Piłsudski, ułani i raut

 
 
      Od wielu tygodni przeglądam prasę kaliską sprzed prawie 100 laty i wciąż napotykam wiele informacji, które dziś można nazwać już ciekawostkami historycznymi. Część z nich przedstawiłem w moich felietonach w sierpniu i wrześniu br. Niektóre jednak są tak aktualne, że chciałbym się nimi podzielić.
      Najważniejszą gazetą z tamtych lat była "Gazeta Kaliska" początkowo ukazująca się z podtytułem "Kaliszanin", redagowana przez jej wydawcę Józefa Radwana, znaczącą postać w życiu kulturalnym i społecznym miasta. Kalisz był wprawdzie siedzibą obszernej guberni, która swym terytorium obejmowała pięć czy sześć województw, ale informacje w gazecie ukazywały się głównie o grodzie nad Prosna i najbliższej okolicy. Choć były i wiadomości z Blaszek, Koła, Konina, Łęczycy, czy pobliskiego Opatówka.
       Pozwolę sobie przytoczyć kilka ciekawostek - najpierw z Kalisza. Najwięcej działo się w Towarzystwie Muzycznym, o którym informowano niemal w każdym numerze. Działały teatry zawodowe i amatorskie. Wystawiano wiele obrazów malarzy miejscowych i obcych. Ożywioną działalność prowadzono w Stowarzyszeniu Rzemieślników Chrześcijan czy Straży Ogniowej. Wszystko to świadczyło o bujnym życiu kulturalnym i społecznym. Wróćmy jednak do wspomnianych, ciekawych informacji z lat 1915-1921, z okresu po zburzeniu Kalisza w 1914 roku.
      l tak pierwszym burmistrzem niemieckim, w zajętym przez Prusaków Kaliszu w 1917 był oficer, nadporucznik Teodor Prądzyński, prawdopodobnie sprusaczony Polak.
      W 1918 w walkach na froncie poległ dowódca 7 wschodnio-pruskiego 155 pułku piechoty, stacjonującego w Ostrowie, Herman Preusker, to ten który zburzył Kalisz.
15 maja 1921 roku przybył do Kalisza, pociągiem o godzinie 10.00, Naczelnik Państwa Józef
      Piłsudski w towarzystwie generałów: Orlicz-Dreszera, Żeligowskiego i Rządkowskiego oraz licznych oficerów i dostojników cywilnych. Witany był przez prezydenta Kalisza Kazimierza Koszutskiego, a potem wieziony czterokonnym powozem w towarzystwie szwadronu ułanów i banderii konnej z Dobrca. Na polach, czy łęgach (jak dawniej mówiono) tynieckich odbyła się wielka rewia wojskowa z wręczeniem sztandaru 29 Pułkowi Strzelców Kaniowskich oraz odznaczeniem około 200 oficerów, podoficerów i żołnierzy krzyżami Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. Potem dostojny gość odwiedził Stowarzyszenie Rzemieślników na ul. Piekarskiej, odsłonił tablicę pamiątkową poświęconą poległym na froncie uczniom gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki. Odwiedził też Towarzystwo Wioślarskie i kasyno oficerskie, gdzie odbył się raut. Naczelnik opuścił Kalisz pociągiem o północy.
      Następnego dnia generał Józef Haller przybył na spotkanie z harcerzami okręgu kaliskiego, w którym uczestniczyło ponad 400 osób.
       I dalej informacja jakże aktualna. Władze miasta zabiegały, pisząc memoriały w tej sprawie, o przywrócenia wojewódzka kaliskiego. 4 sierpnia 1921 roku ukazała się w prasie nota o tym, iż w nowym podziale administracyjnym kraju uwzględniono istnienie Kaliskiego, które obejmować miało obszar dawnej guberni kaliskiej z wyjątkiem powiatów łęczyckiego i sieradzkiego, ale z powiatami: ostrzeszowskim, kępińskim, odolanowskim, ostrowskim, krotoszyńskim, koźmińskim, jarocińskim i pleszewskim.
      Mając ten obszar na uwadze województwo liczyłoby 1 milion 305 tysięcy mieszkańców. Jak się jednak później okazało, Kalisz nie został siedzibą wojewódzka. Przyczynił się do tego odpowiedzialny za administrację kraju minister Spraw Wewnętrznych Stanisław Wojciechowski - kaliszanin.
A oto ciekawostki z Opatówka:
       10 stycznia 1919 r. "na skarb narodowy" opatowscy harcerze zebrali: papierami - 773,73 marek; srebrem - 5,20 rubli; marek - 42,50; miedzią - 1,45 rubli i 10 fenigów niklem. Czy było to wiele? Nieważne - ważne, że było podarowane z serca.
       19 marca 1919 r. gazeta podaje, że fabrykę po Pawle Nitsche w Opatówku pod Kaliszem, kupioną przed rokiem za 400.000 marek przez Szloma Gelba i Sondowskiego (nie jestem pewien tego nazwiska, gdyż druk jest mało czytelny - przyp. WK.), nabywcy odsprzedali: dom mieszkalny sejmikowi powiatowemu na tzw. propagandę za 120.000 marek, drugi dom mieszkalny gminie Opatówek za 50.000 marek, wreszcie całą samą fabrykę powstającemu Towarzystwu Akcyjnemu Polsko-Amerykańskiemu "Krosno" za 2,5 miliona marek.
      Był to przykład na to, jak można w ciągu niespełna roku zrobić dobry interes w niespokojnych czasach. Ważna ta wiadomość, przynajmniej w kontekście dziejów fabryki sukienniczej w Opatówku, nie znalazła się w dwóch współczesnych profesjonalnych opracowaniach o jej historii. 
      I inna wiadomość. Właściciela majątki w Opatówku Karola Schlossera ukarano grzywną pieniężną w wysokości 31.000 marek za nielegalną sprzedaż 150 centnarów żyta ze zbiorów tegorocznych i wydawanie czeladzi, jako ordynarię w roku gospodarczym 1916/17, wiele więcej zboża niż urzędowo ustanowiono. Ponadto ukarano go jeszcze 4 tygodniami więzienia za przekroczenie cen maksymalnych.

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 83, 16