II. OBOJGA NARODÓW 
2. SZKOŁA KOMISJI EDUKACJI NARODOWEJ 1773-1793

      Likwidacja zakonu jezuitów oraz przejęcie całego szkolnictwa przez władze świeckie, wywołały szok zarówno u jezuitów, jak i też znacznej części społeczeństwa.
      Myśl o świeckości szkoły, podległości instytucjom państwowym występowała w mowach i pismach już w okresie Odrodzenia zwłaszcza Reformacji (A. F. Modrzewski, O poprawie Rzeczypospolitej). W XVII-XVIII w. światlejsze umysły dopominały się naprawy Rzeczypospolitej przez edukację narodową, bo "tylko ona czyni Anglika Anglikiem, Francuza Francuzem i ta powinna Polaka czynić dobrym Polakiem"53. Jednak realizacja tych postulatów była trudna. Większości szlachty wystarczało wychowanie zakonne. Dopiero, gdy w 1773 r. pod naciskiem opinii publicznej papież skasował zakon jezuitów i na skutek tego nastąpiło zamknięcie licznych kolegiów, grupa oświeconych patriotów przystąpiła do reformy szkolnictwa. Mimo sporów dotyczących formy oświaty ustanowiono Komisje do spraw edukacji i dnia 24 października 1773 roku ogłoszono Uniwersał Komisji Edukacji Narodowej.
      Podpisali go mianowani przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego komisarze edukacyjni, reprezentanci sejmu i senatu. Podano w nim do publicznej wiadomości, że odtąd wszystkie szkoły podlegać będą KEN oraz że dobra pojezuickie przeznacza się na cele edukacyjne. Równocześnie Komisja poleciła nie przerywać pracy w szkołach i do czasu podania nowych instrukcji, uczyć według dotychczasowego planu.
      Jezuitom kaliskim breve papieskie podano oficjalnie do wiadomości dopiero 18 listopada. Nie było to dla nich zaskoczeniem, tym bardziej, że Uniwersał KEN ogłoszono wcześniej, 24 października tegoż roku i - sądzić należy - rozmowy i dyskusje na aktualne tematy prowadzone były wśród zakonników. Jednak fakt ten okazał się silnym przeżyciem. Pracę w kolegium przerwano, rektor szkoły, Antoni Lutomski opuścił zakład. Dopiero po kilku dniach, pod wpływem zapewne prefekta Józefa Przyłuskiego podjęto apel KEN, aby nie przerywać pracy i przystąpiono do realizacji dotychczasowego programu nauczania54.
      Pracowano początkowo w trudnych warunkach materialnych. Cały majątek przeszedł na fundusz edukacyjny, wynagrodzenie za pracę w szkole nie było jeszcze ustalone i początkowo nie miał kto płacić. W okresie od października 1773 r. do połowy marca 1774 r. nauczyciele otrzymali od lustratorów dóbr jezuickich kaliskich po 7 czerwonych złotych polskich za wszystkie miesiące. Od marca tegoż roku profesorowie otrzymywali po 6 czerwonych złp. inni eks-jezuici do 4 złp. na miesiąc. Dopiero dnia 11 listopada 1774 r. Józef Rogaliński, subdelegat wizytatora KEN Augusta Sułkowskiego uporządkował sprawę wynagrodzenia. Profesorowie szkół wojewódzkich otrzymali po 1200 złp., prefekt 1600 złp. na rok55.
      Wizytator Komisji Józef Rogaliński przybył po raz pierwszy do Kalisza 23 czerwca 1774 r. Celem tej wizyty było zbadanie miejscowych warunków, przede wszystkim rozmowa z pozostałymi nauczycielami. W Kaliszu oczekiwało 18 eks-jezuitów, pięciu z nich wyraziło zgodę na pozostanie i podjęcie pracy w szkole. Byli to: Wincenty Fernicy, prof. filozofii; Karol Żółkiewski "zdolny bardzo do uczenia, wielkich przymiotów człowiek"; młody Heliodor Traczewski, prof. filozofii; Józef Przyłuski, prefekt szkoły "zdatny do tego urzędu i uczenia"; Mikołaj Rychłowski, który "przez siedem lat teologię dawał". Czterech młodych kleryków zgłosiło chęć do dalszych studiów teologiczno-filozoficznych. Trzej księża emeryci i czterech zakonników bez świeceń (z posługi) zwrócili się o pomoc finansową, regens konwiktu wyraził życzenie przejścia na kaznodzieję przy kolegiacie, petencjariusz chciał pozostać na swoim stanowisku.
      Wizytator przeprowadził indywidualne rozmowy z nauczycielami, pozostawił szczegółowe wytyczne, specjalną uwagę zwrócił na potrzebę wychowania moralnego56.
      Druga wizytacja miała miejsce 11 listopada 1774 r. i przeznaczona była na omówienie organizacji szkoły. Byłe kolegium jezuickie w Kaliszu przemianowano na szkołę wojewódzką podwydziałową57. Szkoła wojewódzka wydziałowa znajdowała się w Poznaniu. Rektor każdej szkoły wojewódzkiej wydziałowej pełnił równocześnie obowiązki kierownika naukowego całego okręgu. W myśl "Przepisów na szkoły wojewódzkie" z 1771 r. szkołę wojewódzką podwydziałową w Kaliszu podzielono na trzy klasy. Każda z nich trwała dwa lata i uczyło w niej dwóch profesorów. Nauczycielami zostali eks-jezuici, a skład pierwszego za czasów KEN zespołu nauczycielskiego przedstawiał się następująco58: Józef Przyłuski (prefekt szkoły), Gabriel Cedrowicz (profesor pierwszy), Andrzej Ruszkiewicz (profesor drugi), Mikołaj Obrokczyński (profesor trzeci), Ignacy Czyżewski (profesor czwarty), Alojzy Czarnocki (profesor piąty) i profesor języka niemieckiego - Jan Widłak.
Szkoła otrzymała nowy program nauczania odmienny od dotychczasowego. Na plan pierwszy wysunięto przedmioty ścisłe i nadano im praktyczny charakter, a językowi ojczystemu wyznaczono w zakładzie należną mu rangę: "... uczniowie odtąd w szkole polskim językiem mówić będą...". Od nauczycieli "Przepisy KEN wymagały jasności wykładu i cierpliwości. Polecono, by poszczególne miesiące nauki kończono egzaminem z każdego przedmiotu. Lekcje odbywały się rano w godzinach 800-1000 oraz po południu w godzinach 1400-1600. Popołudnia we wtorki i czwartki przeznaczane były na rekreację, w te dni zajęcia odbywały się tylko z rana. Nauczycieli i uczniów obowiązywał 20-godzinny tygodniowy wymiar pracy59.
      Taka organizacja obowiązywała w Kaliszu, podobnie jak w innych placówkach wojewódzkich do 1777 r., kiedy to Komisja zlikwidowała podział szkoły na trzy klasy, wprowadzając ich sześć. Nauka jednak trwała siedem lat, gdyż klasa piąta była dwuletnia. W pierwszej jeden nauczyciel uczył wszystkich przedmiotów, podobnie w drugiej. Od trzeciej do szóstej uczyli nauczyciele specjaliści, a ten który miał w danej klasie najwięcej godzin, był jej opiekunem i podpisywał się w raportach "profesor klasy..."60. W zespole nauczycieli kaliskich zaszły pewne zmiany. Prefekt Przyłuski został mianowany prorektorem, odeszli Ruszkiewicz i Czyżewski; przybyli Gorczyczewski, Łubieński, Bogucki i ten zespół z nieznacznymi już zmianami pracował do roku szkolnego 1780/81, w którym przedstawiał się następująco61: prorektor - Józef Przyłuski, profesor kl. I - Jan Widłak, profesor kl. II - Gabriel Cedrowicz, profesor kl. III - Mikołaj Obrokczyński, profesor kl. IV - Alojzy Czarnocki, profesor kl. V - Jan Gorczyczewski, profesor kl. VI - Ignacy Bogucki i profesor języka niemieckiego - Antoni Franciszek Schaar.
      Lata 1773-1781 stanowią w życiu szkoły kaliskiej pewien charakterystyczny okres. Przede wszystkim uczyli w tym czasie wyłącznie eks-jezuici, którzy nie tylko podjęli pracę i byli lojalnie ustosunkowani do zarządzeń świeckiej władzy oświatowej, ale aktywnie z nią współdziałali. Byli dobrymi pedagogami. Wyniki ich pracy z młodzieżą oceniali wizytatorzy pozytywnie, a stosunki panujące w zespole jako przykładowe, chociaż warunki pracy nie były łatwe. Nowa placówka nie odpowiadała jeszcze ani wyobrażeniom, ani potrzebom społeczeństwa nienawykłego do innego nauczania niż zakonne. Nie było jeszcze zaufania do świeckiej szkoły. Toteż liczba uczniów malała, w ciągu roku spadła z 600 osób do 180. Rodzice zabierali synów z zakładu. Pisał w tej sprawie prefekt Przyłuski do rektora szkoły wydziałowej w Poznaniu, radząc się jak postępować. "Każda nowość jest dziwna... z czasem pomiarkują się i powrócą" odpowiedział rektor62. Brakowało uczniom i ich rodzicom dyscypliny. Wbrew zarządzeniom Komisji zabierano wychowanków do domów na święta, bądź przetrzymywano ich dłużej po wakacjach. Opóźnienie groziło utratą promocji do klasy wyższej. Prorektor Przyłuski interweniował w Komisji i wstawiał się za nieposłusznymi uczniami, którzy wbrew zakazowi wyjechali na Wielkanoc do domów.
      Odniosło to skutek, pozwolono ich przyjąć do szkoły, ale za karę utracili promocję do wyższej klasy63.
      Ucieczki powtarzały się, grożąc uczniom karami aż po wydalenie z zakładu. Rodzice wnieśli do Komisji zażalenie, że się "podług dawnego obyczaju nie dzieje". A jednak z czasem podporządkowali się zarządzeniom i aprobowali je pisząc: "Komisja jest matką dającą zbawienny pożytek pracy latorośli..."64. Słowa te dają świadectwo pewnej dojrzałości społecznej rodziców, wypływającej ze zrozumienia potrzeby zastosowania radykalnych posunięć. Zarządzenie przykre dla uczniów i ich rodziców dyktowała bowiem obawa przed niewłaściwymi wpływami na młodzież środowiska szlacheckiego, nie zawsze chętnego poczynaniom świeckiego urzędu, jakim była KEN. Było to obawa przed tym, co już kiedyś prymas Karnkowski określił: non erigat attare contra attare.
      Przepisy i zarządzenia Komisji stawały się w Kaliszu częstym przedmiotem obrad zgromadzenia akademickiego. Analizowano sposoby realizacji zadań wysuwanych przez władze edukacyjne, poruszano sprawę podręczników, których w tym okresie jeszcze nie było, dyskutowano na tematy zachowania się młodzieży i jej pracy. Prawie każdy protokół z odbytej konferencji kończył się wnioskiem, że zlecenia Komisji są i będą przez nauczycieli respektowane65.
      Mimo trudności jakie nasuwał brak podręczników, wizytatorzy stwierdzali postęp w nauczaniu języka polskiego i łaciny, geometrii i algebry, historii naturalnej i logiki opartym na nowych metodach pracy. Toteż liczba uczniów wzrastała, w pewnych latach przewyższała nawet szkoły poznańskie, stan liczebny przedstawiał się następująco: w 1774 r. - 600; 1775 - 174; 1776 - 208; 1777 - 218; 1778 - 303; 1779 - 277; 1780 - 255; 1781 - 266; a w 1782 - 277 wychowanków66.
      Gdy delegat Komisji przybył w 1774 r. po raz pierwszy do szkoły kaliskiej, zastał dobre warunki pracy zarówno młodzieży, jak i nauczycieli. Wizytator szkoły w Kaliszu rektor Rogaliński pozostawił w raporcie swoim doskonały opis pojezuickich budynków szkolnych: "W środku kościół murowany, dość wspaniały i obszerny, wewnątrz ozdobny. Po prawej stronie kościoła murowane jest prawie w klamrę kolegium obszerne na trzy piętra. Po lewej stronie kościoła są szkoły w kwadrat na dwa piętra z dziedzińcem w środku. Tam są trzy oratoria czyli kongregacja studentów. Dla każdej klasy szkoła obszerna. Teatralna sala. Lecz szkoły te większej reperacji potrzebują. Na pierwszej szkół kondygnacji jest drukarnia [...] w kolegium jest apteka obszerna w kilku izbach w porządek należyty opatrzona i przy niej mały ogródek do aptekarskich ziół [...]. Jest biblioteka zawierająca 6000 ksiąg [...]. Przy kolegium zaraz jest ogródek dość obszerny i porządek z altanką drewnianą malowaną do gier stołowych, kamieni i bilardu, z kanałem, w którym mogą być karpie. Za ogrodem browar murowany..., stajnie..., wozownie"67. Dobra ziemskie wraz z kapitałami kolegium kaliskiego Komisja szacunkowo oceniła na sumę 762 568 złp (nie wchodziły w to realności miejskie). Dochody miały wpływać do kasy generalnej KEN, skąd prorektor otrzymywał potwierdzenie sporządzonej przez siebie listy wydatków oraz pieniądze na ich pokrycie. Niestety, fundusze dochodziły do Kalisza z dużym opóźnieniem, posesorzy nie wywiązywali się z obowiązków, brak było często pieniędzy nie tylko na remonty, ale również i na opłacanie nauczycieli, co było wielką troską Komisji68. Nauczyciele mieszkali w kolegium, w myśl przepisów KEN korzystali ze wspólnego stołu, ogrodu i browaru, co nigdy nie wywoływało sprzeciwu69. Gdy jednak prymas Poniatowski umieścił w 1788 r. w Kaliszu ojców bonifratrów, oddając im także ogród i browar, dochodziło na tym tle do nieporozumień i sporów70.
      We wrześniu 1781 r. prorektor Przyłuski wraz z dziesięcioma innymi rektorami szkół wojewódzkich z Korony dokonał zaprzysiężenia Ustaw "stanowi akademickiemu i szkołom narodowym przepisanych" i jeden z pierwszych położył swój podpis na Projekcie. Wydarzenie to odnotował w kronice placówki (Dzieje Domowe) skromną notatką dodając równocześnie, że zakłady kaliskie otrzymały "wymiar szkół większych wydziału poznańskiego", oraz że nauka rozpoczęła się tu 29 września i "ze wszelką łatwością uczyniono rozporządzenie tak szkół jako też Domu podług świeżo podanych Ustaw"71. Po rozpoczęciu roku nauczania prorektor zwołał zebranie zgromadzenia akademickiego i KEN, na którym dokonano analizy dotychczasowej pracy, zaznajomiono się z nową organizacją i wytycznymi zawartymi w Ustawach.
      W Kaliszu zachowano sześć klas i siedem lat nauki. Czas zajęć oraz ilość godzin nie uległy zmianie. Wprowadzono natomiast większą specjalizację. W klasie pierwszej i drugiej uczył - jak poprzednio - jeden nauczyciel wszystkich przedmiotów. Do czterech starszych wprowadzono specjalistów, byli to nauczyciele: wymowy, matematyki, fizyki, nauki moralnej i prawa. Na każdy przedmiot składało się kilka działów, które realizowano w poszczególnych klasach. Ustawy zwracały nauczycielom uwagę na stosowanie metody rozumowej i doświadczalnej, na związek nauki z życiem, na naukę języka ojczystego. Szczególną troską otoczono wychowanie moralno-społeczne. Z raportów wizytatorów generalnych wynika, że zalecenia te były w pełni respektowane72.
      Po zmianach organizacyjnych w roku 1781/2 szkoła pracowała według nowego planu. Był to rok przełomowy. W całym minionym okresie, tzn. w latach 1773-1782 nauczyciele oraz ich kierownik pracowali nad przestawianiem szkoły oraz opinii społecznej z dawnego jezuickiego schematu myślenia i pracy na nowy, jakościowo inny; był to okres szukania nowych dróg, borykania się z wieloma trudnościami natury psychologicznej i materialnej. W minionych latach pracowali tu - jak już wspomniano - wyłącznie eks-jezuici. Od roku szkolnego 1782/3 zaczęli napływać pedagodzy świeccy, przygotowywani do pracy przez Akademię Krakowską, w której od 1780 r. prowadzono seminarium kształcące nauczycieli (czteroletnie tzw. studia kandydackie dla absolwentów siedmioletnich szkół wojewódzkich73). Pierwsi świeccy nauczyciele nie zawsze mieli studia akademickie, wykazywali się natomiast zainteresowaniami pedagogicznymi oraz praktyką w konwiktach, gdzie często pełnili funkcję tzw. "dyrektorów".
      Pierwszym pedagogiem świeckim w kaliskim zgromadzeniu akademickim był Tomasz Paszkiewicz74. Wychowanek szkoły kaliskiej, pracował w niej w latach 1778 - 1781, w którym to czasie był "dyrektorem". Zaangażowano go bez studiów; uczył w kl. I. Bardzo zdolny i pilny, zdobył uznanie władz oświatowych i młodzieży. Pracował w Kaliszu do roku szkolnego 1787/8, w którym przeniesiono go do Poznania na profesora wymowy. W 1782/3 roku przybył z województwa krakowskiego Józef Linczewski75. Prawdopodobnie przysłała go już Akademia Krakowska, skoro w czasie wizyty generalnej w czerwcu 1783 r. wnosił do wizytatora Garyckiego, żeby do Krakowa na nauki mógł powrócić. Prośby nie uwzględniono, nie pozwalały na to warunki kadrowe. Odchodzili na emeryturę Czarnocki i Łubieński, należało ich zastąpić. Linczewski uczył początkowo matematyki, w latach 1785/6 - 1788/9 fizyki, później objął klasę drugą. Opinie wizytatorów o nim były bardzo dobre. W skład zgromadzenia akademickiego wchodziło zatem pięciu księży i dwóch nauczycieli świeckich, w roku szkolnym 1782/3 kadrę stanowili: prorektor - ks. Józef Przyłuski, profesor kl. I - Tomasz Paszkiewicz, profesor kl. II - ks. Antoni Wannich, profesor wymowy - ks. Gabriel Cedrowicz, profesor matematyki - Józef Linczewski, profesor fizyki - ks. Jan Widłak i profesor prawa - ks. Jan Gorczyczewski. W rok później Akademia Krakowska przysłała Rafała Gulczyńskiego76. Należał on do pierwszych kandydatów stanu akademickiego, studiował w początkowym okresie działalności seminarium kształcącego nauczycieli, kierowanego przez Antoniego Popławskiego. Pochodził z Wielkopolski, do Kalisza chętnie przyjechał. W szkole zajął miejsce profesora Cedrowicza, który przeszedł na kaznodziejstwo. Po roku przejął Gulczyński od Linczewskiego matematykę natomiast Linczewski od ks. Widłaka fizykę. Na profesora wymowy przyjęty został ks. Piotr Konitzer. Gulczyński był dobrym nauczycielem, raport wizytatora Franciszka Jezierskiego z 1785 r. stawia wyniki nauczania matematyki na pierwszym miejscu w szkole. Podobną opinię wydał w 1786 r.: "z matematyki i logiki dali uczniowie dowód i swojego postępku, i profesora zdolności, i usilności w uczeniu". Ale ulubionym przedmiotem Gulczyńskiego okazała się fizyka, której nauczał w kaliskiej szkole w latach 1789/9-1809/10, kiedy to Izba Edukacyjna (czasy Księstwa Warszawskiego) powierzyła mu funkcję rektora kaliskiej szkoły wojewódzkiej. Zatem w roku szkolnym 1783/4 uczyło czterech nauczycieli duchownych i trzech świeckich.
      We wrześniu 1785 r. wyjechał do Poznania prorektor Przyłuski, by objąć tam zaszczytne stanowisko rektora szkoły akademickiej wydziałowej77 oraz wizytatora szkół prowincji wielkopolskiej. Prorektorem szkoły w Kaliszu mianowany został ks. Jan Gorczyczewski78, eks-jezuita, dotychczasowy profesor nauki moralnej i prawa. Gdy Tomasz Paszkiewicz został przeniesiony do Poznania, na jego miejsce przyjechał z Warszawy Piotr Łopieński79, nauczyciel świecki. Studiów - podobnie jak Paszkiewicz - nie posiadał, ale miał za sobą 13 lat pracy w szkolnictwie, doświadczenia tych lat zrobiły z niego dobrego pedagoga, co zapewniło mu uznanie władz szkolnych. W Kaliszu pracował od 1790 r. W roku szkolnym 1788/9 Akademia Krakowska przysłała tu Franciszka Dziekanowieża80. Ambitny i pracowity, w czasie studiów korzystał z wykładów matematyki i wymowy, uzyskał także patent na geometrę przysięgłego. Miał duże uznanie u władz oświatowych: "zdolność nadmierna", "pilność wielka", "stateczny" pisali o nim wizytatorzy w raportach. On też obok Gulczyńskiego przygotowywał i wygłaszał okolicznościowe mowy. Pracował w Kaliszu wiele lat. A zatem w roku szkolnym 1788/9 w zespole akademickim znaleźli się: prorektor - ks. Jan Gorczyczewski, profesor kl. I - Piotr Łopieński, profesor kl. II. - ks. Antoni Wannich, profesor wymowy - Franciszek Dziekanowicz, profesor matematyki - Rafał Gulczyński, profesor fizyki - Józef Linczewski i profesor prawa - ks. Jan Widłak.
      Następnym nauczycielem, którego przysłała do Kalisza Akademia Krakowska był Jacek Kukliński81. Miał za sobą trzyletnie studia kandydackie, studiował matematykę i fizykę. Akademia skierowała go do Kalisza na nauczyciela matematyki. Po roku pracy przeniesiono go dyscyplinarnie do Płocka. Przed wyjazdem otrzymał pismo z naganą, w którym wizytator ostrzega i napomina, aby "podobnego prowadzenia się, wdawania z kobietami płochymi i lekkomyślnymi poprzestał...", co odniosło właściwy skutek. Kukliński w Płocku miał dobrą opinię, pracował tam wiele lat.
      W 1790 r. Łopieńskiego przeniesiono do Lublina, na jego miejsce przybył z Krakowa Adam Kopijewski82. Studiował wymowę i prawo rzymskie. Po studiach Szkoła Główna skierowała go do Pińczowa, skąd zgodnie z jego życzeniem przysłano go do Wydziału Wielkopolskiego. Ale i ten młody nauczyciel świecki nie najlepiej poczynał sobie w Kaliszu, skoro wizytatorowi generalnemu Antoniemu Popławskiemu przed wyjazdem w teren doręczono instrukcję następującej treści: "Wejrzy wizytator ściśle w obyczaje p. Kopijewskiego, prof. kl. I w szkołach kaliskich". W tym wypadku przestroga nie odniosła skutku, rektor otrzymał od sekretarza Szkoły Głównej pismo, że "... nauczyciel Kopijewski ożenił się i Szkoła Główna już go nie prześle do szkoły. Jego miejsce zajmie p. Karpiński: matematyk ze szkoły w Pińczowie".
     Gabriel Karpiński83 odbył studia kandydackie w latach 1788/9-1791/2. Był studentem zdolnym, ale mało pilnym, pracował nierówno. Oto wyniki jego egzaminów z 1790 r.: z fizyki - mierny, z historii naturalnej - nic nie umie; z mechaniki - nie słuchał; z prawa natury - miernie; prawo polityczne i krajowe - bardzo mierny; z wymowy - mierny; z astronomii - bardzo słaby. Komisja Egzaminacyjna Szkoły Głównej zawiesiła go zatem w prawach studenta. To poskutkowało. Zabrał się do pracy i uzyskał dobre wyniki z każdego przedmiotu, z fizyki nawet "nadmierny". W pracy zawodowej okazał się Karpiński bardzo staranny i systematyczny. W Kaliszu pracował aż do 1820 r. Wcześniej od niego, w roku szkolnym 1791/2 przybył Jan Kanty Jaskólski84. Jako jeden z nielicznych ukończył on w latach 1787-1791 pełne czteroletnie studia kandydackie, w czasie których zdobywał wiedzę z zakresu matematyki, fizyki, mechaniki pryncypalnej. Jako student miał na sumieniu pewne "grzeszki młodości", skierowany zaś do Kalisza znalazł w tym zgromadzeniu akademickim dobrą atmosferę i warunki pracy. Cieszył się dobrą opinią zarówno u władz oświatowych, jak i u młodzieży. I ten nauczyciel pracował tu wiele lat, był ceniony i szanowany. Obserwujemy więc częste zmiany, przesunięcia kadrowe, pozostaje jednak od roku szkolnego 1789/90 pięciu nauczycieli świeckich i dwóch księży, z których jeden był prorektorem, a stanowisko to rezerwowano w owych czasach wyłącznie dla duchownych.
      Szkoła miała także nauczyciela języka niemieckiego; jako pierwszego zatrudniono eks-jezuitę, Adama Dalskiego85, który poprzednio uczył w kolegium jezuickim w Międzyrzeczu, skąd po kasacie zakonu przybył do Kalisza. Chory na gruźlicę, pracował krótko. Po nim - w latach 1783-1788 uczył Antoni Franciszek Schaar86, pedagog świecki. Wizytatorzy oceniali go dość dobrze. Od roku szkolnego 1788/9 skierowała Komisja do nauczania tego przedmiotu Jana Karola de Finance87, byłego sekretarza księcia Jabłonowskiego. Wykształcony na uniwersytecie w Jenie i Lipsku, po złożeniu w Akademii Krakowskiej odpowiednich egzaminów, został mianowany profesorem matematyki i języka niemieckiego. Miał opinię bardzo wartościowego pedagoga. Nauczał także, jako przedmiotów nadobowiązkowych, języka francuskiego i rysunków.
      Zgromadzenie akademickie w Kaliszu było - podobnie jak i w innych zakładach tego okresu - zróżnicowane. Można sądzić, że między eks-jezuitami a akademikami istniały rozbieżności zdań wynikające z odmiennych poglądów na system wartości, innych kierunków studiów i oczywiście z różnic pokoleniowych. Młodzi nauczyciele byli ludźmi żądnymi życia i jego uroków, co spotykało się z ostrą krytyką władz oświatowych. Poziom naukowy i zdolności grupy świeckich wykładowców też nie były jednolite. Opinie dobrych nauczycieli mieli Dziekanowicz, Jaskólski, Linczewski. Także i pedagodzy duchowni reprezentowali różny poziom. Dobrą oceną pracy cieszył się zawsze Cedrowicz, Konitzer, zaś z "przymrużeniem oka", patrzono np. na Widłaka, długoletniego profesora w tym zgromadzeniu. Młodzi nauczyciele, zarówno duchowni, jak i świeccy, chcieli kontynuować studia. Rogaliński informował Komisję w 1774 r., że klerycy Czyżewski i Obrokczyński chcą jeszcze uczyć się. Linczewski prosił - jak o tym już była mowa - by mógł powrócić na studia do Krakowa. W kilka lat później, on i Gulczyński zabiegali o stopień doktorski ze sztuk i filozofii. Gorczyczewski podjął starania o uzyskanie doktoratu z teologii. KEN nie zawsze mogła spełniać życzenia nauczycieli, przeważały konkretne potrzeby szkoły. A jednak w zgromadzeniu kaliskim panowała zgoda i atmosfera dobrej pracy. Podkreślali to zgodnie w "Raportach" wszyscy wizytatorzy KEN. Wizytator Jezierski w 1785 r. pisał: "Ochędóstwo najlepiej utrzymane w Kaliszu [...] trzeba by wszędzie Przyłuskich przełożonym robić...". I jeszcze opinia pochodząca z 1786 r.: "... Zgromadzenie to jedno z najprzykładniejszych, w którym zupełna miłość, zgoda i przyjaźń najściślejsza panuje". Podobnie wypowiedział się wizytator Bogdanowicz po wizycie w 1787 r. "... zgromadzenie to jedno z najprzykładniejszych, nauczyciele zdolni, cnotliwi, prorektor ks. Gorczyczewski poważany i szanowany. Być może, że na taką właśnie atmosferę pracy w zgromadzeniu zadziałała jeszcze tradycja kolegium jezuickiego w Kaliszu, które - jako jedno z pierwszych w kraju - pod wpływem reformy szkolnej Konarskiego, zabrało się do odnowy. Z tej właśnie przebudowanej szkoły wyszli: Przyłuski, Gorczyczewski, Cedrowicz, Obrokczyński, Bogucki i inni, którzy od pierwszej chwili stanęli po stronie KEN i podjęli pracę w trudnych nowych warunkach. Byli nie tylko lojalni w stosunku do poczynań Komisji, ale czynnie z nią współdziałali, co zgodnie podkreślają wizytatorzy generalni. Ta aura przyjaźni i wzajemnego szacunku była zapewne w dużej mierze zasługą kierowników tej szkoły, prorektorów Józefa Przyłuskiego i Jana Gorczyczewskiego. Zarówno Przyłuski jak i Gorczyczewski odpowiadali wymogom, jakie Komisja stawiała nauczycielom. Józef Przyłuski, szanowany i ceniony za "umysł jasny, serce gorące", podejmował wielkie trudy przy "miernym zdrowiu", Jan Gorczyczewski prezentuje się podobnie jak Przyłuski, jako umysł wielostronnie wykształcony, zrównoważony i zdyscyplinowany, posiadał cnoty obywatelskie, które jednały mu szacunek88. Szkoła Główna i Komisja doceniała pracę nauczycieli kaliskich. Jan Śniadecki, który w 1783 roku wizytował szkołę kaliską napisał w sprawozdaniu: "Przyjęty byłem bardzo uprzejmie przez rektora Przyłuskiego, którego tu widziałem ślady dobrego i słodkiego rządu". Profesorowie, chociaż jezuici pomieszani z akademikami, bardzo dobrze zgadzają się i kochają"89. Komisja także nie szczędziła pochwał i wyróżnień. Mianowanie w 1789 r. prorektora Przyłuskiego rektorem szkoły wydziałowej w Poznaniu i wizytatorem szkół prowincji wielkopolskiej, było wyróżnieniem nie tylko prorektora, ale całego zespołu. Tenże rektor wydziału wielkopolskiego, Józef Przyłuski na rozpoczęcie roku szkolnego 1787/8 odczytał w Kaliszu list, w którym prymas Polski Michał Poniatowski wyrażał nauczycielom oraz ich prorektorom (Przyłuskiemu, oraz aktualnie tę funkcję pełniącemu Gorczyczewskiemu) w imieniu Komisji uznanie i podziękowanie. Zgromadzenie, w którym "zawsze zgoda, jednomyślność, prawdziwy serc związek i przykładna zgromadzenia tego gorliwość w uskutecznianiu wszelkich powinności akademickiego powołania, spowodowały, że Komisja stawia jako wzór innym i prosi, by rektor pismo odczytywał w czasie wizyt w szkołach swego wydziału". W uznaniu za pracę przyznała Komisja w 1789 r. każdemu nauczycielowi kaliskiej szkoły Jeden rok zasług i stosowną do tego przydatku pensję"90.
      Uznanie mobilizowało zgromadzenie do jeszcze wydajniejszej pracy. "Te względy Prześwietnej Komisji, jak są dowodem jej troskliwości o dobro edukacji, tak w osobach stanu akademickiego budzą chęć do jak najdokładniejszego odpowiadania zamiarowi swojemu" pisał Gorczyczewski w kronice.
      Nie było w tej społeczności kaliskiej niezadowolenia wynikającego z prowadzenia wspólnego stołu ani skarg na zbyt niskie prace91. Dopiero po wielkim pożarze miasta z 1792 r. gdy znacznie podniosły się ceny produktów, zwrócił się prorektor Gorczyczewski do Komisji z prośbą o przyznanie nauczycielom 400 zł dodatku do poborów. Opory i niezadowolenie wywoływał tylko nakaz Komisji zobowiązujący nauczycieli świeckich do noszenia stroju kleryckiego.
      Najpoważniejszym zadaniem zgromadzenia akademickiego była dydaktyczno-wychowawcza praca z młodzieżą. Uczniowie pochodzili z województwa kaliskiego, sieradzkiego, gnieźnieńskiego, poznańskiego i innych, głównie jednak z terenów najbliższych Ziemi Kaliskiej. Skład socjalny uczniów nie odbiegał chyba od stanu w szkołach innych miast. Byli to przeważnie synowie szlachty i mieszczaństwa, tylko przy nielicznych nazwiskach umieszczono uwagę "staroście", "stolnikiewicz", "łowczyc", "cześnikowicz", itp.92
      Uczniowie mieszkali na prywatnych stancjach u mieszczan kaliskich. Stosunki łączące rodziców, młodzież i właścicieli stancji były dość dobre; po pożarze miasta w 1792 r. przyjmowano w ocalałych z pożaru domach większą ilość uczniów, a rodzice wspomagali pogorzałych mieszczan drewnem i innymi produktami, pomagając w szybkiej odbudowie domów93. Liczba młodzieży w latach 1783-1792 była dość wysoka i wynosiła: w roku 1783 - 244; 1784 - 273; 1785 - 250; 1786 - 213; 1787 - 206; 1788 - 194; 1789 - 214; 1790 - 185; 1791 - 160; 1792 - 200 uczniów94.
      Najubożsi mieszkali w pojezuickich konwiktach. Kapitałami konwiktu Karnkowskiego gospodarowała Kapituła gnieźnieńska, zaś Czyżewskich - Kapituła kolegiaty kaliskiej. Ponieważ nie płacono od wielu lat wyznaczanych procentów, konwiktorów było niewielu. Bursa biednych dysponowała ubożuchnym kapitalikiem zabezpieczonym na pewnych nieruchomościach i placach miejskich. Procent wynosił zaledwie 100 złp. na rok. W 1783 roku mieszkało tam 6 chłopców, w 1786 - 9. Warunki mieli prawie nędzne. Utrzymywali się z muzyki, "zarobkiem swoim" - jak określił wizytator. Grali codziennie w kościele95.
      Chcąc przyjść wartościowym a ubogim wychowankom z materialną pomocą, KEN zakładała konwikty i utrzymywała w nich tzw. uczniów "funduszowych". Taka placówka powstała także i w Kaliszu w 1788 r. Skarbnik Komisji Karol Lelewel w liście z 3 września 1788 r. doniósł o tym prorektorowi, prosząc równocześnie o selekcję kandydatów rekomendowanych przez obywateli. Wyboru dokonywała sama Komisja. Już w listopadzie otrzymał prorektor imienną listę pierwszych konwiktorów na funduszu publicznym w Kaliszu. Byli to: Tuszyński, dwóch Bronikowskich, Moskarzewski, Ulkowski, Bogusławski, Czarnocki, Sojecki, Waligurski, Prażmowski, Żabokrzewski. Uczniowie funduszowi otrzymali mieszkanie, wyżywienie, "przyzwoitą wygodę i opatrzenie"96.
      Wiadomości zdobywane przez wychowanków były bogate, zakres szeroki. W klasie pierwszej i drugiej były to podstawy wymowy (gramatyka, kompozycja, retoryka), matematyki (geometria, algebra, logika), fizyki (historia naturalna ogrodnictwa, historia naturalna o rolnictwie, historia naturalna o zwierzętach, wstęp do fizyki, historia sztuk i kunsztów), nauki moralnej i prawa (dzieje asyryjskie i perskie, dzieje greckie, rzymskie oraz dzieje narodowe z geografią). Te wszystkie przedmioty z wyjątkiem matematyki, uzupełniane były bogatym wyborem z literatury klasycznej. Dużą część materiału programowego uczniowie opracowywali w pokojach, "zabawiając się"97.
      Podręczników było mało, prorektor i nauczyciele starali się zaopatrzyć siebie i młodzież w potrzebne książki, których nakłady były niewielkie, a zapotrzebowanie duże. Dopiero po reformie Akademii Krakowskiej, szkoła kaliska była dość dobrze w nie zaopatrywana. Na każdy rok szkolny przysyłano wraz z rejestrem ich zestaw, odsprzedawany uczniom. Pieniądze w ten sposób uzyskane przekazywano wraz z rachunkiem wizytatorowi generalnemu w czasie dorocznej wizytacji98. W miarę zwiększania się ilości podręczników rosły także wymagania w stosunku do młodzieży. W 1786 r. Szkoła Główna wydała zarządzenie, by nie przyjmować uczniów, którzy nie mieliby na daną klasę podręczników, zalecając jednak w tej kwestii z uwagą odnosić się do najuboższych. Wielu uczniów kaliskich prosiło o ulgi, co znajdowało zrozumienie i poparcie nauczycieli99.
      Niewielkie korzyści odnosiła młodzież z biblioteki szkolnej. Jezuici zostawili po sobie w 1773 r. księgozbiór co prawda bogaty, ale przy tym ogromnie zaniedbany. KEN zleciła profesorom szkoły wojewódzkiej uporządkowanie bibliotek przyrzekając nawet za tę pracę dodatkowe wynagrodzenie. Pracę jednakże stale odkładano.
      Młodzież spędzała w zakładzie długie lata. Przychodzili tu 11-letni chłopcy, opuszczali - 18-letni młodzieńcy. Nieobojętna była zatem atmosfera uczelni, jej życie wewnętrzne. Realizacja szczytnych zamierzeń KEN - wychowania młodzieży na światłych obywateli - leżała w rękach nauczycieli każdej placówki oświatowej. Wykorzystywano więc w szkole kaliskiej sytuacje, jakie podsuwała organizacja pracy oraz wydarzenia społeczno-polityczne w kraju, dla dostarczania młodocianym różnorodnych przeżyć i wzbogacania ich życia wewnętrznego w celu kształtowania społecznej, obywatelskiej postawy.
      Taką okazją było każdorazowe rozpoczęcie roku szkolnego. Profesor retoryki wygłaszał wówczas mowę, która miała charakter wykładu inauguracyjnego. W 1787 r. profesor wymowy ks. Piotr Konitzer wykazywał i uzasadniał użyteczność nauk szkolnych wprowadzanych przez Komisję. Równocześnie udzielał odpowiedzi na zarzuty, jakie tym naukom stawiano. W 1788 r. Józef Linczewski wyjaśniał, że Jeżeli szkoła dobrą moralnością kształci serca Polaków i użytecznymi naukami oświeca ich rozum, wówczas oddaje Ojczyźnie prawdziwie użytecznych obywateli i taki jest cel wychowania ustanowiony przez KEN". Podobny problem poruszył w 1790 r. Franciszek Dziekanowicz. Tematy: "O pożytkach z teraźniejszego urządzenia nauk dla młodzieży krajowej przystosowanych", "Cel wychowania ustanowiony przez KEN" i in. świadczą, iż mowy były raczej przeznaczone dla starszego społeczeństwa; miały głównie zapraszanym na rozpoczęcie roku szkolnego gościom wyjaśniać zawiłe sprawy edukacji narodowej i poruszać serca dla sprawy społecznej100.
      Na zakończenie egzaminów rocznych odbywały się popisy publiczne najlepszych uczniów. Goście przysłuchiwali się wypowiedziom prymusów, uczestniczyli w uroczystościach rozdania medali diligentiae ("Za pilność"). Pierwsze rozdanie tej królewskiej nagrody nastąpiło w 1786 r. W imieniu króla nagrody wręczał starosta nakielski Łubieński. Złoty medal otrzymał Franciszek Taczanowski, uczeń z kl. V. Stosowną do sytuacji mowę wygłosił obecny na uroczystości wizytator Bogdanowicz, przemawiał także starosta Łubieński, a słowa jego "mocne na wszystkich zrobiły wrażenie"101.
      Prymusi podwydziałowej szkoły w Kaliszu typowani byli w każdym roku do tej najwyższej nagrody (w tabeli przedstawiono medalistów)102.

Rok szkolny Medal złoty Klasa Medal srebrny Klasa
1786/7 Aleksander Ordęga VI Franciszek Taczanowski V
1787/8 Jan Poddębski VI Antoni Prądzyński V Józef Biernacki VII
1788/9 Marian Niedziela VI Marian Byszewski V Józef Konopnicki rv
1789/90 Wincenty Librawski VI Kajetan Głowczewski V Marcin Nawrocki IV
1790/91 Łukasz Trafalski VI Michał Smoczyński V Hipolit Głowczewski IV
1791/2 Michał Siwczyński VI Augustyn Grygowski V Alojzy Biernacki VI

      Te wyróżnienia rozdawali zaproszeni przez prorektora najwyżsi urzędnicy państwowi z województwa.
      Specjalną troską otaczała KEN czas wolny od zajęć szkolnych. Popołudnia we wtorki i czwartki miała młodzież przeznaczone na rekreację. Wychodziła więc wraz z dyrektorami, czasem profesorami - opiekunami klas na spacery za miasto, na wycieczki połączone z zabawą piłką, bieganiem, skakaniem, uprawianiem musztry. W czasie niepogody chłopcy bawili się w salce do gier, którą mieli do własnej dyspozycji w parku. Grywano tam m.in. w kości i bilard.
      Świętowano dni patronów szkoły: św. Stanisława Kostki oraz św. Kazimierza. W czasie ceremonii kościelnych występował szkolny chór i orkiestra. Kaznodzieja wygłaszał kazanie, w którym sławił cnoty patronów zakładu, godne naśladowania przez młodzież.
      Wraz z miejscowym społeczeństwem obchodzono rocznice historyczne, przypominano wydarzenia, które swoim charakterem wyciskały specjalne piętno na psychice młodzieży. W 1783 r. przypominano sławę oręża polskiego pod Wiedniem. Młodzież uczestniczyła w uroczystościach w kościele i szkole, słuchała przemówień kaznodziei oraz profesora Linczewskiego, który przedstawił Jana III Sobieskiego jako wzór obywatela i króla103.
      Podniosłą uroczystością było zaprzysiężenie w dniu 15 listopada 1791 r. Konstytucji 3 maja. Uczniowie szkoły podwydziałowej z rozpiętymi sztandarami na czele pochodu całego obywatelstwa udali się wraz ze swoimi wychowawcami do kościoła Kanoników Regularnych, gdzie dokonano aktu zaprzysiężenia104. W każdym roku w dniu 8 maja fetowano radośnie imieniny króla. Z tej okazji nauczyciele szkoły wydziałowej mówili o zmianach w ustawach sejmowych, o poprawie edukacji narodowej, sławiono monarchę za ustanowienie Konstytucji 3 maja, która "dźwignąwszy naród z odwiecznego nieładu, czyni go teraz silnym, rządnym, szanowanym". Jakby nie chcąc dopuścić do siebie złych przeczuć, specjalnie uroczyście przygotowano w Kaliszu imieniny króla w pierwszą rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, w 1792 r. Bicie w dzwony, strzelanie z działa i z moździerzy na wiwat na pomyślność Króla i Ojczyzny. "Nigdy jeszcze miasto nie było tak pięknie iluminowane a radość tak powszechna", wynikała z reform społecznych, w których dopatrywano się możliwości na uratowanie Polski od ostatecznego upadku. Młodzież biorąca udział w tych imprezach105 uczestniczyła także w smutkach, gdy coraz większe niebezpieczeństwa zaczęły zagrażać Polsce.
      Na sesji zgromadzenia akademickiego w dniu 25 czerwca 1792 r. odczytano uniwersał KEN zachęcający do modłów za pomyślność kraju. W lipcu 1792 r. zjechali się do Kalisza obywatele z okolicy, by zawiązać konfederację przeciwko targowicy. Wszystkie stany składały ofiary na zaciąg, umundurowanie, uzbrojenie i inne potrzeby z tym związane. Wodzem ogłoszono starostę ostrzeszowskiego Franciszka Stadnickiego. Niestety, przystąpienie króla do targowicy ostudziło zapał, rozjechano się przeto do domów.
      Można wyobrazić sobie, jak silnie przeżywała te smutne wydarzenia młodzież wychowywana w duchu miłości Ojczyzny i gotowości do jej obrony. Ksiądz prorektor Gorczyczewski przygotowywał swych wychowanków do obrony ojczyzny. W szkole kaliskiej odbywała się trzy razy w tygodniu musztra, którą prowadził podoficer za opłatą 21 zł miesięcznie. Prorektor kupił za własne pieniądze 60 karabinów dla szkoły, ułożył dla uczniów ćwiczących się pieśń o miłości Ojczyzny i potrzebie jej obrony, śpiewała ją młodzież w polu po skończonej musztrze106.
      Wydarzenia polityczne ostatnich miesięcy, zwłaszcza nadciągający nad Polskę II rozbiór, nie mogły sprzyjać pracy szkolnej. Na domiar złego, we wrześniu pożar zniszczył prawie całe miasto, szkoła znalazła się w trudnych warunkach, uczniowie nie mieli gdzie mieszkać. W tej sytuacji, na uwagę zasługuje fakt, że na uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego 1792/3 jeszcze liczniej jak zwykle zjechała się młodzież z rodzicami. Nie ulega wątpliwości, że w trudnej sytuacji politycznej i smutnych okolicznościach, właśnie w obywatelskiej szkole KEN szukano oparcia.
      Czynnikiem, który decydował, że właśnie jej społeczeństwo powierzało swoich synów, byli nauczyciele. Oni to po 1773 r. ze zrozumieniem i dobrą wolą wspomagali pracę KEN. Zapewne także tradycje dobrego zakładu (niegdyś kolonii akademickiej, potem "arcybiskupiej", wreszcie jezuickiej) ułatwiały kierownictwu szkoły nawiązanie kontaktów ze społeczeństwem. Głównie jednak było to zasługą osób uczących tu po 1773 r. To, że w zgromadzeniu akademickim panowały przykładne stosunki pomiędzy "starymi" (eks-jezuitami) i "młodymi" (akademikami) budziło zaufanie szlachty i mieszczaństwa do nowych idei. Toteż, gdy od 1782 r. obok nauczycieli-księży zaczęli pracować nauczyciele świeccy, liczba uczniów nie zmniejszyła się. Obywatele okazywali szacunek placówce i pedagogom co podkreślali wszyscy wizytatorzy. Tylko w pierwszych latach pracy "nowej" szkoły słyszało się narzekania na to, że się "podług dawnego obyczaju nie dzieje". W tym środowisku idee Komisji Edukacji Narodowej nie tylko zwyciężyły, ale przeżyły Komisję. Rok 1791/2 był w Kaliszu ostatnim rokiem pracy szkoły wojewódzkiej podwydziałowej w wolnej Polsce.
      W wyniku II rozbioru Polski, dnia 13 lutego 1793 r. wojska pruskie pod dowództwem gen. Frankenberga wkroczyły od strony Wrocławskiego Przedmieścia do Kalisza i zajęły miasto. Szkoła znalazła się pod panowaniem pruskim.

----------------------------

Przypisy

51   ARSI, Historia (1624-1645), Pol. 52, f. 40 V; Pol. 51.
52   W. Urban, Z dziejów reformacji, "Rocznik Kaliski" 1969, t 2, s. 323.
53   Zagadnienie to omawia J. Lewicki, Geneza Komisji Edukacji Narodowej, Warszawa 1923; także: S. Tync, Komisja Edukacji Narodowej (pisma Komisji i o Komisji). Wybór źródeł, Wrocław 1954.
54   B. Wojciechowski, Fragment z dziejów szkól kaliskich, z rękopisu współczesnego, [w:] Archiwum do dziejów literatury i oświaty w Polsce, t 8, Kraków 1895, s. 339. 
55   Tamże.
56   Komisja Edukacji Narodowej 1773-1793. Raporty generalnych wizytatorów z r. 1774, wyd T. Wierzbowski, Warszawa 1905, z. 24, s. 6, 7, 8.
57   Ustawodawstwo szkolne za czasów KEN (1773-1793), zebrał J. Lewicki, Kraków 1925, s. 1-5, 84.
58   Raporty, z. 25, s. 7.
59   Przepisy KEN na szkoły wojewódzkie, [w:] Ustawodawstwo szkolne, s. 24-43.
60   Komisja Edukacji Narodowej 1773-1793, z. 8. Raporty szkoły podwydziaiowej kaliskiej składane Szkole Głównej Koronnej w latach 1778-1790, wyd. T. Wierzbowski, Warszawa 1907.
61   Tamże, Raporty szkoły, s. 1-18



65   ASK, sygn. 3.
66   Raporty szkoły podwydziałowej, s. 111
67   Raporty, 1774, z. 24, s 8-9
68   ASK, sygn. f. 7-9.
69   Ustawy KEN, 1783, [w:] Komisja Edukacji Narodowej, wyd. S. Tyncy rozdz. VI, p. 5.
70   Raporty, z. 24; ASK, sygn. l, f. l, f. 43 i in. Zob. J. Neuls, Wpływ KEN, przyp. 145.
71   B. Wojciechowski, Fragment z dziejów, s. 310. Zob. J. Neuls, Wpływ KEN, s. 39, przyp. 68. 
72   Ustawy KEN, s. 661 i nast, sygn. 3.
73   Tamże, rozdz. V; "Kandydaci do stanu nauczycielskiego".
74   Raporty szkoły podwydziaiowej, 99, 103, 122; K, Mrozowska, Walka o nauczycieli świeckich w dobie Komisji Edukacji Narodowej na terenie Korony, Wrocław 1956, s. 85. 75 
75   Raporty, s. 98; K. Mrozowska, Walka, s. 113.
76   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 13. Kandydaci do stanu nauczycielskiego przy Szkole Głównej Koronnej Akademii Krakowskiej za rządów rektorskich, f. 2. Raporty, 1785, z. 98, s. 46; ok, z. 29, s. 15; K. Mrozowska, Walka, s. 113, 342. 
77   B. Wojciechowski, Fragment, s. 313.
78   Raporty, s. 98. K. Stefański, Szkoły kaliskie za czasów pruskich (1773-1806), "Goniec Kaliski" 1923, nr 260. Zob. J. Neuls, Wpływ KEN, s. 40, przyp. 126.
79   K. Mrozowska, Walka, s. 14, 342.
80   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 9. Protokół Szkoły Głównej, 1788, f. 5, f. 11, f. 27; Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 13. Kandydaci, f. 5, f. 6; Biblioteka Jagiellońska 492, cz l, nr 16821; Raporty, s. 98.
81   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 9. Protokół obrad, f. 6; rkps nr 13. Kandydaci, L 5, f. 6, f. 8; rkps nr 244. Korespondencja wizytatorów z Akademią. Wydział Wielkopolski, f. 70-71; K. Mrozowska, Walka, s. 115, 344.
82   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 13. Kandydaci, f. 2, f. 5; rkps nr 9. Protokół obrad, f. 27, L 37; Fasciculus 492, cz l nr 16995, p. 24; ASK, sygn. l, L 173.
83   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 9. Protokół obrad, f. 6; f. 492, cz. l, f. 16828, Raport o egzaminach kandydatów stanu akademickiego, 1790.
84   Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 9. Protokół obrad, f. 6, f. 12; rkps nr 13. Kandydaci, f. 6, L 8, f. 10, f. 11; Fasciculus 492, cz. l, nr 16843. K. Mrozowska, Walka, s. 115, 342.
85   B. Wojciechowski, Fragment, s. 314; Raporty szkoły podwydziałowej, s. 97.
86   Raporty, 98.
87   Tamże, Biblioteka Jagiellońska, rkps nr 10, f. 16, f. 62.
88   Raporty szkoły podwydziałowej, s. 98, 99; K. Mrozowska, Walka, s. 103 i in. 
89   H. Pohoska, Wizytatorowie generalni KEN. Monografia z dziejów administracji szkolnej KEN, Lublin 1957, s. 97.
90   B. Wojciechowski, Fragment z dziejów, s. 324-325; ASK sygn 3, f 6.
91   J. Neuls, Wpływ KEN, s. 42, przyp. 150.
92   Raporty, s. 106-133.
93   B. Wojciechowski, Fragment, s. 339.
94   Biblioteka Jagiellońska, sygn. 10, f. 58, f. 96; Raporty, s. 106. Raporty o uczniach.
95   Raporty, rok 1774, 1783, 1786; Biblioteka Jagiellońska, rkps sygn. 4, f. 143, f. 381; rkps sygn. 10, f. 63, f. 113; ASK, sygn. 1, f. 124, f. 167.
96   ASK, sygn. l, 1137, 1139, sygn. 3. Protokóły: Biblioteka Jagiellońska, rkps. sygn. 10, f. 113, L 23, f. 63, f. 30, f. 111.
97   K. Mrozowska, Walka, s. 91. Zob. Ustawy KEN, 1783.
98   ASK, sygn. l, f. 22, f. 29-31, f. 89, t 149 i in. Raporty, 1783, s. 13.
99   Biblioteka Jagiellońska, rkps sygn. 244, f. 64; ASK sygn. 3, f. 5. Protokół z 4 października
100  B. Wojciechowski, Fragment, s. 323, 329, 331.
101  Tamże, s. 332.
102  Biblioteka Jagiellońska, rkps sygn. 10, f. 30, L 111; ASK, sygn. 3. Protokóły.
103  ASK, sygn. 3, f. 3. Protokół z dnia 10 października 1783 roku.
104  B. Wojciechowski, Fragment, s. 316; ASK; sygn. 3, f. 10.
105  ASK, sygn. 3, f. 10; B. Wojciechowski, Fragment, s. 316, 334, 335, 336.
106  Biblioteka Jagiellońska, rkps sygn. 10, f. 64, L 110; ASK, sygn. 3, f. 7.