Kalisz przed stu laty

 
Kalisz przed stu laty (1)

     Tydzień temu opisałem reklamy zamieszczone w "Kaliszaninie" - kalendarzu ilustrowanym z 1903 r., który użyczyły mi panie z biblioteki w Opatówku. Interesująca jest też jego część informacyjna, którą zamierzam przedstawić w tym felietonie.
      Na pierwszych jego stronach zamieszczona jest wiadomość o "Dniach Galowych Dworskich (Cesarskich), które należy obchodzić przez nabożeństwa i uwolnienie uczniów od lekcji". Tych dni jest w roku 12: nakazuje się obchodzić imieniny, rocznice u-rodzin, dni wstąpienia na tron "Jego Cesarskiej Mości Najjaśniejszego Pana Mikołaja II Aleksandrowicza", albo na "Pamiątkę cudownego ocalenia od nieszczęśliwego wypadku Jego Cesarskiej Mości Najjaśniejszego Pana Aleksandra III i jego najdostojniejszej Rodziny".
      Jeszcze ciekawszy jest wykaz "Domu Cesarsko-Rosyjskiego". Wymienia się tu cesarza i jego najbliższą rodzinę: "Najdostojniejsze Córki Najjaśniejszego Pana, czy najdostojniejsze Siostry Najjaśniejszego Pana". Wykaz wylicza 57 najjaśniejszych nierobów i pasożytów na ciele ludu rosyjskiego.
      Potem następuje kalendarz prawosławny, zaczynający się w styczniu, w dniu 19 i kalendarz katolicki zaczynający się od 1 stycznia. Następnie wymienia się imiona używane w tamtym czasie, wśród których są takie, jakich dziś trudno szukać, lub też występują z wielką rzadkością, jak np.: Anastazy, Bonawentura, Cyryak, Delfin, Eóifaniusz, Fulgenty, Ezechiel, Gedeon, Hermenegilda, Juwencyusza, Leandra, Mamerta, Narcyza, Otylia, Pantaleona, Rufa, Syweriusza, Telesfora, Wenefryda, czy Zefiryna.
       Dalej wymienia się księży diecezji kujawsko-kaliskiej. Jest także wykaz parafii, których jest znacznie mniej niż dziś - informacje zawarte w kalendarzu dotyczą roku 1902. Dowiadujemy się również, że według ksiąg ludności Kalisz liczył w roku 1902 - 23.888 osób, a z przedmieściami: Tyniec, Chmielnik i Rypinek - około 38.000.
      "Pod względem towarzyskim" - jak pisze autor Wincenty Szatkowski - "miasto w roku ubiegłym zaznaczyło się dość ożywionym życiem". Cykliści urządzili kilka zabaw, w których niemal cała inteligencja uczestniczyła. Odczyty z higieny zainicjował u wioślarzy dr Wernic. Jednocześnie nawoływał do pobudowania wzorowych łazienek, co się wkrótce miało urzeczywistnić. Wreszcie wzywał wioślarzy do oddawania się ćwiczeniom gimnastycznym. Towarzystwo Muzyczne po długim oczekiwaniu, nareszcie zainstalowało się we własnym gmachu przy ul. Parkowej i poczęło kompletować swoje szeregi przez odpowiednie dopełnienie chórów, wreszcie przez skompletowanie na nowo własnej orkiestry.
      "Cymborium w kolegiacie kaliskiej sprawione do kaplicy św. Józefa oblubieńca, z ofiar pobożnych. Piękne to dzieło wykonane zostało według rysunku architekta Szylera w pracowni artystycznej braci Łopieńskich, w Warszawie. Całe w srebrze, bogato rzeźbione. l skąd to bogactwo? Otóż z kawałków sreber, skrzętnie przez kilka lat zbieranych, ze sreber stołowych i starych monet. Była to ofiara zbiorowa, w której najbiedniejsi nawet udział brali, aby przyczynić się do uświetnienia cudownej kaplicy patrona Kalisza".
      Autor pisze dalej, że "Większość fabryk ograniczyła swą produkcję do połowy, a w ślad za nimi poszły fabryki koronek jedwabnych. Wytężona konkurencja, niskie ceny, zbyt długie kredyty, a co najważniejsze brak gotówki były przyczyną kryzysu, który pozostawił po swej wizycie dotkliwe ślady. Miejmy nadzieję, że stan ten zmieni się na lepsze, gdy kolej funkcjonować zacznie, a zdaje się, że w chwili gdy czytelniku odczytujesz te słowa świśnie już lokomotywa ci nad uszami, przecinając powietrze żelaznym cielskiem i ginąc gdzieś hen, poza winiarskim lasem". Te lokomotywy przestały już nam świstać, zamienione na - elektryczne.
       Wzdłuż niektórych ulic posadzono drzewa, każde z nich zabezpieczone było metalowym płotkiem ochronnym. "W Kaliszu nie brak ludzi, którzy by chętnie popierali sztukę, dowodem tego znaczenia liczba abonentów stałych biletów wystawowych, jaką posiadał p. Krzyżanowski. Trudno by jednak popierać wystawę słabą, która żadnego pożytku nie przynosiła. Poparciem cieszy się teatr, a dyrektor Julian Myszkowski chwali sobie miasto i nie miał stów uznania dla publiczności. Natomiast czytelnictwo nieco słabo się przedstawia, istniały 3 księgarnie, ale mało kto kupuje. Prenumerata polskich pism wynosi zaledwie 1500 egzemplarzy".
       "Wreszcie Towarzystwo Lekarskie. Sympatyczna to instytucja ma wielkie znaczenie dla miasta i guberni, tam bowiem omawiane są sprawy higieniczne, tam się zastanawiają nad przyczynami chorób zaraźliwych, tam wreszcie omawiany bywa każdy ciekawy wypadek z dziedziny lecznictwa."
      "Dobrze się też zaznaczyło Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami i młode Towarzystwo Popierania Przemysłu i Handlu". Autor z satysfakcją wymienia jeszcze otwarcie szkoły rysunkowej dla "naszej młodzieży rzemieślniczej". 

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 33, 24 kwietnia 1998 r.

Ulica Wrocławska, dziś - Śródmiejska.

Kalisz przed stu laty (2)

      Przed laty żartowano z radia izraelskiego. Spiker zapowiadał wówczas: "jest teraz punktualnie godzina 12.00, no a może 5 po dwunastej!" Podobnie z tytułem mojego felietonu: "Kalisz sprzed stu laty, no może przed 95?"
      Jak wspomniałem w poprzednich dwóch odcinkach, Kalisz liczył wtedy, bez przedmieść - Czaszki, Wydory, czy okolic dzisiejszej ulicy Lipowej, Ogrodów i Tyńca -189 ha. Tak więc, jak wynika z porównania, do obszaru dzisiejszego miasta liczącego ponad 5.300 ha - powiększył się dziewięciokrotnie, a liczba mieszkańców tylko trzykrotnie.
      Był to okres, kiedy w kościele św. Mikołaja w Kaliszu rozpoczął swą działalność duchownego i społecznika, ks. prałat Jan Sobczyński. To dzięki niemu mamy dziś piękną kaplicę malowaną przez Włodzimierza Tetmajera, zwaną "kaplicą pod orłami". On też oddał do konserwacji, niestety już nie istniejący, obraz P. P. Rubensa. Tenże kapłan był również, nieco później, współzałożycielem Muzeum Ziemi Kaliskiej, Biblioteki Publicznej im. A. Mickiewicza, Towarzystwa Przyjaciół Książki, Towarzystwa Dobroczynności i innych. Niestety, ksiądz ten jest dziś całkowicie zapomniany.
      Kalisz przed 100 laty musiał opuścić polonofil, gubernator carski M. Daragan. Zastąpił go Mikołaj Nowosilcow, potomek osławionego senatora carskiego, utrwalonego w mickiewiczowskich "Dziadach". W tym czasie także skasowano zakon franciszkański oraz wzniesiono piękny gmach Kaliskiego Towarzystwa Muzycznego. Najważniejszym jednak wydarzeniem dla Kalisza i regionu było
oddanie do użytku Kolei Warszawsko-Kaliskiej. Teatr Miejski z tej okazji wystawił "Halkę" Stanisława Moniuszki.
      W tym także czasie profesor Władysław Demetrykiewicz przeprowadził sondażowe badania archeologiczne na Zawodziu, które dały początek badaniom grodziska. Było jeszcze wiele zdarzeń mniejszej wagi, które świadczyły o żywej działalności kulturalnej, społecznej i ekonomicznej. Istniało np. w Kaliszu sześć kas i towarzystw kredytowych, towarzystwa dobroczynności, kuratorium trzeźwości, Towarzystwo Rolnicze, Ochotnicza Straż Pożarna, Towarzystwo Lekarzy Guberni Kaliskiej i Kaliskie Towarzystwo Muzyczne z własną orkiestrą. Działało Towarzystwo Cyklistów i oddział Cesarskiego Towarzystwa Ratowania Tonących. Działało Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami i Towarzystwo Amatorów Sceny, oczywiście teatr istniał już od stu lat.
      Rzemiosło było reprezentowane przez 17 cechów. Ale było również więzienie oraz koszary obcych wojsk.
       Kalisz był siedzibą władz gubernialnych, które swym zasięgiem obejmowały następujące powiaty: kaliski z ważniejszymi miejscowościami - Błaszki, Stawiszyn, Opatówek, Ceków, Iwanowice oraz powiat koniński z takimi miastami, jak: Rychwał i Władysławów. Ponadto powiat Łęczyca, z miejscowościami: Piątek, Grabów, Poddębice i powiat Sieradz z Wartą, Zduńską Wolą, Złoczewem, Szadkiem, a także powiat Słupca z: Kleczewem, Skulskiem, Pyzdrami, Zagórowem, powiat Turek z: Dobrą i Uniejowem, powiat Wieluń z: Bolesławcem, Fraszką, Wieruszowem, Lututowem i oczywiście powiat Koło z miejscowościami: Dąbie, Izbica, Kłodawa.
      Z zestawień statystycznych dowiadujemy się o zakładach przemysłowych w Kaliszu i całej guberni, o lekarzach, sądach i innych instytucjach. Znajdujemy opisy niektórych miast i miejscowości zabytkowych oraz samych zabytków z kilkoma rycinami.
      Ten nieco statystyczny felieton, jak i dwa poprzednie, zawdzięczam wydawnictwu pt. "Kaliszanin - kalendarz ilustrowany na rok zwyczajny 1903", a także paniom z Gminnej Biblioteki w Opatówku, które znalazły go w śmieciach na strychu domu należącego niegdyś do Gillerów w Opatówku.

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK 34/35, 28 kwietnia - 1 maja 1998 r.

Budynek Ochotniczej Straży Pożarnej na Nowym Rynku, bezmyślnie rozebrany w latach siedemdziesiątych.