W obronie zabytków

     W 1537 roku w jednym z licznych pożarów Kalisza spalił się m.in. kościół franciszkanów, którego nawa główna stała bez dachu przez 60 lat, tj. do 1597 roku. Pokryto ją wówczas sklepieniem i dachem. Trwało to tak długo, ponieważ w tym czasie miasto poważnie zubożało, a ponadto w jego granicach znajdowały się jeszcze cztery inne kościoły. Na szczęście najstarsza budowla w Kaliszu ocalała.
      W wyniku najazdu Prusaków na miasto w 1914 roku zniszczeniu uległo 426 budynków mieszkalnych. Początkowo odbudowa miasta postępowała dość szybko, ale później tempo to zostało znacznie spowolnione. Do dzisiaj pozostały jeszcze w niektórych miejscach "dziury" po zburzonych domach. Jedną z nich - przy ul. św. Stanisława - właśnie się zabudowuje.
      W roku 1945 podczas wyzwalania miasta zniszczeniu uległa wieża kolegiaty i jej sygnaturka. Wieżę 60-metrowej wysokości odbudowano dość szybko, natomiast sygnaturka zostanie odtworzona dopiero w tym roku.
Niedawno próbowałem bronić jednego z zabytków kaliskich - byłych koszar z czasów Księstwa Warszawskiego przy ul. Babinej. Ale czy moje wołanie zostało usłyszane - tego nie wiem. Najsmutniejsze jest to, że po II wojnie bezmyślnie zniszczono więcej zabytków, niż w całym XIX wieku.
      W 1973 roku, kiedy opracowywałem dokumentację rysunkową do tworzonej makiety Kalisza z przełomu XVII i XVIII w., stojącej dziś w muzeum, wykonałem dokumentację zespołu pojezuickiego, tj. kolegium, kościoła i szkół. Najpiękniejszym fragmentem tego zespołu okazał się dziedziniec szkół. Otoczony jest z trzech stron budynkami, które w całym ciągu posiadają podcienie. W lewym skrzydle budynku "odkryłem" liczącą ponad 100 m2 salę barokową, która niegdyś pełniła rolę drukami. Przedstawiłem te rysunki ówczesnemu prezydentowi miasta, który niezwłocznie zwołał liczną komisję, mającą zadecydować o dalszych losach sali, wówczas pełnej rupieci. Ówczesny dyrektor Drukami Akcydensowej z gronem współpracowników uważał, że w tej sali powinno się urządzić muzeum kaliskiego drukarstwa. I kiedy uzyskano nie tylko zgodę, ale i obiecano niemałe fundusze na ten cel, do sali wprowadzono... skład trumien! Tak skończył się żywot tej sali. W kilka lat później władze miejskie i konserwatorskie postanowiły częściowo zrekonstruować podcienia po stronie drukarni. Rekonstrukcja miała polegać na usunięciu zamurowań. Niestety, to się nie stało. Urząd powiatowy, gospodarz tego zespołu i pomieszczeń nie zamierza bawić się w jakieś rekonstrukcje i przywracać dawnego wyglądu temu, co najpierw zniszczyli Prusacy, a co później dokończyli następni zaborcy - Rosjanie. Podobno są plany, by te pomieszczenia zaadoptować na biura i sale posiedzeń. Ale jak to jest? Były Urząd Wojewódzki posiadał wiele biur, a mimo to potrafił wygospodarować pomieszczenia na Biuro Wystaw Artystycznych i na Galerię T. Kulisiewicza. A dziś brakuje miejsca dla urzędu powiatowego? Jak to się dzieje, że na oczach konserwatora zabytków niszczy się najcenniejsze budowle?!
      Jaka szkoda, że rok jubileuszowy zaczyna się niszczeniem kolejnego zabytku. Ludzie wydają takie decyzje bez żadnych skrupułów. Mam wrażenie, że tam, gdzie powinni mieć serce - mają portfel.

Podcienia budynków szkolnych kompleksu jezuickiego od strony dziedzińca
  Podcienia budynków szkolnych kompleksu jezuickiego od strony dziedzińca (rekonstrukcja stanu z 1680 r.).

Władysław KOŚCIELNIAK, Ziemia Kaliska nr 17, 3 marca 2000 r.