Raz jeszcze o zespole pojezuickim

      Wydawałoby się, że wszystkie kaliskie zabytki są dobrze opisane i udokumentowane, a wiedza o nich upowszechniona. Jednak wcale tak nie jest.
      Jednym ze znaczniejszych obiektów zabytkowych śródmieścia jest dawny zespól zabudowań pojezuickich, który - od czasu likwidacji zakonu jezuitów w 1773 roku - użytkowany był przez wielu gospodarzy: Podwydziałową Szkolę Wojewódzką, szpital zakonu bonifratrów, pruski korpus kadetów, korpus kadetów Księstwa Warszawskiego, rosyjski garnizon, 29. pułk Strzelców Kaniowskich, 11. pułk piechoty Ludowego Wojska Polskiego, wreszcie różne instytucje. Przez te 227 lat każdy z użytkowników dokonywał różnych przeróbek do tego stopnia, że dziś trudno powiedzieć, czy zabudowania te można zaliczyć do zabytków.
      Zespołem tym zainteresowałem się w 1975 roku i od tego czasu pisałem o nim lub o jego fragmentach dziesięciokrotnie w "Ziemi Kaliskiej", "Kalisii Nowej" i innych periodykach, podkreślając jego wartość zabytkową. Trzykrotnie ilustrowałem te teksty rysunkami dziedzińca z podcieniami, którego dawny wygląd zrekonstruowałem opierając się na opisie zamieszczonym w VI tomie "Rocznika Kaliskiego" oraz na wypisach z łacińskich dokumentacji, które znajdowały się w rzymskich archiwach zakonu jezuitów, a które opublikował w kwartalniku "Architektura i Urbanistyka" w 1984 r. znawca architektury jezuickiej w Polsce dr Jerzy Paszenda. Zainteresowałem się szczególnie zabudowaniami dawnych szkół, znajdujących się po lewej stronie kościoła. Odtworzyłem m.in. dziedziniec szkoły z podcieniami, który następnie przesłałem do korekty wspomnianemu doktorowi Paszendzie.
       Od wielu już lat w ślimaczym tempie posuwa się remont, a właściwie kolejna przebudowa tej właśnie części dla kolejnego już użytkownika. Cieszy mnie, że nareszcie odsłonięto zamurowany podcień, za którym - za czasów jezuickich - mieściła się drukarnia, a obok niej składnica papieru i książek. Jak widać na załączonym rysunku rekonstrukcyjnym - podcienia biegły wokół całego dziedzińca szkolnego, czwartą stronę stanowił kościół z przybudowaną piękną kaplicą fundacji Szyszkowskich, która została zlikwidowana po przejęciu kościoła przez gminę ewangelicką i przebudowana na pastorówkę. Budowa tej części zespołu, czyli szkół jezuickich, trwała od 1644 do 1690 r.
       Mam nadzieję, że już wkrótce cały ten piękny zespół wraz z dziedzińcem nie tylko zostanie uporządkowany, ale będzie stanowił atrakcję turystyczną. Dobrze by było, gdyby na środku dziedzińca stanął pomnik lub choćby popiersie fundatora całego zespołu - prymasa Stanisława Karnkowskiego, wielce zasłużonego dla Kalisza, któremu nie została poświęcona nawet najskromniejsza uliczka w mieście. Przypomnę tylko na marginesie, że jego prochy spoczywają w Kaliszu.
       To właśnie w tych zabudowaniach powstał pierwszy kaliski teatr, wprawdzie szkolny, ale to on dał początek profesjonalnemu teatrowi. Tu również działała pierwsza drukarnia, która wydała - jako pierwszy druk kaliski - "Katechizm rzymski" w języku polskim. Jego egzemplarz znajduje się dziś w zbiorach muzeum; tu wreszcie działało pierwsze obserwatorium astronomiczne pod kierunkiem sławnego Karola Malaperta. W tymże obserwatorium zastosowano po raz pierwszy na świecie paralaktyczny montaż lunety.

Dziedziniec szkół jezuickich - rekonstrukcja, opr. W. Kościelniak.
Dziedziniec szkół jezuickich - rekonstrukcja, opr. W. Kościelniak.

Władysław KOŚCIELNIAK, Ziemia Kaliska nr 57, 21 VII 2000 r.