wejścia jej do Polski aż do jej upadku, Kraków 1883, s. 284-286, 320; W. Krasiński, Zarys dziejów powstania i upadku reformacji w Polsce, t. l, Warszawa 1923, s. 120; W. Urban, Z dziejów reformacji w dawnym powiecie kaliskim, "Rocznik Kaliski", t 2, s. 224.
28   K. Lepszy, Reformacja w Polsce, w: Historia Polski, 1957, Ł l, s. 263; W. Urban, Z dziejów reformacji, s. 227.
29   Biblioteka Czartoryskich w Krakowie, rkps nr 1619, s. 275; W. Urban, Z dziejów reformacji, s. 227.
30   J. Raciborski, Monografia, s. 37.
31   T. Wierzbowski, Jakub Uchański, arcybiskup gnieźnieński. Monografia historyczna, Warszawa 1895, s. 635-685.
32   S. Łempicki, A. Bargiel, Polski słownik biograficzny, t. l, Kraków, s. 304-305.
33   K. Mazurkiewicz, Benedykt Herbest, pedagog, organizator szkoły polskiej XVI w. Kaznodzieja, misjonarz doby reformacji, Poznań 1925, s. 34, 59 i in.; J. Poplatek, Studia jezuitów polskich w Akademii Krakowskiej, "Nasza Przeszłość", t. 20, 1964, s. 84 i in.
34   K. Mazurkiewicz, Benedykt Herbest, s. 110-111; K. Estreicher, Bibliografia polska, t. 18, s. 118-124.
35   J. Warszawski, Vocationum liber autobiographicus...: Archiwum Rzymskie Societatis Jesu w Krakowie [ARSI], Fondo Gesuitico, Vocationes m, fol. 196-198V.
36   K. Mazurkiewicz, Benedykt Herbest, s. 250-251; J. Poplatek, Studia jezuitów, s. 93.
37   ARSI, Catalogus primus confectus inno 1593. Collegium Calissiensis Pol. 7, II, fol. 181.
38   J. Poplatek, Studia jezuitów, s. 98-99.
J. Wielewicki, Dziennik spraw domu zakonnego OO. Jezuitów u św. Barbary w Krakowie od r. 1579 do r. 1599, t. l, Kraków 1881, s. 243; J. Warszawski, Polonica z rzymskiego Kodeksu Nowicjuszy T.J. (1565-1586), Rzym 1955, s. 119; J. Poplatek, Studia jezuitów, s. 95.
40   J. Wielewicki, Dziennik, t. l, s. 253.
41   T. Wierzbicki, Jakub Uchański, s. 687; K. Mazurkiewicz, Benedykt Herbest, s. 251.
42   Encyklopedia kościelna, t. 27, Warszawa 1879, s. 136-138; ARSI, Pol. 6, f. 26; Nowy Korbut, Piśmiennictwo, t. 2, s. 491.
43   "Adanus Mathiae Almani de Drohobisz Dioec. Premislensis gr. 4", w: Album Studiosorum,
t. 3, s. 61; "Martinus Joanni de Drohobisz Dioec. Premislensis gr. 4", w tamże, s. 60.
44   J. Wielewicki, Dziennik, t. l, s. 253.
45   S. Wiśniewski, Historia literatury polskiej, Ł 6, s. 260; H. Barycz, Historia Uniwersytetu,
s. 382, 386; Polski słownik biograficzny, t. 9, s. 857.
46   Tamże.
47   ARSI, Fondo Gesuitico, Vocationes III, fol. 38-39, fol. 196-198 V; J. Warszawski, Vocationum, s. 75, 108.
48   Tamże.
49   ARSI, Fondo Gesuitico, Vocationes III, fol. 61-62; J. Poplatek, Studia jezuitów, s. 96. ARSI, Catalogus primus confectus unio 1593. Collegium Calissiensis, Pol. 7, II, fol. 181.
50   ARSI, Katalogus triennalis 1590, 1593, Pol. 7, n, fol. 125, 169; ARSI, Germ. 162, fol. 173-174 k. 209 i nast.
51   S. Załęski, Jezuici w Polsce, t. 4, Kraków 1904, s. 386; W. Urban, Z dziejów reformacji, s. 227, 231.
52   Monumentu Poloniae Vaticana, Cracoviae 1923-1933, t. 5, s. 365.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

II. OBOJGA NARODÓW
1. KOLEGIUM JEZUICKIE 1584-1773

      Już na synodzie prowincjonalnym w Warszawie (1561) postulowano reformę szkolnictwa, by z jednej strony wykorzystać zakłady oświatowe do walki z reformacją, z drugiej przeciwstawić się wyjazdom młodzieży na studia zagraniczne, stanowiącym często źródło religijnego nowinkarstwa1. W akcie erekcyjnym z 1583 r. czytamy, że prymas zakłada w Kaliszu kolegium dla jezuitów bo "oni są znakomici w zwalczaniu herezji i młodzież w pobożności i naukach wyzwolonych wychowują, a tylko edukacją katolicką zakwitnie znów religia"2. Jezuici przyjechali do Kalisza już w 1583 r., zamieszkali w pałacu arcybiskupim, pracowali w kolegiacie i jeszcze przed założeniem kolegium uczyli w szkole kolegiackiej gramatyki i syntaksy3.
      Organizacja kolegium była sprawą trudną, wymagała wielu zabiegów i nakładów finansowych. Prymas Karnkowski dla zjednania prowincjała zakonu Jana Pawła Campano, od którego ostatecznie zależało pomyślne załatwienie sprawy, zaprosił go wraz z 15 profesorami jezuitami na odbycie kongregacji prowincjonalnej do Kalisza (1584) i przez cały czas jej trwania podejmował na własny koszt. Poza przeznaczeniem poważnych funduszy na budowę kolegium, kościoła, pomieszczeń mieszkalnych oraz wyposażenie całego zespołu, prymas nadał jezuitom kaliskim na własność cztery wsie należące do dóbr arcybiskupa gnieźnieńskiego. Były to: Sławno, Kokanin, Liskowo i Żychowo4.
      Oficjalne otwarcie kolegium jezuickiego miało miejsce we wrześniu 1584 r. Licznie zgromadzeni na tej uroczystości mieszkańcy miasta i okoliczna szlachta z podziwem słuchali łacińskich dialogów wygłaszanych przez uczniów, wśród których nie brak było synów "heretyków" z okolicy5.
      Należy sądzić, że znaczna część społeczeństwa miejskiego była zadowolona z zabiegów prymasa i poczynań jezuitów, tym bardziej, że propozycja sprowadzenia do miasta tego zakonu wyszła już w 1580 r. od rady miejskiej. Nie miał wiec Prymas trudności w porozumieniu się zarówno z obydwoma kolegiackimi kapitułami, jak też z rajcami miasta. Oddał zatem obie szkoły parafialne (przy kościele św. Mikołaja i przy kolegiacie) pod zarząd rektora kolegium. Zmieniono ich charakter na szkoły elementarne, przygotowawcze, tzw. parva infirma lub proforma i tak zorganizowano, by uczniowie kończący szkołę elementarną byli przygotowani do uczenia się w kolegium. Nauczycieli proformy - bakałarzy Akademii Krakowskiej mianował prepozyt kolegiaty w porozumieniu z rektorem i prefektem. Po zdaniu egzaminu przed jezuitą, uczyli według programu jezuickiego. Plan nauk układał prefekt i on był przełożonym proformy. Sprawował też władzę nad nauczycielami, wizytował lekcje, przewodniczył egzaminom i promował uczniów do klas wyższych6.
      Kolegium kaliskie składało się początkowo z klas "gramatyki" i "syntaksy", wkrótce dodano "poetykę" a następnie, około 1592 r. "retorykę". Były to tzw. humaniora, na które składało się w sumie pięć klas: infirma, gramatyka, syntaksa, poetyka, retoryka. W najniższej i najwyższej klasie przeznaczono na naukę po dwa lata. Trwały zatem humaniora siedem lat. Początkowo w latach 1584-1593 młodzież kolegium kaliskiego kończyła naukę na "poetyce", a ostatnie dwa lata studiów ("retoryka") odbywano przeważnie w Poznaniu. Klasę "retoryki" dodano do kolegium w 1593 r. gdy na skutek usilnych starań prymasa Karnkowskiego, otwarto w Kaliszu seminarium diecezjalne. Obejmowało ono trzyletnie studia filozoficzne i dwuletnie teologiczne. Młodzież kolegium mogła słuchać wykładów z filozofii i teologii, nawet jeśli nie miała zamiaru poświęcić się w przyszłości stanowi kapłańskiemu. Wykłady z filozofii obejmowały: na pierwszym roku - logikę i matematykę; na drugim - filozofię i kosmologię; na trzecim - metafizykę, psychologię, etykę. W myśl wskazań Ratio Studiorum filozofia miała być dyscypliną koronną i nadbudową ogólnego wykształcenia wszystkich uczniów w szkołach zakonnych. Młodzież świecka jednak nie dostrzegała przydatności życiowej filozofii i kończyła studia na ogół na "retoryce". Przez trzy pierwsze lata nauki od "infirmy" do "syntaksy" prowadził każdą klasę jeden nauczyciel. Uczył tam wszystkich przedmiotów, organizował czas wolny uczniów, pełnił funkcję wychowawcy klasy. "Poetyka" i "retoryka" miały już nauczycieli specjalistów. Wykłady z filozofii prowadzili profesorowie po wyższych studiach specjalistycznych7.
      Na czele kolegium stał rektor, nie mógł on jednak wprowadzać zmian bez zgody prowincjała. Do pomocy miał prefekta nauk, do którego obowiązków należała także troska o wygląd i porządek wewnętrzny, o moralność uczniów.
      Pierwszym rektorem kolegium (1584-1586) został Kasper Sawicki8, przełożony jezuitów kaliskich, jeden z filarów zakonu w owym czasie. Był doskonałym kaznodzieją, posiadał duże uznanie u prymasa Karnkowskiego, który cenił go na równi z Piotrem Skargą. Doradcą jego, admonitorem, został Alfons Pisanus, Hiszpan, wszechstronnie wykształcony w Toledo i Rzymie9.
      Młodzież spoza miasta mieszkała na prywatnych stancjach, które bezpośrednio po otwarciu kolegium zorganizował sam prymas Karnkowski. W porozumieniu z radą miejską ustalił najwyższą opłatę na 30 florenów rocznie10. Studenci ubodzy mieszkali w konwikcie Karnkowskiego, gmachu zakupionym w 1586 r. przez prymasa dla seminarium diecezjalnego. W 1596 r. został w tym budynku założony konwikt dla 100 ubogich uczniów kolegium, a dla celów rekreacyjnych przeznaczono folwark i ogrody na Przedmieściu Wrocławskim, obok klasztoru OO. Reformatów. W XVII w. przybyła uczniom tzw. "Bursa ubogich". Była to piętrowa kamienica na rogu ul. Łaziennej wybudowana przez jezuitów za pieniądze uzyskane z darowizn, które zapoczątkowała hojnie Sara Taleska. Bursa ta, zwana także "Bursą muzyków" - bo część mieszkającej tam młodzieży stanowiła kapelę, była jeszcze w XVII i XVIII wieku wielokrotnie zasilana przez możnych panów. W 1640 r. Balcer Czyżewski, dziekan i oficjał kaliski, założył dla ubogich potomków rodziny Czyżewskich tzw. konwikt Czyżewskich11.
      W trosce o sprawy bytowe młodzieży już w 1601 r. z polecenia prymasa wybudowano i doprowadzono do zakładu wodociąg12. Także opieka lekarska istniała na miejscu. Jezuici posiadali "do potrzeb swoich a także miasta aptekę, lekarza i prowizora przeznaczonego do sporządzania leków"13.
      Nauka była bezpłatna, co przyciągało do kolegium znaczną liczbę młodzieży. Najliczniejsze były klasy młodsze, organizowano więc w Kaliszu po dwa oddziały "infirmy" i "gramatyki". Już w kilka miesięcy po otwarciu uczelni liczba uczniów w dwóch najmłodszych klasach wynosiła około 200 osób, o czym donosił w 1585 r. prowincjał Jan Paweł Campano do generała zakonu w Rzymie, informując równocześnie, że jest wśród nich dużo synów szlachty innowierczej. W 1586 r. było już w trzech klasach (doszła "poetyka") 500 uczniów, w sumie młodzież: "z wszelkich stanów, z bliższych i dalszych województw, a wszystko to karne, w ładzie i ordynku i dlatego swobodnie i wesoło, a do nauki, cnoty i pobożności garnąca się"14. Kolegium cieszyło się dużą frekwencją, liczba uczniów jednak wahała się i zależała od wielu czynników, jak np. sytuacji politycznej i gospodarczej kraju, a zwłaszcza klęsk żywiołowych (epidemie, pożary) nawiedzających miasto. W 1588 r. zaraza morowa przeszła przez Kalisz i rozpędziła młodzież, ale w 1592 r. uczyło się już 730 osób, w 1599 r. było ich około 600 (nie licząc 200 chłopców w klasach przygotowawczych). W 1603 r. pobierało naukę przeszło 800 uczniów. W 1605 i 1607 r. epidemia znowu zaatakowała miasto, rozpierzchli się uczniowie i jezuici. W 1609 r. pożar tak zniszczył kolegium i miasto, że młodzież nie miała gdzie mieszkać. Około 200 studentów udało się wówczas do innych szkół, głównie do Poznania. Kolegium jednak szybko odżywało. W 1624 r. pobierało w nim naukę 800 studentów, w 1625 - 700. I znowu ataki epidemii w latach 1630 i 1639. Zwłaszcza w 1639 r. zaraza zebrała spore żniwo wśród studentów i zakonników, ale już w 1641 r. uczyło się około 600 chłopców. Ponowny atak cholery w 1652 r. zabrał wielu studentów i nauczycieli, m.in. rektora szkoły Marcina Łubieńskiego. Także jej nawroty w latach 1657-1659 pociągnęły wiele ofiar, mimo że jezuici wraz z młodzieżą chronili się w lesie taczanowskim, gdzie dla tych celów wybudowali wielką willę15. Oprócz epidemii i pożarów dużym utrudnieniem w pracy szkoły były wojny. Podczas okupacji szwedzkiej w 1655 r. młodzież rozpuszczono do domów, szkoła była nieczynna. Rektor Piotr Starczewski oraz kilku zakonników znalazło schronienie w okolicy u Wojciecha Konopnickiego, inni w Taczanowie. W kolegium stacjonowali Szwedzi. Późniejsze kilkakrotne przemarsze przez Kalisz wojsk saskich czy szwedzkich, moskiewskich lub polskich przerywały naukę, ale szkoły już nie zamykano. Rektorzy Andrzej Nagórski i Piotr Sczaniecki czynili usilne starania, by nie dopuścić do nadmiernego niszczenia kolegium i wyposażenia szkolnego. Chcąc zmniejszyć kontrybucję rektor Sczaniecki podejmował obiadem wojewodę poznańskiego Stanisława Leszczyńskiego i jego stronników. Z tego samego powodu gościł w 1704 r. generałów szwedzkich, dla których młodzież przygotowała teatr16. Nauki nie przerywano, ale trudności związane z wojnami, przemarszami, kontrybucjami zubożały całe społeczeństwo, co wpływało na liczbę młodzieży w kolegium oraz na jakość pracy. W 1701 r. uczyły się tylko 232 osoby, w 1702/3 zaledwie 124. W następnym 1703/4 roku uczniowie powrócili do szkoły i było ich aż 792. W późniejszych latach bywało różnie. W 1728 r. kolegium liczyło 700 studentów, w 1733 r. klasy niższe (do retoryki włącznie) miały 370 uczniów. W okresie od 1735- 1747 ich liczba w poszczególnych klasach wahała się od 24 do 12617. Jak wynika choćby z pobieżnego przeglądu wydarzeń, kolegium jezuickie w Kaliszu wychodziło ze zmagań z losem na ogół zwycięsko i z wyjątkiem bardzo trudnych dla miasta i okolicy lat, cieszyło się dużą ilością uczęszczającej do tej szkoły młodzieży. Zarówno bezpłatność nauczania, jak i atmosfera szkoły, wpływały na jej powodzenie. Szlachcie, a także mieszczaństwu imponowali jezuici bogactwem, przepychem uroczystości kościelnych i świeckich, w których celebrowaniu brała udział młodzież. Nabożeństwa odprawiano przy dźwiękach szkolnej kapeli i śpiewie chóralnym uczniów. Z równym przepychem organizowano uroczystości szkolne, zwłaszcza zakończenie roku nauki. Było to święto dla mieszczan i okolicznej szlachty, która wtedy tłumnie zjeżdżała do Kalisza. Wywoływanie ucznia po odebranie nagrody odbywało się przez herolda, powrotowi na miejsce towarzyszyły bębny i kapela. Językowo-retoryczny kierunek kształcenia zaspokajał intelektualne i kulturalne aspiracje szlachty.
      Z podziwem i uznaniem - jak wynika z relacji kronikarza - przysłuchiwano się w czasie uroczystości szkolnych popisom oratorskim młodzieży18. Już w 1587 r. gdy prymas Karnkowski przybył do kolegium, uczniowie za opiekę złożyli mu podziękowanie w językach: łacińskim, greckim, hebrajskim, włoskim, hiszpańskim, francuskim, niemieckim, węgierskim, ruskim, litewskim, łotewskim, polskim, a w 1618 r. prymasa Wawrzyńca Gembickiego witała młodzież wierszykami aż w 16 językach19. Należy sądzić, że były to drobne utwory wyuczone "pod dyktando" - dla wywołania efektu wśród gości.
      Życie uczniów w kolegium kaliskim było bardzo bogate. Organizowano dysputy naukowe tzw. "akademie", popisy, nagrody, występy teatru, chóru, orkiestry. W dni wolne od zajęć popołudniowych młodzież pod opieką wychowawców klas wychodziła gromadnie na przechadzki i zabawy do parku lub za miasto. Najlepsi uczniowie należeli do Kongregacji Mariańskiej20.
      Duże znaczenie dla rozwoju biblioteki miała drukarnia jezuicka, czynna w Kaliszu od 1632 r., a przejęta od sukcesorów Wojciecha Gedeliusza. Warto też pamiętać, iż to właśnie ci zakonnicy byli sprawcami osiedlenia się w Kaliszu w 1602 r. pierwszego w dziejach miasta drukarza Jana Wolraba Młodszego. Warsztat jego, rychło przejęty przez Gedeliusza, od początku istnienia produkował przede wszystkim dzieła autorów jezuickich, zwłaszcza zaś miejscowych uczonych i kaznodziejów. Kaliska drukarnia jezuicka posiadała monopol na druk podręczników dla szkół Wielkopolski i Prus Królewskich. Nie bez przyczyny zatem prowincjał zakonu Tomasz Dunin, rektor w Kaliszu w latach 1737-1741 oraz 1744-1756, wydał w 1744 roku zarządzenie, żeby zaprzestać w szkołach dyktowania, a pracę oprzeć na podręcznikach. W związku z tym projektem, nie wolno było przyjmować uczniów do poszczególnych klas, jeżeli nie mieli do nich podręczników21.
      Teatr szkolny rozpoczął swoją działalność bardzo wcześnie, albowiem w kolegiach jezuickich stanowił jeden z elementów kształcenia retorycznego i normowany był przepisami, które również w kolegium kaliskim były stosowane. Otóż uczniowie "infirmy" i "gramatyki" recytowali w klasie w każdą sobotę wyjątki z przerabianych utworów. Od 1640 r. pozwolono im raz w roku wystąpić ze zbiorową recytacją w auli wobec współkolegów innych klas. Uczniowie "syntaksy" wygłaszali raz w tygodniu utwory poetyckie własne lub wyznaczone przez profesora, wobec klasy, raz w miesiącu wobec całej szkoły. Klasy "poetyki" i "retoryki" miały raz w tygodniu recytację utworów prozaicznych lub wierszowanych własnej kompozycji (poprawianych przez nauczyciela) lub autorów klasycznych. Raz w miesiącu kilku uczniów deklamowało wobec całej szkoły, w obecności studentów filozofii i teologii oraz profesorów wszystkich klas. Wyjątkowo mogli być zapraszani goście. Kilka razy w roku dawano przedstawienia w auli. Publicznie występowano z teatrem przy różnych okazjach22. Już w 1587 r. - jak wspomniano wyżej - uczniowie popisywali się przed prymasem i gośćmi różnojęzycznymi wierszykami, w 1590 r. klasy starsze wystawiły sztukę o Diogenesie. Gdy król Zygmunt III Waza przybył do Kalisza w 1595 r., młodzież odegrała przed całym królewskim orszakiem sztukę pt. "Jehu, król Izraela, którego Bóg wybrał na mściciela spoganiałych królów..." (aluzja do roli, jaką odegrał Zygmunt III w stosunku do innowierców). W czasie konsekracji kościoła w 1596 r. młodzież oracjami i wierszami witała i żegnała dostojników kościelnych i świeckich. Zorganizowano też w nowej auli akademię, podczas której odegrano dramat Judyta23. W zbiorach Ossolineum we Wrocławiu znajduje się kopiariusz, który pozwala zorientować się jakimi sztukami dysponował teatr tegoż kolegium24. Częstokroć uznać je można za próby literackie nauczycieli i uczniów, niektóre z nich robią wrażenie wypracowań uczniowskich, którymi oczywiście były. Jedne utwory, nie wychodziły poza ramy średniowiecza, inne pisane pięknym językiem o silnym ładunku patriotycznym przedstawiają ówczesne ciężkie i smutne położenie Polski spowodowane wojnami i anarchią szlachecką. Są tam także dialogi pastoralne z szopką, aniołami i pasterzami. Są także dialogi hagiograficzno-martyrologiczne na tematy św. Męczenników. Specjalne przedstawienia hagiograficzne dawano w dniach Wielkiego Postu i Wielkiego Tygodnia. Był to tzw. święty teatr. Prócz ćwiczeń stylistycznych z zakresu teatru, pisała młodzież panegiryki, które później drukowała w zakładzie szkolnym, dedykując je prymasom, wojewodom, kasztelanom...25. Układała epitafia podpatrując wady i śmiesznostki ludzkie. W zapiskach uczniów kolegium kaliskiego z 1711 r. oprócz reguł i notatek z wykładów teorii poezji, wiersza, spotykamy krótkie i złośliwe wierszyki nagrobne pt Nagrobek sobkowi, Nagrobek szafarzowi, Nagrobek złemu kaznodziei...26. Wiele z tych druków weszło do księgozbioru szkolnego, kolegium bowiem posiadało też bogatą bibliotekę, jedną z największych w Polsce książnic jezuickich. Kompletowali także własne zbiory biblioteczne nauczyciele i uczniowie kolegium. Niektóre z tych książek znalazły się z czasem w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie, gdzie i obecnie można z nich korzystać. Są to: rękopisy nr 2902, nr 2904, nr 2905 z XVII w., własność Walentego Pruszewskiego, studenta; rękopis nr 2598, własność prof. Adriana Bykowskiego z 1616 r., nr 2165 należał do Paula Kuhna, prof. fizyki (z datą 1639 r.), rękopis nr 2710 - do prof. Teofila Rutki. Wymienione pozycje to bardzo cenne rękopisy, świadczące o poziomie uczelni w Kaliszu27.
      Młodzież kolegiów jezuickich, wyjęta była spod jurysdykcji grodzkiej i miejskiej, podlegała tylko władzy rektora szkoły. To wbijało ją w dumę korporacyjną. Burdy i awantury młodzieży w kolegiach jezuickich przeplatały się gęsto z modłami i procesjami. Otóż w 1621 r. uczniowie szkoły kaliskiej wystąpili zbrojnie przeciwko magistratowi za uwięzienie przez pachołków miejskich ich kolegi, a dla uśmierzenia rozruchów trzeba było aż interwencji ze strony kapituły gnieźnieńskiej. Komisarze wysłani przez nią do zbadania sprawy wydalili z zakładu dwóch studentów28. Studenci korzystali z własnej gospody, w której doszło do tragicznej w skutkach zwady. Nietrzeźwy szlachcic, rozgniewany, iż młodzieńcy z niego drwili, wpadł do gospody, pobił ich, a dwóch zranił. Koledzy ich chcąc się zemścić napadli w nocy na jego gospodę, w wyniku walki jeden ze studentów został śmiertelnie raniony29.
      Najbardziej niemiłe wydarzenie, świadczące o warcholstwie części młodzieży szlacheckiej miało miejsce w Kaliszu na pogrzebie Dunina Niwskiego w kościele Bernardynów. Ponieważ rada miejska z burmistrzem i wójtem na czele nie ustąpiła studentom pierwszego miejsca, ci postanowili pomścić "zniewagę" szlacheckiego i studenckiego honoru, obijając burmistrza i wójta. Bernardyni zorientowani w sytuacji zatrzymali zagrożone ofiary u siebie na noc. Na drugi dzień napastnicy otoczyli dom burmistrza grożąc pomstą. Zebrała się więc rada miejska i by uspokoić młode szlacheckie głowy obiecała, że da im pełną satysfakcję, jeżeli okaże się, że burmistrz im w czymś uchybił. Poszli więc rajcy miejscy w eskorcie młodzieży do rektora kolegium, by sprawę omówić. W tym czasie, nie czekając na wynik narady, uczeń klasy "retoryki" kasztelanie Jabłkowski uderzył burmistrza w twarz, inni chcieli wywlec go na ulicę i obić. Jezuici stanęli w obronie mieszczan, ukrywali ich u siebie przez 5 dni, do czasu aż młodzież uspokoiła się. Jabłkowskiego i przywódców awantury wyrzucono z kolegium, innych ukarano30.
      W kolegium kaliskim takich wydarzeń było jednak mało, na przestrzeni 140 lat jego istnienia, zanotowano tylko trzy poważniejsze wypadki.
      Wielu byłych uczniów kaliskiej uczelni zajmowało w późniejszych latach ważne miejsce wśród dostojników kościelnych i świeckich. Oto niektórzy z nich: Stanisław Łubieński31, uczeń w pierwszych latach istnienia szkoły, doktor obojga praw, był biskupem łuckim i podkanclerzym koronnym; Kasper Drużbicki32 w latach 1612-1615 studiował w Kaliszu; Augustyn Kordecki33 (urodzony w Iwanowicach pod Kaliszem w 1603 r.), znany obrońca Częstochowy; Andrzej Olszowski34, arcybiskup gnieźnieński i podkanclerzy koronny, mówca, pisarz polityczny; Samuel Twardowski35, historyk, satyryk, panegirysta i tłumacz; Andrzej Trzebicki36, biskup przemyski, potem krakowski; Jan Wężyk37, prymas; Marcin Szyszkowski38, biskup; Andrzej Leszczyński39, arcybiskup gnieźnieński; Jan Aleksander Lipski40, kardynał; Władysław Aleksander Łubieński41, wielki pisarz koronny, potem kolejno arcybiskup lwowski, gnieźnieński i prymas; Jan Bielski, Aleksander Sylvius i in.42.
      Historycy dziejów szkolnictwa w Polsce na przykładzie kolegium kaliskiego dowodzą, że upadek szkół jezuickich nie był zjawiskiem powszechnym43. Zasługa to zapewne światłych nauczycieli, którzy w tym starym mieście nad Prosną zatrzymywali się często na dłuższe lata i tu znajdowali sprzyjające warunki pracy. Rektorzy kolegium zmieniali się dość często (powoływani do innych zadań w zakonie), nauczyciele natomiast pracowali wiele lat. I tak np. długoletnim nauczycielem kolegium był Zygmunt Brodowski, który 31 lat nieprzerwanej pracy spędził w Kaliszu ucząc poetyki i retoryki, potem był prefektem szkoły i przez długie lata doradcą rektorów. W Kaliszu działał także Marcin Smuglewicz, pisarz, polemista, w kronikach kaliskich zapisany jako librorum scriptor i rektor (1608-1609, 1613) bardzo ważna postać w Zakonie. Od 1610 r. pracował tu Adrian Piekarski, poeta, filozof, teolog, historyk. Uczył retoryki i filozofii. W latach 1585-1587 nauczycielem był Grzegorz Knapski autor trzytomowego dzieła Thesaurus czyli Skarbiec. Był to opracowany bardzo starannie słownik polsko-łacińsko-grecki wraz ze słownikiem frazeologicznym. Do XIX w. Skarbiec przewyższał wszystkie opracowania leksykograficzne; jego edycja została wiele razy wznowiona. Knapski po złożeniu w Kaliszu ślubów zakonnych w 1585 r. prowadził klasę "syntaksy" następnie "retoryki". Był również autorem dramatów grywanych w kolegiach jezuickich. W latach 1609-1613 prefektem szkoły był znany historyk i tłumacz Jan Wielewicki. Pracował w Kaliszu także pisarz Kasper Drużbicki, były uczeń kolegium kaliskiego, od 1625 r. nauczyciel, potem prefekt i rektor. Wydał w Kaliszu kilka swoich dzieł. Długo pracował tutaj Jan Morawski, wykładał etykę, matematykę, filozofię, teologię dogmatyczną. Nauczycielem etyki i matematyki był również Kasper Niesiecki słynny heraldyk. Pracowali tu takie: Teofil Rutka, świetny profesor przedmiotów humanistycznych i filozofii; Jan Bielski, Adam Malczewski i wielu innych wybitnych pedagogów. Nauczycielem kolegium kaliskiego w latach 1613-1617 był Karol Malapert, matematyk i astronom, autor podręcznika arytmetyki i geometrii. W Kaliszu zastosował po raz pierwszy w Polsce (1613 r.) lunetę do obserwacji astronomicznych, głównie do śledzenia plam na słońcu. W pracy pomagali mu dwaj jego uczniowie, którzy podjęli potem samodzielnie pracę w tym kierunku. Byli to: Aleksander Sylvius i Szymon Perovius, którzy po wyjeździe swego mistrza z Polski kontynuowali jego doświadczenia. Sylvius pracował potem w kolegium w Madrycie oraz w Donau w Belgii, a od 1649 r. w Polsce. Należał do czołowych matematyków XVII w. Perovius natomiast po wyjeździe Malaperta pozostał w Kaliszu, gdzie w dalszym ciągu czynił obserwacje astronomiczne, następnie pracował w Poznaniu. Kaliszanin Stanisław Solski (ur. 1622 r.) matematyk uczył tego przedmiotu w kolegium, był autorem podręczników i prac z matematyki. Główne jego dzieło to Geometra polski, wyd. w 1683 r. oraz Architekt polski wyd. 1690 r. podręcznik pisany po polsku uzupełniony rysunkami.
      Liczba nauczycieli w poszczególnych latach była różna i zależała - podobnie jak to miało miejsce z uczniami - od wielu czynników. W 1606/7 r. wynosiła 12 osób: 7 profesorów do "nauk wyższych" i 5 magistrów nauczających w klasach młodszych. W 1607/8 było 10 nauczycieli; w 1611/12 uczyło 15, a dane z roku 1755 mówią, że zespół pedagogiczny kolegium kaliskiego liczył 18 osób44.
      Przedmioty nauczane w tym czasie to: gramatyka, wymowa i poezja, historia powszechna, historia kościoła, etyka moralna, matematyka, fizyka, metafizyka, logika, teologia (zwyczajowa, moralna, kazuistyczna, dogmatyczna, polemiczna) prawo kanoniczne, łacina i język niemiecki45. Wiele z tych przedmiotów wchodziło w zakres filozofii i teologii. Poza pracą dydaktyczną nauczyciele pełnili także inne funkcje: prokuratora kolegium, kustosza biblioteki, regensa konwiktu, zaś profesorowie poetyki i retoryki kierowali teatrem szkolnym.
      Atmosfera wychowawcza szkoły była katolicka, jezuicka. Zwracano też baczną uwagę na kształcenie patriotyczne. Profesor wymowy w kolegium w słowach pełnych patosu opłakuje w 1711 r. niedolę kraju, apelując do młodzieży szkolnej, "[...] wierz mi, że Ojczyzna i szkoła jednego mają nieprzyjaciela - próżniactwo". Wzywa też ją by "wysiłkiem umysłów" starała się przywrócić Ojczyźnie dawną wielkość46. Na inauguracji roku szkolnego w 1699 r. nauczyciel Kazimierz Knolek miał wykład na temat potrzeby dyskusji naukowych. Z tej samej okazji Jakub Chrząstowski w 1701 r. wystąpił z pochwałą Kazimierza Wielkiego i Władysława Jagiełły za założenie i odnowienie Akademii Krakowskiej. Jako ludzi przekraczających "próg mądrości" wymienił m.in. Wincentego Kadłubka, Mikołaja Kopernika, Jana Kochanowskiego. Zachęcał młodzież do szukania wiedzy47. W 1702 r. wygłaszający wykład inauguracyjny profesor tegoż kolegium głosił i udowadniał potrzebę tworzenia nauki polskiej.
      Odzywające się tu i ówdzie głosy mądrych nauczycieli były już reakcją na ogólny upadek szkolnictwa i oświaty w Polsce w połowie XVII i na początku XVIII w. W tym okresie ilość szkół jezuickich na ziemiach polskich wzrosła, ale poziom ich obniżył się. Odnowę tegoż szkolnictwa przyspieszyła w XVIII w. reforma szkolna Stanisława Konarskiego. I tu należy podkreślić, że kolegium kaliskie jako jedno z pierwszych przystąpiło do niej. Około 1740 r. wprowadzono tu obowiązkowe nauczanie historii i geografii Polski. Do studiów filozoficznych (podczas których sale świeciły pustkami) dołączono nauki doświadczalne. Na popisy z fizyki z mechaniką, z hydrostatyki i optyki zjeżdżali do Kalisza zaproszeni goście gromadami48. Wykładano prawo natury i narodów. Dochodziło oczywiście do starć i konfliktów w zakonie. A więc, gdy jedni z profesorów jezuitów nawoływali do naprawy Rzeczypospolitej przez odnowę nauk, inni występowali przeciw "bezbożności nowych sekt filozoficznych". Jędrzej Rudzki profesor filozofii w Kaliszu, kazał swoim uczniom na publicznej dyskusji bronić "filozofii prawowiernej w tezach z logiki" i ogłosił tę obronę drukiem w 1747 r. Inny profesor filozofii, Jan Kowalski wydał w Kaliszu w 1750 r. Rozmowy przeciw kartezjanom49. l tak przez wiele lat XVIII w. rywalizowały ze sobą instytucje jezuickie: oficyna drukarska, drukująca prace w obronie starej filozofii i szkoła, która zapoznawała z "nowinkami" Oświecenia. Nieobce były kolegium także radykalne hasła społeczne: w 1772 r. (tuż przed kasatą szkół jezuickich) wystawiono w Kaliszu tragedię pt. Liderus invictus institiae amator, ze sceną, w której król w obronie praw krajowych poleca wykonać wyrok śmierci na królewiczu, zabójcy chłopa50.
      Przede wszystkim jednak kolegium jezuickie pełniło wyznaczoną mu przez prymasa Karnkowskiego misję wyznaniową i przez prawie 200 lat stało na straży katolicyzmu miasta i ziemi kaliskiej. Już w 1586 r. do Sodalicji Mariańskiej należało 127 osób, w kilka lat później liczba ta wzrosła tak znacznie, że trzeba było utworzyć trzy grupy kongregacjonistów. Pod wpływem szkoły mieszczanie i szlachta okoliczna, a także rzemieślnicy tworzyli własne kongregacje. Organizowano procesje, pielgrzymki (do cudownych obrazów w Skalmierzycach i Dębem, a w 1607 r. po raz pierwszy do Częstochowy)51. Jak już wspomniano - grano w młodzieżowym świętym teatrze (w dni świąteczne, a zwłaszcza podczas Wielkiego Postu). Te działania sprawiły, że "heretycy" z miasta i okolicy wracali do wspólnoty kościoła katolickiego, a synów swoich posyłali do kolegium. Jezuici pracowali gorliwie, wygłaszali płomienne kazania, polemizowali z przeciwnikami, wśród których byli także dwaj kaliszanie, np. znany nam już Wojciech z Kalisza, wybitny pisarz antyjezuicki, polemizował m.in. ze swoim krajanem Marcinem Łaszczem. Równie ostro atakował jezuitów drugi kaliszanin, Hieronim Zahorowski52, którego pamflet pt. Monita privata Societatis Jesu, podobnie jak pamflet Wojciecha z Kalisza Speculum Jesuitarum... przysporzyły zakonowi wiele nieprzyjemności i kłopotów tym bardziej, że głosów krytycznych w stosunku do jezuitów było wiele. Krytykowano ich system wychowawczy, który mimo wprowadzenia po reformie Konarskiego wielu ulepszeń, pozostał wierny tradycji.
      Działalność jezuitów przerwała kasata zakonu w 1773 r. Dnia 12 listopada 1773 roku kanonik Nuszczyński - proboszcz malanowski oraz oficjał kaliski Franciszek Ksawery Radoliński ogłosili brave kasacyjne papieża Klemensa XIV. Tym samym uległo likwidacji kolegium jezuickie w Kaliszu.

-------------------------------

Przypisy

1 ARSI, Archiwum Rzymskie Societatis Jesu w Krakowie, Annae Provinciae Poloniae Pol. 50. 50 f. 3, 46 V; M. Bednarz, Jezuici a religijność polska (1564-1964), "Nasza Przeszłość", t 20, 1964, s. 154.
2 ARSI, Historia Fundationi Collegii Calissiensis ab A. 1584, Pol. 75; J. Korytkowski, Arcybiskupi gnieźnieńscy, t. 3, s. 440-444 (przypisy).
3 ARSI, Germ. 162-164, f. 28; S. Załęski, Jezuici w Polsce, t 4, Kraków 1904, s. 383. * ARSI, Historia Fundationes, Pol. 71, f. 247, 248; J. J. Korytkowski, Arcybiskupi, L 3, s. 439. 5 ARSI, Annae Prov. Pol. 50 A, 1585, f (30) J. P. Campano da Aquavivy.
6 L. Piechnik, Jezuici a seminarium diecezjalne w Kaliszu, "Nasza Przeszłość" Ł 20,1964, s. 128.
7 S. Bednarski, Upadek i odrodzenie szkól jezuickich w Polsce, Kraków 1933, s. 290; S. Załęski, Czy jezuici zgubili Polskę, Kraków 1883, s. 72, 82; S. Załęski, Jezuici, t. l, s. 115-118.
8 ARSI, Germ. 162-164, f. 28V (k. 84).
9 ARSI, Annae Prov. Pol. Pol. 50. A. 1594-1600, f. 151-151V, 170-171V; Germ. 162-164, f. 80; L. Piechnik, Jezuici a seminarium, s. 136.
10 ARSI, Germ. 162-164, f. 100 (k. 212); S. Załęski, Jezuici, t 4, s 396.
11 J. Korytkowski, Arcybiskupi, t. 3, s. 499-502; S. Załęski, Jezuici, L 2, s. 390-392; L. Piechnik Jezuici a seminarium, s. 122, 124.
12 S. Załęski, Jezuici, t. 4, s. 396.
13 Biblioteka PAN w Krakowie, rkps nr 472; C. Biernacki, Jezuici w Kaliszu, "Biblioteka Warszawska", t. 3, 1848.
14 ARSI, Germ. 162-164; f. 80 (k. 201), f. 99V (k. 212).
15 ARSI, Annae Coli. Calisiensis, 1605-1607; ARSI, Historia 1603-1617, Pol. 51, f. 186V-187; Historia 1624-1645, Pol. 52, 32. L 6V, 24V, f. 161V, 171V; Historia 1566-1642, Pol. 66, f. 43; Historia 1648-1670, Pol. 53, f. 44 - V; S. Załęski, Jezuici, t. 4, s. 413.
16 S. Załęski, Jezuici, t. 4, s. 412-414.
17 S. Bednarski, Upadek i odrodzenie, s. 117; C. Biernacki, Jezuici w Kaliszu, t. 2, s. 753.
18 J. Poplatek, Studia z dziejów jezuickiego teatru szkolnego w Polsce, Wrocław 1957, s. 110.
19 Tamże.
20 C. Biernacki, Jezuici w Kaliszu, t. 2, s. 759.
21 S. Bednarski, Upadek i odrodzenie, s. 57; S. Załęski, Jezuici, t 4, s. 417; K. Bielska, Drukarstwo Kalisza, jego dzieje i dorobek do upadku Rzeczypospolitej, "Roczniki Biblioteczne", R. 6, 1962, z. 3.4, s. 41.77.
22 J. Poplatek, Studia z dziejów teatru, s. 28 i nast.
23 ARSI, Annae Prov. Pol. 1595, Pol. 50, f. 135; Annae Prov. Pol. 1596, Pol. 50, f. 151V; C. Biernacki, Jezuici w Kaliszu, t. 2, s. 755.
24 Biblioteka im. Ossolińskich. Zbiór Pawlikowskich, rkps nr 204, s. 56-65, 107, 413, 481.
25 S. Załęski, Jezuici, t. 4, s. 409-410; J. Poplatek, Studia z dziejów teatru, s. 142 i in.
26 Biblioteka im. Ossolińskich, rkps nr 1939. I, s. 117 i in.
27 Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 3311
28 S. Załęski, Jezuici, t. 4, s. 418.
29 Tamże.
30 ARSI, Historia Poloniae 1734-1770, Pol. 84, f. 47; Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 18Ul, Historia Collegii Calissiensis ab anno 1761 ad 1764. Wydarzenie to cytują także w swoich opracowaniach: S. Załęski, Jezuici, Ł 4, s. 419; S. Bednarski, Upadek i odrodzenie, s. 391.
31 G. Korbut, literatura polska 1929, t l, s. 197.
32 K. Estreicher, Bibliografia polska, t. 15.
33 Nowy Korbut, t 2, s. 390.
34 Tamże, t. 3, s. 36; Encyklopedia kościelna, t 17, s. 277.
35 Nowy Korbut, L 2, s. 526.
36 Encyklopedia kościelna, t. 29, s. 234.
37 Tamże, t. 30, s. 525-529.
38 Tamże, t 28, s. 136-138.
39 Tamże.
40 Tamże, t 12, s. 161.
41 Tamże, s. 246.
42 Tamże, s. 407.
43 Tamże, t 2, s. 344-345; S. Bednarski, Upadek i odrodzenie, s. 25 i in.
44 ARSI, Catal. brevis, Pol. 43.
45 ARSI, Historia Poloniae, 1754-1770, Pol. 84.
46 S. Bednarski, Upadek i odrodzenie, s. 52.
47 Tamże, s. 38 i in. 46 Tamże, s. 426; J. Neuls, Szkoły Kalisza w Xll-XVllI wieku, "Rocznik Kaliski, t 4, 1971,
s. 43-44.
49 S. Bednarski, Upadek i odrodzenie, s. 124 i in. S. Załęski, Jezuici, t 3, s. 1039.
50 S. Bednarski, Upadek i odrodzenie, s. 435.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

II. OBOJGA NARODÓW
2. SZKOŁA KOMISJI EDUKACJI NARODOWEJ 1773-1793

      Likwidacja zakonu jezuitów oraz przejęcie całego szkolnictwa przez władze świeckie, wywołały szok zarówno u jezuitów, jak i też znacznej części społeczeństwa.
      Myśl o świeckości szkoły, podległości instytucjom państwowym występowała w mowach i pismach już w okresie Odrodzenia zwłaszcza Reformacji (A. F. Modrzewski, O poprawie Rzeczypospolitej). W XVII-XVIII w. światlejsze umysły dopominały się naprawy Rzeczypospolitej przez edukację narodową, bo "tylko ona czyni Anglika Anglikiem, Francuza Francuzem i ta powinna Polaka czynić dobrym Polakiem"53. Jednak realizacja tych postulatów była trudna. Większości szlachty wystarczało wychowanie zakonne. Dopiero, gdy w 1773 r. pod naciskiem opinii publicznej papież skasował zakon jezuitów i na skutek tego nastąpiło zamknięcie licznych kolegiów, grupa oświeconych patriotów przystąpiła do reformy szkolnictwa. Mimo sporów dotyczących formy oświaty ustanowiono Komisje do spraw edukacji i dnia 24 października 1773 roku ogłoszono Uniwersał Komisji Edukacji Narodowej.
      Podpisali go mianowani przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego komisarze edukacyjni, reprezentanci sejmu i senatu. Podano w nim do publicznej wiadomości, że odtąd wszystkie szkoły podlegać będą KEN oraz że dobra pojezuickie przeznacza się na cele edukacyjne. Równocześnie Komisja poleciła nie przerywać pracy w szkołach i do czasu podania nowych instrukcji, uczyć według dotychczasowego planu.
      Jezuitom kaliskim breve papieskie podano oficjalnie do wiadomości dopiero 18 listopada. Nie było to dla nich zaskoczeniem, tym bardziej, że Uniwersał KEN ogłoszono wcześniej, 24 października tegoż roku i - sądzić należy - rozmowy i dyskusje na aktualne tematy prowadzone były wśród zakonników. Jednak fakt ten okazał się silnym przeżyciem. Pracę w kolegium przerwano, rektor szkoły, Antoni Lutomski opuścił zakład. Dopiero po kilku dniach, pod wpływem zapewne prefekta Józefa Przyłuskiego podjęto apel KEN, aby nie przerywać pracy i przystąpiono do realizacji dotychczasowego programu nauczania54.
      Pracowano początkowo w trudnych warunkach materialnych. Cały majątek przeszedł na fundusz edukacyjny, wynagrodzenie za pracę w szkole nie było jeszcze ustalone i początkowo nie miał kto płacić. W okresie od października 1773 r. do połowy marca 1774 r. nauczyciele otrzymali od lustratorów dóbr jezuickich kaliskich po 7 czerwonych złotych polskich za wszystkie miesiące. Od marca tegoż roku profesorowie otrzymywali po 6 czerwonych złp. inni eks-jezuici do 4 złp. na miesiąc. Dopiero dnia 11 listopada 1774 r. Józef Rogaliński, subdelegat wizytatora KEN Augusta Sułkowskiego uporządkował sprawę wynagrodzenia. Profesorowie szkół wojewódzkich otrzymali po 1200 złp., prefekt 1600 złp. na rok55.
      Wizytator Komisji Józef Rogaliński przybył po raz pierwszy do Kalisza 23 czerwca 1774 r. Celem tej wizyty było zbadanie miejscowych warunków, przede wszystkim rozmowa z pozostałymi nauczycielami. W Kaliszu oczekiwało 18 eks-jezuitów, pięciu z nich wyraziło zgodę na pozostanie i podjęcie pracy w szkole. Byli to: Wincenty Fernicy, prof. filozofii; Karol Żółkiewski "zdolny bardzo do uczenia, wielkich przymiotów człowiek"; młody Heliodor Traczewski, prof. filozofii; Józef Przyłuski, prefekt szkoły "zdatny do tego urzędu i uczenia"; Mikołaj Rychłowski, który "przez siedem lat teologię dawał". Czterech młodych kleryków zgłosiło chęć do dalszych studiów teologiczno-filozoficznych. Trzej księża emeryci i czterech zakonników bez świeceń (z posługi) zwrócili się o pomoc finansową, regens konwiktu wyraził życzenie przejścia na kaznodzieję przy kolegiacie, petencjariusz chciał pozostać na swoim stanowisku.
      Wizytator przeprowadził indywidualne rozmowy z nauczycielami, pozostawił szczegółowe wytyczne, specjalną uwagę zwrócił na potrzebę wychowania moralnego56.
      Druga wizytacja miała miejsce 11 listopada 1774 r. i przeznaczona była na omówienie organizacji szkoły. Byłe kolegium jezuickie w Kaliszu przemianowano na szkołę wojewódzką podwydziałową57. Szkoła wojewódzka wydziałowa znajdowała się w Poznaniu. Rektor każdej szkoły wojewódzkiej wydziałowej pełnił równocześnie obowiązki kierownika naukowego całego okręgu. W myśl "Przepisów na szkoły wojewódzkie" z 1771 r. szkołę wojewódzką podwydziałową w Kaliszu podzielono na trzy klasy. Każda z nich trwała dwa lata i uczyło w niej dwóch profesorów. Nauczycielami zostali eks-jezuici, a skład pierwszego za czasów KEN zespołu nauczycielskiego przedstawiał się następująco58: Józef Przyłuski (prefekt szkoły), Gabriel Cedrowicz (profesor pierwszy), Andrzej Ruszkiewicz (profesor drugi), Mikołaj Obrokczyński (profesor trzeci), Ignacy Czyżewski (profesor czwarty), Alojzy Czarnocki (profesor piąty) i profesor języka niemieckiego - Jan Widłak.
Szkoła otrzymała nowy program nauczania odmienny od dotychczasowego. Na plan pierwszy wysunięto przedmioty ścisłe i nadano im praktyczny charakter, a językowi ojczystemu wyznaczono w zakładzie należną mu rangę: "... uczniowie odtąd w szkole polskim językiem mówić będą...". Od nauczycieli "Przepisy KEN wymagały jasności wykładu i cierpliwości. Polecono, by poszczególne miesiące nauki kończono egzaminem z każdego przedmiotu. Lekcje odbywały się rano w godzinach 800-1000 oraz po południu w godzinach 1400-1600. Popołudnia we wtorki i czwartki przeznaczane były na rekreację, w te dni zajęcia odbywały się tylko z rana. Nauczycieli i uczniów obowiązywał 20-godzinny tygodniowy wymiar pracy59.
      Taka organizacja obowiązywała w Kaliszu, podobnie jak w innych placówkach wojewódzkich do 1777 r., kiedy to Komisja zlikwidowała podział szkoły na trzy klasy, wprowadzając ich sześć. Nauka jednak trwała siedem lat, gdyż klasa piąta była dwuletnia. W pierwszej jeden nauczyciel uczył wszystkich przedmiotów, podobnie w drugiej. Od trzeciej do szóstej uczyli nauczyciele specjaliści, a ten który miał w danej klasie najwięcej godzin, był jej opiekunem i podpisywał się w raportach "profesor klasy..."60. W zespole nauczycieli kaliskich zaszły pewne zmiany. Prefekt Przyłuski został mianowany prorektorem, odeszli Ruszkiewicz i Czyżewski; przybyli Gorczyczewski, Łubieński, Bogucki i ten zespół z nieznacznymi już zmianami pracował do roku szkolnego 1780/81, w którym przedstawiał się następująco61: prorektor - Józef Przyłuski, profesor kl. I - Jan Widłak, profesor kl. II - Gabriel Cedrowicz, profesor kl. III - Mikołaj Obrokczyński, profesor kl. IV - Alojzy Czarnocki, profesor kl. V - Jan Gorczyczewski, profesor kl. VI - Ignacy Bogucki i profesor języka niemieckiego - Antoni Franciszek Schaar.
      Lata 1773-1781 stanowią w życiu szkoły kaliskiej pewien charakterystyczny okres. Przede wszystkim uczyli w tym czasie wyłącznie eks-jezuici, którzy nie tylko podjęli pracę i byli lojalnie ustosunkowani do zarządzeń świeckiej władzy oświatowej, ale aktywnie z nią współdziałali. Byli dobrymi pedagogami. Wyniki ich pracy z młodzieżą oceniali wizytatorzy pozytywnie, a stosunki panujące w zespole jako przykładowe, chociaż warunki pracy nie były łatwe. Nowa placówka nie odpowiadała jeszcze ani wyobrażeniom, ani potrzebom społeczeństwa nienawykłego do innego nauczania niż zakonne. Nie było jeszcze zaufania do świeckiej szkoły. Toteż liczba uczniów malała, w ciągu roku spadła z 600 osób do 180. Rodzice zabierali synów z zakładu. Pisał w tej sprawie prefekt Przyłuski do rektora szkoły wydziałowej w Poznaniu, radząc się jak postępować. "Każda nowość jest dziwna... z czasem pomiarkują się i powrócą" odpowiedział rektor62. Brakowało uczniom i ich rodzicom dyscypliny. Wbrew zarządzeniom Komisji zabierano wychowanków do domów na święta, bądź przetrzymywano ich dłużej po wakacjach. Opóźnienie groziło utratą promocji do klasy wyższej. Prorektor Przyłuski interweniował w Komisji i wstawiał się za nieposłusznymi uczniami, którzy wbrew zakazowi wyjechali na Wielkanoc do domów.
      Odniosło to skutek, pozwolono ich przyjąć do szkoły, ale za karę utracili promocję do wyższej klasy63.
      Ucieczki powtarzały się, grożąc uczniom karami aż po wydalenie z zakładu. Rodzice wnieśli do Komisji zażalenie, że się "podług dawnego obyczaju nie dzieje". A jednak z czasem podporządkowali się zarządzeniom i aprobowali je pisząc: "Komisja jest matką dającą zbawienny pożytek pracy latorośli..."64. Słowa te dają świadectwo pewnej dojrzałości społecznej rodziców, wypływającej ze zrozumienia potrzeby zastosowania radykalnych posunięć. Zarządzenie przykre dla uczniów i ich rodziców dyktowała bowiem obawa przed niewłaściwymi wpływami na młodzież środowiska szlacheckiego, nie zawsze chętnego poczynaniom świeckiego urzędu, jakim była KEN. Było to obawa przed tym, co już kiedyś prymas Karnkowski określił: non erigat attare contra attare.
      Przepisy i zarządzenia Komisji stawały się w Kaliszu częstym przedmiotem obrad zgromadzenia akademickiego. Analizowano sposoby realizacji zadań wysuwanych przez władze edukacyjne, poruszano sprawę podręczników, których w tym okresie jeszcze nie było, dyskutowano na tematy zachowania się młodzieży i jej pracy. Prawie każdy protokół z odbytej konferencji kończył się wnioskiem, że zlecenia Komisji są i będą przez nauczycieli respektowane65.
      Mimo trudności jakie nasuwał brak podręczników, wizytatorzy stwierdzali postęp w nauczaniu języka polskiego i łaciny, geometrii i algebry, historii naturalnej i logiki opartym na nowych metodach pracy. Toteż liczba uczniów wzrastała, w pewnych latach przewyższała nawet szkoły poznańskie, stan liczebny przedstawiał się następująco: w 1774 r. - 600; 1775 - 174; 1776 - 208; 1777 - 218; 1778 - 303; 1779 - 277; 1780 - 255; 1781 - 266; a w 1782 - 277 wychowanków66.
      Gdy delegat Komisji przybył w 1774 r. po raz pierwszy do szkoły kaliskiej, zastał dobre warunki pracy zarówno młodzieży, jak i nauczycieli. Wizytator szkoły w Kaliszu rektor Rogaliński pozostawił w raporcie swoim doskonały opis pojezuickich budynków szkolnych: "W środku kościół murowany, dość wspaniały i obszerny, wewnątrz ozdobny. Po prawej stronie kościoła murowane jest prawie w klamrę kolegium obszerne na trzy piętra. Po lewej stronie kościoła są szkoły w kwadrat na dwa piętra z dziedzińcem w środku. Tam są trzy oratoria czyli kongregacja studentów. Dla każdej klasy szkoła obszerna. Teatralna sala. Lecz szkoły te większej reperacji potrzebują. Na pierwszej szkół kondygnacji jest drukarnia [...] w kolegium jest apteka obszerna w kilku izbach w porządek należyty opatrzona i przy niej mały ogródek do aptekarskich ziół [...]. Jest biblioteka zawierająca 6000 ksiąg [...]. Przy kolegium zaraz jest ogródek dość obszerny i porządek z altanką drewnianą malowaną do gier stołowych, kamieni i bilardu, z kanałem, w którym mogą być karpie. Za ogrodem browar murowany..., stajnie..., wozownie"67. Dobra ziemskie wraz z kapitałami kolegium kaliskiego Komisja szacunkowo oceniła na sumę 762 568 złp (nie wchodziły w to realności miejskie). Dochody miały wpływać do kasy generalnej KEN, skąd prorektor otrzymywał potwierdzenie sporządzonej przez siebie listy wydatków oraz pieniądze na ich pokrycie. Niestety, fundusze dochodziły do Kalisza z dużym opóźnieniem, posesorzy nie wywiązywali się z obowiązków, brak było często pieniędzy nie tylko na remonty, ale również i na opłacanie nauczycieli, co było wielką troską Komisji68. Nauczyciele mieszkali w kolegium, w myśl przepisów KEN korzystali ze wspólnego stołu, ogrodu i browaru, co nigdy nie wywoływało sprzeciwu69. Gdy jednak prymas Poniatowski umieścił w 1788 r. w Kaliszu ojców bonifratrów, oddając im także ogród i browar, dochodziło na tym tle do nieporozumień i sporów70.
      We wrześniu 1781 r. prorektor Przyłuski wraz z dziesięcioma innymi rektorami szkół wojewódzkich z Korony dokonał zaprzysiężenia Ustaw "stanowi akademickiemu i szkołom narodowym przepisanych" i jeden z pierwszych położył swój podpis na Projekcie. Wydarzenie to odnotował w kronice placówki (Dzieje Domowe) skromną notatką dodając równocześnie, że zakłady kaliskie otrzymały "wymiar szkół większych wydziału poznańskiego", oraz że nauka rozpoczęła się tu 29 września i "ze wszelką łatwością uczyniono rozporządzenie tak szkół jako też Domu podług świeżo podanych Ustaw"71. Po rozpoczęciu roku nauczania prorektor zwołał zebranie zgromadzenia akademickiego i KEN, na którym dokonano analizy dotychczasowej pracy, zaznajomiono się z nową organizacją i wytycznymi zawartymi w Ustawach.
      W Kaliszu zachowano sześć klas i siedem lat nauki. Czas zajęć oraz ilość godzin nie uległy zmianie. Wprowadzono natomiast większą specjalizację. W klasie pierwszej i drugiej uczył - jak poprzednio - jeden nauczyciel wszystkich przedmiotów. Do czterech starszych wprowadzono specjalistów, byli to nauczyciele: wymowy, matematyki, fizyki, nauki moralnej i prawa. Na każdy przedmiot składało się kilka działów, które realizowano w poszczególnych klasach. Ustawy zwracały nauczycielom uwagę na stosowanie metody rozumowej i doświadczalnej, na związek nauki z życiem, na naukę języka ojczystego. Szczególną troską otoczono wychowanie moralno-społeczne. Z raportów wizytatorów generalnych wynika, że zalecenia te były w pełni respektowane72.
      Po zmianach organizacyjnych w roku 1781/2 szkoła pracowała według nowego planu. Był to rok przełomowy. W całym minionym okresie, tzn. w latach 1773-1782 nauczyciele oraz ich kierownik pracowali nad przestawianiem szkoły oraz opinii społecznej z dawnego jezuickiego schematu myślenia i pracy na nowy, jakościowo inny; był to okres szukania nowych dróg, borykania się z wieloma trudnościami natury psychologicznej i materialnej. W minionych latach pracowali tu - jak już wspomniano - wyłącznie eks-jezuici. Od roku szkolnego 1782/3 zaczęli napływać pedagodzy świeccy, przygotowywani do pracy przez Akademię Krakowską, w której od 1780 r. prowadzono seminarium kształcące nauczycieli (czteroletnie tzw. studia kandydackie dla absolwentów siedmioletnich szkół wojewódzkich73). Pierwsi świeccy nauczyciele nie zawsze mieli studia akademickie, wykazywali się natomiast zainteresowaniami pedagogicznymi oraz praktyką w konwiktach, gdzie często pełnili funkcję tzw. "dyrektorów".
      Pierwszym pedagogiem świeckim w kaliskim zgromadzeniu akademickim był Tomasz Paszkiewicz74. Wychowanek szkoły kaliskiej, pracował w niej w latach 1778 - 1781, w którym to czasie był "dyrektorem". Zaangażowano go bez studiów; uczył w kl. I. Bardzo zdolny i pilny, zdobył uznanie władz oświatowych i młodzieży. Pracował w Kaliszu do roku szkolnego 1787/8, w którym przeniesiono go do Poznania na profesora wymowy. W 1782/3 roku przybył z województwa krakowskiego Józef Linczewski75. Prawdopodobnie przysłała go już Akademia Krakowska, skoro w czasie wizyty generalnej w czerwcu 1783 r. wnosił do wizytatora Garyckiego, żeby do Krakowa na nauki mógł powrócić. Prośby nie uwzględniono, nie pozwalały na to warunki kadrowe. Odchodzili na emeryturę Czarnocki i Łubieński, należało ich zastąpić. Linczewski uczył początkowo matematyki, w latach 1785/6 - 1788/9 fizyki, później objął klasę drugą. Opinie wizytatorów o nim były bardzo dobre. W skład zgromadzenia akademickiego wchodziło zatem pięciu księży i dwóch nauczycieli świeckich, w roku szkolnym 1782/3 kadrę stanowili: prorektor - ks. Józef Przyłuski, profesor kl. I - Tomasz Paszkiewicz, profesor kl. II - ks. Antoni Wannich, profesor wymowy - ks. Gabriel Cedrowicz, profesor matematyki - Józef Linczewski, profesor fizyki - ks. Jan Widłak i profesor prawa - ks. Jan Gorczyczewski. W rok później Akademia Krakowska przysłała Rafała Gulczyńskiego76. Należał on do pierwszych kandydatów stanu akademickiego, studiował w początkowym okresie działalności seminarium kształcącego nauczycieli, kierowanego przez Antoniego Popławskiego. Pochodził z Wielkopolski, do Kalisza chętnie przyjechał. W szkole zajął miejsce profesora Cedrowicza, który przeszedł na kaznodziejstwo. Po roku przejął Gulczyński od Linczewskiego matematykę natomiast Linczewski od ks. Widłaka fizykę. Na profesora wymowy przyjęty został ks. Piotr Konitzer. Gulczyński był dobrym nauczycielem, raport wizytatora Franciszka Jezierskiego z 1785 r. stawia wyniki nauczania matematyki na pierwszym miejscu w szkole. Podobną opinię wydał w 1786 r.: "z matematyki i logiki dali uczniowie dowód i swojego postępku, i profesora zdolności, i usilności w uczeniu". Ale ulubionym przedmiotem Gulczyńskiego okazała się fizyka, której nauczał w kaliskiej szkole w latach 1789/9-1809/10, kiedy to Izba Edukacyjna (czasy Księstwa Warszawskiego) powierzyła mu funkcję rektora kaliskiej szkoły wojewódzkiej. Zatem w roku szkolnym 1783/4 uczyło czterech nauczycieli duchownych i trzech świeckich.
      We wrześniu 1785 r. wyjechał do Poznania prorektor Przyłuski, by objąć tam zaszczytne stanowisko rektora szkoły akademickiej wydziałowej77 oraz wizytatora szkół prowincji wielkopolskiej. Prorektorem szkoły w Kaliszu mianowany został ks. Jan Gorczyczewski78, eks-jezuita, dotychczasowy profesor nauki moralnej i prawa. Gdy Tomasz Paszkiewicz został przeniesiony do Poznania, na jego miejsce przyjechał z Warszawy Piotr Łopieński79, nauczyciel świecki. Studiów - podobnie jak Paszkiewicz - nie posiadał, ale miał za sobą 13 lat pracy w szkolnictwie, doświadczenia tych lat zrobiły z niego dobrego pedagoga, co zapewniło mu uznanie władz szkolnych. W Kaliszu pracował od 1790 r. W roku szkolnym 1788/9 Akademia Krakowska przysłała tu Franciszka Dziekanowieża80. Ambitny i pracowity, w czasie studiów korzystał z wykładów matematyki i wymowy, uzyskał także patent na geometrę przysięgłego. Miał duże uznanie u władz oświatowych: "zdolność nadmierna", "pilność wielka", "stateczny" pisali o nim wizytatorzy w raportach. On też obok Gulczyńskiego przygotowywał i wygłaszał okolicznościowe mowy. Pracował w Kaliszu wiele lat. A zatem w roku szkolnym 1788/9 w zespole akademickim znaleźli się: prorektor - ks. Jan Gorczyczewski, profesor kl. I - Piotr Łopieński, profesor kl. II. - ks. Antoni Wannich, profesor wymowy - Franciszek Dziekanowicz, profesor matematyki - Rafał Gulczyński, profesor fizyki - Józef Linczewski i profesor prawa - ks. Jan Widłak.
      Następnym nauczycielem, którego przysłała do Kalisza Akademia Krakowska był Jacek Kukliński81. Miał za sobą trzyletnie studia kandydackie, studiował matematykę i fizykę. Akademia skierowała go do Kalisza na nauczyciela matematyki. Po roku pracy przeniesiono go dyscyplinarnie do Płocka. Przed wyjazdem otrzymał pismo z naganą, w którym wizytator ostrzega i napomina, aby "podobnego prowadzenia się, wdawania z kobietami płochymi i lekkomyślnymi poprzestał...", co odniosło właściwy skutek. Kukliński w Płocku miał dobrą opinię, pracował tam wiele lat.
      W 1790 r. Łopieńskiego przeniesiono do Lublina, na jego miejsce przybył z Krakowa Adam Kopijewski82. Studiował wymowę i prawo rzymskie. Po studiach Szkoła Główna skierowała go do Pińczowa, skąd zgodnie z jego życzeniem przysłano go do Wydziału Wielkopolskiego. Ale i ten młody nauczyciel świecki nie najlepiej poczynał sobie w Kaliszu, skoro wizytatorowi generalnemu Antoniemu Popławskiemu przed wyjazdem w teren doręczono instrukcję następującej treści: "Wejrzy wizytator ściśle w obyczaje p. Kopijewskiego, prof. kl. I w szkołach kaliskich". W tym wypadku przestroga nie odniosła skutku, rektor otrzymał od sekretarza Szkoły Głównej pismo, że "... nauczyciel Kopijewski ożenił się i Szkoła Główna już go nie prześle do szkoły. Jego miejsce zajmie p. Karpiński: matematyk ze szkoły w Pińczowie".
     Gabriel Karpiński83 odbył studia kandydackie w latach 1788/9-1791/2. Był studentem zdolnym, ale mało pilnym, pracował nierówno. Oto wyniki jego egzaminów z 1790 r.: z fizyki - mierny, z historii naturalnej - nic nie umie; z mechaniki - nie słuchał; z prawa natury - miernie; prawo polityczne i krajowe - bardzo mierny; z wymowy - mierny; z astronomii - bardzo słaby. Komisja Egzaminacyjna Szkoły Głównej zawiesiła go zatem w prawach studenta. To poskutkowało. Zabrał się do pracy i uzyskał dobre wyniki z każdego przedmiotu, z fizyki nawet "nadmierny". W pracy zawodowej okazał się Karpiński bardzo staranny i systematyczny. W Kaliszu pracował aż do 1820 r. Wcześniej od niego, w roku szkolnym 1791/2 przybył Jan Kanty Jaskólski84. Jako jeden z nielicznych ukończył on w latach 1787-1791 pełne czteroletnie studia kandydackie, w czasie których zdobywał wiedzę z zakresu matematyki, fizyki, mechaniki pryncypalnej. Jako student miał na sumieniu pewne "grzeszki młodości", skierowany zaś do Kalisza znalazł w tym zgromadzeniu akademickim dobrą atmosferę i warunki pracy. Cieszył się dobrą opinią zarówno u władz oświatowych, jak i u młodzieży. I ten nauczyciel pracował tu wiele lat, był ceniony i szanowany. Obserwujemy więc częste zmiany, przesunięcia kadrowe, pozostaje jednak od roku szkolnego 1789/90 pięciu nauczycieli świeckich i dwóch księży, z których jeden był prorektorem, a stanowisko to rezerwowano w owych czasach wyłącznie dla duchownych.
      Szkoła miała także nauczyciela języka niemieckiego; jako pierwszego zatrudniono eks-jezuitę, Adama Dalskiego85, który poprzednio uczył w kolegium jezuickim w Międzyrzeczu, skąd po kasacie zakonu przybył do Kalisza. Chory na gruźlicę, pracował krótko. Po nim - w latach 1783-1788 uczył Antoni Franciszek Schaar86, pedagog świecki. Wizytatorzy oceniali go dość dobrze. Od roku szkolnego 1788/9 skierowała Komisja do nauczania tego przedmiotu Jana Karola de Finance87, byłego sekretarza księcia Jabłonowskiego. Wykształcony na uniwersytecie w Jenie i Lipsku, po złożeniu w Akademii Krakowskiej odpowiednich egzaminów, został mianowany profesorem matematyki i języka niemieckiego. Miał opinię bardzo wartościowego pedagoga. Nauczał także, jako przedmiotów nadobowiązkowych, języka francuskiego i rysunków.
      Zgromadzenie akademickie w Kaliszu było - podobnie jak i w innych zakładach tego okresu - zróżnicowane. Można sądzić, że między eks-jezuitami a akademikami istniały rozbieżności zdań wynikające z odmiennych poglądów na system wartości, innych kierunków studiów i oczywiście z różnic pokoleniowych. Młodzi nauczyciele byli ludźmi żądnymi życia i jego uroków, co spotykało się z ostrą krytyką władz oświatowych. Poziom naukowy i zdolności grupy świeckich wykładowców też nie były jednolite. Opinie dobrych nauczycieli mieli Dziekanowicz, Jaskólski, Linczewski. Także i pedagodzy duchowni reprezentowali różny poziom. Dobrą oceną pracy cieszył się zawsze Cedrowicz, Konitzer, zaś z "przymrużeniem oka", patrzono np. na Widłaka, długoletniego profesora w tym zgromadzeniu. Młodzi nauczyciele, zarówno duchowni, jak i świeccy, chcieli kontynuować studia. Rogaliński informował Komisję w 1774 r., że klerycy Czyżewski i Obrokczyński chcą jeszcze uczyć się. Linczewski prosił - jak o tym już była mowa - by mógł powrócić na studia do Krakowa. W kilka lat później, on i Gulczyński zabiegali o stopień doktorski ze sztuk i filozofii. Gorczyczewski podjął starania o uzyskanie doktoratu z teologii. KEN nie zawsze mogła spełniać życzenia nauczycieli, przeważały konkretne potrzeby szkoły. A jednak w zgromadzeniu kaliskim panowała zgoda i atmosfera dobrej pracy. Podkreślali to zgodnie w "Raportach" wszyscy wizytatorzy KEN. Wizytator Jezierski w 1785 r. pisał: "Ochędóstwo najlepiej utrzymane w Kaliszu [...] trzeba by wszędzie Przyłuskich przełożonym robić...". I jeszcze opinia pochodząca z 1786 r.: "... Zgromadzenie to jedno z najprzykładniejszych, w którym zupełna miłość, zgoda i przyjaźń najściślejsza panuje". Podobnie wypowiedział się wizytator Bogdanowicz po wizycie w 1787 r. "... zgromadzenie to jedno z najprzykładniejszych, nauczyciele zdolni, cnotliwi, prorektor ks. Gorczyczewski poważany i szanowany. Być może, że na taką właśnie atmosferę pracy w zgromadzeniu zadziałała jeszcze tradycja kolegium jezuickiego w Kaliszu, które - jako jedno z pierwszych w kraju - pod wpływem reformy szkolnej Konarskiego, zabrało się do odnowy. Z tej właśnie przebudowanej szkoły wyszli: Przyłuski, Gorczyczewski, Cedrowicz, Obrokczyński, Bogucki i inni, którzy od pierwszej chwili stanęli po stronie KEN i podjęli pracę w trudnych nowych warunkach. Byli nie tylko lojalni w stosunku do poczynań Komisji, ale czynnie z nią współdziałali, co zgodnie podkreślają wizytatorzy generalni. Ta aura przyjaźni i wzajemnego szacunku była zapewne w dużej mierze zasługą kierowników tej szkoły, prorektorów Józefa Przyłuskiego i Jana Gorczyczewskiego. Zarówno Przyłuski jak i Gorczyczewski odpowiadali wymogom, jakie Komisja stawiała nauczycielom. Józef Przyłuski, szanowany i ceniony za "umysł jasny, serce gorące", podejmował wielkie trudy przy "miernym zdrowiu", Jan Gorczyczewski prezentuje się podobnie jak Przyłuski, jako umysł wielostronnie wykształcony, zrównoważony i zdyscyplinowany, posiadał cnoty obywatelskie, które jednały mu szacunek88. Szkoła Główna i Komisja doceniała pracę nauczycieli kaliskich. Jan Śniadecki, który w 1783 roku wizytował szkołę kaliską napisał w sprawozdaniu: "Przyjęty byłem bardzo uprzejmie przez rektora Przyłuskiego, którego tu widziałem ślady dobrego i słodkiego rządu". Profesorowie, chociaż jezuici pomieszani z akademikami, bardzo dobrze zgadzają się i kochają"89. Komisja także nie szczędziła pochwał i wyróżnień. Mianowanie w 1789 r. prorektora Przyłuskiego rektorem szkoły wydziałowej w Poznaniu i wizytatorem szkół prowincji wielkopolskiej, było wyróżnieniem nie tylko prorektora, ale całego zespołu. Tenże rektor wydziału wielkopolskiego, Józef Przyłuski na rozpoczęcie roku szkolnego 1787/8 odczytał w Kaliszu list, w którym prymas Polski Michał Poniatowski wyrażał nauczycielom oraz ich prorektorom (Przyłuskiemu, oraz aktualnie tę funkcję pełniącemu Gorczyczewskiemu) w imieniu Komisji uznanie i podziękowanie. Zgromadzenie, w którym "zawsze zgoda, jednomyślność, prawdziwy serc związek i przykładna zgromadzenia tego gorliwość w uskutecznianiu wszelkich powinności akademickiego powołania, spowodowały, że Komisja stawia jako wzór innym i prosi, by rektor pismo odczytywał w czasie wizyt w szkołach swego wydziału". W uznaniu za pracę przyznała Komisja w 1789 r. każdemu nauczycielowi kaliskiej szkoły Jeden rok zasług i stosowną do tego przydatku pensję"90.
      Uznanie mobilizowało zgromadzenie do jeszcze wydajniejszej pracy. "Te względy Prześwietnej Komisji, jak są dowodem jej troskliwości o dobro edukacji, tak w osobach stanu akademickiego budzą chęć do jak najdokładniejszego odpowiadania zamiarowi swojemu" pisał Gorczyczewski w kronice.
      Nie było w tej społeczności kaliskiej niezadowolenia wynikającego z prowadzenia wspólnego stołu ani skarg na zbyt niskie prace91. Dopiero po wielkim pożarze miasta z 1792 r. gdy znacznie podniosły się ceny produktów, zwrócił się prorektor Gorczyczewski do Komisji z prośbą o przyznanie nauczycielom 400 zł dodatku do poborów. Opory i niezadowolenie wywoływał tylko nakaz Komisji zobowiązujący nauczycieli świeckich do noszenia stroju kleryckiego.
      Najpoważniejszym zadaniem zgromadzenia akademickiego była dydaktyczno-wychowawcza praca z młodzieżą. Uczniowie pochodzili z województwa kaliskiego, sieradzkiego, gnieźnieńskiego, poznańskiego i innych, głównie jednak z terenów najbliższych Ziemi Kaliskiej. Skład socjalny uczniów nie odbiegał chyba od stanu w szkołach innych miast. Byli to przeważnie synowie szlachty i mieszczaństwa, tylko przy nielicznych nazwiskach umieszczono uwagę "staroście", "stolnikiewicz", "łowczyc", "cześnikowicz", itp.92
      Uczniowie mieszkali na prywatnych stancjach u mieszczan kaliskich. Stosunki łączące rodziców, młodzież i właścicieli stancji były dość dobre; po pożarze miasta w 1792 r. przyjmowano w ocalałych z pożaru domach większą ilość uczniów, a rodzice wspomagali pogorzałych mieszczan drewnem i innymi produktami, pomagając w szybkiej odbudowie domów93. Liczba młodzieży w latach 1783-1792 była dość wysoka i wynosiła: w roku 1783 - 244; 1784 - 273; 1785 - 250; 1786 - 213; 1787 - 206; 1788 - 194; 1789 - 214; 1790 - 185; 1791 - 160; 1792 - 200 uczniów94.
      Najubożsi mieszkali w pojezuickich konwiktach. Kapitałami konwiktu Karnkowskiego gospodarowała Kapituła gnieźnieńska, zaś Czyżewskich - Kapituła kolegiaty kaliskiej. Ponieważ nie płacono od wielu lat wyznaczanych procentów, konwiktorów było niewielu. Bursa biednych dysponowała ubożuchnym kapitalikiem zabezpieczonym na pewnych nieruchomościach i placach miejskich. Procent wynosił zaledwie 100 złp. na rok. W 1783 roku mieszkało tam 6 chłopców, w 1786 - 9. Warunki mieli prawie nędzne. Utrzymywali się z muzyki, "zarobkiem swoim" - jak określił wizytator. Grali codziennie w kościele95.
      Chcąc przyjść wartościowym a ubogim wychowankom z materialną pomocą, KEN zakładała konwikty i utrzymywała w nich tzw. uczniów "funduszowych". Taka placówka powstała także i w Kaliszu w 1788 r. Skarbnik Komisji Karol Lelewel w liście z 3 września 1788 r. doniósł o tym prorektorowi, prosząc równocześnie o selekcję kandydatów rekomendowanych przez obywateli. Wyboru dokonywała sama Komisja. Już w listopadzie otrzymał prorektor imienną listę pierwszych konwiktorów na funduszu publicznym w Kaliszu. Byli to: Tuszyński, dwóch Bronikowskich, Moskarzewski, Ulkowski, Bogusławski, Czarnocki, Sojecki, Waligurski, Prażmowski, Żabokrzewski. Uczniowie funduszowi otrzymali mieszkanie, wyżywienie, "przyzwoitą wygodę i opatrzenie"96.
      Wiadomości zdobywane przez wychowanków były bogate, zakres szeroki. W klasie pierwszej i drugiej były to podstawy wymowy (gramatyka, kompozycja, retoryka), matematyki (geometria, algebra, logika), fizyki (historia naturalna ogrodnictwa, historia naturalna o rolnictwie, historia naturalna o zwierzętach, wstęp do fizyki, historia sztuk i kunsztów), nauki moralnej i prawa (dzieje asyryjskie i perskie, dzieje greckie, rzymskie oraz dzieje narodowe z geografią). Te wszystkie przedmioty z wyjątkiem matematyki, uzupełniane były bogatym wyborem z literatury klasycznej. Dużą część materiału programowego uczniowie opracowywali w pokojach, "zabawiając się"97.
      Podręczników było mało, prorektor i nauczyciele starali się zaopatrzyć siebie i młodzież w potrzebne książki, których nakłady były niewielkie, a zapotrzebowanie duże. Dopiero po reformie Akademii Krakowskiej, szkoła kaliska była dość dobrze w nie zaopatrywana. Na każdy rok szkolny przysyłano wraz z rejestrem ich zestaw, odsprzedawany uczniom. Pieniądze w ten sposób uzyskane przekazywano wraz z rachunkiem wizytatorowi generalnemu w czasie dorocznej wizytacji98. W miarę zwiększania się ilości podręczników rosły także wymagania w stosunku do młodzieży. W 1786 r. Szkoła Główna wydała zarządzenie, by nie przyjmować uczniów, którzy nie mieliby na daną klasę podręczników, zalecając jednak w tej kwestii z uwagą odnosić się do najuboższych. Wielu uczniów kaliskich prosiło o ulgi, co znajdowało zrozumienie i poparcie nauczycieli99.
      Niewielkie korzyści odnosiła młodzież z biblioteki szkolnej. Jezuici zostawili po sobie w 1773 r. księgozbiór co prawda bogaty, ale przy tym ogromnie zaniedbany. KEN zleciła profesorom szkoły wojewódzkiej uporządkowanie bibliotek przyrzekając nawet za tę pracę dodatkowe wynagrodzenie. Pracę jednakże stale odkładano.
      Młodzież spędzała w zakładzie długie lata. Przychodzili tu 11-letni chłopcy, opuszczali - 18-letni młodzieńcy. Nieobojętna była zatem atmosfera uczelni, jej życie wewnętrzne. Realizacja szczytnych zamierzeń KEN - wychowania młodzieży na światłych obywateli - leżała w rękach nauczycieli każdej placówki oświatowej. Wykorzystywano więc w szkole kaliskiej sytuacje, jakie podsuwała organizacja pracy oraz wydarzenia społeczno-polityczne w kraju, dla dostarczania młodocianym różnorodnych przeżyć i wzbogacania ich życia wewnętrznego w celu kształtowania społecznej, obywatelskiej postawy.
      Taką okazją było każdorazowe rozpoczęcie roku szkolnego. Profesor retoryki wygłaszał wówczas mowę, która miała charakter wykładu inauguracyjnego. W 1787 r. profesor wymowy ks. Piotr Konitzer wykazywał i uzasadniał użyteczność nauk szkolnych wprowadzanych przez Komisję. Równocześnie udzielał odpowiedzi na zarzuty, jakie tym naukom stawiano. W 1788 r. Józef Linczewski wyjaśniał, że Jeżeli szkoła dobrą moralnością kształci serca Polaków i użytecznymi naukami oświeca ich rozum, wówczas oddaje Ojczyźnie prawdziwie użytecznych obywateli i taki jest cel wychowania ustanowiony przez KEN". Podobny problem poruszył w 1790 r. Franciszek Dziekanowicz. Tematy: "O pożytkach z teraźniejszego urządzenia nauk dla młodzieży krajowej przystosowanych", "Cel wychowania ustanowiony przez KEN" i in. świadczą, iż mowy były raczej przeznaczone dla starszego społeczeństwa; miały głównie zapraszanym na rozpoczęcie roku szkolnego gościom wyjaśniać zawiłe sprawy edukacji narodowej i poruszać serca dla sprawy społecznej100.
      Na zakończenie egzaminów rocznych odbywały się popisy publiczne najlepszych uczniów. Goście przysłuchiwali się wypowiedziom prymusów, uczestniczyli w uroczystościach rozdania medali diligentiae ("Za pilność"). Pierwsze rozdanie tej królewskiej nagrody nastąpiło w 1786 r. W imieniu króla nagrody wręczał starosta nakielski Łubieński. Złoty medal otrzymał Franciszek Taczanowski, uczeń z kl. V. Stosowną do sytuacji mowę wygłosił obecny na uroczystości wizytator Bogdanowicz, przemawiał także starosta Łubieński, a słowa jego "mocne na wszystkich zrobiły wrażenie"101.
      Prymusi podwydziałowej szkoły w Kaliszu typowani byli w każdym roku do tej najwyższej nagrody (w tabeli przedstawiono medalistów)102.

Rok szkolny Medal złoty Klasa Medal srebrny Klasa
1786/7 Aleksander Ordęga VI Franciszek Taczanowski V
1787/8 Jan Poddębski VI Antoni Prądzyński V Józef Biernacki VII
1788/9 Marian Niedziela VI Marian Byszewski V Józef Konopnicki rv
1789/90 Wincenty Librawski VI Kajetan Głowczewski V Marcin Nawrocki IV
1790/91 Łukasz Trafalski VI Michał Smoczyński V Hipolit Głowczewski IV
1791/2 Michał Siwczyński VI Augustyn Grygowski V Alojzy Biernacki VI

      Te wyróżnienia rozdawali zaproszeni przez prorektora najwyżsi urzędnicy państwowi z województwa.
      Specjalną troską otaczała KEN czas wolny od zajęć szkolnych. Popołudnia we wtorki i czwartki miała młodzież przeznaczone na rekreację. Wychodziła więc wraz z dyrektorami, czasem profesorami - opiekunami klas na spacery za miasto, na wycieczki połączone z zabawą piłką, bieganiem, skakaniem, uprawianiem musztry. W czasie niepogody chłopcy bawili się w salce do gier, którą mieli do własnej dyspozycji w parku. Grywano tam m.in. w kości i bilard.
      Świętowano dni patronów szkoły: św. Stanisława Kostki oraz św. Kazimierza. W czasie ceremonii kościelnych występował szkolny chór i orkiestra. Kaznodzieja wygłaszał kazanie, w którym sławił cnoty patronów zakładu, godne naśladowania przez młodzież.
      Wraz z miejscowym społeczeństwem obchodzono rocznice historyczne, przypominano wydarzenia, które swoim charakterem wyciskały specjalne piętno na psychice młodzieży. W 1783 r. przypominano sławę oręża polskiego pod Wiedniem. Młodzież uczestniczyła w uroczystościach w kościele i szkole, słuchała przemówień kaznodziei oraz profesora Linczewskiego, który przedstawił Jana III Sobieskiego jako wzór obywatela i króla103.
      Podniosłą uroczystością było zaprzysiężenie w dniu 15 listopada 1791 r. Konstytucji 3 maja. Uczniowie szkoły podwydziałowej z rozpiętymi sztandarami na czele pochodu całego obywatelstwa udali się wraz ze swoimi wychowawcami do kościoła Kanoników Regularnych, gdzie dokonano aktu zaprzysiężenia104. W każdym roku w dniu 8 maja fetowano radośnie imieniny króla. Z tej okazji nauczyciele szkoły wydziałowej mówili o zmianach w ustawach sejmowych, o poprawie edukacji narodowej, sławiono monarchę za ustanowienie Konstytucji 3 maja, która "dźwignąwszy naród z odwiecznego nieładu, czyni go teraz silnym, rządnym, szanowanym". Jakby nie chcąc dopuścić do siebie złych przeczuć, specjalnie uroczyście przygotowano w Kaliszu imieniny króla w pierwszą rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, w 1792 r. Bicie w dzwony, strzelanie z działa i z moździerzy na wiwat na pomyślność Króla i Ojczyzny. "Nigdy jeszcze miasto nie było tak pięknie iluminowane a radość tak powszechna", wynikała z reform społecznych, w których dopatrywano się możliwości na uratowanie Polski od ostatecznego upadku. Młodzież biorąca udział w tych imprezach105 uczestniczyła także w smutkach, gdy coraz większe niebezpieczeństwa zaczęły zagrażać Polsce.
      Na sesji zgromadzenia akademickiego w dniu 25 czerwca 1792 r. odczytano uniwersał KEN zachęcający do modłów za pomyślność kraju. W lipcu 1792 r. zjechali się do Kalisza obywatele z okolicy, by zawiązać konfederację przeciwko targowicy. Wszystkie stany składały ofiary na zaciąg, umundurowanie, uzbrojenie i inne potrzeby z tym związane. Wodzem ogłoszono starostę ostrzeszowskiego Franciszka Stadnickiego. Niestety, przystąpienie króla do targowicy ostudziło zapał, rozjechano się przeto do domów.
      Można wyobrazić sobie, jak silnie przeżywała te smutne wydarzenia młodzież wychowywana w duchu miłości Ojczyzny i gotowości do jej obrony. Ksiądz prorektor Gorczyczewski przygotowywał swych wychowanków do obrony ojczyzny. W szkole kaliskiej odbywała się trzy razy w tygodniu musztra, którą prowadził podoficer za opłatą 21 zł miesięcznie. Prorektor kupił za własne pieniądze 60 karabinów dla szkoły, ułożył dla uczniów ćwiczących się pieśń o miłości Ojczyzny i potrzebie jej obrony, śpiewała ją młodzież w polu po skończonej musztrze106.
      Wydarzenia polityczne ostatnich miesięcy, zwłaszcza nadciągający nad Polskę II rozbiór, nie mogły sprzyjać pracy szkolnej. Na domiar złego, we wrześniu pożar zniszczył prawie całe miasto, szkoła znalazła się w trudnych warunkach, uczniowie nie mieli gdzie mieszkać. W tej sytuacji, na uwagę zasługuje fakt, że na uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego 1792/3 jeszcze liczniej jak zwykle zjechała się młodzież z rodzicami. Nie ulega wątpliwości, że w trudnej sytuacji politycznej i smutnych okolicznościach, właśnie w obywatelskiej szkole KEN szukano oparcia.
      Czynnikiem, który decydował, że właśnie jej społeczeństwo powierzało swoich synów, byli nauczyciele. Oni to po 1773 r. ze zrozumieniem i dobrą wolą wspomagali pracę KEN. Zapewne także tradycje dobrego zakładu (niegdyś kolonii akademickiej, potem "arcybiskupiej", wreszcie jezuickiej) ułatwiały kierownictwu szkoły nawiązanie kontaktów ze społeczeństwem. Głównie jednak było to zasługą osób uczących tu po 1773 r. To, że w zgromadzeniu akademickim panowały przykładne stosunki pomiędzy "starymi" (eks-jezuitami) i "młodymi" (akademikami) budziło zaufanie szlachty i mieszczaństwa do nowych idei. Toteż, gdy od 1782 r. obok nauczycieli-księży zaczęli pracować nauczyciele świeccy, liczba uczniów nie zmniejszyła się. Obywatele okazywali szacunek placówce i pedagogom co podkreślali wszyscy wizytatorzy. Tylko w pierwszych latach pracy "nowej" szkoły słyszało się narzekania na to, że się "podług dawnego obyczaju nie dzieje". W tym środowisku idee Komisji Edukacji Narodowej nie tylko zwyciężyły, ale przeżyły Komisję. Rok 1791/2 był w Kaliszu ostatnim rokiem pracy szkoły wojewódzkiej podwydziałowej w wolnej Polsce.
      W wyniku II rozbioru Polski, dnia 13 lutego 1793 r. wojska pruskie pod dowództwem gen. Frankenberga wkroczyły od strony Wrocławskiego Przedmieścia do Kalisza i zajęły miasto. Szkoła znalazła się pod panowaniem pruskim.

----------------------------

Przypisy

51   ARSI, Historia (1624-1645), Pol. 52, f. 40 V; Pol. 51.
52   W. Urban, Z dziejów reformacji, "Rocznik Kaliski" 1969, t 2, s. 323.
53   Zagadnienie to omawia J. Lewicki, Geneza Komisji Edukacji Narodowej, Warszawa 1923; także: S. Tync, Komisja Edukacji Narodowej (pisma Komisji i o Komisji). Wybór źródeł, Wrocław 1954.
54   B. Wojciechowski, Fragment z dziejów szkól kaliskich, z rękopisu współczesnego, [w:] Archiwum do dziejów literatury i oświaty w Polsce, t 8, Kraków 1895, s. 339. 
55   Tamże.
56   Komisja Edukacji Narodowej 1773-1793. Raporty generalnych wizytatorów z r. 1774, wyd T. Wierzbowski, Warszawa 1905, z. 24, s. 6, 7, 8.
57   Ustawodawstwo szkolne za czasów KEN (1773-1793), zebrał J. Lewicki, Kraków 1925, s. 1-5, 84.
58   Raporty, z. 25, s. 7.
59   Przepisy KEN na szkoły wojewódzkie, [w:] Ustawodawstwo szkolne, s. 24-43.
60   Komisja Edukacji Narodowej 1773-1793, z. 8. Raporty szkoły podwydziaiowej kaliskiej składane Szkole Głównej Koronnej w latach 1778-1790, wyd. T. Wierzbowski, Warszawa 1907.
61   Tamże, Raporty szkoły, s. 1-18



65   ASK, sygn. 3.
66   Raporty szkoły podwydziałowej, s. 111
67   Raporty, 1774, z. 24, s 8-9
68   ASK, sygn. f. 7-9.
69   Ustawy KEN, 1783, [w:] Komisja Edukacji Narodowej, wyd. S. Tyncy rozdz. VI, p. 5.
70   Raporty, z. 24; ASK, sygn. l, f. l, f. 43 i in. Zob. J. Neuls, Wpływ KEN, przyp. 145.
71   B. Wojciechowski, Fragment z dziejów, s. 310. Zob. J. Neuls, Wpływ KEN, s. 39, przyp. 68. 
72   Ustawy KEN, s. 661 i nast, sygn. 3.
73   Tamże, rozdz. V; "Kandydaci do stanu nauczycielskiego".
74   Raporty szkoły podwydziaiowej, 99, 103, 122; K, Mrozowska, Walka o nauczycieli świeckich w dobie Komisji Edukacji Narodowej na terenie Korony, Wrocław 1956, s. 85. 75 
75   Raporty, s. 98; K. Mrozowska, Walka, s. 113.
76   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 13. Kandydaci do stanu nauczycielskiego przy Szkole Głównej Koronnej Akademii Krakowskiej za rządów rektorskich, f. 2. Raporty, 1785, z. 98, s. 46; ok, z. 29, s. 15; K. Mrozowska, Walka, s. 113, 342. 
77   B. Wojciechowski, Fragment, s. 313.
78   Raporty, s. 98. K. Stefański, Szkoły kaliskie za czasów pruskich (1773-1806), "Goniec Kaliski" 1923, nr 260. Zob. J. Neuls, Wpływ KEN, s. 40, przyp. 126.
79   K. Mrozowska, Walka, s. 14, 342.
80   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 9. Protokół Szkoły Głównej, 1788, f. 5, f. 11, f. 27; Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 13. Kandydaci, f. 5, f. 6; Biblioteka Jagiellońska 492, cz l, nr 16821; Raporty, s. 98.
81   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 9. Protokół obrad, f. 6; rkps nr 13. Kandydaci, L 5, f. 6, f. 8; rkps nr 244. Korespondencja wizytatorów z Akademią. Wydział Wielkopolski, f. 70-71; K. Mrozowska, Walka, s. 115, 344.
82   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 13. Kandydaci, f. 2, f. 5; rkps nr 9. Protokół obrad, f. 27, L 37; Fasciculus 492, cz l nr 16995, p. 24; ASK, sygn. l, L 173.
83   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 9. Protokół obrad, f. 6; f. 492, cz. l, f. 16828, Raport o egzaminach kandydatów stanu akademickiego, 1790.
84   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 9. Protokół obrad, f. 6, f. 12; rkps nr 13. Kandydaci, f. 6, L 8, f. 10, f. 11; Fasciculus 492, cz. l, nr 16843. K. Mrozowska, Walka, s. 115, 342.
85   B. Wojciechowski, Fragment, s. 314; Raporty szkoły podwydziałowej, s. 97.
86   Raporty, 98.
87   Tamże, Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 10, f. 16, f. 62.
88   Raporty szkoły podwydziałowej, s. 98, 99; K. Mrozowska, Walka, s. 103 i in. 
89   H. Pohoska, Wizytatorowie generalni KEN. Monografia z dziejów administracji szkolnej KEN, Lublin 1957, s. 97.
90   B. Wojciechowski, Fragment z dziejów, s. 324-325; ASK sygn 3, f 6.
91   J. Neuls, Wpływ KEN, s. 42, przyp. 150.
92   Raporty, s. 106-133.
93   B. Wojciechowski, Fragment, s. 339.
94   Biblioteka Jagiellońska, sygn. 10, f. 58, f. 96; Raporty, s. 106. Raporty o uczniach.
95   Raporty, rok 1774, 1783, 1786; Biblioteka Jagiellońska, rkps sygn. 4, f. 143, f. 381; rkps sygn. 10, f. 63, f. 113; ASK, sygn. 1, f. 124, f. 167.
96   ASK, sygn. l, 1137, 1139, sygn. 3. Protokóły: Biblioteka Jagiellońska, rkps. sygn. 10, f. 113, L 23, f. 63, f. 30, f. 111.
97   K. Mrozowska, Walka, s. 91. Zob. Ustawy KEN, 1783.
98   ASK, sygn. l, f. 22, f. 29-31, f. 89, t 149 i in. Raporty, 1783, s. 13.
99   Biblioteka Jagiellońska, rkps sygn. 244, f. 64; ASK sygn. 3, f. 5. Protokół z 4 października
100  B. Wojciechowski, Fragment, s. 323, 329, 331.
101  Tamże, s. 332.
102  Biblioteka Jagiellońska, rkps sygn. 10, f. 30, L 111; ASK, sygn. 3. Protokóły.
103  ASK, sygn. 3, f. 3. Protokół z dnia 10 października 1783 roku.
104  B. Wojciechowski, Fragment, s. 316; ASK; sygn. 3, f. 10.
105  ASK, sygn. 3, f. 10; B. Wojciechowski, Fragment, s. 316, 334, 335, 336.
106  Biblioteka Jagiellońska, rkps sygn. 10, f. 64, L 110; ASK, sygn. 3, f. 7.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

III. LATA NIEWOLI I NADZIEI
1. SZKOŁA "AKADEMICKA" W CZASACH PRUSKICH 1793-1806.

      W lutym 1793 r. w wyniku II rozbioru Polski, województwo kaliskie weszło w skład nowej prowincji noszącej nazwę Prus Południowych. W lipcu tegoż roku odbyły się roczne popisy i młodzież rozjechała się do domów. W październiku rozpoczął się nowy rok szkolny 1793/4 i przystąpiono do pracy1. Był to pierwszy rok szkolny rozpoczęty w niewoli.
      W pierwszych miesiącach po utracie niepodległości nic nie zmieniło się w kaliskiej szkole wojewódzkiej. Na czele uczelni stał prorektor Jan Gorczyczewski, eks-jezuita, nauczycielami byli: Jan Kanty Jaskólski - prof. kl. I, Józef Linczewski - prof. kl. II, Rafał Gulczyński - prof. fizyki, Gabriel Karpiński - prof. matematyki, Franciszek Dziekanowicz - prof. wymowy, Jan Widłak - prof. prawa i historii, Jan Karol de Finance - nauczyciel języka francuskiego, Gabriel Cedrowicz - kaznodzieja. Realizowano dotychczasowy program nauczania.
      Życie tylko pozornie toczyło się normalnie. Do murów szkolnych docierały nielegalną drogą wieści, które budziły nadzieje i mąciły umysły, a usta powtarzały coraz częściej nazwisko Kościuszki. Wiosną 1794 r. przekradała się młodzież z Wielkopolski do Warszawy, by wziąć udział w insurekcji. Wśród niej musieli być także starsi uczniowie uczelni kaliskiej, gdyż "niewiele młodzieży stawiło się tego roku jesienią w szkole"2. Brali - być może - także udział w zrywie powstańczym na terenie województwa kaliskiego, gdzie ogłoszono insurekcję 22 sierpnia 1794 r.3. Niestety klęska pod Maciejowicami położyła kres nadziejom.
      W wyniku III rozbioru Polski w skład tzw. Prus Południowych weszły trzy departamenty: poznański, kaliski i warszawski. Każdy z nich posiadał dwie naczelne władze: kamerę do spraw administracyjnych i rejencję do spraw sądowych. Na polecenie ministra Prus Południowych barona von Vossa kamery miały dostarczyć wiadomości dotyczących szkolnictwa na danym terenie (liczby szkół oraz funduszów szkolnych). Sprawozdania kamerom składali rektorzy i prorektorzy4. "Diese Provinzen mussen deutsch werden, das ist das Ziel der Regierung" i w myśl tej zasady polecił król Fryderyk Wilhelm III władzom szkolnym opracować reformę oświaty na zajętych ziemiach polskich. Miała ona iść w kierunku zmiany charakteru szkół średnich oraz likwidacji wielu z nich. W wyniku polemik min. Vossa z Generalnym Dyrektorium, w Kaliszu utrzymano szkołę akademicką5. Do 1798 r. mieściła się ona w prawym skrzydle dawnego kolegium jezuickiego. Gdy władze pruskie przeniosły kamerę i rejencję z Piotrkowa do Kalisza, tę właśnie część budynku przeznaczono na biura nowych urzędów. Szkoły wyrugowano do bursy Karnkowskiego. Budynek ten nie odpowiadał elementarnym potrzebom nauczania, był za mały i bardzo zniszczony, wymagał generalnych remontów oraz adaptacji do nowych potrzeb. Należało w nim umieścić izby lekcyjne, mieszkania profesorów i emerytów, konwiktorów. Dotychczasowy dobytek szkolny, który nie mieścił się w konwikcie rozlokowano w mieście: ławki, tablice, pomoce szkolne - w klasztorze Franciszkanów, bibliotekę w klasztorze Bernardynów6. Remonty utrudniała pruska biurokracja. O wszystkich poczynaniach i wydatkach prorektor zawiadamiać musiał drogą służbową króla pruskiego i uzyskiwać z jego kancelarii zezwolenie.
      Szkoła, wciśnięta w ciasne mury bursy z przeciekającym dachem i walącymi się piecami, tylko dzięki niezmordowanej gorliwości jej kierownika wspieranego przez nauczycieli - akademików, rozpoczęła l października 1798 r. normalne zajęcia. Równocześnie prowadzono remonty. Słał więc prorektor listy do najjaśniejszego pana prosząc o przyśpieszenie robót: "... sufitu brakuje w kilku stancjach, woda przecieka [...] w mojej stancji, gdzie nie ma sufitu przez połowę, wiatr, kurzawa i deszcz leci [...], komin z wierzchu zrujnowany pędzi dym do izb profesorskich [...], miejsce do potrzeby porujnowane grozi zawaleniem, kanał tej kloaki dotąd nie wychędożony, a plugastwo z przepełnionego wlewa się na podwórze, przed stancją..."7. Aż wierzyć trudno, że tak proste a nie cierpiące zwłoki prace wymagały zezwolenia najwyższego w państwie autorytetu.
      Zanim pisma, podania i prośby pokonały biurokratyczne "drogi służbowe" nauczyciele z własnych skromnych funduszy przeprowadzali niezbędne remonty, a niestrudzony, zacny prorektor zabiegał u władz o zwrot kosztów i akceptację nowych wydatków8. Do tej niewesołej sytuacji dochodziły jeszcze braki materialne uczących oraz emerytów. Zarządzenie króla pruskiego z 1793 r. pozbawiało zakłady oświatowe wszystkich dochodów płynących zarówno od dzierżawców dóbr jezuickich, jak też z użytkowania przez szkoły ogrodów, browarów itp. (z dochodów tych utworzony był fundusz szkoły, z którego prorektor otrzymywał co kwartał pieniądze na wynagrodzenie profesorów i emerytów). Pobory zaczęto wypłacać w wysokości ostatniego etatu polskiego, przeliczonego na talary9.
      Ceny artykułów, zwłaszcza żywnościowych wzrastały, toteż prorektor konsekwentnie upominał się o podwyżkę płac. Dopiero w roku szkolnym 1796/7 uzyskał 15-30% dodatku do dotychczasowych wynagrodzeń. Była to jednak suma niewspółmiernie niska w stosunku do ustawicznego wzrostu cen produktów pierwszej potrzeby. Prowadził więc w dalszym ciągu "ożywioną" korespondencję z kamerą kaliską, uzasadniając konieczność zwrotu zgromadzeniu akademickiemu dochodów z ogrodu i browaru bezprawnie użytkowanych przez komendanta Korpusu Kadetów von Schacka. W czasach KEN za dzierżawę ogrodu pojezuickiego oraz roczną arendę z browaru nauczyciele kaliscy otrzymywali 1.300 zł (oprócz drobnych dochodów z oficyn). Z tego dochodu zgromadzenie płaciło do kasy funduszu KEN zaledwie 60 zł. podatku, resztę obracało na własne potrzeby - o czym donosił "najjaśniejszemu panu" prorektor Gorczyczewski. Sprawę załatwiono pozytywnie dopiero w 1801 r. i od następnego roku szkolnego mieli nauczyciele dodatkowo 50 talarów rocznego dochodu10. "Nie tajno jest WKM, że pensja nasza przy takiej jaka jest drogości w Kaliszu, nie starcza nawet na miernie uczciwego życia" pisał prorektor do Berlina w 1801 r., prosząc, by sumę 170 talarów z funduszu szkolnego, którą pobierał zmarły w tym czasie eks-jezuita Markiewicz przeznaczyć na "tymczasowe polepszenie biednego losu osób bawiących się edukacją przy szkołach tutejszych". Nauczyciele wyrażali niezadowolenie i nie podejmowali narzucanych im przez kamerę bezpłatnych prac. Dotyczyło to głównie uporządkowania biblioteki szkolnej (jeszcze pojezuickiej) przeniesionej w 1798 r. do klasztoru Bernardynów. Dopiero wstrzymanie poborów zmusiło pedagogów w 1805 r. do sporządzenia inwentarza księgozbioru11. Kamera starała się realizować swoje germanizacyjne plany i na wolne miejsca pracy w szkole przysyłała Niemców, bądź ich protegowanych. Prorektor, do którego kompetencji należał wybór kandydatów, korzystał ze swoich praw i bronił zakładu przed "obcymi", na tym tle dochodziło do sporów z kamerą. Po śmierci Karola de Finance Prusacy wysunęli kandydaturę Jana Sterlinskiego, protegowanego komendanta Korpusu Kadetów. Prorektor zaproponował Mikołaja Bogdańskiego, byłego ucznia szkoły wojewódzkiej w Kaliszu. Doszło do sporu, w wyniku czego obaj kandydaci stanęli do konkursu. Wygrał Bogdański, który okazał się dobrym nauczycielem. Pracował w Kaliszu do roku szkolnego 1825/612.
      W roku szkolnym 1802/3, po 21 latach pracy a w 42 roku życia przeszedł na emeryturę Józef Linczewski, prof. kl. II. Powodem decyzji była choroba (gruźlica). Prorektor prosząc o pełny wymiar emerytury dla niego, określił go jako jednego z "najpilniejszych i najuczciwszych w uczeniu [...], usilność jego [...] złączona ze słabością pensji [...] przyczyną dalszej niesposobności...". Na jego miejsce zaprosił rektor Gorczyczewski 24-letniego Jakuba Lenkiewicza, także wychowanka szkoły kaliskiej13.
      W tym samym roku odszedł na emeryturę ks. Jan Widłak (po 30 latach pracy, w 62 roku życia), profesor prawa, historii i moralności. Prorektor zaproponował wówczas pewne przesunięcia nauczycieli do wyższych stawek uposażeniowych, a na nauczyciela języka niemieckiego wysunął kandydaturę Gruszczyńskiego, również wychowanka szkoły kaliskiej, który przebywał na studiach nauczycielskich w Sulechowie (niem. Zullichau). Na ostatnią propozycję władze pruskie nie wyraziły zgody, Gruszczyńskiego nie zatrudniono. Historię, która nie miała obsady, poleciła kamera rozdzielić pomiędzy Bogdańskiego i Karola Hertzberga, który uczył jej w trzech klasach starszych, udzielając także rysunków we wszystkich oddziałach14.
      Po 1800 r. szkoły średnie ulegały pewnym zmianom. Reforma prowadziła do połączenia kształcenia realnego (co postulowała KEN) z humanistycznym, dominującym w niemieckich szkołach średnich. Na terenach polskich nasilano nauczanie języka niemieckiego. W Kaliszu kamera poleciła uczyć języka niemieckiego w każdej klasie oddzielnie (dotąd łączono po dwa oddziały) po jednej godzinie dziennie. Inne przedmioty nauczania objęte programem szkoły akademickiej to: języki i literatura klasyczna, mitologia, geografia, nauka moralna, arytmetyka, geometria, fizyka, historia naturalna człowieka i świata, historia, retoryka, logika, religia, wiadomości o ustroju Prus, prawo pruskie, rysunki, kaligrafia, muzyka, język francuski, niemiecki i polski15.
      Jednym z czynników, który decydująco wpłynął na zmianę programu i nadanie mu kierunku humanistycznego, było życzenie króla, aby do szkół zaboru pruskiego wprowadzić egzamin dojrzałości. Była to zmiana zasadnicza, wyznaczała szkołom średnim nowy cel - przygotowanie do studiów uniwersyteckich. Mimo wyraźnych zaleceń, żadna z kamer nie ogłosiła zarządzenia i nie wprowadziła go w życie, brakowało im kompetencji w tej sprawie (do czego otwarcie przyznawała się kaliska)16. Młodzież polska udająca się na studia do Krakowa, bądź na uniwersytety niemieckie, przyjmowana była bez egzaminu dojrzałości. W związku z wprowadzeniem nowych przedmiotów kamera zwróciła się do prorektora z poleceniem wyszukania i zaproponowania kandydatów do nauczania języka greckiego i hebrajskiego, oraz do muzyki i śpiewu. Kalisz nie dysponował w owym czasie nauczycielami wymienionych języków klasycznych (nie wprowadzono ich wówczas do szkoły akademickiej w Kaliszu), a na uczącego muzyki i śpiewu zaproponowano kapelmistrza Chalickiego, który przystał na wynagrodzenie 120 talarów za rok. Kamera jednak nie wyraziła zgody na tę propozycję i zatrudniła kantora zboru ewangelickiego Pawła Kurtza za taką samą roczną opłatę. Nauczanie języka francuskiego powierzano Franciszkowi Augustynowi Caillon17.
      Wprowadzono więc powoli i nieznacznie zmiany w składzie personalnym zespołu nauczycielskiego, który w roku szkolnym 1804/5 przedstawiał się następująco: prorektor - Jan Gorczyczewski, profesor fizyki - Rafał Gulczyński, profesor matematyki - Gabriel Karpiński, profesor wymowy - Franciszek Dziekanowicz, profesor historii i języka niemieckiego - Mikołaj Bogdański, profesor klasy I - Jan Kanty Jaskólski, profesor klasy II - Jakub Lenkiewicz, profesor historii i rysunków - Karol Hertzberg, nauczyciel muzyki - Paweł Kurtz, nauczyciel języka francuskiego - Augustyn Caillon.
      Jak wynika z powyższego zestawienia trzon zespołu stanowili nadal prorektor i czterej profesorowie przysłani do Kalisza jeszcze przez Szkołę Główną w okresie KEN. Wspomagani byli przez byłych wychowanków szkoły akademickiej: Bogdańskiego i Lenkiewicza.
     W klasie I i II jeden nauczyciel uczył wszystkich przedmiotów, od klasy III wykładali już specjaliści. Program nauczania był bogaty, przedmiotów wiele. Lekcje odbywały się w godzinach od 8 do 12-tej oraz od 14 do 16-tej. Wiele czasu musiała młodzież poświęcić na naukę w czasie wolnym od zajęć lekcyjnych "... przepisywać lekcje, na jutro się uczyć, lekcję języka niemieckiego czynić [...] i chociaż nie jest w szkole, szkolną pracą jest zatrudniona" pisał w sprawozdaniu opiekun i przyjaciel młodzieży, ks. prorektor Gorczyczewski. W czasie popołudniowym organizowano zajęcia związane z "edukacją" fizyczną ciała. Przypuszczalnie były to spacery za miasto i do parku z zabawami i elementami musztry dla uczniów starszych. Utrzymano bowiem wolne od zajęć szkolnych popołudnia we wtorki i czwartki.
      Ferie szkolne trwały - jak dawniej - od 29 lipca do 29 września. Poza tym miała młodzież wolny tydzień w okresie świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Kamera wysunęła projekt, by wakacje letnie skrócić do czterech tygodni Prorektor pytany o zdanie w tej sprawie - odradzał. Powołując się na doświadczenie z lat ubiegłych wyjaśniał, że w okresie żniw młodzież potrzebna jest w domu i rodzice nie przyślą synów do szkoły. Natomiast pobyt na wsi w czasie prac polowych i pomoc rodzicom przygotowuje wychowanków do ich przyszłej pracy. Do końca rządów pruskich utrzymała się dawna organizacja ruchu szkolnego18.
      Ogólna liczba uczniów w czasach pruskich była mniejsza aniżeli w okresie KEN i nie przekraczała w ciągu roku 150 osób. Uczniowie byli zróżnicowani tak pod względem wieku, jak i pochodzenia społecznego. W klasach I i II obok 9-11 letnich chłopców uczyli się 16-19 letni młodzieńcy, w klasach starszych nawet 27-letni. Obok synów szlachty i mieszczan siedzieli i synowie włościan. Przyjeżdżali m.in. z ziem dawnego województwa kaliskiego, poznańskiego, gnieźnieńskiego19. Należy sądzić, że starsi uczniowie nie samą tylko pracą byli zainteresowani. Dochodziły do nich wieści ze sceny politycznej państw zaborczych i Francji, oczekiwano momentu chwycenia za broń. A tymczasem uczono się. Była to młodzież zdolna i ambitna, a otoczona życzliwą opieką prorektora i nauczycieli, pracowała dobrze i zyskała sobie uznanie nawet pruskich wizytatorów. W czasie wizytacji generalnej szkół polskich przez pedagogów pruskich Gedikego i Niemeyera, specjalne ich uznanie zyskała szkoła akademicka w Kaliszu20. Uczęszczano też zapewne na spektakle teatralne Wojciecha Bogusławskiego, który przyjeżdżał do Kalisza ze swoją trupą teatralną na gościnne występy, a także na przedstawienia zespołu aktorskiego Dobellina, niemieckiego przedsiębiorcy środowisk artystycznych21.
      Poważnym problemem dla kamery były polskie podręczniki. Szkoła posługiwała się wyłącznie książkami opracowanymi przez KEN. Były to m.in.: Teodor Waga, Historia książąt i królów polskich; Dominik Szybiński, Dykcjonarz mitologiczny dla użytku szkół ułożony; Stanisław Konarski, Porządek myślenia i deklamacji; Filip Golański, O wymowie i poezji, listy, memoriały i supliki; Hieronim Stroynowski, Nauka prawa przyrodzonego, politycznego i prawa narodów; Teodor Ostrowski, Prawo cywilne narodu polskiego; Karol Wyrwicz, Geografia czasów teraźniejszych; Ignacy Zaborowski, Geometria praktyczna; Michał Huley, Wstęp do fizyki dla szkół narodowych; M. Huley, Fizyka; Krzysztof Kluk, Botanika dla szkół narodowych, i in. Władze pruskie wskazywały na duże niebezpieczeństwo tkwiące w stosowaniu polskich książek, które są w powszechnym użyciu. Minister Vos zabierając głos w tej sprawie wyraził przekonanie, że zagrożenie tkwi nie tyle w podręcznikach, ile w nauczycielach, gdyż oni przede wszystkim decydują o przekształceniu świadomości społecznej. W związku z tą dyskusją, władze zażądały od prorektora przesłania sobie po 2 egzemplarze podręczników KEN, z każdego przedmiotu. Ponieważ Prusacy nie mieli czym zastąpić używanych książek, zmiany jakie w tym zakresie wprowadzono, były nieznaczne22. Podobnie było z pomocami naukowymi. Szkoła dysponowała jedynie sprzętem zakupionym w czasach Komisji. W 1800 r. zażądano od szkół wykazu sprzętu posiadanego oraz potrzebnego do nauczania. Z załączonego raportu zestawu pomocy potrzebnych do nauczania fizyki i matematyki można sądzić, że przedmioty te stały w kaliskiej szkole na wysokim poziomie. Były to m.in.: instrumenty i machiny mechaniczne, hydrauliczne i hydrostatyczne, barometry, pryzmaty itp., do geometrii zaś: dioptry dla uczniów do ćwiczeń z geometrii praktycznej, stolik z diaskopami, dioptrami, libele, cyrkle z rekwizytami do rysowania map, igiełki magnesowe itp. Niektóre pomoce (głównie mapy) były już bardzo zniszczone, nauczyciele złożyli zapotrzebowania, których nie zrealizowano do końca czasów pruskich23.
      Ażeby zasilić budżet dla potrzeb szkół, władze oświatowe wprowadziły od 1804 r. opłatę od uczniów. Prorektor pytany o zdanie w tej sprawie radził przyjąć za podstawę stan majątkowy rodziców wychowanka. Ustalone stawki wahały się w granicach od 12 groszy (dla uczniów ze wsi) do 3 talarów na rok24. Chłopcy ubodzy byli od opłat zwolnieni.
      Mimo trudnych warunków szkoła dobrze pracowała. W czasie wspomnianej wizytacji generalnej szkół polskich w 1800 r., uczelnia kaliska otrzymała bardzo dobrą ocenę. Pruski wizytator uznał obiektywnie wysoki poziom dydaktyczny nauczycieli, zwłaszcza czterech krakowskich akademików. Minister Prus Południowych von Voss pisał w sprawozdaniu, że spośród trzech szkół akademickich, kaliska jest najlepsza25 (przed zakładami w Poznaniu i Warszawie). Natomiast kamera, zachowując pozory poprawnych stosunków z prorektorem, powoli i podstępnie przygotowywała grunt pod likwidację tutejszej szkoły. Chciano wykorzystać do tego celu także pogłoskę, jaka w 1805 r. zaczęła krążyć w Kaliszu: że "szkoła stosuje barbarzyńskie metody i znęca się nad młodzieżą". Oskarżenia dotyczyły większości nauczycieli, głównie skierowano je przeciw wykładowcy języka francuskiego Caillona, który podobno "kazał uczniowi klęczeć gołymi kolanami na ziarnkach grochu oraz bił ucznia rzemienną plecionką". Prorektor przeprowadził szczegółowe dochodzenie i oświadczył autorytatywnie, że zarzuty są potwarzą. Władze w odpowiedzi poddały zespół nauczycielski ostrej krytyce, podtrzymując już wcześniej wysunięte żądanie zwoływania cotygodniowych konferencji z udziałem członka kamery, który będzie przekazywał zarządzenia w sprawie "dyscypliny szkolnej"26.
      Warunki materialne nauczycieli pogarszały się systematycznie. Z trzech departamentów Prus Południowych najgorzej opłacani byli pedagodzy kaliscy. Rektor w Kaliszu otrzymywał 403 tal., pierwszy nauczyciel (o najdłuższym stażu pracy) 333 tal. Rektor szkół w Poznaniu pobierał 1200 tal., pierwszy nauczyciel 750 tal.27 Na pismo prorektora w tej sprawie kamera odpowiedziała, że "przed reformą szkół nie może być podwyższona pensja". Przysłano natomiast jeszcze jednego Niemca. Był nim dr medycyny Ibbeken, który miał uczyć fizyki eksperymentalnej, 4 godz. tygodniowo. Rektor uzasadniał, że szkoła posiada dobrego nauczyciela do tej dyscypliny, na co kamera odpowiedziała, że profesor Gulczyński nie ma "potrzebnych instrumentów do dawania tego przedmiotu". Ibbeken miał dobrze wyposażony gabinet fizyczny, nie znał natomiast wcale języka polskiego28. Ale władzom chodziło o to, by zmusić polską młodzież do posługiwania się w szkole językiem niemieckim.
      Nie odpowiadał Prusakom polski charakter placówki, planowali zatem jej likwidację. W tym celu kamera kaliska wysłała do Berlina w 1805 r. memoriał, w którym proponowała, ażeby nauczycieli Polaków usunąć albo zatrudnić ich jako siły pomocnicze w klasach młodszych. Celowo zatem nie podwyższono poborów, gdyż spowodowałoby to wyższą emeryturę, którą trzeba by dać odchodzącym. Równocześnie donoszono najwyższej władzy w Berlinie, że zostały poczynione już pewne kroki w realizacji reformy. Zadanie opracowania projektu powierzono radcy szkolnemu Werdermannowi, który w tej sprawie nawiązał kontakt z konsystorzem ewangelickim29. Zawisła nad polską szkołą akademicką w Kaliszu groźba likwidacji.
      Nie zdążyli jednak Prusacy zrealizować tego zadania. Do końca ich rządów na ziemiach polskich w tzw. Prusach Południowych szkoła kaliska zachowała polski, narodowy charakter i pod tym względem stanowiła wyjątek. W ciągu 13 lat pracowali w niej ci sami, co za polskich czasów nauczyciele, wychowankowie Akademii Krakowskiej z okresu jej pięknego rozwoju po reformie Hugona Kołłątaja. Kierował placówką ten sam co i wówczas - szanowany powszechnie i kochany przez młodzież prorektor ks. Jan Gorczyczewski. Godność i rozum polityczny prorektora pozwalały możliwie najlepiej wykonywać obowiązki nauczyciela odpowiedzialnego za wychowanie polskiej młodzieży w warunkach zakreślonych nakazem rządu zaborczego. Nie udały się próby germanizacji szkoły. W gimnazjum poznańskim do końca czasów pruskich pracował tylko jeden nauczyciel Polak30. W Kaliszu zaś w 1805/6 r. pracowało tylko dwóch Niemców, z których Karol Hertzberg solidaryzował się z polskim zespołem. Nie załamała szkoły ani nędzna, głodowa egzystencja nauczycieli, ani moralna presja, nawet wtedy, gdy chciano podważyć jej dobrą w społeczeństwie opinię. Dlatego też lata 1793 do 1806 - to piękna karta w historii tej uczelni.

----------------------------
Przypisy

1   B. Wojciechowski, Fragment z dziejów szkół kaliskich z rękopisu współczesnego, [w:] Archiwum do dziejów literatury i oświaty w Polsce, t. 8, Kraków 1895, s. 209; K. Stefański, Szkoły kaliskie za czasów pruskich (1773-1806), Kalisz 1923, nr 254.
2   Tamże.
3   J. Wąsicki, Powstanie Kościuszkowskie w Wielkopolsce, Poznań 1957, s. 69.
4   W. Bobkowska, Pruska polityka szkolna na ziemiach polskich w latach 1793-1806, Warszawa 1948, s. 51, 60.
5   Tamże, s. 73-74; J. Neuls-Korniszewska, Kaliskie szkoły średnie w latach 1793-1815, "Rocznik Kaliski", t 7, s. 48.
6   Akta Szkolne Kaliskie, [ASK] Miscellanea ad 1799 rok, sygn. 2, s. 1, 2 i in.
7   Tamże.
8   ASK, sygn. 2, s. 2, 3, 6 i in.
9   ASK, sygn. 2, s. 4; J. Wąsicki, Kalisz w latach rządów pruskich i Księstwa Warszawskiego 1793-1815, [w:] Osiemnaście wieków Kalisza, Poznań 1962, t. 3, s. 157; Muzeum Państwowe w Kaliszu [MPK]. Porządek osób zgromadzenia od 1781 roku do 1811 roku, s. 18 i nast.
10   ASK, sygn. 2, s. 12. Pismo prorektora Gorczyczewskiego do króla pruskiego z dnia 6 maja 1800 r.
11   J. Neuls-Korniszewska, Kaliskie szkoły, s. 71, przyp. 28.
12   MPK, Porządek osób zgromadzenia, s. 23-35; K. Stefański, Szkoły kaliskie, nr 260.
13   J. Neuls-Korniszewska, Kaliskie szkoły, s. 72, przyp. 33.
14   Tamże, przyp. 36.
15   W. Bobkowska, Pruska polityka, s. 67-72 i in. ASK, sygn. 2, s. 32.
16   W. Bobkowska, Pruska polityka, s. 157.
17   ASK, sygn. 2, s. 12, 33; sygn. 4, s. 7-8. vt.
18   Tamże, s. 2, s. 32.
19   W. Bobkowska, Pruska polityka, s. 192-193; J. Wąsicki, Kalisz w latach, s. 159.
20   W. Bobkowska, Pruska polityka, s. 192-193.
21   J. Wąsicki, Kalisz w latach, s. 159.
22   ASK, sygn. 2, s. 5. W. Bobkowska, Pruska polityka, s. 86; K. Stefański, Szkoły kaliskie, nr 263.
23   ASK, sygn. 2, s. 10-11.
24   Tamże, s. 31; J. Neuls-Korniszewska, Kaliskie szkoły, s. 73, przyp. 54.
25   P. Schwarz, Die preusische Schulpolitik in der Provinzen Sudpreussen und Neuostpreusen (1795-1806), "Zeitschrift fur Geschichte der Erziehung und des Unterrichts", Berlin.1911, s. 179.
26   ASK, sygn. 4, s. 194, 203.
27   Tamże, sygn. 2, s. 84, 98.
28   Tamże, sygn. 4, s. 235.
29   K. Stefański, Szkoły kaliskie, nr 268.
30   W. Bobkowska, Pruska polityka, s. 231-232.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

III. LATA NIEWOLI I NADZIEI
2. DZIEJE SZKOŁY W OKRESIE KSIĘSTWA WARSZAWSKIEGO 1806-1815

      Jesień 1806 r. przyniosła Kaliszowi wyzwolenie spod okupacji pruskiej. Na wieść o klęsce wroga pod Jeną oraz na apel generałów H. Dąbrowskiego i J. Wybickiego mieszczaństwo kaliskie pod dowództwem Kaspra Miaskowskiego (właściciela Opatówka) rozbroiło pruską załogę stacjonującą w mieście zmuszając kamerę i regencję do przekazania władzy Polakom31. W Kaliszu - jak i na całym terenie wyzwolonym spod okupacji pruskiej - przystąpiono natychmiast do odbudowywania państwowości polskiej.
      Komisja Rządząca32 Księstwa Warszawskiego utworzyła w 1807 r. Izbę Edukacyjną33 i jej powierzyła wszystkie sprawy dotyczące oświaty. Izba Edukacyjna nawiązywała do chlubnych tradycji Komisji Edukacji Narodowej. Starannie, z wielkim nakładem pracy obmyślała i wprowadzała w czyn organizację wychowania publicznego. Uważano, że edukacja spełnia najważniejszą rolę w odradzaniu i utrwalaniu ducha narodowego. Jednak warunki, w jakich znalazło się szkolnictwo, zwłaszcza w pierwszych latach Księstwa Warszawskiego, były ogromnie trudne. Podczas działań wojennych 1806 r. oraz przemarszów wojsk, budynki szkolne zajmowane były na szpitale wojskowe i niejednokrotnie ulegały zniszczeniu. Fundusze edukacyjne szły na cele wojskowe, brakowało pieniędzy na opłatę nauczycieli, starsza młodzież szkolna zaciągała się pod sztandary powstańcze, zaś młodsza wracała do rodziców.
      W szkole kaliskiej sytuacja była podobna. Budynek został w czasie powstania 1806 r. zajęty przez komisję kwaterunkową na potrzeby wojskowe i jesienią tegoż roku szkoła nie rozpoczęła pracy. Dopiero w wyniku interwencji rektora Jana Gorczyczewskiego w Izbie Edukacyjnej Departamentu Kaliskiego, w grudniu 1806 r. wydano polecenie uwolnienia gmachu i pomieszczeń mieszkalnych. Zajęcia lekcyjne rozpoczęły się w styczniu 1807 r.34
      Z początkiem roku szkolnego 1807/8 szkoła akademicka w Kaliszu została przemianowana na królewskie gimnazjum, z programem i organizacją szkoły licealnej. Uczyło w niej ośmiu profesorów, nauczyciele rysunków i języka niemieckiego oraz oficer do musztry. Nauka trwała 6 lat i obejmowała 6 klas. Praca opierała się na ustawach KEN, wychowanie było narodowe, obywatelskie. Skład personalny zespołu nauczycielskiego w gimnazjum pozostał prawie bez zmian. Wrócił na swoje dawne miejsce nauczyciel języka francuskiego Augustyn Caillon, zwolniony w 1805 r. przez władze pruskie35.
      W poszukiwaniu coraz lepszego modelu kształcenia młodzieży, Izba Edukacyjna dokonała kolejnej modyfikacji zakładu. W związku z tym królewskie gimnazjum w Kaliszu przemianowano w 1812 r. na szkołę departamentową. Placówkom tym nadano kierunek wszechstronności, tak by po jej ukończeniu młodzież mogła studiować na każdym wydziale Szkoły Głównej, natomiast ci uczniowie, którzy kończyli edukację na stopniu średnim, byli światłymi obywatelami. Plan nauk w szkołach departamentowych ustanowionych w 1812 r. przez Izbę Edukacyjną (od 1812 r. Dyrekcję Edukacji Narodowej)36 przedstawiono w zestawieniu:

Przedmioty

Liczba godzin w poszczególnych klasach

  I II III IV V VI
Język polski 4 3 2 2 2 2
Język francuski 5 4 4 4 4 4
Język niemiecki 3 3 3 3 2 2
Język łaciński 4 4 5 6 7 8
Język grecki łącznie z łacińskim w kl. V-VI             
Historia powszechna 2 2 2 2 2 2
Historia polska - 1 1 1 1 2
Geografia 1 2 2 1 - -
Arytmetyka 3 2 2 2 2 2
Geometria 1 2 2 2 2 2
Historia naturalna 2 2 2 2 2 1
Fizyka i chemia - 1 2 2 3 2
Prawo - - - 1 1 1
Logika - - - - 1 -
Historia filozofii - - - - - 1
Kaligrafia 4 3 2 1    
Rysunki 2 2 2 2 2 2
Nauka moralna i religia 1 1 1 1 1 1
Musztra            

      Jak wynika z powyższego zestawienia przedmiotów, w szkołach departamentowych Księstwa Warszawskiego silnie zaakcentowano naukę języka łacińskiego i literatury łacińskiej, uwzględniono też język grecki co dowodzi, że prąd neohumanistyczny reprezentowany przez oświatę pruską zadomowił się w placówkach. Nie przyjęły jednak te szkoły kierunku jednostronnie filologicznego lub realnego; były wszechstronne, owiane duchem narodowym i praktycznym, pod tym względem wysunęło się wówczas szkolnictwo polskie na czoło ruchu pedagogicznego w Europie37.
      W zestawieniu nauki języków i literatury uderza mała stosunkowo liczba godzin języka polskiego w porównaniu z ilością czasu przeznaczonego na nauczanie innych języków. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że dopiero KEN przyznała językowi ojczystemu należne mu miejsce w szkole, a jego emancypacja jako odrębnego przedmiotu nastąpiła dopiero w okresie działalności Izby Edukacyjnej, to tygodniowy wymiar godzin okaże się dużym sukcesem w walce o szkołę narodową. Program nauczania języka ojczystego obejmował gramatykę i literaturę ćwiczenia w pisaniu, informację o materiale nauczania, a także uwagi o sposobie realizacji.
      W wykazie przedmiotów nauczania szkoły kaliskiej z roku szkolnego 1809/10 znajduje się także muzyka, metrem był wówczas Karol Marks. Należy przypuszczać, że w latach następnych ćwiczyła się młodzież w śpiewie oraz grze na instrumentach38.
      W szkole departamentowej uczyło siedmiu profesorów, czterech nauczycieli (języków i rysunków; religii; muzyki i śpiewu) oraz weteran prowadzący musztrę. Etat profesorów wynosił 8 godzin tygodniowo, rektor miał 6 godz. pracy lekcyjnej. Zajęcia odbywały się w godzinach 8-12 oraz 14-16 po południu, z wyjątkiem wtorków i czwartków. Czas popołudniowy przeznaczony był w tych dniach na rekreację. Organizowano zabawy ruchowe w terenie; w parku lub za miastem.
      Utrudnieniem pracy szkolnej był brak podręczników. Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych39 opracowywało nowe podręczniki szkolne i uzupełniało nowymi treściami dawne. Zanim jednak można było je nabyć, używano dostępnych tłumaczeń autorów obcych, zwłaszcza w zakresie matematyki i fizyki np. Lacroix - podręczniki do algebry i geometrii, Brochant - do mineralogii, Adet - chemii, Hauy - fizyki. Były to jednak podręczniki trudne. Natomiast historii i literatury uczono z opracowań polskich: historii z dzieła Naruszewicza, Historia narodu polskiego, literaturę poznawano czytając piękne, o dużym ładunku patriotycznym utwory Kochanowskiego, Trembeckiego, Niemcewicza, Karpińskiego, Krasickiego, Kazania Piotra Skargi i in. Do nauczania gramatyki używano podręcznik Onufrego Kopczyńskiego, Gramatyka narodowa40.
      Każdy rok szkolny kończono popisem publicznym z języków, umiejętności i sztuk, np. ze sztuki rysunków i pisania, z umiejętności dokonywania pomiarów gruntów i zabudowań oraz rysowania map itp. Na popisy zapraszano dozór szkolny, władze departamentowe i miejskie, okoliczne obywatelstwo, rodziców uczniów.
      Oceny wystawiano dwa razy w roku: rok szkolny dzielono na potoczę zimowe (do lutego włącznie) i na pobocze letnie (do lipca). Nauczyciele poszczególnych przedmiotów umieszczali w książce ocen (tzw. cenzury uczniów) w odpowiednich rubrykach opinię o klasie oraz o każdym wychowanku.
      W cenzurze uczniów kl. V przed końcem półrocza zimowego w roku 1814/15 w rubryce "Zdanie o całej klasie w ogólności" czytamy: "W ogólności klasa ta w botanice, chemii, geografii astronomicznej piękny a szczególnie w hydrostatyce bardzo wielki postępek uczyniła. Co do obyczajów, dobre dała dowody [...] W języku polskim, historii powszechnej i logice klasa ta w ogólności dosyć znaczny uczyniła postępek. Obyczaje jej także były nienaganne [...] W historii polskiej klasa ta bez wyjątku bardzo dobry uczyniła postępek - obyczaje były dobre". Podobną charakterystykę oddziału podają nauczyciele innych przedmiotów.
      Przy nazwiskach uczniów jest wykaz przedmiotów oraz charakterystyka wychowanka. A więc w kl. V uczył się: języka polskiego, francuskiego, łaciny, fizyki, historii naturalnej, geografii, astronomii, historii Polski, historii powszechnej, geometrii, algebry, logiki, religii, rysunków, języka greckiego. Temperament uczniów określono jako "dość żywy", "żywy", "wolny", "krwisty"; "władza duszy" to głównie "pamięć" i "rozsądek"; uwaga w klasie - dobra; pilność w domu - dobra; obyczaje - "nienaganne", "dobre", "przykładne", "chwalebne"; postępki w nauce - "znaczne", "dobre", "wielkie"41.
      Warunki materialne nauczycieli kaliskiego gimnazjum w pierwszym okresie Księstwa Warszawskiego były bardzo trudne. Po czasach pruskich pozostały im bardzo niskie pobory i takie utrzymywały się aż do roku 1809/10. Izba Edukacyjna miała bowiem duże trudności finansowe. Jak już wspomniano wyżej, w czasie walk 1806 r. fundusze nie wpływały do kas edukacyjnych. Trudno było w krótkim czasie uzupełnić braki. Na skutek tego powstawały duże dysproporcje pomiędzy wynagrodzeniem pracowników oświaty, innych resortów państwowych. Absolwenci szkoły departamentowej a także uczniowie, którzy przerywali naukę i zostali zatrudnieni w polskich urzędach, otrzymywali wynagrodzenie w wysokości 3-4 tysięcy złp., podczas, gdy pobory nauczycieli kształtowały się w granicach 1200-2418 złp. Rektor otrzymywał stawkę najwyższą. Ta sytuacja wywoływała duże rozgoryczenie. W liście prorektora Gorczyczewskiego z dnia 30 maja 1807 r. skierowanym do Izby Edukacyjnej czytamy: "... Uczniowie, którzy niedawno lub teraz dopiero ze szkół wyszli umieszczeni na rejentów i sekretarzy w kancelariach, po 3 lub 4 tysiące biorą pensji, gdy ich nauczyciele, strawiwszy tyle lat przy szkołach w najbiedniejszym zostają położeniu...". Dalej pisze cytowany, że nauczyciele zgłaszają protest i żądają emerytury lub podwyżki do wysokości poborów warszawskich i poznańskich pedagogów, "w dotychczasowych warunkach uczyć nie będę"42. O ich ubóstwie materialnym świadczy fakt, że gdy w 1808 r. po 17 latach pracy w szkole kaliskiej zmarł Jan Kanty Jaskólski (jeden z dawnych nauczycieli akademików KEN), pogrzeb jego odbył się ze składek kolegów. Dopiero w roku szkolnym 1809/10 władze oświatowe podwyższyły wynagrodzenie pedagogów kaliskich do wysokości 3400-5700 złp. Poza tym mogli oni uzupełniać budżety rodzinne zajęciami w drugiej kaliskiej szkole średniej, w korpusie kadetów.
      W 1808 r. w gimnazjum kaliskim zaistniały poważne zmiany personalne. Władze oświatowe przeniosły rektora ks. Jana Gorczyczewskiego do Poznania na stanowisko rektora tamtejszego zniemczonego przez Prusaków gimnazjum "celem należytego urządzenia tych szkół". Opuszczenie przez Gorczyczewskiego Kalisza było wielką stratą dla miasta i szkoły, której oddał 33 lata swego życia, w tym 23 lata rektorstwa. Okres, w którym szkoła znajdowała się pod jego kierownictwem, należy uznać za najpiękniejszy w całej historii tej uczelni. Złożyły się na to czasy KEN, proces zeświecczania szkoły, wychowania w duchu obywatelskim, narodowym; lata pruskiej okupacji, kiedy osłaniał ją swoim autorytetem w najbardziej krytycznych okolicznościach.
      Niełatwo było i rektorowi opuszczać ulubioną placówkę, tym bardziej że poznańska na skutek panujących tam stosunków nie była zachęcająca43.
Opróżnione rektorstwo w gimnazjum objął najstarszy stażem profesor, Rafał Gulczyński, jeden z czterech krakowskich akademików, którzy wraz z Janem Gorczyczewskim najpiękniej zapisali się w historii tej szkoły. W momencie awansu na rektorstwo miał za sobą 26 lat nieprzerwanej pracy.
      Na etat fizyki po Gulczyńskim wrócił na rok Józef Linczewski, emeryt od 1802 r. Miejsce Jaskólskiego, zmarłego profesora kl. I, zajął Roch Krusiński, lat 32, nowo zatrudniony. Z dokumentów wynika, że pracował w Kaliszu tylko rok. Na profesora języka polskiego władze oświatowe przysłały ks. Hilarego Nowackiego, od marca 1810 r. języka francuskiego uczył Józef Sobertin. Trzej ostatni, byli to ludzie stosunkowo młodzi (30-31 lat), mieli za sobą zaledwie roczną praktykę pedagogiczną. Toteż dziwi fakt, że Sobertin w drugim roku pracy w gimnazjum awansował na profesora fizyki z pensją 3700 złp. podczas gdy Franciszek Dziekanowicz, zasłużony nauczyciel poezji, retoryki i wymowy, absolwent Akademii Krakowskiej z 1788 r. i od tego roku pracujący w Kaliszu otrzymywał zaledwie 3500 złp. Trudno zorientować się jakimi kryteriami kierowały się w tym wypadku władze edukacyjne. Po przesunięciu Sobertina na nauczyciela fizyki, języka francuskiego nauczał Józef Radzieski, pracujący w kaliskim korpusie kadetów44.
      W 1812 r. w szkole kaliskiej następowały dalsze zmiany personalne. W jesieni tego roku zmarł Karol Hertzberg, profesor historii powszechnej, języka greckiego i rysunków45. Nauczycielowi temu należy poświęcić kilka ciepłych słów pamięci. Członek konsystorza ewangelickiego, "przydzielony" w roku szkolnym 1802/3 przez władze pruskie do szkoły w celach germanizacyjnych, w gronie nauczycieli Polaków czuł się dobrze, solidaryzował się z nimi, był lubiany i ceniony przez kolegów i młodzież. Zostawił po sobie szczery żal i szacunek kolegów, uczniów i społeczeństwa.
      Wkrótce po nim odszedł na zawsze Rafał Gulczyński, rektor szkoły. Była to bolesna strata. Rafał Gulczyński był jednym z tych, którzy wraz z Janem Gorczyczewskim najpiękniej zapisali się w historii tej placówki. Na opróżnione stanowisko rektora Izba Edukacyjna zaproponowała Franciszka Dziekanowieża, czwartego z zasłużonych krakowskich akademików (po Linczewskim, Jaskólskim, Gulczyńskim). Zasługiwał w pełni na ten awans. Funkcję rektora szkoły departamentowej pełnił do roku szkolnego 1815/16, w którym Dyrekcja Edukacyjna zaproponowała mu stanowisko komisarza oświaty departamentu kaliskiego46. Pod koniec Księstwa Warszawskiego, w roku szkolnym 1814/15 uczyli47: Franciszek Dziekanowicz - rektor (poezja i wymowa), Jakub Lenkiewicz (język polski, geografia i in.), Mikołaj Bogdański (historia, język niemiecki), Gabriel Karpiński (matematyka), Hilary Nowacki (język polski, łacina), Bernd (literatura starożytna), Józef Sobertin (fizyka, chemia i in.), Józef Radzieski (język francuski), Szubert (geografia, historia naturalna), Czwalina (język francuski), Jasiński (rysunek). Prawie każdy z nauczycieli uczył kilku przedmiotów, zwłaszcza w klasach młodszych. Władze oświatowe zadowolone były zarówno z organizacji, jak i poziomu naukowego kaliskiej szkoły departamentowej, toteż niejednokrotnie wyrażały jej uznanie.
      Liczba uczniów w szkole była różna, zależała od wydarzeń politycznych. Pamiętne daty, rok 1806, 1809, 1812-1813, nie pozostawały bez wpływu na życie placówki, wyciskały na niej silne piętno. W 1810 r. w kl. V było zaledwie 5 osób, a w kl. VI - 7 uczniów. Należy sądzić, że nieobecna w szkole młodzież znajdowała się w szeregach pospolitego ruszenia, zorganizowanego na apel prefekta Garczyńskiego. W 1810 r. uczyło się w szkole zaledwie 100 uczniów; w 1811/12 - 206; 1812/13 - 154; 1813/14 - już 25248.
      Jak już wspomniano, zakład ożywiał duch KEN, wychowanie było narodowe, obywatelskie. Szkoła, a więc młodzież i nauczyciele, czynnie uczestniczyła w życiu środowiska. Zwłaszcza pierwsze lata Księstwa Warszawskiego pulsowały nie tylko wydarzeniami rokującymi piękne nadzieje, ale i radością z dokonujących się przemian. Toteż fetowano w Kaliszu w październiku 1807 r. rocznicę zwycięstwa pod Ulm i Jena, w marcu 1808 r. ogłoszenie kodeksu Napoleona, a w czerwcu rocznicę urodzin Wodza Narodów49. Młodzież uczestniczyła w uroczystościach kościelnych, słuchała przemówień generałów, obserwowała defilady i przeglądy wojsk na łęgu dobrzeckim. Widok polskich sztandarów, wojska, widok starszyzny (gen. Józef Zajączek, gen. Józef Niemojewski), ludzi mężnych, zahartowanych w bojach, musiał wzruszać i pobudzać jej wyobraźnię. Toteż zrozumiałe się staje, iż w najstarszych klasach było w tych latach zaledwie po kilku uczniów. Wiosną 1811 r. przygotowywano się do nowej wojny. Przez Kalisz przechodziły wojska pruskie, francuskie, rosyjskie, polskie i in. Szkoła pracowała bez względu na trudności i ogromne spustoszenia, jakie niosły ze sobą przemarsze, bez względu na zmniejszoną liczbę uczniów. A potem była świadkiem tragicznego odwrotu wojsk Napoleona spod Moskwy, przemarszów zmęczonych i wynędzniałych żołnierzy, którzy z początkiem 1813 r. uchodzili przed wojskami rosyjskimi Była także świadkiem wielkiego zjazdu monarchów w kwietniu 1813 r. Car Aleksander i towarzyszący mu ks. Konstanty, gen. Kutuzow, ks. Czartoryski i inne osobistości ze świata politycznego, przyjmowali gościnnie w Kaliszu cesarza Austrii, króla Prus i zagranicznych posłów50. Po klęsce Napoleona przygotowywano nową mapę Europy, którą ostatecznie ustalono i zatwierdzono na kongresie wiedeńskim w 1815 r.
      Księstwo Warszawskie, a więc i Kalisz, włączono do zaboru rosyjskiego. Szkoła znowu znalazła się pod obcymi rządami. Bliscy młodzieży ludzie, jak prefekt Garczyński, zapewne także ich starsi koledzy, by uniknąć prześladowań musieli uchodzić za granicę. W listopadzie 1815 r. młodzież gimnazjalna wraz z rektorem i profesorami witała w Kaliszu cara Aleksandra I.

----------------------------

Przypisy

31   S. Wąsicki, Kalisz w latach, s. 160-163.
32   Komisja Rządząca została utworzona na mocy dekretu Napoleona w dniu 14 I 1807.
33   Izba Edukacyjna (1807-1812) uchwalona na sesji Komisji Rządzącej w dniu 26 I 1807 wskrzesiła w czasach Księstwa Warszawskiego tradycję Komisji Edukacji Narodowej. Celem zabiegów IE było unarodowienie szkoły, nadanie jej charakteru obywatelskiego oraz przystosowanie do potrzeb kraju. Z. Kukulski, Źródła do dziejów, s. XIX.
34   ASK, sygn. 4, s. 218.
35   MPK, Porządek osób, s. 26-27.
36   7 stycznia 1812 Izba Edukacyjna ustąpiła miejsca Dyrekcji Edukacji Narodowej ustanowionej dekretem jeszcze z 17 grudnia 1810 r. Z. Kukulski, Źródła do dziejów, s. XXII.
37   Tamże.
38   MPK, Porządek osób, s. 27.
39   Zob. J. Neuls-Korniszewska, Kaliskie szkoły, s. 76, przyp. 107.
40   Z. Kukulski, Źródła do dziejów, s. 552, 554.
41   ASK, sygn. 11.
42   ASK, sygn. 2, s. 121. List prorektora do I.E. z 30 V 1807 roku; Zob. J. Neuls-Korniszewska, Kaliskie szkoły, dz. cyt. s. 75, przyp. 87, 88.
43   Tamże, s. 75, przyp. 94.
44   ASK, sygn. 2, s. 165; MPK, Porządek osób, s. 27. 
45 "Gazeta Warszawska" 1812, nr 96.
46   AGAD, APP, sygn. 154, s. 395.
47   MPK, Porządek osób, s. 29.
48   AGAD, APP, sygn. 154, s. 451; sygn. 296, s. 101.
49   J. Wąsicki, Kalisz w latach, s. 166.
50   "Gazeta Warszawska" 1813, nr 22, 26, 29, 31; 1815, nr 91

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

IV. POD OBCYM PANOWANIEM
1. SZKOŁA KALISKA W LATACH 1815-1830/31.

       W pierwszych latach istnienia Królestwa Polskiego nie zauważamy zmian w pracy Szkoły Departamentowej. Realizowano dotychczasowy program nauczania, w którym poczesne miejsce zajmował język polski. Uczelnią kierował rektor Franciszek Dziekanowicz, znany i ceniony nauczyciel. Zespół pedagogiczny pozostał ten sam co w ostatnich latach Księstwa Królewskiego. Na czele Komisji Oświecenia w Królestwie stał nadal Stanisław Potocki, pierwszy prawdziwy i rzeczywisty minister polskiego Oświecenia. Nic nie zapowiadało jeszcze radykalnych zmian, jakie za lat kilka miały w szkole zaistnieć. Witała więc młodzież wraz z rektorem i profesorami w listopadzie 1815 r. w Kaliszu "Anioła Pokoju" - cara Aleksandra I.
      Pracowało wówczas w szkole 12 nauczycieli, którzy uczyli następujących przedmiotów:1 języka polskiego - J. Lenkiewicz, M. Bogdański; języka francuskiego - J. Radzieski, Rakowski, Czwalina, M. Bogdański; języka niemieckiego - Rakowski, J. Lenkiewicz, Czwalina; języka łacińskiego - H. Nowacki, rektor F. Dziekanowicz, Tripplin; języka greckiego - M. Bogdański, F. Tripplin; geografii - Rakowski, Czwalina; historii powszechnej - Rakowski, Czwalina, M. Bogdański; historii Polski - J. Lenkiewicz, Czwalina, M. Bogdański; arytmetyki i algebry - G. Karpiński, J. Lenkiewicz, rektor F. Dziekanowicz i J. Sobertin; geometrii - G. Karpiński, J. Sobertin; historii naturalnej - H. Nowacki, J. Radzieski; J. Sobertin uczył botaniki (kl. VI), chemii i astronomii; logiki - M. Bogdański; prawa - rektor F. Dziekanowicz, religii, moralności - Czekan, rysunków - Jasiński, kaligrafii - Jasiński, Rakowski, Czwalina.
      Podziwiać należy wiadomości i umiejętności pedagogiczne nauczycieli wykładających równocześnie kilka różnych przedmiotów: prof. Rakowski uczył języka francuskiego i języka niemieckiego, a poza tym geografii, historii powszechnej i kaligrafii; Lenkiewicz - języka polskiego, języka niemieckiego, historii Polski oraz arytmetyki i algebry; Bogdański "wybił się" na humanistę i udzielał lekcji języka polskiego, francuskiego, greckiego, historii powszechnej, historii Polski i logiki; Sobertin był w tym zespole reprezentantem wyłącznie przedmiotów ścisłych. Program był bogaty.
      Język ojczysty (od 1812 r. wykładowy) zajmował w spisie przedmiotów wysoką pozycję, pierwsze miejsce po religii i stopniowo wzrastała liczba godzin tego przedmiotu2:

Lata

Klasy

Liczba godzin tygodniowo
I II III IV V VI
1815-1819 4 3 2 2 2 2 15
1820-1822 6 3 2 2 2 2 17
1822-1831 6 6 4 3 3 3 25

      Zakres3 treści przedmiotu był dość szeroki. Materiał gramatyczny obejmował: "w kl. I - przypadkowanie, czasowanie, rozbiór logiczny, gramatyczny i moralny; w kl. II - rodzajowanie, stopniowanie, przypadkowanie, czasowanie; w kl. III - przenośnie, źródłosłowa, słoworodne, składnia". We wszystkich klasach stosowano ćwiczenia w czytaniu, mówieniu i pisaniu. Często były to prace domowe.
      Na lekcjach literatury poznawano pisarzy polskich i obcych, analizowano utwory literackie, fragmentów uczono się na pamięć. W wykazie lektury szkolnej znaleźli się m.in. I. Krasicki, J. Kochanowski, J. U. Niemcewicz, F. Karpiński, K. Brodziński, F. Dmochowski, H. Kołłątaj i S. Naruszewicz, zaś z pisarzy obcych: Cycero, Homer, Boilleau, Corneille i Racine.
      W nauczaniu języka polskiego korzystano z podręczników autorów polskich. Gramatyki uczono według Gramatyki narodowej Kopczyńskiego oraz Gramatyki polskiej Jakubowicza. Do poznawania historii literatury polskiej i ćwiczeń w tym zakresie służyły opracowania Bentkowskiego, Historia literatury polskiej; T. Szumskiego, Krótki rys historii i literatury polskiej od najpóźniejszych do teraźniejszych czasów (wyd. 1807 r.); Chrzanowskiego, Wybór różnych gatunków mowy wolnej; E. Słowackiego, O sztuce dobrego pisania w języku polskim i in.
      Podstawowe pozycje literackie znajdowały się w bibliotece szkolnej, którą kierował prof. F. Tripplin. Były tam książki z zakresu literatury klasycznej, a także dzieła współczesnych autorów. Komisja WRiO w okresie kadencji ministra S. Potockiego wiele uwagi poświęcała bibliotekom szkolnym, przesyłała wykazy książek oraz pism periodycznych, jakie powinny się w nich znajdować4. Zachęcała do zakupów lektur za pieniądze uzyskane ze szkolnych opłat.
      Rektor szkoły F. Dziekanowicz przekazał 12 książek z własnego zbioru do biblioteki, a następnie - jako komisarz Wojewódzkiej Komisji Oświaty - przesłał do szkoły kilka pozycji, w tym m.in. roczniki: "Pamiętnik Warszawski", "Gazeta Berlińska", "Gazeta Warszawska", "Dziennik Wileński", "Dostrzegacz Lubelski", "Ustawy dla uczniów" oraz Zbiór rozpraw o przedmiocie prawa polskiego5. Biblioteka posiadała poza tym "Dziennik Praw Ks. Warszawskiego" a także "Dziennik Urzędowy Województwa Kaliskiego".
       Byli i prywatni ofiarodawcy. Za przekazane szkole kaliskiej książki pismem odręcznym podziękował płk. Kosseckiemu sam minister Potocki. Nauczyciele dla własnych celów kupowali "Dziennik Praw"6.
      Dobór autorów i ich dzieł wskazuje na troskę władz oświatowych o wychowanie w duchu narodowym, nie brak jednak pozycji z zakresu nauk przyrodniczych. W wykazie lektur zatwierdzonych do użytku szkolnego przez Ministra WRiOP z 1817 r. znajdują się następujące tytuły: S. Staszic, O ziemiorództwie Karpatów; Drzewiński, Początki mineralogii; Szymanowicz, O stanie dzisiejszym mineralogii, Nomenklatura mineralogiczna; Jundziłł, Zoologia i Początki botaniki. (W wykazie dużo pozycji w języku niemieckim).
      Czytelnia do korzystania z pism periodycznych czynna była we wtorki, środy i soboty, w ustalonych godzinach. Dyżury pełnili nauczyciele.
      W podanym wyżej zespole nauczycielskim zachodziły zmiany7. Odszedł ks. H. Nowacki, wolny etat objął po nim Tomasz Dziekoński "mąż pełen gruntownych wiadomości z pedagogiki". Na miejsce powołanego do Poznania Czwaliny przybył Józef Stępiński, miejsce Radzieskiego zajął Ostrowski. Religii uczył początkowo ks. Bursztynowicz, następnie ks. Kalinowski, bernardyn. W 1817 r. rektor Dziekanowicz na wniosek Komisji Rządowej WRiOP przeszedł na urząd komisarza Wojewódzkiego Wydziału Oświecenia w Kaliszu. Miał wówczas za sobą 30 lat pracy nauczycielskiej w szkole kaliskiej, w tym cztery lata rektoratu. Początkowo nie najlepiej czuł się na nowym stanowisku, bowiem ówczesny prezes województwa kaliskiego Józef Radoliński miał inne plany personalne. Zaproponował więc w 1818 r. ministrowi oświaty S. Potockiemu przeniesienie Dziekanowieża na emeryturę, natomiast na komisarza i równocześnie rektora szkoły departamentowej radził powołać ks. Ignacego Przybylskiego, dotychczasowego rektora w Płocku, z którym już wcześniej uzgodnił warunki. Ponieważ pełnienie równocześnie dwu tak odpowiedzialnych funkcji oświatowych sprawiałoby trudności, obiecał prezes Radoliński ks. Przybylskiemu pomoc w osobie "adiunkta", prosząc równocześnie ministra, ażeby z poborów zwolnionego etatu (rektora bądź komisarza) chociaż ich część przeznaczyć na adiunkta "którego za pensję etatem szkolnym wyznaczonej 2000 złp. [...] nie można utrzymać zwłaszcza tak zdatnego i wprawnego jakbym chciał dodać do pomocy X. Przybylskiego"8. Minister Potocki nie wyraził zgody na tę propozycję. Dziekanowicz pozostał na stanowisku komisarza Wojewódzkiego Wydziału Oświecenia, natomiast ks. Ignacy Przybylski objął w 1818 r. rektorat Szkoły Departamentowej w Kaliszu, którą w czasie rocznego wakatu kierował prof. Józef Sobertin9.
      Nowy rektor10, był człowiekiem o szerokiej wiedzy i bogatym doświadczeniu pedagogicznym zdobytym w wielu szkołach. Wcześnie osierocony, pozostawał pod opieką księży pijarów, którzy polecili go na nauczyciela u księcia Sułkowskiego w Rydzynie, potem pracował w placówkach oświatowych w Wieluniu, Łomży, Szczuczynie. Gdy w czasie insurekcji szkoły były prawie nieczynne, udał się do Niemiec, Holandii i Belgii, wszędzie zwiedzał instytucje naukowe, uniwersytety, muzea, biblioteki a także niektóre gimnazja. Po powrocie z dwuletniej wędrówki, w czasach Księstwa Warszawskiego, pracował w szkołach poznańskich i w Płocku. Działalność w Kaliszu rozpoczął 5 sierpnia 1818 r.
      Świetny matematyk i lingwista (znał biegle siedem języków) uczył w Kaliszu matematyki i literatury starożytnej. Był dobrym organizatorem. Od nauczycieli domagał się gruntownej wiedzy, rozumowych metod nauczania i rzetelnej pracy. Szczególną opieką otaczał uczniów ubogich i od nich wymagał najwięcej, mawiając "... nie zapatruj się na tych hajdamaków, na tych trutniów [...], gdy oni przy swym majątku będą ubogimi głupcami, tyś być powinien bogaczem nauki [...], ubogi i głupi potrzebowałbyś ich łaski, rozumny - sam im świadczyć ją będziesz, bo twego rozumu potrzebować będą". Surowy, wymagający i bardzo obiektywny w ocenie - był przez młodzież szanowany i kochany. Poziom nauczania w ciągu sześciu lat rektorstwa ks. Przybylskiego był wysoki. Toteż młodzieży uczącej się było dużo: w 1820 r. 16 nauczycieli uczyło 567 uczniów, w 1821 r. liczba ta wzrosła do 62111.
      Zajęcia odbywano w ciasnych pomieszczeniach dawnej bursy Karnkowskiego przystosowanej do pracy szkolnej, ale przy ul. Grodzkiej na miejscu dawnego zamku starościńskiego przygotowywano już nowy budynek szkolny. W pierwszych latach istnienia Królestwa Polskiego, młodzież ucząca się miała dość dużo swobody. W szkołach panował duch wychowania narodowego, patriotycznego, zaszczepiony jeszcze w czasach Komisji Edukacji Narodowej. Były to placówki dobrze zorganizowane. Pęd do oświaty był duży, powoli zanikała dążność do izolacji warstw zamożnych od uboższych.
      Młodzież brała czynny udział zarówno w życiu zakładu jak i środowiska, w aktualnych wydarzeniach społecznych, uroczystościach, rocznicach. Szkołę Departamentową przemianowano na Szkołę Wojewódzką. W 1817 r. po śmierci Onufrego Kopczyńskiego - członka KEN oraz autora podręcznika do nauczania gramatyki polskiej - zorganizowano uroczystość żałobną. Zasługi zmarłego przypomniał profesor języka polskiego Tomasz Dziekoński oraz uczniowie kl. VI, Gątkiewicz i Buczyński12. W uroczystości wzięło liczny udział społeczeństwo miasta i okolicy. W tym samym roku młodzież czynnie uczestniczyła w zbiórce pieniędzy na pomnik Mikołaja Kopernika w Warszawie, dobrowolnie złożyła 600 złp.13. Uczestniczyła też w żałobnej uroczystości po śmierci T. Kościuszki w 1817 r.14
      Uczelnia musiała brać udział i w innych świętach, takich jak: rocznica koronacji cara Aleksandra, imieniny cara, ks. Konstantego, lub namiestnika Królestwa gen. J. Zajączka.
      Czas wolny od zajęć szkolnych w ciągu roku obejmował: wakacje od l sierpnia od 15 września, od Wigilii Bożego Narodzenia do 2 stycznia, 3 dni "ostatków", od Wielkiego Czwartku do środy po Wielkanocy, oraz rekreacje popołudniowe we wtorki i czwartki każdego tygodnia. Te godziny spędzali uczniowie pod opieką wychowawców, na zabawach rekreacyjnych w terenie. Często na "łęgu kadeckim" można był zobaczyć chłopców grających w piłkę wraz z rektorem Przybylskim (była to jego ulubiona zabawa). Zdarzało się, że surowy w szkole rektor otrzymywał w zabawie cios piłką od swoich podopiecznych, co wywoływało zapewne salwy śmiechu. Miały też miejsce czasami nie bardzo właściwe "zabawy". Prezydent m. Kalisza wysłał w dniu 26 IV 1817 r. do Sobertina, zastępcy rektora, pismo z prośbą "o zakazanie młodzieży łamania drzew i pisania po parkanach"15. Starsi uczniowie dyskutowali na tematy społeczno-polityczne, nawiązywali kontakty z kolegami studiującymi na uniwersytetach w Warszawie, Wrocławiu, Berlinie i Krakowie.
      Tradycyjnie rok szkolny kończono w lipcu popisem szkolnym. "Dziennik Urzędowy Województwa Kaliskiego" podawał wówczas do publicznej wiadomości, że rektor Szkoły Wojewódzkiej oraz profesorowie zapraszają na tę uroczystość władze państwowe, władze szkolne (Dozór Szkolny), rodziców i społeczeństwo m. Kalisza i okolicy. Popisy trwały 3-4 dni, zaczynały się uroczystym nabożeństwem w kościele, następnie młodzież zdawała egzamin z wiadomości i umiejętności przed nauczycielami danego przedmiotu. Na zakończenie uczniowie klasy VI mający zamiar udać się do Szkoły Głównej na dalsze studia składali przed Komisją złożoną z rektora i profesorów egzamin (po raz pierwszy spotykamy się z nim w "popisach" z 1817 r.) i otrzymywali świadectwo dojrzałości. Po egzaminach odczytywano nazwiska uczniów zasługujących na nagrodę lub pochwałę publiczną, a surowy rektor Przybylski z rozrzewnieniem i "od serca" całował pilnego chłopca - co było najwyższym wyróżnieniem. "Z tych łatanych bucików i kurtek, wyjdą prawdziwi obywatele" - mówił patrząc z dumą na ubogą młodzież garnącą się do nauki16.
      Odchodzących do Szkoły Głównej żegnał z-ca rektora, a jeden z nich wyrażał publiczne podziękowanie szkole, która go wychowywała i kształciła.
      Popisy publiczne w lipcu 1825 r. organizował rektor Jan Holewiński, który w szczegółowym programie uroczystości trwającej 3 dni podał także do wiadomości, że do programu nauczania wprowadza się język rosyjski, Język pobratymczego narodu pod jednym z nami berłem zostającym... Przedmiotu tego uczył będzie nauczyciel Leonider Kozłowski, 2 godziny tygodniowo"17.
      W tymże samym programie zawiadamiano, że przy Szkole Wojewódzkiej została zorganizowana szkoła "dla terminatorów wszelkich rzemiosł i kunsztów", a zajęcia odbywają się w niedzielę i święta, uczą nauczyciele uczelni wojewódzkiej i mistrzowie zawodu. Ponadto informowano, iż ta nowa placówka liczy już 256 osób, zorganizowano trzy klasy, a pierwsza ma dwa oddziały.
      Poza tym, "Program" z 1825 r. zawierał cały szereg przepisów regulaminowych dla uczniów i ich rodziców lub opiekunów. Odtąd warunkiem przejścia do klasy wyższej było uzyskanie od kuratora szkoły oraz prefekta zaświadczenia, że w ciągu całego roku uczeń sprawował się "ulegle moralnie i zgodnie z ustawami szkolnymi". Obowiązywało stałe noszenie munduru: "surdut lub frak koloru szafirowego, z podszewką tegoż koloru, o jednym rzędzie guzików, z obwódką białą u kołnierza i rękawów; furażerka szafirowa lub kapelusz czarny, okrągły; chustka biała na szyi, gładko zawiązana"18.
      W 1826 r. założono w Szkole Wojewódzkiej w Kaliszu "Złotą Księgę", do której wpisywano nazwiska uczniów wyróżniających się zarówno dobrymi ocenami, jak i zachowaniem.
      Pierwszej adnotacji dokonano dnia 28 lipca 1826 r. Pięknym, kaligraficznym pismem zaznaczono: "W tę Księgę Złotą za chwalebne obyczaje i celujący w naukach postępek w ciągu tego półrocza letniego wpisanymi zostali następujący uczniowie: z klasy I..." itd. Z każdego oddziału zanotowano od trzech do sześciu nazwisk. Od tego roku systematycznie rejestrowano w niej uczniów wyróżniających się w półroczu zimowym i letnim.
      Rektora Holewińskiego po roku pracy zastąpił ks. Antoni Michał Wolicki, którego pobyt w Kaliszu zaważył na losach Szkoły Wojewódzkiej. Nauczycieli w tym roku szkolnym było wielu (19 osób), młodzieży także dużo - 550 osób. Język polski znajdował się w spisie przedmiotów szkolnych już nie na miejscu pierwszym (zaraz po religii - jak było w latach poprzednich) lecz ostatnim. Zmieniono pod wpływem ujawniających się tendencji rusyfikacyjnych w kierownictwie szkoły stosunek do tego przedmiotu. Uczniowie wypowiadali się, że poziom języka polskiego był w tym roku niski, (uczył go prof. Smaczyński), co potwierdził Sekretarz Stanu Załęski, który wchodził w skład komisji śledczej w listopadzie-grudniu 1826 r.
       Lata 1815-1830 - to okres, w którym przez ziemie polskie znajdujące się pod zaborami, a szczególnie przez Królestwo Polskie, przechodziły fale spisków. Był to ruch niepodległościowy, który w okresie 15-lecia ewoluował od ogólnikowych haseł i form pracy samokształceniowej do konkretnego programu walki o niepodległość całego kraju. Głównymi siłami tego ruchu była inteligencja, drobna szlachta, mieszczaństwo a zwłaszcza młodzież - wojskowa, rzemieślnicza, studencka. Spiski były wyrazem buntu przeciwko łamaniu uprawnień obywateli polskich przez zarządzenia ks. Konstantego i Nowosilcowa. Królestwo posiadało konstytucję nadaną mu przez cara Aleksandra I w 1815 roku, która gwarantowała wolność wyznania i druku, prawo do ojczystego języka w życiu publicznym i urzędach, nietykalność osobistą. Fikcyjność tych "wolności" ujawniła się w krótkim czasie w konfrontacji z praktyką życia codziennego.
      W 1819 r. wprowadzono cenzurę, której początkowo podlegały pisma periodyczne, a następnie wszystkie bez wyjątku. Fakt ten wywołał ostry protest liberalnej opozycji poselskiej podczas burzliwego sejmu w 1820 r. Na jej czele stał Wincenty Niemojowski, poseł powiatu kaliskiego19. W 1821 r. na skutek intryg (powodem była satyryczno-fantastyczna książka Podróż do Ciemnogrodu) usunięto S. Potockiego z funkcji ministra oświaty, jego miejsce zajął ugodowiec i konserwatysta Stanisław Grabowski. Wkrótce po Potockim z resortu oświaty odszedł J. U. Niemcewicz i S. Staszic. W 1822 r. utworzona została pod przewodnictwem Nowosilcowa Kuratoria Generalna Instytutów Naukowych do utrzymywania "ducha bogobojności i moralności"20. Kończą się swobody szkolne. Kurator w placówkach czuwał, aby wśród młodzieży nie powstawały żadne związki i stowarzyszenia. Bez jego upoważnienia zabroniono uczniom udawać się za miasto, spacerować po ulicach, nie wolno było odwiedzać się na stancjach, czytać niedozwolone książki itp. Już w 1821 r. ogłoszono zakaz tworzenia i należenia do wszelkich tajnych organizacji (w 1822 r. rozwiązano nawet loże wolnomularskie, które sam car faworyzował). Aby przerwać "zgubne" kontakty młodzieży z uniwersytetami zagranicznymi zakazano wyjazdów za granicę bez zezwolenia cesarza. Kraj oplatany był siecią donosicieli, tajnych agentów. Ponad sejmem i rządem stał wszechwładny ks. Konstanty i polakożerca Nowosilcow, a car aprobował ich poczynania. W Królestwie rosła opozycja. Województwo kaliskie i Kalisz, stanowiły jeden z głównych jej ośrodków, znany w historiografii jako "opozycja kaliska" na czele z Bonawenturą i Wincentym Niemojowskimi.
      Usytuowanie województwa na granicy z Wielkopolską i Śląskiem ułatwiało nawiązywanie kontaktów z organizacjami na terenie Wielkiego Księstwa Poznańskiego, z Wrocławiem i Berlinem. Zresztą sam Kalisz był w tych latach dużym skupiskiem inteligencji, centrum ruchu kulturalnego i handlowego, a także życia politycznego. W tym mieście istniała loża Wolnomularstwa Narodowego (zał. w 1819), a później gmina Towarzystwa Patriotycznego. Następstwem zaangażowania politycznego społeczeństwa miasta i województwa były tajne śledztwa, aresztowania, rozprawy i wyroki w latach 1814-1826. Legalna i nielegalna wymiana towarów i ludzi prowadziła przez Kalisz i Kaliskie. Tędy przechodzili ci, których zadaniem było porozumiewanie się z organizacjami spiskowymi na terenie Europy Zachodniej, głównie Niemiec i Francji21.
      W tym środowisku także młodzież szkolna snuła marzenia o Polsce wolnej i niepodległej, a tajne organizacje przyciągały do siebie umysły pobudzane intelektualnie i politycznie.
      Konspiracyjna organizacja "Polonia" działająca w Berlinie poleciła jednemu z członków, Romanowi Ostenowi absolwentowi Szkoły Wojewódzkiej założenie tajnej komórki w Kaliszu22. Organizacja przyjęła romantyczną nazwę Związek Kawalerów Narcyza. Była dwustopniowa. Na czele stała zakonspirowana grupa "senatorów", pozostali członkowie to "areopag". Łącznikiem pomiędzy "Polonią" a związkiem w mieście był "archont", funkcję tę pełnił Roman Osten, aktywny działacz nielegalnej organizacji akademickiej w Berlinie. Hasłem Związku Kawalerów Narcyza było: "Narcyz" odpowiedź - "ścięty", oznaką związkową - wstęga. Członków obowiązywała tajemnica. Zakładane przez Związek priorytety organizacji miały aspekty moralno-wychowawcze, samokształceniowe: kształtowanie cech charakteru - przyjaźni, poświęcenia, patriotyzmu oraz cel tajemny, wolnościowy: "dążność do odzyskania zabranych prowincji polskich". Zachowano w aktach nazwiska członków: Florian Pawłowski, Adam Karpiński, Mikołaj Gołębiewski, Jacenty Gampf23.
      Na przełomie lat 1819-1820 powstała na Uniwersytecie Warszawskim tajna organizacja pod nazwą Związek Wolnych Polaków. Wśród jej członków było kilku byłych uczniów szkoły kaliskiej, jednemu z nich Nepomucenowi Chrzanowskiemu zalecono zorganizować młodzież w Kaliszu. Chrzanowski nawiązał wówczas kontakt z kolegami, członkami Związku Kawalerów Narcyza24, ponieważ cele obu tych organizacji były zbieżne. Nie założył tu wprawdzie komórki Związku Wolnych Polaków; kontakty jednak utrzymano. Gdy w 1826 r. policja carska wykryła tajne organizacje młodzieżowe działające w Królestwie Polskim, wpadła także na trop Związku Kawalerów Narcyza i innych. Wielu studentów Uniwersytetu Warszawskiego aresztowano, wśród nich Chrzanowskiego. Śledztwo nie doprowadziło do dekonspiracji organizacji w Kaliszu, ale ta przestała istnieć. Członkowie tajnych stowarzyszeń (Związek Wolnych Polaków, organizacje "bezimienne") wśród nich b. uczniowie Szkoły Wojewódzkiej uciekali za granicę, kilku z nich relegowano z uczelni i oddano pod nadzór komisarzy obwodowych25.
       Na dalszych dziejach Szkoły Wojewódzkiej w Kaliszu najbardziej zaważyły wydarzenia 1826 r. Zaczęło się bardzo niewinnie. Do kl. VI w Kaliszu przenieśli się z Wielunia Franciszek Długosz i Filip Łączkowski. Istniało tam powołane w celach naukowych kółko literackie, samokształceniowe, którego byli członkami. Ponieważ w szkole kaliskiej poziom nauczania języka polskiego był w tym czasie niski - zaproponowali kolegom założenie Towarzystwa Literackiego do wspólnej pracy nad stylem i językiem polskim26.
      Pierwsze posiedzenie odbyło się dnia 14 października u ucznia Franciszka Leśniowskiego, wybrano wówczas zarząd, a skład przedstawiał się następująco: Filip Łączkowski (prezes), August Kroplewski (wiceprezes), Juliusz Szotarski (sekretarz), Franciszek Leśniowski (bibliotekarz), Janiszewski i Czastowski (redaktorzy), Konstanty Moszczyński, Józef Neugebauer, Michał Miszkiewicz, Jan Szperling, Franciszek Długosz, Karol Winiewicz, Gołuchowski (członkowie).
      Zebrano składki na utrzymanie lokalu i biura, na zakup książek. Omówiono główne zasady projektowanego statutu, zaś jego dokładne opracowanie powierzono Szotarskiemu. Z przygotowanym już statutem mieli zgłosić się do rektora z prośbą o akceptację Towarzystwa. Na drugim zebraniu, które odbywało się u Neugebauera, Długosz wraz z Kroplewskim i Miszkiewiczem postanowili wycofać się z kółka twierdząc, że jest to dziecinada27.
      Do trzeciego posiedzenia już nie doszło. W dniu 13 listopada 1826 r. rektor Antoni Wolicki otrzymawszy wiadomość, że uczniowie gromadzą się, zarządził rewizję: zabrano znalezione papiery, rektor pospiesznie sporządził raport i w dniu 20 listopada złożył go Komisji WRiOP. W piśmie obwinił uczestników o niebezpieczne zamiary skryte pod niewinnym pozorem pracy samokształceniowej uczniów, znanych z "niemoralności i krnąbrnych wobec władzy szkolnej"28.
      Komisja WRiOP w celu zbadania sprawy wydelegowała do Kalisza referendarza Stanu Zaleskiego i kuratora Lipińskiego, którzy w dniu 24 listopada, przystąpili do badania każdego z członków Towarzystwa. Wezwano najpierw Długosza, Winiewicza, Kroplewskiego, Szperlinga i Miszkiewicza.
      Stawiano przed nimi szereg pytań. M.in.: kto był założycielem Towarzystwa i przez kogo badany został do niego wciągnięty? Jakie były zadania i cele Towarzystwa? W jakim celu członkowie Towarzystwa zbierali składki? Dlaczego zamianowano nadzorcę Towarzystwa? (W celu pilnowania porządku podczas posiedzenia). Ile było onych posiedzeń? (Tylko dwa). Jaka była przyczyna zachowywania sekretu o zawiązywaniu Towarzystwa przed władzą szkolną? (Statuta nie były jeszcze gotowe, sekretarz Łączkowski zachorował). Jaki był ostatecznie cel istotny Towarzystwa? Jaki powód miał badany do wystąpienia ze Związku (Zły wybór członków, których zachowanie się w klasie nie odpowiadało celowi i statutowi Towarzystwa, a także brak funduszów zatamował mi możność dostarczenia środków na cele Towarzystwa). Czy członkowie zobowiązywali się względem tegoż rękojmią lub przysięgą? Kiedyż ów związek ustał i czy po jego ustaniu odbyły się jeszcze jakieś posiedzenia? Dlaczego Statuta Towarzystwa zobowiązywały członków do czynienia przynajmniej raz na miesiąc historii jakiejś bogini słowiańskiej lub przesądu praktykowanego między ludem? ("chęć wyjaśnienia religii słowiańskiej ściśle z dziejami Polski skojarzonej")29.
      Inni badani potwierdzili wypowiedzi kolegów. Zeznania były zgodne. Miszkiewicz dodał tylko, że Szotarski zapewnił go, iż rektor Wolicki zezwolił w r. ub. (1825/6) na utworzenie w szkole Towarzystwa Naukowego, pod warunkiem, że prace członków będą mu przedstawione. Wyjaśnił, że nazwę "Auska" - tytuł projektowanego pisemka, znaleziono w Historii narodu polskiego Naruszewicza i oznacza boginię wschodzącego i zachodzącego słońca.
      Szotarski i Łączkowski byli chorzy. Komisja udała się do ich domu, by zebrać zeznania. Łączkowski przyznał się, że był inicjatorem Towarzystwa, do którego przyjął zasady z kodeksu wileńskich "Szubrawców" i z Ustawy Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Miał zamiar całość przedstawić rektorowi. Szotarski zeznał, że dawno już marzył o założeniu Towarzystwa Naukowego, o czym nawet wspomniał Antoniemu Wolickiemu, lecz porzucił zamiar, gdyż nie widział u swoich kolegów umiłowania nauki. Obaj badani upewnili Komisję, że o celu zebrań miano uwiadomić władze szkolne bezpośrednio po ustaleniu statutu. Zeznania uczniów potwierdzały się. Natomiast Wolicki w odpowiedzi na indagacje Komisji napisał w deklaracji, że Szotarski posłużył się wymówką, a mówiąc kolegom o zgodzie rektora na założenie towarzystwa, chciał ich w ten sposób zachęcić do członkostwa w Związku. Ze strony Szotarskiego jest to wybieg, gdyż "nigdy z nim, ani z nikim innym nie rozmawiałem o jakimś stowarzyszeniu [...], przewrotność Szotarskiego jest dostatecznie znana. Wszelkie wymówki tak jego, jako i jego kolegów są bezpodstawne tym więcej, że nawet w obecności profesorów zabraniałem im wyraźnie tworzenia jakichkolwiek związków" - pisał wystraszony rektor Wolicki w dniu 26 listopada 1826 r. Pod tą samą datą przełożony szkoły wojewódzkiej doniósł referendarzowi Zaleskiemu jaką karę wyznaczyła obwinionym uczniom rada profesorów. Mianowicie: Filip Łączkowski skazany na karę chłosty (wykonanie odroczono z powodu choroby), podobnie Szotarski, Neugebauer i Janiszewski; natomiast Szperling, Kroplewski, Moszczyński, Długosz, Winiewicz i Leśniowski przeniesieni zostali do klasy niższej30.
      Cały protokół z posiedzenia nadzwyczajnego komisji śledczej i rady pedagogicznej wraz z załącznikami referendarz stanu Załęski przedłożył Komisji WRiOP, która przedstawiła całą sprawę w. ks. Konstantemu. W dołączonym do akt sprawy protokóle Załęski pisze, że uczniowie ci nie mieli zamiarów szkodliwych "tak pod względem politycznym, jak i karności wobec władzy szkolnej". Zarzuty, jakie postawił obwinionej młodzieży rektor, nie znalazły w śledztwie potwierdzenia, a kara jaką uczniowie otrzymali jest surowa.31
      Prawdopodobnie nie wszyscy członkowie komisji śledczej byli zgodni w ocenie "przestępstwa", także kurator Lipiński (członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk) nie był obojętny "na gorszący i nad miarę surowy wyrok ferowany przez bezwzględnych pedagogów". Kara jednak została wykonana32.
      W. ks. Konstanty zareagował natychmiast. W dniu 21 listopada na posiedzeniu Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego33, odczytano pismo z jego kancelarii. Książę domaga się nim zawiadomienia jakie środki zaradcze podejmie rząd "w celu zapobieżenia zdrożnościom i zgorszeniom" W odpowiedzi minister WRiOP wyjaśnił, że "uczniowie zostali cieleśnie ukarani z zarządzenia Rady Szkolnej, nawet jeden z nich, Czastowski został relegowany". Komisja WRiOP wysłała znowu do Kalisza referendarza Zaleskiego, by zbadał sprawę na miejscu. Jako środek zaradczy Komisja zaproponowała przeniesienie szkoły z Kalisza do innego miasta, np. do Piotrkowa34.
      Ostatecznie - na Radzie w 1826 r. - podano do wiadomości, że niezbędnym środkiem zaradczym będzie jednak przeniesienie dwóch najstarszych klas z Kalisza, ze względu na "przeszłe dzieje szkoły tej, miejscowe wypadki i na odnawiane tam tylekroć stowarzyszenia...". Komisja Rządowa poleciła ministrowi WRiOP poczynić wszelkie przygotowania do realizacji zalecenia35.
      Kaliszanie wysłali pismo do Rady Administracyjnej z prośbą o cofnięcie decyzji. Przyrzekli, że podobne wydarzenia nigdy więcej nie będą miały miejsca36. Minister WRiOP odpowiedział, że opieka nad uczniami - którą obiecują - może pomóc władzom szkolnym, ale czy zmieni ducha "szkodliwego, jaki się tam pomiędzy młodzieżą już w kilku okazał zdarzeniach?". Rada Administracyjna zwróciła się ponownie do w. ks. Konstantego, jednakże nie wyraził on zgody na cofnięcie werdyktu o likwidacji w Kaliszu szkoły wojewódzkiej37. Przystąpiono zatem w Komisji WRiOP do przygotowywania kosztów z tym związanych38.
      Fundusz szkoły kaliskiej, który wynosił wówczas 41 600 złp., Min. WRiOP zaproponował rozdzielić następująco: 20000 złp. pozostawić dla placówki wydziałowej w Kaliszu, 10 204 złp. na dodatek dla nowo powstającej szkoły wojewódzkiej w Piotrkowie, 5 396 na potrzeby szkoły wieluńskiej, 6 000 na odbudowę budynku oświatowego w Łowiczu. Koszt przeniesienia uczelni z Kalisza do Piotrkowa miał wynieść - według relacji Radcy Stanu Szaniawskiego - 8000 złp., te pieniądze Rada Administracyjna poleciła pobrać z funduszu do dyspozycji Namiestnika Królestwa Polskiego39.
      Pozostała jeszcze sprawa nauczycieli, którzy bądź chwilowo pozostali bez pracy, bądź przeniesieni zostali do innych placówek. Radca Stanu Szaniawski, który był kilkakrotnie delegowany do Kalisza przez Komisję WRiOP w okresie po decyzji o likwidacji szkoły wojewódzkiej, postawił wniosek, by z funduszu Namiestnika wyasygnować kwotę 13 200 zł na koszty przeniesienia i wynagrodzenia pedagogów, którzy z tego powodu ponieśli straty40.
      Sam zakład przeniesiono ostatecznie w 1827 r. do Piotrkowa. Na funduszu edukacyjnym zlikwidowanej uczelni skorzystały szkoły w Piotrkowie, Wieluniu i Łomży. W Kaliszu powstała czteroklasowa Szkoła Wydziałowa. Młodzież klas V-VI przeniosła się do Piotrkowa bądź innych placówek, miasto zostało surowo ukarane za "zdrożności"41, a rektor Wolicki, którego nadgorliwość w wykonaniu zarządzeń narzuconych przez ówczesne władze oświatowe była przyczyną upadku uczelni, opuścił zajmowane stanowisko; nie zdał egzaminu ani jako nauczyciel i wychowawca, ani jako kierownik zakładu.
      Do Kalisza przybyli nowi nauczyciele i nowy rektor. Był nim Maciej Majewski. W tym roku szkolnym (1827/8) pracowało w szkole wydziałowej zaledwie 8 nauczycieli. W następnych latach uczyło ich 10. Był to ogromny regres w stosunku do lat poprzednich: w roku szkolnym 1820/21 16 nauczycieli uczyło 566 uczniów; w 1824/25 na 17 pedagogów przypadało 605 wychowanków; w 1825/26 - na 19 - 556. Szkoła kaliska do 1826 r. należała do dobrze pracujących i najliczniej uczęszczanych zakładów na terenie Królestwa Polskiego, wśród 13 szkół wojewódzkich zajmowała bowiem drugie miejsce, po placówce pijarów w Warszawie42.
      W latach 1827-1830 uczyli w Szkole Wydziałowej: Stanisław Kurkowski, Józef Słonimski, Adam Frey, Mikołaj Obrębski, Piotr Kramer, Tadeusz Szczepański, Jan Pyrkie. Prefektem był ks. Melchior Kierzkiewicz. Biblioteką opiekował się prof. Kurkowski i robił to z dużym zaangażowaniem, powiększała ona swoje zbiory. Na kartach "Dziennika ekspedycyjnego" z lat 1827-1830 na każdej prawie stronie znajdujemy kilka zapisów mówiących o zakupie, otrzymaniu, odebraniu dla niej różnych pozycji książkowych a także periodyków.
      Analizując dzieje Szkoły Wydziałowej w latach 1827-30 odnosi się wrażenie, iż była ona "skrępowana" tym, co się stało. Niby wszystko jak dawniej. Pod koniec każdego półrocza i roku szkolnego oceniano wiadomości, umiejętności i zdolności uczniów z każdego przedmiotu i wpisywano je do "Księgi cenzur szkolnych". Charakteryzowano je podobnie jak poprzednio. Ale popisy były już nie takie jak przed kilku laty, brak w programie i treści ich dawnej radości.
      Kilkakrotnie jeszcze wracała sprawa uczelni kaliskiej na posiedzenia Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego, na których Komisja WRiOP przedstawiała sprawy finansowe wynikające z rozliczeń budżetowych związanych ze zmianami organizacyjnymi. Wyznaczono też sumę 600 zł na utrzymanie przy gmachu placówki "burgrabiego". Mieszczanie kaliscy ponawiali prośby o przywrócenie miastu szkoły wojewódzkiej. Nadzieję zmiany przyniósł 1830 rok. Podczas obrad sejmowych w tymże 1830 roku Komisja Sejmowa stwierdziła, że: "krzyczącą niesprawiedliwością i krzywdą jest, ażeby miasto ludne i kwitnące, drugie po stolicy, pozbawiać szkoły wyższej, od wieków istniejącej - dlatego nagląca jest potrzeba, ażeby szkoła w Kaliszu do dawnej zwrócona była świetności"43. Realizacja planu miała nastąpić w 1831 r.
      W 1830 r. zmarł rektor Maciej Majewski. W składzie personalnym Rady Pedagogicznej obserwujemy także zmiany. Na miejsce Szczepańskiego, Komisja WRiOP przysłała prof. Haberkanta, na miejsce P. Kramera - P. Flatt. Rektorem szkoły został (listopad 1830 r.) M. Szumkowski z Łomży, który pełnił tę funkcję tylko rok. Dnia 8 października 1831 r. mianowany został na to stanowisko Jan Borowicz, miejscowy profesor języka polskiego.
      W okresie poprzedzającym wybuch powstania listopadowego, społeczeństwo województwa wraz ze starszą młodzieżą szkolną przygotowywało się do udziału w walce. W związku z tym nasilały się kontrole uczniowskich stancji i nierzadko znajdowano na nich broń, a jej posiadanie groziło wydaleniem ze szkoły44. Tymczasem Towarzystwo Patriotyczne w Kaliszu zorganizowało w Korpusie Kadetów przeszkolenie dla młodzieży, która nie umiała władać bronią. Ćwiczenia prowadził fechtmistrz Korpusu Kadetów Faton. Nauczyciele ze swoich poborów złożyli na "potrzeby kraju" 282 złp. Na wieść o wybuchu powstania 20 uczniów i kilku nauczycieli chwyciło za broń. Szkoła oddała moździerze (wagi 281 kg) z muzeum na obronę kraju. W dniu 23 lutego 1831 r. rektor otrzymał pismo z Komisji Rządowej WRiOP z poleceniem, aby odebrał przysięgę na wierność Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu od całego zespołu nauczycieli, oficjalistów i służących i protokół tego aktu nadesłał45. Niestety wypadki potoczyły się niekorzystnie, a konsekwencje klęski poniósł także Kalisz. Od 1 września 1832 r. do 25 lipca 1833 r. zajęcia w szkole były zawieszone, niektórzy nauczyciele otrzymali dymisję. Upadła nadzieja na przywrócenie miastu Szkoły Wojewódzkiej. Już wcześniej, bo l lutego 1832 r., Urząd Municypalny m. Kalisza wezwał rektora, aby 2 lutego profesorowie i nauczyciele przybyli do sali Urzędu Municypalnego w celu złożenia przysięgi Najjaśniejszemu Panu. Tak skończyły się marzenia o wolności kraju.

--------------------
Przypisy

1 Są to dane z lat 1816-1817 zawarte w programach popisów publicznych szkoły.
J. Lipiński, Wewnętrzne urządzenie szkół departamentowych, 1812 r.
Dobór treści nauczania języka polskiego i ich przykładowy zakres zebrany jest z programów popisów publicznych w Szkole Departamentowej Kaliskiej z lat 1815-1820.
4 Wojewódzkie Archiwum Państwowe w Kaliszu, [WAPK], Szkoła Wojewódzka w Kaliszu, 1817, sygn. 5, s. 146 i in.
5 Tamże, s. l, s. 143.
6 Tamże, s. 146.
7 Na popis publiczny uczniów Szkoły Wojewódzkiej Kaliskiej, Kalisz 1817 r.
8 Archiwum Główne Akt dawnych [AGAD], Archiwum Publiczne Potockich, [APP], sygn. 154. List Prezesa Radolińskiego do min. WRiOP S. Potockiego.
9 AGAD, APP, sygn. 154, s. 395, 402.
10 Noworocznik Kaliski na rok 1876, s. 95-98.
11 "Gazeta Literacka", Ł 9, 1882, s. 105.
12 "Gazeta Warszawska" R. 1817, nr 20.
13 WAPK, Szkoła Wojewódzka w Kaliszu, Rok 1817, sygn. 5, s. 66.
14 Tamże, s. 158.
15 Tamże, s. 92. Prezydent Municypalności Wojewódzkiego Miasta Kalisza do zastępcy rektora...
Szkoła kaliska w latach 1815-1830/31
16 Noworocznik Kaliski, s. 96-98.
17 Na popis publiczny, 1825 r.
18 Tamże.
19 Dziennik posiedzeń Izby poselskiej w czasie sejmu Królestwa Polskiego w 1820 roku odbytego w Warszawie, (Druk. Ks. Pijarów), cz. II, s. 64.
20 AGAD, Kancelaria Namiestnika 548, k. 420. Wezwanie ks. Namiestnika Królestwa Polskiego do podporządkowania się woli cara.
21 S. Askenazy, Łukasiński, Warszawa 1908; Dzieje Kalisza, Poznań 1977, s. 177-182;
A. Barszczewska. .
22 S. Askenazy, Łukasiński, s. 266, 318, 321; G. Missalowa, Udział województwa kolistego i Kalisza w ruchu narodowo-wyzwoleńczym Królestwa Polskiego w latach 1815-1830, [w:] Osiemnaście wieków Kalisza, t 3, Poznań 1961, s. 195-197.
23 G. Missalowa, Udział województwa, s. 195.
24 Tamże, s. 195-197.
25 Tamże, s. 198.
26 A. Kraushar, Dramat szkolny kaliski w 1826 roku, Warszawa 1912, s. 4-17.
27 Tamże.
28 Tamże.
29 Tamże.
30 Tamże
31 AGAD, Protokół Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego z dnia 21 listopada 1826 r.
32 A. Kraushar, Dramat szkolny, s. 16-17.
33 AGAD, Protokóły posiedzeń Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego, 114. Protokół
z dnia 28 listopada 1826 r. 34 Tamże.
35 Tamże, Protokół z dnia 16 grudnia 1826 r.
36 Tamże, Protokół z dnia 6 lutego 1827 r. Prośba m. Kalisza do Rady Administracyjnej o cofnięcie decyzji.
37 Tamże, Protokół z dnia 27 lutego 1827 r.
38 Tamże, Protokół z dnia 20 marca 1827 r., s. 159. (Czytano odpowiedź ks. Konstantego na prośbę Kaliszan o cofnięcie decyzji - odpowiedź negatywna); Protokóły Rady Administracyjnej z dnia 10 lipca 1827 r.
39 Tamże, Protokóły z dnia 13 listopada 1827 r.
40 Tamże, Protokóły z dnia 13 listopada 1827 r. i 3 stycznia 1828 r.
41 Archiwum do dziejów literatury i oświaty w Polsce, Kraków 1878 (wyd. W. Seredyński), s. 217, 225.
42 Protokóły Posiedzeń Izby Poselskiej, 1830 r. s. 184.
43 Szkoła Wojewódzka w Kaliszu, sygn. 6 Dziennik Ekspedycyjny, s. 21. 
44 Tamże, s. 53.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

IV. POD OBCYM PANOWANIEM
2. DZIEJE SZKOŁY W OKRESIE MIĘDZYPOWSTANIOWYM 1830-1866.

      Losy szkoły w okresie międzypowstaniowym w latach 1830-1863 związane były z działalnością czterech różnych zakładów tj. szkoły wydziałowej (która swoją działalność rozpoczętą w 1826 r. kontynuowała do 1833 r.), Szkoły Obwodowej Filologicznej (1833-1845); która w latach 1842-1845 nosiła nazwę Szkoły Powiatowej (zachowując profil filologiczny), Wyższej Szkoły Realnej (1845-1862) oraz z początkami działalności Gimnazjum Filologicznego (1862-1866). Zmiany statusu w znacznym stopniu związane były z ogólnymi zasadami porządkującymi stan polskiego szkolnictwa w obrębie Cesarstwa Rosyjskiego. Nie da się jednak ukryć, że sytuacja uczelni kaliskiej w wielu przypadkach wynikała z reakcji społeczeństwa polskiego na politykę zaborcy wobec narodu.

SZKOŁA WYDZIAŁOWA

      Uczelnia kaliska tego okresu to zakład bardzo aktywny, zarówno pod względem naukowym jak i wychowawczym. Jej nauczyciele dbali o wysoki poziom wiedzy swoich wychowanków, korzystali z aktualnych informacji o prowadzonych badaniach naukowych i odkryciach, zapoznawali młodzież z najnowszą literaturą polską. Wykształcili rzeszę znakomitych literatów, prawników, lekarzy, przyrodoznawców, inżynierów, przedstawicieli wielu dyscyplin naukowych. Efektem umiejętnie prowadzonej działalności wychowawczej była patriotyczna postawa uczniów i absolwentów w czasie powstań narodowych.
      Już w okresie poprzedzającym wybuch powstania listopadowego wśród uczniów Szkoły Wydziałowej w Kaliszu dawały się odczuwać nastroje niepokoju wywołanego ówczesną sytuacją polityczną w Królestwie. Sytuacja ta była najwidoczniej dość niebezpieczna, skoro otrzymano w początkach 1830 r. "expedycję" Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego wzywającą, "aby broń wojskowa i ładunki z Arsenału wzięte, jakie są jeszcze u uczniów Szkoły Wydziałowej kaliskiej znajdować się mogą, w miejsce przez władze administracyjne wskazane - złożone były"46.
      8 marca 1831 r. wymieniona Komisja poleciła rektorowi odebranie "przysięgi na wierność Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu od całego składu Nauczycielskiego, Officyalistów i Służących i jak najśpieszniejsze nadesłanie protokołu tego aktu"47. Działo się to już w warunkach rozgrywającej się akcji powstańczej. Zapewne w celu zdobycia orientacji co do ewentualnej możliwości formowania oddziałów powstańczych Urząd Municypalny zażądał przedstawienia listy imiennej wszystkich "profesorów, nauczycieli i uczniów wieku od lat 18 do 45 w czasie jak najrychlejszym"48. Sprawy związane ze zmianami programowymi, wynikłymi z racji określonej sytuacji politycznej państwa pozostawiono "przezorności i roztropności nauczycielów", którzy pismem rządowym z 7 stycznia 1831 r. zostali upoważnieni do "wykładania w szkołach konstytucji 3 Maja, X-twa Warszawskiego i dzisiejszej"49.
      Wydarzenia 1830-1831 r. w znaczący sposób wpłynęły na losy uczelni Na wieść o wybuchu powstania ze szkoły odeszło kilku nauczycieli włączając się w czynny sposób w jego przebieg.
      Zapewne z tej to przyczyny już 5 grudnia 1830 r. Komitet Obywatelski Województwa Kaliskiego zalecił rektorowi, by profesorowie "powrócili natychmiast do pełnienia swych obowiązków, na przeciwny zaś przypadek ma o tem [rektor - przyp, aut] donieść przełożonej władzy, iżby ta nakazała zastąpić opuszczone posady".
      Obok uczniów i nauczycieli w działalność powstańczą zaangażowali się też absolwenci. W składzie Rządu Narodowego obok Bonawentury i Wincentego Niemojowskich znaleźli się Teodor Morawski (minister spraw zagranicznych) i Alojzy Biernacki (działacz gospodarczy i polityczny, minister skarbu). W kierownictwie powstania był Nepomucen Chrzanowski, Antoni Winnicki, Julian Szotarski (Szatorski?) - redaktor "Merkurego", August Kroplewski - autor Ody do wolności i Ody na cześć Polski. Dawni wychowankowie jako żołnierze powstańczy walczyli i ginęli pod Grochowem i Ostrołęką, wzięli udział w wyprawie na Litwę, bronili Warszawy. Starsza młodzież szkolna oraz absolwenci tworzyli ochotnicze oddziały powstańcze. Jednym z nich dowodził porucznik jazdy kaliskiej Feliks Łączkowski - prezes szkolnego Towarzystwa Literackiego "Auska". Absolwenci i profesorowie weszli także w skład kaliskiego Komitetu Opiekuńczego. Należeli do nich Bonawenturą Niemojowski, Józef Gątkiewicz, Franciszek Kossowski, ks. Łukasz Traffarski, ks. Ignacy Przybylski, Leon Załuskowski, Szymon Dobrowolski oraz prezydent m. Kalisza - Feliks Więckowski.
      Pod koniec 1831 r. powstanie w województwie kaliskim upadło. Żołnierze, wychowankowie kaliskiej szkoły zaciągnęli się do partyzantki Zaliwskiego. Byli w niej m.in. wspomniani już Nepomucen Chrzanowski i Antoni Winnicki, którzy wzięli udział w ataku na oddziały rosyjskie stacjonujące w Szadku i Kaliszu. Winnicki za swoją działalność został rozstrzelany w Kaliszu 16 listopada 1831 r. Konsekwencją czynnego opowiedzenia się za powstaniem było zawieszenie zajęć w uczelni (od l września 1832 r. do 25 lipca 1833 r.) i dymisja niektórych nauczycieli. Wydarzenie to kładło kres istnieniu utworzonej w 1826 r. Szkoły Wydziałowej.
      W okresie jej istnienia władze oświatowe Królestwa starały się zmienić realizowany dotąd postępowy program oświatowy (wywodzący się z tradycji Komisji Edukacji Narodowej), ograniczając ilość czasu przeznaczonego na przedmioty matematyczno-przyrodnicze a zwiększając liczbę godzin nauczania łaciny, równocześnie też odrzucając naukę prawa, logiki, naukę o konstytucji, gdyż te ostatnie przedmioty szerzyły poglądy liberalne i patriotyczne.

OBWODOWA SZKOŁA FILOLOGICZNA (1833-1845)

      Obwodowa Szkoła Filologiczna rozpoczęła swą działalność w 1833 r. w wyniku przekształcenia Szkoły Wydziałowej. Według ustawy tymczasowej z 1833 r. celem ogólnym placówek oświatowych w Królestwie Polski było, obok moralnego ukształtowania młodzieży (zgodnego z wolą zaborcy), danie jej "sposobności nabywania nauk stanowi jej najpotrzebniejszych"50. Szkoła była w zasadzie ukierunkowana na kształcenie rolników, rzemieślników, kupców i średniej klasy urzędników. Nauczycieli zobowiązano do ścisłego realizowania programu bez samowolnych prób jego rozszerzania. Szkolnictwo średnie w latach 1833-1845 na ziemiach polskich zaboru rosyjskiego obejmowało ośmioklasowe gimnazja (o profilu filologicznym lub technicznym) oraz czteroklasowe szkoły obwodowe. Taką właśnie placówką z programem nauczania odpowiadającym czterem niższym klasom gimnazjalnym była szkoła kaliska. Od 1837 r. tego typu zakłady nazywano szkołami powiatowymi. Ustawa oświatowa z 1840 r. dzieliła ponadto szkoły obwodowe na filologiczne (dające możność kontynuowania nauki w gimnazjum) i na realne (przygotowujące do zawodu). Kaliska otrzymała profil filologiczny, stąd też często w nazwie szkoły wymiennie pojawiają się w omawianym okresie określenia "filologiczna" lub "powiatowa". Jej filologiczny charakter wynikał z dużej liczby wykładanych języków.
      Uczono: polskiego, rosyjskiego, łacińskiego, niemieckiego i francuskiego. Sytuację w szkolnictwie określała w znamienny sposób tajna instrukcja karna wprowadzona w 1834 r., według niej znacznie zaostrzono represje za przewinienia uczniowskie. Jeżeli ustawa z 1833 r. nie wspominała o karach lecz o "środkach poprawy" (m.in. napomnienie, zawstydzenie, wystawienie nazwiska na czarnej tablicy, zamknięcie na kilka godzin w klasie, zawiadomienie rodziców, a w uzasadnionych przypadkach po uzyskaniu zgody rady nauczycielskiej - chłosta), to w przepisach z 1834 r. wymieniono precyzyjnie aż 16 rodzajów dolegliwości. Trudno dzisiaj dociec, w jakim stopniu dotknęły one uczniów kaliskiej szkoły, niemniej warto wiedzieć na jakie przykrości mogli się narazić dokonując różnych szkolnych wykroczeń. "1. uwagi i wymówki, 2. stanie pośrodku pokoju, 3. klęczenie, 4. pozbawienie wyższego miejsca w klasie, 5. przeprowadzenie na ławkę, specyalnie w tym celu postawioną, 6. zapisanie wymówki do dziennika szkoły, 7. areszt na godzinę, 8. posadzenie na chleb i wodę między lekcyami rannemi i wieczornemi, 9. chłosta niepubliczna, 10. areszt na dłuższy czas, nie wyżej niż 24 godziny, 11. zapisanie ucznia do czarnej księgi, 12. chłosta wobec kolegów, 13. wywieszenie nazwiska na czarnej tablicy na ścianie szkoły, 14. chłosta wobec uczniów wszystkich klas, 15. przeprowadzenie z klasy wyższej do niższej z chłostą, lub bez chłosty, 16. wydalenie ze szkoły lub ze wszystkich szkół - ale nie inaczej jak po surowej chłoście w obecności wszystkich klas". Coraz częściej wymieniana kara cielesna - chłosta - egzekwowana była przez szkolnych woźnych (najczęściej byłych wojskowych) również zgodnie z przepisami. Używać było wolno tylko "miotełki z rózeg brzozowych świeżych lub w wodzie zmoczonych, która związana z końcami nie obciętymi w wiązaniu winna mieć grubość około cala jednego, długości od pięciu ćwierci do półtora łokcia. Bić... po tyłku, po gołem ciele"51. Nadzór nad szkołą sprawował dyrektor gimnazjum guberialnego piotrkowskiego. Pracą kaliskiej placówki kierował inspektor, któremu pomagali dwaj inspektorzy honorowi, jeden cywilny a drugi duchowny. Inspektorem przez cały okres jej istnienia był Jan Borowicz. Współpracował on z duchownymi trzech obrządków religijnych, co odzwierciedlało zróżnicowany wyznaniowo skład uczniów.
      Kaliszan nie satysfakcjonowało posiadanie szkoły obwodowej. Ich ambicje sięgały znacznie wyżej. Szczytne tradycje placówek kaliskich dawały pewne argumenty. W 1845 r. "Gazeta Handlowa i Przemysłowa" wydawana w Warszawie pisała: "Mieszkańcy Kalisza cieszą się ciągle nadzieją, iż szkoły ich przemienione kiedyś zostaną w Gimnazjum, gotowi ponieść w części niezbędne w takim razie wydatki. Gdyż istotnie w tak ludnej prowincyi, jak jest nasza, dwa Gimnazya snadno utrzymać się mogą, a ileż się przez to ułatwi edukacya synom urzędników, zwykle kończącym dzisiaj dla braku funduszów - tylko cztery klassy początkowe"52. Z dumą pokazywano jej budynek "niewielki ale gustowny: na dole klassy, kancelarya, mieszkanie Inspektora, na pierwszym piętrze mieszkanie kilku indywiduów szkolnych, biblioteka i obszerny salon popisowy z kolumnadą wokoło"53. Podkreślano przy tym często zapobiegliwość władz co do porządnego utrzymania gmachu "gustownego urządzenia sal na klassy i zbiory naukowe", a także wyposażenia kancelarii, która "w porządne zaopatrzona utensylia została" w 1840 r.54.
      Czteroletni kurs nauczania, wypełniały przedmioty dość zróżnicowane pod względem treści, choć pełna nazwa szkoły mogłaby sugerować zdominowanie programu przez języki. Przedmioty nauczania i wymiar godzin określały: Ustawa dla gimnazjów, szkól obwodowych i elementarnych czyli parafialnych w Królestwie Polskim z 1833 r., Rozkład nauki na godziny w szkołach obwodowych i gimnazjach z 1835 r., Ustawa dla gimnazjów, szkół obwodowych i elementarnych Okręgu Naukowego Warszawskiego z 1840 r.
      Podstawowym przedmiotem wykładanym we wszystkich klasach była religia połączona z moralnością. Uczono religii rzymsko-katolickiej, ewangelickiej i prawosławnej, w zależności od potrzeb wynikających z wyznania uczniów. Kolejnymi przedmiotami były języki: łaciński, rosyjski, polski, następnie "arytmetyka, geometria do stereometryi włącznie, atoli bez dowodzeń", geografia, historia powszechna, polska i rosyjska, kaligrafia i rysunki. W 1835 r. wprowadzono język niemiecki (od klasy drugiej począwszy), a w 1838 r. rosyjski stał się językiem wykładowym w takich przedmiotach jak historia i geografia55. Od 1840-1841 r. po rosyjsku wykładano matematykę w klasie czwartej, zaś w następnych latach także w pozostałych klasach. Ogółem obciążenie uczniów obowiązkami szkolnymi ok. 1840 r. wynosiło 36 godzin tygodniowo.
      Przemianowanie zakładu w 1842 r. na powiatowy nie wiązało się z istotnymi zmianami programowymi. W roku nauki 1842/1843 "z mocy łaskawego zezwolenia J. W. Kuratora Okręgu Naukowego Warszawskiego [...] za osobną opłatę otwarty został przy szkole kaliskiej dodatkowy kurs języka francuskiego, wykładany przez P. Wieczór, nauczyciela tejże szkoły"56.
Szczególne znaczenie, zwłaszcza dla uczniów Polaków, miało nauczanie języka polskiego. Według ustawy z 1833 r. pobierali oni jego naukę w niewielkim wymiarze: od I do IV klasy włącznie po 3 godziny lekcyjne tygodniowo.
      W 1835 r. liczba ta uległa zwiększeniu: w kl. I do 5, w II do 4, w III do 4, i w IV do 5 godzin tygodniowo. Ustalenia z 1840 r. ponownie zmniejszyły tę ilość. Tylko w klasie I uczono 4 godziny tygodniowo, natomiast w pozostałych po 3. Język polski był przedmiotem, któremu poświęcano szczegółowe ustalenia w różnego rodzaju instrukcjach, normujących działy nauczania i umiejętności, jakie winien był uczeń posiąść. Należy pamiętać, że uczniowie kaliscy z okresu działania szkoły obwodowej korzystali z klasyki literatury polskiej, poznając teksty Kochanowskiego, Krasickiego, Naruszewicza, Mickiewicza i in. Znali także polskie tłumaczenia Homera, Horacego, Petrarki, Defoe, Fontaine'a, Scotta, Moliera i in. Korzystali też z podręczników do nauki języka ojczystego (wydawanych współcześnie, jak i z tych które powstały jeszcze w dobie Komisji Edukacji Narodowej i działalności Izby Edukacyjnej Księstwa Warszawskiego).
      Zajęcia w szkole odbywały się codziennie (w dni powszednie), zarówno w godzinach przedpołudniowych jak i po południu. Ustawa z 1833 r. pozostawiała uczniom dwa popołudnia wolne (we wtorki i czwartki). W układaniu planów lekcji starano się stosować zasadę, aby zajęcia uważane za trudniejsze odbywały się do południa lub we wczesnych godzinach poobiednich. Przedmioty związane z rysunkiem, tzw. graficzne, również lokowano w tym czasie z uwagi na korzystne oświetlenie. Próbowano też coraz powszechniej eliminować nauczanie pamięciowe, mechaniczne i odtwórcze kopiowanie źródeł wiedzy. Nie sprzyjały natomiast przyswajaniu wiadomości długie półtoragodzinne lekcje. Od 1835 r. były one już 60-minutowe.
      W kaliskiej szkole obwodowej w latach 1833-1845 uczyło w sumie 33 nauczycieli. Ich liczba zwiększała się z racji rosnącej ilości uczniów.

Rok szkolny  Liczba nauczycieli
1833/1834 8
1834/1835 9
1835/1836 9
1836/1837 8
1837/1838 11
1838/1839 11
Rok szkolny  Liczba nauczycieli
1839/1840 14
1840/1841 14
1841/1842 15
1842/1843 16
1843/1844 16
1844/1845 16

Źródło: Porządek Osób Zgromadzenia...

      Dodać trzeba, że liczba nauczycieli tylko do 1839 r. była zgodna z odpowiednimi przepisami. Od roku szkolnego 1839/1840 odnotowuje się ich "nadkomplety", a wiec zatrudnienie na etatach dodatkowych nie przewidzianych w ustaleniach prawnych dla tego typu zakładów. Zjawisko to w odniesieniu do szkoły kaliskiej dotyczy przeciętnie 5-6 nauczycieli. Zapewne świadczyło to o dużej popularności placówki, co uzasadnione było z kolei brakiem innej cywilnej szkoły średniej na terenie miasta i okolic.
      Nauczyciele wywodzili się z grona pedagogicznego b. Szkoły Wydziałowej, bądź napływali do Kalisza z bardzo różnych ośrodków. Przybywali więc z Warszawy, Sieradza, Włocławka, Wielunia i Pińczowa a tam z kolei wyjeżdżali inni, kończący swoją kaliską pracę. Ruch służbowy odbywał się na zasadzie "przeniesień". Zdarzało się także, że szkoła zatrudniała młodych nauczycieli nie posiadających żadnej praktyki, prosto z Uniwersytetu Moskiewskiego (np. wykładający matematykę Tymoteusz Urbański, przybyły w roku 1841/1842) lub też z Uniwersytetu Petersburskiego Cyprian Laudyn, który pojawił się w Kaliszu w roku szkolnym 1844/1845. Nauczyciele rekrutowali się z duchowieństwa, absolwentów Uniwersytetu Warszawskiego i uniwersytetów rosyjskich. Nie wiadomo czy w składzie nauczających znajdowali się absolwenci warszawskich Kursów Dodatkowych, na których w latach 1836-1841 przygotowywano nauczycieli dla szkół średnich Królestwa. Do najbardziej zasłużonych pedagogów należałoby zaliczyć inspektora szkoły Jana Borowicza, Onufrego Dąbrowskiego, Sylwestra Kinickiego i Bazylego Borysowicza. Pomimo częstych przeniesień służbowych wielu nauczycieli szkoły obwodowej pozostało w szkole do końca jej istnienia. Uczyli następnie w Wyższej Szkole Realnej i często resztę swego życia spędzali w Kaliszu, wiążąc się z jego mieszkańcami i ich problemami. Trudno dzisiaj o bliższe ustalenia ich warunków bytowych. Jedynym źródłem zawierającym informacje o wynagrodzeniu za pracę jest "Porządek Osób Zgromadzenia...". Z danych tam zawartych wynika, że było ono uzależnione od stanowiska (inspektor otrzymywał najwyższe), ilości godzin przedmiotu oraz ilości uczniów (chodzi tu zwłaszcza o lekcje religii).

Wynagrodzenie nauczycieli w roku szkolnym 1842-1843 (w rs)

Stanowisko przedmiot Imię i nazwisko Wysokość wynagrodzenia Wiek Lata służby
Inspektor Jan Borowicz  600 49 29
Religia kat., moralność ks. Onufry Dąbrowski 270 40 21
J. rosyjski, religia prawosł. ks. Bazyli Borysowicz 450 + 15 38 9
J. polski  Sylwester Kinicki 360 40 18
Historia, geografia Edward Antoniewicz 300 35 8
J. łaciński Ignacy Karpiński 270 27 4
Matematyka Tymoteusz Urbański  270 25 1
Rysunek, kaligrafia Tomasz Mejbaum 270 26 1
J. niemiecki Juliusz Scholtz (Schultz) 180 33 5
Śpiew kościelny Karol Lange  60    
Religia ewang. August Modl 45 45  8
J. rosyjski, geografia Sergiusz Tumanowski 450 33 6
J. łaciński Antoni Wieczór 300 33 7
Matematyka Jan Kluczewicz 270 29 7
Matematyka  Jan Sumiński 270 22 1
Nauki filologiczne Franciszek Nowodworski 270 44 22

Źródło: Porządek Osób Zgromadzenia...

      Liczba uczniów szkoły obwodowej jest trudna do precyzyjnego ustalenia z wielu przyczyn. Akta archiwalne informują o ilości w sposób niejednolity - to podając liczbę promowanych, to rozpoczynających i kończących rok nauki, czasami zaś uczących się w szkole w momencie kończącego się okresu sprawozdawczego czyli pod koniec roku kalendarzowego. Z ustaleń, jakie poczyniono w tym zakresie na podstawie wielu różnorodnych informacji wynika jednakże stałe zwiększanie się liczby uczniów, od 120 w 1833 r. do 325 w 1845 r. Ilustruje to poniższa tabelka. Informacje podano w niej w taki sposób, w jaki występują one w źródłach, a więc raz w postaci roku szkolnego, raz kalendarzowego.

Liczba uczniów Szkoły Obwodowej Filologicznej w Kaliszu w latach 1833-1845

Rok szkolny -rok kalendarzowy Liczba uczniów Rok szkolny - rok kalendarzowy Liczba uczniów
1833 120 1839 276
1834 164 1840 281-303
1835 185 1841/1842 281-276
1836 186 1842/1843  284-305
1837/1838 245 1844/1845 306-325

Źródło: Szacunki własne

      Z ustaleń R. Gerbera wynika, że w końcu roku szkolnego 1839/1840 liczba uczniów wynosiła 303, z czego ponoszących pełną odpłatność za naukę 181 i pobierających ją bezpłatnie 122. Szkoła nie miała żadnych stypendystów. Jej przekrój wyznaniowy przedstawiał się następująco: wyznania rzymsko-katolickiego było 266 uczniów (87,7%), grecko-katolickiego nie było wcale, prawosławnego - 2 (0,9%), ewangelickiego - 28 (9,2%), mojżeszowego - 7 (2,2%). Najwięcej wychowanków było pochodzenia urzędniczego - 151 i mieszczańskiego - 80, natomiast szlacheckiego - 56 a 16 chłopskiego57.
      Początkowo istniały klasy pojedyncze, jednak wskutek zwiększającej się liczby uczniów konieczne stało się dzielenie ich na oddziały. Zdarzające się w trakcie roku szkolnego dość znaczne różnice w ilościach wynikały z różnych przyczyn. Tłumaczono to "słabościami", "translokacją rodziców" i "interesami familijnymi". Niewątpliwie "słabości", szczególnie wtedy, gdy miały charakter epidemiczny, w dużym stopniu wpływały na absencję. Odnotowano, że grasująca w 1839 r. w Kaliszu i okolicach ospa "wielu uczniom przerwała nauki, dzięki jednak staranności miejscowych doktorów żaden z przyczyny tej choroby nie stał się śmierci ofiarą"58. Na terenie Królestwa zdarzały się wówczas próby wprowadzenia stałej opieki lekarskiej nad młodzieżą szkół średnich, lekarze nie otrzymywali za nią odrębnego wynagrodzenia. W 1837 r. wydano specjalną instrukcję, według której obowiązkiem lekarza było leczenie uczniów, informowanie chorych na choroby zakaźne, odwiedzanie kwater, szczepienie ospy itp. Za opiekę lekarską płacili rodzice, biedni otrzymywali pomoc medyczną darmo. Wydaje się, że szkoła kaliska, pomimo podlegania ogólnym przepisom nie miała w omawianym okresie żadnego stałego lekarza, w przypadku złego stanu zdrowia udzielano doraźnej pomocy.
      Nie sposób dziś ustalić wszystkich czynników, jakie wpływały na podstawy klasyfikowania uczniów. W kaliskiej szkole stosowano powszechnie obowiązującą pięciostopniową skalę ocen: od 1 do 5. Oceniano sprawowanie, postęp w naukach, pilność i zdolności. Ze sprawowania można było otrzymać notę naganną (1), mierną (2), dobrą (3), bardzo dobrą (4) i wzorową (5). Postępy w naukach, pilność i zdolność odniesione do każdego z nauczanych przedmiotów klasyfikowano jako małe (1), mierne (2), dobre (3) i bardzo dobre (4). "Piątką" była w zakresie postępów w naukach ocena "celująca", zaś pod względem pilności nota "wzorowa", a piątkowe zdolności oceniano zaś jako "wielkie". Szacowano, że procent uczniów promowanych wynosił od 40% (1836 r.) do 64% (1844 r.), a liczba kończących szkołę dochodziła do 30 (1845 r.)"59. Uczniowie płacili za naukę rocznie 50 zł., czyli 7 rubli srebrem i 50 kopiejek. Synowie niezamożnych urzędników na mocy świadectw wydanych przez ich zwierzchników kształcili się bezpłatnie. Wyróżniający się w pracy otrzymywali corocznie szereg nagród, warunkiem ich otrzymania były "chwalebne obyczaje, wzorowe posłuszeństwo, znakomita pilność i celujący postęp w nauce". Podstawowe wyróżnienia stanowiły nagrody w książkach i listy pochwalne. Książki otrzymywało po 2-3 uczniów z każdej klasy, listów pochwalnych rozdawano znacznie więcej. Oprócz nagród, finansowanych przez szkołę spotykamy również i inne formy premiowania uczniów, pochodzące z subwencji instytucji rządowych lub też osób prywatnych. I tak np. w roku szkolnym 1836/37 "laury za odznaczanie się w języku polskim z daru Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych, Duchownych i Oświecenia Publicznego otrzymali: z klasy I Benedykt Gajewski, z II Antoni Dehnel, z III Konstanty Kozłowski, i z IV Józef Brzeziński60. "Z daru J. W-go Chlebowicza Wizytatora Generalnego Szkół w Królestwie Polskim odbierają uczniowie ubodzy a pilni Rozmówki polsko-rosyjskie: Knapiński Paweł, Stefański Józef, Różański Antoni, Wielichowski Hieronim, Krajewski Adam"61. "Z daru [...] Ks. Przybylskiego Opata Sulejowskiego i Proboszcza Kaliskiego, ale zgodnie z decyzją Zgromadzenia Nauczycielskiego" przyznano w tymże roku nagrody: Piotrowi Frasunkiewiczowi i Józefowi Żelisławskiemu (obaj z kl. IV), Antoniemu Borysławskiemu i Konstantemu Kotłowskiemu (III) oraz Julianowi Kajzerowi (II).
      Nagrodą dodatkową za rysunki w roku szkolnym 1838/39 wyróżniono Jakuba Jasińskiego i Konstantego Chylewskiego.
      Przyjęcie do szkoły związane było z szeregiem warunków, którym sprostać musieli także rodzice. W 1838 r. ogłoszono, że "zgłaszający się uczniowie mają bydź [!] w przepisany mundur ubrani i w książki potrzebne zaopatrzeni". Mundur wychowanka szkoły powiatowej składał się z "tuniki z sukna granatowego z 9 guzikami w jednym rzędzie, z kołnierzem stojącym, sukiennej, także granatowej furażerki kroju francuskiego (kepi), czarnych lub szaraczkowych spodni wykładanych na buty, pasa skórzanego, lakierowanego z metalową klamrą. Zimą strój ten uzupełniał płaszcz dwurzędowy z wykładanym kołnierzem z ciemnoszaraczkowego sukna"62. Uczniowie zajmowali prywatne stancje. Zarządzenia mówiły jednakże, że "tylko te obierać wolno, które przez zwierzchność szkolną, po zniesieniu się z władzą policyjną uznane zostaną za stosowne". Niewątpliwie zastrzeżenia władz mogły budzić i budziły takie mieszkania, które ułatwiały wychowankom różne kontakty: bądź to polityczne, związane z dążeniami niepodległościowymi, bądź też naganne moralnie. Uczniowie byli na tychże stancjach nadzorowani przez młodzież starszą (z kl. IV), która też zobowiązana była do udzielania młodszym kolegom pomocy naukowej. Odwiedzali stancje także dyżurujący nauczyciele.
      Niezadowolenie władz budziły wyjazdy dzieci ziemian kaliskich do szkół w Krakowie, Berlinie, Poznaniu czy Brzegu, zwłaszcza bez zezwolenia Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych, Duchownych i Oświecenia Publicznego. Zdecydowano także, iż mieszkańcy Królestwa mogli otrzymać paszporty na wyjazd do Rosji dla kontynuowania nauk w uniwersytetach rosyjskich pod warunkiem "Jeżeli w woysku rewolucyinem nie służyli i ieżeli żadna szczególna przeszkoda wyiazd ich tamować mogąca nie zachodzi"63.
      Bardzo ważnym wydarzeniem były ceremonie zakończenia roku szkolnego, odbywające się corocznie w trzeciej dekadzie lipca. W znaczący sposób podkreślały one rangę zakładu naukowego; jego rolę w środowisku, a także pozycję w strukturze organów państwa. Niezmiennie od 1833 r. po rok 1845 odbywały się one przy udziale zarówno wszystkich uczniów szkoły oraz Zgromadzenia Nauczycielskiego, jak też władz miejscowych i gości. Uroczystość rozpoczynała śpiewana przez młodzież msza solenna w kościele. Następnie uczniowie wraz z nauczycielami udawali się do gmachu szkolnego, gdzie w najbardziej reprezentacyjnej sali zwanej egzaminacyjną lub popisową odbywała się kolejna część ceremonii. Rozpoczynała ją najczęściej mowa inspektora szkoły Jana Borowicza, który przedstawiał stan szkoły i jej szczególne osiągnięcia "za rok upłyniony", dodając często znamienne akcenty. W 1838 r. w "Akcie uroczystym zakończenia nauk" czytamy: "Troskliwość i ojcowska pieczołowitość Rządu, Jego usilne starania w spełnianiu dobroczynnych zamiarów Najłaskawszego Monarchy, Ojca Naszego względem uszczęśliwiania ludów berłu Jego podległych, są przyczyną najzbawienniejszych skutków, szczególniej do moralnego wychowania młodzieży jako zasady pomyślności przyszłych pokoleń. Rozszerzenie i wzrost Instytutów Naukowych, najjaśniejszym tego dowodem. A przekonanie o chwalebnych skutkach dzisiejszego wychowania tak się upowszechniło, że z każdym rokiem wzrasta uczących się liczba. Nie wyliczając innych stan Szkoły Obwodowej Kaliskiej dowodnie to stwierdza"64. Czasem inspektora zastępował nauczyciel języka polskiego Sylwester Kinicki. Następnie z popisami w zakresie j. polskiego, łacińskiego, rosyjskiego, niemieckiego i francuskiego (po raz pierwszy w 1843 r.) występowali uczniowie. Czytali najróżniejsze utwory, w tym także własne i deklamowali niektóre wyjątki. Inni okazywali swoje "rysunki, prace z zakresu kalligrafii i mappy przez siebie robione" oraz "plany jeometryczne, karty jeometryczne, próby kalligrafii, prace rysunkowe".
      Brakuje w "Aktach Uroczystych" nazwisk popisujących się uczniów, za to dość często wymienia się nazwiska wychowanków nagrodzonych książkami i listami pochwalnymi. Zdarzało się także, że i pedagodzy popisywali się niejako przed ogółem zgromadzonych prezentując swoje rozprawy. I tak np. w 1834 r. ks. B. Borysowicz, nauczyciel j. rosyjskiego odczytał "rozprawę o potrzebie uczenia się tegoż języka Polakom", a w 1843 r. matematyk Jan Kluczewicz przedstawił pracę "O guście jako mierze umysłowego ukształcenia". Później następowała część uroczystości dla młodzieży najważniejsza - odczytanie listy uczniów nagrodzonych i promowanych. Inspektor szkoły przemawiał wówczas do nich "O obowiązkach tak teraźniejszych, jak i tych, które ich na przyszłość czekają", zachęcał nagrodzonych do wytrwałości w pracy i postępowaniu moralnym, wzywał innych do naśladowania. Następnie wychowankowie śpiewali pieśni i kantaty W. Stolcego, W. A. Millera, J. Wolframa, J. Haydna (Stworzenie świata), P. Rejssigera, A. Romberga, hymn Boże chroń cara, pieśń Jak pełen chwały jest Pan Bóg w Syjonie. Dyrygował Karol Lange "upoważniony nauczyciel śpiewów dla Miasta Kalisza", a śpiewano z towarzyszeniem "miejscowej muzyki". Intencją owych produkcji wokalnych było "uproszenie Boga o najdłuższe i najpomyślniejsze panowanie Najjaśniejszego Mikołaja, Cesarza Wszech Rossyi, króla polskiego, najłaskawiej panującego i Najjaśniejszej jego familii".
      Zakończenie uroczystości odbywało się w kościele, dokąd powtórnie udawano się. Śpiewano tam hymn dziękczynny za szczęśliwie ukończony rok szkolny. Następnie młodzież wracała do swoich klas, a po odebraniu cenzur rozjeżdżała się do domów rodzinnych na wakacje.

WYŻSZA SZKOŁA REALNA (1845-1862)

      Rozwój oświaty realnej, sygnalizowany już w ustawie z 1840 r. wszedł w stadium realizacji w 1845 r. Uznano, że należy zmniejszyć liczbę polskich szkół filologicznych, a przez to także ograniczyć liczbę Polaków studiujących w uniwersytetach rosyjskich i w innych wyższych zakładach Cesarstwa. Postanowienia te mogły przyczynić się także do zmniejszenia się dopływu do szkół wyższych zwłaszcza młodzieży uboższej. W dużym jednak stopniu regulatorem takich przekształceń szkolnictwa był postępujący rozwój przemysłu. Dodatkowe przepisy do wymienionej ustawy, zatwierdzone 27 marca 1845 r. polecały zredukowanie ilości szkół powiatowych do rozmiarów minimalnych, a przede wszystkim przekształcenia tych placówek w powiatowe szkoły realne o kierunku technologicznym, agronomicznym lub handlowym. Polecenia dotyczyły także ograniczenia liczby gimnazjów filologicznych (w każdej guberni poza warszawską mogło istnieć tylko jedno). Zlikwidowane gimnazja miały podjąć pracę jako wyższe szkoły realne. W rezultacie decyzji Kuratora Warszawskiego Okręgu Naukowego doszło do utworzenia w 1845 r. w Królestwie Polskim dwóch takich szkół - w Kielcach i Kaliszu. W 1849 r. utworzono trzeci tego typu zakład - w Szczebrzeszynie, działał on jednak tylko do 1852 r. "Z początkiem b.r. szkolnego [1845/1846 - przyp. aut.] wskutek Najwyższej Woli Szkoła w Kaliszu na Szkołę Wyższą Realną z dążnością technologiczną o 6 klasach zamienioną została"65. Powołanie jej do życia na bazie nie gimnazjum filologicznego, a powiatowej Obwodowej Szkoły Filologicznej było znacznym wyróżnieniem dla oświaty kaliskiej. Dążenia kaliszan do posiadania placówki na wyższym poziomie, wynikające z ambicji mieszkańców, zrealizowano opierając się na bazie przemysłowej miasta, która dawała podstawy dla powołania eksponowanej szkoły. "Kalisz, niegdyś miasto wojewódzkie, stanowił dość ważne centrum przemysłu włókienniczego i bawełnianego. W 1849 r. liczył 12 tys. mieszkańców"66.
Szkoła oprócz ogólnego wykształcenia na poziomie średnim dawała przygotowanie chemiczno-technologiczne, zorientowane głównie na zapewnienie kadr dla miejscowego przemysłu włókienniczego. Fakt, że była to jedyna placówka tego typu dla całego Królestwa, świadczył o jej znaczeniu. Kielecka miała profil technologiczno-górniczy.
      W pierwszym roku istnienia uczelni kaliskiej otwarto tylko cztery niższe klasy. Uczniom, którzy dotąd znajdowali się w szkole filologicznej (trzy wyższe oddziały) umożliwiono dokończenie nauki w latach następnych. "Z każdym następnym rokiem przybywała jedna klasa, do zupełnego skompletowania szkoły. Również i klasy szkoły powiatowej filologicznej stopniowo były zamykane; tak że dopiero w roku szkolnym 1848/1849 znikł wszelki ślad szkoły poprzedniej. Do tego czasu działały jakoby jednocześnie dwie szkoły i cały tym sposobem sformowany zakład zostawał pod kierunkiem inspektora szkoły wyższej realnej, którym był od roku 1845/1846 do 1853/1854 p. Karol Beithel, a następnie do 1860/1861 p. Sawin"67.
      Liczba wychowanków wynosiła przeciętnie ok. 300, a klasy Uczyły 30-45 uczniów. W roku nauki 1845/1846 uczyło się w szkole 192 osób w klasach realnych i 121 w filologicznych b. szkoły powiatowej. W 1861 r. w obydwu wyższych uczelniach realnych w Królestwie pobierało naukę 810 uczniów68.
      Kurator Warszawskiego Okręgu Naukowego Paweł Muchanow pisał w sprawozdaniu do władz ministerialnych w Petersburgu w 1856 r., że Wyższa Szkoła Realna w Kaliszu kształci przeważnie synów ziemian i urzędników. "Zamiana tych zakładów na szkoły ściśle specjalne skłoniłaby wielu uczniów do ich opuszczenia"69. Był bowiem przygotowywany projekt (z dnia 29 marca 1851 r.) według którego wyższe szkoły realne miały być przekształcone w placówki zawodowe o określonych kierunkach kształcenia. Ich absolwenci nie mieli być przyjmowani do służby urzędniczej. Byłoby to równoznaczne ze zdecydowanym obniżeniem poziomu nauczania. Do realizacji tego programu jednak nie doszło i szkoła kontynuowała swoją działalność do 1862 r.
      Program nauczania w latach 1845-1862, realizowany na 32 godzinach lekcyjnych tygodniowo obejmował następujące przedmioty: religię (w zależności od wyznania ucznia: rzymsko-katolicką, ewangelicką lub prawosławną), język rosyjski (26 godzin tygodniowo we wszystkich sześciu klasach), język polski (16 godzin tygodniowo, tj.: w kl. I - 4 godziny, II - 4, III - 4, IV - 2 a w V - l i VI - l)70, j. niemiecki - 15, język łaciński (wprowadzony w roku szkolnym 1856/1857 jako przedmiot nadobowiązkowy), arytmetykę z buchalterią - 18 godzin, geometrię - 10, kaligrafię - 10, rysunki - 10, trygonometrię i sekcje koniczne - 4, algebrę - 5, technologię chemiczno-mechaniczną - 10, geometrię opisującą - 4, wiadomości z historii powszechnej - 4, geografię matematyczną - 10, fizykę ogólną - 4, chemię ogólną - 4, zoologię - 2, botanikę - 2, mineralogię - 3, mechanikę ogólną - 3, wiadomości z nauk przyrodzonych i higieny - 1371. Dodatkowym przedmiotem nieobowiązkowym była muzyka. Zajęcia z niej odbywały się raz w tygodniu w godzinach popołudniowych. Prowadzili je Franciszek Sołdraczyński (do 1855 r.) i Józef Pichelski (do 1862 r.). Szkolna orkiestra i chór wypełniały szczególnie uroczyste wydarzenia tego zakładu.
      Zdecydowanie złe było zaopatrzenie uczniów w podręczniki z większości przedmiotów, zwłaszcza w klasach starszych. Odbijano teksty wykładów, przepisywano ich fragmenty. Nauczyciele korzystali z literatury zalecanej odpowiednimi instrukcjami. W większości były to jednak pozycje trudno dostępne, w językach obcych. Jedynymi książkami w j. polskim były Zasady algebry Bourdona, Początki trygonometrii płaskiej M. Poplińskiego, Zasady botaniki i fizjologii roślinnej Sz. Pisulewskiego, Rys chronologiczno-historyczny państw nowożytnych A. Zdanowicza, Historia powszechna dla szkól niższych, realnych i gimnazjalnych A. Poplińskiego.
      Ważnym elementem procesu dydaktycznego było zwiedzanie fabryk i innych zakładów przemysłowych, głównie jednak związanych z branżą włókienniczą, gdzie uczniowie mogli bezpośrednio śledzić przebieg procesów technologicznych. Zaznajamiano ich z włókiennictwem i farbiarstwem na lekcjach technologii chemiczno-mechanicznej, które odbywały się w klasach IV, V i VI. W 1848 r. urządzone zostało laboratorium chemiczne, było ono czynne do końca istnienia szkoły72. Kontynuowała swą działalność biblioteka i "muzeum" szkolne, które gromadziło przede wszystkim pomoce naukowe m.in. modele, przyrządy, minerały itp. Kontrola efektów pracy dydaktyczno-wychowawczej była systematyczna i dość częsta. Uczniowie otrzymywali cenzury co 1-1,5 miesiąca. Czas oceniania precyzyjnie odnotowywano w dziennikach lekcyjnych; stopnie okresowe wyrażano cyframi arabskimi (2, 1, 3, itp.), przy rocznych dodawano jeszcze ułamki dziesiętne (np. 4,25 lub 2,35 czy 2,40 i 3,75). W dziennikach lekcyjnych sporządzano także zestawienia not za każdy okres odrębnie73.
      Egzaminy promocyjne i końcowe odbywały się komisyjnie. W komisji znajdowali się dwaj nauczyciele i inspektor. Dodatkowe wymagania stawiano uczniom kl. IV. Ukończenie bowiem czterech oddziałów wyższej szkoły realnej było równoznaczne z uzyskaniem wykształcenia na poziomie powiatowej szkoły realnej, co niektórych uczniów już w pełni zadowalało. By uzyskać patent, czyli świadectwo maturalne, uczniowie VI klasy zdawali egzamin końcowy, początkowo z 21 przedmiotów, później (od 1856 r.) z 19. Ponieważ każdego przedmiotu pytano innego dnia, egzaminy ciągnęły się trzy tygodnie, co zapewne stanowić musiało dodatkową trudność. Poprawki zdawano we wrześniu i w październiku.
      Zachowanie uczniów poddane było nieustannej kontroli. Dbano nie tylko o poprawne postawy moralne, ale i o kształtowanie szczególnie wartościowych cech osobowości. Odnotowane ówczesne przewinienia uczniów nie odbiegają zbytnio od obecnych problemów wychowawczych. K. Stefański pisał: "W klasach niższych podlegali chłopcy karze najczęściej za nieuwagę, niedbalstwo, swawolę, kłamstwo, spóźnianie się na lekcje, opuszczanie nabożeństw w kościele, bijatyki, chowanie się pod ławki w czasie lekcji itp. [...], w klasach wyższych przewiny były już poważniejsze: zarozumiałość, zuchwalstwo, noszenie nieprzepisowych krawatów". Karano też za uczesanie "po kobiecemu", na co władza szkolna szybko reagowała, nakazując woźnemu włosy od ręki "spuszczać" tj. obcinać, bądź w kancelaryi, bądź na korytarzu szkolnym. Odsiadywano "kozę" za fanfaronadę po mieście, za odwiedzanie "handlów", za palenie fajek i "sygar", zawieranie niestosownych przyjaźni itp."74 Niektórzy uczniowie dowcipnie omijali zakaz noszenia długich włosów przedkładając władzom szkolnym zaświadczenia lekarskie stwierdzające m.in. szkodliwość strzyżenia "przez wzgląd na cierpienia oczu"75. Według Smogorzewskiego specjalistami od wymierzania kar cielesnych byli dozorcy szkolni, zwani też "pedlami", "często w szkole praktykującymi"; Antoni Szałowski (Szołowski) i Fryderyk Nettyn.
      Uczniów pilnych i wzorowo się sprawujących nagradzano. Otrzymywano nagrody za wyniki ogólne, bądź za osiągnięcia w wybranych przedmiotach np. w języku rosyjskim, rysunkach, pochwały za "przykładanie się do nauki śpiewu kościelnego". "Złota Księga" Kaliskiej Szkoły Realnej rejestrująca wszystkich wyróżnionych uczniów zawiera tylko jedną informację o przyznaniu srebrnego medalu. Z akt wynika, że otrzymał go za rok szkolny 1859/1860 Stefan Thiema - uczeń kl. VI. W 1857 r. miała miejsce reforma przepisów o nagrodach dla uczniów. Wprowadzono medal srebrny jako wyróżnienie Rady Wychowania Publicznego dla tych uczniów, którzy "odznaczają się postępem w nauce języka rosyjskiego, napisali zadowalająco rozprawę na temat z technologii lub chemii"76. Brak jest informacji co do pobierania przez wychowanków Wyższej Szkoły Realnej w Kaliszu stypendiów rublowych wprowadzonych także we wrześniu 1857 r. Stypendia wypłacano w wysokości po 100 rs. (dla biednych) i po 150 rs. (dla wyróżniających się w naukach matematycznych i technicznych); przeznaczono na nie w Królestwie 22.500 rs.
      Rygor szkolny podkreślał jednakowy uniform uczniów, granatowe mundury "zapinane na dwa rzędy guzików posrebrzanych z kołnierzem wysokim amarantowym i tegoż koloru lampasem u czapki"77. Nakrycia głowy były numerowane, a numery zapisane w dzienniku lekcyjnym. Wszelkie wyjścia poza szkołę odbywały się w sposób zorganizowany, parami, przy czym były one ustanawiane na przeciągu całego roku szkolnego i również wpisywane do dziennika. Obecność na zajęciach lekcyjnych skrzętnie odnotowywano. Młodzież obowiązywało codzienne uczestnictwo w porannym nabożeństwie, a przed świętami wielkanocnymi trzy dni rekolekcji, wolne od zajęć lekcyjnych. Władze zobowiązywały nauczycieli, aby odbywali spowiedź wraz z uczniami oraz wspólnie przystępowali do komunii Podobnie postępowano przed świętami Bożego Narodzenia.
      Życie pozalekcyjne wypełniały spacery, spotkania, uczestniczenie w życiu kulturalnym miasta. Inspiratorem wielu niedzielnych spotkań młodzieży, także we własnym domu, był doktor Walenty Stanczukowski, były sztabslekarz byłych Wojsk Polskich. "Tematami rozmów i roztrząsań były zagadnienia społeczne, czytanie mistrzów słowa polskiego, niekiedy teatr amatorski, tańce, w lecie przechadzki"78. Atmosfera koleżeńskich spotkań zapewne nie pozostała bez wpływu na aktywność uczniów w wydarzeniach 1848 r. i lat 1861-1863.
      W Wyższej Szkole Realnej w Kaliszu w latach 1845-1862 uczyło łącznie 35 pedagogów. W okresie tym można było zaobserwować dość znaczną płynność kadry. Roczna gaża w latach 1845-1849 wynosiła dla inspektora - 600 rubli, dla nauczycieli od 45 rs (w przypadku osób zatrudnianych w małym wymiarze godzin) do 450 rs (tyle zarabiał wykładowca języka rosyjskiego). W 1849 r. wynagrodzenie nauczycieli uległo podwyżce, po której pensja inspektora wzrosła do 900 rs, natomiast pedagogów od 90 do 750 rubli. Na wysokość gaży w zdecydowany sposób wpływał wymiar godzin danego przedmiotu, jak i staż pracy. Niewątpliwie cześć wynagrodzenia pochodziła z opłat uczniowskich, ponieważ nauka była płatna, a świadczenia roczne wynosiły początkowo w klasach młodszych - 4 rs, w klasach starszych - 8, by od roku szkolnego 1851/1852 wzrosnąć w klasach starszych do 15, a w młodszych do 8 rubli.
      Placówką zarządzali inspektorzy. Pierwszym inspektorem Szkoły Wyższej Realnej był b. inspektor Obwodowej Szkoły Filologicznej Jan Borowicz (po 1 marca 1846 r. przeniesiony do Białej). Kolejnym Karol Beithel (od 1 marca 1846 r. do 1 marca 1855 r., kiedy przeszedł do Piotrkowa) i wreszcie w latach 1855-1861 Aleksander Sawin, którego zastąpił ks. Józef Herbich zatrudniony na tym stanowisku w charakterze pełniącego obowiązki. Cechą tego zakładu był jego polski charakter, serdeczne stosunki pedagogów z młodzieżą, twórcza atmosfera pracy. Uczniowie ufundowali m.in. stypendium imienia ulubionych nauczycieli: Kowalskiego i Dąbrowskiego. Szczególnie podkreślano postawę inspektora szkoły - radcy dworu Karola Beithla, filozofa i historyka, znakomitego pedagoga. Tak wspomina go Roman Plankiewicz: "Gorąca chęć dopomagania młodzieży ożywiała go na każdym kroku. Ileż to razy dosłownie z ulicy zabierał uczniów do siebie, zwłaszcza biedaka, o którym wiedział, że nie jest w stanie opłacić korepetytora, a brak jego własną mu zastępował pracą. Iluż to uczniów przygarnął do siebie bezinteresownie dając im pomoc naukową, stół, mieszkanie, a niekiedy i opiekę rodzicielską. Gdy odwiedzał stancję, a od tego obowiązku nie powstrzymywały go ani znużenie po pracy całodziennej ani pora spóźniona - wtedy zasiadał przy jednym stole z uczniami, wypytywał każdego, czy w zadanych lekcyach nie znajduje trudności i nieraz, uzupełniając niedokładności wykładu lub dopomagając słabemu ucznia pojęciu, rozpoczynał wyjaśnianie napotykanych trudności"79. I dalej: "Z pod [!] jego kierunku wychodziła młodzież rozwinięta umysłowo, moralnie nie skażona, przejęta poczuciem swych obowiązków, szanująca naukę i wspomnienie szkoły. Gdy inni rygor szkolny utrzymywali grozą - on do tego samego dochodził miłością"80. Gdy zmarł (w Piotrkowie) przez 3 dni w Kaliszu rozbrzmiewały dzwony kościołów wzywające na modlitwę za spokój jego duszy. Pamięć o nim uwieczniono wmurowaniem epitafium z jego portretem w kościele św. Józefa. Wychowankowie boleśnie, odczuli śmierć Beithla. Uczczono go wieloma wspomnieniami, a przez kolejnych pedagogów kierujących szkołą stawiany był jako przykład.
      Rządy inspektora rosyjskiego Aleksandra Sawina miały już inny charakter. Postępująca rusyfikacja szkolnictwa nie znalazła jeszcze wówczas żadnego szczególnego odbicia w warunkach kaliskich. Nie lubiany przez uczniów utrzymywał całkowicie polski zespół pedagogów, który zgodnie ze słowami Plenkiewicza "odznaczał się rzadkim doborem ludzi tak pod względem uzdolnienia naukowego jak i ducha koleżeństwa"81.
      W latach 1845-1862 w szkole uczyło 38 nauczycieli. Do najwybitniejszych należeli: polonista Sylwester Kinicki, matematycy - Jan Kluczewicz, Cyprian Laudyn, Ignacy Kowalski oraz nauczyciel religii ks. Józef Herbich. Szkoła zatrudniała także przedstawicieli sztuk pięknych Tytusa Maleszewskiego i jego zastępcę Stanisława Barcikowskiego - absolwentów Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie, którzy dawali lekcje rysunku, a swą aktywnością artystyczną przyczyniali się także do kształtowania u uczniów postaw estetycznych.
      S. Kinickiemu, z pewnością swemu najbardziej ulubionemu nauczycielowi, uczeń Adam Asnyk poświęcił wiersz Z powinszowaniem Imienin:

Ty, co się w miejsce ojca nami opiekujesz, 
Co młodociane serca do dobroci kierujesz, 
Co zasiewasz je wiarą tak jak ziarnem pole, 
Wypleniasz złe nałogi jak szkodliwe kąkole, 
Kształcisz umysł nauką, szczepisz wiadomości, 
Obudzasz wszystkie władze, co były uśpione, 
Przyjm w dowód mojej nigdy niezgasłej wdzięczności, 
życzenia proste, serca popędem wiedzione
82.

      Wśród wychowanków, którzy opuścili mury kaliskiej uczelni, odnotować można niemało wybitnych nazwisk. Świadczy to o wysokim poziomie szkoły. Kształcili się tu przedstawiciele młodej burżuazji (często niepolskiego pochodzenia) - August Repphan, Wilhelm Schner, Karol Weigt. Wychowankiem był też Stefan Giller ("Stefan z Opatówka") - poeta, od roku szkolnego 1862/1863 nauczyciel języka polskiego w gimnazjum kaliskim, poprzednio archiwista kaliski, jako uczeń wielokrotnie nagradzany i wyróżniany m.in. za postępy w języku rosyjskim. Bratem Stefana był Agaton Giller, przywódca obozu "Czerwonych" w powstaniu styczniowym 1863 roku, członek Rządu Narodowego, absolwent Szkoły Obwodowej Filologicznej. Parczewski wspomina Stefana Gillera jako nauczyciela, który wywarł na nim najsilniejsze wrażenie. "Sam poeta piszący pod pseudonimem Stefan z Opatówka, skąd był rodem, poetyckiego swego ducha wlewał w wykłady, zwłaszcza poetyki. Mówił z pamięci przepięknym językiem polskim, z wielkim przejęciem dla przedmiotu, z czcią dla naszych wielkich, których utwory, jako przykłady rodzajów poetyckich dla deklamacji umiał doskonale dobierać. Głos miał dźwięczny, donośny. W ogóle wykłady jego przykuwały uwagę uczniów"83. Do absolwentów należał też Adam Asnyk, który pisał: "W 1849 roku oddali mnie rodzice do Wyższej Szkoły Realnej w Kaliszu i tym sposobem powróciłem do rzeczywistego życia przez wpływ nauczycieli i koleżeństwa. Zapomniałem o poezji, uczyłem się chciwie, szczególniej matematyki i nauk przyrodniczych. Jakkolwiek chorobliwy stan zdrowia przeszkadzał mi nieco w nauce, jednak przechodziłem zawsze z nagrodą lub listem pochwalnym z klasy do klasy i w roku 1853 zdałem egzamin dojrzałości i otrzymałem tzw. patent"84. Dodać trzeba, że poeta został przyjęty do szkoły w 1849 r. do kl. III. Ważne miejsce w grupie wychowanków zajęli trzej bracia - Chodyńscy - Adam, Zenon i Stanisław. Zenon i Stanisław byli historykami Kościoła, natomiast Adam swą historyczną twórczość poświęcił rodzinnemu miastu - Kaliszowi. Obok nich wyróżnił się badacz ustroju dawnej Polski Aleksander Rembowski - autor takich prac jak Konfederacja i rokosz czy Historia Pułku Szwoleżerów. Wybitnymi prawnikami zostali Seweryn Tymieniecki (archeolog i numizmatyk), Maksymilian Poznański, Franciszek Rapacki. Do szkoły tej uczęszczali również: Karol Melcer (późniejszy nauczyciel muzyki, ojciec Henryka), Alfons Hurtig i Juliusz Mittwoch (znani potem jako kaliscy księgarze), Karol Wilhelm Hindemith (wydawca). Ukończyli ją także Konstanty Księski (ksiądz i późniejszy nauczyciel kaliskiej szkoły) i Adam Wierusz-Kowalski (malarz pejzażysta). Z tego grona wywodzą się i późniejsi, znakomici lekarze m.in. Józef Peschke, Juliusz Merkel (współorganizator Kaliskiego Towarzystwa Lekarskiego), Henryk Dobrzycki (założyciel pierwszego w Polsce sanatorium przeciwgruźliczego w Mieni) i Adam Drozdowski (długoletni prezes Kaliskiego Towarzystwa Lekarskiego, lekarz ubogich). Jednym z absolwentów był Marceli Nencki - lekarz, chemik, fizjolog, autor wielu prac z zakresu chemii organicznej, fizjologii i bakteriologii. Jego zasługą jest m.in. ustalenie budowy hemoglobiny i chlorofilu.
      Z inicjatywy byłych uczniów szkoły 6 maja 1899 r. odbył się zjazd rocznicowy wychowanków z lat 1858-1863. Odbył się on w Warszawie, gdzie osiedliło się wielu młodych absolwentów. W szkole realnej uczyły się także dzieci jej nauczycieli. W "Złotej Księdze" można znaleźć nazwiska Kluczewiczów, Laudyna, Kinickich, Sawina, Modlą, Kowalskich, Kirchnera, a z pewnością uczniów takich było więcej, bo wymieniano tam tylko nagradzanych.
      Młodzież aktywnie uczestniczyła w wydarzeniach powstańczych, co nie pozostawało bez wpływu na jej losy indywidualne i losy szkoły. W 1848 r. żywo zareagowano na rewolucyjne wrzenie Europy i powstańczy zryw Wielkopolan. "Od marca roku owego 48-go poczęły, nie bacząc na kordony graniczne - przedzierać się i napływać falą nieprzebraną, kraj cały zalewając, wiadomości zgoła niecenzuralne [...], zadrżały serca! bo oto w Paryżu wybuchła rewolucya, ogłoszono Republikę! Kolonia, Hamburg, Monachium zrewoltowane! W Wiedniu - rewolucya, lud na ulicach wykrzykuje: Niech żyją Polacy! a arcyksiążę Jan oświadcza: "Babka moja i król Fryderyk dzieląc Polskę popełnili ciężki grzech. Podział ten jest największym nieszczęściem Europy"85. Odrodziły się nadzieje ze zmianą politycznego losu, na odzyskanie niepodległości. Odzewem było nielegalne przekroczenie granicy pruskiej przez kilku (prawdopodobnie 6) uczniów Kaliskiej Szkoły Realnej. Próba zaciągnięcia się do polskich wojsk powstańczych w Pleszewie zakończyła się niepowodzeniem. 8 kwietnia 1848 r. uczelnię zamknięto. Zgodnie z decyzją władz z 8 czerwca 1849 r. odbyły się egzaminy końcowe dla kończących naukę, a 250 wychowanków zostało promowanych do klas wyższych. Czasowe wykonywanie funkcji przez szkołę nie było równoznaczne z wznowieniem przez nią działalności. Była ona bowiem zamknięta do 17 października 1849 r. Później "na nowo otwartą została, atoli cały skład nauczycielski przez cały czas zamknięcia szkoły dla młodzieży pozostawał bez przerwy na etacie"86.
      Koniec lat pięćdziesiątych przyniósł w Królestwie Polskim znaczne ożywienie społeczne. Podnoszono hasła reform społecznych w państwie. Ujawniały się także nie zrealizowane dotąd hasła niepodległościowe. Warszawskie wystąpienia antyrządowe w początkach 1861 r. ujawniły ostrość konfliktu politycznego z caratem. Kaliskim odzewem stały się protestacyjne nabożeństwa żałobne, manifestacje przed siedzibami urzędów (5 i 8 marca 1861 oraz 21 czerwca 1861 i 12 sierpnia 1861 r.). Znany jest przykład nabożeństwa patriotycznego w kościele Franciszkanów, podczas którego młodzież szkół kaliskich niosła symboliczny wieniec cierniowy z palmą. Protesty narodowe miały miejsce pod kamienicą Izydora Dąbrowskiego, pod pałacem Trybunału Cywilnego, pod oknami naczelnika okręgu kaliskiego Jana Arnstronga i przed mieszkaniem inspektora szkoły Aleksandra Sawina. Głównymi uczestnikami i współorganizatorami akcji byli uczniowie Wyższej Szkoły Realnej - Ksawery i Marian Wołowscy, Oszczeklina, Czesław Biernacki, Michał Gałczyński, Benon Rącicki87. 22 kwietnia 1861 r. "wskutek nieporządków" zakład zamknięto. "W Kaliszu - pisał wizytator warszawski Jan Papłoński - w miejscowej szkole wyższej realnej rzucili się (uczniowie przyp, aut.) na znienawidzonego przez nich inspektora szkoły Aleksandra Sawina i wypchnęli go za drzwi..."88.
      Prawdopodobnie wybito też okna w jego mieszkaniu. Wymieniony Jan Papłoński przybył do Kalisza na polecenie ówczesnego dyrektora Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego margrabiego Aleksandra Wielopolskiego, celem ukarania sprawców zajść. Za winnych uznano nie tylko uczniów i inspektora Sawina, ale także szczególnie przez wychowanków nie lubianego nauczyciela języka rosyjskiego Pantaleona Przystanowskiego (przybył on w roku szkolnym 1858/1859, od 1859/1860 roku pełnił obowiązki pomocnika (zastępcy) inspektora). "Wizytacja Papłońskiego w Kaliszu potwierdziła, że uczniowie tamtejsi rzeczywiście masowo uczestniczyli w zatargu z miejscowymi władzami szkolnymi. Wprawdzie według oceny wizytatora zastępca inspektora szkoły sam dał powody do rozruchów, niemniej jednak polecił zamknąć szkołę i rozpuścić uczniów. Niezależnie od tego postanowił usunąć ze szkoły 23 najbardziej krnąbrnych uczniów, a pozostałym podobnie jak w Radomiu oświadczono, że z początkiem nowego roku szkolnego będą mogli być ponownie przyjęci, wpisani na listę uczniów, ale pod warunkiem iż okażą świadectwa dobrego sprawowania się i złożą przepisany egzamin. Równocześnie Papłoński wystąpił z wnioskiem, ażeby zarówno inspektora szkoły Sawina, jak i jego zastępcę Przystanowskiego do czasu reorganizacji szkoły zawiesić w obowiązkach"89.
      Być może, że na żądanie wizytatora sporządzony został wówczas (w kwietniu 1861 r.) dokładny wykaz uczniów Wyższej Szkoły Realnej zawierający niektóre dane dotyczące klasy, wieku, pochodzenia, postępów w nauce wraz z numerem stancji90. Niekompletność adnotacji nie pozwala na wyciągnięcie wniosków, warto jednak zauważyć, że dopiski "czasowo wydalony" mogą stanowić informację o udziale wymienionego ucznia w manifestacjach. W listopadzie 1861 r. wychowankowie wyższych klas zostali dopuszczeni do końcowych egzaminów "na patenty", a następnie rozporządzeniem Dyrektora Głównego Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z dnia 8/20 stycznia 1862 r. szkołę ponownie otwarto. Do zarządzania nią powołano czasowo ks. Józefa Herbicha - nauczyciela religii. Od 20 maja 1862 r. funkcję tę przejął matematyk Jan Kluczewicz. Rok szkolny 1861/1862 trwał tylko 6 miesięcy. Kolejny - rozpoczęto już w siedmioletnim Gimnazjum Filologicznym.
      Administracyjne decyzje nie były w stanie całkowicie stłumić narodowej świadomości i dążeń niepodległościowych. W 1862 r. kancelaria Kuratora Okręgu Naukowego Warszawskiego odnotowała: "Uczeń klasy czwartej gimnazjum kaliskiego Bronisław Kęszycki na śpiewanie niedozwolonego hymnu w dniu 29 października 1862 roku na chórze w kościele w Błaszkach został z gimnazjum wydalony". W obronie kolegi stanęła klasa VI i przestała na znak protestu uczęszczać do szkoły. Wydalono wówczas z gimnazjum: Władysława Brzezińskiego, Aleksandra Borowskiego, Maksymiliana Choińskiego, Józefa Czartkowskiego, Kazimierza i Tadeusza Gustowskich, Bronisława Lutostańskiego, Józefa Nenckiego, Stanisława Rydzawskiego, Juliana Trzebuchowskiego, Leonarda Piaseczyńskiego, Józefa Strusińskiego i Apolinarego Welczowskiego. Zarówno Bronisław Kęszycki jak i jego solidarni przyjaciele zostali następnie z powrotem przyjęci do szkoły.
      Wybuch powstania styczniowego w 1863 r. także nie pozostał bez wpływu na patriotyczne postawy młodzieży. Chlubną kartę w jej dziejach stanowi udział tak znakomitych absolwentów jak A. Asnyk czy A. Giller w składzie powstańczego Rządu Narodowego. Aktualnie ucząca się młodzież w zdecydowany sposób poparła powstanie, do udziału w nim przystąpiło wielu uczniów. Cała klasa VII zasiliła szeregi, z kl. II do oddziałów Lutticha w Zagórowie próbowali się dostać Kazimierz Kokczyński, Piwoński, Turkiewicz, Wojciech Iłowiecki, Roman Pikulski, Kacper Korycki, Stanisław Kobierzycki, Stanisław Kidaszewski i Aleksander Bogdan. "Powstańczy zaciąg" skończył się jednak w stawiszyńskim ratuszu, skąd pojmani zostali odesłani "extra pocztą" do Kalisza. "Trzy doby przesiedzieli w gimnazjalnym karcerze. Czwartego dnia na popisowej sali, wobec całego Gimnazjum zebranego z rozkazu Gubernatora Bellegarde odbierają dwanaście plag. Przy wejściu koledzy salutują uczniom-powstańcom po wojskowemu"91. Wydarzenia te powodują kolejne zamknięcie szkoły (na okres od stycznia 1863 r. do stycznia 1864 r.). Represje popowstaniowe w zasadzie szkołę ominęły. Stało się tak dzięki m.in. postawie wojennego naczelnika powiatu kaliskiego wymienionego już gen. Bellegarde, który sprzyjał Polakom i przyczynił się do umorzenia śledztwa. Wśród późniejszych weteranów powstania styczniowego wymieniano najczęściej nazwiska Maksymiliana Choińskiego - w latach 1862-1863 ucznia kl. VI i Alfonsa Parczewskiego w roku szkolnym 1862/1863 ucznia kl. V.

GIMNAZJUM FILOLOGICZNE (1862-1866)

      l października 1862 r., a więc w trakcie przedpowstaniowego wrzenia narodowego, szkoła po raz kolejny zmieniła profil. Dotychczasowy realny kierunek szkolnictwa średniego nie zaspokajał rosnących ambicji polskiego społeczeństwa. Jednym z wyrazicieli takich postaw był margrabia Wielopolski, mianowany dyrektorem, niezależnej od Ministerstwa Oświecenia Publicznego w Petersburgu, Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Pozwoliło mu to na przeforsowanie przygotowywanej pod jego kierunkiem Ustawy o wychowaniu publicznym w Królestwie Polskim. Większość przepisów nowej Ustawy nie weszła w życie, natomiast reorganizacja szkolnictwa średniego rozpoczęła się wraz z nowym rokiem nauki 1862/1863.
      Szkoły średnie dzieliły się na pięcioklasowe powiatowe i siedmioklasowe gimnazja. Te ostatnie placówki przyjęły kierunek filologiczny, co było równoznaczne ze znacznym ograniczeniem zakresu przedmiotów matematyczno-przyrodniczych i wprowadzeniem dużej ilości godzin jeżyków obcych. Szkoła kaliska zaakceptowała taki właśnie program. Osiągnięciem ustawy było nadanie czysto polskiego, narodowego charakteru. Na czele kaliskiego gimnazjum stanął rektor Piotr Żebrowski, a jego zastępcą został Jan Kluczewicz, który w latach 1864-1867 pełnił obowiązki rektora. Byli to ostatni Polacy na stanowiskach kierowniczych. Wykłady odbywały się w języku polskim i obejmowały 14 przedmiotów obowiązkowych tj.: religię, języki: polski, rosyjski, niemiecki, łaciński i grecki oraz matematykę, fizykę z kosmografią, historię powszechną, historię Rosji i Polski, geografię powszechną, geografię Cesarstwa Rosyjskiego i Królestwa Polskiego. W celu odsunięcia młodzieży od tendencji patriotycznych zwiększono wymagania programowe i dyscyplinę, co jednak nie zapobiegło aktywnej działalności politycznej wielu wychowanków.
      W starszych klasach wprowadzono wykłady podkreślające obowiązujący porządek prawny. Po upadku powstania styczniowego program gimnazjum uległ zmianie i jak to podaje "Kaliszanin" z 1875 r. obejmował: religię, języki: polski, rosyjski, niemiecki, francuski, łaciński, grecki oraz logikę, arytmetykę, geometrię prostokreślną i kulistą, geometrię wykreślną "opisującą", geometrię analityczną, fizykę, chemię, historię naturalną, geografię fizyko-matematyczną, geografię powszechną, historię powszechną, historię polską, rysunki, kaligrafię, śpiew i gimnastykę92.
W 1866 r. car zatwierdził nową ustawę dla szkół średnich w Królestwie. W zasadniczy sposób zmieniała ona zarówno ich charakter, jak i ustrój wewnętrzny oraz programy nauczania.

-------------------
Przypisy

45 Tamże, s. 61.
46 AP Kalisz, Szkoła Wojewódzka Kaliska, sygn. 6, s. 52. 
47 Tamże, s. 53.
48 Tamże, s. 53. 
49 Tamże, k. 50.
50 Historia wychowania, red. Ł. Kurdybacha, t. l, Warszawa 1967, s. 329.
51 Powody, jakie skłoniły do uzupełnienia przepisów karności szkolnej, z dodaniem Instrukcji dla tejże Zwierzchności, tudzież przepisów dla uczniów, Warszawa 1835 rok, s. 44, cyt. za L. Szymański, Higiena i wychowanie fizyczne w szkolnictwie ogólnokształcącym w Królestwie Polskim 1815-1915, Wrocław 1979, s. 98.
52 "Gazeta Handlowa i Przemysłowa" 1845, nr 46.
53 Miasto Kalisz w świetle opisu z 1845 roku, "Rocznik Kaliski" t 18, s. 274-275.
54 Na popis publiczny Szkoły Obwodowej Filologicznej w Kaliszu, 1840 r.
55 "Kaliszanin" 1874, nr 96, s. 405.
56 Akt uroczysty zakończenia biegu nauk w Szkole Powiatowej Filologicznej w 1843 r. Porządek Osób Zgromadzenia zawierający zacząwszy od Prorektora Imiona Nauczycielów, Kaznodziei i Wysłużonych. Ich Imiona i Oyczyznę, Wiek, lata w Zgromadzeniu, każdego Place w szkołach większych Kaliskich Wydziału Poznańskiego od Roku 1781 dnia l października, Muzeum Okręgowe Ziemi Kaliskiej w Kaliszu.
57 R. Gerber, Szkolnictwo Królestwa Polskiego w okresie międzypowstaniowym. Rozprawy z dziejów oświaty, t. 3, Wrocław 1960, s. 122.
58 Na akt uroczysty Szkoły Obwodowej Kaliskiej, mający się odbyć w sali szkolnej. Prześwietną Publiczność Imieniem Instytu zaprasza Inspektor, Warszawa 1834.
59 "Kaliszanin" 1874, nr 96, s. 405.
60 WAPK, Szkoła Wojewódzka w Kaliszu, sygn. 7 s. 9
61 Tamże, s. 9-10.
62 K. Konarski, Nasza szkołą, Warszawa 1932, cyt. za L. Szymański, Higiena, s. 72.
63 WAPK, Naczelnik Powiatu Kaliskiego 1818-1867, sygn. 180, k. 3.
64 Akt uroczysty zakończenia biegu nauk w Szkole Obwodowej Filologicznej w Kaliszu w 1838.
65 Tamże.
66 J. Miąso, Szkolnictwo Zawodowe w Królestwie Polskim w latach 1815-1915, Wrocław, Warszawa, Kraków 1966, s. 81.
67 "Kaliszanin" 1875, nr 10, s. 39.
68 J. Miąso, Szkolnictwo, s. 91.
69 Tamże, s. 89.
70 Zbiór przepisów administracyjnych Wydziału Oświecenia, cyt. za B. Kulka, Programy nauczania języka polskiego w szkole średniej w latach 1815-1872, Warszawa 1987, s. 380.
71 A. Massalski, Szkolą Wyższa Realna w Kielcach 1845-1862, "Rozprawy z Dziejów Oświaty" t. 26, 1984. Program nauczania w szkole kieleckiej chociaż realizowano w niej profil technologiczno-górniczy w swej podstawowej części był identyczny z programem szkoły kaliskiej.
72 "Kaliszanin" 1875, nr 10, s. 39.
73 WAPK, Wyższa Szkoła Realna, sygn. 2 "Cenzura uczniów klasy IV, w roku szkolnym 1859/1860.
74 K. Stefański, Kalisz w latach 1848-1861. Obrazy z przeszłości, Kalisz 1923.
75 L. Szymański, Higiena, s. 102.
76 "Kaliszanin" 1875, nr 10, s. 39.
77 Pamiętnik Zjazdu Wychowawców Szkól Kaliskich 8-9 wrzesień 1923, Kalisz 1923, s. 61.
78 K. Stefański, Kalisz w latach.
79 Tamże.
80 Tamże.
81 Tamże.
82 Materiały dla uczestników IX Zjazdu dat. Szkoły i Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu wydam z okazji 200 facia Szkoły, Kalisz, wrzesień 1973, s. 41.
83 Tamże, s. 36.
84 M. Szypowska, Asnyk znany i nieznany, Warszawa 1971 r.
85 K. Stefański, Kalisz w latach.
86 "Kaliszanin" 1875, nr 10, s. 39.
87 Materiały dla uczestników IX Zjazdu, s. 23.
88 K. Poznański, Reforma szkolna w Królestwie Polskim 1862 rok, Kraków 1968, s. 65-66.
89 Tamże, s. 68.
90 Wykaz taki zawiera "Złota Księga" WAPK, Naczelnik Powiatu Kaliskiego, sygn. 804.
91 Materialy dla uczestników IX Zjazdu, s. 23.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

IV. POD OBCYM PANOWANIEM
3. MĘSKIE GIMNAZJUM KLASYCZNE (1866-1914).

      W roku szkolnym 1866/1867 Gimnazjum Filologiczne przemianowano na Męskie Gimnazjum Klasyczne z siedmioma klasami. W 1874 r. dodano ósmą i w tym kształcie szkoła utrzymała się do 1914 r. Miała ona charakter ogólnokształcący z rozbudowanym programem nauki języków obcych, w szczególności starożytnych i przygotowywała uczniów do studiów uniwersyteckich.
      Przemianowanie szkoły na gimnazjum klasyczne zbiegło się ze znaczącą reformą administracyjną, w wyniku której na miejsce dawnych czterech powstało w Królestwie dziesięć guberni, w tym odnowiona kaliska, w skład której wchodziły powiaty: kaliski, koniński, turecki, sieradzki, łęczycki, wieluński i słupecki. Pierwszym gubernatorem kaliskim został generał - major ks. Aleksander Szczerbatow. Kalisz liczył wówczas ok. 13 tyś. ludności i stopniowo rozwijał się, by w przeddzień wybuchu I wojny światowej osiągnąć ponad 65 tyś. mieszkańców.
      Od 1867 r. na miejsce krótko działającej Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego utworzono na powrót Okręg Naukowy Warszawski podległy bezpośrednio władzom centralnym w Petersburgu. Pierwszym kuratorem okręgu został Teodor Witte. Funkcję tę pełnił do 1879 r. On to zapoczątkował w Królestwie proces rusyfikacji, jednak do "perfekcji" doprowadził go jego następca Aleksander Apuchtin (1879-1897), który wydalał nauczycieli i uczniów podejrzanych o nieprawomyślność, zastosował nadzór policyjny w szkołach, wprowadził rewizje domowe, tępił do tego stopnia kulturę polską, że okres ten nazwano "nocą apuchtinowską". Wprowadzając totalną rusyfikację miał się wyrazić, że doprowadzi do tego, iż "piastunki będą usypiać polskie dzieci rosyjskimi piosenkami".
      W omawianym okresie prócz pensji żeńskich i czteroklasowych szkół męskich o profilu podstawowym funkcjonowały w Kaliszu następujące placówki oświatowe średnie: Gimnazjum Żeńskie (1866), Szkoła Realna E. Pawłowicza (później K. Jerzykiewicza 1873-1893), rządowa Szkoła Realna (1883), Szkoła Handlowa (1906). Bardzo wielu nauczycieli uczyło jednocześnie w dwóch a nawet trzech z powyżej wymienionych zakładów.
      Tworzenie gimnazjów klasycznych było w znacznej mierze wynikiem tendencji, jakie zaznaczyły się w szkolnictwie zachodnim, zwłaszcza niemieckim, austriackim i francuskim. Rozwój badań filologicznych, wyrosły na gruncie zainteresowania kulturą klasyczną, wpłynął w zasadniczym stopniu na kształt szkolnictwa, głównie - średniego.
      Tak więc czołowe miejsca zajmowały dwa języki starożytne: greka i łacina, zwłaszcza ta ostatnia była obecna w programach nauczania we wszystkich klasach. Do przedmiotów obowiązkowych należała nauka języka niemieckiego, język francuski miał charakter fakultatywny, podobnie jak lekcje śpiewu i gimnastyki. W skład przedmiotów obowiązkowych wchodził początkowo język polski, który od 1869 r. uczyniono nadobowiązkowym. W tym czasie zaprzestano również nauczania historii Polski jako przedmiotu oddzielnego. Uprzywilejowaną pozycję miała nauka języka rosyjskiego, na którą stopniowo zwiększano liczbę godzin nauczania. W początkowym okresie wykładano w języku polskim, z wyjątkiem lekcji rosyjskiego, historii Rosji i Polski oraz geografii Cesarstwa Rosyjskiego i Królestwa Polskiego.
      Na mocy zarządzenia Aleksandra II z 1869 r. wprowadzono nauczanie wszystkich przedmiotów tylko w języku rosyjskim.
      W obowiązującym programie wyznaczono też miejsce dla przedmiotów ścisłych, do których zaliczano matematykę, fizykę oraz historię naturalną obejmującą wykłady z mineralogii, botaniki i zoologii. Do obowiązkowych należały lekcje rysunku z kaligrafią.
      Nauka religii uwidoczniona cenzurą na świadectwie należała do obowiązkowych przedmiotów nauczania, choć w warunkach gimnazjum kaliskiego wymagało to szczególnych zabiegów organizacyjnych, jako że uczniowie stanowili niejednorodną grupę wyznaniową. Przy zdecydowanej przewadze j katolików, naukę pobierali również ewangelicy i prawosławni, a w późniejszym okresie, co prawda nieliczni, Żydzi. Tak więc lekcje religii odbywały się oddzielnie, jak również osobno poszczególne grupy uczniów uczestniczyły w nabożeństwach: katolicy w kościele św. Mikołaja, ewangelicy w oddanej do ich dyspozycji w 1796 roku świątyni pojezuickiej, prawosławni w cerkwi zbudowanej na dawnym pl. Zamkowym w 1877 r.
      Szkoła mieściła się, podobnie jak dziś, w budynku przy ul. Grodzkiej. Jej majątek wynosił w 1867 r. 12 140 rubli i obejmował wyposażenie gabinetu fizycznego, meble szkolne i kancelaryjne oraz bibliotekę liczącą wówczas 3332 woluminy, 39 atlasów, mapy, wzory do rysowania oraz czasopisma93. W 1914 roku księgozbiór szkolny liczył 12 tyś. tomów. Nie dysponujemy dokładnymi informacjami na temat zawartości księgozbioru. Literaturę dobierano stosownie do wykładanych przedmiotów kładąc głównie nacisk na zakup encyklopedii i słowników, książek z zakresu geografii i językoznawstwa. Niektóre książki, zwłaszcza podręczniki dostarczały władze szkolne.
      Z myślą o skuteczniejszym wpływie na uczniów utworzono na I i II piętrze budynku szkolnego internat, poszerzony później o filię w kamienicy Fuldego naprzeciw gimnazjum. Władze szkolne roztoczyły ścisłą "opiekę" nad życiem uczniów w internacie wprowadzając niespodziewane kontrole. Nadzór ten wychowankowie odczuwali bardzo dotkliwie, skoro podczas jednej z niespodziewanych inspekcji, zgasiwszy uprzednio światło, rzucili się na inspektora Laszuka tak energicznie, że ten obronił się jedynie przy pomocy kastetu salwując się ucieczką. W śledztwie nie wykryto jednak winowajców. Dla zamiejscowych uczniów pobyt w internacie był obowiązkowy, tolerowano jedynie zakwaterowanie u bliskiej rodziny bądź na stancjach u nauczycieli gimnazjum.
      Dominującym elementem w pracy szkół państwowych w epoce postyczniowej były działania rusyfikacyjne tak doskonale zobrazowane w Syzyfowych pracach Stefana Żeromskiego. Nie wynikały one jedynie z gorliwości poszczególnych urzędników reprezentujących różne stopnie władzy, ale były wykładnikiem programu, realizowanego w stosunku do Polaków przez cara i jego centralną administrację. Program ten z gorliwością wypełniali urzędnicy, szczególnie ci, którzy pełnili odpowiedzialne funkcje. W szkolnictwie oznaczało to konsekwentne obsadzanie stanowisk dyrektorskich przez Rosjan.
      W 1864 roku na miejsce rektora wprowadzono tytuł inspektora jako zwierzchnika szkoły. Od 1873 r. inspektora zmieniono na dyrektora, prefekta na pomocnika inspektora, podobny tytuł nosił zastępca dyrektora94. Ostatnimi Polakami, którzy kierowali szkołą byli rektor Piotr Żebrowski (jednocześnie nauczyciel geografii) i jego zastępca inspektor Jan Kluczewicz. Późniejsi dyrektorzy to wyłącznie Rosjanie. Funkcje te pełnili w kolejności: Danił Ponomariew (od 1867 r.), Mitrofan Stepanowicz, Aleksander Sawicki (do 1881 r.), Antoni Siemienowicz (1881-1900), Teodor Władymirow (od 1902 r.), Siemion Anisimow, Aleksandrowski (od 1906 r.), M. Modin i Iwan Płaksin. Spośród wymienionych jedynie dwóch zapisało się trwałej w historii kaliskiego gimnazjum: Sawicki i Siemienowicz. Sawicki rozpoczął proces rusyfikacji, pełniąc funkcję dyrektora w okresie wprowadzania w życie wszystkich najważniejszych ustaw o charakterze antypolskim. Śladem jego zainteresowań historycznych jest publikacja zamieszczona w "Kaliszaninie" pt. Gimnazjum męskie w Kaliszu. Streszczenie rysu historycznego, odczytanego na uroczystym akcie w d. 16/28 czerwca 1874 roku przez Dyrektora tegoż Gimnazjum95. Szkic ten nie wnosi istotnych elementów do ówczesnej wiedzy o dziejach szkolnictwa kaliskiego, świadczy jednak o ambicjach pedagoga, który starał się poznać dzieje kierowanej przez siebie placówki.
      Znacznie trwałej zapisała się postać Antoniego Siemienowicza, który ze wszystkich dyrektorów rosyjskich najdłużej bo aż osiemnaście lat kierował kaliską szkołą. Siemienowicz urodzony w 1843 r. był zrusyfikowanym Rusinem. W Wiedniu ukończył studia filologiczne i zachęcony przez znanego slawistę Franciszka Miklosicha zajął się językiem staropolskim. Ukończył również wydział filologiczny w Petersburgu, zaś stopień doktora filozofii uzyskał w Lipsku. Poczynając od 1867 roku pracował jako nauczyciel gimnazjum siedleckiego, po siedmiu latach został mianowany inspektorem moskiewskiego okręgu naukowego, a w 1874 r. dyrektorem VI moskiewskiego gimnazjum. Funkcję dyrektora placówki kaliskiej objął w 1882 r. i pełnił ją aż do śmierci, to jest do marca 1900 r. Publikował po niemiecku, m.in. wydał w Lipsku Uber die Yermeitliche Quantitdt der Vocale im altpolnischen (O rzekomym iloczasie samogłosek w języku staropolskim) i Kritische Bemerkungen in altpolnischen Texten (Krytyczne uwagi o tekstach staropolskich). Miał poważny udział w tworzeniu Słownika języka polskiego Karłowicza, Kryńskiego, Niedźwieckiego. Najpoważniejszym osiągnięciem naukowym Siemienowicza jest Słownik języka staropolskiego, którego rękopis został przekazany Akademii Umiejętności w Krakowie. W podzięce za dar sekretarz Akademii Stanisław Smółka pisał, że "benedyktyńska ta praca, bogata w rozliczne szczegóły języka naszego, wprowadziła w zdumienie nasz świat naukowy"96. Siemienowicz wydał również broszurę w języku rosyjskim pt. O właściwościach języka węgiersko-ruskiego. Został pochowany na cmentarzu prawosławnym w Kaliszu.
      Janusz Smogorzewski w Rysie historycznym szkół kaliskich tak charakteryzuje Siemienowicza: "Pomimo swej surowej, poważnej twarzy, był to człowiek łagodny i dobry, jednakże brak należytej energii spowodował, że z biegiem czasu jednostki więcej energiczne spośród nauczycieli w rodzaju Kozłowskiego, Sławickiego, Laszuka, Dymitriewskiego i innych uzyskały decydujący wpływ na bieg spraw szkolnych, spychając dyr. Siemienowicza do roli biernego reprezentanta"97.
      W pamięci młodzieży jego postać jawiła się jeszcze w innym świetle. Tadeusz Miłobędzki w publikowanym wspomnieniu Pod władzą Krupy tak pisze o dyrektorze, którego osobiście poznał jako uczeń w latach 1883-1892:
      "Był to człowiek, w którym dziwnie były pomieszane wady i zalety. Zmoskwiczony Rusin, jeden z najbezwzlędniejszych wykonawców planów Apuchtina w rusyfikowaniu młodzieży polskiej i w zamykaniu jej dostępu do szkół, był osobiście człowiekiem sprawiedliwym: zawsze można było polegać na tym, co obiecał, i wierzyć w to, co powiedział, i zawsze można było znaleźć u niego opiekę w razie prześladowania ze strony któregoś z "gorliwszych" profesorów.
      Ten, który paru tysiącom młodzieży polskiej utrudnił zdobycie wykształcenia średniego, a w konsekwencji i wyższego sam był człowiekiem głębokiej wiedzy, którą zdobył wraz z doktoratem filozofii na uniwersytetach zagranicznych i sam oddawał się źródłowym badaniom, o ironio! języka polskiego...
      Jakiż to znakomity przykład, że przedmiot badań może być obiektem intelektu, nie będąc obiektem serca!
"98
      Ten dłuższy wywód poświęcony dyrektorowi Siemienowiczowi ma zaświadczyć, jak złożone były oceny niektórych przedstawicieli administracji carskiej, którzy przy wielu zaletach charakteru i umysłu realizowali w stosunku do Polaków wyrafinowaną często politykę rusyfikacji.
      Utrudnianie ukończenia szkoły średniej przybierało niejednokrotnie formy prawie sadyzmu i dotkliwej złośliwości. Tak na przykład z uczniów, którzy zostali przyjęci do zakładu w roku 1882/1883 nikt nie ukończył gimnazjum we właściwym terminie, a z rocznym opóźnieniem dotarło do ósmej klasy zaledwie dwóch.
      O charakterze szkoły i kierunku polityki wychowawczej decydowała, prócz dyrektora, kadra nauczycielska. W początkowym okresie w gimnazjum pracowali głównie Polacy, a na poufne zapytanie władz szkolnych w 1866 r., ilu nauczycieli włada językiem rosyjskim przyszła odpowiedź, że zaledwie czterech. W późniejszych latach, a głównie w epoce apuchtinowskiej, gwałtownie wzrastała liczba rosyjskich pedagogów. Tylko nieliczni z nich pochodzili z Królestwa Polskiego lub z dawnych ziem Rzeczypospolitej. Większość wywodziła się z odległych guberni Cesarstwa Rosyjskiego: charkowskiej, czernihowskiej, astrachańskiej, kijowskiej, orłowskiej, połtawskiej, riazańskiej, smoleńskiej, tambowskiej i włodzimierskiej99. Wielu spośród nauczycieli Rosjan legitymowało się uniwersyteckim statusem, ale nie brakowało też ludzi słabo wykształconych, o wątpliwym poziomie moralnym i niskiej kulturze osobistej, którzy często zajmowali eksponowane stanowiska, a przez to nadawali ton wychowaniu w szkole. Ludzie ci otrzymywali pracę w Królestwie w wyniku dyscyplinarnych decyzji władz oświatowych za niewłaściwe postępowanie, bądź też sami wybierali tu pracę z chęci zrobienia kariery i widoku lepszych zarobków (jako że Rosjanie w stosunku do Polaków byli wyraźnie faworyzowani pod względem finansowym). Nauczyciele Rosjanie w pojedynczych przypadkach wywodzili się ze stanu szlacheckiego, kilkunastu miało rodowód mieszczański, zaś zdecydowana większość to synowie popów, diakonów i zakrystianów100. Wielu z nich ukończyło wyższe uczelnie duchowne w Dorpacie, Kijowie i Moskwie. Oni to wyłącznie uczyli takich przedmiotów, jak: historia, geografia i język rosyjski, by wyrobić w wychowankach, jeśli nawet nie pogardę, to obojętność do wszystkiego, co polskie.
      Korzystniej prezentowała się grupa nauczycieli polskich; prawie wszyscy z nich, poza nielicznymi wyjątkami, ukończyli studia uniwersyteckie, wykazywali się gruntownym opanowaniem przedmiotu i gorliwością w wykonywaniu swych obowiązków. To oni zostawili najtrwalszy i konstruktywny duchowo ślad w pamięci wielu roczników wychowanków, co ci poświadczają w swoich wspomnieniach.
      Sytuacja materialna i prestiżowa nauczycieli była bardzo zróżnicowana: Rosjanie otrzymywali nagrody i specjalne dodatki do pensji, szybciej byli awansowani i częściej odznaczani. W grupie pedagogów nie-Rosjan ponad połowa zarabiała do 800 rubli rocznie. Tylko nieliczni pobierali więcej, jednakże nikt z Polaków nie przekroczył granicy 1500 rubli. Tak np. Władysław Rosicki (język polski, łacina) otrzymywał 800 rubli rocznie, Ksawery Balczewski (przedmioty historyczno-filologiczna) 1000 rubli.
      W znacznie korzystniejszej sytuacji znajdowali się Rosjanie, którym po każdych pięciu latach służby w Królestwie przysługiwało 25 procent dodatku do pensji, tak że po dwudziestu latach stażu pensja ulegała podwojeniu. Największa grupa Rosjan otrzymywała wynagrodzenie w granicach 1200 do 2000 rubli, ale wielu tę granicę przekraczało. Do "rekordzistów" należał inspektor szkół państwowych guberni kaliskiej Mikołaj Gliczenko, który zarabiał 4350 rubli, w czym zawierały się wydatki za przejazdy, rozchody kancelaryjne, mieszkanie i wysługę służby w Królestwie Polskim. Warto dla porównania dodać, że w latach osiemdziesiątych XIX wieku większość nauczycieli szkół początkowych podległych Dyrekcji Naukowej Kaliskiej zarabiała w granicach 100-200 rubli101. Łatwo zrozumieć, skąd brała się taka gorliwość pedagogów rosyjskich w realizowaniu polityki carskiej, skoro motywacje materialne miały tu jednoznaczną wymowę.
      We wspomnieniach wychowanków gimnazjum na plan pierwszy wysuwają się sprawy związane z szeroko zakrojoną akcją rusyfikacyjną. "Na ścianie - pisze jeden z nich - wprost wejścia do lewego skrzydła gimnazjum była zawieszona tablica z widocznym z dala napisem: "w murach gimnazjum mówić po polsku wzbronione". Przepis ten był przez nauczycieli Rosjan przestrzegany, komentowano go szeroko, gdyż nawet uczniowie, idąc parami do kościoła, po drodze również musieli mówić wyłącznie po rosyjsku. Czytanie polskich książek lub nawet ich posiadanie było najsurowiej karane. Kontrola dokonywana była drogą doraźnej rewizji, znienacka urządzanej w klasie, lub też przez szczegółowe przeglądanie niebogatych ruchomości uczniowskich, schowanych w szafie na stancji. Kodeks karny gimnazjalny był znany tylko nauczycielom, a zwłaszcza tym, którzy chcieli uczniom dokuczyć. Co zaś do strony formalnej, [...] to panowała jedna zasada, gdzie nauczyciel ma zawsze rację, uczeń zaś nigdy. Taki stan rzeczy powodował częste ze strony nauczycieli nadużycia i szykany, skierowane przeciwko tym lub innym uczniom. Zdarzały się wypadki, że prześladowany uczeń zmuszony był wystąpić z gimnazjum i szukać innej szkoły"102.
      Napis zabraniający rozmowy po polsku w murach szkoły nie był jedynie mało znaczącym ostrzeżeniem. Jeden z wychowanków Gimnazjum, Adolf Beatus, po latach wspominał, jak to będąc w roku szkolnym 1885/1886 uczniem ósmej klasy zaczął rozmowę po polsku z rosyjskim kolegę Tichonem Sokołowem, gdy ten powtarzał sobie przed zajęciami jakąś lekcję. Jeden z polskich pedli doniósł dyrektorowi Siemienowiczowi o tej rozmowie. Żadne zaprzeczenia nie okazały się skuteczne, ponieważ dyrektor przytoczył obwinionemu treść rozmowy. Nawiasem mówiąc uczniowie między sobą, wbrew zakazom, rozmawiali po polsku, a wspomniany Rosjanin Sokołów lepiej mówił po polsku niż po rosyjsku. Beatus został ponadto oskarżony, że chciał rosyjskiego kolegę "opoliaczit". Dowiedział się też, że decyzją rady pedagogicznej został skazany na dwanaście godzin "kozy", czyli aresztu szkolnego, z natychmiastową wykonalnością. Egzekutorem kary był stróż Kostia, który za pieniądze aresztanta zaopatrzył go w serdelki i bułki, a ponadto powiadomił ciotkę o zatrzymaniu w areszcie krewniaka, który o trzeciej nad ranem został przez stróża doprowadzony do domu. Autor wspomnień dla ścisłości podaje, że o piątej po południu dyrektor przysłał mu szklankę herbaty z chlebem. Ten niby błahy incydent miał jednak dla Beatusa bardzo poważne następstwa, bo otrzymał dwójkę ze sprawowania, w wyniku czego nie został dopuszczony do matury, a tym samym pozbawiony możliwości podjęcia studiów wyższych.
      Skoro już mowa o areszcie szkolnym jako pospolicie stosowanej karze za różnego rodzaju przewinienia, to warto dodać, że stopień represyjności za niedozwolone używanie języka polskiego był zróżnicowany i tak np. prawosławny odsiadywał 12 godzin "kozy", Żyd i ewangelik - 8 godzin, a katolik 4 godziny.
      W pamięci uczniów zapisało się niechlubnie kilku nauczycieli Rosjan, którzy ze szczególną złośliwością posuniętą do granic sadyzmu znęcali się nad młodzieżą, szczególnie polską. Najgłośniejszym z nich był Michał Kozłowski, człowiek o niskiej kulturze umysłowej i prymitywnym sposobie bycia, wrogo usposobiony do wszystkiego co polskie, obrażający w sposób prostacki poczucie narodowe i godność Polaków. Prześladowani uczniowie w swej bezsilności wypisywali w różnych miejscach wyrazy "kozioł" z wszystkimi możliwymi epitetami Co jakiś czas służba szkolna usuwała te napisy, które wkrótce pojawiały się z tym większą intensywnością rysowane i wydrapywane przez poniżanych wychowanków. Tradycja ta przenosiła się z pokolenia na pokolenie.
      Drugim znanym z niechęci do uczniów polskich był Dymitriewski, nauczyciel bardziej wykształcony i inteligentniejszy od Kozłowskiego. Poprzez swoje rozbiory historyczne i literackie miał znaczny wpływ na kształtowanie się rozwoju umysłowego wychowanków. Jednak, jak zauważał po latach jeden z jego uczniów, "był to pijak, nerwowiec i cham w obejściu. Miał czelność dać nam na wypracowanie egzaminacyjne w klasie siódmej temat: "Przyczyny upadku Polski i jej rozbiory" a my musieliśmy uzasadniać jakoby nasze przekonania, że tylko sami sobie Polacy w tym upadku byli winni"103.
       Zdarzało się, że najgorliwsi rusyfikatorzy w swym neofickim zapale ujawniali braki w dobrej znajomości języka rosyjskiego. Tak np. uczniowie sprytnie wykorzystywali fakt, że Kozłowski i Dymitriewski różnie akcentują te same wyrazy rosyjskie i powołując się na zalecenia oponenta doprowadzili do skłócenia swoich prześladowców. Sympatie i antypatie niektórych nauczycieli Rosjan kształtowały się też według brzmień nazwisk do tego stopnia, że na przykład uczeń z polskim nazwiskiem Bielecki otrzymywał gorszy stopień za tak samo napisane wypracowanie niż jego kolega o nazwisku Kolbe.
      Niekiedy dochodziło do rękoczynów między wychowankami a wychowującymi, szczególnie nauczycielami znienawidzonymi przez młodzież. Wspomnieliśmy już o pobiciu inspektora Laszuka podczas jego wizyty w internacie; w 1903 r. uczeń VI klasy Adam Szebeko spoliczkował nauczyciela języka rosyjskiego Aleksandrowskiego. Aleksandrowski należał po Kozłowskim do największych polakożerców, toteż wkrótce awansował na dyrektora gimnazjum.
      Opór uczniowski wobec działań rusyfikatorskich przybierał różnorodny charakter, przy czym ciche bojkotowanie zarządzeń władzy należało do najczęstszych reakcji. Kiedy z okazji świąt państwowych młodzież musiała uczestniczyć w uroczystościach, jakie organizowano w cerkwi, zdarzało się, że w czasie hymnu dało się słyszeć zamiast "Boże caria chrani" "Boże caria ubi", co wywoływało zrozumiałą irytację władz.
      Zasadniczy wpływ na wychowanie mieli jednak pedagodzy Polacy. Ich sytuacja była nie do pozazdroszczenia. Kiedy uczeń był karany za rozmowę po polsku "kozą", nauczyciela za to samo wydalano ze służby. Toteż nauczyciele ci byli ustawicznie w sytuacji konfliktu wewnętrznego wynikającego z konieczności zachowania choćby pozornej lojalności wobec pracodawcy i poczucia wspólnoty narodowej z uczniami. Proza codziennego bytowania wymuszała pewne postawy, które z pozycji zewnętrznego obserwatora wydają się moralnie dwuznaczne. Wspomnieliśmy już, że władza nie szczędziła nagród, wyróżnień i odznaczeń dla pedagogów Rosjan. Rzecz charakterystyczna, żaden z nauczycieli rosyjskich nie był uhonorowany medalem za uśmierzenie polskiego buntu, czyli powstania styczniowego. Spotykało to jednak wielu Polaków: S. Barcikowskiego, J. Łosia-Bielickiego, E. Pawłowicza, A. Dąbrowskiego, I. Kowalskiego, K. Potockiego a nawet Stefana Gillera, którego brat Agaton był uczestnikiem powstania i znanym działaczem politycznym. Można przypuszczać, że odznaczeni nie byli zachwyceni takimi honorami. Nie zapominajmy jednak, że podstawowym warunkiem zatrudnienia każdego nauczyciela było podpisanie deklaracji lojalności. Posługując się tego rodzaju perfidnymi metodami władze carskie chciały tych wychowawców politycznie i moralnie zdyskredytować w opinii społeczeństwa i uczniów, sugerując po czyjej stronie się opowiedzieli w konflikcie polsko-rosyjskim.
      Jednak wychowankowie nie dali się zwieść takim zabiegom. Instynktownie odczuwali, kto jest z nimi i tych darzyli szczególną sympatią poświęcając im po latach ciepłe wspomnienia.
      Jednym z nich był Ksawery Balczewski pochodzący z rodziny szlacheckiej, urodzony w guberni kowieńskiej w 1829 r. Po ukończeniu Uniwersytetu w Dorpacie podjął pracę w Kurlandzkim Urzędzie Gubernialnym jako sekretarz kolegialny. Po przerwie spowodowanej chorobą był zatrudniony w Kurlandzkiej Izbie Skarbowej jako jej przewodniczący. W 1862 r. podjął pracę w gimnazjum wileńskim, a dwa lata później w Łódzkiej Powiatowej Szkole Specjalnej. Do Kalisza przeniósł się na stałe w 1866 roku, by uczyć łaciny i historii w gimnazjum męskim. W trzecim roku pobytu w tym mieście został odznaczony orderem Św. Stanisława III klasy. Był utalentowanym pedagogiem i spolegliwym opiekunem młodzieży. Imponował gruntowną i rozległą wiedzą, jego lekcje były zawsze interesujące, potrafił zaciekawić uczniów omawianym przedmiotem. Propagował twórczość Świętochowskiego, zachęcał do czytania "Prawdy", zwracał uwagę na piękno stylu, interesował się muzyką, wysoko cenił Wagnera. Wywierał olbrzymi wpływ na wychowanków, wcześnie dostrzegł talenty literackie u Adama Dobrowolskiego (późniejszego krytyka teatralnego) i Karola Sękowskiego (późniejszego poety) zachęcając ich do pisania. Oto jak plastycznie przedstawił jego sylwetkę jeden z uczniów:
      "Otóż te pedagogiczne talenty w stopniu najwyższym posiadał prof. Ksawery Balczewski (Baltazar). Z wykształcenia dorpatczyk, umiejący swymi lekcjami zaciekawić nas, a potem zagrzać do nauki o starożytności, był on tym wymarzonym wychowawcą i opiekunem młodzieży. Słuchaliśmy wszyscy, choć strachu w nas nie wzbudzał. Nikogo nigdy z nas nie karał, a za największą karę poczytywaliśmy sobie to, jak się Baltazar obraził na jednego z nas lub też na całą klasę, co zresztą zdarzyło się wszystkiego raz czy dwa. Szło się wówczas do niego do mieszkania z przeprosinami i znów zgoda zapanowywała między ukochanym nauczycielem a nami. Pouczał nas zawsze ten Petroniusz w czynie i słowie, że chłopiec nie tylko winien być prawy i pilny, ale również wykwintny w swej obyczajowości i formach zewnętrznych. Był naszym wychowawcą w klasach czwartej i piątej, właśnie wtedy, kiedy byliśmy w tak zwanym wieku oślim, co to ani groźbą, bo to już za późno, ani prośbą, bo to jeszcze za wcześnie; a jednak jakżeż doskonale umiał sobie dawać z nami radę! Niestety, odszedł od nas na zawsze po dłuższej chorobie, kiedym był w piątej klasie [Balczewski zmarł w Kaliszu 12 III 1889 r. - przyp. E. P.]. Na kamieniu grobowym ma wykuty wymowny napis: "Przyjacielowi młodzieży; był nim istotnie"104.
      Po śmierci Balczewskiego "Kaliszanin" zamieścił wiersz jednego z uczniów profesora, będący piękną formą hołdu składanego zasłużonemu pedagogowi:

Długi lat szereg kaganiec
Przed wzrastającym nosił pokoleniem,
A gdy go rzucił czas na śmierci szaniec
Nie zszedł ze świata błędnym, nikłym cieniem.
Niejedno przyszłych wieków zasiał ziarno,
Uczył, jak ludzkość kochać najgoręcej
Wstępując nawet w krainę cmentarną
Wciąż wołał jeszcze: "światła, światła więcej"
I jeśli dziś na pięknej naszej niwie
Niejedno bije szlachetniejsze serce
I myśl niejedna wiedzy pragnie chciwie
On wzniecił blask ten w tlejącej iskierce...
105

      Postacią trwale zapisaną w dziejach kaliskiego Gimnazjum był Stefan Giller, znany również pod literackim pseudonimem Stefana z Opatówka. Przez 35 lat związany z kaliską szkołą jako nauczyciel języka polskiego oraz historii i teorii literatury. Giller urodził się w Opatówku w 1834 r. Wyższą Szkołę Realną w Kaliszu ukończył razem z Asnykiem w 1853 r. Dalej zdobywał wiedzę drogą samokształcenia pracując jednocześnie jako adiunkt, najpierw w warszawskim a później w kaliskim Archiwum Akt Dawnych. Po zdaniu stosownych egzaminów objął w 1862 r. posadę nauczyciela przedmiotów historyczno-filologicznych w Gimnazjum Męskim w Kaliszu, jednocześnie aktywnie uczestnicząc w życiu literackim. Wydał kilka tomów poetyckich, pisał powieści o tematyce narodowo-wyzwoleńczej, rozprawki historyczne i historyczno-literackie. Uprawiał też poezję okolicznościową bardzo często związaną z jubileuszami literackimi Kraszewskiego, Asnyka i Konopnickiej. Publikował utwory w około 40 czasopismach m.in. w "Biesiadzie Literackiej", "Dzienniku Poznańskim", "Kurierze Warszawskim", "Gazecie Kaliskiej", "Nowej Reformie" i "Ruchu Literackim". Opiekował się uczniami podejmującymi próby
literackie.
      Giller uczył w czasach największego nasilenia działań rusyfikacyjnych, kiedy w sposób urzędowy ograniczano liczbę godzin języka polskiego. Poczynając od 1873 roku język polski traktowano jako przedmiot nadobowiązkowy i najczęściej umieszczano go na początku lub na końcu obowiązkowych zajęć. I choć uczniowie rozumieli doniosłość tych lekcji, to nie starczało im pilności do solidnego opanowania całego materiału. Giller dokładał wszelkich starań, by jego podopieczni przyswoili sobie materiał potrzebny dla kształtowania sylwetki duchowej każdego Polaka. Uczył w czasach największego nasilenia działań rusyfikacyjnych, gdy podręczniki do języka polskiego były pisane po rosyjsku, a tylko przykłady podawano po polsku. W klasach początkowych obowiązywała gramatyka Muczkowskiego, zaś od klasy czwartej gramatyka Grubeckiego z licznymi błędami i dziwolągami językowymi. Dla klas wyższych przeznaczono podręcznik literatury polskiej Teodora Wierzbowskiego. Miał on charakter wypisów z ponad stu autorów polskich. Chrestomatię zamykały nazwiska Libelta, Szajnochy, Bartoszewicza, Kraszewskiego i Szujskiego (w wyd. z 1884 roku), w drugim wydaniu z 1888 roku dodano Konopnicką z wierszem "Noc letnia" i Sienkiewicza z nowelą "Janko muzykant". Ponadto znajdowały się tu przykłady z twórczości ludowej. Utwory zamieszczone w przypisach były indyferentne politycznie i ideowo, nie dawały w żadnym wypadku wyobrażenia o rzeczywistym charakterze twórczości określonego pisarza. Informacje o życiu i twórczości każdego z autorów były pisane po rosyjsku.
      Również lekcje języka polskiego odbywały się po rosyjsku. Zajęcia z literatury polegały na tłumaczeniu wybranych utworów z języka polskiego i uczeniu się na pamięć życiorysów z podręcznika Wierzbowskiego. Giller, gdy dyrektora nie było w pobliżu, uzupełniał Wierzbowskiego po polsku. Siemienowicz, ówczesny dyrektor przezywany przez uczniów "Krupą", lubił podsłuchiwać pod drzwiami i wpadać znienacka do klasy. Gdy raz zastał Gillera poprawiającego zeszyty w ławce pod oknem a nie przy katedrze - zbeształ go za to przy uczniach.
      Giller znacznie poszerzał program języka polskiego, zalecał młodzieży czytanie poza szkołą podręczników do literatury polskiej Mecherzyńskiego, Bartoszewicza i Spasowicza. Jako opiekun biblioteki szkolnej zachęcał do czytania klasyków: Szekspira, Goethego, Byrona co prawda w języku rosyjskim, bo polskich tłumaczeń nie było w szkolnych zbiorach. Jako poeta, nagrodzony m.in. za poemat Jan Kochanowski z Czarnolesia w 1884 roku, przykładał znaczną wagę do ukazania estetycznych walorów tekstu. Sam mówił donośnym i dźwięcznym głosem, całe partie tekstów recytował z pamięci. Od uczniów żądał dokładnego wyuczenia się życiorysów na pamięć a głośna deklamacja była jego ulubioną formą na lekcjach języka polskiego. Uczniowie nazywali go Chińczykiem i choć język polski był przedmiotem nadobowiązkowym, starali się uzyskać z niego jak najlepsze stopnie.
      W materiałach przechowywanych w zbiorach Biblioteki Kórnickiej znajdują się konspekty i teksty in extenso lekcji prowadzonych przez Gillera, które pozwalają zorientować się, w zakresie i sposobie podawania materiału lekcyjnego z logiki, stylistyki i literatury polskiej. Zajmował się teorią poezji i prozy, dokładnie analizował poszczególne gatunki liryczne i egzemplifikował je utworami, dokonując wartościowania literatury polskiej w układzie gatunkowym. Wiele uwagi poświęcał pieśniom ludowym ubolewając, że nie zostały one dotąd zebrane sklasyfikowane i opublikowane106.
      Spójrzmy dla przykładu na tematy niektórych ćwiczeń zadawanych uczniom przez Gillera, poczynając od oddziałów najmłodszych do najstarszych. I tak w klasie I: Samson (streszczenie opowiadania), Kruk i lis (przekład z wiersza na prozę), w II: Jarmark (opis), Jak przepędza dzień pilny uczeń, a jak łobuz i leniwiec (list do siostry); w III: Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy, Jest to cnota nad cnotami trzymać język za zębami; w IV: Milczek, wielomówny, wymowny - trzy charakterystyki, O potrzebie i pożytku pracy; w V: Bitwa pod Grunwaldem podług Długosza, Życiorys i dzieła Jana Kochanowskiego, Cudze rzeczy wiedzieć ciekawe jest, a swoje potrzeba (A. Fredro); a w VI: Cudze złe na słońcu, swoje w cieniu stawiamy radzi, Wacław Potocki; zaś w VII: Mikołaj Kopernik (życiorys), Rozbiór chóru z III pieśni Odprawy posłów Jana Kochanowskiego; i w VIII: Adam Mickiewicz (życiorys i dzieła), Ogólny pogląd na wiek Stanisławowski107.
      W roku 1900, kiedy Giller przebywał już na emeryturze, weszły w życie nowe przepisy dotyczące nauczania języka polskiego w szkołach średnich. Zalecenia te, zatwierdzone przez ministra oświaty 24 VII 1900 r., określały miejsce i sposób nauczania języka polskiego.
      "Nie wzbrania się nauczycielom języka polskiego w średnich zakładach naukowych warszawskiego okręgu naukowego używać przy wykładzie na równi z mową rosyjską także i mowy polskiej, czy czym nauczyciele powinni dawać jedne i też same objaśnienia i po rosyjsku, i po polsku w tych klasach, w których będzie to uznane za potrzebne na początku roku szkolnego przez radę pedagogiczną i naczelnika szkoły, w zależności od składu klasy i stopnia praktycznej znajomości przez uczniów języka rosyjskiego. Nauczania gramatyki prowadzi się po rosyjsku, czy czym terminy gramatyczne, stylistyczne i retoryczne używają się też same jak i przy nauczaniu języka rosyjskiego oraz teorii literatury.
      Do ustnych i pisemnych tłumaczeń na język polski wykłada się wyłącznie teksty rosyjskie brane z dzieł najlepszych pisarzy rosyjskich. W ogólności język polski wykłada się według możności porównawczo i równolegle z językiem rosyjskim
"108.
      Do wyróżniających się nauczycieli należał Bronisław Gałczyński (1846-1918). Jako młodzieniec brał udział w powstaniu styczniowym. Ukończył fakultet nauk przyrodniczych w Szkole Głównej. Jakiś czas zatrudniony był jako robotnik, a od listopada 1872 r. podjął pracę w wydziale administracyjnym rządu gubernialnego. Po przejściu do gimnazjum, uczył geografii, matematyki i języka polskiego. Przez wiele lat był organizatorem koncertów i przedstawień amatorskich, z których dochód przeznaczono na rzecz niezamożnych uczniów. Wygłaszał prelekcje na tematy geograficzne i biologiczne, publikował artykuły w "Gazecie Kaliskiej". W 1883 r. został mianowany członkiem korespondentem Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, w 1907 r. był współorganizatorem konferencji pedagogicznej. Pozostawił po sobie podręcznik geografii napisany po rosyjsku. Po tym jak wyszło zarządzenie, że geografii mogą uczyć wyłącznie Rosjanie, Gałczyński prowadził zajęcia tylko języka polskiego. Posiadał bardzo rozległą wiedzę przyrodniczo-humanistyczną i całą swoją działalność pedagogiczną, społeczną i popularyzatorską zaświadczył, że był godny pokolenia wychowanków Szkoły Głównej, co jak "posłańcy z pochodniami" podnosili poziom cywilizacyjny naszego społeczeństwa. Posłużył jako pierwowzór powieściowy dla postaci Daniela Ostrzeńskiego z "Nocy i dni" Marii Dąbrowskiej w wersji nie wolnej od komizmu i karykatury.
      Wielkim uznaniem wśród uczniów cieszył się Ludwik Smogorzewski zwany powszechnie Wajterem. Urodził się w 1836 roku w guberni kowieńskiej. Wywodził się z rodziny szlacheckiej. Studiował w Dorpacie, ale tytuł nauczyciela języka niemieckiego otrzymał w Wileńskim Instytucie Szlacheckim. Pracę w Gimnazjum Męskim w Kaliszu podjął w 1866 r. choć prowadził również zajęcia w Gimnazjum Żeńskim i w Prywatnej Szkole Realnej E. Pawłowicza. Smogorzewski uczył również języka francuskiego. Uczniów kochał i była to miłość z pełną wzajemnością. Darzył ich często epitetem "szlafmyca". Nie bał się rozmawiać z nimi w gimnazjum po polsku, toteż darzono go ogromnym zaufaniem i jedno jego słowo więcej znaczyło dla wychowanków niż najbardziej dotkliwa reprymenda109.
      Wiele sympatycznych wspomnień poświęcono znakomitemu matematykowi Apolinaremu Klonowskiemu. (Był on) "przykładem pobożności - wspomina jeden z uczniów. Codziennie raniutko można go było spotkać w otoczeniu swych synów, a naszych kolegów, w kolegiacie przed obrazem św. Józefa, słuchającego na klęczkach Mszy Św. Nie lubił patrzeć w czasie nabożeństw szkolnych na uczni, klęczących na jednym kolanie, toteż nieraz podchodził z tyłu i pociągnął swoją zakrzywioną laską za drugą nogę, więc trzeba się było piklować. W stawianiu stopni był chodzącą sprawiedliwością i nie zważał, czy uczeń był synem jakiejś figury urzędowej, czy też zwykłego śmiertelnika. Nic tu nie pomogły nawet pogróżki wysoko postawionych osób przeniesienia go na inne miejsce. Zdaje mi się, że prof. Klonowski miał specjalną satysfakcję w dokonaniu [!] niektórym zarozumiałym Moskalom, mówiąc: "Wojennym człowiekom możesz był, no uczonym nikogda"110.
      Największym zaufaniem cieszył się wśród wychowanków ksiądz Józef Szafnicki, prefekt Gimnazjum Męskiego i Gimnazjum Żeńskiego, Absolwent Akademii Duchownej w Petersburgu. Uczniowie znajdowali w nim niezawodnego powiernika, u niego też spowiadała się większość młodzieży. Był "najłagodniejszym z łagodnych", nie ukrywano przed swoich poglądów, wciągając poczciwego prefekta w kłopotliwe dyskusje. Wśród starszych uczniów budziły zaciekawienie nowinki pozytywistyczne, w domach czytano "Przegląd Tygodniowy", "Prawdę" i "Wszechświat", zainteresowanie budziły też książki podejmujące kwestie religijne, jak na przykład "Dzieje stosunku wiary do rozumu" Drapera czy "Przewrót umysłowy w Polsce w XVIII w." Smoleńskiego. Ks. Szafnicki z taktem i dobrocią odnosił się do wychowanków przeżywających światopoglądowe burze. Bronił ich też przed surowymi represjami władzy szkolnej, a w podniosłych kazaniach wpajał zasady moralne dobra i miłości. Przy całym maksymalizmie etycznym posiadał poczucie humoru, co również przysparzało mu popularności wśród młodzieży111.
      Można by mnożyć nazwiska tych nauczycieli Polaków, którzy z zapałem i poświęceniem kształtowali świadomość młodych w przekonaniu, że będą oni budować wolną ojczyznę. Pokolenie to na pierwszym Zjeździe wychowanków w 1923 r. już w wolnej Polsce potrafiło docenić wysiłek pedagogów. Fakt, że już w latach siedemdziesiątych XIX w. absolwenci ufundowali stypendium dla niezamożnych uczniów imienia ulubionych profesorów Ignacego Kowalskiego i Albina Dąbrowskiego świadczy, jak silne więzy łączyły w kaliskim Gimnazjum wychowanków z wychowawcami.
      Alfons Parczewski w swoich wspomnieniach podkreśla, że młodzież gimnazjalna zachowywała się godnie i nie było przypadków "łobuzerki" lut awantur na mieście. Do ulubionych zabaw należała gra w piłkę na łęgi majkowskim lub na szwedzkich górach na Zawodziu, które wówczas przypominały swym wyglądem średniowieczne grodzisko. Urządzano także wycieczkę nad Swędrnię pod Rajsków. Nie oznaczało to, że ówcześni uczniowie byli gromadą potulnych baranków. Jak w każdej zbiorowości szkolnej, tak i tu zdarzały się próby łamania surowego regulaminu. Latem kąpano się w Prośnie zimą wyprawiano się na łyżwach aż do Piwonie. W okresie zimowym szczególną popularnością cieszył się Kogutek w parku, gdzie można było n; iluminowanym lodowisku przy dźwiękach orkiestry wojskowej "holendrować w pojedynkę bądź w towarzystwie uroczych pensjonarek.
      Wychowankowie chodzili w regulaminowych uniformach. Za spacer w rozpiętym mundurku lub szynelu groziła kara. Niektóre pryncypalne ulice były dla uczniów zabronione. Tak więc nie było im wolno spacerować po Mariańskiej i Warszawskiej, a także po niektórych częściach Rynku. Wstęp do cukierni i restauracji był surowo zabroniony. Właściciele nie gardzili jednak kopiejkowymi zarobkami uzyskiwanymi od uczniów. W cukierniach Gussmana w Rynku i Fibigera na Warszawskiej były specjalne pokoiki z tyłu, przeznaczone dla tych, którzy unikali kontaktów z władzą szkolną. Podobne pomieszczenia czekały na uczniów w hotelach - Wiedeńskim i Polskim, gdzie w każdą niedzielę po mszy można było zafundować sobie flaki z piwem. Palenie "tytuniu" należało do prawie obowiązującego ceremoniału podkreślającego mniemaną dorosłość. Wydaje się, że istniała jakby cicha umowa, w myśl której władza szkolna nie zapuszczała się do tych "siedlisk zepsucia", jak nazywała je często miejscowa prasa.
      Tylko część wychowanków mieszkała w domach rodzinnych. Większość, przybyła spoza Kalisza, znajdowała locum na stancjach. Prowadzenie ich wymagało specjalnego pozwolenia. Uprzywilejowani pod tym względem byli nauczyciele gimnazjalni gwarantujący, w przekonaniu władz, właściwą opiekę moralną i polityczną nad uczniami. Dla wielu rodzin, a zwłaszcza samotnych kobiet, dochód z prowadzenia stancji był jedynym źródłem utrzymania. Już w czerwcu ukazywały się anonse w prasie polecające rodzicom stancje dla dzieci. Wytworzyła się nawet pewnego rodzaju rywalizacja; starano się pozyskać młodocianych, oferując dodatkowe świadczenia, np. konwersacje w językach: francuskim, niemieckim i angielskim, korepetycje oraz lekcje gry na fortepianie. W tym celu zatrudniano dodatkowo nauczycieli.
      Nie brakowało jednak i narzekań na poziom opieki na stancjach. Oskarżano niektórych właścicieli, że mając jedynie zysk na względzie zaniedbują wychowanie moralne uczniów, którzy swobodnie palą papierosy, grają w karty i w bilard, wałęsają się po mieście, a nawet, co już szczególnie gorszyło, przebywają za kulisami w teatrze.
      Teatr odgrywał bardzo ważną rolę w życiu ówczesnej młodzieży. Przedstawienia dla uczniów organizowano tylko w soboty lub w dni przedświąteczne. Tak na przykład na spektaklach w teatrze za dyrekcji Golińskiego bywało około stu pięćdziesięciu uczniów. Bilet wstępu dla młodzieży szkolnej kosztował 15 kopiejek (dla dorosłych 2-4 ruble). Za tę cenę uczniowie zajmowali miejsca stojące przy krzesłach na parterze; wynajmowano ich też w charakterze klakierów. Taki zorganizowany aplauz często decydował o powodzeniu sztuki.
      Środowisko wychowanków było zróżnicowane pod względem narodowościowym, religijnym i socjalnym. Młodzież rosyjska dość szybko asymilowała się w gronie polskich rówieśników. Dochodziło nawet do zabawnych sytuacji; tak na przykład Rosjanin Koperników grał - oczywiście bez zezwolenia władz szkolnych - na koncercie w orkiestrze szkolnej podczas mszy w kościele katolickim, a w tymże kościele ewangelik Czesław Rasel dyrygował chórem uczniowskim. Zdarzało się też, że polskie pieśni (np. Ojcze w niebie Moniuszki) tłumaczono na rosyjski i wykonywano w cerkwi. Rosjanie urodzeni w Polsce na ogół dobrze mówili po polsku, przyjezdni, choć nieco rozumieli, nie starali się nauczyć języka tubylców.
      Więzy młodzieńczej solidarności bywały silniejsze niż nakazy i zakazy rodziców nieraz bardzo wysoko postawionych w miejscowej hierarchii administracyjnej. Dość przypomnieć tu udział w strajku szkolnym syna samego prokuratora kaliskiego, uczeń ten był jednym z głównych agitatorów w czasie rozruchów. Młodzież korzystała z biblioteki wicegubernatora Rybnikowa poprzez kontakt z jego synami, którzy do tego stopnia spolonizowali się, że pozostali się Polsce. Po ukazaniu się Nocy i dni M. Dąbrowskiej przesłali autorce serdeczne listy z podziękowaniem za powieść, która przypomniała im młodzieńcze lata spędzone w Kaliszu w otoczeniu Polaków.
      Pod koniec XIX wieku uczniowie zaczęli tworzyć potajemnie kółka samokształceniowe, które początkowo miały na celu pogłębianie i rozszerzanie wiedzy z zakresu historii i literatury ojczystej. Do Kalisza docierały też nowe idee społeczne. W 1891 r. odbyło się pierwsze zebranie młodych socjalistów u Bronisława Szperlinga przy ul. Babinej. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że grupka radykalnej młodzieży urządzała też swoje spotkania w budynku więziennym, gdzie mieściło się mieszkanie naczelnika. Gospodarzem spotkania był syn naczelnika Władysław Dobrzyński. Urządzano także zebrania w kancelarii parafialnej zboru ewangelickiego u Karola Foszera, który w tym czasie mieszkał na stancji u pastora Haberkanta, uczestnika powstania styczniowego. Zebrania odbywały się w atmosferze gorących, młodzieńczych dyskusji; wysłuchiwano też relacji o ruchach socjalistycznych w Warszawie, w Rosji i w krajach zachodnich. Emisariuszami tych nowych idei byli najczęściej studenci relegowani z uczelni warszawskich. Literaturę o treści socjalistycznej przywoził m.in. student medycyny Pióro, syn dyrygenta orkiestry w Kaliszu. Czytano potajemnie dzieła Marksa, Engelsa, Kautskyego i Kropotkina. Ten pierwszy zaczyn myśli socjalistycznej spowodował, że ze środowiska kaliskiego wyszło wielu znanych działaczy ruchu robotniczego.
      Nowe idee przenikały nie tylko do umysłów młodzieży, ale wywoływały narastający bunt. Jego kulminację stanowił słynny strajk szkolny w 1905 r. Kaliszanie studiujący w Warszawie, w Petersburgu i innych ośrodkach uniwersyteckich przywozili do rodzinnego miasta nowinki: o wystąpieniach robotników i studentów, o radykalnych nastrojach szerzących się wśród ludności tak polskiej, jak i rosyjskiej. Coraz śmielej mówiono o zbliżającym się upadku "kolosa na glinianych nogach", jak wówczas nazywano carską Rosję. Korupcja i demoralizacja administracji carskiej utwierdzały tylko ludzi w tych przekonaniach. Równolegle pogarszały się warunki życia. Wiosną 1904 r. deszcze zniszczyły uprawy, a powódź, jaka nastąpiła na skutek wylewów Prosny i Warty, przybrała rozmiary klęski żywiołowej. Letnia susza dopełniła miary nieszczęść. W przemyśle włókienniczym, tak bardzo rozbudowanym w Kaliszu, nastąpił ostry kryzys. W mieście było dwa tysiące bezrobotnych, pozostałym pracownikom znacznie obniżono płace. Widmo nędzy i głodu wywoływało wśród robotników nastroje buntu. Więźniowie polityczni, na skutek złego traktowania i zrównania ich z więźniami kryminalnymi ogłosili strajk głodowy.
      Coraz gorsze wieści nadchodziły z frontu wojny rosyjsko-japońskiej. W tej sytuacji pobór rekruta naznaczony w Kaliszu na dzień 23 września 1904 r. zaostrzył powszechne napięcie. W listopadzie miały miejsce pierwsze wystąpienia robotników, ale zostały szybko stłumione.
      Fala strajków, jak objęła większe ośrodki przemysłowe po "krwawej niedzieli" w Petersburgu, dotarła i do Kalisza. 31 stycznia 1905 roku robotnicy z fabryki koronek Dancyngiera wyszli na ulicę, agitując pracowników sąsiednich zakładów. Po raz pierwszy na kaliskiej ulicy zabrzmiały słowa rewolucyjnej pieśni Czerwony sztandar.
      Robotnicze wystąpienia znalazły żywy oddźwięk wśród uczniów szkół kaliskich. Już w styczniu utworzyli oni komitet strajkowy złożony z przedstawicieli gimnazjum męskiego i żeńskiego oraz szkoły realnej. Należeli do niego Sławomir Czerwiński, Walenty Machowski, Aleksander Załęski, Bernard Morawski, Eugenia Berke, Olga Ham. Komitetem kierował Sławomir Czerwiński, późniejszy minister Oświecenia Publicznego i Wyznań Religijnych w rządzie odrodzonej Polski.
      W przeddzień wystąpień, 31 stycznia 1905 r. przyjechał do Kalisza Konstanty Jakimowicz, student Politechniki Warszawskiej. W tym samym dniu wieczorem odbył się na cmentarzu tynieckim wiec młodzieży kaliskiej. Jakimowicz radził poczekać ze strajkiem, skoordynować go z wystąpieniami w innych miastach prowincjonalnych, wzywał do porozumienia się z rodzicami. Wystąpienie jego przerywano jednak okrzykami wyrażającymi niezadowolenie z kunktatorskiego stanowiska mówcy. Młodzież kaliska domagała się natychmiastowego czynu.
      Strajk rozpoczęła młodzież Gimnazjum Męskiego. W dniu pierwszego lutego dzwonek wiszący na budynku szkolnym dał znak do rozpoczęcia wystąpień. Dzwonek odezwał się podczas drugiej lekcji. Uczniowie, pomimo protestów nauczycieli i pedli, z zacietrzewieniem, tłukąc szyby, wybiegli na dziedziniec. Następnie wyszli na plac cerkiewny i udali się do gimnazjum żeńskiego, mieszczącego się przy dzisiejszym placu Kilińskiego. Tu zastali już bramę zamkniętą przez uprzedzoną wcześniej o wypadkach dyrekcję szkoły. Młodzież wyważyła drzwi, otwarła klasy i "wezwała koleżanki do opuszczenia gmachu". Dalszy ciąg wydarzeń znamy z relacji uczennicy tego gimnazjum, Marii Dąbrowskiej:
       "W gimnazjum lekcje rozpoczęły się tego dnia jak zwyczaj. W klasie panowała martwa, ospała cisza, którą wzmagał jeszcze głos wydawanej właśnie lekcji.
      [...] Nagle niezrozumiały huk przestrzelił cały gmach, niby piorun, który zda się, rozłupał mury od góry do dołu. Jednocześnie zaczęły dźwięczeć rozbijane szyby, a niewyraźna wrzawa przeobraziła się w straszny zbiorowy krzyk. Było to wdarcie się młodzieży z męskiego gimnazjum do naszego gmachu.
      Drzwi naszej klasy zatrzęsły się jak uderzone wichrem. Sztywna dama klasowa zwiędła na swym krzesełku, jakby kto ją znienacka rozpruł i wysypał trociny. Olbrzymi Moskal (nauczyciel) zatoczył się i przysiadł na stopniu katedry - piękne pułkownikówny i gubernatorówny zapiały: "Nas ub' jut".
[...] Nie wiem, w jaki sposób dostałam się w tym chaosie do swoich rzeczy ani też w jaki sposób wybiegłyśmy całym tłumem na ulicę. Wiem tylko, że od chwili kiedy jeszcze w klasie Wanda Piątkowska krzyknęła: "Precz z carską moskiewską szkołą! Niech żyje polska szkoła!", wiem, że od tej chwili wszystkie krzyczałyśmy bez opamiętania, bez wytchnienia to samo.
      Na ulicy nie zdziwiło nas to bynajmniej, że całe miasto stanęło dęba. Zdawało się nam, że nasz okrzyk zdolny jest poruszyć niebo i ziemię, a cóż dopiero ludzi. Nie myśleliśmy o tym, że tysiąc innych przyczyn wzdęło tę czarną falę tłumu, który mrowił się już na placach i ulicach. Mieliśmy przeświadczenie, że na tej srogiej fali, my dzieci, popłyniemy szalone i bezpieczne naprzód i wzwyż.
Nie wiem, czy było wtedy ciepło, czy zimno; musiała być odwilż i słońce, bo zostało mi w pamięci, że ze wszystkiego spływały niby złociste strugi.
      Wiem, że długo szliśmy podani naprzód, niby wprzęgnięci do olbrzymiego, niewidzialnego rydwanu. Wiem, że tłum, który nas otaczał, najpierw szeleścił i szumiał niby kra na wzbierającej rzece - a potem śpiewał:
      Śmiało podnieśmy sztandar nasz w górę 
      choć burza wrogich żywiołów wyje.
      Wiem, że sztandary nad nami łopotały, że dragoni stali na wylotach ulic, mimo których przepływaliśmy niby ukrop kipiący
"112.
      Pochód uczniów i uczennic udał się na ulicę Warszawską, przeszedł Rynek i wkroczył na ulicę Wrocławską aż dotarł do szkoły realnej, mieszczącej się na dzisiejszej ulicy Kościuszki (dawniej Nowoogrodowej). Na nic zdał się opór dyrekcji, nauczycieli i pedlów. Demonstranci powybijali szyby i domagali się przerwania zajęć. Po dołączeniu uczniów szkoły realnej tłum ruszył głównymi ulicami. U wylotu ulicy Warszawskiej został zaatakowany przez oddział dragonów. Demonstranci płazowani szablami rzucali w żołnierzy książkami.
      Wydarzenia zaniepokoiły władze, ponieważ wzięli w niej również udział gimnazjaliści rosyjscy: Żiżlenko, Ostrowlew, Kańkowski i Iwanczyn. Michał Żyżlenko, syn prokuratora kaliskiego sądu okręgowego, podobno nawet pierwszy agitował kolegów do wymarszu na ulicę, a Iwanczyn groził nożem dozorcy szkoły realnej, Nowakowi, gdy ten bronił wstępu do budynku.
      Gimnazjum - podobnie jak inne szkoły - zamknięto, jednak komitet utrzymywał stałe kontakty z robotnikami. Znaczna część rodziców i starszego społeczeństwa wypowiedziała się przeciw strajkującym. Za młodymi opowiedzieli się m.in. Alfons i Melania Parczewscy oraz Stanisław Bobiński z Towarzystwa Kredytowego. Młodzież odbywała zebrania i narady w domach prywatnych z udziałem delegatów z Warszawy: Józefa Starka i Kazimierza Popielawskiego. Komitet strajkowy przygotował tekst petycji, w której domagano się m.in. nauczania w języku polskim, zniesienia systemu policyjnego, prawa zakładania kółek koleżeńskich, niewydalania uczniów za przekonania polityczne, kontroli społeczeństwa nad szkołą.
      Przebieg wręczenia petycji tak opisują Tadeusz Botner i Mieczysław Michalski we wspomnieniu Strajk szkolny w Kaliszu:
      "Rano w sieniach domów, położonych w pobliżu gimnazjum, gromadziła się młodzież strajkująca wszystkich bez wyjątku klas gimnazjum, by później w liczbie ponad sto pięćdziesiąt w jednej chwili znaleźć się przed bramą gimnazjum, zamkniętą na łańcuch. Początkowo nie chciano nas wpuścić, tłumacząc, że dyrektor Anisimow jest na konferencji u gubernatora. Oświadczyliśmy, że mamy ważną sprawę i chcielibyśmy się z nim zobaczyć. Wkrótce wrócił dyrektor i wpuszczono nas na dolny korytarz, dokąd przybyli: dyrektor, inspektor oraz część personelu nauczycielskiego. Wystąpił kol. Sławomir Czerwiński i po polsku zwrócił się do dyrektora; ten oraz inspektor Silin prosili, by przemawiać w języku rosyjskim, gdyż dyrektor istotnie nie zna języka polskiego; wówczas kolega Czerwiński zwrócił się do nas wszystkich z zapytaniem, czy upoważniamy go do przemawiania po rosyjsku. Po uzyskaniu naszej zgody kolega Czerwiński wyjaśnił cel przybycia, przyczynę strajku, żądanie szkoły polskiej i przetłumaczył memoriał. Na zapytanie dyrektora, czy przemawia tylko w imieniu własnym, zebrani odpowiedzieli, że w imieniu wszystkich. Po wręczeniu memoriału i złożeniu na nim podpisów opuściliśmy gimnazjum"113.
      Szkoły zbojkotowano. Otworzono tajne komplety nauczania. Władze rozpoczęły śledztwo w sprawie strajku. Gubernator Nowosilcow wezwał rodziców Czerwińskiego, Galewskiego i Porowskiego wyrzucając im, że źle wychowali synów. Wielu uczniów usunięto z gimnazjum, kilku wydalono z "wilczymi biletami".
      Po kilku tygodniach otwarto szkoły. Nie wszyscy jednak do nich wrócili. Najbardziej byli zastraszeni uczniowie klas młodszych. Młodzież zwalczała łamistrajków; rozstawiała pikiety, ostrzegała, nawoływała do solidarności, a gdy to nie pomagało wybijała szyby w domach uczniów uczęszczających na zajęcia (wybito je m.in. w domu adwokata Sobolewskiego). Najwięcej łamistrajków było w szkole realnej. By zmusić ich do przerwania zajęć urządzono zamach bombowy. W wyniku eksplozji wyleciały prawie wszystkie szyby w budynku. Wielu zrezygnowało z dalszej nauki.
      Uczniowie, zwłaszcza wyrzuceni ze szkoły, brali aktywny udział w demonstracjach robotniczych, jakie miały miejsce na Zawodziu. Do końca roku praca w szkołach była praktycznie zdezorganizowana. Pod wpływem powszechnych żądań władze carskie zezwoliły w październiku 1905 r. na otwieranie polskich szkół prywatnych, jednakże bez uprawnień szkół państwowych. Pierwsza taka placówka rozpoczęła pracę 9 stycznia 1906 r. Była to szkoła handlowa z polskim językiem wykładowym. Do niej to przeniosło się wielu uczniów, którzy nie chcieli podejmować dalszej nauki w carskim gimnazjum.
      Strajk szkolny, przedstawiony tu z większą szczegółowością niż inne wydarzenia, był największym i najbardziej politycznie znaczącym wystąpieniem młodzieży w całych dziejach kaliskiego gimnazjum męskiego.
      W końcu lat sześćdziesiątych XIX wieku gimnazjum liczyło 18 oddziałów, w początkach lat siedemdziesiątych zlikwidowano dziewięć, co jednocześnie oznaczało radykalne zmniejszenie liczby uczniów z 700 do nieco ponad 300. Ten stan (w granicach 300-350) utrzymał się do 1914 r. Trzeba przy tym zaznaczyć, że zaledwie czwarta część chętnych znajdowała miejsce w szkołach. Tylko absolwenci szkół średnich mogli liczyć na skrócenie służby wojskowej, która i tak trwała kilka lat.
      "Jakaż więc rozpacz i żal ogarnia rodziców - pisał "Kaliszanin" - jeżeli nie mogą oddać swego dziecka wprost do gimnazjum. Z jakim złorzeczeniem na ustach odchodzą od progów gimnazjalnych i radzi nie radzi oddają swoje dzieci do zakładów prywatnych. [...] Głos biednych rodziców woła przez nasze usta: zaradźcie panowie złemu, otwórzcie na oścież bramy dla wszystkich, którzy uczyć się pragną, wymaga tego społeczeństwo, które potrzebuje pionierów postępu, wymaga kraj, w którym nigdy za wielu ludzi oświeconych być nie może"114.
      Kiedy skasowano szkoły powiatowe w Koninie, Sieradzu, Łęczycy i w Wieluniu liczba kandydatów do gimnazjum kaliskiego zwiększyła się radykalnie. Rozczarowanych przybywało. Odzywały się coraz częściej głosy utrzymane w duchu pozytywistycznego pragmatyzmu, by zmienić charakter szkolnictwa i nie powiększać nadprodukcji lekarzy, prawników i inżynierów.
      "Nie powstajemy bynajmniej przeciwko wyższemu, uniwersyteckiemu kształceniu się młodzieży naszej: popieralibyśmy je całą siłą, ale powstajemy przeciwko jednostronnemu kierunkowi tego wykształcenia. Młodzież nasza pragnie światła, gamie się do niego, pracuje chętnie umysłowo, ale jednocześnie myśleć musi o chlebie. [...] Porzuciliśmy handel, przemysł, rzemiosło odłogiem, bo splamiły tarczę herbową. Przesąd w ciągu pokoleń rozrósł się i utrwalił, że my Polacy nie mamy zdolności w tym kierunku. [...] Zacznijmy reformy od podstaw, zreformujmy szkółki niedzielne, rzemieślnicze, otwierajmy szkoły handlowe, zrzućmy pychę z serca i pogódźmy się z łokciem, kielnią i kwartą, a ci, co po nas nastąpią, błogosławić będą nam, cośmy im drogi życia ciężkie torowali"115.
       Szczupłość miejsc nie była jedyną przeszkodą w podejmowaniu nauki w szkole średniej. W gimnazjum uczyło się sporo młodzieży biednej, zdanej na własne siły i pomoc społeczeństwa. Wpis roczny do klasy wstępnej wynosił 20 rubli (później nawet 50 rubli, co stanowiło np. około 1/4 całorocznych poborów nauczyciela ludowego), do wyższych klas - 30 rubli. Za utrzymanie stancji płaciło się rocznie 120-200 rubli. Do tego dochodziły koszty przyborów szkolnych, podręczników, ubrań i drobne wydatki. Nie każda rodzina mająca dziecko w szkole, mogła sprostać takim obciążeniom finansowym. Wielu zdolnych a chętnych musiało zrezygnować z nauki. Ówczesne roczniki prasy kaliskiej pełne są informacji o imprezach organizowanych na rzecz niezamożnych uczniów w formie przedstawień amatorskich, loterii i koncertów. Kiedy zaś władze nie zgodziły się na powołanie stowarzyszenia w celu niesienia pomocy najbiedniejszym, absolwenci gimnazjum utworzyli z własnych składek stypendium imienia wspomnianych już profesorów Kowalskiego i Dąbrowskiego. Fundowano również stypendia prywatne na zasadzie zapisu testamentowego dla uczniów przynależnych do rodziny fundatora.
      Była to jednak zaledwie kropla w morzu potrzeb. Corocznie część młodzieży musiała przerywać naukę z braku funduszów. W każdym roku około 40-60 uczniów nie było w stanie uiścić wpisowego. W sprawozdaniach z imprez, których dochody były przeznaczone na rzecz niezamożnych, miejscowa prasa bardzo skrupulatnie podawała do publicznej wiadomości sposób rozdysponowania uzyskanej sumy oraz nazwiska uczniów, którzy skorzystali z zapomogi. Zdarzały się przypadki, że syn niezamożnego oficjalisty odbywał codziennie ponad dziesięciokilometrową podróż pieszo i pozostawał w szkole przez cały dzień o kromce suchego chleba.
      Niezależnie od trudnych okoliczności politycznych i ciężkich warunków materialnych w murach kaliskiego gimnazjum dojrzewało pokolenie, które ujęło w swoje ręce ster spraw politycznych i społecznych w odrodzonej Polsce. Jeden z przedstawicieli tej generacji, organizator strajku a później minister, Sławomir Czerwiński, na zjeździe w 1923 r. taką w swym przemówieniu dał ocenę szkolnych lat:
       "Nieraz zastanawiałem się nad pytaniem, co nam na drogę życia naszego dała szkoła rosyjska. Otóż nie osiągnęła ona żadnych rezultatów w tych kierunkach, w których z takim mozołem pracowała i odwrotnie w najwyższym stopniu wyrabiała w nas takie zalety, jakie za wszelką cenę chciała z dusz naszych wyplenić. Wydaje mi się więc, że jedną z takich właśnie wartości, mimowolnie kształconych przez szkołę rosyjską było uczucie bardzo ścisłej spójni społecznej, jaką zawsze mocno związani się czuliśmy. W szkole tej stanowiliśmy społeczność, której nie mogły rozbić najcięższe tarany gróźb i represji"116.

-------------

Przypisy

92   "Kaliszanin" 1875, nr 10, s. 39.
83   Informacja wg J. Wadowska, Szkoły średnie, [w:] Dzieje Kalisza, red. W. Rusińskiego, Poznań 1977, s. 443.
94   Tamże, s. 442.
95   "Kaliszanin" 1874, n-ry 95-96; 1875, nr 10.
96   Por. "Gazeta Kaliska" 1900, nr 58, s. 1.
97   J. Smogorzewski, Rys historyczny szkół kaliskich, [w:] Pamiętnik Zjazdu Wychowańców Szkół Kaliskich, Kalisz, 1923, s. 63.
98   T. Miłobędzki, Pod władzą Krupy. Wspomnienia z lat 1883-1892, [w:] tamże, s. 86-87.
99   J. Wadowska, Nauczyciele średnich szkół Kalisza w latach 1864-1914, "Rocznik Kaliski", t 6, Poznań 1973, s. 87-88.
100   Tamże.
101   Tamże, s. 94-97.
102   J. Smogorzewski, Rys historyczny, s. 63.
103   T. Miłobędzki, Pod władzą Krupy, s. 90-91.
104   Tamże, s. 95-96; ponadto J. Wadowska, Nauczyciele średnich szkół, s. 103; także nekrologi: "Tygodnik Ilustrowany" 1989, nr 328; "Kaliszanin" 1889, nr 22.
105   Grobowy wianek. Pamięci dobroczyńcy swego Xawerego Balczewskiego poświęca autor, "Kaliszanin" 1889, nr 43.
106   S. Giller, Rękopisy, Biblioteka Kórnicka. Teczka nr 2604; por. E. Polanowski, Stefan January Giller, "Rocznik Kaliski" t. XII, Poznań 1979, s. 9-22.
107   T. Miłobędzki, Pod władzą Krupy, s. 88.
108   Tekst wg tłumaczenia z "Gazety Kaliskiej" 1900, nr 273.
109   Por. J. Wadowska, Nauczyciele średnich szkół, s. 104.
110   R. Kmiecik, Wspomnienia szkolne, [w:] Pamiętnik zjazdu, s. 83.
111   J. Wadowska, Nauczyciele średnich szkół, s. 105, [w:] Pamiętnik zjazdu, s. 66, 82.
112   M. Dąbrowska, Strajk szkolny, [w:] Pisma rozproszone, Kraków 1964, s. 135.
113   T. Bortner i M. Michalski, Strajk szkolny w Kaliszu, [w:] Nasza walka o polską szkołę. Opracowania, wspomnienia, dokumenty zebrała Komisja Historyczna pod przewodnictwem prof. dr. Bogdana Nawroczyńskiego, t. I, Warszawa-Lwów 1932, s. 394-395.
114   "Kaliszanin" 1879, nr 66.
115   Dr W., Kierunek w wychowaniu, "Kaliszanin" 1884, nr 37.
116  Pamiętnik zjazdu, s. 31.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

1. MIEJSKIE GIMNAZJUM FILOLOGICZNE (1916-1923)
I PAŃSTWOWE GIMNAZJUM MĘSKIE IM. ADAMA ASNYKA (1923-1939)

Działalność szkoły w okresie odradzania się państwa polskiego

      Po wkroczeniu do Kalisza z 2 na 3 sierpnia 1914 r. ok. 800-osobowego 155 pułku piechoty pod dowództwem majora Hermana Preuskera, niemieckie władze wojskowe ulokowały się w gmachu gimnazjum. W 1916 r. okupanci opuścili budynek szkolny zezwalając na utworzenie w nim Miejskiego Gimnazjum Filologicznego Męskiego oraz Seminarium Nauczycielskiego.
      Pogarszająca się wówczas sytuacja państw zaborczych ożywiła nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości i zwiększyła ich aktywność polityczną. Polityka i problemy związane z odradzaniem się państwa polskiego miały wpływ na życie szkoły. Świadczy o tym zorganizowanie przez uczniów we wrześniu 1917 r. tzw. ofiary wstrzemięźliwości na rzecz legionistów internowanych w Szczypiornie1 oraz wywieszenie w marcu 1918 r. na gmachu szkoły czarnej chorągwi, na znak protestu i żałoby z powodu oderwania traktatem brzeskim Chełmszczyzny od Królestwa2. W listopadzie 1918 r. uczniowie najstarszych klas gimnazjum i Seminarium Nauczycielskiego ochotniczo zgłosili się w Sztabie Wojskowym Ziemi Kaliskiej, by po otrzymaniu broni rozbrajać Niemców i pełnić służbę wartowniczą. Niektórzy z nich powrócili do nauki w połowie grudnia 1918 r. po zamieszczonym w prasie apelu ówczesnego dyrektora gimnazjum Stanisława Pacholskiego, zwalniającego od zajęć szkolnych tylko tych, "którzy przedstawią zaświadczenia odnośnej komendy, że udział ich w służbie bezpieczeństwa jest niezbędny...". "Pozostali nie stosujący się do powyższego rozporządzenia zostaną wykreśleni z listy uczniów"3.
      Nieobojętni też byli wychowankowie i nauczyciele wobec wojny bolszewickiej 1919-1920. W lutym 1919 r. "Kurier Powszechny" pisał: "Uczniowie VI-tej kl. kaliskiego męskiego gimnazjum z okazji imienin prof. W. Szwedy na obronę kresów wschodnich złożyli 16 mk i 50 f w Administracji naszego pisma"4.
      Najstarsi wychowankowie bezpośrednio uczestniczyli w walce, niektórzy stracili życie. Poświęcono im później tablicę następującej treści: "Z posiewu krwi waszej Ojczyzna róść będzie. Pamięci uczniów tej szkoły poległych w obronie Ojczyzny w latach 1918-20; Dąbkowskiemu Wacławowi, Gryczyńskiemu Cyrylowi, Kozłowskiemu Januszowi, Michalskiemu Janowi, Sawickiemu Antoniemu, Szalowi Franciszkowi - Koledzy, Kalisz l listopada 1923 roku"5.
      Wojna dezorganizowała pracę szkoły, nie wszyscy chcieli podjąć przerwaną naukę, mimo zamieszczonego w prasie wezwania dyrektora o powrót do zakładu6. Sprawne funkcjonowanie utrudniał ponadto brak pieniędzy: w roku szkolnym 1918/1919 budżet szkoły przewidywał wydatki na sumę 110 000 mk i prawdopodobnie dochody w granicach 80000 mk7. Nakłady chyba były większe, gdyż pod koniec 1919 r. deficyt wynosił 168000 mk8, co skłoniło dyrektora do wprowadzenia państwowych norm płacowych dla nauczycieli. Wywołało to gwałtowną reakcję ze strony Oddziału Kaliskiego Związku Zawodowego Nauczycieli Polskich Szkół Średnich, optującego za poborami obowiązującymi w szkołach prywatnych. Związek zarzucał dyrektorowi zbyt arbitralne rządy i tak charakteryzował sytuację: "Szkoła nie powinna być terenem ciągłych walk i zatargów pomiędzy nauczycielami i kierownikiem, gdyż celem jej istnienia jest wychowanie młodzieży. Tymczasem każdy rok szkolny w Gimn. Miejs. kończy się awanturami, wywołanemi nietaktem p. P. i których echa rozchodzą się po całym kraju, pogłębiając ujemną opinię jaką Gimn. Miejskie sobie już zdobyło w sferach miarodajnych. Zgrzyt tych zatargów bardzo ujemnie wpływa na psychikę młodzieży, która i tak bardzo traci na corocznej zmianie personelu i wskutek opinii swej szkoły. Dzięki eksperymentom p. P. przecież Gimn. Miejskie w Kaliszu zostało szkołą historyczną i niektóre dokumenty związane z życiem tej uczelni zajmą miejsce w muzeach obok pamiątek z okresu rusyfikacji. Praca nauczyciela w Gimn. Miejskim dotychczas była bardzo trudna, wziąwszy pod uwagę nadzwyczaj niehygieniczne warunki pracy. Wskutek tych warunków większość personelu prawie stale chorowała, co powodowało nienormalny bieg życia szkolnego. Czyżby więc właściwym celem istnienia Gmin. Miejskiego była karyera p. Pacholskiego?"9
      Aby umożliwić niezamożnym uczęszczanie do szkoły, Magistrat zwalniał część uczniów z wpisowego (w 1918/1919 było takich 30, a Dyrekcja Szczegółowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego przyznawała pięć stypendiów im. Ścibora-Chełmskiego. Na wpisowe dla najbiedniejszych przeznaczano prócz tego dochody z koncertów chóru szkolnego. W 1918/1919 r. nie płaciło wpisowego 10% uczniów10.
       Mimo trudności finansowych z roku na rok wzrastała liczba wychowanków: w 1916/1917 było ich zaledwie 130 w 5 klasach (6 otrzymało chlubną promocję: Żarnecki, Wartski, Fibigier Alfred, Frenkel, Szartenberg i Sawicki), w 1917/1918 - 290 w 6 klasach, w 1918/1919 - 442 w 11 oddziałach klas I-VII. W czteroklasowym Seminarium Nauczycielskim znajdowały się 2 oddziały, w których na przyszłych pedagogów szkół powszechnych przygotowywało się aż 40 wychowanków nie płacących wpisowego11. Tak znaczny wzrost liczby uczniów zmusił dyrekcję do ograniczenia przyjęć do klas niższych. W 1918 r. szkoła posiadała gabinety: fizyczny, chemiczny i przyrodniczy "dostatnio zaopatrzone". O wyposażeniu placówki w pomoce naukowe tak pisano w "Kurierze Powszechnym": "Co się tyczy inwentarza szkolnego i pomocy naukowych, to wobec zniszczenia pozostałości po dawnem gimnazjum rządowem, miasto zmuszone było dotychczas przeznaczyć na ten cel przeszło 20 000 [...] Z smutnej pamięci czasów rosyjskich pozostała biblioteka, licząca 15 000 dzieł, wśród których sporo jest cennych i starych. Spotkać tam można dzieła nawet z XVI wieku"12.
      Kłopoty Miejskiego Gimnazjum pogłębiał spór między ugrupowaniami lewicowymi, domagającymi się szkoły bezpłatnej i świeckiej, a prawicą pragnącą zakładów elitarnych i wyznaniowych. Pierwszy polski program oświatowy przygotowywany w grudniu 1918 r. przez Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, socjalistę Ksawerego Praussa zapowiadał "zjednoczenie szkolnictwa wszystkich dzielnic Polski pod jednym zarządem" i "przygotowanie projektów ustaw szkolnych, które obowiązywać będą na całym obszarze ziem polskich". Szkolnictwo średnie ogólnokształcące miało polegać na "wydzieleniu niższych klas i połączeniu ich ze szkołami powszechnymi oraz na utworzeniu klas wyższych, 5-letnich gimnazjów kilku typów"13. Program Praussa wprowadzający zasadę oświaty tolerancyjnej, ze świeckimi nauczycielami i z duchownymi prowadzącymi tylko obowiązkową naukę religii, poparł w kwietniu 1919 r. Związek Polskich Nauczycieli Szkół Powszechnych (późniejszy Związek Nauczycielstwa Polskiego) na I Ogólnopolskim Wielkim Zjeździe Nauczycielskim. Zdecydowano wówczas pozostawić w szkolnictwie średnim pewne zasady ustrojowe i programowe z okresu okupacji niemiecko--austriackiej. Wśród zakładów średnich przeważać miały 8-klasowe gimnazja różnych typów (klasyczne z łaciną i greką, humanistyczne z łaciną lub matematyczno-przyrodnicze), do których można było uczęszczać po ukończeniu 4 klas szkoły powszechnej. Szkolnictwo średnie podlegało kuratoriom okręgów szkolnych.

UPAŃSTWOWIENIE SZKOŁY W 1923 ROKU
ADAM ASNYK PATRONEM. ZMIANY ORGANIZACYJNE I PROGRAMOWE

      W 1923 r. Seminarium Nauczycielskie przeniesiono do Liskowa, a Miejskie Gimnazjum z inicjatywy wychowanków - prezydenta R.P. Stanisława Wojciechowskiego i Sławomira Czerwińskiego, zostało upaństwowione otrzymując nazwę: Państwowe Gimnazjum Humanistyczne im. Adama Asnyka14. Treść aktu przekazania była następująca: "W imieniu Magistratu miasta Kalisza wyżej wymienieni przedstawiciele oświadczają, iż oddają Państwu Polskiemu na własność Gimnazjum Miejskie istniejące od 1916 r. mieszczące się w gmachu szkolnym państwowym przy ul. Grodzkiej. Kuratorium ze swej strony szkołę tę przyjmuje, tak że na mocy tego aktu staje się ona od dnia l listopada 1923 r. Państwowym Gimnazjum im. Adama Asnyka"15.
      Upaństwowienie gimnazjum przyczyniło się do reaktywowania Towarzystwa Wzajemnej Pomocy b. Wychowanków Szkół Kaliskich. Wprawdzie 18 III 1920 r.: "Wobec małego zainteresowania, jakie wzbudza nasze Towarzystwo między b. wychowańcami szkół kaliskich i stałego zmniejszania się liczby członków, postanowiono zakończyć rachunki Towarzystwa, zaprosić komisję rewizyjną i następnie zwołać ogólne zebranie, na porządku którego postawić likwidację Towarzystwa", lecz 18 XI 1923 r. na zebraniu pod przewodnictwem wychowanka Gimnazjum Filologicznego, ministra sprawiedliwości - Włodzimierza Wyganowskiego, uratowano Towarzystwo; zostały wybrane nowe władze i uchwalono szereg zmian w statucie16. Ustalono wkrótce, że "działalność Towarzystwa powinna się skoncentrować przede wszystkim około niesienia pomocy młodzieży akademickiej, pochodzącej ze szkół kaliskich i to głównie przez ułatwienie jej zdobywania mieszkań i zmniejszania trudności materialnych, związanych z pobytem w miastach uniwersyteckich"17.
      W państwowym już gmachu dokonano wewnętrznej przebudowy i zakupiono niezbędne pomoce naukowe. Zlikwidowano klasy podwstępne, odpowiadające 2 klasie szkoły powszechnej i oddziały wstępne na poziomie 3 klasy "powszechniaka". Naukę w gimnazjum można było podjąć po ukończeniu 3 klasy szkoły powszechnej i zdaniu egzaminu wstępnego. Gimnazjalistą można więc było zostać w wieku 10 lat. Zdarzało się, że zdolny uczeń po ukończeniu 7-klasy szkoły powszechnej zdawał egzamin od razu do IV klasy gimnazjum18. Ponieważ nauka w gimnazjum (bez oddziału podwstępnego i wstępnego) trwała 8 lat, niektórzy chodzili do szkoły przy ul. Grodzkiej dziesięć lat, nie powtarzając klasy. Mogło to pozostawić silny ślad na psychice wychowanków: głębokie przywiązanie do zakładu i trwałe więzi przyjaźni, tak widoczne podczas zjazdów koleżeńskich. Zdecydowanie odmienny od dzisiejszego charakter szkolnej społeczności wynikał również z młodego wieku początkujących gimnazjalistów, z dużej różnicy wieku między uczniami klas I i VIII oraz z faktu, że była to szkoła męska.
      Do 1926 r. w Gimnazjum im. A. Asnyka dominowały idee tzw. wychowania narodowego, m.in. za sprawą dyrektora S. Pacholskiego (absolwenta uniwersytetu niemieckiego, znanego z narodowo-demokratycznych przekonań, które eksponował również jako prezes endeckiego Towarzystwa Nauczycieli Szkół Średnich i Wyższych). O jego bezkompromisowości w kwestiach ideologicznych świadczy wprowadzenie do umów o pracę zawieranych z nauczycielami, punktu zakazującego należenia do innej organizacji zawodowej niż TNSSiW19.
      Zamach stanu Piłsudskiego w 1926 r. niechętnie przyjęli zarówno uczniowie, jak i grono pedagogiczne. Wymierzony był bowiem w życzliwego szkole prezydenta, Stanisława Wojciechowskiego. Nastroje panujące wówczas w gimnazjum tak wspomina A. Braude: "Jeden z naszych profesorów, a może sam dyrektor, na wieść o rozgrywających się w Warszawie wypadkach, wystąpił do nas zebranych w auli szkolnej z przemową. Staliśmy w rzędach, my malcy bliżej wielkiego portretu wychowanka naszego gimnazjum prezydenta Wojciechowskiego, starsi uczniowie w dalszych rzędach. - Stała się rzecz okropna - ciągnął mówca - jeden z obywateli naszego państwa, w zmowie z wrażymi siłami, ważył się podnieść świętokradczą dłoń na majestat Rzeczypospolitej. W stolicy leje się krew. Ucałujmy tę naszą świętą ziemię ojczystą, rzućmy się na kolana i błagajmy Boga o miłosierdzie. Spojrzałem na kozią bródkę na portrecie i zrobiło mi się żal starszego pana i naszej zdradzonej ziemi. Miałem łzy w oczach. Natychmiast po powrocie do domu pobiegłem do ogrodu i ryjąc nosem w jakieś kretowisko całowałem umęczoną polską ziemię. "[...] w klasach szkolnych zjawiły się portrety wielkiego marszałka i prezydenta Mościckiego, ale portret pana z bródką wisiał w auli gimnazjalnej nadal, chyba aż do wybuchu wojny"20.
      Dyrektor Pacholski nie ukrywał antypatii do nowych władz, choć one próbowały go bezskutecznie pozyskać propozycją objęcia stanowiska kuratora okręgu szkolnego łódzkiego21. W 1931 r. wbrew poleceniu kuratora nie ukarał uczniów uczestniczących w rozruchach ulicznych, co było przyczyną jego służbowego przeniesienia do Płocka (zginął później spalony żywcem w łódzkim Radogoszczu w 1945 r.). Następcą Pacholskiego został Jan Wojtaszewski, kierujący zakładem w roku szkolnym 1931/1932, po nim dyrektorami byli: Leopold Badzian (1932-1934) i Ludomir Fabrycy (1934-1939).
      Po przewrocie majowym do oświaty wprowadzono tzw. "wychowanie państwowe", przeciwstawiając je dotychczasowemu endeckiemu "wychowaniu narodowemu". "Wychowanie narodowe" uznano za przeżytek niewoli, twierdząc iż w okresie niepodległości należy kształtować postawy lojalności wobec państwa, budzenia szacunku dla jego symboli i władz. Ponieważ suwerenne państwo polskie symbolizował Józef Piłsudski, z niego uczyniono ideał wychowawczy i wzór osobowy. W 1929 r. nowy minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego - Sławomir Czerwiński, absolwent szkoły przy ul. Grodzkiej, w wygłoszonym w Poznaniu przemówieniu pt. O ideał wychowawczy szkoły polskiej, za najważniejsze zadanie placówki oświatowej uznał kształtowanie "bojownika - pracownika", karnego i pracowitego, łączącego działanie pozytywistyczne z romantycznym entuzjazmem w wykonywaniu obowiązków obywatelskich wobec państwa22.
      Po nagłej śmierci Sławomira Czerwińskiego w 1931 r. ideę wychowania państwowego wcielał w życie Janusz Jędrzejewicz, który opracował reformę szkolną uchwaloną przez Sejm 11 marca 1932 r. Nowa ustawa w miejsce jednolitego ośmioletniego gimnazjum wprowadzała dwustopniową szkołę średnią, której niższym stopniem było czteroletnie jednolite gimnazjum (przyjmujące kandydatów po VI klasie szkoły powszechnej i zdaniu egzaminu wstępnego) oraz dwuletnie liceum z czterema specjalizacjami: klasyczną, humanistyczną, matematyczno-fizyczną i przyrodniczą23. "Asnyk" prowadził
      2 ciągi licealne: humanistyczny i przyrodniczy. Ukończenie gimnazjum dawało tzw. małą maturę, zaś liceum - było podstawą do uzyskania świadectwa dojrzałości (duża matura). Przekształcenie dotychczasowego 8-letniego gimnazjum na 6-letnie (gimnazjum i liceum) zaczęto od wstrzymania z dniem l lipca 1932 r. przyjmowania uczniów do klasy I. We wrześniu 1933 r. klasy II zamieniono w klasy I-wsze, w czerwcu 1934 roku klasy III przekształcono w klasy I czteroletniego gimnazjum. Pierwsi absolwenci zreformowanego gimnazjum, jeśli nie chcieli poprzestać na małej maturze, w roku szkolnym 1937/1938 po zdaniu egzaminu stali się uczniami I klasy liceum ogólnokształcącego. Ponieważ w roku szkolnym 1937/1938 w "Asnyku" nie zorganizowano klas pierwszych typu humanistycznego i przyrodniczo-matematycznego (utworzono natomiast Liceum Pedagogiczne) uczniowie zdawali egzamin i przez rok uczęszczali do Liceum im. T. Kościuszki. W następnym roku wrócili do swojej szkoły.
      Tworzenie sześcioletniej Jędrzejewiczowskiej" szkoły średniej zakończono w czerwcu 1939 r. gdy po raz pierwszy i ostatni zarazem licea opuścili "zreformowani" maturzyści. W roku szkolnym 1938/1939 ukazały się nowe programy nauczania oraz przepisy dotyczące klasyfikowania, promowania, egzaminowania i wydawania świadectw24. Etat nauczyciela tygodniowo liczył 30 godzin dydaktycznych, uczniowie mieli średnio 32 lekcje, z czego ok. 1/3 poświęcano na zajęcia praktyczne. Roczna opłata za naukę w latach trzydziestych wynosiła 180 zł, ale część uczniów płaciła tylko połowę tej stawki, a niektórzy byli nawet od niej zwolnieni25. Przebieg i efekty reformy w Państwowym Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka sprawdzał Wacław Jędrzejewicz, który wizytował placówkę w 1935 r. Pochwały udzielane nauczycielom i uczniom świadczyły o zadowoleniu ministra z pracy.

ŻYCIE SZKOŁY

      W okresie międzywojennym bez istotniejszych zmian funkcjonował system nagród i kar stosowanych przez grono pedagogiczne wobec wychowanków.
      Rada pedagogiczna (początkowo zwana Komitetem Pedagogicznym), oprócz obniżenia stopnia ze sprawowania, podejmowała decyzję o udzieleniu "publicznej nagany" lub "zagrożenia wydalenia" (consilium abeundi) zwanego przez uczniów "konsylem". Następnego dnia po podjęciu przez radę pedagogiczną uchwały, woźny Władysław Graczyk podczas lekcji obchodził wszystkie klasy z grubym, czarnym zeszytem w którym zapisane były ogłoszenia i komunikaty zwane "kurendami". Profesor prowadzący lekcję odczytywał naganę lub "konsyla", a następnie podpisem potwierdzał podanie wiadomości całej klasie. Kara obowiązywała przez pół roku. Jeśli w tym czasie posiadający naganę znowu "podpadł" otrzymywał consilium, jeżeli miał już "konsyla" został wydalony ze szkoły26. Niektórych przed ostateczną karą ratował na posiedzeniu rady pedagogicznej wyrozumiały i życzliwy dyrektor Pacholski, zwany "Cojsem" (bo tak nazywał Zeusa posługując się niemiecką fonetyką łaciny). Uchronił przed konsekwencjami m.in. Jana Wernera, późniejszego dziennikarza, gdy ten jako jedyny uczeń nie napisał pocztówki do Piłsudskiego przebywającego na Maderze27. Na tym zresztą kłopoty Wernera nie skończyły się. Musiał on zdawać na maturze religię: "A poszło o spór z prefektem, który żądał stuprocentowej obecności katolików na przemarszu z orkiestrą do kościoła i na nabożeństwie szkolnym. Ja zaś prowadziłem swoich harcerzy już o niedzielnym świcie za miasto, do lasu, i stwierdziłem, że tam chłopcy mniej grzeszą, niż wymykając się z mszy na papierosa i piwo. Na uwagę prefekta, że ważna jest nauka z ambony, zachowałem się sceptycznie, ba, nawet lekceważąco. Za to spotkała mnie dwója z religii na najbliższy kwartał, a potem ustny egzamin na maturze. Dostałem z dogmatyki pytanie o kosmologiczny dowód istnienia Boga, a potem z etyki imperatyw kategoryczny Kanta. Wywiązała się dyskusja między mną, księdzem i filozofem Pacholskim. Reszta komisji była raczej znudzona. Ksiądz chciał mnie haczyć jeszcze o inne sprawy, ale dyrektor rubasznie mu przerwał i z czwórką wyrzucono mnie z sali"28. Podobny przypadek, raczej rzadki, przytrafił się T. Pniewskiemu i J. Zieleniewskiemu, którzy w 1933 r. w klasie maturalnej wywołali niepożądaną przez księdza dyskusję na temat budowy wszechświata i psychologii zwierząt. Próby podważenia teologicznych argumentów księdza B. Osadnika czasami kończyły się otrzymaniem oceny dostatecznej z religii, co w klasie maturalnej oznaczało konieczność zdawania egzaminu maturalnego z tego przedmiotu29. Piątkę z religii, szczególnie uczniom mieszkającym na stancji u ks. Osadnika, zapewniało natomiast bezdyskusyjne wysłuchiwanie dowodów na istnienie Boga. Ksiądz prefekt cenił także młodzieńców regularnie uiszczających różnego rodzaju składki, np. na Stowarzyszenie Anioła Stróża, Krucjatę Eucharystyczną, Sodalicję Mariańską, misje w Afryce (problemem tym zajmowało się kolportowane w szkole pismo "Murzynek"), na sztandar i dętą orkiestrę uczniowską, będącą chlubą szkoły. J. Werner tak wspominał prefekta: "Był postacią wyróżniającą się w gronie pedagogicznym i w całej szkole. Namiętny jałmużnik wciąż zbierał datki na cele misyjne, propagandowe, ogólnoświatowe, krajowe i lokalne. Stale wskutek tego roztargniony, błyskawicznie trzeźwiał, gdy np. nie zgadzał się rachunek ze szkolnym ofiarodawcą. Ksiądz rozdzielał korepetycje zarówno uwzględniając wnioski Samopomocy, jak też kierując się własnym rozeznaniem. Chłopak, który pchał się przez gimnazjum nie mając dostatecznego zaopatrzenia z domu czy od opiekunów, na pewno u "Asnyka" nie zginął. Musiał oczywiście, sam coś umieć. Poza potrzebującymi z konieczności życiowej otrzymywali korepetycje również inni, ale rzadko"30. Co niedzielę ks. Osadnik prowadził uczniów ustawionych czwórkami, przy dźwiękach orkiestry szkolnej do kościoła św. Józefa lub św. Mikołaja na "religijne pienia". Zamiejscowi nie mogący uczestniczyć w nabożeństwie musieli w poniedziałek doręczyć księdzu zaświadczenie o uczestnictwie w mszy w innej miejscowości31.
      Przeciwieństwem konserwatywnego ks. Osadnika był ks. Andrzej Rokosz, niechętnie chodzący w sutannie. Przechadzał się zawsze z laską i nieustannie trzymał fajkę, którą odkładał tylko wtedy, gdy z wychowankami grał w piłkę.
      Wśród profesorów osobowością wyróżniał się polonista Bronisław Łaba, zwany "Kusym" z powodu małego wzrostu. Jego ostre, przenikliwe spojrzenie paraliżowało co mniej odpornych psychicznie lub słabiej przygotowanych z lekcji - gdy więc wywołany do odpowiedzi z gramatyki Szobera lub ulubionej przez profesora Trylogii Sienkiewicza, zbyt długo namyślał się czy jąkał, profesor do czarnego notesu wpisywał dwóję, uzasadniając ją słowami: "Ty krótko, ja też krótko". Bezlitosny wobec nie potrafiących posługiwać się poprawną polszczyzną (miały z tym trudności zwłaszcza dzieci chłopskie), zaskakiwał wrażliwością na niedostatek, z własnej pensji opłacając stancję najbiedniejszym wychowankom32.
      Nikt natomiast nie mógł równać się fantazją z geografem Antonim Pstrokońskim. T. Pniewski wspomina: "Wysoki, tęgi z grubą złotą dewizką na wydatnym brzuchu, z sarmackim wąsem, nigdy nie wylewał za kołnierz napojów, które pija się zwykle z kieliszków. Stąd też czasami na lekcji mogliśmy obserwować skutki działania tych pobudzających eliksirów, a zdarzało się i tak, że po interwencji dyrektora Pacholskiego pokonany pedagog musiał zejść z katedry. Nasz geograf, choć nigdy nosa nie wytknął poza granice kraju, potrafił z taką swadą opowiadać o dalekich egzotycznych krajach, jakby zjeździł glob ziemski setki razy we wszystkich możliwych kierunkach. Opowiadania te były bardzo sugestywne, poparte żywą gestykulacją i mimiką, w czym ogromną rolę odgrywały jego krzaczaste brwi i wiecha wąsów. Czasami wydawało nam się, że na katedrze siedzi jakieś egzotyczne zwierzę lub inny stwór, o którym właśnie profesor opowiadał - i że tylko od niego zależy, czy owo monstrum nie skoczy nagle między ławki"33. A. Pstrokoński był wielkim zwolennikiem pieszej turystyki po wsiach i miasteczkach Ziemi Kaliskiej. Uczniowie nocowali przeważnie na sianie, profesor zaś przedkładał nade wszystko nocleg w karczmie, łącząc w ten sposób pożytki turystyki z przyjemnościami gospody34.
      Jedną z postaci, która mocno zapadła w pamięci wychowanków była nauczycielka historii, dr Melania Brokmanowa. Nie ukrywała sympatii do socjalizmu, co było zaskakujące, ponieważ wywodziła się z kaliskiej burżuazji. Dzięki niej uczniowie mogli dowiedzieć się więcej o marksizmie niż z podręcznika historii zawierającego jedno zdanie o Kapitale Marksa. Za podstawowe źródło wiedzy uważała encyklopedie i roczniki statystyczne. "Zajrzyj do encyklopedii poszukaj w statystyce" - to jej ulubione powiedzenie35.
      Często oprowadzała wychowanków ulicami miasta opowiadając o zabytkowych budowlach i stylach architektonicznych. Jednak najbardziej pamiętano budzące strach nawet wśród największych łobuziaków, repetycje przedokresowe, gdy profesor Brokmanowa pytała z "kursu", "biegając" po epokach w tę i z powrotem. Okupację przeżyła w Warszawie pod zmienionym nazwiskiem (jej syn, wychowanek "Asnyka" zginął w powstaniu warszawskim), a po wojnie była dyrektorem departamentu w Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego. Zginęła tragicznie w 1958 r. potrącona przez samochód36.
      Osobliwym nauczycielem był matematyk, Karol Kuczewski, ze względu na niski wzrost, krępą budowę ciała i łysinę zwany "Globusem". Miał doniosły głos i specyficzny sposób mówienia ze wschodnim akcentem oraz charakterystycznymi powiedzonkami i zwrotami. Wypowiadał się wolno, dobitnie i tak głośno, że sprawiało to wrażenie krzyku. Przebywając na korytarzu z łatwością mogli zorientować się, w której klasie "Globus" ma lekcję i co mówi. Do wychowanków zwracał się per "kolego", co nie przeszkadzało mu czasami "kolegów" nazywać tumanami, bezmózgimi, durniami itp. i co oni przyjmowali z życzliwą wyrozumiałością. Kiedy pod koniec maja 1945 r. na płotach i murach Kalisza pojawiły się napisy "Globus", był to dowód odrodzenia się życia szkolnego i powrotu profesora do pracy w "Asnyku"37. Przestał uczyć po tzw. frontalnej wizytacji w 1950 r. ponieważ odmówił przygotowywania konspektów lekcyjnych, za co kurator dyscyplinarnie przeniósł go na emeryturę. Odwołał się do ministra, który przywrócił mu prawo do uczenia. Wtedy K. Kuczewski sam poprosił o przeniesienie na emeryturę.
      Z wielką pasją i pedagogicznym talentem matematyki i fizyki w latach dwudziestych i trzydziestych uczył Teodor Botner. Rzadko kiedy jednak wychowankowie lubili te przedmioty tak, jak swojego profesora, chociaż "papa" Botner robił wszystko, by swoje fascynacje przekazać wychowankom. Jego zamiłowanie do fizyki objawiało się szczególnie w czasie różnych doświadczeń w gabinecie fizycznym. Eksperyment powtarzał tak długo, aż jak mawiał "królik wyskoczył z cylindra", cieszył się przy tym jak dziecko38.
      Wiele przeżyć dostarczały wychowankom lekcje języka polskiego i łaciny prowadzone przez Stanisława Krzysika (uczniom sprowadzał z Lwowa czasopismo "Filomata"). Jego zachwyt nad literackimi arcydziełami udzielał się wychowankom tak, że "...nawet najbardziej tępa głowa w klasie dostrzegała nagle niewysłowione piękno dzieł wieszczów. Chwilami czuło się nawet, jak po klasie przebiega dreszcz zachwytu nad niepojętymi dotąd strofami i zaklęta w ciszę ekstaza trwała... aż do dzwonka"39. Fascynacja lekcjami i osobowością profesora musiała być wyjątkowo silna, skoro autor powyższych słów utrzymywał serdeczną korespondencję ze swym nauczycielem aż do jego śmierci w 1986 r. (S. Krzysik zmarł w Poznaniu w wieku 99 lat).
      Zupełnie innego rodzaju atrakcje występowały na lekcjach języka francuskiego lub geografii u Włodzimierza Kłossowskiego ("Pomidor"). Tadeusz Pniewski tak je wspomina: "Profesor Kłossowski słynął także z tego, że miał swój własny niezawodny sposób na uciszenie kręcących się i rozmawiających w czasie lekcji uczniów. Najpierw zwracał uwagę delikwentowi w swoim niezrównanym żargonie: "Nie trajluj, sztrabanclu jeden!" A gdy to nie pomagało, dawał porozumiewawcze znaki siedzącemu z tyłu uczniowi, który wówczas wstawał, brał w obie ręce książkę lub atlas i walił w głowę siedzącego przed nim rozgadanego sztrabancla. Profesor był w siódmym niebie, trząsł się ze śmiechu, jego małych oczek w ogóle nie było widać, a na brzuchu zabawnie podskakiwała gruba złota dewizka, którą nosił podobnie jak profesor Pstrokoński. Klasa poczuwała się do solidarności z profesorem i także trzęsła się ze śmiechu, razem zresztą z ukaranym uczniem. Był to oczywiście śmiech fortissimo. Stado wariatów ryczało przez co najmniej pięć minut korzystając z okazji, że może się wykrzyczeć. A te pięć minut bliżej dzwonka też się liczyło"40.
      Profesor Kłossowski zachowywał jednak pełną kontrolę nad tymi wybuchami wesołości, czego nie można powiedzieć o Kazimierzu Makowskim, nauczycielu śpiewu, którego zajęcia uczniowie nazywali "lekcjami zgrywów". Profesor, rozmiłowany w muzyce, ze swoją dobrocią wzdragający się przed radykalnymi metodami uspokajania uczniów, zupełnie nie panował nad klasą szalejącą niczym tabun dzikich koni. Stukając czarną pałeczką dyrygencką w pulpit pierwszej ławki próbował bezskutecznie uspokoić wychowanków wyjących raczej niż śpiewających: "A to komar z dębu spadł"41. Śpiew obowiązywał do klasy VI włącznie, podobnie jak prace ręczne zwane "slojdami", co było słowem pochodzenia skandynawskiego, oznaczającym wyrabianie umiejętności manualnych. Na lekcjach uczniowie lepili figurki z plasteliny, kleili z papieru różne przedmioty, rzeźbili w drewnie lub wycinali z dykty laubzegą. W szkole nie było specjalisty od prac ręcznych, zatrudniono więc nauczycieli rysunku, śpiewu lub rzemieślnika42.
      Postrachem uczniów był Stefan Adamczewski uczący łaciny i języka niemieckiego, surowy i stawiający dużo ocen niedostatecznych. Przy tłumaczeniu tekstów łacińskich na język polski, oprócz przekładu dosłownego żądał jeszcze literackiego, a po wielu wspólnych przeróbkach i poprawkach powstawał tekst mało zbliżony do pierwotnego. Nie ratowało ucznia przed dwójką dokładne tłumaczenie na język polski, jeśli nie mając fantazji nie zadowolił profesora literacką wersją przekładu43. W tej sytuacji jedynym sposobem uniknięcia oceny negatywnej było danie profesorowi okazji do przeprowadzenia śledztwa w celu ustalenia sprawców jakiegoś szkolnego przewinienia, ponieważ było to jego pasją. Takim wykroczeniem było najczęściej rozbicie szyby. Przed lekcją każdy z uczniów dawał 10 groszy aby uzbierać 4 zł (tyle kosztowało oszklenie), następnie rozbijano szybę, dyżurny meldował wchodzącemu do klasy profesorowi o wypadku i - ku zadowoleniu wszystkich - zaczynało się oczekiwane śledztwo, kończące się wraz z dzwonkiem niewykryciem sprawcy. Zapadała wówczas decyzja o wspólnym opłaceniu szkody44.
      W każdej klasie było z reguły kilkunastu katolików, o kilku mniej wyznawców judaizmu i ewangelików. Gdy przychodziła lekcja religii, starozakonni udawali się do profesora Bukiego, ewangelicy do pastora Wendego. Ale nie tylko wyznanie i narodowość dzieliły uczniów. Najbardziej chyba dzieliło ich pochodzenie społeczne i stan majątkowy rodziców. Synowie ludzi z tzw. wolnych zawodów, właścicieli kamienic i posiadaczy ziemskich stanowili grupę wyróżniającą się eleganckimi ubiorami i sposobem bycia; w salonach i okolicznych dworach urządzali ekskluzywne prywatki w ściśle dobranym towarzystwie. Inną grupę stanowili uczniowie pochodzący z okolicznych wsi i miasteczek, mieszkający na stancjach u ks. Osadnika i pań: Słoneckiej, Denel czy Kryńskiej. Ponieważ u pani Kryńskiej rygor był mniejszy, zapraszano kolegów na grę w karty (pasją uczniów była też gra w bilard w bilardowni Szulakowskiego na ul. Wiejskiej - dziś Pułaskiego)45. Podział wśród młodzieży zaczął się nieco zacierać od 1928 r. po wprowadzeniu obowiązku noszenia granatowych szkolnych mundurków o wojskowym kroju z krótkimi spodenkami w klasach niższych, z długimi w wyższych. Na kołnierzach widniały aksamitne bordowe prostokąty z naszywkami: kl. I nosiła jedną srebrną, IV - cztery srebrne, V - jedną naszywkę złotą, VI - dwie złote, zaś VII - trzy złote, a VIII (maturalna) miała słońce haftowane złotem, dlatego maturzystów nazywano "słonecznymi ludźmi". Kołnierze ozdabiano białą lamówką, niektórzy eleganci nosili też białe chusty. Zamożniejsi uczniowie mieli 2 mundury - na zabawy i uroczystości szkolne chodzili w galowych, różniących się od zwykłych bordowymi lampasami na spodniach (szasery) i podwójnymi sprzączkami zapinającymi gumki przy lakierkach. Nakrycie głowy - rogatywka miała bordowy otok, skrzyżowane na denku takież wszywki, sztywny daszek, złoty sznurek i metalowy znaczek w kształcie tarczy, na której znajdowały się litery GHA (Gimnazjum Humanistyczne im. Asnyka), orzeł i dwie gałązki laurowe na bokach. Czapka nie mogła wszelako wyglądać jak nowa, zdradzała bowiem nowicjusza. Początkujący gimnazjaliści moczyli więc ją w wodzie, ugniatali w rękach i czyścili nią buty. Szkolna tradycja nakazywała, by w dniu, w którym miała odbyć się studniówka, klasa VII poprzecinała w szatni żyletkami na 4 części denka czapek maturzystów - równo pomiędzy bordowymi wszywkami. W domu - mamy lub sympatie maturzystów - zszywały nacięcia wielkimi ściegami białą nitką, aby było widać, że czapka należy do kończących naukę. Z powodu bordowego koloru występującego na czapkach i w umundurowaniu, "asnykowców" nazywano w mieście "burakami", natomiast uczniów Gimnazjum im. T. Kościuszki noszących czapki z zielonymi otokami - "żabami"46.
      W okresie międzywojennym do Gimnazjum im. A. Asnyka uczęszczało każdego roku najczęściej ponad 400 uczniów, stan ten ilustruje poniższe zestawienie:

 

Rok Liczba uczniów Rok Liczba uczniów
1922/1923 518 1928/1929 434
1923/1924 606 1929/1930 438
1924/1925 530 1930/1931 444
1925/1926 471 1931/1932 440
1926/1927 406 1932/1933 335
1927/1928 408 1933/1934 276

      W roku szkolnym 1933/1934 liczba uczniów była najmniejsza w całym okresie międzywojennym - w okresie późniejszym każdego roku było ich ok. 400.
      W latach 1918-1928 egzamin maturalny zdało 158 uczniów, w latach 1923-1939 wydano 425 świadectw maturalnych (w latach 1923-1933 maturę uzyskało 225). Pierwszą po odzyskaniu niepodległości w 1919 r. zdało tylko 7, np. w 1924 - 19, w 1928 - 30, w 1933 - 24 uczniów. W roku szkolnym 1938/1939 szkoła miała 8 klas gimnazjalnych (4 tzw. ciągi po 2 oddziały i l klasę liceum humanistycznego. Każda liczyła ok. 35 uczniów - razem było ich ponad 300. Średnio w okresie międzywojennym świadectwo dojrzałości rocznie uzyskiwało dwudziestu kilku absolwentów, podczas gdy do klas pierwszych przyjmowano każdego roku 8047. Spośród 52 przyjętych do jednej z klas pierwszych w 1931 r., do małej matury w 1937 r. przystąpiło 23 uczniów.
      Fragmentaryczność powyższych danych wynika ze zniszczenia w czasie okupacji prawie całej dokumentacji szkolnej. Można jednak wnioskować, że "dublowanie" klasy występowało nagminnie, a do matury dochodzili najzdolniejsi i najwytrwalsi (w 1917 r. w dwóch klasach 30% uczniów nie promowano, w całej szkole 17%, zaś pokaźna liczba wychowanków otrzymała promocję warunkowo). Uzyskanie świadectwa dojrzałości było znaczącym sukcesem, skoro co roku lokalna prasa podawała pełną listę absolwentów tytułując ich "panami".
     24 sierpnia 1939 r. szkołę zamieniono na koszary 73 Batalionu Wartowniczo-Etapowego i dopiero w nocy 3 września budynek opuścili ostatni żołnierze oraz uczniowie pełniący ochotniczą służbę wartowniczą.
      Wielu wychowanków po napaści Niemiec na Polskę weszło w skład 25 Kaliskiej Dywizji Piechoty gen. Franciszka Altera, stoczyło bój o Łęczycę, walczyło pod Uniejowem i Kutnem, wzięło udział w obronie Warszawy. Po klęsce wrześniowej część dostała się do niewoli niemieckiej, wielu zginęło w powstaniu warszawskim, obozach koncentracyjnych w Dachau, Gross-Rosen, Mauthausen, Oświęcimiu, bądź zostało rozstrzelanych za udział w ruchu oporu. Niemal wszyscy (z nielicznymi wyjątkami) zostali wierni słowom profesora Pstrokońskiego, który do sztambucha swojego wychowanka wpisał: "Pamiętaj zawsze, żeś się urodził Polakiem! Życie dla Boga i praca dla Ojczyzny są twoim obowiązkiem!48
      Niemcy wkroczyli do Kalisza 4 września 1939 r. nie napotykając oporu. Szkołę zajęli żołnierze, a salę gimnastyczną przeznaczono na stajnię. Od jesieni 1939 r. do wiosny 1940 r. w gmachu gimnazjum mieścił się obóz dla Niemców bałtyckich, sprowadzonych na osiedlenie. To właśnie oni zlikwidowali pracownię fizyko-chemiczną i przyrodniczą, natomiast dokumenty szkolne i książki z biblioteki powyrzucali przez okna i spalili, uniemożliwiając woźnemu F. Adamiakowi ich ratowanie (grożąc, że i jego wrzucą do ognia).
      Wiosną 1940 r. w budynku usadowiło się gestapo. Wewnątrz dokonano przebudowy, by przystosować gmach do celów biurowych i aresztanckich. Rozebrano salę gimnastyczną, zlikwidowano balkon w auli, wokół szkoły wycięto stare kasztany, a znajdujący się w odległości ok. 60 m kanał miejski Niemcy zasypali, m.in. książkami z bibliotek kaliskich, tworząc pas zieleni. W prawej części budynku, na parterze znajdował się gabinet komendanta, majora Krauzego; obok niego centrala telefoniczna, piwnice zamieniono na cele. Przy wejściu do szkoły pojawił się złowieszczy napis: "Eintritt verboten!" (wstęp wzbroniony)49.

---------------------

Przypisy

1   Łącznie ze wszystkich klas zebrano 153 marki, 56 fenigów, 20 rubli i 8 kopiejek. Z nielicznymi wyjątkami w składce nie uczestniczyli żydzi i ewangelicy ("Gazeta Kaliska" 1917, nr 80, s. 3).
Jak ożywione były kontakty szkoły z legionistami dowodzi zorganizowanie w szkolnej auli, zwanej salą kolumnową, wystawy prac legionisty Mariana Jankowskiego. Otwarcia i poświecenia wystawy dokonał 20 maja 1917 r. ksiądz Płoszaj a ksiądz Konecki "scharakteryzował symbolikę prac" (tamże, nr 42, s. 2).
2   Jeden z oponentów dyrektora Pacholskiego, były nauczyciel Miejskiego Gimnazjum, Stanisław Trojanowski pisał, że za wywieszenie tej chorągwi: "W stosunku do młodzieży, mianowicie do całej klasy piątej, stosował p. dyr. Pacholski, pomimo protestu nauczycieli, kary dyscyplinarne" (tamże, 1919, nr 186, s. 2).
3   "Kurier Powszechny" 1913, nr 49, s. 3.
4   Tamże, 1919, nr 39, s. 4.
5 Tablica wisiała w szkolnej auli do okupacji hitlerowskiej, kiedy to prawdopodobnie została zniszczona.
6 "Gazeta Kaliska" 1920, nr 217, s. 3.
7 "Kurier Powszechny" 1918, nr 36, s. 3.
8 "Gazeta Kaliska" 1919, nr 235, s. 3.
9 Tamże, nr 217, s. 2.
10 "Kurier Powszechny" 1918, nr 36, s. 3.
11 Tamże.
12 Tamże.
13 Cyt. za Historią wychowania, wiek XX, praca zbiorowa, red. J. Miąso, Warszawa 1981, s. 27
14 L. Fabrycy, Zarys historii Gimnazjum im. A. Asnyka, [w:] Jednodniówka Zjazdu Wychowanków Gimnazjum im. A. Asnyka w Kaliszu, Kalisz 1947, s. 12.
15 L. Fabrycy, Zarys historji Państwowego Gimnazjum im. Adama Asnyka w Kaliszu, Kalisz 1933, s. 26.
16 Zjazd Wychowańców Szkól Kaliskich dnia 8-9 września 1923 roku w Kaliszu, Kalisz 1923, s. 136.
17 Tamże, s. 137.
18 T. Pniewski, Kalisz z oddali, Kalisz 1988, s. 35.
19 H. Wrotkowski, Szkolnictwo kaliskie w latach 1918-1928, "Rocznik Kaliski" t. 9, 1976, s. 28.
20 A. Braude, Nigdy dość się nie umiera, Wrocław 1990, s. 134-135.
21 T. Pniewski, Kalisz z oddali, s. 1342.
22 Historia wychowania, s. 59.
23 J. Buszko, Historia Polski 1864-1948, Warszawa 1986, s. 345.
24 Historia wychowania, s. 79.
25 Tamże, s. 80.
26 T. Pniewski, Kalisz z oddali, s. 55-56.
27 J. Werner, "Sztubackie" lata [w:] Ze wspomnień byłych wychowanków i absolwentów Gimnazjum i liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu. Nasi profesorowie z .Asnyka", Kalisz 1983, s. 9.
28 Tamże, s. 9.
29 T. Pniewski, Kalisz z oddali, s. 63.
30 J. Werner, "Sztubackie" lata, s. 1.
31 S. Sobczak, Łaba u Jaguara", [w:] Ze wspomnień, s. 5.
32 Tamże, s. 5.
33 T. Pniewski, Kalisz z oddali, s. 62.
34 Inni nauczyciele organizowali, zwłaszcza pod koniec roku szkolnego, za niewielką opłatą, tradycyjne wycieczki historycznymi szlakami: Poznań - Gniezno - Kruszwica, Kraków - Ojców - Wieliczka lub zwiedzali Warszawę, Wilno czy Lwów.
35 J. Werner, Sztubackie lata, s. 9. Posiadała majątek w Białej Królikowskiej, do którego zapraszała harcerzy na letnie obozy.
36 T. Pniewski, Kalisz z oddali, s. 60.
37 M. Kiersnowski, "Globus", [w:] Ze wspomnień, s. 10.
38 T. Pniewski, Kalisz z oddali, s. 66.
39 Tamże, s. 60.
40 Tamże, s. 64.
41 S. Sobczak, Łaba u "jaguara", s. 6.
" T. Pniewski, Kalisz z oddali, s. 68. Wykonane przedmioty musiały być udane, skoro w szkole organizowano w 1925 r. wystawy prac uczniowskich dla mieszkańców Kalisza czynne w godz. 900 - 1800 ("Gazeta Kaliska" 1925, nr 140, s. 3).
43 T. Pniewski, Kalisz z oddali, s. 66.
44 Tamże, s. 67. 
45 Tamże, s. 71.
46 Tamże, s. 71-72.
47 L. Fabrycy, Zarys historji Państwowego Gimnazjum, s. 26; H. Wrotkowski, Szkolnictwo kaliskie, s. 34; tegoż Rozwój szkolnictwa i oświaty, [w:] Dzieje Kalisza, Poznań 1977, s. 606.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

2. PAŃSTWOWE GIMNAZJUM I LICEUM
IM. A. ASNYKA (1945-1948) I LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE
IM. A. ASNYKA (1948-1990)

Działalność szkoły w Gimnazjum im. A. Jagiellonki (1945-1948)

      Kalisz został uwolniony od Niemców 23 stycznia 1945 r. i od tego momentu znajdował się pod kontrolą wojskowych władz radzieckich. Przystąpiono do budowy nowych struktur życia gospodarczego, politycznego i kulturalnego. Do istotnych problemów należało szybkie uruchomienie szkolnictwa, co nie było łatwe ponieważ budynki były zdewastowane lub - jak w przypadku gmachu przy ul. Grodzkiej l - wykorzystywane do innych, ważniejszych dla nowej władzy celów (w szkole ulokował się Urząd Bezpieczeństwa). Nie było ławek, krzeseł i żadnych pomocy naukowych50. W tej sytuacji prezydent miasta Bronisław Koszutski wyznaczył do organizowania szkolnictwa średniego Szczepana Nałęcza, który przy pomocy i pod nadzorem wojennego komendanta miasta, majora Osmołowskiego doprowadził do zgromadzenia niezbędnego sprzętu i przygotowania budynku Gimnazjum im. Anny Jagiellonki do celów oświatowych. Gmach ten był mało zniszczony i pozostawał w tym czasie jedynym nie zajętym budynkiem szkolnym, tutaj więc umieszczono trzy gimnazja: A. Asnyka, T. Kościuszki i A. Jagiellonki. 3 marca 1945 r. odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Pedagogicznej Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka. Uczestniczyli w nim: dyrektor L. Fabrycy, J. Chwilczyńska, K. Kuczewski, J. Męczyński, S. Nałęcz, J. Rudnicki, M. Szarras (przedwojenny prezydent miasta, wychowanek Gimnazjum Filologicznego), W. Węgrzyn, F. Wiśniewski i F. Zaręba. Przewodniczył S. Nałęcz, a porządek tego historycznego zebrania przewidywał m.in. rozstrzygnięcie sprawy programu nauczania oraz egzaminów do szkoły. Rada Pedagogiczna została poinformowana, że decyzją władz oświatowych, Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka będzie koedukacyjne do czasu odzyskania gmachu przy ul. Grodzkiej lub uzyskania innego budynku. Uczennice i uczniowie byli przyjmowani do szkoły na podstawie świadectw i egzaminów; egzaminy i nauka były bezpłatne. Pieniądze na pomoce naukowe i inne potrzeby zbierał tworzący się Komitet Rodzicielski. Do gimnazjum byli przyjmowani uczniowie w poniższych granicach wiekowych: do klas I od 12 do 17 lat, do klas II od 13 do 18 lat, do klasy III od 14 do 19 lat, a do klasy IV od 15 do 20 lat. Wieku licealistów nie ograniczono. Termin egzaminów wstępnych wyznaczono na 9-20 marca, a zakończenie roku nauki przewidziano na dzień 15 sierpnia 1945 r. Uczęszczanie do szkoły nie zwalniało z obowiązku służby wojskowej. Do pracy pedagogicznej powrócić mogli tylko nauczyciele narodowości polskiej, którzy przez cały czas okupacji byli Polakami, nie splamili się działalnością na szkodę narodu i byli w stanie wylegitymować się odpowiednimi dokumentami. Nauczyciele mieli otrzymywać wynagrodzenie według norm przedwojennych, z dodatkiem wojennym i deputatem żywnościowym I kategorii, obowiązywał przedwojenny wymiar godzin nauczania i program. Oznaczało to m.in. naukę następujących języków obcych nowożytnych: niemieckiego, francuskiego, angielskiego. Władze oświatowe poleciły, by w nauczaniu języka polskiego, historii i geografii "podkreślać momenty demokratyczne, walki z niemczyzną oraz zwracać szczególną uwagę na kresy zachodnie i zagadnienie powrotu nad Odrę"51.
      Wyznaczono również zadania poszczególnym nauczycielom: S. Nałęcz miał zająć się przygotowaniem do użytku gmachu Gimnazjum im. A. Jagiellonki, zdobyciem sprzętu szkolnego i niezbędnych pomocy naukowych, K. Kuczewski zdobyciem szyb potrzebnych do oszklenia okien, F. Zaręba sprowadzeniem ławek, a M. Szarras zabezpieczeniem ocalałego sprzętu i pomocy naukowych znajdujących się w tym gmachu.
      8 marca 1945 r. rozpoczęły się egzaminy do liceum, 12 marca do gimnazjum, 4 kwietnia dokonano przydziału przedmiotów nauczania poszczególnym nauczycielom, 5 kwietnia 1945 r. po nabożeństwie w kościele Franciszkanów, w gmachu Gimnazjum im. A. Jagiellonki uroczyście rozpoczęto rok szkolny. Gimnazjum młodzieżowe liczyło 311 uczniów, a dla dorosłych - 334. Oprócz klas normalnych utworzono przyspieszone dla uczniów opóźnionych w nauce. Nauczyciele od l kwietnia 1945 r. zatrudniani byli przez kuratorium, stamtąd wychodziły zalecenia dotyczące celów oraz metod nauczania i wychowania.
      Początkowo kadra pedagogiczna miała dużo swobody w zakresie doboru treści i metod nauczania, każdy uczył tak jak potrafił, bez odgórnie narzucanych instrukcji, programów i podręczników. Zalecano natomiast stworzenie samorządu szkolnego i roztoczenie opieki nad organizacjami młodzieżowymi: Związkiem Harcerstwa Polskiego, OM TUR-em i Sekcją Młodych Stronnictwa Demokratycznego. Nauczycieli upoważniono - uwzględniając zniszczenie dużej ilości dokumentów szkolnych - do wydawania poświadczeń potwierdzonych podpisem wystawiającego i dyrektora.
      Wprawdzie nadal uczono religii i tych samych przedmiotów co przed wojną, lecz symptomem nowych czasów było obowiązkowe zapoznawanie się nauczycieli z dekretami PKWN-u (m.in. o reformie rolnej), nakłanianie ich do pracy w komitetach przesiedleńczych, wprowadzenie do szkoły jako przedmiotu nadobowiązkowego języka rosyjskiego. Przede wszystkim znamienny był przebieg i charakter uroczystości świąt 1 i 3 Maja. Zwłaszcza pierwszemu władze starały się nadać uroczysty i podniosły charakter. 30 kwietnia 1945 r. na lekcji nauczyciele omówili z młodzieżą sprawy związane z udziałem szkoły w uroczystościach pierwszomajowych, a po południu odbył się uroczysty capstrzyk z udziałem uczniów, z przemówieniami prezydenta miasta oraz przedstawicieli władz wojskowych i robotników, l Maja młodzież zebrała się przed budynkiem szkolnym o godz. 8°°, by następnie o godz. 9°° z placu św. Józefa wraz z uczniami innych szkół przemaszerować z dekoracjami i transparentami ulicami miasta. Taki scenariusz robotniczego święta będzie od tej pory powtarzał się z niewielkimi zmianami w następnych latach. Święto 3 Maja miało znacznie skromniejszy przebieg - uczczono je nabożeństwem, z obowiązkową jednak obecnością młodzieży i nauczycieli.
      16 czerwca 1945 r. uczennice i uczniowie zostali sklasyfikowani; ci którzy mieli więcej niż jedną ocenę niedostateczną "wypływającą z lenistwa i niechętnego stosunku do nauki" płacili tzw. taksę administracyjną w wysokości 300 zł za okres. Stypendium dla najbiedniejszych, szczególnie sierot i repatriantów, wynosiło 100 zł. Pierwsza po wojnie wywiadówka dla rodziców odbyła się 17 czerwca 1945 r., a 28 czerwca nastąpiło dopuszczenie do egzaminów dojrzałości uczennic i uczniów Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka. Matura pisemna trwała od 5 do 7 lipca 1945 r., egzaminy ustne od 10 do 11 lipca. Zgodnie z apelem dyrektora nie stawiano uczniom zbyt wielkich wymagań, uwzględniając trudną sytuację i brak podręczników. Mających ocenę bardzo dobrą z religii zwolniono z egzaminu maturalnego z tego przedmiotu.
      Egzaminy wstępne do klas I odbyły się 10-20 lipca, natomiast 28 lipca 1945 r. zakończył się ten najkrótszy w powojennej historii szkoły rok nauki. Jego zamknięcie nawiązywało do tradycji przedwojennych i obejmowało nabożeństwo w kościele Franciszkanów, rozdanie świadectw, koncert w szkolnej auli oraz zabawy szkolne dla młodszych i starszych klas (organizowane przez Komitet Rodzicielski, w którym Radę Pedagogiczną reprezentował ksiądz prałat Kalinowski). W podobny sposób, ale bez zabaw i z nabożeństwem w Kościele Garnizonowym będą kończyły się lata szkolne do czerwca 1948 r. Późniejsze finalizowane będą odśpiewaniem Międzynarodówki i Hymnu Światowej Federacji Młodzieży Demokratycznej.
       Nowy rok szkolny 1945/1946 Rada Pedagogiczna rozpoczęła od omówienia planu pracy dydaktycznej, zwracając uwagę na trudności wynikające z braku podręczników, co zmuszało nauczycieli do preferowania metody wykładowej. W tym czasie zaczęto też kształtować nowe formy szkolnych uroczystości. I tak: 21 października 1945 r. hufiec szkolny i drużyny harcerskie - żeńska i męska - oddały hołd Armii Czerwonej przy grobach poległych żołnierz) radzieckich. Po Nowym Roku zaś zorganizowano Gwiazdkowy Poranek, na którym chór szkolny śpiewał kolędy oraz odbyła się staraniem Komitetu Rodzicielskiego i Samorządu Uczniowskiego zabawa dla młodzieży i rodziców

POWRÓT NA ULICĘ GRODZKĄ. SZKOŁA W OKRESIE STALINOWSKIM (1948-1956)

      25 listopada 1946 r. Urząd Bezpieczeństwa opuścił budynek przy u] Grodzkiej l, ale do użytku szkolnego oddano go 11 stycznia 1947 Przemurowano kilka ścian, wstawiono około 300 szyb, uzupełniono brak wielu zamków, przestawiono lub postawiono piece, naprawiono instalacje elektryczne i wodociągowe, wstawiono 200 ławek, kilkanaście szaf, stołów, krzeseł i taboretów, odnowiono szkolne ubikacje, usunięto wreszcie niemiecki napis przed wejściem do szkoły52.
Program uroczystości otwarcia Państwowego Gimnazjum i Liceum im A. Asnyka, znów w dawnym gmachu, zawierał m.in. udział w nabożeństwie w kościele św. Mikołaja oraz akademię w szkolnej auli, składającą się z przemówień, recytacji i części koncertowej a także tradycyjną zabawę. Tak "asnykowcy" zakończyli koedukację w Gimnazjum im. A. Jagiellonki, połączoną z chodzeniem do szkoły na godz. 15°°.
      Pierwszą lekcję w odnowionym gmachu przeznaczono na godzinę wychowawczą, na której uczniów poinformowano m.in. o tym, że zniszczenie krzesła będzie kosztowało 500 zł, wybicie szyby 800 zł. Dyrektor apelował do nauczycieli, by młodzież wzięli w karby i reagowali z miejsca na wszelkie uczniowskie przekroczenia. Polecono wszystkim pedagogom, by w czasie przerw usuwali młodzież z klas, po lekcjach sprowadzali parami do szatni, kontrolowali czy chodzą w miękkich pantoflach i czy posiadają legitymację oraz uczniowską czapkę. Niektóre z tych nakazów przetrwały wszystkie zakręty historii, wszystkich ministrów oświaty z ich różnorodnymi koncepcjami wychowawczymi i obowiązują do dnia dzisiejszego.
       W 1947 r. pojawiły się nowe elementy związane ze zjawiskiem bezwzględnego wykorzystywania szkoły w walce politycznej. 5 lutego 1947 r. Rada Pedagogiczna zebrała się "w sprawie ohydnego morderstwa ś .p. J. Stachowiaka" instruktora ZWM w Poznaniu. Zabójstwo napiętnowano, wyrażono "oburzenie i potępienie tych sfer, które bezprawną działalnością swoją sieją zamęt w życiu społeczno-politycznym Państwa". Wychowawcy i opiekunowie organizacji uczniowskich zobowiązani zostali do dyskredytacji czynu na lekcjach wychowawczych53.
      Nasilającym się zjawiskiem w życiu szkoły stały się wypowiedzi i kolportowane kartki "o treści uwłaczającej godności narodowej". W październiku 1947 r., właśnie za tego rodzaju przewinienie w stosunku do ucznia narodowości żydowskiej, 6 uczniom udzielono surowej nagany i obniżono ocenę ze sprawowania do nieodpowiedniej, a nauczyciel, który konflikt spowodował, ujemnie przedstawiając Żydów unikających służby wojskowej, został przez Radę Pedagogiczną usunięty z zakładu54. A przecież zaledwie kilka miesięcy wcześniej, dyrektor charakteryzując atmosferę w szkole uważał, że jest miła, grono pedagogiczne zaś cechuje pozytywny stosunek do pracy i obecnej rzeczywistości55.
W roku 1947/1948 ostatnim dla szkoły "jędrzejewiczowskiej", w gmachu przy ul. Grodzkiej było 9 oddziałów, na które składały się trzy klasy wyrównawcze, trzy drugie gimnazjalne, dwie trzecie gimnazjalne oraz jedna licealna. Rok nauki podzielony był na dwa półrocza składające się łącznie z czterech okresów:  I. l IX - 15 XI; II. 16 XI - 31 I (koniec I półrocza); III. l II - Wielkanoc; IV. Wielkanoc - koniec roku szkolnego.
      Świadectwa wydawano 2 razy w roku: za I półrocze i na zakończenie roku szkolnego. Skala ocen ze sprawowania była następująca: bardzo dobre, dobre, odpowiednie i nieodpowiednie. Obniżano je m.in. za przebywanie na ulicy po godz. 21°°, pójście do kina, teatru, na zabawę pozaszkolną bez zezwolenia wychowawcy lub dyrektora, ucieczkę z lekcji (w 1945 r. zapoczątkowano wieloletnią tradycję masowych wagarów primaaprilisowych, po których klasy rozwiązywano, uczniowie pisali podania o ponowne przyjęcia, te pozytywnie rozpatrywano i wychowanków ponownie przyjmowano do szkoły), za brak udziału w akcji żniwnej albo za przynależność do pozaszkolnych organizacji (nawet za należenie do ZWM przed utworzeniem tej organizacji w szkole).
      W latach 1945-1948 na terenie tej placówki oświatowej działały następujące organizacje ideowo-wychowawcze, do których można było należeć po ukończeniu 16 lat: Związek Walki Młodych (w szkole od 4 października 1947 r.), OM TUR, Związek Młodzieży Demokratycznej. Obok nich działały również: Drużyna Harcerska im. H. Sienkiewicza, Samorząd Uczniowski, Liga Morska, Liga Ochrony Przyrody, Spółdzielnia Uczniowska, szkolna świetlica, orkiestra, chór i Szkolne Koło PCK codziennie wyznaczające sanitariusza i jego zastępcę, aby w razie potrzeby udzielić pomocy kolegom.
      W nowym roku 1948/1949 wprowadzono 7-klasową szkołę podstawową i na niej oparto 4-letnią średnią, tworząc w ten sposób 11-letnią szkołę ogólnokształcącą stopnia podstawowego i licealnego, o zmienionych treściach nauczania odpowiadających potrzebom systemu stalinowskiego.
      W "Asnyku" inauguracja tego roku rozpoczęła się l września tradycyjnym nabożeństwem szkolnym w kościele św. Mikołaja. W następnych latach nie wiązano ich z uroczystościami kościelnymi, lecz składały się z takich elementów jak: odśpiewanie hymnu narodowego, wysłuchanie radiowego przemówienia ministra oświaty i wychowania oraz wystąpień: dyrektora, przewodniczącego ZMP, przedstawiciela partii, przewodniczącego Komitetu Rodzicielskiego, uczestnika Brygad Rolnych, po nich następowała część artystyczna a na zakończenie wspólnie odśpiewywano Hymn SFMD lub Międzynarodówkę. Po 1956 r. stopniowo ograniczono liczbę mówców, tak że w ostatnich latach pozostało jedynie przemówienie ministra, dyrektora i ewentualnie część artystyczna.
l września 1948 r. uczniowie dowiedzieli się o zmianie nazwy placówki na I Państwową Szkołę Ogólnokształcącą stopnia licealnego - bez imienia A. Asnyka. Zorganizowano ponadto szkołę wieczorową stopnia licealnego dla dziewcząt i chłopców pracujących (w wieku 14-18 lat), z lekcjami w godzinach 1600-2100.
      Nowy program nauczania oparto na założeniach marksistowsko-leninowskiej ideologii, za podstawowy obowiązek nauczyciela uznano realizowanie założeń komunizmu. "Ponieważ mamy jeszcze w tej dziedzinie mało doświadczenia, musimy oprzeć się na osiągnięciach i doświadczeniach Związku Radzieckiego" - twierdził wizytator Dobosiewicz56. "Każdy nauczyciel musi zrozumieć - mówił wizytator - że tylko ustrój socjalistyczny zaprowadzi sprawiedliwość społeczną i usunie wyzysk człowieka przez człowieka"57. Matematykom polecił, by do umacniania ideologii marksistowsko-leninowskiej wykorzystywali zadania matematyczne, mówiące o warunkach pracy klasy robotniczej w socjalizmie, wyścigu pracy oraz posługiwali się danymi statystycznymi udowadniającymi wyższość socjalizmu nad kapitalizmem. Nastąpiła tutaj wyjątkowa korelacja matematyki z podręcznikiem "Nauki o Polsce i świecie współczesnym" - gdzie te dane statystyczne się znajdowały. Wizytator ostrzegł, że nieprzestrzeganie poleceń władz i lekceważenie obowiązków wychowawczych będzie traktowane jako sabotaż i szkodnictwo, nakazał też nauczycielom zapoznać się do końca roku szkolnego z dziełami Marksa i Lenina, bibliotekę szkolną natomiast uzupełnić dziełami autorów rosyjskich58.
      Po tej wizytacji częstotliwość szkoleń ideologicznych odbywanych na posiedzeniach Rady Pedagogicznej osiągnęła takie rozmiary, że trzeba było nieraz - kosztem procesu dydaktycznego - robić posiedzenia w czasie lekcji, a młodzieży wtedy polecano sprzątanie swoich klas i porządkowanie gabinetów naukowych.
      W styczniu i lutym 1949 r. Rada Pedagogiczna poznała i przedyskutowała m.in. następujące referaty: "K. Marks - twórca socjalizmu naukowego", "Życie i działalność Lenina", "W. Lenin - budowniczy państwa socjalistycznego". Ożywioną dyskusję o Leninie dyrektor podsumował słowami: "Lenin okazał się geniuszem we wszystkich dziedzinach życia"59. Skutki tych szkoleń przyszedł wkrótce (w lutym 1949 r.) sprawdzić wizytator Latawiec. Efekty musiały być zadowalające, skoro na lekcji biologii "nauczycielka potrafiła wykorzystać momenty lekcyjne, nawiązując do nauki radzieckiej"60. Nieźle było na historii i języku polskim, choć zalecano więcej "zwracać uwagę na to, że dzieje ludzkości to pasmo walk klasowych"61.
      Z powodu dokształcania ideologicznego liczba rad pedagogicznych systematycznie wzrastała aż do roku szkolnego 1952/1953, kiedy to odbyły się 32 posiedzenia, później ich ilość maleje: w 1954/1955 - 25 zebrań, 1957/1958 - 13, 1959/1960 - 19, 1961/1962 - 10, 1984/1985 - 13.
Na posiedzeniach omawiano również plan pracy, który w latach 1949-1956 ulegał nieznacznym modyfikacjom. Przedstawiał się on następująco: wrzesień - Miesiąc Pogłębienia Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (m.in. 4 apele), październik - akademie z okazji rocznicy bitwy pod Lenino i rocznicy powstania Komsomołu, Akademia Puszkinowska; listopad - rocznica Rewolucji Październikowej; grudzień - rocznica powstania PZPR i urodzin Stalina (obchodzono ją w dniach 9-20 grudnia omawiając na lekcjach życie i działalność J. Stalina oraz organizując akademię szkolną składającą się z recytacji fragmentów dzieł J. Stalina i koncertu wokalno-muzycznego); styczeń - rocznica śmierci Lenina (m.in. 3 referaty ZMP o Leninie); luty - rocznica powstania Armii Czerwonej; marzec - rocznice śmierci: Marksa, Marchlewskiego, Świerczewskiego i od 1954 r. również Stalina, rocznica Komuny Paryskiej; kwiecień - rocznica urodzin B. Bieruta, przygotowania do l Maja, zbieranie zobowiązań pierwszomajowych, zadania i cele 6-letniego planu; maj i czerwiec - realizacja zobowiązań pierwszomajowych. W trakcie roku szkolnego plan ten został wzbogacony lekcjami wychowawczymi o marszałku K. Rokossowskim w związku z jego nominacją na Marszałka Polski.
      Szczególnie uroczyście obchodzono l Maja. W 1949 r. Rada Pedagogiczna dla jego uczczenia zobowiązała się "poświęcić dodatkowo 60 godzin lekcyjnych w celu uzupełnienia braków w nauce uczniów najsłabszych i pogłębienia u młodzieży znajomości ideologii marksistowsko-leninowskiej62. W następnym roku nauczyciele zobowiązali się przepracować jeszcze więcej, bo 78 dodatkowych godzin lekcyjnych i była to kulminacja zapału do pracy społecznej z okazji pierwszomajowego święta. Później entuzjazm jakby się zmniejszył, chociaż program z okazji Święta Pracy nadal był bardzo bogaty. W latach 1950-1953 l Maja był obchodzony pod hasłem walki o pokój oraz walki z imperializmem anglo-amerykańskim zmierzającym do wojny. Już w połowie kwietnia organizowano następujące sekcje: imprezową, dekoracyjną, zobowiązań i przygotowania pochodu. Sekcja imprezową przygotowywała akademię z referatem, recytacjami zbiorowymi i indywidualnymi (najczęściej z pism Stalina) oraz występem chóru śpiewającego rewolucyjne pieśni (np. Gdy naród do boju i Czerwony sztandar).
      Sekcja zobowiązań zbierała zgłoszenia od grona pedagogicznego i uczniów, później co miesiąc kontrolując ich realizację. Te prace podejmowano grupami - uczniowie, nauczyciele i Komitet Rodzicielski, miały one charakter krótko - lub długofalowy. Na kilka dni przed świętem odbywało się specjalne posiedzenie Rady Pedagogicznej w celu omówienia stanu przygotowań do pochodu i akademii, na którą zapraszano przodowników pracy z zakładu opiekuńczego (Garbarnia), 30 kwietnia na lekcjach odbywały się z okazji święta pogadanki. Budynek szkolny dekorowano portretami klasyków marksizmu-leninizmu, Stalina i "przywódców narodu"; dopiero w 1956 r. Rada Pedagogiczna uznała za konieczne zerwanie z dotychczasowymi formami ozdabiania gmachu.
      Na czele pochodu maszerowali ZMP-owcy w bluzach organizacyjnych i czerwonych krawatach oraz przodownicy w nauce i pracy społecznej. W protokołach Rady Pedagogicznej nazwiska tych wyróżnionych pojawiają się w roku szkolnym 1949/1950. Byli to ZMP-owcy: K. Pietrzak (VIII b), T. Krawczyk (X d), A. Madejski (X a), K. Wilczyński (XI) i Z. Jarmuszczak (X a). Zapoczątkowali oni tzw. współzawodnictwo socjalistyczne w szkole, polegające na rywalizacji międzyklasowej na polach frekwencji, punktualności, liczby prenumeratorów czasopism młodzieżowych oraz estetyki wnętrz i otoczenia. W każdej klasie i na korytarzu wisiały tablice na których co miesiąc zapisywano odpowiednie dane. Do współzawodnictwa wezwano także inne szkoły, a Komitet Rodzicielski ufundował nagrodę. ZMP zaczął publicznie piętnować uczniów obniżających frekwencję i usuwać ze swoich szeregów "elementy mało wartościowe, źle traktujące sprawę nauki" lub "za oportunistyczną postawę w stosunku do założeń ZMP"63.
      W 1952 r. przewodniczący szkolnego ZMP, J. Miłek, zaproponował zorganizowanie "dni szturmowych", w których hasłem będzie: ani jednej noty niedostatecznej - piętnujemy niedostatecznych"64. Jednocześnie niektórym starano się pomóc Jeśli pochodzenie społeczne kwalifikowało się, aby im pomagać"65.
      Ponieważ uważano, że wszystkie szkolne plagi (oceny niedostateczne, niska frekwencja, niski poziom okolicznościowych referatów, niechętny stosunek do pracy społecznej, brak czujności klasowej w eliminowaniu wrogich elementów, wystąpienia szkodliwe politycznie itp.) wynikają z nieprzestrzegania zasad moralności socjalistycznej, przypominano owe pouczenie ideowe w gazetce szkolnej66. Równocześnie nasilono akcję odczytów na temat socjalistycznego wychowania, wspomagając w tych działaniach Radę Pedagogiczną i dyrektora Antoniego Fialę, który postanowił w tym czasie radykalnie rozwiązać problem - z jakim nie mógł sobie poradzić surowy i konsekwentny dyrektor Fabrycy, - jak nauczyć uczniów kłaniania się. Dyrektor polecił, "aby na lekcjach ćwiczeń cielesnych przeprowadzić z uczniami ćwiczenia w kłanianiu się, gdyż stwierdzono, że młodzież nasza nie umie kłaniać się", omówić na lekcjach wychowawczych sprawę właściwego wyglądu ucznia, szczególnie sprawę noszenia zbyt długich włosów i wąsów, których posiadanie było wzbronione67. Hospitując lekcje gimnastyki, dyrektor obserwował jak polecenie dotyczące kłaniania się jest realizowane.
      Współzawodnictwo socjalistyczne inspirowane przez ZMP aktywnie wspierało grono pedagogiczne, szczególnie po powrocie 2 kwietnia 1952 r. z konferencji w Poznaniu profesora Węgrzyna. W sprawozdaniu z konferencji W. Węgrzyn powiedział: "[...] klasę robotniczą Polski ogarnął radosny zryw w podniesieniu produkcji z okazji 60-lecia urodzin prezydenta Bolesława Bieruta oraz l Maja". W akcji tej winna wziąć udział młodzież szkolna oraz nauczycielstwo, "[...] tocząc walkę na odcinku własnego warsztatu pracy, mianowicie nad zniesieniem ocen niedostatecznych, nad pogłębianiem zasad marksizmu-leninizmu"68. Tak więc szkoła została nazwana warsztatem pracy - konsekwencją tego było określanie rad pedagogicznych "naradami produkcyjnymi", natomiast procent uczniów bez ocen niedostatecznych, "czystą produkcją". Owa "czysta produkcja" będzie od tej pory miernikiem pracy każdego zakładu oświatowego. Po I półroczu 1951 r. I Państwowa Szkoła Ogólnokształcąca miała 74% uczniów bez dwójek, podczas gdy województwo poznańskie 62%. W latach następnych wskaźnik ten był z reguły najniższy w klasach VIII-ych w I okresie (ok. 30%, a zdarzały się oddziały mające ok. 20%), najwyższy w klasach XI na koniec roku szkolnego - ponad 90%. Np. w roku szkolnym 1951/1952 w całej szkole za I okres wynosił 64% (w kraju 63%), 1952/1953 w II 68,8%, w III - 75%, 1953/1954 w I okresie 49%, 1954/1955 w I 45%. Zawsze to jednak było poniżej "planów produkcyjnych" co dyrektor Fiala tłumaczył następującymi czynnikami: 1. błędna rekrutacja, 2. nieuwzględnianie zasady pracy kolektywnej, 3. błędny styl pracy, 4. brak kontroli nad wykonaniem planu69.
      Dążenie do osiągania wyższych wskaźników stało w sprzeczności z dążeniem do osiągnięcia "właściwej struktury socjalnej szkoły", tj. posiadania w placówce 80% młodzieży robotniczo-chłopskiej, co wpływało na faworyzowanie tejże przy naborze, kosztem kandydatów pochodzenia inteligenckiego (w 1957 r. w szkole było 40% młodzieży wiejskiej, 30% robotniczej i 30% inteligenckiej).
      Na studia typowano według kryterium: 1. klasowość, 2. pilność i zainteresowanie. Absolwentom wydawano zaświadczenia o pochodzeniu społecznym (starający się do uczelni oficerskich musieli dodatkowo odbyć rozmowę z UB). Aby osiągnąć lepsze wyniki nauczania dyrektor Fabrycy proponował usprawnienie techniki pracy przez:

a) stosowanie samokrytyki na posiedzeniach rad pedagogicznych
b) przyjmowanie krytyki ze strony innych,
c) zbiorową odpowiedzialność,
d) pracę kolektywną,
e) zacieśnienie współpracy z ZMP, odnoszenie się do tej organizacji z całym zaufaniem, nie branie "pod uwagę i nie zrażanie się wybrykami poszczególnych członków ZMP",
f) wzmożenie czujności politycznej - "w szkole musi także znaleźć odbicie walka klasowa",
g) podniesienie poziomu politycznego i ideologicznego nauczycieli, mimo że w szkole wszyscy nauczyciele są ideologicznie pewni,
h) w miarę potrzeby wystawianie ocen na lekcjach, najlepiej w zeszytach przedmiotowych70.

      Nauczycieli zobowiązano do systematycznego kontrolowania uczniowskich zeszytów, sprawdzanych także przez dyrektora. Dyrektor Fiala w ciągu 4 miesięcy 1950 r. sprawdził ponad 1800 zeszytów klasowych. Dodatkowym obciążeniem dla pedagogów było wprowadzenie w 1950/1951 r., codziennych obowiązkowych konspektów lekcyjnych, które musiały być pisane z tygodniowym wyprzedzeniem; każda lekcja odnotowana w dzienniku musiała pokrywać się z konspektami, dopełnienie których stanowił zeszyt przedmiotowy71.
      Wszystko to nadal nie zadowalało władz, dlatego w latach 1953-1956 wprowadzono tzw. egzaminy promocyjne pod koniec roku szkolnego z matematyki, języka polskiego, chemii, geografii i fizyki dla klas VIII-X. Promocja do następnej zależała nie tylko od wyników końcowej klasyfikacji, ale również od zdania owego egzaminu. Jeśli uczeń w czerwcu nie zdał egzaminu promocyjnego, musiał go powtarzać pod koniec wakacji. Jedenastoklasiści tradycyjnie zdawali maturę. Jedyna nowość od roku 1949/1950 polegała na obecności przy egzaminach tzw. czynnika społecznego, będącego zresztą "w pełnej zgodzie i harmonii" z komisją egzaminacyjną.
      W latach 1948-1956 uczono następujących przedmiotów: język polski, rosyjski, francuski, angielski, niemiecki i łaciński, historia, geografia, geologia (w klasach XI), propedeutyka filozofii, logika (XI), nauka w społeczeństwie, nauka o Polsce i świecie współczesnym (jeden z najważniejszych przedmiotów), od 1953 r. - nauka o Konstytucji (powstają także klasowe kółka studiowania Konstytucji PRL), religia, matematyka, biologia, chemia, fizyka, astronomia, rysunek, wychowanie fizyczne, przysposobienie obronne. W 1956 r. naukę o Polsce i o społeczeństwie zlikwidowano. Religia będzie nauczana w szkole do roku 1959. W 1958/59 r. ksiądz Antczak już w posiedzeniach Rady Pedagogicznej nie uczestniczył. Zapewne wtedy też usunięto krzyże, zawieszone we wszystkich klasach (wraz z godłem państwowym) z polecenia dyrektora w kwietniu 1946 r. Od 1954/1955 r. religia nie była przedmiotom obowiązkowym, wiec minister oświaty powołując się na art. 70 Konstytucji PRL nakazał przesunąć ją na ostatnią godzinę lekcyjną. Ograniczenia w swobodnym manifestowaniu przekonań wystąpiły już w 1949 r., kiedy wizytator na radzie pedagogicznej zaznaczył "że regulowanie spraw religijnych należy do starszych, młodzież zaś nie powinna dyskutować, ani wysyłać żadnych rezolucji, Kuratorium nie zakazuje młodzieży uczęszczać na nabożeństwa szkolne, lecz nie pozwala na uroczyste pochody, które traktowane będą jako manifestacje, a nauczyciele zostaną zwolnieni z pracy72.
      W latach 1948-1956 szkołę kilkakrotnie wizytowano, od 1950/1951 roku były to kontrole "frontalne". Wizytacja przeprowadzona w czerwcu 1950 roku przez wizytatora Świtka wypadła negatywnie. Na lekcji j. polskiego przy omawianiu Powrotu posła Niemcewicza, nie było "żadnego momentu materializmu", nic o walce klas. Na historii temat "Początki chrześcijaństwa" ucząca ujęła zbyt idealistycznie widać, że nie zna Komunizmu i moralności Garaudy'ego i nie studiuje przemówień Bieruta. Od chrześcijaństwa [...], trzeba było przejść do zagadnienia kosmopolityzmu obecnie. Kosmopolityzm obecnie jest to supremacja imperializmu amerykańskiego. Amerykanie tworzą kulturę pięści, przemocy i taniej reklamy". Nie omówione zostały zasady materializmu dialektycznego73. Na lekcji chemii nie zastosowano prawa dialektyki o przechodzeniu ilości w jakość. Na biologii omawiając osiągnięcia Łysenki [...] należało zastosować dialektykę marksistowską". Nauczyciele nie znają Wychowania komunistycznego Kalinina, braki wynikają z nieznajomości ostatnich wydawnictw i - jak stwierdził wizytator "dzięki temu marksizm i leninizm nie został całkowicie opanowany [...] W bibliotece szkolnej znajdują się książki powojennego wydania angielskiego i amerykańskiego. [...] Książki te należy z biblioteki wycofać, aby nie zarażały ducha młodzieży. Pozostałe książki należy oprawić74. [...] Brak jest więzi między robotnikami fabryki, a młodzieżą". Jedynie "Komitet Rodzicielski i Komitet Opiekuńczy" spełniają swoje zadania, ponieważ odwiedzają lekcje75.
      Konsekwencją tej wizytacji było odwołanie ze stanowiska dyrektora L. Fabrycego. Kolejna komisja frontalna Wojewódzkiego Wydziału Oświaty w lutym 1951 r. ponownie zażądała usunięcia niektórych pozycji ze szkolnej biblioteki, toteż następny już dyrektor - Fiala, powołał 3-osobową komisję z J. Chwilczyńska jako przewodniczącą do "wyeliminowania pewnych książek76. W wyniku selekcji w czerwcu 1953 r. z księgozbioru wycofano 245 tomów spośród ogólnej liczby 5570. Nie było natomiast zastrzeżeń do szkolnej biblioteki marksistowsko-leninowskiej, ze stanu której J. Chwilczyńska jeszcze w 1949 r. zdawała sprawozdanie na Radzie Pedagogicznej77.
      Komisja frontalna zwróciła uwagę na niezbyt dobrą strukturę socjalną szkoły - w klasach starszych "trochę za dużo elementu mało wartościowego, drobnomieszczańskiego, w młodszych oblicze socjalne właściwe" (rekrutacja w czerwcu 1951 r. nie da wymaganych przez władze 80% młodzieży robotniczo-chłopskiej). Ogólnie wizytacja wypadła dobrze: "Dyrektor kocha szkołę i pracuje dla niej z całym oddaniem, dobre są wyniki wychowawcze i odpowiedni poziom naukowy, [...] treść nauczania współczesna"78. Do kroniki szkolnej wpisano 2 marca 1951 r. "Komisja Frontalna Prezydium WRN w Poznaniu powołana przez Ministerstwo Oświaty do zbadania wyników nauczania, poziomu wychowawczego szkoły, jak również metod pracy kadr profesorskich, stwierdza, że osiągnięcia grona, jak i młodzieży są dobre, a zakład im. Asnyka przez wzmożenie wydajnej pracy przyczyni się do wychowania nowych pełnowartościowych kadr niezbędnych w realizacji planu 6-letniego Polski Socjalistycznej".
      Kolejna wizytacja, tym razem komisji frontalnej KW PZPR w listopadzie 1954 r., przyniosła wiele zastrzeżeń do pracy wychowawczej. Stwierdzono brak pomocy dla ZMP ze strony grona pedagogicznego (niski poziom ideologiczny ZMP nie orientującego się w celach II Zjazdu PZPR i wytycznych IX Plenum). "Takiego stanu dłużej tolerować nie można - inne szkoły dają sobie dobrze radę, tylko ta szkoła nie może uporać się z zagadnieniami wychowawczymi" - skonstatowała komisja79. Następstwem wizytacji było posiedzenie Rady Pedagogicznej, na którym przypomniano następujący zestaw kar stosowanych wobec uczniów za różne przewinienia: upomnienie wychowawcy, nagana wychowawcy wobec klasy, nagana dyrektora w obecności Rady Pedagogicznej, nagana dyrektora wobec całej szkoły, przeniesienie do równoległej szkoły, zawieszenie w prawach ucznia, usunięcie ze szkoły (np. w 1950/51 r. za złe zachowanie relegowano 24 uczniów)80.
      Postanowiono wyeliminować następujące negatywne zjawiska: przeszkadzanie na lekcji będące szkodnictwem i bumelanctwem podpadającym pod ustawę sejmową z 19 kwietnia 1950 r. o zabezpieczeniu socjalistycznej dyscypliny pracy, wystąpienia polityczne szkodliwe, które będą uznawane za chuligaństwo, chodzenie ulicami po godz. 2000 (MO miało prawo takich uczniów zatrzymywać i kierować do izb zatrzymań), nienoszenie czapek uczniowskich (ale jednocześnie władze partyjne nie pozwalały na noszenie czapek nawiązujących do tradycji przedwojennych), niska higiena osobista uczniów (przegląd wiosną 1955 roku ujawnił 20 "brudasów" w klasach 9-tych), słaby poziom ideologiczny szkolnych apeli porannych. Dyrektor ponadto poinformował grono pedagogiczne, że udało się już zwalczyć nagminny przez pewien okres - zwyczaj gwizdania.
      Osiągnięcie wyższego poziomu szkolnych apeli było raczej niemożliwe, ponieważ musiały odbywać się codziennie w godz. 750-800 (okolicznościowe - uroczyste trwały 15 minut). Ich program był następujący: przewodniczący ZMP wzywa uczniów do postawy "baczność", melduje dyrektorowi młodzież gotową do zajęć, odśpiewanie pieśni masowej (codziennie innej - hymn SFMD tylko w dni uroczyste), sporadyczne wysłuchanie komunikatu radiowego, wystąpienie z informacją organizacji masowej, codziennie innej.
      Jednym z obowiązków szkoły do 1956 r. było uczestnictwo uczniów w tzw. akcjach żniwnych, omawiano to niejednokrotnie na radach pedagogicznych. Szczególnie martwiono się opornym przebiegiem akcji planowego skupu zboża w listopadzie 1953 r. W związku z tym proponowano m.in. ażeby pisać listy do znajomych chłopów, a nawet do gromady z zachętą do jak najszybszego wykonania obowiązkowych dostaw, jako wzór stawiać uczniom rolników wykonujących zobowiązania. Zdecydowano w końcu, że zostanie utworzona "ekipa wyjazdowa", składająca się z uczniów i profesorów opiekunów, która - aby zachęcić chłopów do sprzedawania zboża - wystąpi z odpowiednim programem artystycznym81.
      W czasie wakacji część uczniów ZMP-owców uczestniczyła w tzw. Brygadach Rolnych (żniwnych) tworzonych już na wiosnę. W określonym dniu lipca o godz. 9°° członków Brygad Rolnych uroczyście żegnał dyrektor szkoły, w 1955 r. w jego imieniu profesor Męczyński W ramach zacieśniania sojuszu robotniczo-chłopskiego zapoczątkowano w 1953 r. wyjazdy do pobliskich PGR-ów na wykopki ziemniaków. Zdecydowana większość uczniów należała w latach 1948-1956 do licznych w szkole organizacji i kół zainteresowań, choć nie zawsze wynikało to z chęci społecznego działania, a było raczej skutkiem odgórnych nakazów władz politycznych i oświatowych. Na początku roku szkolnego 1947/48 nauczyciele musieli przeprowadzić lekcje wychowawcze na temat: "Wyrabianie instynktów społecznych przez pracę w organizacjach". Akcja ta, jak się zdaje, skończyła się fiaskiem, skoro dyrektor Fiala w 1951 r. za ważne zadanie wychowawcze uznał zlikwidowanie w szkole uczniów "dzikich", tj. nie należących do żadnej organizacji82.
Najważniejszą z funkcjonujących wówczas organizacji był Związek Młodzieży Polskiej, określany jako "czynnik kierujący szkołą". We wrześniu 1948 r. należało do niego 185 uczniów, w czerwcu 1949 r. - 282. On to typował spośród uczniów przodowników nauki i pracy społecznej i opiniował stypendia (wynoszące w 1948 r. 1000-4000 zł, w 1951/52 roku - 60-90 zł, w 1952/53 - 120-210 zł).
      Szkolne Koło Ligi Lotniczej - w maju 1949 r. liczyło 75 członków. Młodzież należała również do szkolnych kół: Ligi Morskiej, Odbudowy Warszawy, Polskiego Czerwonego Krzyża, Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, Towarzystwa Przyjaciół Żołnierza Polskiego. Działało także koło Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, które m.in. realizowało okólnik w sprawie wysyłania przez uczniów listów do młodzieży radzieckiej. Listy najpierw kierowano do Kuratorium Okręgu Szkolnego w Poznaniu i po selekcji wysyłano adresatom83. W szkole istniało ono od 16 września 1948 r., w maju 1949 r. miało 75 członków. Ponadto działała Spółdzielnia Uczniowska (sklepik) zlikwidowana w 1955 r., Szkolna Kasa Oszczędności, Szkolna Rada Uczniowska, Szkolne Hufce "Służba Polsce" - w 1951 r. wsławione "...skandalicznym, kompromitującym szkołę i organizację SP zachowaniem się uczniów w czasie przemarszu przez miasto oraz w czasie strzelania, gdzie brak dyscypliny może spowodować nieobliczalne skutki84, Szkolny Komitet Obrońców Pokoju - od kwietnia 1950 r. oraz Szkolne Koło Sportowe - uczestniczące w tradycyjnych marszach jesiennych i biegach narodowych obowiązkowych dla wszystkich wychowanków.
      Młodzież nie przepadała za tymi formami rywalizacji, ponadto wielu uczniów nie mogło w nich uczestniczyć z powodu złej kondycji, będącej często następstwem niedożywienia. Po wypadku (spowodowanym głodem) nagłego zachorowania jednego z uczniów, Rada Pedagogiczna zajęła się sprawą dożywiania młodzieży85. Wychowanie fizyczne odbywało się często w auli, uczniowie ćwiczyli w ubraniach i dopiero we wrześniu 1951 r. nakazano im zakładać na zajęcia jednolite kostiumy gimnastyczne86.
      Świetlica do 1948 r. prowadziła działalność - jak to określono - rozrywkową. Organizowano także odczyty, samopomoc uczniowską w nauce, słuchanie radia i czytanie czasopism. W świetlicy również prowadziła działalność sekcja marksistowska i kółko szachowe, jak też różne sekcje: gazetki ściennej, artystyczna, naukowa i dekoracyjna. Brak rekreacji (w 1951/52 r. Ministerstwo Oświaty zakazało nawet organizowania studniówek) próbowano zrekompensować wyprowadzaniem młodzieży do kina - pierwszym odnotowanym w protokole Rady Pedagogicznej zbiorowo oglądanym filmem była Młodość Chopina w 1952 r.87

OPOZYCYJNA DZIAŁALNOŚĆ UCZNIÓW

      W okresie stalinowskim, a w mniejszym stopniu w następnych latach istniały w szkole dwa nurty społecznego działania uczniów oficjalny - kształtowany i kontrolowany przez władze, upodobniający to liceum do innych placówek tego typu w Polsce oraz nielegalny - zawzięcie zwalczany, przez swoją autentyczność i spontaniczność nadający szkole specyficzny charakter. W tym drugim nurcie mieściła się działalność przede wszystkim 2 organizacji: Związku Słowiańskiego i organizacji "Orzeł".
Współzałożycielem utworzonego w Warszawie w listopadzie 1943 roku Związku Słowiańskiego był M. Kiersnowski. Po wojnie M. Kiersnowski z rodziną wrócił do Kalisza i tutaj wraz z J. Milewskim opracowali statut organizacji, wybrali zarząd, wzorując strukturę na harcerstwie. W jej skład weszli uczniowie Państwowego Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka i uczennice Gimnazjum im. A. Jagiellonki. W związku z tym było 2 współprzewodniczących reprezentujących obie szkoły - jednym z nich był M. Kiersnowski. W 1947 r. do organizacji należało ponad 100 uczennic i uczniów działających w 4 drużynach - drużyny "asnykowców" i Jagiellonek" nosiły imię Bolesława Pobożnego. Związek Słowiański poznawał i popularyzował idee panslawizmu, organizował bibliotekę, prelekcje, dyskusje, ćwiczenia gimnastyczne i zawody sportowe. Powołano tzw. Instytut Słowiański, którym zajmował się S. Pietrzak i zaczęto wydawać miesięcznik "Słowianin". Swoje święto organizacja obchodziła w noc Kupały 24 czerwca. Na początku 1947 r. podjęto nawet próbę jej legalizacji w szkole, lecz dyrektor Fabrycy doradził, aby przystąpić do działającego już Towarzystwa Przyjaciół Łużyc "Prołuż". Adwokat, do którego uczniowie zwrócili się o pomoc, nie chciał angażować się w tę sprawę. Jesienią 1947 r. po donosie jednego z uczniów, organizacją zajęły się organa bezpieczeństwa, zmusiło to Zarząd Związku do podjęcia decyzji o rozwiązaniu, o czym poinformowano wszystkich członków88. Związek w rzeczywistości nie przestał działać, zmieniając nazwę 29 lutego 1948 r. na Hufce Wolnej Słowiańszczyzny i przechodząc do konspiracji. O ile jednak Związek Słowiański głosił hasła panslawizmu oparte na socjalizmie, Hufce były antykomunistyczne. 24 czerwca 1948 r. M. Kiersnowski (pseudonim "Mściwoj") wydał odezwę protestującą "przeciwko faszyzmowi", "kapitalizmowi" i "stalinizmowi", nastąpiła wówczas dekonspiracja i aresztowania. Uwięziono ponad 20 osób, w tym wielu "asnykowców". 7 września 1949 r. M. Kiersnowski otrzymał karę 6 lat więzienia, jego koledzy z "Asnyka" - J. Cichecki, S. Pietrzak, J. Milewski i H. Świtalski po 1,5 roku89.
      Organizację "Orzeł" w 1952 r. utworzył przewodniczący Zarządu Szkolnego ZMP - uczeń klasy Xa - J. Ściesiek i jego koledzy: L. Burchacki, J. Kamiński, Z. Opszała, J. Pawlak, A. Wlazło (wszyscy z X a), K. Banaszkiewicz, H. John, J. Mączyński, Z. Prus, T. Sikora (Xb), J. Kowalski i J. Miklikowski (IX c). Urząd Bezpieczeństwa jako najbardziej aktywnych zatrzymał 5 z nich (Ścieśka, Pawlaka, Opszałę, Prusa i Johna), pozostali byli przesłuchiwani. Dochodzenie według UB wykazało, że uczniowie byli zorganizowani na wzór wojskowy (mianowali się oficerami), wstępujący składali przysięgę - autorstwa Ścieśka - na krzyż i bagnety, zobowiązując się do obalenia ustroju Polski Ludowej. Mieli ułożony plan pracy, z odbywanych posiedzeń pisali protokoły, wydawali ulotki odbijane na ręcznej drukarce, znalezionej później u Prusa. Program organizacji przewidywał zamachy, np. na wiec przedwyborczy.
      10 listopada 1952 r. w szkolnej auli odbyło się zebranie zainteresowanych rodziców, przedstawicieli partii z sekretarzem KM PZPR, Komitetu Rodzicielskiego, Zarządu Szkolnego ZMP, Zarządu Miejskiego ZMP, zarządów ZMP kaliskich szkół średnich, dyrektorów szkół średnich i Rady Pedagogicznej. Postanowiono wydalić J. Kowalskiego na jeden rok, T. Sikorę - na 2 lata, Miklikowskiemu, Burchackiemu, Mączyńskiemu dyrektor udzielił nagany wobec całej szkoły. Wlazłę i Banaszkiewicza wykluczono z ZMP. Łagodniejszą karę wobec Wlazły uzasadniono tym, że podczas referendum w 1946 r. jego ojciec został zamordowany przez "czynniki wywrotowe", natomiast Banaszkiewicz nie złożył przysięgi. Surowsze represje wobec Kowalskiego i Sikory wynikały z faktu, że pierwszy nich był synem przedwojennego oficera, drugi pochodził z "prywatnej inicjatywy", "...obaj więc mają niejako we krwi skłonność do buntowniczego nastawienia wobec dzisiejszego ustroju"90. Na temat represji wobec przywódców "Orła" protokoły Rady Pedagogicznej milczą, wiadomo jednak, iż otrzymali kary wiezienia od 2 do 6 lat (Ściesiek i John po 6, Pawlak 3,5, Prus 2 lata). Z powodu "wilczych biletów" wszyscy należący do organizacji mieli kłopoty z dostaniem się na studia. Decyzją dyrektora klasę Xa przeniesiono z I piętra na parter w pobliże gabinetu dyrektora, aby "mógł tę klasę otoczyć szczególną opieką". Żeby zapobiec podobnym przypadkom "celem kontroli zajęć pozaszkolnych młodzieży postanawia się wprowadzić dzienniczki podpisywane przez rodziców, w których notować się będzie czynności pozalekcyjne uczniów", a "na lekcjach wychowawczych dążyć się będzie do większego niż dotychczas upolitycznienia uczniów". Komitet Rodzicielski zobowiązano do podjęcia działań w celu zwiększenia aktywności politycznej rodziców91.
      Sprawa "Orła" zadecydowała o odwołaniu dyrektora Fiali z zajmowanej funkcji, aczkolwiek uczniowie zawiązali spisek poza szkołą i zbierali się w mieszkaniach Prusa lub Pawlaka albo wieczorem w parku. Dyrektor tłumaczył się, iż był przeciwny wyborowi J. Ścieśka na przewodniczącego szkolnego ZMP, ale uległ namowom przewodniczącej Zarządu Miejskiego ZMP mającej do Ścieśka całkowite zaufanie i forsującej jego wybór (z powierzonej mu funkcji przewodniczącego wywiązywał się zupełnie dobrze)92. Kurator na naradzie w Poznaniu ostrzegał później: "Brak czujności ze strony dyrektora i Rady Pedagogicznej spowodował wyczyny chuligańskie młodzieży, jak to miało miejsce w Kaliszu. Wróg bazuje na chuligaństwie młodzieży"93. Fiala ostrzegał przed wrogiem klasowym i napominał grono pedagogiczne "...przed fałszywym interpretowaniem niektórych zagadnień zawartych w projekcie Konstytucji i jeśli by zaszedł wypadek niejasności, należy formę odpowiedzi, którą należy dać młodzieży, ustalić z dyrektorem szkoły"94.
      Z powodu konstytucji, zarówno tej dawnej jak i najnowszej nauczyciele mieli problemy wychowawcze, ponieważ młodzież nie chciała zapomnieć o świecie 3 Maja oraz nie miała chęci uczyć się na pamięć Konstytucji 22 Lipca. Gdy 3 maja 1948 r. uczniowie po przyjściu do szkoły dowiedzieli się, że zamiast tradycyjnych uroczystości odbędą się lekcje, jedna z klas "ulegając podszeptom wrogiej propagandy" uciekła z ostatnich zajęć. Tytułem represji jako jedyna w szkole pisała w auli "małą maturę" - ostatnią w dziejach tej placówki. Jeszcze w 1954 r. ucieczkami z lekcji uczniowie przypominali, że 3 maja był kiedyś świętem. Klasa XI, za karę musiała pracować cały dzień w spółdzielni produkcyjnej w Kościelnej Wsi oraz urządzić imprezę artystyczną dla jej pracowników i wziąć udział w rajdzie rowerowym.
      Według oficjalnych informacji wróg klasowy zakłócał uroczysty charakter nowo wprowadzonych we wrześniu 1952 r. lekcji o Konstytucji PRL i osłabiał entuzjazm młodzieży do nauki języka rosyjskiego i biologii. Wrogie wpływy spowodowały - mówił wizytator Arent - że "brak jest wśród uczniów entuzjazmu do tych przedmiotów", dyrektor wobec tego powinien zwiększyć liczbę hospitacji do jednej dziennie95. Ulubionym miejscem działania wrogów władzy ludowej i przyjaźni polsko-radzieckiej były ubikacje uczniowskie, tam bowiem można było najczęściej znaleźć napisy wymierzone przeciwko "ustrojowi sprawiedliwości społecznej" - jego twórcom i obrońcom. Obowiązkiem woźnych było więc codzienne sprawdzanie ubikacji uczniowskich w poszukiwaniu tych napisów. Dyrektor Stawicki za zaniedbania tego nakazu zagroził woźnym wyrzuceniem z pracy, po tym jak UB poinformował go telefonicznie o znajdującym się w ustępie napisie "szkalującym władzę" i informacja okazała się prawdziwa.
      Czasami wróg działał na korytarzu lub boisku szkolnym, o czym świadczą nadzwyczajne posiedzenia Rady Pedagogicznej "w sprawie pojawienia się napisów wrogich naszemu Państwu Ludowemu a godzących również w dobre imię naszej szkoły". 26 października 1953 r. "prawdopodobnie podczas drugiej lekcji, pojawiły się na ścianach korytarzy i klatki schodowej 4 napisy wrogie naszemu ustrojowi. Treść tych napisów jest ogółowi znana. To już po raz drugi w tym roku, co niekorzystnie świadczy o naszej pracy wychowawczej" - stwierdził dyrektor Stawicki. Zaproponował on takie oto zabezpieczenie przed działalnością wroga:

"1. Wzmóc czujność Rady Pedagogicznej przez skrupulatne i punktualne pełnienie dyżurów zarówno przed lekcjami jak i podczas przerw.
2. Nie wolno uczniom opuszczać klasy w czasie lekcji. Jeśli któryś z uczniów koniecznie musi wyjść, wówczas nauczyciel przydaje mu do towarzystwa jednego z kolegów, który zobowiązany jest wyjść z tym uczniem i powrócić z nim do klasy.
3. Nauczyciel winien przed każdą lekcją sprawdzać obecność uczniów, nieobecności odnotowywać w dzienniku.
4. Oprócz dyżurów nauczycieli, dyżury członków Zarządu Szkolnego.
5. Na lekcjach wychowawczych omówić tę sprawę, wywołać wypowiedzi uczniów, charakterystyczne zanotować. Słowem należy badać nastroje młodzieży i przez umiejętne oddziaływanie osiągnąć zamierzone przez nas cele wychowawcze - wywołać potępienie przez ogół młodzieży tego rodzaju przejawów wrogiej działalności"96.

      Zabezpieczenia okazały się mało skuteczne, ponieważ 1 Maja 1954 r. "na boisku znaleziono ulotki wrogie Państwu Ludowemu"97. W obu przypadkach sprawa wykrycia sprawców według określenia dyrektora "przyjęła bieg urzędowy", czyli zawiadomiono o tym UB.

DZIAŁALNOŚĆ SZKOŁY PO ROKU 1956

      "Październikowy" rok nauki 1956/1957 zapoczątkował zmiany istotne, ale nie podważające dotychczasowego systemu oświatowego. Szkoła nadal była socjalistyczna, nauczyciele niezależnie od posiadanego światopoglądu musieli realizować cele narzucone przez władzę komunistyczną. Trzeba było wcielać w życie aktualną linię rządzącej partii komunistycznej, niezależnie od tego jak owa linia była pokrętna i irracjonalna. Osiągnięciem "Polskiego Października", było jednak to, że postępowanie władzy stawało się nieco bardziej umiarkowane, mimo nadal dużych ograniczeń swobód obywatelskich. Zmieniła się atmosfera polityczna. Natomiast ustrój szkolny stworzony przez komunistów w 1948 r. w zasadniczych zrębach przetrwał, modyfikowano go tylko po każdym przesileniu politycznym i inaczej do 1989 r. rozkładano akcenty marksistowsko-leninowskie w nauczaniu i wychowaniu.
      Jedną z pierwszych decyzji Rady Pedagogicznej w 1956 r. było wystąpienie do władz oświatowych o przywrócenie placówce imienia Adama Asnyka. Urzędowo szkoła była bez imienia, mimo że do 1952/1953 r. świadectwa opatrywano pieczątką: Państwowe Gimnazjum i Liceum im, A. Asnyka. Na posiedzeniu Rady Pedagogicznej w styczniu 1953 r. dyrektor odczytał okólnik WRN Nr VII-1/1/53 nadający placówce nazwę Państwowe Liceum Ogólnokształcące im. A. Asnyka w Kaliszu, a w maju 1954 r. oświadczył, że nazwa szkoły brzmi: I Liceum Ogólnokształcące im. A. Asnyka, lecz na świadectwach wydawanych w latach 1954-1956 imię A. Asnyka nigdzie nie figurowało98. Pewien wpływ na zmiany organizacyjne jakie nastąpiły po 1956 r. miała modyfikacja struktury szkolnictwa, przeprowadzana w 1962 r. Naukę w szkołach podstawowych przedłużono do 8 lat, do średnich wprowadzono nową numerację klas od I do IV (dotychczas VIII-IX). W 1970/71 r. pojawiły się zajęcia fakultatywne i klasy sprofilowane (w "Asnyku" o kierunku biologiczno-chemicznym i podstawowym). Zlikwidowano podział roku nauki na 4 okresy, (w 1971/1972 rok szkolny miał ich zaledwie 3), a od 1973/1974 roku składały się z 2 semestrów - I do 31 stycznia. W 1973/1974 r. wprowadzono nową skalę ocen za sprawowanie: wzorowe, wyróżniające, dobre, odpowiednie, nieodpowiednie (poprzednio 5, 4, 3, 2). Kilka lat później klasyfikację sprawowania ustalono następująco: wzorowe, wyróżniające, poprawne, nieodpowiednie, naganne. Od 1981 r. nie ma już egzaminów poprawkowych w sierpniu - obecnie sprawdzające odbywają się przed plenarnym posiedzeniem Rady Pedagogicznej pod koniec roku szkolnego. W 1970/1971 roku propedeutyka nauki o społeczeństwie zastąpiła wiadomości o Polsce i świecie współczesnym. Pod koniec lat osiemdziesiątych wprowadzono nowe przedmioty: m.in.: religioznawstwo (1986-1988), propedeutykę nauki ekonomicznej, wiedzę o prawie, ochronę i kształtowanie środowiska, a w ramach praktyk uczniowskich naukę pisania na maszynie. Inne zmiany - dotyczące m.in. liczby uczniów i klas w latach 1945-1990 przedstawia zamieszczona tabela.

Rok szkolny Liczba uczniów w szkole na początku roku szkolnego Liczba klas Liczba uczniów dopuszczonych do matury Liczba uczniów którzy zdali egzamin dojrzałości Liczba uczniów zdających na studia Liczba uczniów którzy dostali się na studia Czysta produkcja (w%)
1 2 3 4 5 6 7 8
1945 363 młodzieży, 282 dorosłych 14 gimn.
3 lic.
  60      
1945/46 606 14 gimn.
3 lic.
  19      
1946/47 384 10 gimn.    34      
1947/48 350 8 gimn.
1 lic.
   35      
1948/49 382 i 83 prac. 10 lic.
3 prac.
40 34      
1949/50 377
88 prac. 
9 lic.
3 prac.
56 11      
1950/51 497 13   98      
1951/52 473 13   76      
1952/53 449 12   94     70,6
1953/54 421 12   65      
1954/55 407 12    72      
1955/56 402 12   59     76,7
1956/57 415 12 69  61     81,6
1957/58 364 12   47     82,8
1958/59 365 12   47     78,7
1959/60 379 12   61     82,3
1960/61 440 13 75 68     84,2
1961/62 501 14   61     88,6
1962/63 535 15 78 70     87,8
1963/64 580 16   106     90,1
1964/65 609 16 124 119     87,1
1965/66 609 16 115 108     89,7
1966/67 449 12
brak klas VIII
  134     78,8
1967/68 453 12
brak klas IX 
109 109     77,7
1968/69 470 13
brak klas X
  109     86,3
1969/70 525 14   brak maturzystów     86,2
1970/71 675 19 105 101     82,9
1971/72 693 19 160 149 106   93,2
1972/73 655 18 131 126 104 76 94,0
1973/74 698 19 150 140 104 62 97,4
1974/75 752 21 133 132 101 63  
1975/76 779 23 152 150 98 59 98,7
1976/77 792 23 181 180 136 85 98,0
1977/78 734 21 208 206 149 112 98,4
1978/79 646 20 179 176 128 92 97,2
1979/80 586 17 167 166 119 78 96,4
1980/81 545 16 121 114 89 55  
1981/82 528 16 128 128 85 49 94,0
1982/83 526 17 104  87 72 46  
1983/84 528 18 118 99 80 43  
1984/85 532 19 115 97 84 49  
1985/86 570 20 121 114 84 50  
1986/87 585 21 112 95 89   94,7
1987/88 625 22 122 112 80 40 96,0
1988/89 671  23 134 123 101    
1989/90 706 24 156 142 106 64  

Źródło: Sprawozdania dyrektora szkoły za lata 1945-1990

      Od końca lat pięćdziesiątych datuje się także ruch uczestnictwa w olimpiadach przedmiotowych. W latach 1961-1990 w centralnych eliminacjach olimpiad przedmiotowych brało udział 57 uczniów (niektórzy 2-krotnie). Najwięcej laureatów dostarczyły szkole następujące olimpiady: Wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym - 16, Biologiczne - 15 i Języka Polskiego - 5.
      W latach 1956-1990 nie zmieniła się zasadniczo liczba i charakter działających w szkole organizacji młodzieżowych. Po rozwiązaniu ZMP w 1957 r. najliczniejszą był ZMS (późniejszy ZSMP) do którego w 1959/1960 roku należało 32 uczniów, w 1960/1961 - 196, w 1973/1974 - 218.
      Istotną zmianą po "październiku" było zniknięcie z nazewnictwa "wrogów ludowego państwa", a pojawienie się po pewnym czasie "elementów antysocjalistycznych", które przestały istnieć dopiero w 1989 r. Tak jak poprzednio "wrogowie", tak później "element antysocjalistyczny" nie dawał spokoju Radzie Pedagogicznej zmuszając ją do nadzwyczajnych, nie planowanych posiedzeń. Takie odbyło się m.in. 30 kwietnia 1960 r. w związku z faktem, iż część uczniów uciekła z akademii pierwszomajowej w auli, "lekceważąc uroczystość, która jest obchodzona na całym świecie i w której obowiązkiem młodzieży było wziąć udział". Ponieważ odbywała się ona w godzinach lekcyjnych, po jej zakończeniu nauczyciele sprawdzali w klasach obecność, wychwytując nieobecnych. Decyzją Rady Pedagogicznej wagarowicze zostali zawieszeni w prawach uczniowskich do końca roku szkolnego. Po odwołaniach karę zamieniono na egzamin sprawdzający ze wszystkich przedmiotów z materiału przerobionego w ostatnim tygodniu". Ci, którzy nie uciekali z rocznicowych akademii, też nie wykazywali tak pożądanego przez władze odpowiedniego poziomu ideowo-politycznego. Co pewien czas zdarzało się bowiem, iż po odśpiewaniu gromkim chórem pierwszych słów Międzynarodówki, zapadała cisza z powodu nieznajomości dalszego ciągu proletariackiego hymnu. Wywołało to konsternację dyrekcji i grona pedagogicznego, szczególnie przykrą jeśli na akademii obecni byli przedstawiciele władz. Uczący języka polskiego na najbliższej lekcji zapisywali hymn na tablicy, uczniowie przepisywali go do zeszytu i mieli obowiązek nauczyć się na pamięć.
      Do 1989 r. l Maja młodzież zbierała się przed pochodem na boisku szkolnym i tutaj nauczyciele wręczali uczniom szturmówki, flagi organizacyjne, transparenty, emblematy itp. Obdarowywanych zapisywano, by ich później z pobranych akcesoriów rozliczyć, ponieważ zdarzało się, że te porzucano w bramach i tylko część z nich powracała do szkoły.
     Dotkliwą porażką władz zakończyło się nakłanianie uczniów, by oprotestowali list biskupów polskich do biskupów niemieckich. W 1965 r. młodzież zgromadzona w auli co chwilę przerywała pytaniami dyrektorowi czytanie fragmentów listu opublikowanego w prasie, aż ten zdenerwowany zakończył zebranie i odesłał wszystkich do klas. Wyznaczone następnie trójki ZMS-owców chodziły po klasach, bezskutecznie próbując zebrać podpisy pod protestem. Bywało wszelako inaczej - w 1961 r. uczniowie potępili inwazję imperialistów na Kubę w rezolucji wysłanej do ambasady kubańskiej. Po wizycie w szkole weteranów Rewolucji Październikowej, odnotowano 16 października 1967 r. w kronice: "Wielka owacja, którą uczniowie zgotowali uczestnikom rewolucji, po skończeniu dzielenia się wspomnieniami, może być dowodem miłej atmosfery panującej na spotkaniu, a pamięć o spotkaniu długo jeszcze w nas nie zginie".
      Niechętnie deklarowano poparcie Towarzystwu Szkoły Świeckiej, mimo silnych nacisków władzy od 1959/1960 r. Wychowawca jednej z klas tłumaczył kłopoty z zapisywaniem do TSS tym, że w jego klasie jest ok. 15 ministrantów. Według dyrektora przykładem właściwej postawy obywatelskiej jest przewodniczący Komitetu Rodzicielskiego: "człowiek b. religijny, bez wahania podpisał, to tym bardziej zrobić to powinien nauczyciel świadomy postępowych tradycji naszego szkolnictwa"100.
      Nieszczególny poziom pracy ideowo-wychowawczej dostrzegali przede wszystkim wizytatorzy. "Między nauczycielami a uczniami nie ma dostatecznego dystansu. To psuje opinię szkoły, utrudnia i będzie utrudniało później pracę wychowawczą. Uczniowie w ogóle nie zwrócili uwagi na obecność wizytatora, jako na tego, który przyszedł oceniać ich wyniki w nauce i postępowaniu. Natomiast w innej szkole wizytujący spotkał się z pozdrowieniami uczniów przechodzących na korytarzu" - stwierdził wizytator Wawrzyniak w 1958 r.101. Ostrzeżenia dotyczące skutków niezachowania odpowiedniego dystansu okazały się prorocze: w 1962 r. "kol. Sępichowska referuje, że na lekcji w klasie XI b uczniowie rzucili zapaloną magnezję, która im przed koleżanką wybuchła. Na skutek ogromnego dymu koleżanka opuściła klasę". Klasę zawieszono aż do chwili przyznania się sprawcy102. Jednym z największych chyba problemów wychowawczych w okresie powojennym była sprawa noszenia tarcz uczniowskich. Aż do lat siedemdziesiątych nauczyciele kontrolowali przy wejściu czy są należycie przyszyte, wychowanków bez tarcz lub z przyczepionymi tylko na szpilkach nie wpuszczano do szkoły. Lecz i te akcje zamiast przysporzyć placówce chwały u władz spotykały się z wymówkami. W kwietniu 1961 r. inspektor miał pretensję, że: "młodzież sterczy przed szkołą, wchodzi do szkoły oknami, przez okna wyrzuca tarcze, marynarki itd. Temu wszystkiemu przypatruje się ludność". W tym czasie "kol. Sudolski biegał po piętrze i parterze i pilnował zamykania okien - ale to było nie do opanowania. Uczniowie masowo wyrzucali tarcze i marynarki z tarczami przez okno103. Marynarka - rekordzistka potrafiła wprowadzić do gmachu nieraz kilkunastu wychowanków. Częstym tematem lekcji wychowawczych był odpowiedni wygląd uczniów, zarówno w szkole jak i na urządzanych w niej potańcówkach. "Niestety nasi uczniowie byli na ostatniej zabawie albo bez krawatów, albo w jaskrawokolorowych krawatach, w koszulach niespecjalnie świeżych i wyprasowanych" - mówiono na posiedzeniu Rady Pedagogicznej w 1957 r.104 Nie wolno było nosić długich włosów, na które zapanowała moda po sukcesach zespołu "The Beatles". Nieprzejednany przeciwnik tej mody - niezrozumiałej i obcej dla większości nauczycieli - profesor Fursewicz, przychodził na lekcję z nożyczkami i dokonywał "postrzyżyn" w ten sposób, że trzeba było iść do generalnej poprawki u fryzjera.
      Czasami trudności wychowawcze były skutkiem nadmiernej ciekawości: w 1962 r. uczniowie: J. Gożdż z kl. XI c, J. Tyc i R. Batko (obaj z kl. X b) zainstalowali podsłuch w pokoju konferencyjnym na czas obrad Rady Pedagogicznej. Gdy sprawę wykryto, winnych ukarano naganą wobec całej szkoły, a J. Gożdż jako główny organizator przedsięwzięcia musiał dodatkowo złożyć egzamin z fizyki z całego materiału klasy XI-tej105.
      Część uczniów gustowała jednak w "kawałkach" nie wymagających dużego wysiłku intelektualnego, pospolitych, czasami brutalnych. Wyraźne złagodzenie obyczajów nastąpiło w 1967/1968 r. kiedy I LO im. A. Asnyka przestało być szkołą męską. Dzięki koedukacji zwiększono dyscyplinę na lekcjach i uzyskano lepsze wyniki nauczania (w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych na 40 uczniów w klasie VIII do matury dochodziło bez opóźnień ok. 20-21 chociaż niektórzy nauczyciele, przyzwyczajeni do języka i metod nieco wojskowych nie mogli pogodzić się z obecnością dziewcząt106. Zmieniły s zwyczaje szkolne - przestał obowiązywać zakaz przebywania miodzie: w miejscach publicznych po godz. 20°°, występujący jeszcze w latach sześćdziesiątych, skończono z obowiązkiem noszenia czapek i mundurków szkolnych, uczniowie zaś zaprzestali gry w cymbergaja (pasja zwalczana przez nauczycieli w latach sześćdziesiątych). Coraz rzadziej niesfornych wychowanków wyrzucano za drzwi, co często praktykowano w latach sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych107, zrezygnowano z konfiskowania zeszytów uczniom, którzy odrabiają prace domowe przed lekcjami na przerwach. Nauczyciele nie chowali już dziennika pod stołem, by uczniowie nie widział jaką otrzymuje ocenę. Krótko utrzymał się zwyczaj wyznaczania jednego dnia w tygodniu bez stawiania ocen niedostatecznych. Zniknę wprowadzone w 1972/1973 r. "przerwy śródlekcyjne" na gimnastykę, młodzież nie chodziła po klasach z kurendami108, koncerty filharmonii n odbywały się już w szkole na pierwszej lekcji, lecz po ostatniej i l - w Szkole Muzycznej. Nowym natomiast zwyczajem od 1973/1974 r. sta: się ślubowanie klas I w Dniu Patrona Szkoły109 oraz Dzień Młodzież który wprowadzono w latach osiemdziesiątych.
      Lata 1980-1981 przyniosły zmiany w programach nauczania: wprowadź nie 5-dniowego tygodnia pracy i zmniejszenie pensum nauczycieli z 20 do 18 godzin tygodniowo.
      Stan wojenny, tak dramatyczny dla kraju, w szkole minął w miarę spokojnie, co było zasługą zarówno młodzieży, jak grona pedagogicznej i dyrekcji. Po jego wprowadzeniu110 żaden z nauczycieli nie został zwolniono z pracy, niektórzy uczniowie byli wprawdzie represjonowani przez SB, ale Rada Pedagogiczna nie wyciągała żadnych konsekwencji wobec uczestników nielegalnych manifestami, narażając się na zarzut, że "słabe jest oddziaływanie ideowe na postawę młodzieży, brak zaangażowania nauczycieli"111.
      Konflikty w gronie pedagogicznym wystąpiły dopiero w 1990 r. w związku z odwołaniem przez Kuratorium z zajmowanej funkcji dyrektora J. Dzikowskiego, najdłużej kierującego szkołą w całej jej długiej historii, bardzo dobrego organizatora, na czasy którego przypadła największa ilość olimpijczyków i szkolnych remontów. Nastąpiło to wbrew stanowisku większości nauczycieli, którzy w tajnym głosowaniu udzielili votum zaufania dyrekcji (J. Dzikowski miał 22 głosy za, 3 przeciw, 1 głos był wstrzymujący się i 1 nieważny). Pretekstem do odwołania były skargi na dyrektora 3 nauczycieli, członków "Solidarności" za rzekome represje w stanie wojennym, skierowane do Zarządu Regionu Wielkopolska Południowa NSZZ "Solidarność", przyczyną zaś - przynależność dyrektora do tzw. nomenklatury PZPR.
      Na wniosek Rady Pedagogicznej, poparty tajnym głosowaniem nowym dyrektorem szkoły od 1 września 1990 r. został Franciszek Podgórny, nauczyciel przysposobienia obronnego (26 głosów za, żadnych przeciw), a jego zastępcą ucząca chemii, Barbara Kołacińska112.
      Rok 1989 zasadniczo zmienił sytuację kadry i młodzieży. Wprawdzie nadal uczono według dotychczasowego programu, lecz nauczyciel uzyskał dużą swobodę interpretowania faktów, określania celów i metod pracy. Wzrosła aktywność społeczna młodzieży i byłych wychowanków. W lutym 1990 r. powstało Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. A. Asnyka, a w marcu 1990 r. ukazał się pierwszy numer szkolnego miesięcznika "Adam". Od 1972 r. młodzież klas maturalnych ślubuje na sztandar szkoły słowami: "My absolwenci I Liceum Ogólnokształcącego, które nosi imię Wielkiego Polaka - Kaliszanina, wybitnego poety i patrioty, przekazujemy Warn Sztandar okryty sławą wielu wybitnych ludzi, jacy stąd wyszli, wychowani na postępowych i humanistycznych ideach stanowiących najchlubniejszą tradycję Naszego Liceum. Świadomi tych tradycji, stojąc po raz ostatni pod Sztandarem Naszej Szkoły, ślubujemy - z honorem, godnie reprezentować w życiu te wartości, jakie On symbolizuje".
      Pomimo olbrzymich przewartościowań tak światopoglądowych jak i ideowych, treść ślubowania pozostaje zawsze aktualna.

-----------------------------
Przypisy

48 T. Pniewski, Kalisz z oddali, s. 62.
49 Tamże, s. 159.
50 Szczególnie ucierpiał gabinet biologiczny, gdyż żołnierze radzieccy zakonserwowane w naczyniach gady i płazy powyrzucali, resztę zawartości wypijając.
51 Archiwum I Liceum Ogólnokształcącego im. A. Asnyka w Kaliszu, Protokół Rady Pedagogicznej z 3 marca 1945.
52 E. Matuszak, Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka w Kaliszu, [w:] Jednodniówka Zjazdu Dyrektor wyznaczał 3-4 uczniów do pilnowania szkoły przez całą noc. Następnego dnia uczniowi ci byli zwolnieni z lekcji.
53 Protokół Rady Pedagogicznej z 5 lutego 1947. 
54 Tamże, z 23 października 1947. 
55 Tamże, z 13 lutego 1947.
56 Tamże, z 6 grudnia 1948.
57 Tamże.
58 Tamże.
59 Tamże, z 19 lutego 1949.
60 Tamże, z 25 lutego 1949.
61 Tamże.
62 Tamże, z 20 kwietnia 1949.
63 Tamże, z 19 czerwca 1950.
64 Tamże, z 18 grudnia 1952.
65 Tamże, z 29 kwietnia 1950.
66 Tamże, z 16 stycznia 1950.
67 Tamże, z 13 września 1951.
68 Tamże, z 2 kwietnia 1952.
69 Tamże, z 5 marca 1951.
70 Tamże, z 21 marca 1950.
71 Tamże, z 8 września 1950.
72 Tamże, z 25 lutego 1949.
73 Tamże, z 15 czerwca 1950.
74 Tamże.
75 Tamże. Po sposobie przeprowadzenia wizytacji i treści zarzutów można wnioskować, iż głównym jej celem było usuniecie dyrektora Fabrycego jako "przeżytku sanacyjno-faszystowskiego reżimu", w dodatku brata "wroga ludu", generała K. Fabrycego przebywającego na emigracji. Po wizytacji UB zatrzymał i przesłuchiwał L. Fabrycego, próbując przypisać mu inspirowanie działalności Związku Słowiańskiego i negatywny stosunek do Związku Walki Młodych w 1945 r. (o którym miał się rzekomo wyrazić, że jest "to burdel pod wpływami komunistów z PPR").
76 Protokół Rady Pedagogicznej z 25 sierpnia 1952.
77 Tamże, z 22 stycznia 1949.
78 Tamże, z 2 marca 1951.
79 Tamże, z 25 listopada 1954.
80 Tamże, z 6 grudnia 1954.
81 Tamże, z 5 listopada 1953.
82 Tamże, z 11 stycznia 1951.
83 Tamże, z 7 grudnia 1949.
84 Tamże, z 24 kwietnia 1951.
85 Tamże, z 13 października 1951.
86 Tamże, z 13 września 1951.
87 Tamże, z 7 kwietnia 1952.
88 "Ziemia Kaliska" 1990, nr 22 z l czerwca.
89 Tamże, 1990, nr 23 z 8 czerwca.
90 Protokół Rady Pedagogicznej z 11 listopada 1951. Całe klasy przetrzymywano w UB od rana do wieczora przez wiele dni na przesłuchaniach.
91 Tamże.
92 Tamże.
93 Tamże, z 15 kwietnia 1953.
94 Tamże, z 14 lutego 1952.
95 Tamże, z 20 maja 1954.
96 Tamże, z 27 października 1953.
97 Tamże, z 6 maja 1954.
98 Tamże, z 27 stycznia 1953 i z 21 maja 1954 roku.
99 Tamże, z 30 kwietnia 1960.
100 Tamże, z 31 sierpnia 1960.
101 Tamże, z 4 marca 1958.
102 Tamże, z 29 listopada 1962.
103 Tamże, z 20 kwietnia 1961.
104 Tamże, z 26 listopada 1957. W szkole zabawy organizowano do połowy lat siedemdziesiątych, ale ze względu na słabość stropów musiano z nich zrezygnować. Obecnie szkolne zabawy i studniówki odbywają się w salach "Runotexu" i WSK.
105 Protokół Rady Pedagogicznej z 26 kwietnia 1962.
106 Polonista, profesor Edmund Szlachta, po kolejnym ataku płaczu uczennicy dotkniętej jego zbyt dosadnym sformułowaniem doszedł do wniosku, że "niczego nie można powiedzieć pozostaje tylko rzucić się na druty".
107 Zdaniem jednego z najczęściej usuwanych z klasy uczniów, wyrzucanie za drzwi nieskuteczne wychowawczo, naganne jest przede wszystkim dlatego, iż jego nieobecność "osłabia potencjał intelektualny klasy i obniża tym samym poziom klasy".
108 W 1976 r. podczas wakacji uczniowie uruchomili szkolny radiowęzeł. W poszczególnych klasach oraz na każdym korytarzu pozakładano głośniki. Pomieszczenie radiowęzła mieści się na parterze obok schodów prowadzących na piętro. Dzięki temu w czasie przerw można podawać komunikaty i słuchać muzyki.
109 Treść ślubowania do 1989 r. była następująca: "Nauczycielom, rodzicom oraz moi koleżankom i kolegom przyrzekam uroczyście: - uczciwie spełniać obowiązki uczniowskie; - szanować własność szkolną oraz pracę innych ludzi; - wyrabiać w sobie silną wolę, koleżeńskość. uczynność, odwagę i prawdomówność; - pracować rzetelnie dla chwały i szczęśliwej przyszłości mojej ojczyzny - Polski Ludowej; - nie czynić nic, co mogłoby splamić dobre imię szkoły - I Liceum Ogólnokształcącego im. A. Asnyka w Kaliszu, do której społeczności należę od tej chwili".
110 W dniach 13 grudnia 1981 - 4 stycznia 1982 r. lekcje były zawieszone. Zajęcia szkoli rozpoczęły się apelem, na którym młodzieży odczytano dekret Rady Państwa o wprowadzeniu star wojennego. 29 grudnia 1981 r. na posiedzeniu Rady Pedagogicznej odczytane zostały wytyczne Ministra Oświaty i Wychowania w sprawie organizacji pracy szkół i placówek oświatowych w okresie stanu wojennego, mówiące że: należy wzmóc nadzór nad treściami i organizacją procesu dydaktyczno-wychowawczego; w czasie trwania stanu wojennego dyrektor ma prawo zlecić każdemu pracownikowi wykonanie zadań wykraczających poza jego dotychczasowe obowiązki.
111 Protokół Rady Pedagogicznej z 14 listopada 1985.
112 Po 1945 roku funkcję zastępcy dyrektora pełnili: Wojciech Węgrzyn (l września 1950 - 31 sierpnia 1961); w latach 1945-1950 zastępcy dyrektora nie było; Krystyna Tustanowska (l września 1961 - 31 sierpnia 1968); Józef Goliński (l września 1968 - 31 sierpnia 1990 z przerwą w 1981/82, kiedy zastępcy nie było).

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

VI. SZKOŁA KALISKA, JEJ DOROBEK DUCHOWY I MATERIALNY
1. WYCHOWANKOWIE.

      Przez okres kilku wieków istnienia kaliskiej szkoły, w jej murach gościło wiele pokoleń uczniów, nie tylko pobierających nauki, lecz także podlegających we wszystkich okresach działania tej placówki procesowi kształtowania zdolności, umiejętności i charakterów. Pośród tysięcy wychowanków, nazwiska wielu z nich trwale zapisała historia, dając także świadectwo jakości udzielanych tu nauk i preferowanych przez kadrę wychowawców wartości moralnych. Warto zatem przypomnieć ludzi najbardziej dla kraju zasłużonych a wywodzących się z kaliskiej szkoły, dokonując także pewnych uogólnień, dla charakterystyki kierunków pracy wychowawczej, której uniwersalne cele są od wieków niezmienne, lecz różnie kształtowane przez realia społeczne, demograficzne i kulturowe w wielowiekowej działalności starej uczelni.
      Ramy monografii pozwalają na przypomnienie zaledwie nazwisk i postaci najwybitniejszych czy też najbardziej znanych1. Nie zmienia to w niczym faktu, iż mury szkoły opuściły tysiące wychowanków, kończąc pełny kurs nauk lub zaliczając kilka zaledwie lat nauczania, zgodnie z obranym kierunkiem kształcenia, celami życiowymi, stanem majątkowym, by nie wspomnieć o notowanych postępach w nauce. Bardzo wielu owych, często dziś bezimiennych już wychowanków szkoły położyło znaczne zasługi dla kraju i miasta na wszystkich polach działania i to zarówno w czasach najdawniejszych, trudnych latach zaborów i walk wyzwoleńczych, jak i w ostatnich, z trudem podlegających beznamiętnej naukowej ocenie. Tak więc mówiąc o jednostkach, których nazwiska zostały odnotowane przez historię, nie zapominamy o tysiącach młodych ludzi, opuszczających mury kaliskiej szkoły i przez nią ukształtowanych. Dotyczy to zarówno wychowanków kolegium jezuickiego, jak i absolwentów dziewiętnastowiecznej szkoły kaliskiej, uczestniczących w początkach naszego stulecia w kształtowaniu współczesnego wizerunku kraju. Tę samą uwagę wypada odnieść do pokolenia wychowanków gimnazjum walczących w obu wojnach światowych, jak i do generacji tworzącej nowy kształt Polski lat ostatnich.

OKRES STAROPOLSKI

       W czasach I Rzeczypospolitej szkoła kaliska kształciła w zdecydowanej większości synów rodzin szlacheckich, w niewielkim zaś tylko stopniu mieszczańskich. Ta ostatnia grupa młodzieży z reguły odznaczała się predyspozycjami do stanu duchownego, co stanowiło ówcześnie jedyną właściwie szansę awansu społecznego i kulturowego. Z tej też przyczyny wielu przedstawicieli duchowieństwa rozpoczynało karierę naukową w szkole arcybiskupiej czy kolegium jezuickim, wybierając później drogę święceń kapłańskich i ślubów zakonnych. W czasach odrodzenia znaczny odsetek wychowanków stanowili młodzi chłopcy z rodzin innowierczej szlachty. Liczba tych ostatnich malała wraz z postępem kontrreformacji. Innym czynnikiem był pogłębiający się proces pauperyzacji mieszczaństwa, który wpłynął na zmniejszenie liczby kształcących się dzieci tego stanu. Można przypuszczać, że wychowankowie pochodzenia szlacheckiego w latach działalności uczelni arcybiskupiej i kolegium jezuickiego stanowili ponad 90% społeczności szkoły.
       Kaliskie kolegium jezuickie stanowiło rodzaj szkoły średniej, która z racji swych zadań przygotowywała część młodzieży do stanu duchownego. Z młodzieży tej wywodzili się też zwykle przyszli członkowie zakonu, rekrutujący się zazwyczaj z rodzin biednej i średnio zamożnej szlachty oraz mieszczaństwa. W przypadku Kalisza trudno ustalić przedstawiciela magnaterii, który po ukończeniu edukacji przyjął śluby zakonne.
       Wiadomo, że zasłużeni absolwenci kolegium prócz funkcji sensu stricto kapłańskich byli nauczycielami i wychowawcami uczniów szkół zakonnych. Angażowali się też w czynną walkę z reformacją poprzez publikowanie dzieł religijnych. Do grupy tej należeli między innymi: Marcin Łaszcz (1550-1615) z pochodzenia mieszczanin, Kasper Drużbicki (1590-1662), Tomasz Miedzianowski (1622-1686). Najwyższy prestiż uzyskał kaznodzieja królewski Marcin Laterna (1552-1598), którego talent pisarski i erudycję współcześni porównywali z dziełami filarów kontrreformacji, księży Piotra Skargi i Jakuba Wujka. Ten mieszczański syn, za niezłomną postawę w sprawach wiary, poniósł śmierć męczeńską z ręki żołnierzy Karola Sudermańskiego.
       Do najbardziej znanych wychowanków tego okresu trzeba zaliczyć także syna mieszczanina z Iwanowie - Klemensa (August - imię zakonne) Kordeckiego (1603-1673). Wywodzący się z rodziny iwanowickich postrzygaczy sukna, później przeor zakonu paulinów wsławił się obroną Jasnej Góry w 1655 r. i jest bez wątpienia jednym z najpopularniejszych bohaterów literatury polskiej, opiewanym przez Henryka Sienkiewicza, Józefa Ignacego Kraszewskiego oraz Jana Kasprowicza. W pamięci pokoleń Polaków pozostał jako symbol obrońcy wiary, ale także bojownika o niezawisłość narodową.
      Wspomnieć też należy o Janie Bielskim (1714-1768), który do jezuickiego dramatu szkolnego w pełni wprowadził język polski.
      Wielu wychowanków szkoły kaliskiej uzyskało najwyższe godności duchowne i świeckie. W otoczeniu królów elekcyjnych z dynastii Wazów: prymas Jan Wężyk (1575-1638), prymas Maciej Łubieński (1572-1640), Stanisław Łubieński, brat Macieja (1573-1640) biskup płocki i podkanclerz koronny, prymas Andrzej Leszczyński (1608-1658), prymas Jan Lipski (1589-1641). Ostatnim wychowankiem, który osiągnął godność prymasa był Władysław Aleksander Łubieński (1703-1767). Natomiast dzięki poparciu dynastii Wettynów, Augusta II i Augusta III Sasa, Jan Aleksander Lipski (1690-1746) pełnił funkcję podkanclerzego koronnego i otrzymał purpurę kardynalską. Prócz szeregu najwyższych dostojników kościelnych, z murów kaliskiej uczelni wyszło jeszcze dwóch biskupów Andrzej Olszowski (1621-1677), pisarz polityczny epoki baroku oraz Andrzej Trzebicki. Można jednoznacznie stwierdzić, że szkoła kaliska była kuźnią kadr kapłańskich kościoła rzymsko-katolickiego.
      Znacznie trudniej doszukać się wśród byłych uczniów przyszłych decydentów politycznych, nie związanych z posługą duchowną. W czasach rozkwitu reformacji magnateria i szlachta wielkopolska stanowiła trzon innowierców, omijając - poza nielicznymi wyjątkami - kaliską szkolę i kierując swoją młodzież do ośrodków oświaty innowierczej. Nie można też nie wspomnieć o roli placówek poznańskich, stanowiących bez wątpienia konkurencję dla Kalisza, zwłaszcza wobec powtarzających się w XVI i XVIII w. epidemii, wyludniających kaliskie kolegium.
      Bardziej znacząco zapisali się wychowankowie kaliskiej szkoły w dziedzinie literatury. Przypomnieć tu zwłaszcza trzeba nazwiska Marcina Łaszczą, Kaspra Drużbickiego czy twórcy słowników Grzegorza Knapskiego (Knapiusa), a także Sarbiewskiego (Sarbieviusa), autora Od wydanych. Pierwszoplanową rolę w rozwoju piśmiennictwa polskiego baroku odegrał Samuel ze Skrzypny Twardowski (ok. 1600-1660), pochodzący z niezamożnego rodu szlacheckiego. Jego żywot z pewnością mógłby być wykorzystany jako fabuła interesujących obrazów z wojen kozacko-tureckich XVII w., a także potopu szwedzkiego. Służąc w szeregach Jeremiego Wiśniowieckiego pozostawił bogatą spuściznę literacką, z której skorzystali między innymi Wacław Potocki i Henryk Sienkiewicz. Współcześni nadali mu miano sarmackiego Marona (Wergiliusza).
      Najbardziej znanym wychowankiem okręgowej Szkoły Akademickiej był Gabriel Józef Alojzy Biernacki (1774-1834), generał wojsk powstania listopadowego. Należał do wyróżniających się uczniów. Edukację przerwał w 1789 r. i zaciągnął się w szeregi powstańców wielkopolskich. Po upadku państwa polskiego służył w Legionach Dąbrowskiego, wojskach Księstwa Warszawskiego. Po Kongresie Wiedeńskim osiadł w Królestwie Polskim. Podczas powstania listopadowego organizował kadry wojskowe w województwie kaliskim. Następnie udzielił pomocy emisariuszom Zaliwskiego, za co władze carskie osadziły go w twierdzy, gdzie zmarł. Jego postać jest najwybitniejszym, choć nie jedynym przykładem wychowanka szkoły kaliskiej wsławionego na polu służby wojskowej.

OKRES ZABORÓW

      Wiek XIX, to - z małymi wyjątkami - czas rusyfikacji. Pod pojęciem tym kryła się nie tylko walka z językiem polskim, ale także swoistego rodzaju próba unifikacji ziem Królestwa Polskiego z pozostałymi terenami imperium rosyjskiego. Była to jednocześnie epoka wielu przemian społecznych. Orientacyjnie przyjmuje się, że do czasu uwłaszczenia chłopstwa (1864 r.) statut społeczny wyznaczało pochodzenie, czyli przynależność stanowa. Po ukazie z 1864 r. decydującą wolę odgrywał posiadany majątek, dochód oraz wyznawana religia, a z biegiem czasu rosło też znaczenie wykształcenia. Trzeba też wspomnieć, że zniesienie restrykcji w stosunku do ludności żydowskiej pozwoliło tej ostatniej na pobieranie nauki poza placówkami wyznaniowymi oraz stopniową asymilację tworzącej się inteligencji.
      Zachowane materiały źródłowe nie pozwalają na jednoznaczne określenie losów wychowanków z lat 1800-1850. Wiadomo, że zasłużyli się oni w walce o wyzwolenie narodowe, biorąc udział w powstaniu listopadowym i w mniejszej liczbie w Wiośnie Ludów (Poznańskie). W pamięci potomnych pozostali najczęściej jako oficerowie powstania listopadowego, którzy wraz z gen. Maciejem Rybińskim opuścili granice Królestwa. Niektórzy z nich po zwolnieniu z więzień pruskich wrócili do domostw i poświęcili się pracy we własnym lub administrowanym folwarku. Inni zaś udali się na emigrację, skąd powrócili dopiero w okresie tzw. "odwilży posewastopolskiej". Generalnie można stwierdzić, że zdecydowana większość wychowanków utrzymywała się z dochodów uzyskiwanych z majątków ziemskich. Mniejszość stanowili absolwenci pracujący w wolnych zawodach, jako lekarze, prawnicy i osoby duchowne. Wśród kapłanów z pewnością pierwszeństwo należy przyznać absolwentowi Szkoły Wojewódzkiej z 1825 r. księdzu prałatowi Józefowi Lisieckiemu (1803-1872), kapelanowi 13 pułku piechoty w powstaniu listopadowym i oficjałowi konsystorza kaliskiego. Za nieugiętą postawę kapłańską - w okresie demonstracji patriotycznych i w powstaniu styczniowym - translokowany został na podrzędną parafię i ukarany wysoką grzywną. 
      Później władze carskie skutecznie uniemożliwiały mu dalszą karierę duchowną.
      Ukończenie całkowitego kursu szkoły i zdanie egzaminów uprawniało do kontynuowania nauki w ramach studiów. Zaliczenie zaś paru klas dawało możliwość zdobycia posady drobnego urzędnika. W przypadku kandydatów do stanu kapłańskiego wystarczyło mieć ukończone 5 klas gimnazjum oraz zaliczone egzaminy kwalifikacyjne, żeby kontynuować studia teologiczne w seminarium duchownym. Tak więc cele życiowe oraz stan majątkowy, by nie wspomnieć o postępach w nauce, decydowały o możliwości całkowitego ukończenia kursu lub tylko kilku kolejnych klas. Zdarzało się też, że po nauce domowej młodzi chłopcy posiadali taką wiedzę, że zaliczano im materiał dwóch czy trzech klas. Automatycznie rozpoczynali edukację w starszych oddziałach. Bywały też przypadki, że naukę podjęli w innej placówce, a świadectwo dojrzałości uzyskiwali w Kaliszu (przypadek Alfonsa Parczewskiego nie stanowił wyjątku).
      Ambroży Idzikowski, pomocnik gospodarza klasowego gimnazjum kaliskiego zebrał dane o wychowankach szkoły. W 1900 r. wydał pracę: Szkoła Kaliska (Szkoła Wyższa Realna - Gimnazjum) 1850-1900, która zawiera informację o 1850 wychowankach. Na podstawie tego przekazu, uzupełnionego o materiały archiwalne i prasowe, dokonano próby analizy struktur: społecznej, wyznaniowej oraz zawodowej absolwentów i wychowanków kaliskiej placówki. W trakcie czynności ustalono też, że w gronie pobierających naukę w omawianej placówce bywali dziadek, ojciec i syn. Przypadki takowe nie należały do rzadkości. Wspomnieć należy także, że nazwiska chłopców np. z rodu: Sulimierskich, Modelskich czy Arnoldów przewijały się w spisach różnych roczników XIX wieku. Wypada też zaznaczyć, że młodzież kształcąca się w kaliskim zakładzie naukowym pochodziła z kaliskiego i ościennych powiatów zaboru rosyjskiego. Zdarzały się i przypadki zamieszkiwania uczniów w innych guberniach Królestwa Polskiego. Na przełomie XIX i XX wieku, a także w początkach obecnego stulecia, zdecydowaną większość kształcących się stanowili chłopcy z terenu powiatu kaliskiego.
      Strukturę społeczną, wyznaniową i zawodową absolwentów szkoły ilustruje tabela.

Pochodzenie społeczne, wyznaniowe i skład zawodowy wychowanków,
Rok ukończenia Pochodzenie Wyznanie
prawosławne protestanckie mojżeszowe 
1856 55 5 40 _ 15 5 80
1861 50 3 47 6 6 - 88
1871 22 - 88 22 _ 11 67
1880 21 7 72 7 7 7 79
1889 22 - 78 11 _ 44 45
1899 12 5 83 14 14 3 69

posiadających patent ukończenia szkoły w latach 1856-1899
Zawód Działalność
urzędnik państwowy la1D. duchowny lekarz farmaceuta urzędnik prywatny ziemianin rolnik zawodowy oficer wojska-policji c literacko-publicystyczna patriotyczna
5 5 5 10 5 35 _ 35 5 75
3 _ 3 3 - 13 - 78 - 55
11 11 _ 33 11 _ _ 34 11 -
7 28 - 14 7 7 14 23 7 -
7 21 7 21 7 7 7 23 - 14
7 11 - 7 14 - - 61 - -

      Z przedstawionych wskaźników wynika, że do czasów powstania styczniowego większość uczniów stanowili synowie ziemian - narodowości polskiej. Obok nich nauki pobierały dzieci właścicieli zakładów przemysłowych, kantorów kupieckich, przedstawiciele tzw. wolnych zawodów i urzędników. W tej grupie początkowo główną rolę odgrywała mniejszość niemiecka, która w ostatnim ćwierćwieczu została zastąpiona przez młodzież żydowską. Mimo wprowadzenia limitu przyjęć dla dzieci żydowskich, liczba uczniów tej narodowości stale wzrastała, co wynikało zapewne z właściwych przedsięwzięć organizacyjnych gminy, która finansowała naukę dla ubogich wyznawców. Część młodzieży inteligencji żydowskiej polonizowała się, podobnie jak potomkowie emigrantów niemieckich: Repphanowie, Fulde, Fibigerowie i inni.
      Osobną uwagę należy poświęcić mniejszości, którą stanowili synowie urzędników cywilnych i wojskowych, tworzących lokalną administrację władz carskich. Tych ostatnich można umownie określać mianem - Rosjanie, chociaż w niej bywali Ukraińcy, Białorusini i inne nacje imperium. Dzięki preferencjom rządowym ludność owa wykazywała tendencje wzrostu, zresztą niewspółmierne do założeń władz administracyjnych. Dla ścisłości, wypada dodać, że pośród uczniów kaliskiej szkoły znaleziono nawet jednego Szkota, syna prowizora aptekarskiego. Jan Mac-Donald po ukończeniu gimnazjum w 1864 r. podjął studia wojskowe, a następnie w trakcie służby osiągnął w korpusie inżynieryjnym stopień generalski. Przez całą II połowę XIX wieku udział w kształceniu synów chłopskich był znikomy. Po 1864 r. liczba ich minimalnie wzrastała, ale w dalszym ciągu stanowiła margines.
      Omawiając strukturę wyznaniową trzeba wspomnieć, że polscy ziemianie i mieszczanie stanowili również znaczny odsetek protestantów. Do kręgu tych wiernych należeli między innymi: Nenccy, Rogowicze, Niedomańscy i Kurnatowscy. Ludność pochodzenia niemieckiego to przede wszystkim luteranie. Urzędnicy carscy i ich rodziny, poza nielicznymi wyjątkami, uczęszczali do cerkwi prawosławnej.
      Wspominając o działalności patriotycznej nie sposób przemilczeć uczestników powstania styczniowego. Abiturienci przełomu lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia wzięli w tym zrywie aktywny udział. Do najbardziej zasłużonych partyzantów kaliskich należał Ryszard Kurnatowski (1842-1912) pamiętnikarz tamtych lat. We wspomnieniach opisujących powstanie 1863/64 na Ziemi Kaliskiej rodzinę Kurnatowskich przedstawiono jako wzór patriotycznego ziemiaństwa, podlegającego wzmożonym represjom carskim.
      Nieocenione źródło do ustalenia kariery zawodowej stanowi cytowana praca Ambrożego Idzikowskiego. Przyjęto, że przedstawione w niej zawody - źródła utrzymania wykazanych osób są prawdziwe. Próbę analizy struktury zawodowej uczniów kaliskiej szkoły ilustruje tabela.

Struktura zawodowa wychowanków szkoły z lat 1850-19002

Zawód Liczba uczniów Udział procentowy
Duchowny 153 8,3
Aptekarz, lekarz, weterynarz 227 12,3
Prawnik 139 7,5
Inżynier 83 4,5
Nauczyciel 32 1,7
Ziemianin - rolnik 317 17,1
Urzędnik państwowy 185 10,0
Urzędnik prywatny 192 10,4
Kupiec 77 4,2
Przemysłowiec 47 2,5
Oficer zawodowy wojska (policji) 33 1,8
Inne zawody 365 19,7
Razem 1850  100,0

       Z podanej liczby 153 duchownych jedynie czterech nie było kapłanami wyznania rzymsko-katolickiego: trzech z nich zostało pastorami, a jeden popem prawosławnym. Po raz pierwszy w dziejach kaliskiej placówki biskupami zostali synowie mieszczańscy: Michał Nowodworski (1831-1896) intelektualista i Marian Leon Fulman (1866-1945) - represjonowany przez administrację carską. Inaczej przebiegała droga życiowa syna chłopskiego ks. biskupa Wojciecha Owczarka (1875-1938), którego edukację rozpoczął pokątny nauczyciel wiejski. Będąc żarliwym kapłanem doprowadził do zarejestrowania Zgromadzenia Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi. On to osobiście udzielił świeceń kapłańskich ks. prymasowi Tysiąclecia kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu. W uznaniu zasług dla Kościoła w dniu 25 lutego 1988 r. Konferencja Episkopatu Polski wyraziła zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Na uwagę zasłużył też ks. Wawrzyniec Centt (1823-1905), dowódca oddziału w powstaniu styczniowym, emigrant, spowiednik Adama Asnyka. W gronie księży o zacięciu naukowo-badawczym prym wiedli: bliźniacy Stanisław (1836-1919) i Zenon Chodyńscy (1836-1887) znani historycy Kościoła, nie stroniący - podobnie jak ich starszy brat Adam - od historii regionalnej. Wspomnieć też trzeba o gronie księży-spowiedników, wśród których zasługiwał na wyróżnienie Konstanty Księski (1841-1904) prowadzący szeroko rozumianą akcję charytatywną. Jednym z przejawów oddziaływania księży na swoich wiernych była akcja trzeźwościowa, prowadzona wśród ludu wiejskiego. W Kaliskiem prym w tej dziedzinie z pewnością wiódł Maksymilian Ostrzycki (1830-1902). Można powiedzieć, że posługa kapłańska i działalność publicystyczna wykształconych w grodzie nad Prosną kapłanów zapisała się złotymi zgłoskami w historii kaliskiego, a nawet ogólnopolskiego dorobku pozytywizmu. Na ogólną liczbę 227 przedstawicieli zawodów medycznych odpowiednio było: 45 aptekarzy, 172 lekarzy (w tym dentyści) i 10 weterynarzy. Do najbardziej znanych należeli Piotr Leon Nencki (1848-1904) i Jakub Rogowicz (1839-1896). Nie mniej wybitną i szacowną postacią był Adam Wiktor Drozdowski (1849-1920), założyciel Towarzystwa Lekarskiego Kaliskiego, prezes Kaliskiego Towarzystwa Dobroczynnego, aktywny działacz Narodowej Demokracji, wychowawca wielu lekarzy - chirurgów. Należy nadmienić, że stosunkowo wielu lekarzy pracowało poza granicami Królestwa Polskiego, w słynnych kurortach, jak np. Jan Tymowski. Pacjentami ich byli między innymi tacy luminarze kultury, jak Adam Asnyk czy Teofil Lenartowicz. Zdecydowanie w tej grupie zawodowej najliczniej byli reprezentowani absolwenci szkoły wywodzący się ze stanu mieszczańskiego. Stosunkowo częste były przypadki "dziedziczenia zawodu".
      Pośród wychowanków placówki kaliskiej w drugiej połowie XIX w. odnajdujemy znaczną grupę prawników. Wykształcenie prawnicze posiadali zresztą także przedstawiciele innych grup zawodowych, jak urzędnicy i ziemianie. Do 1864 r. właściciel folwarku posiadał "z urzędu" władzę sądowniczą. Nie należały do rzadkości przypadki, że po reformie włościańskiej ziemianie w dalszym ciągu byli sędziami gminnymi. Najbardziej znanym prawnikiem, zasłużonym politykiem i działaczem społecznym był Alfons Józef Ignacy Parczewski (1849-1933) rektor Uniwersytetu w Wilnie. Najwyższą godność rządową w tym zawodzie uzyskał Włodzimierz Wyganowski (1868-1932), aktywny członek Narodowej Demokracji w Wielkopolsce wschodniej. Dzięki poparciu sił politycznych w 1923 r. uzyskał tekę Ministra Sprawiedliwości w rządzie Władysława Grabskiego. Nie był to jedyny z rodu Wyganowskich aktywny politycznie prawnik, bowiem Karol Wyganowski w 1918 r. został pierwszym prezesem Rady Miejskiej w Kaliszu, pełniąc tę funkcję przez wiele lat. Do grona prawników należał też Adam Antoni Chodyński (1832-1902) brat Stanisława i Zenona - kapłanów i historyków Kościoła. Właściwie był on historykiem, publicystą i poetą, a w wybranym zawodzie wiodło mu się nieszczególnie. Dla potomnych pozostał założycielem "Kaliszanina", zasłużonym badaczem dziejów Kalisza i działaczem społecznym wybitnej miary. Prawnikiem był również zesłaniec polityczny (do Orła na Syberii), skazany za działalność w ruchu niepodległościowym - Cezary Smogorzewski (1861-1922). Ciekawą postacią był Kazimierz Rymarkiewicz (1861-1918) adwokat przysięgły, popularyzator historii i "prawa na co dzień", a także inicjator lokalnych inicjatyw w gronie kaliskiej socjety.
      W tym miejscu wypada wspomnieć i o innych absolwentach, którzy osiągnęli uznanie za działalność społeczną i dorobek w dziedzinach związanych z szeroko pojętą popularyzacją kultury i nauki, jak Aleksander Antoni Rembowski (1847-1906) historyk - bibliofil, bracia: Gabriel (1855-1916) i Stanisław Aleksander Kempner (1857-1924) synowie żydowskich przemysłowców. Ten ostatni za całokształt pracy odznaczony został pośmiertnie przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
W grupach zawodowych: inżynierowie, kupcy i przemysłowcy nie zdołano ustalić wybitnych indywidualności. Była to prężna społeczność, która w poszukiwaniu pracy nie wahała się emigrować do krajów Europy Zachodniej i na kontynent amerykański. Jeden z wychowanków szkoły Maurycy Redlich był nawet profesorem w Nowym Yorku i bankierem w Londynie, brak jednak informacji o jego trwałym sukcesie. Absolwenci pochodzenia żydowskiego stanowili zresztą większość emigrantów parających się kupiectwem i lichwą.
      Do zawodu nauczycielskiego młodzież się nie garnęła. Była to posada stosunkowo nisko płatna, a znalezienie pracy sprawiało wiele trudności. Nauczyciele szkół elementarnych praktycznie przymierali głodem. W lepszej sytuacji byli wykładowcy szkół średnich, którzy dorabiali do pensji przyjmując dodatkowe zatrudnienie w innej szkole. Inni zaś stworzyli sobie nowe źródło dochodu poprzez organizowanie stancji dla uczniów, czy udzielanie korepetycji. Tak np. Stefan Giller (1834-1918), brat Agatona, pracował dodatkowo w Szkole Realnej. Wykładając język polski poświęcił się również pracy literackiej, której pierwszym recenzentem był Adam Asnyk. Do wyróżniających się nauczycieli należy zaliczyć Hieronima Rafała Łopacińskiego (1860-1906), językoznawcę, etnografa, historyka i bibliofila. Mówiąc o pedagogach wspomnieć wypada o nauczycielu akademickim profesorze chemii organicznej Tadeuszu Miłobędzkim (1873-1959). Ciekawą postacią w gronie pedagogów był Sławomir Czerwiński (1885-1931) jeden z najbardziej znanych uczniów szkoły, organizator strajku szkolnego 1905 roku i późniejszy Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego II Rzeczypospolitej.
      W gronie urzędników państwowych najwyższą godność osiągnął Stanisław Wojciechowski (1869-1953), prezydent II Rzeczypospolitej, profesor ekonomii. Wrogowie polityczni obawiając się siły jego osobowości skazali go na zapomnienie. Mimo różnic światopoglądowych komuniści i piłsudczycy byli zgodni w potępianiu jednego z głównych aktorów wydarzeń majowych 1926 r.
W gronie państwowych urzędników epoki zaborowej najwięcej Polaków zatrudniano w organach kontroli finansowej, zaś najwyższym stanowiskiem służbowym osiąganym w administracji był etat pomocnika (zastępcy) naczelnika powiatu. W grupie urzędniczej większość nie posiadała patentu ukończenia szkoły. Do chlubnych wyjątków należał urzędnik Drogi Żelaznej - Cezary Biernacki (1827-1896), który posiadał stosowne wykształcenie, wyróżnił się on w popularyzowaniu historii i archeologii, pasjonując się także bibliofilstwem.
      Po 1831 r. pełnienie zawodowej służby wojskowej lub policyjnej nie było popularne wśród polskiej społeczności. Napływ ochotników do tych formacji ograniczało przeświadczenie, że oficer armii zaborczej to wróg, a dodatkowo przynależność do polskiej narodowości ograniczała możliwości awansu. Synowie urzędników carskich także nie wykazywali zbytniej ochoty do służby. Jedynym, znanym wychowankiem szkoły, który uzyskał w tym czasie szlify generała-majora (poza Mac-Donaldem) był weteran wojny krymskiej Franciszek Modl (1830-1893), syn superintendenta kościoła ewangelickiego w Kaliszu.
      Wybuch powstania styczniowego stworzył nową sytuację, w której wystąpiła konieczność kształcenia kadr wojska narodowego. Wyróżnienia na polu bitwy, zdanie egzaminów praktycznych w dowodzeniu dawało nominację oficerską. Doliczono się wielu wychowanków szkoły, którzy uzyskali patent oficerski. Zdobyte doświadczenia wojskowe pomogły im podjąć czasowo służbę w korpusie dowódczym Włoch, Austrii, a nawet Brazylii. Dopiero w II Rzeczypospolitej dawny oficer carski Aleksander Pik (1875-1943), otrzymał stopień generała brygady.
      Z reguł, tabel i obliczeń wymykają się setki dawnych uczniów kaliskiej szkoły, w stosunku do których niemożliwe okazało się ustalenie przynależności zawodowej. W tej grupie znaleźli się politycy, artyści (literaci, malarze, muzycy, aktorzy), rzemieślnicy, a także młodzi powstańcy. Najznakomitszą postacią w gronie artystów jest Adam Prot Asnyk (1838-1897), znany poeta. Jego poglądy na sprawę narodową i udział w ruchu 1863/64 przysporzyły mu wrogów, szczególnie w osobie Agatona Gillera (1831-1867), wychowanka tej samej szkoły, członka Rządu Narodowego, popularyzatora historii. Paradoksem w tym sporze było to, że Asnyk stworzył wizję poetycką powstania styczniowego, a jego adwersarz był pierwszym, który ją dokumentował. Pośród muzyków prymat niepodważalnie należał do Henryka Melcera-Szczawińskiego (1869-1928) kompozytora i pianisty. Bardzo zdolnym i dobrze zapowiadającym się rzeźbiarzem był Mieczysław Celiński (1881-1911).
      Zaprezentowane sylwetki nie wyczerpują listy dawnych uczniów cieszących się zasłużoną estymą. Historia weryfikuje swoje sądy i dopisuje wciąż nowe nazwiska.

CZASY II RZECZYPOSPOLITEJ

      Trudno jest pisać o czasie tak krótkim, a bogatym w ważne wydarzenia i postacie w dziejach szkoły, a zarazem tak nie odległym, żyjącym nadal we wspomnieniach wielu uczniów tych lat3. Zadanie to utrudnia dodatkowo brak podstawowych materiałów archiwalnych, zniszczonych w toku ostatniej wojny. Tak więc rozważania te, oparte w ogromnej mierze na pamiątkach, wspomnieniach i relacjach, będą z gruntu niepełne i wybiórcze. Mogą być zatem zaledwie punktem wyjścia do przyszłych badań i opracowań.
      Uczniowie szkoły międzywojennej rekrutowali się w większości z warstwy inteligencji, spośród dzieci przedstawicieli wolnych zawodów i urzędników administracji lokalnej i gospodarczej. Drugą znaczącą grupę stanowili synowie właścicieli nieruchomości różnego rodzaju. W liczbie uczniów pobierających naukę na uwagę zasługuje też niewielki lecz stale rosnący udział dzieci chłopów i robotników.
       Bardzo wielu byłych wychowanków kaliskiego gimnazjum walczyło i poległo na wszystkich frontach drugiej wojny światowej.
Trudno nie wspominać o uczniach - Żydach, o których brak do dzisiaj jakichkolwiek wiadomości. Większość z nich pochłonęła wojenna zagłada.
      Szkoła wykształciła też wielu twórców, pośród których nazwiskiem największym jest Stefan Otwinowski (1910-1976) m.in. autor książki Życie trwa cztery dni, stanowiącej literackie przypomnienie kaliskiej uczelni.

Przypisy

1 Ze względu na obszerną literaturę biograficzną do wymienionych w tym rozdziale postaci, zrezygnowano z przypisów szczegółowych, daleko wychodzących poza nakreślone ramy monografii.
2 Szacunki w oparciu o: A. Idzikowski, Szkoła Kaliska 1850-1900. Kalisz 1900.
3 Celowo ograniczono się w tym rozdziale do podawania tylko w wyjątkowych przypadkach nazwisk wychowanków.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

VI. SZKOŁA KALISKA, JEJ DOROBEK DUCHOWY I MATERIALNY
2. DOROBEK MATERIALNY

      Praca szkoły, we wszystkich okresach jej istnienia nie byłaby możliwa bez zaplecza materialnego, na którym opierała się działalność dydaktyczna. Mowa tu przede wszystkim o pomieszczeniach, w których odbywał się proces nauczania, choć nie bez znaczenia są także warunki życia i nauki domowej uczniów, jak i nauczycieli kaliskich szkół. Losy budynków wytyczyły też po części dzieje pracowni szkolnych, w szczególności zaś historię zbiorów bibliotecznych, tak bardzo zależnych od ich lokalizacji i warunków przechowywania. Warto zatem, prócz dziejów kolejnych gmachów, prześledzić losy poszczególnych pracowni, a także skomplikowane dzieje zbiorów szkolnych, w szczególności zaś biblioteki.

BUDYNKI

      Dzieje kaliskiej oświaty rozpoczyna tradycja szkoły kolegiackiej, działającej początkowo przy kolegiacie św. Pawła i przeniesionej później wraz z tą godnością do kościoła pod wezwaniem Najświętszej Panny Marii na terenie dzisiejszego Kalisza. Nie posiadamy żadnych informacji co do lokalizacji pierwszej kaliskiej szkoły działającej w grodzie na Zawodziu. Domyślać się wolno, iż związana była bardzo ściśle z świątynią św. Pawła nie tylko programem nauczania oraz kadrą nauczycielską, lecz także lokalizacją, być może w pomieszczeniach kapituły i archidiakonatu kaliskiego.
      Znacznie lepiej znana jest sytuacja szkoły kolegiackiej po jej przeniesieniu z Zawodzia, co nastąpiło w połowie XIV wieku. Od tego czasu mieściła się w budynku, zapewne drewnianym, ufundowanym równocześnie z pałacem arcybiskupów gnieźnieńskich przez Jarosława Bogorię ze Skotnik i położonym w pobliżu kościoła kolegiackiego pod wezwaniem Najświętszej Panny Marii. Miejsce, w którym stał ów budynek nie jest znane, był on jednak bez wątpienia zlokalizowany w pobliżu pałacu arcybiskupiego, może w miejscu późniejszego kolegium jezuitów4. Tam też zapewne mieściła się późniejsza szkoła parafialna przy kolegiacie, a także kolonia akademicka Akademii Krakowskiej, do której to rangi podniesiono w czasach Władysława Jagiełły kaliską szkołę kolegiacką.
      Pewne wiadomości posiadamy o lokalizacji szkoły parafialnej przy kościele św. Mikołaja. Mieściła się ona od początku swego istnienia w budynku klasztornym kanoników regularnych laterańskich, którzy przejęli kościół św. Mikołaja z woli Kazimierza Wielkiego w 1358 r. W budynku tym, początkowo drewnianym, a od 1437 r. murowanym, przetrwała z przerwami w swej działalności aż do połowy dziewiętnastego stulecia. Korzystała zapewne z jednej lub dwóch izb lekcyjnych, pozbawionych obszerniejszego zaplecza, co wynikało zresztą z charakteru owych zakładów naukowych, ściśle związanych (poprzez wykładowców, programy nauczania i lokal) z Kościołem Katolickim i jego hierarchią. Sam budynek, mimo parokrotnej przebudowy, zachował do dziś cechy budowli gotyckiej, posiadającej dwie kondygnacje oraz piękny ozdobny portal.
Przełomem w dziejach oświaty w Kaliszu było utworzenie tu kolegium jezuickiego, włączenie w jego strukturę kolonii akademickiej i podporządkowanie uczelni szkół parafialnych. Przygotowania do wzniesienia budowli jezuickich rozpoczął arcybiskup Stanisław Karnkowski, zakupując place w pobliżu kolegiaty, a także remontując pałac arcybiskupi. W tymże zapewne pałacu jezuici zamieszkali wkrótce po przybyciu do Kalisza, zapoczątkowując w 1584 r. pracę dydaktyczną, prowadzoną, aż do ukończenia budowy gmachu kolegium, w obszernej kamienicy w Rynku. Budowę szkół rozpoczęto 15 maja 1586 r. położeniem i poświęceniem kamienia węgielnego, a prace zakończono na jesieni 1591 r. przesuwając jeszcze w czasie wznoszenia gmachu fragment muru miejskiego. Dopiero w tym momencie do kolegium przeniesiono klasy, rozbierając w późniejszym terminie stary budynek pałacu arcybiskupiego. Już wiosną 1592 r. jezuici rozpoczęli budowę kościoła, zaprojektowanego przez zakonnego architekta Jana Marię Bernardoniego, a wykonanego przez muratora Albina Fontanę, który osiadł zresztą później w Kaliszu na stałe. Świątynia owa, mocno związana z kolegium zarówno architektonicznie jak i strukturalnie, była jednym z najpiękniejszych obiektów architektury Kalisza, nowocześnie na owe czasy zaprojektowana, by przypomnieć tylko jej interesujące usytuowanie na osi nie istniejącej już dziś ulicy5. Budowla została oddana do użytku już w 1597 r., przez wiele jednak jeszcze lat wykańczano wnętrze i wzbogacano wystrój.
       Kolejnym etapem poczynań była rozpoczęta w 1644 r. dobudowa zachodniego skrzydła szkół jezuickich, położonego po lewej stronie kościoła. Prace te zakończono w 1652 r., zaś ostateczny kształt budynki uzyskały po wystawieniu trzeciego skrzydła w latach 1678-1690. Kolegium mieściło zarówno dom zakonny jezuitów jak i klasy szkolne, a także, przynajmniej od 1652 r., drukarnię prowadzoną przez zakon, a nabytą w 1632 r. od spadkobierców Wojciecha Gedeliusza6. W zabudowaniach znajdowała się również obszerna aula, służąca od początku istnienia szkoły jako pomieszczenie, w którym dawano przedstawienia teatru uczniowskiego7. Obok budynków usytuowano też obszerny ogród, zaplecze zarówno jezuickiej kuchni, jak też i apteki
      Jezuici zarządzali - oprócz tych gmachów - kilkoma jeszcze lokalami szkolnymi, położonymi na terenie miasta. Mowa tu przede wszystkim o kamienicy w Rynku, darowanej im przez arcybiskupa Karnkowskiego. Do czasu ukończenia kolegium prowadzone były w niej zajęcia dydaktyczne nowo utworzonej placówki. Później w budynku tym arcybiskup Karnkowski ufundował konwikt, w którym z czasem pomieszczenie znalazło stu uczniów. Kamienicę tę, zwaną "Zarembówką" przeznaczył Stanisław Karnkowski w 1586 r. na seminarium diecezjalne, otwarte oficjalnie dopiero 20 marca 1593 r., po dwunastu latach starań. Seminarium to, stanowiące zresztą pierwszą w dziejach Kalisza uczelnię wyższą, działało pod opieką jezuitów i przetrwało do 1621 r., przeniesiono je wówczas decyzją arcybiskupa Wawrzyńca Gembickiego do Gniezna8. Po likwidacji tej placówki poszerzono bursę, która pod nazwą "Bursa Karnkoviana" działała aż do końca istnienia kolegium jezuickiego. Oprócz niej, przy ulicy Łaziennej funkcjonowała podobna, zwana bursą "ubogich" lub "muzyków" (piętrowa kamienica wybudowana przez jezuitów z darowizn). Znany jest także konwikt Czyżewskich, powstały w 1640 r. z fundacji Balcera Czyżewskiego, dziekana i oficjała kaliskiego.
      Likwidacja zakonu w 1773 r. i przekształcenie kolegium w szkołę Komisji Edukacji Narodowej nie stanowiło przełomu w działalności tego zakładu oświatowego, jeśli chodzi przynajmniej o warunki lokalowe i sytuowanie procesu dydaktycznego. Dopiero rozbiór kraju, wkroczenie Prusaków do Kalisza oraz plany kamery pruskiej dotyczące przebudowy gmachów kolegium na siedzibę władz administracyjnych departamentu kaliskiego a także zamysł utworzenia Korpusu Kadetów w Kaliszu, zagroziły egzystencji działającej już od dziesięcioleci w nowym kształcie szkoły.
       Plany pruskie obejmowały przebudowę budynków i przystosowanie ich do potrzeb instytucji utrwalających nowy porządek. W ten sposób doszło w 1798 r. do usunięcia szkoły z budynków pojezuickich, przeznaczonych do szeroko zakrojonych remontów, a ulokowania jej w klasztorze Franciszkanów, później zaś w bursie Karnkowskiego, której budynek już wówczas w nie najlepszym był stanie, wymagając również natychmiastowego remontu9. Pomieszczenia te, zbyt małe na potrzeby oświatowe, z ledwością pomieściły izby lekcyjne i mieszkania profesorów. Część dobytku szkolnego rozmieszczono poza terenem placówki, co dodatkowo skomplikowało sytuację. I tak sprzęt dydaktyczny przeniesiono do klasztoru Franciszkanów, biblioteka zaś trafiła do klasztoru Bernardynów, gdzie pozostawiono ją w nieładzie. Po dokonaniu niezbędnych remontów w podupadłym budynku, szkoła przetrwała tam aż do oddania nowego lokum, co nastąpiło w 1820 r.
      Nowy budynek zlokalizowany został w bliskim sąsiedztwie fundamentów zniszczonego już w tym czasie zamku kaliskiego i wystawiony w stylu klasycystycznym według projektu znanego architekta Sylwestra Szpilowskiego. Jego budowa trwała około roku i już nowy rok nauki (1819/1820) uczniowie Szkoły Wojewódzkiej Kaliskiej spędzili w tym gmachu.
      Kształt zewnętrzny budynku, nadany mu przez Szpilowskiego (autora m.in. tak znaczących gmachów publicznych jak budynek Trybunału, rekonstrukcja gmachu Rządu Wojewódzkiego Kaliskiego, czy kaliska Rogatka), zachował się do dnia dzisiejszego, stanowiąc jeden z ciekawszych przykładów twórczości tego architekta na terenie Kalisza. Gmach Szkoły Wojewódzkiej wzniesiony został na planie podkowy otwartej ku ul. Grodzkiej. W połowie XIX wieku teren był ogrodzony "osztachetowaniem z łat rżniętych, w słupy murowane wraz z bramą podwójną okutą z łat". Dach pokrywała żelazna blacha, a nad facjatą znajdowała się szalówka. "Okna były podwójne letnie i zimowe, weneckie, czterodzielne". Wyposażenie klas stanowiły "ławki czarno malowane i katedry o dwóch stopniach z drzewa sosnowego", podłoga zaś była "zwyczajna z desek grubych"10. Za szkołą i otoczonym murem ogrodem, przebiegała ul. Nadwodna (Parczewskiego), za nią Babinka - stara fosa miejska. Od strony południowej szkoła sąsiadowała przez ul. Warszawską (Zamkową) ze starą karczmą, zburzoną koło połowy dziewiętnastego wieku. W jej miejsce pobudowano potężną cerkiew pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła, rozebraną dopiero w 1927 r. Perspektywę ul. Nadwodnej i Warszawskiej zamykał istniejący do 1940 r. most na Babince. Stąd też wykonano większość znanych sztychów ukazujących budynek szkoły11.
      Wejście główne usytuowano przy ulicy Grodzkiej, gmach posiadał jednak również drzwi boczne. W rozmaitych okresach czasu odmiennie rozwiązywano problem układu funkcjonalnego budynku. Przykładowo w końcu XIX w. wejście do klas usytuowane było w lewym skrzydle. W okresie międzywojennym natomiast wejścia boczne zostały skasowane. Obecnie wykorzystywane jest przede wszystkim wejście główne, sporadycznie tylko udostępnia się jedno z bocznych.
      Zewnętrznie budynek szkolny zachował się w zasadzie nie zmieniony od czasów jego powstania. Daleko większe przekształcenia zachodziły w jego wnętrzu, choć i w tym przypadku szkoła zachowała wiele ze swego pierwotnego układu, łącząc od początku trzy funkcje - dydaktyczną, reprezentacyjno--administracyjną oraz mieszkalną.
      Pomieszczenia szkolne często zmieniały swoje przeznaczenie. Wiązało się to zarówno z poważnymi zmianami charakteru zakładu (przykładowo z profilu realnego na humanistyczny) jak i wynikało z nowych potrzeb organizacyjnych i zadań pracy dydaktycznej. Przez długi jednak czas utrzymywał się podział na klasy młodsze - położone na parterze oraz starsze, zajmujące pierwsze piętro12. Często przenoszono pomieszczenia administracyjne (gabinet dyrektora, sekretariat szkoły), tradycyjnie jednak usytuowane w prawej części gmachu. Po tej stronie zlokalizowano także mieszkanie służbowe, zajmowane przez prawie cały czas działania placówki przez jej dyrektorów, inspektorów, sekretarzy, później zaś woźnych.
      Bardzo znaczącym elementem budynku szkoły była aula, zwana niegdyś salą popisową, miejsce ogólnych zgromadzeń i uroczystości. W niej to właśnie co najmniej od 1825 r. odbywały się "popisy publiczne" uczniów, stanowiące rodzaj uroczystego zakończenia roku szkolnego, połączonego z publicznym sprawdzianem zdobytych wiadomości. Wcześniej, do 1818 r. popisy uczniów Szkoły Wojewódzkiej odbywały się w sali Korpusu Kadetów, a co najmniej dwa razy (w 1819 i 1820 r.) uroczystość tę zorganizowano w kościele św. Mikołaja13. W końcu XIX w. aulę oraz pomieszczenia nad nią przerobiono na sypialnie uczniowskie, sytuując w środku szkół internat. Wobec rosnącej liczby młodzieży, poszerzono go o dwa piętra sąsiadującej ze szkołą kamienicy14. Po kilku jednak latach internat skasowano i aula wróciła do pierwotnej funkcji, pełniąc - szczególnie w okresie międzywojennym i powojennym - rolę szkolnej sali teatralnej, koncertowej i odczytowej. W 1970 r. wobec trudności lokalowych sala została przebudowana na cele dydaktyczne.
      Istotnym uzupełnieniem funkcji gmachu była sala gimnastyczna, pobudowana przy szkole od strony ul. Parczewskiego w 1927 r. W czasie okupacji hitlerowskiej uległa zniszczeniu a szkoła po latach użytkowania przygodnych pomieszczeń (w szczególności sali sportowej w dawnym budynku musztry Korpusu Kadetów oraz Hali Sportowej przy ul. Łódzkiej), wzbogaciła się o własny obiekt dopiero w 1972 r.

PRACOWNIE I ZBIORY

      Od najwcześniejszych lat działania placówek oświatowych miejscem pracy dydaktycznej była klasa - pracownia szkolna o charakterze ogólnym lub specjalistycznym. Pierwsze tego przykłady przynosi już czas kolegium jezuickiego w Kaliszu. Istniejące tam klasy (gramatyki, retoryki i syntaksy) nie tylko miały opiekunów w osobach zakonników prowadzących zajęcia, lecz także posiadały własne, osobne księgozbiory, związane tak tematem, jak i miejscem przechowywania, z odpowiednią klasą i jej profesorem15.
      Pracownie dydaktyczne w pełnym rozumieniu tego słowa związane są z wprowadzeniem do programu szkoły nauk przyrodniczych, w szczególności zaś fizyki i chemii. Pewne elementy wyposażenia placówka posiadała jednak już w czasach jezuickich, czego najbardziej spektakularnym przykładem może być obserwatorium astronomiczne, do którego - choćby w celu uczestniczenia w pokazach - uczniowie mieli bez wątpienia dostęp. Zasoby rozmaitego rodzaju zbiorów szkolnych rosły zwłaszcza od momentu wprowadzenia do programów jezuickich treści przyrodniczych, co nastąpiło wraz z rosnącymi wpływami idei oświeceniowych. Prawdziwy jednak rozwój pracowni szkolnych miał miejsce już po przemianowaniu zakładu naukowego na szkołę realną, ze specjalnością technologiczno-chemiczną, czego widomym dowodem było zorganizowanie już w 1848 r. laboratorium chemicznego (istniejącego aż do 1862 r. i wspominanego później jako interesująca choć nietrwała innowacja w pracy szkoły16. Sprawy związane z pracownią przyrodniczą ożyły ponownie po wznowieniu pracy gimnazjum w niepodległej Polsce. Już jednak od początku dziewiętnastego wieku szkoła dysponowała pewną ilością rozmaitych pomocy matematycznych i przyrodniczych (modeli geometrycznych, minerałów itp.) przechowywanych w tzw. muzeum szkolnym oraz w pomieszczeniu bibliotecznym. Zgodnie ze sprawozdaniem inspektora Borowicza wygłoszonym na zakończenie roku nauki 1834/1835 w szkolnym muzeum znajdowało się pod koniec 1834 r. "narzędzi matematycznych 60, fizycznych 134, minerałów 1622". Budowniczy Guberni Kaliskiej W. Reinstein podarował szkole w 1840 r. 42 muszelki morskie, a w 1841 r. "model stolca dachu projektowanego na budowę kościoła i model na most drewniany". W 1838/1839 r. kaliski zegarmistrz Jeremiasz Wagner przekazał szkolnemu muzeum "zegarek srebrny, podługowaty z pierwszych norymberskich, w sześciokąt (sprężynę zastępuje struna)". W szczególny sposób wyposażenie wzbogacił J. W. Kurator Okręgu Naukowego Warszawskiego przesyłając jej 28 XI/10 XII 1844 r. "portret Najjaśniejszego Pana".
      Księgozbiór szkolny był najstarszą a zarazem najpoważniejszą pomocą, od wieków służącą uczniom starej kaliskiej uczelni. Brak dowodów na to, iż własną bibliotekę posiadała szkoła kolegiacką i późniejsza kolonia akademicka, choć istnienie takiego zbioru, liczącego sobie kilka lub kilkanaście ksiąg, wydaje się być dość prawdopodobne. Nie ma natomiast żadnej wątpliwości co do roli, jaką odgrywały książki w kolegium jezuickim.
      Twórcą biblioteki był arcybiskup Stanisław Karnkowski, który też stale zasilał książkami jej zbiory, wspierał także finansowo, wreszcie testamentem zapisał jej teologiczną i historyczną część swojego bogatego księgozbioru. Zważywszy, iż właśnie w nim znajdował się zakupiony przez Karnkowskiego fragment biblioteki Andrzeja Frycza Modrzewskiego17, wydaje się prawdopodobne, że okruchy tego ostatniego księgozbioru znalazły się też w kaliskiej bibliotece. Dzieła z darów Karnkowskiego jezuici oznaczali ekslibrisem, najstarszym ze znanych kaliskich znaków książkowych. Odbijano go z klocka bezpośrednio na kartach tytułowych ofiarowanych pozycji
      Za przykładem fundatora bibliotekę szkoły wspierano materialnie przez cały niemal czas jej istnienia. Najpoważniejsze i najciekawsze dary to księgozbiory wybitnego prawnika Andrzeja Lisieckiego (1636 r.), księgarza kaliskiego Andrzeja Sobierajskiego (1644 r.), dziekana Prokopa Brudeckiego oraz sekretarza Augusta III - Franciszka Chęckiego (1746 r.). Godna uwagi jest też darowizna 10 tyś. zł polskich stolnikowej Krystyny Molskiej, bratanicy Stefana Czarnieckiego. Zbiory Lisieckiego i Chęckiego zostały również zaopatrzone przez jezuitów w ekslibrisy donacyjne18.
      Poważnym źródłem wpływów książkowych biblioteki była drukarnia, uruchomiona staraniem arcybiskupa Karnkowskiego w 1603 r., początkowo własność Jana Wolraba Młodszego, następnie Wojciecha Gedeliusza, wreszcie jezuitów. Z oficyny tej, czynnej przez prawie cały czas istnienia kolegium kaliskiego, poza różnego rodzaju piśmiennictwem, wyszły duże ilości podręczników szkolnych. Typografia kaliska zaopatrywała w nie bowiem szkoły jezuickie działające na terenie Wielkopolski i Prus19. Druki te przekazywano prawdopodobnie również bibliotece kolegium. Do książnicy trafiały także pojedyncze egzemplarze książek przekazywanych tam przez zakonników, którym reguła zabraniała posiadania własnych zbiorów, a częste przeniesienia nie sprzyjały ich gromadzeniu. Ciekawym przykładem mogą tu być Ody Macieja Sarbiewskiego (Sarbieviusa), wydane w Kolonii w 1625 r. i dedykowane odręcznie przez autora rektorowi kolegium Kacprowi Drużbickiemu czy też książka Jakuba Zarabelli De rebus naturalibus, która poprzez Uppsalę i Leszno trafiła wreszcie do kaliskiego kolegium.
      Główny trzon biblioteki kolegium służył zarówno profesorom jak i studentom, aczkolwiek istniały także niewielkie, wyodrębnione zbiory przeznaczone specjalnie dla wykładowców. Istniał zatem oprócz biblioteki głównej także księgozbiór klerycki, biblioteki przeznaczone dla profesorów poszczególnych przedmiotów, zaś przy seminarium, przygotowującym kadry nauczycielskie dla szkół jezuickich - osobny zestaw z zakresu retoryki20. Książki ułożone były w porządku przedmiotowym, na grzbietach wypisywano nazwisko autora i tytuł, zaś o stan ich, właściwe ustawienie, oznakowanie, skatalogowanie i wypożyczanie dbać mieli bibliotekarze i ich pomocnicy. W zachowanych dokumentach zanotowano nazwiska niektórych bibliotekarzy kaliskiej szkoły. Są to: Jan Lasnovius (1609 r.), Jan Wielewicki (1610 r.), Albert Fabrycy (1612 r.).
      Pomocnikiem bibliotekarza Jana Lasnoviusa był Jan Borszyński21. Spośród braci zakonnej rekrutowali się i introligatorzy, obowiązkiem których była troska o stan opraw. Znane są nazwiska Alberta ze Skierniewic - introligatora kaliskiego w latach 1612-1613 i Jana Lischke - pełniącego tę funkcję w latach 1742-1748. W zasadzie zbiory biblioteczne wykorzystywane były w obrębie kolegium, zdarzały się jednak odstępstwa od tej zasady.
      Fakt kasaty zakonu nie pozostał bez wpływu na losy książnicy. Ten duży, liczący około 10 tysięcy woluminów księgozbiór, został już w początkach 1774 r. uszczuplony o dzieła teologiczne i scholastyczne, a także kroniki i annualia, które przeniesiono i wcielono do biblioteki kolegiaty22. Przypuszcza się, że drukami książnicy jezuickiej zasilono również niektóre seminaria duchowne23. Po przejęciu księgozbioru przez Komisję Edukacji Narodowej i przekazaniu go Szkole Wyższej Kaliskiej podjęto próby uporządkowania biblioteki. Pracę tę KEN zleciła profesorom szkoły, przyrzekając jednocześnie dodatkowe za to wynagrodzenie. W końcu jednak zbiory nie zostały uporządkowane i ponownie skatalogowane. W tym stanie biblioteka przetrwała do 1798 r., kiedy to została ostatecznie usunięta przez Prusaków z pomieszczeń byłego kolegium. Księgozbiór przeniesiono do klasztoru bernardynów, gdzie został tymczasowo złożony. Izby przeznaczone na ten cel zostały ocenione przez pełniącego wówczas obowiązki rektora szkoły Jana Gorczyczewskiego, który osobiście zajmował się przeprowadzką biblioteki, za zbyt małe, aby można pomieścić w nich książki pozostałe po jezuitach. Także sprawa uporządkowania księgozbioru nie ruszyła z miejsca. Gorczyczewski tłumaczył się przed kamerą pruską, iż profesorowie rozjechali się już na wakacje, wyrażając jednocześnie nadzieję, że ich praca przy katalogowaniu zostanie wynagrodzona. Złożył też prośbę o pieniądze na papier i wypłatę dla przepisującego katalogi. W swej petycji nie zapomniał także o ludziach, którzy według niego mogli być użyci do "obmiatania kurzawy"24. Świadczy to dobitnie o niewesołym stanie, w jakim znajdowała się wówczas biblioteka. Aż do maja 1804 r. zbiory leżały złożone w nieładzie i zamknięte, przy czym trudnej sytuacji książnicy nie ułatwiała postawa bernardynów, którzy bardzo niechętnie dostosowali się do poleceń władz pruskich i - broniąc suwerenności klasztoru - utrudniali działalność rektora szkoły. Dopiero na osobistą interwencję Gorczyczewskiego zakonnicy przygotowali pomieszczenia na nowe lokum biblioteki, do których zresztą rektor dostał się dopiero przy pomocy ślusarza. Trudności napotykało także zaopatrzenie pomieszczeń w podstawowy sprzęt biblioteczny. Wykonano szafy oraz zamówiono stół i drabinę, których to sprzętów, jak się zdaje nie otrzymano. Rolę sprzątacza wypełniał stróż szkolny, czyścił on książki z kurzu i przenosił do izb przeznaczonych na bibliotekę.
      Od maja 1804 r. rozpoczęły się prace mające na celu uporządkowanie księgozbioru i sporządzenie katalogu. Trwały one prawdopodobnie do listopada 1805 r., ale część katalogów została dostarczona władzom pruskim jeszcze w końcu roku poprzedniego. Jakkolwiek rektor odpowiedzialny za wykonanie prac, na rozmaite sposoby tłumaczył nikłe efekty prac, to jednak podstawową przyczyną tego stanu rzeczy był pogląd władz, iż nauczyciele obowiązani są tę ogromną pracę wykonać bez osobnego wynagrodzenia. Porządkowanie i spisywanie zasobów biblioteki szkolnej zakończono pod naciskiem administracji pruskiej, która ostatecznie zagroziła niewypłaceniem poborów nauczycielom25.
      Stosy książek, zalegające dwie izby w klasztorze bernardynów, zostały przez profesorów szkoły wojewódzkiej posegregowane na poszczególne dziedziny wiedzy i spisane według podziału na: "Dzieła Biblii i Komentarzów jey, Dzieła Teologiczne, Historyczne, Iurydyczne, Filozoficzne, Matematyczne, Retoryczne, Poetyczne, Grammatyczne, Miscellanea"26. Podano także wzór zapisu książki w rejestrze katalogowym. Szczupłość wydzielonych na bibliotekę pomieszczeń, a także ogromne zaniedbanie księgozbioru utrudniało pracę. Jej przebieg został skrupulatnie opisany w końcowym raporcie o stanie zbiorów. Określono w nim również przydatność w bibliotece szkoły dzieł z różnych dziedzin wiedzy. Te niezmiernie ciekawe propozyq'e rozpoczynają "książki Pisma Świętego z ich komentarzami pod Nro 1-mo, które są rzadkie i więcej szacowane, naznaczone są cechą krzyżyka X. Książki teologiczne Nro 2-do mogłoby bydź wszystkie bez wyjątku przedane, gdyż szkołom tuteyszym pewnie nigdy potrzebne nie będą. Książki retoryczne, Poetyczne i Moralne Nro 3-trio mogą się zostać przy szkołach ile do Objektów Nauk tu dawanych potrzebne [...] Toż samo książki Hystoryczne Nro 4-to". Także książki o tematyce astronomicznej, geograficznej i geometrycznej zostały ocenione jako przydatne, natomiast druki z zakresu medycyny zaproponowano do sprzedaży. "Dictionara Nro 6-to będą dla szkół potrzebne. Lecz Miscellanea Nro 7-mo i kaznodzieyskie książki Nro 8-vo mogą bydź przedane. Książki Logiczne, Metaphisyczne i physyczne Nro 9-no tudzież książki Jurydyczne Nro 10, po większey części mogłyby bydź przedane". Resztę zbioru sklasyfikowano jako druki szkole nieprzydatne i przeznaczono do sprzedaży, przy czym ilość ich oceniono na połowę całego księgozbioru27.
      Katalogi w formie książek wykonano w co najmniej dwóch egzemplarzach, z czego jeden otrzymały władze pruskie. Były one wykonane starannie, obok tytułów dzieł polskich umieszczono tłumaczenie łacińskie oraz zadbano, aby księgi katalogowe pisane były jednym charakterem pisma.
Tak przygotowany księgozbiór nie doczekał się momentu, w którym mógłby się stać prawdziwie użyteczny w nauczaniu. Prawdopodobnie władze pruskie wkrótce po uporządkowaniu biblioteki poleciły ją sprzedać. Wkroczenie Napoleona do Wielkopolski w 1806 r. odsunęło groźbę utraty książnicy, lecz przyczyniło się także do znacznego pogorszenia i tak nie najlepszych warunków lokalowych biblioteki. Zamiana klasztoru bernardynów na francuski szpital spowodowała przeniesienie ksiąg do innego pomieszczenia w kompleksie zabudowań klasztornych. W ten sposób paroletnia praca nauczycieli została w dużym stopniu zniweczona. Starania władz szkolnych o ponowną dyslokację dzieł nie zostały zakończone pomyślnie. Niemały wpływ na ten fakt miał prozaiczny brak miejsca w pomieszczeniach szkolnych oraz obawa przed szerzeniem się chorób zakaźnych28.
Tak więc nie wcześniej niż w 1809 r. biblioteka Królewskiego Gimnazjum kaliskiego przeniesiona została ponownie do budynku pojezuickiego, gdzie złożono ją w nieładzie. Poczyniono starania, aby wyremontować pomieszczenia, sporządzono kosztorys wykonania niezbędnego sprzętu oraz przedstawiono go Izbie Edukacyjnej do zatwierdzenia. Jednakże dopiero po 1815 r. zbiorami zajął się jeden z nauczycieli szkoły - Fryderyk Tripplin.
      Jakkolwiek dawna biblioteka kolegium jezuickiego została po przekazaniu przez KEN włączona w strukturę szkoły wojewódzkiej, to jednak nie uporządkowany i pozbawiony katalogów księgozbiór nie spełniał w żadnym wypadku zadań, jakie na nim ciążyły. Z drugiej strony obecność biblioteki była niezbędna w procesie nauczania. W tej sytuacji doszło do powstania odrębnego, na bieżąco gromadzonego zbioru29. Znalazły tam miejsce czasopisma i wydawane współcześnie książki, a być może także podręczniki szkolne.
      Od około 1809 r. połączone biblioteki występowały już jako jeden organizm, lecz dopiero po 1815 r. zajęto się poważnie sprawą ponownego ułożenia i skatalogowania zbioru. Pracę tę zlecono profesorowi Fryderykowi Tripplinowi, pełniącemu podówczas także funkcję bibliotekarza. Nie wszystko jednak doczekało się uporządkowania i opracowania. Część jeszcze przed 1819 r. została sprzedana przez ówczesnego rektora szkoły księdza Przybylskiego. Jak wynika z jego relacji, zbywano "same odarte", a to ascetyczne książki, bez początku i końca, zawadzające w tak szczupłym miejscu30. Jednakże wybitny znawca przedmiotu Samuel Bogumił Linde, który był w tym czasie w Kaliszu podał w wątpliwość słuszność tej oceny.
      Dwa lata wcześniej w 1817 r. podczas wizytacji szkoły dokonanej przez Józefa Kossakowskiego, poruszono sprawę biblioteki, która była jeszcze wówczas w nieładzie, ale pracę Tripplina nagrodzono pochwałą. Ten ostatni - nazwany w owym raporcie kierownikiem biblioteki - zajął się układaniem katalogu "uczonego" (raisonne), który układem odpowiadał działowemu, a opisem - katalogowi adnotacyjnemu. Niestety, swój trud bibliotekarz rozpoczął od dzieł teologicznych i ascetycznych. Wizytator zalecił Tripplinowi zaprzestanie prac na tą literaturą, a rozpoczęcie katalogowania dzieł klasycznych, których profesor był zresztą niepoślednim znawcą. W dalszej kolejności proponowano zajęcie się wydawnictwami matematycznymi i fizycznymi, geografią i historią, wymową oraz poezją. Na koniec zostawiono "prawa moralne i polityczne", wreszcie pedagogiczne i mieszane.
      Także i "katalog uczony" nie znalazł uznania u wizytatora jako zbyt szczegółowy. Zalecono spisać książki opierając się tylko na podstawowych danych bibliograficznych, zachowując możliwość dalszego uzupełnienia opisu. W sześć lat później, w 1823 r. ten sam Kossakowski oddał sprawiedliwość Tripplinowi, podkreślając fakt ukończenia starannie i pracowicie sporządzonych katalogów. Było to zadanie już łatwiejsze. Księgozbiór szkolny uszczuplony bowiem został uprzednio o książki przekazane warszawskiej Bibliotece
Publicznej.
      W 1819 r. z kaliskim księgozbiorem zapoznał się Samuel Bogumił Linde, tworzący wówczas w Warszawie bibliotekę z zamiarem przekształcenia jej w książnicę narodową. Linde obarczony został przez Komisję Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego zadaniem wyboru książek z bibliotek klasztorów kasowanych w tym czasie. Obdarzono go nadto upoważnieniem do przeprowadzenia rewizji w instytutach religijnych. Do powierzonych zadań zabrał się z pasją prawdziwego bibliofila i już 12 czerwca 1819 r. przybył do Kalisza. Biblioteka szkoły wojewódzkiej musiała być w nie najlepszym stanie, skoro częściowo ją rozprzedano, a jej zła kondycja była publiczną tajemnicą31. Nie można jednak, jak się wydaje, obwiniać za ten stan rzeczy Tripplina. Winę raczej ponosił ówczesny rektor ksiądz Przybylski, którego tłumaczenia, że wyprzedaż dotyczy wyłącznie dzieł ascetycznych i to zniszczonych, nie przemówiły do Lindego, mającego całkiem odmienne zdanie o tym procederze. Nalegano na niego aby zapoznał się z pozostałym jeszcze zbiorem, co też skwapliwie uczynił. Jak sam pisze, zawartość biblioteki przeszła wszelkie oczekiwania, a wśród wybranych książek nie zabrakło najrzadszych cymeliów, pośród których wymienić trzeba pisma pro- i kontrajezuickie, choćby takie jak Grzegorza z Żarnowca Postyllę chrześcijańską, Kraków 1580-1582, tegoż Obronę Postylle Ewanyelickiey, Kraków ok. 1584, Erazma Glicznera Odpór na odpowiedz ąuestiy niektórych o kościele Powszechnym... Grodzisk 1579, Marcina Czechowicza Wuiek, To iest krotki odpis, na pisanie X Jakuba Wuyka z Wągrowca. Lublin 1590 i wiele innych32.
      Przyznać trzeba, iż Linde, informując ministra Potockiego w sprawozdaniu o swoich poczynaniach, podkreślił fakt bogatej zawartości biblioteki szkolnej. Równie mocno zaakcentował dość obojętny stosunek władz szkolnych do dokonywanego przeglądu. Nie wszyscy jednak nauczyciele kaliskiej szkoły wykazywali zobojętnienie, o czym świadczy napis na karcie tytułowej jednej z zachowanych pozycji, który w tłumaczeniu z łaciny brzmi: "[książka] odkupiona przez bibliotekarza F[ryderyka] Tripplina i zwrócona 8 lipca 1820 roku Bibliotece Szkoły Wojewódzkiej Kaliskiej, której została zabrana w czasie grabieży Lindego"33. W rzeczy samej rektorowi zależało na uzupełnieniu księgozbioru pozycjami nowymi, bardziej dostosowanymi treściowo do programu nauczania. Uzyskał on też od Lindego przyrzeczenie, że gdy tylko szkoła przeniesiona zostanie do nowego budynku, a zbiory znajdą się w przeznaczonym dla nich pomieszczeniu, wówczas Biblioteka Publiczna zasili je swoimi dubletami lub też przekaże inne dzieła, bardziej potrzebne od zabieranych. Jak się wydaje, Linde nie w pełni starał się dotrzymać słowa, ofiarował bowiem szkole kaliskiej zaledwie 30 książek z dubletów Biblioteki Publicznej w zamian za zabrane34.
      A przejął przecież z biblioteki Szkoły Wojewódzkiej aż 3308 książek. Kazał je zapakować w 34 skrzynie i pozostawił na jakiś czas w Kaliszu, dokąd spływały podobne przesyłki z terenu całego województwa. Do pak zawierających dzieła ze zbiorów biblioteki Szkoły Wojewódzkiej dołączono cały katalog księgozbioru, tak pracowicie spisywany przez profesora Tripplina od paru lat.
      Wizyta S. B. Lindego w bibliotece szkoły skierowała jej działalność na nowe tory. Aczkolwiek bardzo uszczuplona książnica zawierała jeszcze ponad 3 tyś. książek, w tym prawdopodobnie około 2 tyś. pochodzących z biblioteki kolegium jezuickiego. Ponadto szkoła zasilała księgozbiór bieżącymi zakupami. Prenumerowano także prasę: "Dziennik Wileński", "Pamiętnik Warszawski" i "Gazetę Berlińską", a nauczyciele mieli wyznaczone dni i godziny na czytanie pism periodycznych, zazwyczaj trzy i pół godziny tygodniowo. Zbiory biblioteczne znajdowały się na pierwszym piętrze budynku szkolnego w jego lewej części. Biblioteką opiekował się jeden z nauczycieli pobierając z tego tytułu skromne wynagrodzenie.
      Dalszy stopniowy rozwój biblioteki odbywał się w zmieniających się warunkach, wśród narastających tendencji rusyfikatorskich, szczególnie wyraźnych po 1863 r. Przyrost księgozbioru na przestrzeni prawie wieku obrazują skąpe dane. Biblioteka posiadała w latach: 1824 - 3102 woluminy, 1826 - 3208, 1853 - 6529, 1914 - 1200035. Brak jednakże zupełnie wiadomości w składzie tematycznym gromadzonych dzieł, jak i o procencie literatury obcojęzycznej. Stosunek ilościowy książek w języku polskim i rosyjskim jest trudno uchwytny, jednakże nie ulega wątpliwości, iż tendencje rusyfikacyjne przyczyniły się do znacznego wzmocnienia rosyjskiej części księgozbioru, przy jednoczesnym prawie całkowitym zahamowaniu zakupu wydawnictw w języku polskim. Wydatki na kupno dla biblioteki i oprawę książek notowano często w sprawozdaniach szkolnych. Nie zawsze fundusze te pochodziły z budżetu szkoły. Bibliotekę wspomagano "ofiarami uczniów", inspirowanymi w części przypadków przez nadzór szkolny dla wzbogacenia księgozbioru w literaturę rosyjskojęzyczną. W latach sześćdziesiątych XIX wieku zrezygnowano też z zakupu książek polskich, prowadzonego do tej pory w kaliskich księgarniach na rzecz rosyjskich, sprowadzanych prosto z Warszawy lub Petersburga. Do tego czasu zakupów dokonywano głównie u księgarzy kaliskich: Grabowskiego, Hurtiga, Mittwocha. Henryk Hurtig dostarczał bibliotece czasopism, takich jak np. "Biblioteka Warszawska", "Tygodnik Ilustrowany", "Wędrowiec", "Przyjaciel Dzieci", "Przegląd Katolicki", natomiast "Dziennik Warszawski" i "Kalisskije Gubernskije Vedmosti" kupowano w biurze Kaliskiego Rządu Gubernialnego. Książki rosyjskie oraz czasopisma "Moskowskije Vedmosti" i "Russkij Vestnik" sprowadzano z warszawskiej księgarni Kożanczikowa.
      Prawie od początku istnienia księgozbioru szkolnego opiekę nad nim sprawowali bibliotekarze. Byli to nauczyciele, którym dodatkowo przydzielono zadanie uporządkowania i udostępniania zbiorów. W 1797 r. funkcję bibliotekarza szkolnego pełnił prof. Lenczewski, od około 1815 r. Tripplin, w 1830 r. Stanisław Kurkowski, natomiast w 1862 r. Ignacy Kowalski jako "utrzymujący bibliotekę". Wkrótce po nim funkcję tę sprawował Stefan Giller, polonista a zarazem poeta, znany jako Stefan z Opatówka. Jego działalność biblioteczna zapisała się w pamięci uczniów i przypomniana została w księdze pamiątkowej zjazdu wychowanków szkoły z 1923 r.36
Biblioteka ówczesnego gimnazjum, aczkolwiek w ocenie współczesnych dobrze zaopatrzona, nie spełniała wszystkich oczekiwań - co zrozumiałe - zwłaszcza jeśli chodzi o literaturę polską.
      Niedostępne były nielegalne wydania twórców okresu romantyzmu, uzupełełnianiem więc niejako tej książnicy był księgozbiór zorganizowany konspiracyjnie przez uczniów w internacie, mieszczącym się wówczas w murach szkoły37. Anegdotycznie brzmi fakt, iż podobną rolę pełnił zbiór prywatny nieżyjącego już podówczas wicegubernatora kaliskiego Rybnikowa, z którego uczniowie gimnazjum wypożyczali poprzez jego synów dzieła wieszczów w lipskim wydaniu Brockhausa (nie posiadającym aprobaty cenzury carskiej)38. Ten pęd do lektury polskich książek wynikał między innymi z kategorycznego zakazu ich czytania, wydanego przez carskie władze oświatowe. Zakaz ten unieruchomił cały polski księgozbiór gimnazjalny, łącznie z jego najstarszym, muzealnym już niemal, pojezuickim zestawem. Niewielką tylko zmianę w sytuacji biblioteki przyniósł strajk szkolny 1905 r. i uzyskana pewna liberalizacja ze stron władz. Intensywnie rusyfikowany księgozbiór nie cieszył się popularnością wśród młodzieży, stąd stałe narzekania nadzoru szkolnego na mierne wyniki czytelnictwa
     Twierdzono nawet, że owe słabe wykorzystanie rosyjskich dzieł przypisać należy "nadmiernej" rzekomo jeszcze ilości książek polskich w bibliotece.
      Sierpień 1914 r., złowrogi dla Kalisza, rozpoczynający pierwszą wojnę światową, zapisał się nie tylko w dziejach miasta, lecz także w historii jego książnic. Doznały one w tym czasie niepowetowanych strat, przyznać trzeba, nie tylko w wyniku pożaru miasta, ale też grabieży. Los ten nie ominął i biblioteki męskiego gimnazjum klasycznego. Wkrótce po wkroczeniu Niemców do Kalisza oraz po podjęciu pracy przez okupacyjną administrację zażądano pełnej informacji o księgozbiorach, ich stanie i najcenniejszych dziełach. Dotyczyło to także biblioteki szkoły, której liczebność przed zniszczeniem określano na około 12 tys. woluminów i przyznano, iż w następstwie działań wojennych została ona poważnie uszczuplona39.
      Wznowienie działalności szkoły w odrodzonej Polsce postawiło przed biblioteką trudne zadanie zapewnienia nauczycielom i uczniom potrzebnej literatury w języku polskim. Cały rosyjskojęzyczny księgozbiór został przeniesiony do tworzonej ówcześnie Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu40, a poczęto gromadzić piśmiennictwo polskie, inwentaryzując je osobno. W ten sposób tworzono od podstaw książnicę, która stała się wkrótce jedną z większych ówcześnie bibliotek szkolnych Kalisza. Trudności pierwszych lat wpłynęły i na regulamin biblioteczny, który stanowił, iż utwory powieściowe wolno było wypożyczać zaledwie na tydzień, zaś książki naukowe i poezję na dwa tygodnie. Za przetrzymywanie dzieł naznaczono karę pieniężną, a liczbę jednorazowo wypożyczanych woluminów ograniczono do jednego. Te dość rygorystyczne ustalenia podyktowane były bez wątpienia niewielką jeszcze i niewystarczającą liczbą książek, która po 1929 r. wynosiła zaledwie 1748 woluminów41.
      Własne zbiory udokumentowano wydaniem kolejno dwóch katalogów bibliotecznych. Przypuszczać należy, iż zarówno Katalog biblioteki uczniowskiej Państwowego Gimnazjum im. Adama Asnyka w Kaliszu (1929) jak i Katalog biblioteki uczniowskiej I Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu (1938) nie obejmował całości piśmiennictwa biblioteki gimnazjum. Pominięto w nich literaturę przeznaczoną do użytku nauczycieli, a prawdopodobnie także starsze i mniej aktualne części księgozbioru. Pewne jest jednak, że tylko jego nieliczna część przetrwała okres okupacji hitlerowskiej, kiedy to wiele kaliskich książnic publicznych, szkolnych i kościelnych zginęło, służąc jako makulatura i materiał do zasypania starej fosy miejskiej biegnącej tuż obok budynku szkolnego. Odnowa biblioteki gimnazjalnej, spadkobierczyni tradycji dawnych księgozbiorów szkolnych Kalisza, nastąpiła po n wojnie światowej. Niestety, już tylko nieliczne pochodzące z niej egzemplarze przypominają dawną świetność starych księgozbiorów oraz czasy zmagań o książkę polską i walkę o język ojczysty.

---------------------
Przypisy

4 Najnowsze badania przynoszą zmianę tradycyjnego poglądu, że jezuici przebudowali pałac arcybiskupi na kolegium. Usytuowanie pałacu ilustruje rekonstrukcja W. Kościelniaka.
5 A. Miłobędzki, Rysy dziejów architektury w Polsce, Warszawa 1963, s. 128.
6 K. Bielska, Drukarstwo kaliskie, jego dzieje i dorobek do upadku Rzeczypospolitej, "Roczniki Biblioteczne" R. 6, 1962, z. 3/4, s. 51
7 W. Kwiatkowski, Teatr szkolny kollegium jezuickiego w Kaliszu, Kalisz 1936.
8 L. Piechnik, Jezuici a seminarium diecezjalne w Kaliszu (1593-1620), "Nasza Przeszłość" t. 20, 1964.
9 K. Stefański, Szkoły kaliskie za czasów pruskich (1793-1806), [w:] Pamiętnik Zjazdu Wychowańców Szkół Kaliskich, Kalisz 1923, s. 57.
10 Archiwum Państwowe w Kaliszu [APK] Wyższa Szkoła Realna, sygn. l, t. 3, 12.
11 Do najbardziej znanych należy widok szkoły ok. 1850 roku pochodzący z Album Kaliskiego wydanego w 1858 r.
12 A. Parczewski, Moje wspomnienia szkolne z Kalisza (1864-65), [w:] Pamiętnik Zjazdu, s. 76.
13 K. Walczak, Bibliografia kaliskich druków XIX stulecia (maszynopis w posiadaniu autora).
14 J. Smogorzewski, Rys historyczny szkól kaliskich, [w:] Pamiętnik Zjazdu, s. 64.
15 L. Grzebień, Organizacja bibliotek jezuickich w Polsce od XVI do XVIII wieku, "Archiwa Biblioteki i Muzea Kościelne" t. 30, 1975, s. 252.
16 A. W. Sawicki, Gimnazjum męskie w Kaliszu. Streszczenie rysu historycznego odczytanego na uroczystym akcie w d. 12/28 czerwca 1874 r. przez Dyrektora tegoż Gimnazjum, "Kaliszanin" 1875, nr 10, s. 39.
17 K. Piekarski, Melanchtoniana w Polsce, Kraków 1935, s. 4.
18 W. Wittig, Ex-librisy bibliotek polskich XVII i XVIII wieku, Warszawa 1903, s. 13.
19 L. Grzebień, Organizacja bibliotek, t. 30, s. 267 i nast
20 Tamże, s. 251.
21 Tamże, s. 244.
22 J. Raciborski, Kościoły kaliskie, "Kronika Diecezji Kujawsko-Kaliskiej" 1923, nr 11, s. 446; zbiory te w późniejszych czasach przewieziono do Krakowa.
23 E. Chwalewik, Exlibrisy polskie szesnastego i siedemnastego wieku, Wrocław 1955, s. 92.
24 APK, Szkoła Wojewódzka Kaliska, vol. 2, k. 34.
25 J. Neuls-Korniszewska, Kaliskie szkoły średnie w latach 1793-1815, "Rocznik Kaliski" t. 7, 1974, s. 71.
26 APK, Szkoła Wojewódzka, k. 90.
27 Tamże, k. 94.
28 Tamże, k. 144.
29 Linde pisze o bibliotece pojezuickiej "dotąd razem z wojewódzką szkolną" pomieszczonej (M. Łodyński, Materiały do dziejów polskiej polityki bibliotecznej, Wrocław 1958, s. 39).
30 Tamże.
31 Tamże.
32 Tamże, s. 39 i nast. Pełną listę prac wymienia K. Walczak, Z dziejów najstarszych bibliotek szkolnych Kalisza, "Roczniki Biblioteczne" t 25, 1981, z. 1-2, s. 14-15.
33 O. Błażejewicz, Samuel Bogumił Linde bibliotekarz i bibliograf, Wrocław 1975, s. 166.
34 M. Łodyński, Materiały do dziejów, s. 158.
35 Według: W. Wittig, Ex-librisy bibliotek; APK, Deutscher Kreischef in Kalisch vol. 301.
36 Pamiętnik Zjazdu, s. 93.
37 Tamże, s. 82.
38 Tamże, s. 93.
39 APK, Deutscher Kreischef, vol. 301, k. 104.
40 S. Vrtel-Wierczyński, Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, Poznań 1929, s. 10. 
41 Katalog biblioteki uczniowskiej Państwowego Gimnazjum im. Adama Asnyka w Kaliszu, Kalisz [b.r.], s. 22.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści
VI. SZKOŁA KALISKA, JEJ DOROBEK DUCHOWY I MATERIALNY
3. SZKOŁA I JEJ WKŁAD W ŻYCIE MIASTA

      Oprócz zajęć dydaktycznych w szkole trwała przez całą jej wielowiekową historię stała, choć odmienna swym wizerunkiem i natężeniem, praca wychowawcza składająca się z wielu rozmaitych elementów. Jej niebagatelną część stanowiła działalność pozalekcyjna, kształtująca nie tylko wiedzę młodych ludzi, ale i postawy obywatelskie, umiejętność współżycia w społeczeństwie oraz potrzebę zbiorowej aktywności.
      Łatwo wydzielić dwa nurty pozadydaktycznej działalności asnykowskiej szkoły. Pierwszy to aktywność społeczna młodzieży na terenie tego zakładu oświatowo-wychowawczego, wszelkie formy samorządności, znajdujące swój wyraz w pracy kilku zwykle, lub nawet kilkunastu kół zainteresowań, drugi zaś nurt to działalność pozaszkolna, często bardzo widoczna i efektowna, stanowiąca też cząstkę życia społecznego miasta, by wymienić tylko ruch harcerski i sodalicyjny, sport czy szeroko rozchodzącą się prasę szkolną. Zwykle jednak owe dwie płaszczyzny pracy społecznej łączyły się ze sobą nierozerwalnie, wyrastając przecież na tym samym gruncie stworzonym przez szkołę, jej możliwości ukierunkowania aktywności młodych ludzi, znaczenia starej uczelni dla życia społecznego i kulturalnego miasta.
      Rzecz prosta, aktywność uczniów kaliskiej szkoły nie przejawiała się jednakowo na przestrzeni jej długiej historii, posiadając też pewne specyficzne dla poszczególnych okresów cechy. Trzeba jednak przyznać, iż działalność młodych ludzi w rozmaitych formach zauważalna była przez cały czas trwania szkoły, zaś w sposób udokumentowany, na pewno już w czasach kolegium jezuickiego, wzmagając się wyraziście w wieku dziewiętnastym i osiągając apogeum w międzywojennym okresie istnienia uczelni.
      Osobnym zagadnieniem jest kształtujący się od blisko stu lat ruch absolwencki i kierowane przezeń stowarzyszenia wychowanków szkoły. Dowód to na trwałość wartości w różnych okresach przez szkołę promowanych treści, które w dużej mierze kształtowały opinie o kaliskiej uczelni i tworzyły jej dostojny wizerunek. Warto zatem przypomnieć choć niektóre z elementów pracy pozadydaktycznej, zwłaszcza zaś te, po których pozostały dokumentalne ślady, powodujące iż asnykowska szkoła była od wieków jedną z najbardziej znanych i ważnych instytucji Kalisza, nie tylko zresztą w oświatowej skali.

SAMORZĄD SZKOLNY

      Jedną z najbardziej interesujących i aktywnych "instytucji" szkolnych był samorząd, tworzony przez uczniów i mający w niektórych okresach działalności znaczący wpływ na życie macierzystego zakładu. Jego początków szukać trzeba w uczniowskich organizacjach "Bratniej Pomocy", jakie działały półlegalnie jeszcze w końcu XIX i początkach XX w. w warunkach gimnazjum rosyjskiego. Zajmowały się, w sposób bardziej lub mniej zinstytucjonalizowany organizowaniem i udzielaniem pomocy wychowankom źle sytuowanym lub mającym kłopoty w nauce. "Bratnia Pomoc", działająca pierwotnie zupełnie nieformalnie, już w pierwszych latach istnienia szkoły w niepodległej Polsce zaznaczyła swe istnienie w sposób zorganizowany, przyjmując też na przełomie lat 1930/1931 nazwę "Samopomoc"42, by ostatecznie w 1935 r. przybrać miano "Samorządu uczniów"43. Władze szkoły pozostawiały mu w tych latach pełną samodzielność działania, mając wgląd w decyzje młodzieży poprzez nauczyciela - opiekuna.
      Ekspresywność tego organu uczniowskiego obserwować można też było w okresie powojennym, choć w zupełnie zmienionych warunkach, w których wszelkie poczynania młodzieży były w pełni kontrolowane, a ingerencje dyrekcji szkoły i rady pedagogicznej zgodne nie tyle z zasadami sztuki wychowania ile obowiązującej ówcześnie ideologii. Odzyskanie samodzielności przez samorząd uczniowski, do czego warunki powstały dopiero po 1989 r. wydaje się być podstawą nadziei na powrót do idei wychowania młodzieży poprzez samodzielną i odpowiedzialną działalność społeczną.
      Pierwotnie przedsięwzięcia "Bratniej Pomocy" skupiały się na wspieraniu uczniów słabszych i zdobywaniu funduszów umożliwiających opłacenie czesnego przez młodzież gorzej sytuowaną. Później, zwłaszcza w okresie międzywojennym, "Bratnia Pomoc" zajęła się m.in. akcjami socjalnymi oraz prowadzeniem działalności gospodarczej i kulturalnej. Efektem pierwszego z wymienionych poczynań była m.in. organizacja kolonii letnich dla uczniów gimnazjum, które przygotowywano w rozmaitych częściach kraju. Środki zdobywano także z prowadzonego w ramach "Samopomocy" sklepiku spółdzielni uczniowskiej oraz z dochodów kasy oszczędnościowej, zlikwidowanej jednak w 1932 r.44 Samopomoc opiekowała się również kuchnią prowadzoną przy pomocy pań z komitetu rodzicielskiego. Ponieważ kuchnia wydająca śniadania podczas dużej przerwy nie była zbyt popularna, zastąpiona została inną formą: p. Stankiewiczowa, zwana potocznie "babcią", za zezwoleniem dyrektora sprzedawała na korytarzu słodycze i owoce45. Największe dochody przynosiły "Samopomocy" zabawy szkolne i różnego rodzaju atrakcje karnawałowe. Dla klas I-IV w karnawale organizowano tzw. kiermasze szkolne podczas których grała orkiestra. Tańczono niewiele, bo zarówno uczniowie jak i opiekunowie preferowali raczej barwne korowody prowadzone po auli i korytarzach szkoły przez panie z komitetu rodzicielskiego lub nauczyciela gimnastyki. Największą atrakcją kiermaszu był bufet ze słodyczami i loteria fantowa, na której można było wygrać np. barana lub gęś. Klasy starsze (V-VIII) na swoje zabawy zapraszały młodzież z pozostałych siedmiu kaliskich szkół średnich. Najładniejsze plakaty - zaproszenia malowane były przez Mieczysława Kościelniaka (późniejszego grafika) i posyłane do szkół żeńskich: Gimnazjum im. Anny Jagiellonki, Gimnazjum SS. Nazaretanek i Gimnazjum Związkowego. Zabawę prowadzili dwaj lub trzej wodzireje (najlepszym był Stefan Otwinowski, późniejszy pisarz), a jej kulminacją stawał się kończący imprezę mazur, tańczony przez cztery lub osiem najlepszych par. Do tradycji szkolnej należały także wyjazdy wypożyczoną ciężarówką klas VII i VIII do Opatówka na zabawę karnawałową w Szkole Ochroniarskiej. Przydawały się wtedy w kontaktach z dziewczętami zasady savoir-vivre'u, znane wszystkim uczniom gimnazjum z dwugodzinnych wykładów, organizowanych raz w miesiącu w szkolnej auli. Zasady te wpajał im specjalny wykładowca zapraszany aż z Warszawy46.
      Ważną częścią działalności "Samopomocy" była organizacja i utrzymanie czytelni, zorganizowanej w 1931 r. a stanowiącej uzupełnienie książnicy szkolnej. Księgozbiór czytelni (przede wszystkim czasopiśmienniczy) gromadzono ze środków "Samopomocy", zaś jego kształt uzależniony był całkowicie od decyzji zarządu tej organizacji uczniowskiej.
      Przemianowanie "Samopomocy" na "Samorząd Uczniowski" nie było jedynie zmianą szyldu tej organizacji, lecz jednocześnie potwierdzeniem jej znaczenia i rozszerzeniem zakresu działania. Odnosi się to zwłaszcza do ostatniego dziesięciolecia istnienia szkoły w okresie międzywojennym, kiedy to "Samopomoc" i "Samorząd" patronowały leczeniu uczniów zagrożonych gruźlicą, organizowały kolonie, wydawały bezpłatne śniadania dla niezamożnych, niektórym też opłacały wpisy47. Okres powojenny przyniósł znaczne ograniczenie działania samorządu szkolnego, stanowiącego przez wiele lat swego rodzaju dekorację i nie posiadającego znaczącego wpływu na życie młodzieży.

KOŁA ZAINTERESOWAŃ

      W życiu szkoły znaczną rolę przez dziesiątki lat odgrywały szkolne koła zainteresowań, grupujące uczniów uzdolnionych w rozmaitych dziedzinach nauki oraz kształtujące i rozwijające te predyspozycje. Bez wątpienia najstarszym przejawem działalności swoiście pojętego "koła zainteresowań" był istniejący już w kolegium jezuickim teatr szkolny, w którym uczniowie wystawiali znacznym nakładem sił i środków przedstawienia, zwykle o silnej wymowie dydaktycznej lub związane z wydarzeniami politycznymi. Przykładem być tu może wystawienie m.in. sztuk Król Jehu oraz Zygmunt I - król Polski.
      Wznowienie dawnych tradycji teatru szkolnego nastąpiło dopiero w Polsce międzywojennej, choć także w dziewiętnastowiecznej szkole kaliska scena (mniej lub bardziej profesjonalna) była ważną częścią edukacji młodzieży, mimo, iż kontakty z Melpomeną profesjonalną odbywały się zwykle bez wiedzy oświatowych władz. Wychowankowie uczęszczali do teatru miejskiego za specjalnym zezwoleniem tylko w soboty lub w przeddzień świąt, zajmując na parterze miejsca stojące. Widowiska stały się dla wielu uczniów gimnazjum miejscem zetknięcia się z polską i europejską sztuką teatralną, operową i operetkową, okazją poznania wybitnych artystów, nie tylko z Kalisza, ale także spośród gościnnie występujących trup artystycznych Warszawy48.
      Do tradycji szkolnego teatru powrócono w latach międzywojennych, tworząc koło dramatyczne i wystawiając siłami młodzieży Fantazego Juliusza Słowackiego w reżyserii polonisty, prof. Dzierżyńskiego. Męskie role grali uczniowie, żeńskie - panie z kaliskiego towarzystwa, ponieważ udział "Jagiellonek" lub "nazaretanek" w przedstawieniu wymagał pozwolenia przełożonych, prócz tego wspólne próby uczniów mogły wywołać nieprzychylne komentarze "na mieście", czego prof. Dzierżyński chciał uniknąć49. Kostiumy pochodziły z prywatnej wypożyczalni Rozentrauba, charakteryzację wykonywał zaś fryzjer Jakubowicz. Wszystkie trzy przedstawienia pokazano w sali Stowarzyszenia Rzemieślników Chrześcijan przy ulicy Piekarskiej, zbierając niezłe recenzje, odnotowujące znaczne powodzenie spektaklu. Kolejnym osiągnięciem było wystawienie Mazepy Słowackiego. Próby rozpoczęto w październiku 1931 r. zaś dwa pierwsze spektakle odbyły się 21 i 22 listopada tego roku w sali Teatru Popularnego w Kaliszu. Mimo dobrej reżyserii i znacznych kosztów poniesionych na wykonanie kostiumów (kontuszów, stroju królewskiego, sukien damskich a nawet mebli) przedstawienie nie przyniosło spodziewanego dochodu, z góry przeznaczanego na potrzeby "Samopomocy"50. Sytuacji nie zmieniło także trzecie przedstawienie, zorganizowane w styczniu 1932 r.
      W dwudziestą piątą rocznicę śmierci Stanisława Wyspiańskiego uczniowie gimnazjum wystawili Wesele w reżyserii prof. Stanisława Nowosielskiego, później zaś przygotowano spektakl Ślubów panieńskich Aleksandra Fredry51. Przedstawienia wypadły nadspodziewanie dobrze, co podkreślała również miejscowa prasa szkolna.
      Spektakle teatralne organizowało Koło Literacko-Naukowe "Kalina", w ramach którego utworzono później nawet osobną sekcję dramatyczną52. Koło to, działające w latach trzydziestych, było też motorem poczynań edytorskich bogatej w tym czasie prasy szkolnej. Opiekunem "Kaliny" był prof. T. Botner, zaś długoletnim prezesem koła - Jan Werner. Znane są kłopoty ze znalezieniem opiekuna koła pośród grona pedagogicznego. Polonista Wiktor Dzierżyński (brat Feliksa) organizował scenę szkolną, był też zajęty pisywaniem do "Gazety Kaliskiej" recenzji z przedstawień teatralnych, inny polonista - Nowosielski pasjonował się fotografią, Melania Brokmanowa opiekowała się "Samopomocą". Patronat nad "Kaliną" powierzono w końcu T. Botnerowi świetnie współpracującemu z młodzieżą: "słuchał wygłaszanych utworów i dyskusji, sam nie zabierał głosu, niczego nie sugerował i nie hamował"53.
      Obok koła literacko-naukowego, przez cały czas działania szkoły w okresie międzywojennym pracowały i inne zespoły zainteresowań, z których najciekawsze i przejawiające największą żywotność było to koło korepetytorów (założone w 1930 r. i prowadzące pracę samopomocy uczniowskiej, dające zarazem możliwość zarobkowania uczniom mniej zamożnym), następnie koło krajoznawcze (1931), astronomiczne, fotograficzne, esperantystów (1931), historyczne (1932), LOPP. Interesującym przykładem popularyzacji nowinek technicznych było działanie koła fizyków, zwanego też kółkiem radioamatorów, prowadzonego przez prof. T. Łyska. Ono to, wspólnie z astronomicznym popularyzowało od 1924 r. wynalazek radia, organizując w Kaliszu jego demonstrację i odczyty oraz głośną wówczas wystawę sprzętu radiotechnicznego, w części wykonanego przez uczniów gimnazjum54.
      Po wojnie nie odrodziła się w takiej mierze działalność teatralna, literacka czy edytorska uczniów, było to wynikiem położenia nacisku na indoktrynację młodzieży i próby skierowania jej zainteresowań w stronę działalności społeczno-politycznej. Artystyczne pasje uczniów znajdowały ujście w organizacji wszelkiego rodzaju akademii okolicznościowych, ilustrowanych deklamacjami oraz wykonaniem utworów muzycznych, choć zdarzały się też takie interesujące inicjatywy, jak kabaret "Głos z Kąta" działający w latach 1958-1962, prowadzony przez prof. E. Szlachtę. Opiekunami tych poczynań byli z reguły poloniści - w szczególności profesorowie Janina Chwilczyńska, Edmund Szlachta i Maria Błaszczyk, zaś pośród wykonawców znalazł się m.in. Jerzy Kryszak, obecnie wybitny aktor.
      Szerzej natomiast rozwinął się ruch kółek zainteresowań poszczególnymi przedmiotami: biologiczne ("Młodzi Miczurinowcy" opiekowali się w latach pięćdziesiątych szkolnym ogródkiem), chemiczne, fizyczne, historyczne, krajoznawcze, literackie (w 1949 r. liczyło 26 członków, m.in. przygotowało w 1953 r. album o Stalinie), koło Nauki o Konstytucji PRL (działało do odwilży październikowej), wreszcie kółko szachowe. W latach późniejszych doszły też inne, rozwijające zamiłowania do nauki języków obcych, w miejsce likwidowanych, głównie o charakterze społeczno-politycznym. Jeszcze w ostatnich trzydziestu latach działały koła: Młodych Racjonalistów, Kulturalno-Oświatowe, Wiedzy Obywatelskiej oraz Wiedzy o Partii. W latach osiemdziesiątych sukcesy odnosiło kółko recytatorskie pod opieką M. Błaszczyk. Jej wychowankowie wielokrotnie zajmowali pierwsze miejsca na szczeblu wojewódzkim Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego. Na osobne potraktowanie zasługują działające w szkole przez wiele dziesiątków lat koła sportowe, a także organizacje harcerskie i sodalicyjne, jak też chóry i orkiestry szkolne.

CHÓRY, ORKIESTRY, ZESPOŁY MUZYCZNE

      Muzyka odgrywała zawsze ważną rolę w szkole, czego dowodzi istnienie już w kolegium jezuickim chóru i orkiestry szkolnej. Jednakże w pełni udokumentowana obecność muzyki w zakładzie datuje się na wiek dziewiętnasty, zwłaszcza na jego ostatnie ćwierćwiecze. W tym czasie działał w gimnazjum chór kierowany przez braci Biernackich - Witolda i Juliana, złożony z uczniów najstarszych klas. Składał się szesnastu osób i uświetniał coniedzielne nabożeństwa przeznaczone dla uczniów gimnazjum, odbywające się tradycyjnie w kościele św. Mikołaja. Było to stowarzyszenie śpiewacze niezależne od władz szkolnych, choć mury szkoły udzielały mu gościny za zezwoleniem tejże władzy55.
      W okresie międzywojennym nadal działał chór szkolny56, choć bardziej ceniono orkiestrę, która od momentu utworzenia uczestniczyła we wszystkich uroczystościach gimnazjalnych organizowanych z okazji świąt narodowych, grając na balkonie auli hymn narodowy, a w niedzielę prowadząc uczniów do kościoła św. Mikołaja. Orkiestra dęta współzawodniczyła wówczas z podobnym zespołem Gimnazjum im. T. Kościuszki. Obie prowadzone były przez księży prefektów. "To jeden to drugi zespół wyprzedzał konkurenta raz nowym kornetem, to znów barytonem, ozdobnym werblem, klarnetem, aż wreszcie pod względem instrumentalnym nie można już było posunąć się dalej. Ksiądz Osadnik - czerpiąc z natchnienia własnego czy mocy nadprzyrodzonych - wykombinował, że jeżeli nasza orkiestra dostanie kapelmistrza z batutą o srebrnej główce i splecionych srebrno-czerwonych sznurach (jak orkiestra pułkowa), to ksiądz Kalinowski [opiekun szkolnej orkiestry w "Kościuszce" - przyp. K. W., J. M.) zgorzeje, a może nawet wręcz szlag go trafi"57. Orkiestrę ćwiczył urzędnik magistracki i zdolny muzyk, ojciec dwóch "asnykowców" Koźmiński, a jednym z kolejnych tamburmajorów był wspomniany już Stefan Otwinowski, późniejszy literat.
      W uroczystościach szkolnych, ale przede wszystkim w koncertach organizowanych tak dla uczniów, jak i szerokich rzesz mieszkańców miasta uczestniczyła również działająca w szkole orkiestra smyczkowa, prezentująca być może jeszcze wyższy poziom, niż orkiestra dęta58. Zespół ów grywał często także w pomniejszonym składzie - np. jako sekstet - odnosząc znaczne sukcesy artystyczne. Dochód z koncertów przeznaczano m.in. na zakup dla orkiestry nowych i reperację starych instrumentów59. Warto też wspomnieć, iż miał on swój udział w wystawianiu sztuk teatralnych przez kółko artystyczne, działające w szkole, przygrywając w czasie przerw przedstawień, m.in. Mazepy w 1931 r.60
      Po wojnie nie wznowiono na taką skalę działalności chóralnej i muzycznej, a młodzież powróciła do muzykowania w szkole dopiero w końcu lat pięćdziesiątych i w latach sześćdziesiątych, kiedy powstały w liceum pierwsze grupy jazzowe oraz zespoły "mocnego uderzenia", uświetniające akademie szkolne i grające na organizowanych w szkole zabawach. Jeszcze w latach pięćdziesiątych zakaz grania jazzu łamali asnykowcy - Jan Ptaszyn Wróblewski oraz Jan Zylber, występujący później w kwintecie Krzysztofa Komedy-Trzcińskiego. W latach 1958-1959 działał zespół muzyczny w składzie - Jacek Bocheński, Andrzej Kołowrocki i Zbigniew Białek, a w 1960 r. powstał grający do 1962 r. w składzie - Krzysztof Mroziński, Andrzej Kaczmarek, Stanisław Andrzejczak i Grzegorz Mendyka. Znana nie tylko w murach szkoły była grupa muzyczna "Alabama", zmieniając później swoją nazbyt "amerykańską" nazwę na "Wagantów". W zespole grali uczniowie - Włodzimierz Ganszer, Paweł Karmowski, Jan Wiśniewski, Lech Rożenek, Marek Bekasiak, Sławomir Rachwalski oraz Stefan Plichta, a współpracowała z nimi, stawiając też pierwsze kroki w muzyce rozrywkowej uczennica liceum żeńskiego - Zdzisława Sośnicka, obecnie jedna z najlepszych polskich piosenkarek. Znany jest także zespół "Wnuczki Babci Klary", utworzony m.in. przez Ryszarda Nałęcza, Tomasza Skrobeckiego i Henryka Gwiaździńskiego. W latach późniejszych w szkole rozpoczęła swoją karierę grupa beatowa "Ranger", grająca w składzie - Maciej Ganszer, Marek Gwiaździński, Włodzimierz Molski i Mirosław Janiak, którego zastąpił później Leszek Kranc, a także inny zespół "Młody Blues" z solistą Piotrem Wolskim. Wiele innych, działających poza szkołą utworzyli również uczniowie Liceum im. A. Asnyka. Jednym z nich był działający w Kaliskim Domu Kultury zespół "Big-Beat Telstar" - składający się z asnykowców - Szczepana Pietrzaka, Andrzeja Nagórnego, Janusza Wodiczki, Zbigniewa Olejnika i Wiesława Pogorzelskiego61. Grupa ta działała przez kilka lat i należała do najbardziej znanych i lubianych kaliskich asocjacji rozrywkowych, często grając na zabawach szkolnych w obu liceach - męskim i żeńskim. Tradycje szkolnych grup muzycznych utrzymywane są w Liceum im. A. Asnyka do dzisiaj.

HARCERSTWO I RUCH SODALICYJNY

      Idee skautingu dotarły do Kalisza na kilka lat przed wybuchem I wojny światowej, zaś wejście harcerstwa do szkoły nastąpiło jeszcze przed odzyskaniem niepodległości, zapewne wkrótce po reaktywowaniu pracy gimnazjum w 1916 r. Rok później działała już przy szkole Trzecia Kaliska Drużyna Harcerska im. Henryka Sienkiewicza, pracując przez wszystkie lata niepodległej Rzeczypospolitej dla ukształtowania postaw patriotycznych młodzieży szkolnej. Wkrótce też, w 1920 r. drużyna poniosła pierwsze straty. Pod Warszawą poległ m.in. zastępowy III KDH im. H. Sienkiewicza - Antoni Sawicki.
      Czasy pokoju przyniosły znaczny rozwój skautingu. W 1931 r. było 60 harcerzy podzielonych na sześć zastępów: 3 harcerskie i 3 przygotowawcze62, aby dojść w końcu lat trzydziestych do liczby stu i więcej czynnych harcerzy, zorganizowanych w 10 zastępów63. Poszczególne formacje (drużyny) odbywały wiele ćwiczeń, zwłaszcza w okolicy Kalisza, wyjeżdżały często także na obozy w różne części Polski, zwłaszcza na Mazury (w okolice Działdowa i Mławy) oraz w góry64. Kilka razy drużyna gimnazjalna uczestniczyła w światowych zlotach skautów i międzynarodowych obozach harcerskich, m.in. w londyńskim "Jamboree"65 oraz w zlocie 1933 r. kiedy to kaliscy harcerze wystąpili wraz z harcerkami łódzkimi w programie tańców narodowych przed gen. Robertem Baden-Powellem, twórcą skautingu66. Zorganizowano też wyjazd do Pragi na zlot skautów słowiańskich (w spotkaniu tym uczestniczyło 25 członków drużyny) a po jego zakończeniu wędrowano po Śląsku czeskim i polskim67, brano też udział w zlocie w Budapeszcie (1933 r.) i w Holandii (1937 r.). Do tradycji należały wyjazdy na obozy chorągwi łódzkiej, jak również wspólne obozy hufca kaliskiego m.in. w Spalę (1933 r.) pod patronatem prezydenta RP Ignacego Mościckiego i na Huculszczyźnie w 1938 r. Po raz ostatni drużyna wyjechała w 1939 r. do Porzecza koło Wilna68.
Wszystkie wyprawy finansowane były przez samych harcerzy, organizowano zatem rozmaite akcje w celu zebrania niezbędnych funduszy. Jedną z ciekawszych form były specjalne seanse w kinach kaliskich w 1931 r., z których dochód (cena biletu 50 gr.) przeznaczono na wyjazd harcerzy do Rumunii69. Warto też wspomnieć o różnego rodzaju odczytach organizowanych przez radę drużyny, m.in. na tematy historyczne a nawet filatelistyczne'". Do tradycji należało także przygotowywanie spotkań świątecznych drużyny ("opłatek", "choinka", ,jajko wielkanocne"), a szczególnie uroczyście obchodzono w 1932 r. piętnastolecie powstania 3 KDH im. H. Sienkiewicza w Gimnazjum im. A. Asnyka oraz w 1937 r. dwudziestopięciolecie harcerstwa ziemi kaliskiej. Przy wielu okazjach drużyna stanowiła reprezentację szkoły, jak miało to miejsce podczas odsłonięcia pomnika ku czci ks. Kordeckiego i w defiladach przed marszałkiem Rydzem-Śmigłym i kardynałem Hlondem71. Przez drużynę przewinęło się wielu harcerzy, zaś najdłużej pracujący drużynowi to m.in. ćwik Jan Werner, wywiadowca Włodzimierz Adamczyk oraz Stanisław Szyszczyński, do grona harcerzy należeli m.in. późniejsi wybitni absolwenci szkoły - Jerzy Koźmiński, Rościsław Wołkowiński, Jan Winczakiewicz. Funkcję opiekuna pełnił prof. Botner, który przejmował też komendę 3 Kaliskiej Drużyny Harcerskiej w przypadku rezygnacji drużynowego72.
      Natychmiast po zakończeniu II wojny światowej harcerstwo zorganizowało się na nowo, choć szkoła nie powróciła jeszcze do swego budynku. Drużyna szkolna działała pod dawną nazwą i patronatem do 1948 r., kiedy to harcerstwo uległo likwidacji, by odrodzić się po 1956 r., w nowym już jednak kształcie. Zmiany w treści tego ruchu jeszcze wyraźniej zostały zaakcentowane utworzeniem formacji starszoharcerskiej - Harcerskiej Służby Polsce Socjalistycznej. Ideologiczne oblicze harcerstwa PRL odrzucone zostało dopiero po 1989 r., choć bez wątpienia warto także odnotować pracę i sukcesy szkolnych drużyn tego czasu, m.in. na polu turystyki (zwłaszcza w roku szkolnym 1976/1977, kiedy to harcerze zdobyli tytuł Drużyny Sztandarowej i przyczynili się do sukcesów Szkolnego Klubu PTTK "Jantary", dwukrotnie najlepszego na terenie województwa).
      Obok harcerstwa w szkole międzywojennej żywą działalność prowadził ruch sodalicyjny, mający za zadanie formowanie postaw religijnych młodzieży. Sodalicja Mariańska pod wezwaniem św. Kazimierza działała w szkole przez cały niemal okres międzywojenny i była najliczniejszą organizacją religijną. Wprawdzie w pierwszych latach niepodległości liczba uczniów należących do kół sodalicyjnych wynosiła zaledwie 5%, ale po uchwaleniu konstytucji marcowej, dającej wyznaniu rzymsko-katolickiemu uprzywilejowaną pozycję i po podpisaniu w 1925 r. konkordatu ze Stolicą Apostolską wprowadzającego obowiązek nauki religii w szkole, do Sodalicji Mariańskiej w latach 1927-1928 należał już co czwarty uczeń73.
      Swoją działalność, poza uczestnictwem w obrzędach religijnych, kierowała w stronę akcji odczytowych i spotkań koleżeńskich. Referaty w przeważającej mierze przygotowywali sami członkowie, kończąc zebrania odśpiewaniem hymnu sodalicyjnego. Spotkania świąteczne przybierały zwykle tradycyjną formę "opłatka" i Jajka". Szczególną troskę zarządu a także księży patronów stanowiła ocena zgodności treści propagowanych przez Sodalicję ze sposobem życia młodzieży szkolnej. Stąd też w tematyce posiedzeń zarządu wiele miejsca zajmowały kwestie nagannego zachowania się uczniów - sodalistów w szkole i poza nią74. Troskę wzbudzało także istniejące od 1926 r. w Kaliszu koło Stowarzyszenia Wolnomyślicieli Polskich, propagujące poprzez akcję odczytową tematykę ateistyczną. W tej sytuacji zaskakująco naiwnym działaniem było wysłanie przez księdza Osadnika 40 uczniów na jeden z takich odczytów, by w ten sposób młodzież poznała całą ohydę ateizmu. Eksperyment skrytykowały władze kościelne i ksiądz prefekt musiał wrócić do tradycyjnych metod krzewienia pobożności75.
      Ważnym wydarzeniem w życiu Sodalicji Mariańskiej były kongresy, w których brali udział przedstawiciele zarządu szkolnego. Do ważniejszych tego typu spotkań należał Kongres Sodalicji Uczniowskich w Częstochowie, zorganizowany w 1930 r.; wzięli w nim także udział sodalisi Gimnazjum im. Adama Asnyka. Do wyróżniających się członków zarządu należeli w tymże roku koledzy - prezes Wiśniewski, sekretarz W. Adamczyk, bibliotekarz Rydzewski, skarbnik Malanowski76, a pośród osiągnięć warto wyliczyć powstanie kółka misyjnego oraz udział członków w inscenizacjach teatralnych - Perły ukrytej Wiesemana (1934 r.) oraz II aktu Irydiona Krasińskiego (1935 r.)77.
      Mimo prób podejmowanych w 1945 r. organizacja ta nie miała szans na odrodzenie się w życiu szkoły po II wojnie światowej.

SPORT SZKOLNY

Sport w najrozmaitszych formach zajmował w szkole istotne miejsce. Najwcześniejsze informacje o zorganizowanych jego przejawach pochodzą jeszcze z XIX wieku i choć ćwiczenia te nie wchodziły w zakres zajęć szkolnych, to jednak szkoła miała nadzór przynajmniej nad zimowymi zabawami na lodzie, nad którymi czuwali pedle, dyżurujący przy ślizgającej się na "Kogutku" młodzieży wszystkich kaliskich szkół78. T. Miłobędzki wspomina sportowe wyczyny młodzieży w końcu XIX stulecia: "[...] uprawialiśmy wiosną i jesienią gry na świeżym powietrzu (palanta ekstrę, knypka i inne) i robiliśmy wycieczki za miasto. Latem roiło się od gimnazjalistów w kąpieli na Zawodziu i w omnibusach koło parku; uprawiano też na Prośnie wiosłowanie. [...] Zimą znów nie było chyba ani jednego ucznia, co by nie jeździł na łyżwach na starym lub nowym "Kogutku" lub nie robił wypraw po zamarzniętej Prośnie ku kordonowi, gdzie zresztą zdarzały się nieprzyjemne zetknięcia z kontrabandzistami lub strażą graniczną..."79.
      Po odzyskaniu niepodległości i wznowieniu pracy szkoły sport znalazł należne mu miejsce. Służyły temu zarówno lekcje gimnastyki, jak i pozaszkolne zainteresowania młodzieży, ogniskujące się w ćwiczeniach sportowych prowadzonych przez kaliskie kluby. Zajęcia gimnastyczne prowadzone były przez profesorów - Wągrowskiego, Jana Tymę, Feliksa Matawowskiego oraz Michała Baworowskiego. Gdy szkoła nie posiadała jeszcze sali gimnastycznej, tj. do 1927 r. (dobudowano ją do gmachu ze składek społecznych) ćwiczenia prowadzono na boisku, a w razie niepogody w auli lub na korytarzu. Latem zajęcia przenoszono też do parku, dokąd klasy udawały się w szyku czwórkowym, ze śpiewem na ustach. Na szkolnym boisku największą popularnością cieszyła się gra "w dwa ognie".
       Wraz z wybudowaniem sali gimnastycznej jeszcze bardziej wzrosło zainteresowanie sportem, zarówno wśród uczniów, jak i w gronie pedagogicznym, czego dowodem było organizowanie każdego roku trzydniowych międzyszkolnych zawodów sportowych. Najwięcej emocji dostarczała rywalizacja między gimnazjami im. A. Asnyka i T. Kościuszki80.
      Uczniowska fascynacja kulturą fizyczną zaczęła się w 1917 r., kiedy to rozpoczęły się tworzyć "dzikie" drużyny piłkarskie. Organizacyjny kształt nadał im wychowanek Gimnazjum Filologicznego Witold Jarnutowski, zakładając w 1922 r. Towarzystwo Sportowe "Prosną". Także w samej szkole już w 1924 r. powstał Uczniowski Klub Sportowy "Orlęta"81. Uprawiano lekkoatletykę, wioślarstwo, koszykówkę, strzelectwo, tenis stołowy, łyżwiarstwo, szermierkę a nawet hokej na lodzie82. Szkolne zespoły w wielu dziedzinach uzyskiwały bardzo dobre wyniki, często bijąc nie tylko "odwiecznego" rywala - uczniów Gimnazjum im. T. Kościuszki, ale i "dorosłe" kluby. Przykładem niech będzie mecz koszykówki wygrany z reprezentacją 29 Pułku Strzelców Kaniowskich w 1931 r. oraz liczne zwycięstwa wioślarskich osad szkolnych, pozostawiających w pobitym polu zawodników Kaliskiego Towarzystwa Wioślarskiego83. Szkoła korzystała w tym czasie z międzyszkolnej przystani wioślarskiej, zaś uczniowie brali udział w uroczystych inauguracjach sezonów wodniackich, uczestnicząc w mszach świętych celebrowanych w kościółku św. Wojciecha na Zawodziu oraz w defiladach łodzi na Prośnie84. Gimnazjum wychowało wielu znakomitych sportowców, legitymujących się wynikami znaczącymi także w ogólnopolskiej skali. Jednym z najwybitniejszych zawodników był na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych Jan Tęsiorowski, późniejszy mistrz Polski w biegu na 100 m (1937 r., po wojnie profesor ekonomii uniwersytetu w Montrealu). Odnotować też trzeba wyniki Józefa Garlińskiego w biegach i skokach, Brykierta w pchnięcia kulą, braci Zieleniewskich w oszczepie i boksie, a także wielu młodych sportowców, stanowiących silną konkurencję nie tylko dla rówieśników z innych szkół kaliskich85.
      Po wojnie gimnazjalne tradycje sportu odżyły szybko, choć na pierwszy plan wysunęła się teraz lekkoatletyka oraz koszykówka. Szczególnie ta ostatnia dyscyplina była w Liceum im. A. Asnyka popularna, a to za sprawą nauczycielskiej pasji prof. Kazimierza Paszyna, jej niestrudzonego popularyzatora i miłośnika. Dzięki niemu szkoła odnosiła przez wiele lat znaczne sukcesy w tej dziedzinie sportu, chociaż do 1972 r. liceum nie posiadało własnej sali gimnastycznej (wybudowana przed wojną została zniszczona w czasie okupacji), a zajęcia odbywały się w sali sportowej przy ul. Łaziennej lub w hali przy ul. Łódzkiej.
      Znaczące sukcesy zapoczątkował po wojnie Józef Jaworowicz, zdobywając w 1954 r. wicemistrzostwo, a w 1955 r. mistrzostwo Polski juniorów w boksie. Po 1956 r. medale mistrzostw Polski zdobywali wychowankowie Kazimierza Paszyna. W tym czasie w szkole działało Szkolne Koło Sportowe "Asnyk", w ramach którego zorganizowano zajęcia młodzieży. SKS odnosiło znaczne sukcesy. "Asnyk" kilkakrotnie miał najlepszych lekkoatletów w województwie poznańskim, koszykarze zaś należeli do czołówki krajowej (w 1965/1966 zajęli IV miejsce w mistrzostwach Polski młodzików). Do najważniejszych wydarzeń sportowych w życiu szkoły zaliczyć też można sukcesy ucznia Jarosława Grabowskiego, który w roku szkolnym 1961/1962 został mistrzem i rekordzistą Polski młodzików w pchnięciu kulą i wicemistrzem w rzucie dyskiem. Jeszcze więcej tytułów zdobył Jacek Czechowski w latach 1965-1968, dwukrotne mistrzostwo i trzykrotne wicemistrzostwo Polski młodzików i juniorów w biegu na 100 m przez płotki, 400 m przez płotki, w skoku w dal oraz w pięcioboju. W 1968 r. ten sam uczeń zajął piąte miejsce w mistrzostwach Europy juniorów w biegu na 400 m przez płotki. Mistrzynią Polski Szkolnego Związku Sportowego w pięcioboju lekkoatletycznym była też w 1972/1973 r. Danuta Peruga. Za dotychczasowe osiągnięcia Zarząd Główny Związku Sportowego w roku 1987/1988 przyznał szkole "Zbiorową Odznakę za Zasługi w Rozwoju Sportu Młodzieży Szkolnej". Na uwagę zasługują też pozaszkolne sukcesy wychowanków i to nie tylko w najpopularniejszych dziedzinach sportu. Dobrym przykładem mogą być szachy, w dyscyplinie tej w 1966 r. Julian Gralka zajął III miejsce w mistrzostwach Polski juniorów, Tadeusz Żółtek kilkakrotne grał w finale seniorów, a bracia Aleksander i Jan Marcinkiewiczowie zdobyli tytuły mistrzów międzynarodowych w grze korespondencyjnej.

WYDAWNICTWA SZKOLNE - PRASA UCZNIOWSKA

      Interesującą częścią pracy placówki oświatowej są ukazujące się od wielu dziesiątków lat wydawnictwa szkoły. Za najwcześniejsze tego typu druki uznać można schematyzmy zakonne, wykazujące nazwiska nauczycieli kolegium kaliskiego, a także niektóre wydawnictwa jezuickie, związane z pobytem w kaliskiej szkole dostojników kościelnych i świeckich. Dopiero jednak od 1803 r. zakład zaczyna regularnie wydawać druki "uwiadomień o popisach publicznych z nauk różnych w szkołach kaliskich dawanych", zwane później "popisem publicznym" oraz "aktem uroczystym ukończenia nauk". Te obszerne często wydawnictwa, prócz zaproszenia na "popis", a więc trwający od jednego do pięciu dni publiczny przegląd umiejętności uczniów, zawierały także często informacje o szkole i zakresie udzielanych tam nauk, gronie profesorskim i postępach uczniów. Przynosiły nawet w niektórych przypadkach próby poważniejszych opracowań historii miasta. "Popisy" wydawane były z podziwu godną regularnością od 1803 aż do 1852 r. zrazu przez drukarnię Karola Wilhelma Mehwalda oraz wdowy po nim, później zaś przez tłocznie Hindemitha i Schindelego, a także przez litografię Jenisza. Dokumenty te do dzisiaj stanowią cenne źródło do dziejów placówki.
      Szkoła dokumentowała także stan własnego księgozbioru. Śladem takiego działania są dwa katalogi biblioteki uczniowskiej, pierwszy wydany w końcu lat dwudziestych, drugi zaś w 1938 r. Oba wykazywały stan księgozbioru szkoły i popularyzowały jego zawartość, zachęcając do korzystania z niego i publikując regulamin.
      Bardzo ciekawym zjawiskiem jest uczniowska prasa szkolna. Pierwszych jej przejawów szukać można jeszcze w początkach XX stulecia, kiedy to ukazał się "Znicz", tajne pismo uczniowskie, wydawane przez Szkolny Zakon Patriotów i Społeczników przy Gimnazjum Filologicznym w Kaliszu a redagowane przez ucznia gimnazjum Sławomira Czerwińskiego (późniejszego organizatora strajku szkolnego, a w okresie międzywojennym ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego). Pisemko to powielane było w kilku egzemplarzach. Podobny charakter, choć bez nimbu tajności, posiadała "Blaga", pisemko szkolne Michała Zwieriowa (pseudonim Kozobubow), drukowane od stycznia do marca 1927 r. w 30 egzemplarzach przy pomocy techniki hektograficznej. Lata międzywojenne stanowiły najlepszy okres edytorstwa prasy szkolnej i to poczynając już od 1921 r. czyli od chwili ukazania się "Wywiadowcy", dwutygodnika harcerzy III drużyny im. H. Sienkiewicza, wydawanego przez Gimnazjum Miejskie Humanistyczne. Pismo ukazywało się dwa lata i było tłoczone w Drukarni "Gazety Kaliskiej" Józefa Radwana. Kolejną próbą czasopiśmienniczą była edycja miesięcznika szkolnego "Pochodnia", wydawanego przez kółko literackie działające w gimnazjum. Druk "Pochodni" rozpoczęto w 1928 r. w Drukarni Wydawniczej braci Wolffów, samo zaś pismo przetrwało prawdopodobnie do 1931 r., kiedy to Koło Literacko-Naukowe "Kalina" przy Gimnazjum im. A. Asnyka rozpoczęło edycję najbardziej znanego bodaj szkolnego pisma w Kaliszu - "Sztubaka". Periodyk ten, wydawany początkowo przez Drukarnię "Ziemi Kaliskiej" Antoniego Krawczyka, później zaś przez Drukarnię Wydawniczą Wolffów, był pismem ambitnym, nie stroniącym od problematyki społecznej i literackiej. Opiekunem "Sztubaka" został prof. Nowosielski, a pismo prowadzili kolejno redaktorzy naczelni - Jerzy Koźmiński (ukończył studia medyczne i jako lekarz wojskowy zginął we wrześniu 1939 r.), Tadeusz Pniewski (lekarz i autor wspomnień o międzywojennym Kaliszu) oraz Józef Garliński (znany historyk emigracyjny, autor wielu książek o II wojnie światowej i prezes Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie)86. Zebrania zespołu redakcyjnego odbywały się u zdolnego poety (obecnie lekarza i literata) Andrzeja Braudego. W "Sztubaku" pisali m.in. - Włodzimierz Adamczyk, Henryk Benke, Tomasz Brudnicki, Edward Fiszer (Ewar) - poeta, autor tekstów popularnych piosenek i słuchowisk radiowych, Manas Kott, wybijający się ówcześnie talent poetycki, z pochodzenia Żyd, prawdopodobnie zginął podczas okupacji, Stefan Otwinowski - literat, późniejszy prezes krakowskiego oddziału Związku Literatów Polskich, Stanisław Piątkowski - po wojnie profesor ortopedii Akademii Medycznej w Lublinie, Rościsław Wołkowiński - żołnierz 2 Korpusu, uczestnik bitwy pod Monte Casino, Jan Werner - dziennikarz, Andrzej Winczakiewicz - po wojnie profesor chemii Politechniki Łódzkiej, Jerzy Wiśniewski (Wik) - po wojnie kierownik apteki w Kudowie, Janusz Zieleniewski - kapitan żeglugi wielkiej, zginął w wrześniu 1939 r. pod Bydgoszczą.
      Fundusze dla "Sztubaka" wychodzącego w nakładzie 1000 egzemplarzy, pochodziły w większości z opłat za druk ogłoszeń reklamowych różnych firm prywatnych, traktujących anonse w szkolnym czasopiśmie bardziej jako filantropię, niż opłacalną reklamę. Niewielka część wpływów pochodziła z opłat za pojedyncze egzemplarze87.
      W grudniu 1933 r. "Sztubak" połączył się z pismem "Świt" wydawanym przez uczniów Gimnazjum im. T. Kościuszki, tworząc nowe czasopismo, dwumiesięcznik "Czyn i Słowo" o zwiększonej objętości, większym formacie i nakładzie, drukowanym początkowo przez Drukarnię Ziemi Kaliskiej Krawczyka, później zaś przez Drukarnię Gazety Kaliskiej Radwanów. Nad "Czynem i Słowem" do 1939 r. sprawował pieczę Międzyszkolny Komitet Redakcyjny, składający się z przedstawicieli wszystkich kaliskich szkół średnich. Siedziba redakcji zmieniała się w zależności od tego, do której szkoły uczęszczał redaktor naczelny, zmieniający się każdego roku. Oprócz głównego komitetu redakcyjnego istniało jeszcze pięć szkolnych. Pierwszym redaktorem naczelnym "Czynu i Słowa" był asnykowiec Józef Garliński, w roku 1936/1937 funkcję tę pełnił Jan Polkowski, a w 1938/1939 Tadeusz Mańko, reprezentujący tę samą szkołę. W "Czynie i Słowie" dominowały opowiadania, wiersze, felietony oraz artykuły publicystyczne. Swoje pierwsze utwory publikował tu Jan Winczakiewicz, po wojnie znany poeta emigracyjny, mieszkający w Paryżu. Warto przy tej okazji przypomnieć inicjatywę tzw. "wieczorów dyskusyjnych" organizowanych przez redakcję i poświęconych nie tylko sprawom literatury, teatru, ale także turystyce i nawet zagadnieniom savoir-vivre'u, a odbywających się najczęściej w auli Gimnazjum im. A. Asnyka88.
      W roku szkolnym 1931/1932 oprócz "Sztubaka" w szkole ukazywał się też dwutygodnik, zamieniony później na miesięcznik pod nazwą "Latawiec" - pismo redagowane przez uczniów klasy piątej. Drukowany był również przez Drukarnię Ziemi Kaliskiej Antoniego Krawczyka, redaktorami zaś byli kolejno B. Jaźwiński oraz A. Żardecki. Czasopismo zawierało kącik literacko-naukowy, humanistyczny, dział historyczno-krajoznawczy oraz kącik rozrywek umysłowych.
      Po II wojnie światowej tradycje pism szkolnych urwały się, trudno bowiem za ich kontynuację uznać gazetki ścienne przygotowywane zwykle z okazji oficjalnych świąt państwowych i partyjnych. Niewiele wiadomo także o próbach edycji nielegalnych pisemek uczniowskich. Pierwszym sygnałem powrotu do starych i dobrych tradycji szkolnego czasopiśmiennictwa stało się dopiero w 1990 r. wydanie pierwszego od ponad pięćdziesięciu lat pisma szkolnego "Adam", nawiązującego swym tytułem do imienia patrona liceum. Pierwszym redaktorem naczelnym został Maciej Walczak, a jego pracę kontynuował Artur Zagwojski. Zespołami redakcyjnymi opiekowały się kolejno prof. Aldona Sieradzka i prof. Maria Błaszczyk, zaś wydawcą pozostaje Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka. Pierwszy numer pisma wyszedł z Kaliskiej Drukarni Akcydensowej, kolejne zaś drukowano w firmie "Dangraf" Jerzego Krymarysa. Podobnie jak "Sztubak", także i "Adam" przynosi próby literackie młodzieży oraz publicystykę, odmienną jednak w swym wyrazie od twórczości rówieśników sprzed sześćdziesięciu już z górą laty.

UROCZYSTOŚCI I IMPREZY SZKOLNE

      Jednostajne życie uczniowskie przerywane było przez różnego rodzaju uroczystości i oficjalne imprezy szkolne. Różne epoki okazjom takim nadawały odmienny kształt, zawsze jednak były to w życiu szkolnym wydarzenia specjalnej wagi, na różne sposoby podkreślane i wyróżniane. W czasach jezuickich okazji do tego rodzaju uroczystych imprez dostarczały wizyty rozmaitych dostojników duchownych i świeckich.
      Goście witani byli w szczególnie uroczysty sposób, m.in. uczniowie kolegium wygłaszali mowy powitalne i panegiryczne w różnych językach, na przyjazdy zaś królów i książąt Kościoła wystawiano w szkolnym teatrze inscenizacje nawiązujące do tematyki religijnej i historycznej. Do tradycji jezuickiej należały także popisy szkolne, organizowane na zakończenie rocznych nauk oraz wręczanie nagród dla wyróżniających się uczniów, popularne także w czasach Komisji Edukacji Narodowej. Popisy młodzieży stały się zresztą dorocznym świętem szkoły, aż do połowy XIX stulecia honorowanym corocznie osobnym drukiem okolicznościowym i stanowiły rodzaj przeglądu postępu nauk w placówce.
      Druga połowa dziewiętnastego wieku przyniosła przestawienie akcentów uroczystości i imprez szkolnych. Do kanonu uroczystych okazji weszły święta państwowe Rosji, w tym uroczystości związane z rosyjskim domem panującym. Święta te podkreślano uczestnictwem uczniów w nabożeństwach różnych obrządków, ich samych zaś obowiązywała znajomość hierarchii rodziny panującej oraz dat uroczystości rodzinnych cara i jego najbliższego otoczenia. Znaczną rolę, także w tym czasie, spełniały święta i obrządki kościelne, na które uczniowie mieli obowiązek uczęszczać regularnie, w zwartej grupie i pod nadzorem nauczycieli.
      Okres międzywojenny znacznie wzbogacił uroczystości i powiększył ilość rozmaitych imprez szkolnych. Do najpoważniejszych zaliczyć należy święta państwowe - rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja oraz Święto Niepodległości - 11 listopada. Podczas tych obchodów, uczniowie starszych klas, przeszkoleni na specjalnych obozach wakacyjnych w ramach Przysposobienia Wojskowego, występowali w mundurach i z bronią89. Świętowano także z dużym rozmachem kolejne rocznice rozpoczęcia strajku szkolnego 1905 r. oraz upaństwowienia szkoły, czego dowodem jest szczególnie uroczysty przebieg jubileuszu 25-lecia strajku i dziesiąta rocznica upaństwowienia gimnazjum, przypadająca w 1933 r. Do międzywojennej tradycji należało także organizowanie akademii szkolnych z okazji imienin marszałka Józefa Piłsudskiego. Zrozumiałe, iż specjalne znaczenie i wymowę miały uroczystości żałobne w związku z jego śmiercią w 1935 r.
      Obok spotkań oficjalnych, w tych latach w gimnazjum przygotowywano także cały szereg imprez towarzyskich. Bez wątpienia najważniejsze z nich to tradycyjne studniówki, na które zapraszano uczennice żeńskiego Gimnazjum im. Anny Jagiellonki90. Istniała także tradycja zabaw szkolnych, przy czym każda z kaliskich szkół średnich urządzała jedną taką zabawę w karnawale, zapraszając na nią młodzież pozostałych placówek oświatowych. Podobne imprezy urządzała także szkolna drużyna harcerska, posiadająca przywilej organizowania "wieczorku tańcującego" w tzw. "zielonym karnawale" czyli wiosną (dochód z niego przeznaczano na letni obóz harcerski)91.
      Po zakończeniu II wojny światowej, po krótkim okresie kontynuacji dawnych tradycji, narodziły się nowe formy obchodów świąt. Szczególnie uroczyście obchodzono dzień l Maja, aż do 1990 r. uczestnictwo uczniów i nauczycieli szkoły w tradycyjnym pochodzie ulicami miasta było obowiązkowe. Akademie, organizowane często i dla innych niż przed wojną powodów, rozpoczynano odśpiewaniem Międzynarodówki lub Hymnu Światowej Federacji Młodzieży Demokratycznej. Wprowadzono także ślubowanie uczniowskie, które przy zmienionej formie roty, przetrwało do dzisiaj. Obecne młodzieżowe imprezy towarzyskie nabrały wprawdzie nowego charakteru, zachowała się jednak tradycja studniówek, balów maturalnych i zabaw uczniowskich, choć znacznie odbiegających od dawnych zasad i konwencji.

ZJAZDY I ZWIĄZKI WYCHOWANKÓW SZKOŁY

      Starym i znanym obyczajem Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka są zjazdy wychowanków tej szkoły, organizowane w rozmaitych formach co najmniej od 1879 r. kiedy w Warszawie zebrało się 123 dawnych uczniów byłej Szkoły Wyższej Realnej i późniejszego Gimnazjum Filologicznego w Kaliszu, by uczcić 65 rocznicę urodzin i 43 rocznicę rozpoczęcia pracy nauczycielskiej Jana Kluczewicza, pełniącego niegdyś w szkole obowiązki jej inspektora (dyrektora)92. Ów nieformalny zjazd wychowanków kaliskiego gimnazjum wypada dziś uznać za pierwsze tego rodzaju spotkanie dawnych uczniów kaliskiej szkoły.
      Wielkim wydarzeniem w jej historii był Zjazd Wychowańców Szkół Kaliskich, odbywający się m.in. w jej murach w dniach 8-9 września 1923 r. i połączony z uroczystością upaństwowienia zakładu oraz nadania mu imienia wybitnego wychowanka - Adama Asnyka. Pierwszy zjazd w odrodzonej ojczyźnie zaszczycił swoją obecnością prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i wychowanek kaliskiego gimnazjum Stanisław Wojciechowski, pośród gości zaś znalazł się też inny uczeń tej szkoły, ówczesny rektor Uniwersytetu Wileńskiego Alfons Parczewski. Uroczystość została przygotowana przez komitet, pracujący pod przewodnictwem Kazimierza Arnolda, a jej przebieg odnotowany został w wydanym z tej okazji Pamiętniku Zjazdu Wychowańców Szkół Kaliskich 8-9 wrzesień 1923. Wówczas też odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą "asnykowcom" - ochotnikom wojny polsko-bolszewickiej padłym na bitewnych polach. Zniszczoną podczas okupacji, odtworzono staraniem Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka i odsłonięto ponownie w 1991 r.
      Drugi zjazd zorganizowano już w 1928 r. przygotowując go z dużym rozmachem przy pomocy Towarzystwa Wzajemnej Pomocy b. Wychowańców Szkół Kaliskich, które uświetniło spotkanie imprezą artystyczno-rozrywkową na stadionie miejskim. Kolejną okazją do spotkania wychowanków kaliskich szkół średnich stał się jubileusz 25-lecia strajku szkolnego w Kaliszu, obchodzony w maju 1930 r. Znacząca część tej uroczystości odbyła się w Gimnazjum im. Adama Asnyka93. Zaś w trzy lata później, w dziesiątą rocznicę upaństwowienia gimnazjum zorganizowano III Zjazd, podczas którego uczestnicy złożyli hołd poległym wychowankom, a młodzież szkolna zaprezentowała Ilustracje sceniczne - sceny z życia szkolnego w czasie zaborów (według Syzyfowych prac - Żeromskiego) i w wolnej Polsce. Podczas kolejnego spotkania wychowanków szkół kaliskich zorganizowanego we wrześniu 1935 r. pod patronatem Towarzystwa Wychowańców Szkół Kaliskich, odsłonięto na dziedzińcu szkoły tablicę pamiątkową poświęconą Alfonsowi Parczewskiemu.
      Ostatni już ze zjazdów przedwojennych a czwarty w kolejności, zorganizowany w 1938 r. miał wyjątkową oprawę z racji obchodów setnej rocznicy urodzin patrona szkoły, którym w Kaliszu nadano szczególnie wysoką rangę. Do wydarzeń należało odsłonięcie tablicy pamiątkowej na budynku stojącym na miejscu rodzinnego domu poety oraz wręczenie nagrody literackiej miasta, ufundowanej przez Radę Miejską Stefanowi Otwinowskiemu - wychowankowi gimnazjum94.
      Pierwszy powojenny zjazd V zwołano w maju 1947 r. gromadząc wielu ocalałych wychowanków. Zebrane przez uczestników pieniądze przeznaczone zostały na prace remontowe i wyposażenie szkoły w pomoce naukowe. Podjęto wtedy uchwałę, że podobne spotkania koleżeńskie organizowane będą co dziesięć lat. Fakt organizacji zjazdu upamiętniono osobnym wydawnictwem, przygotowanym przez zespół redakcyjny pod przewodnictwem Tadeusza Pniewskiego95.
      Kolejny VI odbył się we wrześniu 1957 r. i przybyło nań około 300 byłych wychowanków, w tym wielu byłych uczniów po raz pierwszy od wojny odwiedzających kraj. Uczestnicy spotkania ufundowali szkole sztandar oraz tablicę pamiątkową poświęconą nauczycielom i wychowankom, poległym i zmarłym podczas II wojny światowej, zaś rodzice i uczniowie - tablicę ku czci Adama Asnyka. Już w trzy lata później zorganizowany został VII nadzwyczajny zjazd koleżeński, przygotowany w ramach światowego zlotu byłych wychowanków szkół kaliskich, zwołanego z okazji obchodów jubileuszu XVIII wieków Kalisza. Jego uczestnicy złożyli znaczną kwotę na budowę pomnika patrona szkoły - Adama Asnyka, odsłoniętego również z tej okazji, a także ufundowali tablicę pamiątkową.
      Ósme spotkanie absolwentów odbyło się w dniach 16 i 17 września 1967 r., przybyło nań 120 osób, zaś pieniądze ze składek przeznaczone zostały na dokończenie rozpoczętej w czynie społecznym budowy sali gimnastycznej. W sześć lat po tym wydarzeniu szkoła gościła uczestników IX nadzwyczajnego zjazdu wychowanków gimnazjum i liceum. Miał on szczególnie uroczysty i podniosły charakter ze względu na obchody dwusetnej rocznicy istnienia szkoły, licząc to wydarzenie od momentu przekształcenia kolegium jezuickiego w placówkę Komisji Edukacji Narodowej. Podkreślano również okazję, jaką stworzyła 150 rocznica urodzin Adama Asnyka oraz jubileusz pięćdziesięciolecia działalności zakładu pod patronatem jej wielkiego wychowanka. Podczas obrad otwarto izbę pamiątek poświęconą historii szkoły oraz jej wychowankom. Na wystawie zgromadzono liczne dokumenty i fotografie ukazujące lata działalności starej placówki oświatowej, sporo też miejsca poświęcono sylwetce jej patrona. W trakcie uroczystości dokonano odsłonięcia tablicy upamiętniającej powstanie szkoły KEN.
      Kolejne zjazdy postanowiono organizować już co 5 lat i tak dziesiąte tradycyjne spotkanie asnykowców" odbyło się w 1978 r. gromadząc około 800 wychowanków. Z tej okazji odsłonięto medalion z popiersiem Adama Asnyka, a także wydano Zarys historii najstarszej szkoły kaliskiej (I LO im. Adama Asnyka) autorstwa Jana Marcinkiewicza - najobszerniejszą, jak do tej pory, monografię zakładu kontynuując w ten sposób tradycję edycji druków upamiętniających kolejne zjazdy.
      Podobny ślad pozostawił po sobie XI zjazd, zorganizowany w 1983 r. Wzięło w nim udział około 500 wychowanków, którzy własnymi funduszami przyczynili się do rekonstrukcji reprezentacyjnej bramy prowadzącej do gmachu, a z jego okazji ukazało się wydawnictwo Nasi profesorowie z "Asnyka". Ze wspomnień byłych wychowanków i absolwentów Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu. Wystawę swego dorobku artystycznego zaprezentował - już po raz drugi - wychowanek zakładu, artysta plastyk Krzysztof Oleksiak.
      Ostatnie z dotychczasowych spotkań zorganizowano w 1988 r. a wydarzeniem wówczas stała się edycja książki wychowanka gimnazjum Tadeusza Pniewskiego - Kalisz z oddali, w znacznej części poświęconej szkolnej młodości autora. Ostatnie trzy zjazdy zwołało koło wychowanków gimnazjum i liceum, działające w ramach Towarzystwa Miłośników Kalisza. Przewodniczącym komitetu organizacyjnego był Jerzy Kaźmierczak.
      Zjazdy i spotkania koleżeńskie stawały się często okazją do utworzenia różnego rodzaju fundacji, mających na celu zbieranie środków finansowych, służących celom stypendialnym. Najdawniejszym bodaj przykładem może być stypendium nazwane imieniem profesorów kaliskiej szkoły - Ignacego Kowalskiego oraz Albina Dąbrowskiego, utworzone przez ich byłych uczniów96. Nieco później A. Idzikowski wystąpił z podobnym pomysłem, aby nowe stypendium "byłych wychowanków Szkoły Kaliskiej" przeznaczono dla ucznia "odznaczającego się postępowaniem i pilnością w nauce, którego ojciec wyszedł co najmniej z klasy 4-ej tejże szkoły"97. W zamyśle projektodawcy fundusz pomocy miał być pomnożony przez byłych uczniów, którzy "zająwszy stanowisko, poczuwaliby się do zwiększenia funduszu wedle możliwości", tworząc w ten sposób kolejne stypendia.
      Pomysł fundacji wrócił podczas zjazdu wychowańców szkół kaliskich w 1923 r. kiedy postanowiono zorganizować bursy akademickie w Warszawie i Poznaniu, przeznaczone dla absolwentów kaliskich szkół średnich. Na ten cel zebrano znaczne środki, a pośród ofiarodawców znalazł się też prezydent Stanisław Wojciechowski. Ostatecznie w tymże 1923 r. w zamian za wpłaconą kwotę 50 milionów marek polskich, Centrala Akademicka Bratnich Pomocy w Warszawie zobowiązała się przeznaczyć 4 pokoje kolonii akademickiej przy ul. Grójeckiej jako wieczystą tzw. "Fundację I-go Zjazdu b. Wychowańców szkół kaliskich, rok 1923"98.
      Blisko stuletnią tradycję istnienia mają także stowarzyszenia wychowanków gimnazjum kaliskiego. Ich początków upatrywać można w utworzonym w 1910 r. w Warszawie Towarzystwie Wzajemnej Pomocy byłych Wychowańców Szkół Kaliskich, którego celem było wsparcie niezamożnych absolwentów. Stowarzyszenie to, po dziesięciu latach działalności, zamierzało zakończyć pracę, przetrwało jednak ostatecznie trudny czas, by w 1923 r. podjąć się wielkiego zadania organizacji zjazdu wychowanków szkół kaliskich. Do jego osiągnięć należy także organizacja bursy akademickiej. W skład zarządu w listopadzie 1923 r. weszli: Kazimierz Arnold, Julian Biernacki, Jan Biedrzyński, Stanisław Cykowski, Jan Godecki, Walenty Miller i Olgierd Wilczewski".
      Po wojnie wielokrotnie próbowano powołać stowarzyszenie absolwentów szkoły, lecz wysiłki te z przyczyn niezależnych od inicjatorów nie zostały uwieńczone powodzeniem. Stworzenie organizacji koleżeńskiej okazało się możliwe dopiero w 1978 r. i to nie jako samodzielnej asocjacji wychowanków, lecz sekcji w ramach Towarzystwa Miłośników Kalisza, w strukturze którego powstało Koło Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka. Zebranie organizacyjne odbyło się dnia 24 października 1978 r., wybrano pierwszy zarząd koła "asnykowców" w składzie: prezes - Bogdan Bladowski, wiceprezes - Jerzy Kaźmierczak, sekretarz - Grzegorz Marszałek, skarbnik - Jerzy Krawczyński, członkowie - Urszula Dera, Jan Górecki, Andrzej Grochowski, Józef Jaworowicz, Kazimierz Matusiak, Szczepan Sobczak, Barbara Wichlińska.
      19 kwietnia 1980 r. odbyło się I zebranie sprawozdawczo-wyborcze koła, powołano zarząd w składzie zbliżonym do poprzedniego, przy czym w miejsce J. Góreckiego i A. Grochowskiego do zarządu weszli - Andrzej Żardecki, Ignacy Lewandowski oraz Marek Kiersnowski. W trzy lata później decyzją Prezydium Miejskiej Rady Narodowej koło "asnykowców" przy Towarzystwie Miłośników Kalisza zostało wyróżnione Honorową Odznaką Miasta Kalisza.
      Drugie zebranie sprawozdawczo-wyborcze 8 czerwca 1984 r. przyniosło zmianę na stanowisku prezesa koła. W miejsce Bogdana Bladowskiego, który ze względów służbowych (powołanie na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego) opuścił Kalisz, godnością tą obdarzono Jerzego Kaźmierczaka, nadając B. Bladowskiemu tytuł Honorowego Prezesa Koła Asnykowców TMK. Wiceprezesem został - przy nie zmienionym składzie zarządu - Jan Bartczak.
      Znaczne zmiany składu zarządu a także jego powiększenie przyniosło III zebranie sprawozdawczo-wyborcze koła, zorganizowane 25 lutego 1989 r., wybrano wówczas zarząd w składzie: prezes - Jerzy Borowiak, wiceprezes - Leszek Bladowski, Kazimierz Wojciechowski, sekretarz - Adam Borowiak, skarbnik - Tadeusz Krawczyński, członkowie - Elżbieta Belińska, Urszula Dera, Jerzy Bałwas, Jan Bartczak, Henryk Burchart, Jerzy Kaźmierczak, Kryspin Kościelniak, Jerzy Krawczyński, Marek Kiersnowski, Grzegorz Marszałek, Krzysztof Walczak, Grzegorz Wichliński, Mirosław Zaleski. Działał krótko, bo niespełna rok. W tym czasie, wobec głębokich przemian politycznych, dojrzała wreszcie do realizacji idea samodzielnego stowarzyszenia wychowanków gimnazjum i liceum im. Adama Asnyka. Warto jednak pamiętać, iż lata działania koła "asnykowców" położyły podwaliny, scementowały środowisko wychowanków szkoły tworząc organizacyjne i towarzyskie formy wspólnej działalności. W tym zespole padła też po raz pierwszy propozycja przygotowania na XIII zjazd historycznej monografii starej szkoły
      22 lutego 1990 r. po wielu latach bezowocnych starań, doszło do spotkania założycielskiego, tworzącego Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu. Grono 69 inicjatorów, na czele z 91-letnim seniorem szkoły - Witoldem Jarnutowskim, zatwierdziło skład komitetu założycielskiego oraz upoważniło Jerzego Borowiaka, Józefa Golińskiego, Kazimierza Wolffa i Mirosława Zaleskiego do rozpoczęcia działań o legalizację stowarzyszenia. Doszło do niej 13 marca tego roku a już 7 kwietnia 1990 r. wybrano władze, kończąc także w tym dniu działalność koła "asnykowców" przy Towarzystwie Miłośników Kalisza. Organizacją pracy stowarzyszenia zajął się zarząd w składzie: prezes - Jerzy Borowiak, wiceprezesi - Leszek Bladowski, Mirosław Zaleski, sekretarz - Adam Borowiak, skarbnik - Tadeusz Krawczyński, członkowie - Elżbieta Belińska, Urszula Dera, Jerzy Gwiaździński, Józef Jaworowicz, Jerzy Kaźmierczak, Kazimierz Matusiak, Zdzisław Mikołajczyk, Ryszard Pawlik, Marek Sierakowski, Szczepan Sobczak.
      Wybrano też komisję rewizyjną w składzie: przewodniczący - Grzegorz Wichliński, zastępca przewodniczącego - Jerzy Bałwas, członek - Wiesława Goździńska oraz sąd koleżeński dokonując wyboru przewodniczącego - Marka Kiersnowskiego, zastępcę - Grzegorza Marszałka oraz członka - Jerzego Krawczyńskiego. W tym składzie władze działać będą przez całą, trwającą 5 lat kadencję100
Działalność Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka w Kaliszu ogniskuje się na utrzymywaniu więzi pomiędzy dawnymi absolwentami zasłużonej szkoły, a także między nimi i młodym pokoleniem uczniów liceum. Zarówno koło TMK jak i samodzielne stowarzyszenie "asnykowców" stawiają sobie za cel różnoraką pomoc szkole, nie tylko zresztą z okazji świąt i zjazdów absolwentów. Podstawowym jednak zadaniem ich obu było i jest kształtowanie opinii o szkole i utrzymywanie koleżeńskich więzi pomiędzy wychowankami. Podstawową, uroczystą formą spotkań są oczywiście zjazdy wychowanków i doroczne dni patrona liceum, rozpoczynane mszą św. w kościele św. Mikołaja, od wieków związanym z tą placówką. Na co dzień jednak absolwenci spotykają się na wielu imprezach kulturalnych, sportowych i towarzyskich, by wymienić tylko wystawy artystyczne, znane "bale asnykowców", rajdy samochodowe, turnieje koszykówki o puchar prof. Paszyna, wieczorki towarzyskie i spotkania najbardziej wzruszające - wspólne wieczerze bożonarodzeniowe i śniadania wielkanocne. Wszystkie te działania, łącząc znów ludzi siedzących niegdyś we wspólnej szkolnej ławce, przypominają dawno minione lata, przywołują najlepsze wspomnienia młodości.

---------------------
Przypisy

42 "Sztubak" 1931, nr 1 (wrzesień), s. 20.
43 "Czyn i Słowo" 1935, nr 4, s. 15.
44 "Sztubak" 1932, nr 2 (listopad), s. 17.
45 T. Pniewski, Kalisz z oddali, Kalisz 1988, s. 78.
46 Tamże, s. 74 i nast.
47 "Sztubak" 1931, nr l, s. 21.
48 Pamiętnik Zjazdu, Kalisz 1923, s. 118-120.
49 J. Werner, "Sztubackie" lata, [w:] Ze wspomnień byłych wychowanków i absolwentów Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu. Nasi profesorowie z Asnyka", Kalisz 1983, s. 7.
50 "Sztubak" 1931, nr 4 (grudzień), s. 24.
51 T. Pniewski, Kalisz, s. 81.
52 "Czyn i Słowo" 1936, nr 3, s. 13.
53 J. Werner, "Sztubackie" lata, s. 7.
54 "Głos Harcerza" 1925, nr 2 (marzec), s. 10.
55 Pamiętnik Zjazdu, s. 120-121.
56 "Sztubak" 1931, nr 5, s. 25.
57 J. Werner, "Sztubackie" lata, s. 7.
58 T. Pniewski, Kalisz, s. 76. 
59 "Sztubak" 1931, nr 5, s. 25.
60 tamże, nr 4 (grudzień) s. 24
61 Relacja Szczepana Pietrzaka; relacja Macieja Ganszera i Krzysztofa Mrozińskiego w posiadaniu autorów
62 "Sztubak" 1931, nr l, s. 20.
63 Relacja Jerzego Krawczyńskiego. W posiadaniu autorów.
64 "Świt" 1930, nr l (lipiec), s. 25.
65 Relacja J. Krawczyńskiego.
66 J. Maciejewski, 80-lecie harcerstwa polskiego. Z dziejów harcerstwa kaliskiego w starej fotografii i dokumencie 1911/12-1939, Kalisz 1991.
67 "Sztubak" 1931, nr l (wrzesień), s. 20.
68 J. Krawczyński, dz. cyt.
69 "Sztubak" 1931, nr 2, s. 23.
70 "Głos Harcerza" 1925, nr l, s. 8; nr 2, s. 12.
71 J. Krawczyński, dz. cyt.
72 "Sztubak" 1931, nr 2, s. 23.
73 H. Wrotkowski, Szkolnictwo kaliskie w latach 1918-1928, "Rocznik Kaliski" t. 9, 1976, s. 35.
74 "Sztubak" 1931, nr 5, s. 25.
75 H. Wrotkowski, Szkolnictwo, s. 41.
76 "Sztubak" 1931, nr l, s. 21.
77 "Czyn i Słowo" 1934, nr 5, s. 15; 1935, nr 4, s. 16.
78 Pamiętnik Zjazdu, s. 125.
79 Tamże, s. 95.
80 T. Pniewski, Kalisz, s. 76.
81 "Świt" 1925, nr 3, s. 12.
82 "Sztubak" 1931, nr 2, s. 22.
83 Tamże, nr l (wrzesień), s. 20, nr 2, s. 21 
84 J. Krawczyński, dz. cyt.
85 Tamże.
86 T. Pniewski, Kalisz, s. 83.
87 Tamże.
88 J. Krawczyński, dz. cyt.
89 T. Pniewski, Kalisz, s. 78.
90 "Sztubak" 1932, nr 6, s. 20.
91 J. Krawczyński, dz. cyt.
92 Szkoła Kaliska (Szkoła Wyższa Realna - Gimnazjum) 1850-1900, zebrał A. Idz.[ikowski], Kalisz 1900, s. 17-18.
94 Asnykowskie spotkania. Relacje, materiały, dokumenty z dziejów zjazdów wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu, Kalisz 1988, s. 6.
95 Jednodniówka Zjazdu Wychowanków Gimnazjum i Liceum m. A. Asnyka, red. T. Pniewski, Kalisz 1947.
96 Szkolą Kaliska, s. 22.
97 Tamże, s. 156.
98 Pamiętnik zjazdu, s. 192-193.
99 Tamże, s. 136-137.
100 Informację o kole TMK i Stowarzyszeniu Wychowanków Gimnazjum i Liceum A. Asnyka w Kaliszu przygotowano na podstawie kalendarium autorstwa Adama Borowiaka - w posiadaniu autorów.

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

SZKOŁA KALISKA NAZWY I FORMY ORGANIZACYJNE

XII w. szkoła kolegiacka
1389 kolonia akademicka
1563 kolegium arcybiskupie
1584 Kolegium Jezuickie
1774 Szkoła Wojewódzka Podwydziałowa
1783 Szkoła Akademicka Okręgowa
1807 Królewskie Gimnazjum Kaliskie
1812 Szkoła Departamentowa
1819 Szkoła Wojewódzka Kaliska
1827 Szkoła Wydziałowa
1833 Obwodowa Szkoła Filologiczna
1842 Szkoła Powiatowa
1845 Wyższa Szkoła Realna
1862 Gimnazjum Filologiczne
1866 Męskie Gimnazjum Klasyczne
1916 Miejskie Gimnazjum Filologiczne
l XI 1923 Gimnazjum Państwowe im. Adama Asnyka
1932 Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka
l XI 1948 I Liceum Ogólnokształcące im. Adama Asnyka
Ten link przeniesie Cię do spisu treści

REKTORZY, INSPEKTORZY I DYREKTORZY SZKOŁY KALISKIEJ

Andrzej Bargiel 1564-1570
Wojciech Mroskowski 1570-1572
Kasper Sawicki 1584-1586
Piotr Fabrycy Kowalski 1587
Jan Parvus Wąchalski 1593-1594
Kasper Moravius 1594-1599
Michał Ortisus (Ortiz) 1602-1605
Piotr Fabrycy Kowalski 1605-1608
Marcin Smiglewicz 1608-1609
Jan Wielewicki 1609-?
Jakub Korytowski 1611-1612
Marcin Smiglewicz 7-1613
Wojciech Czerniakowski 1613
Jakub Korytowski 1614
Jerzy Tyszkiewicz 1615
Stanisław Kryski 1617
Mikołaj Łęczycki 1617-1621
Krzysztof Angel 1621
Stanisław Radziewski (Radzimski) 1622
Andrzej Gutteler 1622-1627
Jakub Pawłowski 1627-1629
Jędrzej Janchocius 1629
Stanisław Domaniewski 1629-1630
Jakub Golemowski 1630-1632
Maciej Szamarzewski 1632-1633
Kasper Drużbicki 1633-1634
Zygmunt Grot 1635-1641
Jakub Licheński 1641-1644
Marcin Łubieński 1644-1646
Franciszek Czarnecki 1646-1647
Piotr Starczewski 1647-1657
Zygmunt Zaranek 1657-1661
Andrzej Dąbrowski 1661-1663
Tomasz Dore 1663-1669
Stanisław Gałczyński 1669-1672
Stefan Malisz 1672-1675
Tomasz Thil 1675-1678
Tomasz Dore 1678-1684
Stanisław Bielski 1684-1688
Jan Kraszewski 1688-1692
Fabian Tarłowski 1692-1695
Rafał Taczanowski 1695-1698
Marcin Rakowski 1698-1702
Andrzej Nagórski 1702-1703 
Szczepan Szczaniecki 1703-1706 
Rajnhold Gert 1706-1710 
Szczepan Szczaniecki 1710-1713 
Marcin Ługowski 1713-1716 
Ludwik Pierzchliński 1716-1720 
Stanisław Lisowski 1720-1723 
Andrzej Ożga 1723-1724 
Michał Obrembski 1724-1727 
Gotfryd Hannenberg 1729-1730 
Adam Lotyński 1730-1733 
Józef Tuchołka 1733-1737 
Tomasz Dunin 1737-1741 
Jan Gzowski 1741-1744 
Maciej Pszanowski 1744-1747 
Jan Kanty Bielicki 1747-1750 
Andrzej Dąbrowski 1750-1754 
Tomasz Dunin 1754-1756 
Józef Wyganowski 1756-1760 
Paweł Loka 1760-1761 
Władysław Wietrzyński 1761-1764 
Paweł Loka 1764-1766 
Antoni Bogusławski 1766-1769 
Józef Szczaniecki 1769-1772 
Antoni Lutomski 1772-1773 
Józef Przyłuski 1774-1785 
Jan Gorczyczewski 1785-1808 
Rafał Gulczyński 1808-1812 
Franciszek Dziekanowicz 1812-1817 
Józef Sobertin 1817-1818 
Ignacy Przybylski 1818-1825 
Jan Holewiński 1825-1826 
Antoni Michał Wolicki 1826-1827 
Maciej Majewski 1827-1830 
Jan Szumkowski 1830-1831 
Jan Borowicz 1831-1845 
Karol Beithel 1845-1855 
Aleksander Sawin 1855-1862 
Józef Herbich 1862 
Piotr Żebrowski 1862-1864 
Jan Kluczewicz 1864-1867 
Danił Ponomariew 1867-? 
Mitrofan Stiepanowicz ?
Aleksander Sawicki 1873-1882 
Antoni Siemienowicz 1882-1900 
Teodor Władymirow 1900-1901 
Siemion Anisimow ?-1905 
Aleksandrowski 1906-? 
Modin ?
Iwan Płaksin ?-1914 
Stanisław Pacholski 1916-1931 
Jan Wojtaszewski 1931-1932 
Leopold Badzian 1932-1933
Ludomir Fabrycy 1933-1939 
Ludomir Fabrycy 1945-1950 
Antoni Fiala 1950-1953 
Marian Stawicki 1953-1967 
Józef Dzikowski 1967-1969 
Józef Goliński 1969 
Józef Szambelan 1969-1971 
Józef Dzikowski 1971-1990 
Franciszek Podgórny 1990-

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

NAUCZYCIELE GIMNAZJUM l LICEUM W LATACH 1916-1939

Stefan Adamczewski - język łaciński i niemiecki
Leopold Badzian - ?
Michał Baworowski - ćwiczenia cielesne
Wacław Boczkowski - historia
ks. Borysowicz - religia rzymskokatolicka
Teodor Botner - fizyka i matematyka
dr Melania Brokmanowa - historia
Abram Buki - religia mojżeszowa (wymieniony w spisie nauczycieli Miejskiego Gimnazjum, zamieszczonym w "Kurierze Powszechnym", nr 36 z 9 listopada 1918, s. 3)
Bronisława Darewska-Weryho - język niemiecki (wymieniona w spisie nauczycieli 1918)
Zygmunt Dzierżyński - język polski
Ludomir Fabrycy - historia
Adam Goldwasser - język francuski
Handke - prace ręczne
Artur Jenger - język niemiecki
Zygmunt Karolak - rysunki
Helena Kindlerówna - rysunki
A. Klonowski - ?
Włodzimierz Kłossowski - język francuski i geografia
ks. Roman Konecki - religia rzymskokatolicka
Jerzy Krzypiński - język polski
Irena Krzysik - język łaciński
Stanisław Krzysik - język polski i łaciński
Karol Kuczewski - matematyka
Janina Kurdwanowska - rysunki (wymieniona w spisie nauczycieli w 1918)
Franciszek Lipowicz - język łaciński i matematyka (wymieniony w spisie w 1918)
dr Kazimierz Łuczewski - język polski, francuski i propedeutyka filozofii (wymieniony w spisie w 1918)
Bronisław Łaba - język polski
Tomasz Łysek - przyrodoznawstwo
Kazimierz Makowski - śpiew i muzyka
Leon Markuszewski - matematyka, fizyka
Jadwiga Matawowska
Feliks Matawowski - gimnastyka
Ezechiel - Leon Murzynowski - fizyka, chemia i matematyka (wymieniony w spisie w 1918)
Kara Mustafa-Gembicki - fizyka
Władysław Niedojadło - prace ręczne
Franciszek Nowak - ?
Stanisław Nowosielski - język polski
ks. Bolesław Osadnik - religia rzymskokatolicka (wymieniony w spisie w 1918)
J. Otrębski - ?
Stanisław Pacholski - język łaciński i propedeutyka filozofii
Kazimierz Pałęcki - matematyka
Sylwester Piotrowicz - język łaciński, niemiecki, polski, historia (wymieniony w spisie w 1918)
Antoni Pstrokoński - geografia
Jan Rój - język polski, łaciński i historia
ks. Andrzej Rokosz - religia rzymskokatolicka
Magdalena Rudnicka - geografia
L. Snaglewski - śpiew (wymieniony w spisie w 1918)
Stanisław Schoen - język niemiecki, łaciński, historia (wymieniony w spisie w 1918)
dr Walenty Schweda - język łaciński, niemiecki, francuski, geografia i historia (wymieniony w spisie w 1918)
Antoni Surman - historia
Alfred Syruczek - język polski, łaciński i historia
Kazimierz Tokarzewicz - matematyka i geografia
Jadwiga Towtkiewicz - biologia i fizyka
Trapszo-Drabczyński - arytmetyka w klasie wstępnej (wymieniony w spisie w 1918)
Stanisław Trojanowski - przyroda, język polski i śpiew (wymieniony w spisie z 1918)
Maria Tyblewska - geografia
Jan Tyma - ćwiczenia cielesne
Wojciech Wacowski - przyrodoznawstwo
Marian Wałecki - historia
Wągrowski - ćwiczenia cielesne (wymieniony w 1918)
Aniela Wende - historia
pastor Edward Wende - religia ewangelicko--augsburska (wymieniony w spisie w 1918)
Zygmunt Wirbsur - matematyka (wymieniony w spisie w 1918)
Feliks Wiśniewski - śpiew i muzyka
Jan Wojtaszewski - język francuski
Marian Wróbel - język polski
Kazimierz Wróblewski - historia, geografia i język polski (wymieniony w 1918)
Władysław Żarnecki - matematyka
Kazimierz Żurawski - język łaciński (wymieniony w spisie w 1918)

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

4. Nauczyciele Państwowego Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka oraz I Liceum Ogólnokształcącego im. A. Asnyka w latach 1945-1992 (J. Marcinkiewicz).

Anczykowski Lech (1971-1972) wychowanie fizyczne
Antczak Andrzej (1973-1979) język rosyjski 
Antczak Stanisław (1945-1958) religia 
Ast Urszula (1974-1979) język polski 
Babiński Leonard (1958-1959) wychowanie techniczne 
Badlak Jacek (1974-1977) wychowanie fizyczne, przysposobienie obronne 
Baranek Milada (1974-1975) język niemiecki 
Bartczak Jerzy (1977-1978) fizyka 
Bartolik Irena (1987) język polski 
Baszczyński Henryk (1951-1974) historia, wiadomości o Polsce i świecie współczesnym 
Bednarz (1950-1951) ? 
Biczysko Czesław (1965-1974) wychowanie techniczne
Błaszczyk Maria (1964) język polski 
Błaszczyk Roman (1964-1966) matematyka, fizyka 
Błotny Edward (1954-1956) przysposobienie obronne 
Bogusławska-Smakosz Aleksandra (1962) biologia
Byczyńska Stefania (1949-1950) biologia 
Chachuła Danuta (1973-1975) chemia 
Chojnacki Włodzimierz (1955-1957) przysposobienie obronne 
Chwilczyńska Janina (1945-1974) język polski 
Cieśla Barbara (1972-1973) język niemiecki 
Czechowska Halina (1977-1982) fizyka 
Czelusta Anna (1974-1975) język polski 
Czyżewski Kazimierz (1945-1946, 1950-1961) chemia
Dera Teodor (1949-1950) historia 
Derwich Bożena (1989-1990) biologia 
Dobak Józefa (1949-1950, 1983-1985) język łaciński, język francuski 
Dobrowlański Mieczysław (1948-1949) przysposobienie obronne
Dubrewicz Mirosława (1972-1981) wychowanie fizyczne 
Duczmańska Danuta (1974) matematyka, astronomia 
Dzikowski Józef (1967-1968, 1971-1990) matematyka, propedeutyka nauki o społeczeństwie
Fabrycy Ludomir (1945-1950) historia 
Fiala Antoni (1950-1953) geografia 
Filipińska Ludomira (1948-1949) przysposobienie obronne 
Fursewicz Tadeusz (1966-1972) historia, propedeutyka nauki o społeczeństwie 
Gajzler Maria (1982) język niemiecki 
Gniatczyńska Eleonora (1952-1954,1957-1966) fizyka 
Golińska Romana (1968-1969, 1974-1975) geografia
Goliński Józef (1960-1991) geografia 
Gołębiowska Jadwiga (1945-1949) język łaciński 
Gorgoniowa Wanda (1945-1948, 1951-1961) język polski
Góral Urszula (1974-1989) historia 
Gracz Zofia (1982-1987) język polski 
Grygielska Natalia (1990) język rosyjski 
Hańczyk Maria (1970-1979) chemia 
Hertman Mariusz (1983-1985) fizyka 
Iźewska Bronisława (1963-1983) język angielski 
Jaguś Włodzimierz (1945-1948) język angielski
Jakubek Józef (1948-1950) wychowanie fizyczne 
Janczak Bogdan (1971-1972) wychowanie fizyczne
Januszewicz Józef (1967) język rosyjski 
Jeżowski Jerzy (1991-1992) religia 
Jędrzejak Wiktor (1987-1988) plastyka 
Kaczmarek Irena (1972-1973) język polski
Kaczmarek Małgorzata (1982-1990) język rosyjski 
Karczmitowicz Wanda (1976-1977) wychowanie fizyczne
Karolak Danuta (1945-1947) język francuski 
Kasper Małgorzata (1985-1987) język angielski 
Kasprzak Halina (1977-1978) wychowanie techniczne 
Kasprzak Telesfor (1961-1964, 1973-1984) wychowanie techniczne 
Kaźmierczak Maria (1960-1961) język rosyjski 
Kibler Janina (1945-1947) historia 
Klimczak Czesław (1975-1979) język polski 
Klimaszewska Lucyna (1970) matematyka 
Kłobska Bożena (1949-1950) język angielski 
Kłobski Maciej (1964-1965) język rosyjski 
Koczerzewska Olga (1945-1950) język rosyjski 
Kołacińska Barbara (1987) chemia 
Komuniecki Stanisław (1946-1951) wychowanie muzyczne
Kordelas Józef (1958-1969) matematyka 
Kornaga Marcin (1948-1954) przysposobienie obronne
Kostrzewa Maria (1975-1987) język polski 
Kowalczyk Czesław (1967) matematyka, fizyka 
Kowalczyk Wincenty (1984-1989) język łaciński, język polski 
Kowalska Irena (1974) historia, wiedza o społeczeństwie 
Krzysik Irena (1945-1947) język łaciński, język polski 
Krzysik Stanisław (1945-1947) język łaciński, język polski, nauka o społeczeństwie 
Kubczak Emilia (1984) język angielski 
Kubczak Tomasz (1990) geografia, wiedza o społeczeństwie
Kuczewski Karol (1945-1950) matematyka 
Kuczyńska Stefania (1957-1958) geografia 
Kurowska Urszula (1990-1991) język polski 
Lape Dominik (1950-1954) język polski 
Leń Mieczysław (1954-1960) język polski 
Lewandowski Alfons (1968-1970) język
niemiecki Lipińska Helena (1960-1974) wychowanie muzyczne 
Łukasiewicz Wiesław (1977) wychowanie fizyczne
Maćczak-Witczak Ewa (1987) język polski 
Magnuszewska Irena (1963) biologia, chemia 
Malon-Sławińska Alina (1970-1975) język angielski 
Maniewski Władysław (1990-1991) język niemiecki
Marcinkiewicz Jan (1972-1977,1981-1983, 1987) historia, wiedza o społeczeństwie 
Mazanek Paweł (1945-1948) wychowanie techniczne 
Męczyński Jan (1945-1947, 1950-1966) język polski
Miklikowski Józef (1970-1972) język rosyjski 
Mirecki Piotr (1989) fizyka 
Moos-Natkowska Katarzyna (1975) język angielski
Nałęcz Szczepan (1967-1968) język francuski 
Nowacki Alfred (1955-1957) ? 
Nowak Halina (1977-1986, 1989) chemia 
Nowakowska Krystyna (1977-1988) historia, propedeutyka nauki o społeczeństwie 
Nowicki Józef (1949-1952, 1958-1966) matematyka, fizyka 
Olczak Lucyna (1945-1952) wychowanie techniczne 
Olejnik Tadeusz (1979-1981) wychowanie fizyczne
Orlicka Maria (1960-1961) język polski 
Otocka Helena (1945-1947) geografia 
Owczarek Jadwiga (1986-1987) chemia 
Owczarek Zofia (1989) plastyka, wychowanie techniczne
Pasternak Józef (1964-1966) historia 
Paszkiewicz Zygmunt (1954-1958) matematyka 
Paszyn Kazimierz (1956-1979) wychowanie fizyczne
Pawlaczyk Halina (1972) geografia, astronomia 
Pawlak-Pardus Ewa (1972-1975) język polski 
Pawlicka Krystyna (1961-1967) język rosyjski 
Pawlikowski Ireneusz (1968-1980) fizyka 
Perylak Janina (1950-1951) historia 
Piełudź Zygmunt (1970-1971) język rosyjski 
Pilecka Aldona (1990) biologia 
Piotrowska Janina (1979-1981, 1992) język polski 
Piotrowski Stanisław (1948-1949) język angielski
Plota Jacek (1990-1991) religia 
Płuciennik Zdzisława (1966) matematyka 
Poccatera Lynn (USA) (1991-1992) język angielski
Podgórna Hanna (1979) język rosyjski 
Podgórny Franciszek (1977) przysposobienie obronne, język rosyjski 
Pośpiech Małgorzata (1981-1982) wychowanie muzyczne 
Przyłęcka Grażyna (1968-1970) język rosyjski
Pstrokoński Stanisław (1945-1947) język polski
Ptak Bożena (1969-1987) fizyka
Ptak Mieczysław (1969-1972) wychowanie techniczne
Rakucińska Janina (1970-1989) biologia 
Rozpłochowski Henryk (1957-1977) przysposobienie obronne 
Różycka Anna (1948-1949) matematyka 
Ruda Jolanta (1990) język niemiecki 
Rudnicka Magdalena (1945-1950) astronomia, geografia
Rudnicki Jan (1945-1946, 1949-1967) fizyka 
Rudzka Maria (1981-1985) język angielski 
Rudzki Antoni (1976-1980) przysposobienie obronne
Seklicki Stefan (1945-1947) fizyka, matematyka 
Sępichowska Helena (1950-1963) język rosyjski 
Sieklicka Jadwiga (1945-1947) język francuski 
Sieradzka Aldona (1989-1992) biblioteka 
Sierocka Elżbieta (1971-1973) język łaciński 
Sierocki Adam (1971-1972) matematyka 
Sitarek Sylwester (1952-1954) wychowanie fizyczne
Sitarz Kazimiera (1968) język francuski 
Siwińska Zofia (1975-1977) chemia 
Srzednicka Eugenia (1946-1950) biologia 
Stawicki Marian (1953-1967) geografia, propedeutyka filozofii 
Sudolski Jan (1951-1966) historia, propedeutyka nauki o społeczeństwie 
Supa Wanda (1971-1973) język rosyjski 
Szambelan Halina (1970-1991) biologia, biblioteka
Szambelan Józef (1969-1971) matematyka 
Szarras Jadwiga (1945-1948) język polski 
Szczepaniak Jan (1974-1981) wychowanie muzyczne
Szczepaniak Zofia (1948-1950) język polski 
Szkudlarek Jan (1966-1968) fizyka 
Szlachta Edmund (1949-1950, 1961-1982) język polski 
Szroniak Barbara (1972-1974) wychowanie techniczne
Szymańska Jadwiga (1956-1957) 
Świdowski Jan (1947-1948) język angielski, wiedza o Polsce i świecie współczesnym 
Tikarczyk Ryszard (1963-1964) wychowanie techniczne
Tołwiński Stefan (1991) historia 
Trela Jadwiga (1965-1966) język rosyjski 
Turzyńska Halina (1984) język polski 
Tustanowska Krystyna (1945-1946, 1950-1968) język angielski 
Tyc Jadwiga (1963-1971) matematyka, biblioteka
Ulatowski Zbigniew (1946-1955) język łaciński 
Urban Janusz (1990) informatyka 
Urbaniak Andrzej (1984) fizyka, informatyka 
Wałecki Marian (1945-1949) historia 
Wardzała Grażyna (1983) wychowanie fizyczne 
Warkocka Ewa (1971-1972) język niemiecki 
Wasilewska-Antczak Maria (1976) język niemiecki 
Wereszczyński Zygmunt (1949-1950) matematyka 
Węgrzyn Wojciech (1945-1947, 1950-1962) geografia 
Wiertelak Iwona (1986-1989) wychowanie muzyczne
Wierzbicki Maciej (1963-1967) fizyka 
Wilk Ryszard (1968-1969) język niemiecki 
Winsze Anna (1961-1962) biologia 
Winsze Krzysztof (1961-1962) chemia 
Witkowska-Kowalczyk Alicja (1981) wychowanie fizyczne 
Włodarczyk Helena (1968-1972) astronomia, geografia 
Wojciechowska Janina (1946-1971) chemia, biologia
Woźniak Sławomir (1985-1991) praca - technika
Woźniak Wanda (1945-1948) język francuski 
Wróblewska Maria (1971) fizyka 
Wujkowska Grażyna (1989) język angielski 
Wysocka Maria (1975-1977, 1979-1985) chemia 
Wzgarda Mirosława (1969-1981) wychowanie techniczne 
Zalewski Andrzej (1990-1991) przysposobienie obronne 
Zaręba Franciszek (1945-1947, 1950-1967) matematyka, język niemiecki 
Zarnecki Jan (1945-1946, 1950-1953) matematyka
Żółtek Anna (1969-1970) wychowanie fizyczne 
Żytomska Heromina (1945-1949) biologia

Ten link przeniesie Cię do spisu treści
8. Bibliografia (prof. dr E. Andrysiak).

      Bibliografia niniejsza obejmuje źródła archiwalne, źródła drukowane oraz opracowania tyczące się historii szkoły od początku jej istnienia do czasów współczesnych.
      Opisy bibliograficzne sporządzono według obowiązujących norm. Przy materiałach opracowanych z autopsji zachowano oryginalną pisownie. Zebrany materiał poddano pewnej selekcji, eliminując drobne artykuły w prasie regionalnej o charakterze krótkich informacji.

ŹRÓDŁA ARCHIWALNE

Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie [AGAD]. Komisja Województwa Kaliskiego. Prefektura Departamentu Kaliskiego. 485 - 488 Akta tyczące się różnych korespondencji w interesach duchownych i szkolnych 1817-1841, 1525b Akta tyczące się Szkoły Wydziałowej w Kaliszu 1833-1836, 1534 Akta tyczące się Szkoły Realnej Gimnazjalnej w Kaliszu 1834-1855, 3339 Akta tyczące się Szkoły Wyższej Realnej w Kaliszu 1848-1854, 3339a Akta tyczące się Szkoły Powiatowej Wyższej Realnej w Kaliszu 1855-1863, 3339b Akta tyczące się Gimnazjum w Kaliszu 1863-1865; Rząd Gubernialny Kaliski, 2131 Akta Szkoły Realnej Gimnazjalnej 1834-1855; Rząd Gubernialny Kaliski 3339ab Akta Szkoły Wyższej Realnej w Kaliszu 1848-1854.

Archiwum Państwowe [AP] Kalisz. Inspektor Gimnazjum Kaliskiego 20; Szkoła Wojewódzka w Kaliszu; Zespół akt Wyższa Szkoła Realna w Kaliszu.

Archiwum Państwowe [AP] Łódź. Dyrekcja szkolna w Kaliszu. 122 - 123 O Kaliśskoj mużskoj gimnazii 1867-1868, 26 Sprawozdania ze stanu szkół podległych Dyrekcji naukowej kaliskiej 1890.

Archiwum Rzymskie Societatis Jesu w Krakowie [ARSI]. Catalogus primus confectus inmo 1593. Collegium Calissensis Pol. 7, II, fol. 181.

Archiwum Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu. Protokoły Rad Pedagogicznych z lat 1945-1990. 

Muzeum Okręgowe Ziemi Kaliskiej, Kalisz. Dział Historyczny. Nr inw. 501. Porządek Osób Zgromadzenia zawierający zacząwszy od Prorektora Imiona Nauczycielów, Kaznodziei, Wysłużonych etc. Ich Imiona, i Oyczyznę, Wiek, lata w Zgromadzeniu, każdego Płace w Szkołach większych Kaliskich Wydziału Poznańskiego od Roku 1781 Dnia l Października k l nlb 44 31 nlb. s. , , ,

ŹRÓDŁA DRUKOWANE

Akt Uroczysty Zakończenia Rocznego Biegu Nauk w Szkole Obwodowej Kaliskiej odbędzie się dnia 29 Lipca w Sali Szkolnej na który Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Jan Borowicz Inspektor - Kalisz: w litografii T. J. Jahnischa, 1836 - [6] s. Druk Litograficzny 

Akt Uroczysty Zakończenia Rocznego Biegu Nauk w Szkole Obwodowej Kaliskiej odbędzie się dnia 29 Lipca w Sali Szkolnej na który Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Jan Borowicz Inspektor - Kalisz: w litografii T. J. Jahnischa, 1837 - [8] s.

Akt Uroczysty Zakończenia Rocznego Biegu Nauk w Szkole Obwodowej Kaliskiej odbędzie się dnia 28 [ręcznie przerobiono na 30] Lipca w Sali Szkolnej na który Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Jan Borowicz Inspektor - Kalisz: w litografii T. J. Jahnischa, 1838 - [6] s.

Akt Uroczysty Zakończenia Rocznego Biegu Nauk w Szkole Obwodowej Kaliskiej odbędzie się w dniu 16/28 Lipca r.b. w Sali Szkolnej na który Prześwietną Publiczność Inspektor tejże szkoły Imieniem Instytutu zaprasza. - Kalisz: [litografia T. J. Jenisza], 1840 - [4] s.

Akt Uroczysty Zakończenia Rocznego Biegu Nauk w Szkole Obwodowej Kaliskiej odbędzie się w dniu 16/28 Czerwca 1842go roku w Sali Szkolnej na który Prześwietną Publiczność Inspektor tejże Szkoły Imieniem Instytutu zaprasza. - Kalisz: drukiem K. W. Hindemith, 1842. - [2] k. 

Akt Uroczysty Zakończenia Rocznego Biegu Nauk w Szkole Powiatowej Kaliskiej odbędzie się w dniu 16,28 Czerwca 1843go. roku w sali szkolnej, na który Prześwietną Publiczność Inspektor tejże Szkoły Imieniem Instytutu zaprasza. - Kalisz: drukiem K. W. Hindemith, 1843 - [2] k. 

Akt Uroczysty Zakończenia Rocznego Biegu Nauk w Szkole Powiatowej Kaliskiej odbędzie się w dniu 16/28 Czerwca 1845 r. w Sali Szkolnej, na który Prześwietną Publiczność Inspektor tejże Szkoły Imieniem Instytutu zaprasza. - Kalisz: drukiem M. Schindele, 1845 [2] k. 

Akt Uroczysty Zakończenia Rocznego Biegu Nauk w Szkole Wyższej Realnej Kaliskiej odbędzie się w dniu 15/27 Czerwca 1846 r. w Sali Szkolnej na który Prześwietną Publiczność Inspektor tejże Szkoły Imieniem Instytutu zaprasza. - Kalisz: drukiem K. W. Hindemith, 1846. - [2] k. 

Akt Uroczysty Zakończenia Rocznego Kursu Nauk w Szkole Wyższej Realnej Kaliskiej odbędzie się dnia 16/28 Czerwca 1847 roku, na który dostojne władze rządowe, tudzież szanownych rodziców i opiekunów uczącej się młodzieży Inspektor tejże szkoły imieniem instytutu zaprasza.
- Kalisz: drukiem K. W. Hindemith, [1847]. - 4 s.

Akt uroczysty zakończenia rocznego kursu nauk w Szkole Wyższej Realnej w Kaliszu odbędzie się dnia 15/27 Czerwca 1850 roku, na który władze rządowe, tudzież szanownych rodziców i opiekunów uczącej się młodzieży inspektor tejże szkoły imieniem instytutu zaprasza. - [Kalisz: b.w., 1850]. - 4 s.

Akt uroczysty zakończenia rocznego kursu nauk w Szkole Wyższej Realnej w Kaliszu odbędzie się dnia 14/26 Czerwca 1851, na który władze rządowe, tudzież szanownych rodziców i opiekunów uczącej się młodzieży inspektor tejże szkoły imieniem instytutu zaprasza. - [Kalisz: b.w., 1851]. - 4 s.

Akt uroczysty zakończenia rocznego kursu nauk w Szkole Wyższej Realnej w Kaliszu odbędzie się dnia 14/26 Czerwca 1852 roku, na który władze rządowe, tudzież szanownych rodziców i opiekunów uczącej się młodzieży inspektor tejże szkoły imieniem instytutu zaprasza. - [Kalisz: b.w., 1852]. - 4 s.

Fragment z dziejów szkół kaliskich (1781-1793). Z rękopisu współczesnego przepisał, wstępem i przypisami objaśnił wydawca Bronisław Wojciechowski. Archiwum do Dziejów Literatury i Oświaty w Polsce 1895, t. 8, s. 305-340.

Herbich Józef August: Mowa na żałobnem nabożeństwie za pokój duszy ś.p. Edwarda Ślósarskiego Ucznia Klasy V-ej Szkoły Wyższej Realnej w Kaliszu, zmarłego dnia 21 Listopada 1860 roku, miana dnia 24 Listopada t.r. w Kościele św. Mikołaja, przez ks. ...Nauczyciela Religji przy tejże Szkole. - Kalisz: druk. W. Hindemitha, 1861 - 13 s.

Katalog biblioteki uczniowskiej Pań[stwowego] Gimn[azjum] im. Adama Asnyka w Kaliszu. - [Kalisz: b.w., 193-?]. - 71, [1] s. Drukowano na prawach rękopisu.

Katalog biblioteki uczniowskiej I Państw[owego] Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu. - Kalisz: [b.w.], 1938. - [2], 116, [1] s.

Na akt uroczysty Szkoły Obwodowej Kaliskiej maiący się odbyć w Sali szkolnej w dniu 26 Lipca Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Jan Borowicz Inspektor. - Kalisz: litogr. T. J. Jahnisch, 1834. - [6] s. Druk litograficzny

Na Akt Uroczysty Szkoły Obwodowey Kaliskiey maiący się odbyć w Sali szkolney w dniu 25go Lipca Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Jan Borowicz Inspektor. - Kalisz: litogr. T. J. Jahnischa, 1835. - [5] s. Druk litograficzny

Na akt uroczysty Szkoły Obwodowej Kaliskiej maiący się odbyć w Sali szkolnej w dniu 17/29 Lipca Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Jan Borowicz Inspektor. - Kalisz: litogr. T. J. Jenisza, 1839. - 4 s. Druk litograficzny

Na akt uroczysty Szkoły Obwodowej Kaliskiej maiący się odbyć w Sali szkolnej w dniu 17/29 Lipca Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Jan Borowicz Inspektor. - Kalisz: litogr. T. J. Jenisza, 1841. - [3] k.

Na akt uroczysty Szkoły Obwodowej Kaliskiej maiący się odbyć w Sali szkolnej w dniu 17/29 Lipca Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Jan Borowicz Inspektor. - Kalisz: druk. K. W. Hindemith, 1844, - 2 k.

Na popis publiczny Szkoły Wojewódzkiey Kaliskiey który odbędzie się w Kościele Ś-go Mikołaja 12, 13, 14 i 15 Lipca, PP. Dozór, Władze i Publiczność zaprasza imieniem instytutu X. Ignacy Przybylski, rektor i profesor. - Kalisz: [b.w.], 1820. - 36 s.

Na Popis Publiczny Uczniów Szkoły Wojewódzkiey Kaliskiey, który odbywać się będzie 25., 26. 27. i 28. Lipca P.P. Dozór, Władze i Publiczność zaprasza Imieniem Instytutu X. Ignacy Przybylski Rektor i Profesor. - Kalisz: [b.w.], 1821. - 48 s.

Na popis publiczny uczniów Szkoły Wojewódzkiej Kaliskiej, który za pozwoleniem J. W. Biskupa Senatora odbywać się będzie w kościele ś. Mikołaja, zacząwszy od 19-go do 24 Lipca włącznie z rana od 9-ej do 1-ej godziny, P. P. Dozór, Władze i Publiczność zaprasza imieniem instytutu X Ignacy Przybylski, rektor i profesor. - Kalisz: [b.w.], 1819. - 36 s.

Na Popis Publiczny Uczniów Szkoły Wojewódzkiey Kaliskiej Maiący się odbywać w Sal popisowey rano od 8 do 2 dnia 27, 28, 29, 30 Lipca r.b. 1825 Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Rektor Holewiński. - Kalisz: w Litografii S. Wildfeyera, 1825. - 17 s. Druk litograficzny.

Na Popis Publiczny Uczniów Szkoły Wojewódzkiey Kaliskiey maiący się odbywać w Sal Popisowej w dniach 26., 27. i 28. Lipca 1826 Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza X. Antoni Michał Wolicki Rektor. - Kalisz: drukiem Joanny Zuzanny Mehwald, wdowy, [1826] - XII, 12 s.

Na Popis Publiczny Uczniów Szkoły Wojewódzkiey Kaliskiey maiący się odbywać w Sal szkolney w dniach 26., 27. i 28. Lipca 1827 Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza X. Antoni Michał Wolicki Rektor. - Kalisz: drukiem Joanny Zuzanny Mehwald, wdowy, [1827] - [4], 27 s.

Na popis publiczny uczniów Szkoły Wydziałowey Kaliskiey maiący się odbywać w sali popisowe rano do godziny 9, po południu od godziny 3. d. 25 i 26 Lipca 1828 r. Prześwietną Publiczność imieniem instytutu zaprasza rektor. - Kalisz: drukiem Joanny Zuzanny Mehwald, wdowy [1828]. - 16 s.

Na Popis Publiczny Uczniów Szkoły Wydziałowey Kaliskiey maiący się odbywać w Sal Popisowey rano od godziny 9. po południu od godziny 3. dnia 27. i 28 Lipca 1829 roku Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Rektor. - Kalisz: w Drukarni Józef Poleskiego i Komp, 1829. - IV, 24 s.

Na Popis Publiczny Uczniów Szkoły Wydziałowey Kaliskiey maiący się odbywać w Sal Popisowej rano o godzinie 9. po południu od godziny 3. d. 26. i 27. Lipca 1830 Prześwietną Publiczność Imieniem Instytutu zaprasza Rektor W. K. Majewski. - Kalisz: drukiem Joann Zuzanny Mehwald, wdowy, [1830]. - 36 s.

Na popis publiczny uczniów Szkoły Wydziałowey Kaliskiey maiący się odbyć w Sali szkolne w dniach 27. i 28. lipca Prześwietną Publiczność imieniem instytutu zaprasza Jan Borowicz, rektor - Kalisz: [b.w.], 1832. - [6] k.

Na popis publiczny uczniów Szkoły Wojewódzkiej Kaliskiey w dniach 19, 20, 22 i 23 Lipca r. 181 odbywać się mający zaprasza Prześwietną Publiczność z. Rektora J. Sobertin wraz z Professorami i Nauczycielami. - Kalisz: [b.w.], 1817. - 32 s.

Na popis publiczny uczniów Szkoły Wojewódzkiey Kaliskiey, w dniach 20, 21 i 22 lipca z rana od godziny 8 do l odbywać się maiący, Sobertin, zastępca rektora w imieniu profesorów i nauczycieli Prześwietną Publiczność zaprasza. - Kalisz: [b.w.], 1818. 40 s.

Obwieszczenie powszechnego popisu z nauk w gymnasium królewskiem kaliskiem w ciągu roku dawanych, pod przełożeństwem Jana Gorczyczewskiego, rektora szkół i opata komendat. Sulejowskiego. Dni popisu są - lipca, roku 1805. - Kalisz: drukowane u K. W. Mehwalda, [1805], - 24 s. Druk polsko-łaciński.

Opis kaliskiej szkoły Komisji Edukacji Narodowej z 1787 r. Opracował Władysław Rusiński. "Rocznik Kaliski" 1973, T. 6, s. 257-262.

Podpisy na powinszowanie 65ej rocznicy imienin i urodzin a 43ej rozpoczęcia zawodu nauczycielskiego Janowi Kluczewiczówi, dnia 27 Stycznia 1879 r. w Warszawie złożone przez b. uczniów Jego i kolegów z b. szkoły wyższej realnej a późniejszego gimnazjum w Kaliszu. - Warszawa: pieczatano w warszawskoj gubiernskoj tipografii, 28 Fewralia 1879 g. - l k.

Popis Publiczny Uczniów Szkoły Departementowey Kaliskiey z Języków Umiętności i Sztuk w dniach 26, 27 i 28, Mca. Września r.b. zrana od godziny 8. do 12. a popołudniu od godziny 2. do 6. odbywać się będzie na który Rektor tey Szkoły imieniem Nauczycieli i Uczniów Prześwietny Dozór Szkolny Departamentowey i szanowną Publiczność zaprasza. - Kalisz: [w drukarni K. W. Mehwalda], 1814. - 35 s.

Popis Publiczny Uczniów Szkoły Departementowey Kaliskiey z Języków, Umieiętności i Sztuk w dniach 26. 27. i 28. Mca. Września r.b. zrana od godziny 8. do 12. a popołudniu od godziny 2. do 6. odbywać się będzie na Sali w Korpusie Kadetów, dnia zaś 29. z rana zakończy się, na który Rektor tey Szkoły Franciszek Dziekanowicz imieniem Nauczycieli i Uczniów Prześwietny Dozór Szkolny Departamentowy i Szanowną Publiczność zaprasza. - Kalisz: [w drukarni K. W. Mehwalda], 1815. - 36 s.

Popis roczny uczniów z języków i nauk publicznych departementowych kaliskich, planem Pw. Izby Edukacyjnej teraz przepisanych i pod rządem Rafała Gulczyńskiego, tychże szkół rektora, dawanych, odprawiony w dniach 26, 27 miesiąca lipca roku 1811. - Kalisz: w drukarni K. W. Mehwalda, 1811. - 36 s.

Popisy Publiczne z Języków i Nauk Uczniów Szkoły Departamentowey Kaliskiey wedle wewnętrznego iey przez Pr. Dyrekcyą Edukacyiną urządzenia w dniach 22, 23 i 24. miesiąca Lipca r. 1813 odbywać się będą na które Franciszek Dziekanowicz Rektor teyże Szkoły Pr. Magistraturę mieyscową wydziału Edukacyynego i całą szanowną Publiczność zaprasza. - [Kalisz]: w drukarni K. W. Mehwalda, [1813]. - 28 s.

Publiczny Popis z Języków i Nauk Uczniów Szkoły Departamentowey Kaliskiey w dniach 23, 24 i 25 Lipca r.b. wedle nowego Urządzenia Pt. Dyrekcyi Edukacyyney odbywać się będzie na który Rektor Gulczyński Prz: zaprasza Publiczność. - [Kalisz]: w drukarni K. W. Mehwalda, 1812. - 31 s.

Raporty Szkoły Podwydziałowej Kaliskiej składane Szkole Głównej Koronnej w latach 1778-1790 [wydał Teodor Wierzbowski. - Warszawa: z zapomogi Kasy im. J. Mianowskiego, 1907. - [4], 133, [2] s. - Komisya Edukacji Narodowej 1773-1794, z. 8.

Rektor Szkoły Departamentowey Kaliskiey wspólnie z Professorami i Nauczycielami na Popis publiczny Uczniów Klass wszystkich, w dniach 24, 25, 26 i 27. Miesiąca Lipca w mieyscu tey Szkoły odbywać się maiący. Prześwietny Dozór Szkolny Departamentowy i Szanowną Publiczność zaprasza. - Kalisz: [w drukarni K. W. Mehwalda], 1816. - 46 s.

Uwiadomienie o popisach publicznych z nauk różnych w szkołach akademickich kaliskich dawanych. - Kalisz: drukowane u K. W. Mehwalda, 1803. - 16 s. Druk polsko-łaciński

Uwiadomienie o popisach publicznych z nauk różnych w szkołach akademickich kaliskich, pod rządem X. Jana Gorczyczewskiego zostaiących. - Kalisz: drukowane u K. W. Mehwalda, 1804. - 20 s. Druk polsko-łaciński

Uwiadomienie o popisach publicznych w szkołach kaliskich pod rządem Rafała Gulczyńskiego zostających. Dni popisu są 24 i 25 lipca roku 1809. - [Kalisz]: w drukarnii K. W. Mehwalda, [1809]. - 12 s.

Uwiadomienie o popisach publicznych w szkołach kaliskich pod rządem Rafała Gulczyńskiego, rektora gimnazjum, w dniach 23, 24 miesiąca lipca roku 1810 odprawionych. - [Kalisz]: w drukarnii K. W. Mehwalda, [1810]. - 20 s.

Uwiadomienie o szkołach uczonych kaliskich, o pomnożeniu liczby proffesorów, o naukach w nich dawanych, o uczniach pilnieyszych i popisach odprawić się maiących. - Kalisz: w drukarnii K. W. Mehwalda, 1806. - [24] s.

Zaborowska Janina, Ocalałe akta szkół kaliskich z lat 1775-1918 w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie, "Archeion" 1960, R. 33, s. 51-61.

[Zakończenie roku szkolnego w gimnazjum męskim]. "Gazeta Kaliska" 1893, nr 25, s. 2; nr 26, s. 2; 1894, nr 41, s. 2; nr 48, s. 1; 1895, nr 48, s. 1-2; nr 55, s. 1; nr 57, s. 3; 1896, nr 44, s. 3; nr 46, s. 2; 1897, nr 49, s. 2; 1899, nr 140, s. 1; 1900, nr 140, s. 1; 1901, nr 138, s. 2, nr 139, s. 2; 1902, nr 160, s. 2; 1903, nr 169, s. 2-3. 
Wykazy absolwentów, nagrodzonych i odznaczonych, promowanych.

[Zakończenie roku szkolnego w gimnazjum męskim]. Wiadomości miejscowe i okoliczne. "Kaliszanin" 1871, R. 2, nr 53, s. 209; 1872 R. 3 nr 44, s. 174; 1874, R. 5, nr 50, s. 211-212, nr 51, s. 211[!], nr 52, s. 216; 1875, R. 6, nr 50, s. 214, nr 51, s. 219, nr 52, s. 224; 1876, R. 7, nr 51,. 205; 1877, R. 8, nr 51, s. 206-207; 1879, R. 10, nr 51, s. 2, nr 52, s. 1; 1882, R. 13, nr 51, s. 216, nr 52, s. 220-221; 1883, R. 14, nr 52, s. 222; 1884, R. 15, nr 50, s. 2-3; 1888, R. 19, nr 50, s. 2; 1898, R. 20, nr 51, s. 2; 1890, R. 21, nr 50, s. 2; 1892, R. 23, nr 49, s. 2. 
Wykazy absolwentów, nagrodzonych i promowanych.

CZASOPISMA

ADAM. Miesięcznik Asnykowców. Kalisz 1990.
Red. zespół: Daniel Błaszczyk, Marcin Łaski (red. dyżurny), Eryk Matuszkiewicz, Anna Obszyńska (red. graficzny), Tomasz Sroczyński (zastępca red. nacz.), Maciej Walczak (red. nacz.). 
Opiekun: mgr Aldona Sieradzka, prof. Maria Błaszczyk, prof. Jan Marcinkiewicz 
Wydawca: Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka w Kaliszu 
Druk: Kaliska Drukarnia Akcydensowa, od nr 2: Dangraf od nr 1 (8) 1992: Pracownia Poligrafii Ośrodka Dokształcania Zawodowego w Kaliszu. 
1990 nr 1-5
1992 nr 1 (7), l (8)-2 (9)
1993 nr 3(10)

CZYN i SŁOWO. Pismo młodzieży szkolnej. (Miesięcznik, później dwumiesięcznik). Kalisz, grudzień 1933-1939. 
Red. nacz. (zmieniał się co roku): Józef Garliński (Gimn. im. A. Asnyka), Beata Maurinówna (Gimn. im. A. Jagiellonki), Jan Polkowski (Gimn. im. A. Asnyka), Józef Symfler, Kazimierz Rappak (Gimn. im. T. Kościuszki), Tadeusz Mańko (Gimn. im. A. Asnyka) 
Red. odpowiedzialny: Stanisław Nowosielski (1933), Mieczysław Olszowski (1935-36), Józef Żmigrodzki (1937-38)
Wydawca: Międzyszkolny Komitet Redakcyjny 
Druk: Drukarnia Ziemi Kaliskiej, później Drukarnia Józefa i Antoniego Radwanów

LATAWIEC. Dwutygodnik młodzieży (później miesięcznik). Kalisz 1931-1932 nr 1-5.
Red. nacz. Bronisław Jaźwiński
Zastępca red. nacz.: Andrzej Winczakiewicz
Druk: Drukarnia Ziemi Kaliskiej
Pismo uczniów klasy piątej Gimnazjum im. A. Asnyka

POCHODNIA. Miesięcznik szkolny. Organ Kółka Literackiego przy Gimnazjum Państwowym
im. A. Asnyka w Kaliszu. Kalisz marzec 1928-[1931?]. 
Druk: Drukarnia Wydawnicza

SZTUBAK - Miesięcznik młodzieży szkolnej. Kalisz 1931-1933.
Red. nacz. Jerzy Koźmiński (1931), Tadeusz Pniewski (1932), Józef Garliński (1933)
Red. odpowiedzialny: dyr. Stanisław Pacholski (1931) prof. Stanisław Krzysik (1931), prof. Stanisław Nowosielski (1932)
Wydawca: Koło Literacko-Naukowe przy Gimnazjum im. A. Asnyka 
Druk: Drukarnia Ziemi Kaliskiej (1931-1932), Drukarnia Wydawnicza (1935)
W grudniu 1933 roku nastąpiło połączenie "Sztubaka" i "Świtu" w jedno pismo pt "Czyn i Słowo"

WYWIADOWCA. Dwutygodnik harcerzy III-ej drużyny im. H. Sienkiewicza. Kalisz 1921-1921
Red.: Komenda III-ej Dr-ny
Red. odpowiedzialny: prof. Stanisława Luter
Wydawca: Gimnazjum Miejskie Humanistyczne
Druk: Drukarnia "Gazety Kaliskiej"

ZNICZ: Kalisz 1904 Red.: Sławomir Czerwiński
Wydawca: Szkolny Zakon Patriotów i Społeczników przy Gimnazjum Filologicznym w Kaliszu Tajne pismo uczniowskie

OPRACOWANIA

KSIĄŻKI

Asnykowskie spotkania: relacje, materiały, dokumenty z dziejów zjazdów wychowanków Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka w Kaliszu /[oprać. red. Bożena Szal]. - Kalisz: Komitet Organizacyjny XII Zjazdu Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka, 1988, - 13 [3] s.

Chodyński Adam, Ks. Ignacy Przybylski rektor szkól poznańskich, płockich i kaliskich /życiorys skreślony przez... - Kalisz: druk K. W. Hindemith, 1876. - 16 s. - Odb. z "Noworocznika Kaliskiego".

Fabrycy Ludomir, Zarys historii Państwowego Gimnazjum im. Adama Asnyka w Kaliszu. - Kalisz: nakł. Komitetu Rodzicielskiego Państwowego Gimnazjum im. A. Asnyka, 1933. - 31 s.: il.

[Idzikowski Ambroży], Szkoła Kaliska (Szkoła Wyższa Realna - Gimnazyum) 1850-1900/zebrał A. Idz... - Kalisz druk. A. Czerwińskiego, 1900. - 156 s.: il.

Jednodniówka Zjazdu Wychowanków Gimnazjum im. A. Asnyka w Kaliszu 25-26 V 1947 r. /pod red. Komitetu Organizacyjnego; red. nacz. Tadeusz Pniewski. - Kalisz: [Komitet Organizacyjny, 1947], - 26, [5] s.: il..

Kwiatkowski Władysław, Teatr szkolny kolegium jezuickiego w Kaliszu. - Kalisz: Kaliski Oddział Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, 1936. - 73, [2] s.: il. - (Biblioteka Kaliska: nr 4). - Bibliogr.

Marcinkiewicz Jan, Zarys historii najstarszej szkoły kaliskiej (I LO im. Adama Asnyka). - [Kalisz: b.w, 1978]. - 39, (1) s.

Nasi profesorowie z "Asnyka": ze wspomnień byłych wychowanków i absolwentów Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu /[red. oprac. tekstów Zbigniew Kościelak]. - Kalisz: Komitet Organizacyjny XI Zjazdu Asnykowców, 1983. - 16 s.
Wyd. z okazji XI Zjazdu Asnykowców, Kalisz 17-18 września 1983 roku

Pamiętnik Zjazdu Wychowańców Szkól Kaliskich 8-9 wrzesień 1923 /[oprac. Julian Biernacki].
- Kalisz: [b.w, 1923]. - 216, s, 7 s. tabl.: il. err.

Pniewski Tadeusz, Kalisz z oddali. - Kalisz: Towarzystwo Miłośników Kalisza, 1988. - s. 50-85, 183-191.

Pokłosie zjazdów: relacje, materiały, dokumenty z dziejów zjazdów wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu /[oprac. red. Bożena Szal]. - Kalisz: Komitet Organizacyjny XII Zjazdu Wychowanków Gimnazjum im. A. Asnyka, 1988. - 16 s. 

Stefański Kazimierz, Szkoły kaliskie za czasów pruskich (1793-1806). - Kalisz: [b.w.], 1923 - 19, [1], s.

ARTYKUŁY

Biernacki Cezary, Jezuici w Kaliszu (1581-1775). Szkic historyczny skreślił... "Biblioteka Warszawska" 1857, Ł l, s. 465-491; t 2, s. 75-762; t 4, s. 408-440.

Bladowski Bogdan, Jubileusz najstarszej szkoły, "Ziemia Kaliska" 1973, R. 17, nr 9, s. 3, 7, rys.
200-lecie istnienia szkoły.

Borysowicz Wł: Gimnazjum Państwowe im. Adama Asnyka, "Świt" 1928/29, R. 5, nr 2, s. 18-20, nr 4, s. 14.

Botner Teodor, Michalski Mieczysław. Strajk szkolny w Kaliszu. "Ziemia Kaliska" 1930, R. l, nr 2, s. 31-36.
Opis przebiegu strajku z 1905 roku. 

Brudnicki Tomasz Jan [Zygmunt Sulima-Dzierżyński]. Z żałobnej karty, "Gazeta Kaliska" 1932, R. 40, nr 138, s. 3.
Ur. 16 V 1881 - zm. 22 V 1932, Kalisz, prof. gimnazjum im. A. Asnyka.

Chodyński Adam, Ks. Ignacy Przybylski, rektor szkół kaliskich przez... "Noworocznik Kaliski na rok przestępny 1876" R. 2, s. 93-106.

Fabrycy Ludomir, Zarys historii Państw. Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu, "Kurier Polski" 1947, R. 2, nr 10 (130), s. 9-10.

Galewski M., Przed strajkiem szkolnym, "Ziemia Kaliska" 1930, T. l, nr 2, s. 48-50.
Wspomnienie jednego z członków konspiracyjnej organizacji młodzieżowej kaliskiego gimnazjum filologicznego.

Gmach Państw. Gimn. i Liceum im. A. Asnyka oddany do użytku młodzieży, "Kurier Kaliski" 1947, R. 2, nr 13(133), s. 6.

Grobowy wianek pamięci dobroczyńcy swego Xawerego Balczewskiego poświęca autor, jeden z uczniów zmarłego, "Kaliszanin" 1889, nr 43.
Balczewski Ksawery (1829-1889) - nauczyciel łaciny i historii powszechnej w Gimnazjum Męskim w Kaliszu.

Jubileusz [w gimnazjum filologicznym], "Gazeta Kaliska" 1899, nr 137, s. 1.
Pożegnanie pedagogów: Łukasza Reutta, Władysława Rosickiego, Ludwika Smogorzewskiego.

Jubileuszowy zjazd "asnykowców", "Ziemia Kaliska" 1978, nr 38, s. l, fot.
X Zjazd - 16-17 IX 1978 roku.

[Kaliszanie na Uniwersytecie Warszawskim]. Wiadomości miejscowe i okoliczne, "Kaliszanin" 1871, R. 2, nr 56, s. 221; 1872, R. 3, nr 58, s. 229.
Wychowankowie gimnazjum męskiego w Kaliszu w spisie studentów na rok akademicki 1870/71, 1871/72 oraz wykaz kaliszan kończących studia.

Kościelak Zbigniew, Profesorze jesteś zawsze blisko nas... "Ziemia Kaliska" 1983, nr 36, s. 5.
Wspomnienia o profesorach: Antonim Pstrokońskim, Teodorze Botnerze, Bronisławie Łabie i Karolu Kuczewskim

Kościelniak Władysław, Co kryją kamieniczki? Przez kaliską starówkę, "Ziemia Kaliska" 1981, nr
18, s. 7, rys.
Opis bursy szkół jezuickich

Kościelniak Władysław, O wystawie w liceum Asnyka. Wędrówki ze szkicownikiem, "Ziemia Kaliska" 1990, nr 23, s. 16, rys.
Wystawa związana z historią szkoły.

Kościelniak Władysław, Scheda po jezuitach. Przez kaliską starówkę, "Ziemia Kaliska" 1981, nr 17,
s. 7, rys.
Opis kolegium jezuickiego.

Krawczyńska Danuta [Płocińska Danuta], "Dumna, że także ma swego Adama". Najstarsza szkolą kaliska, "Ziemia Kaliska" 1982, nr 43, s. 7.

Krótki rys żywota ś. p. Karola Beithla osnuty na danych zaczerpniętych z najpewniejszych źródeł, "Kaliszanin" 1875, nr 89.

Kraushar Aleksander, Dramat szkolny kaliski w roku 1826. (Z Archiwum Senatora Nowosilcowa), "Sfinks" 1912, R. 5, t. 17, s. 44-58.
Towarzystwo literackie założone przez uczniów w Szkole Wojewódzkiej Kaliskiej.

Kunicki Bogumił, Kawalerowie Narcyza i "Literaci", "Ziemia Kaliska" 1969, R. 13, nr 51-52, s. 10, fot.
Związek Kawalerów Narcyza, Towarzystwo Literackie.

Kwieciński Jerzy, Nad dokumentem I zjazdu. Początki szkolnej tradycji, "Południowa Wielkopolska" 1988, nr 9(307), s. 8, il.

Luboński Maciej, Od szkoły parafialnej do szkoły akademickiej "Ziemia Kaliska" 1981, nr 31, s. 6, 7, rys.

Malapert Karol-Belg (1581-1630), Sylvius Aleksy. Portrety z różnych epok, "Ziemia Kaliska" 1989, nr 28, s. 7.
Malapert K. - nauczyciel w kolegium jezuitów.

Małachowski Stanisław, "Auska". Tajne stowarzyszenie uczniów szkół kaliskich. [Rok 1826], "Ziemia Kaliska" 1958, R. 2, nr 5, s. 8, 13.

Małachowski Stanisław, Kawalerowie Narcyza, "Ziemia Kaliska 1958, R. 2, nr 6, s. 3, 7.
Tajne stowarzyszenie uczniów kaliskich w latach 1819-1820.

Marcinkiewicz Jan, Gimnazjum Filologiczne. Kartki z dziejów, "Ziemia Kaliska" 1973, R. 17, nr 25, s. 5, 7.

Marcinkiewicz Jan, Najstarsza szkoła kaliska w latach 1773-1973, "Kronika Wielkopolski" 1975, nr 1, s. 206-208.

Marcinkiewicz Jan, Najstarsza Szkołą kaliska w latach 1773-1793. - [...J w czasach pruskich (1793-1806). - [...] w latach 1860-62, "Ziemia Kaliska" 1973, R. 17, nr 35, s. 4; nr 36, s. 4, nr 37, s. 4, fot.

Marcinkiewicz Jan, Zjazdy wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu, "Rocznik Kaliski" 1980, T. 13, s. 341-346, il.

Matuszak Edward, Gimnazjum i Liceum A. Asnyka w swoim własnym gmachu, "Kurier Kaliski" 1947, R. 2, nr 10(130), s. 10.

Neuls Janina, Szkoły Kalisza w XII-XVIII w., "Rocznik Kaliski" 1971, T. 4, s. 23-58, il., Res., Rez.

Neuls Janina, Wpływ Komisji Edukacji Narodowej na rozwój szkolnictwa w Kaliszu (1773-1793), "Rocznik Kaliski" 1972, T. 5, s. 9-44. Res., Rez.

Neuls-Korniszewska Janina, Kaliskie szkoły średnie w latach 1793-1815, "Rocznik Kaliski" 1974, T. 7, s. 47-78. Res., Rez.

Neuls-Korniszewska Janina, Kultura umysłowa średniowiecznego miasta, [w:] Dzieje Kalisza, praca zbiorowa pod red. W. Rusińskiego, Poznań 1977, s. 93-97.

Neuls-Korniszewska Janina, Szkolnictwo i oświata w Kaliszu w lalach 1815-1914. Okres 1815-1864, [w:] Dzieje Kalisza, praca zbiorowa pod red. W. Rusińskiego, Poznań 1977, s. 427-430, Wyższa Szkoła Realna w Kaliszu.

Neuls-Korniszewska Janina, Szkolnictwo i oświata w latach 1793-1806, [w:] Dzieje Kalisza, praca zbiorowa pod red. W. Rusińskiego, Poznań 1977, s. 300-306.)

Neuls-Korniszewska Janina, Szkoły jezuickie w Kaliszu, [w:] Dzieje Kalisza, praca zbiorowa pod red. W. Rusińskiego, Poznań 1977, s. 220-228, il.

Neuls-Korniszewska Janina, Szkoły Kalisza w okresie reformacji, [w:] Dzieje Kalisza, praca zbiorowa pod red. W. Rusińskiego, Poznań 1977, s. 215-219.

Neuls-Korniszewska Janina, Tworzenie się podstaw szkoły narodowej w okresie oświecenia, [w:] Dzieje Kalisza, praca zbiorowa pod red. W. Rusińskiego, Poznań 1977, s. 229-238.

Nowaczyk Henryk, Generał w kaliskim porcie wysp szczęśliwych. Parada floty "na Theatrum Karnkovianum". (1), "Południowa Wielkopolska" 1986, nr 7, s. 4.
Wystawienie sztuki teatralnej przez uczniów kolegium jezuickiego "Wizimier, Bałtyckiego Morza Zwycięzca" w 1679 r.

Nowaczyk Henryk, Pamiętny kolos z dostatków bałtyckich. Parada floty "na Theatrum Karnkovianum". (2), "Południowa Wielkopolska" 1986, nr 8, s. 3.

Pietras Józef, Z jednej szkoły, "Ziemia Kaliska" 1981, nr 29, s. 7. 

Pniewski Tadeusz, Klan Asnykowców, "Ziemia Kaliska" 1986, nr 39, s. 6. 

Pniewski Tadeusz Kalisz z oddali, "Ziemia Kaliska" 1981, nr l, 7, 8, s. 7.
Wspomnienia dotyczące szkoły i zjazdów w 1947, 1973 i 1978 r.

Pniewski Tadeusz, Najstarsza szkoła kaliska, "Ziemia Kaliska" 1983, nr 2, s. 9.

Polanowski Edward, Poezja i matematyka, "Południowa Wielkopolska" 1978, R. 17, nr 9, s. 6.
O Wyższej Szkole Realnej w Kaliszu, nauczycielach, inspektorze Karolu Beithlu, ubiorze uczniów.

Powroty do Asnyka, "Ziemia Kaliska" 1983, nr 38, s. 1.

Przebudowa gmachu gimnazjum filologicznego, "Gazeta Kaliska" 1902, nr 246, s. 2.

Sawicki A. W., Gimnazjum męskie w Kaliszu. Streszczenie rysu historycznego, odczytane na uroczystym akcie w dn. 16/28 czerwca 1874 r. przez Dyrektora tegoż Gimnazjum... "Kaliszanin" 1874, nr 95, s. 401; nr 96, s. 405; 1875, nr 10, s. 39.

Savickiej A. W., Kratkaja istorićeskaja zapiska o kaliśskoj Muzskoj Gimnazii. - Kalis: [b.w.], 1874. - Odb. z "Gubernskich Vedmostej".

Stefański Kazimierz, Szkoły kaliskie za czasów pruskich (1773-1806), "Goniec Kaliski" 1923, nr 254, 257, 260, 263.

(Stypendium Rzeczywistego Radcy Stanu Aleksandra Aleksandrowicza Ebelinga). Wiadomości miejscowe i okoliczne, "Kaliszanin" 1875, R. 6, nr 28, s. 118; nr 29, s. 124; 1876, R. 7, nr 55, s. 224.
Stypendium dla uczniów gimnazjum męskiego, warunki otrzymania.

Szal Bożena, Listy starego profesora, "Ziemia Kaliska" 1989, nr 3, s. 6.
O listach prof. Stanisława Krzysika - wykładowcy języka polskiego i łaciny - do Tadeusza Pniewskiego.

Szal Bożena, W młodość wskrzeszoną uwierzyć..., "Południowa Wielkopolska" 1978, R. 17, nr 10, s. 4, 6, il.
X Jubileuszowy Zjazd byłych Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka (16-17 IX 1978); wspomnienia o wychowankach i wychowanków.

Szkoła wojewódzka w Kaliszu. "Gazeta Korespondenta warszawskiego i zagranicznego" 1824 nr 4

Szulkin Michał, Strajk szkolny w 1905 roku na terenie Guberni Kaliskiej, "Ziemia Kaliska" 1958, R. 2, nr 1-2, s. 4-5.

Uroczysty obchód 10-lecia upaństwowienia Gimnazjum im. Adama Asnyka, "Gazeta Kaliska" 1933, R. 41, nr 324, s. 3.

Wadowska Joanna, Nauczyciele średnich szkół Kalisza w latach 1864-1914, "Rocznik Kaliski" 1973, T. 6, s. 79-100, il. Res., Rez.

Wadowska Joanna, Szkolnictwo i oświata w Kaliszu w latach 1815-1914. Okres 1864-1914, [w:] Dzieje Kalisza, praca zbiorowa pod red. W. Rusińskiego, Poznań 1977, s. 440-443: Męskie Gimnazjum Filologiczne, s. 447-448: Nauczyciele i uczniowie średnich szkół kaliskich.

Wadowska Joanna, Wykształcenie i kwalifikacje nauczycieli szkól średnich w Kaliskiem w latach 1815-1914. "Rocznik Kaliski" 1991, T. 23, druk: 1993, s. 51-101, tab.

Wagner Tadeusz Jan, Karol Beithel. [Nekrolog], "Kaliszanin" 1875, R. 6, nr 74, 88.
Beithel K. - inspektor szkól kaliskich.

Walczak Krzysztof, Z dziejów najstarszych bibliotek szkolnych Kalisza, "Roczniki Biblioteczne" 1981, R. 25, z. 1/2, s. 1-28, il. Rez., Zsfg.

Wolni Słowianie, Niewinne zabawy (1), Konspiracja (2), "Ziemia Kaliska" 1990, nr 22, s. 11: nr 23, s. 7.
Organizacje uczniowskie: Związek Słowiański, Hufce Wolnej Słowiańszczyzny.

Wrotkowski Henryk, Rozwój szkolnictwa i oświaty [w latach 1918-1939], [w:] Dzieje Kalisza, praca zbiorowa pod red. W. Rusińskiego, Poznań 1977, s. 596-611.

Wrotkowski Henryk, Szkolnictwo kaliskie w latach 1918-1928, "Rocznik Kaliski" 1976, T. 9, s. 11-59, il., tab.

Zjazd Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. A. Asnyka w Kaliszu, "Południowa Wielkopolska" 1988, nr 9(307) s. 2.

Opracowała prof. dr Ewa Andrysiak

Ten link przeniesie Cię do spisu treści

 

   Ten link przeniesie Cię na górę strony