"Gazeta Kaliska" - wspomnienia

 
(I) Kolej konna i freski

      Przy alei Wolności w Kaliszu, tui koło Złotego Rogu, stoi dom, na którym umieszczony jest napis "Gazeta Kaliska". Tam właśnie drukowane było owo pismo, ukazujące się od 1893 roku dwa razy w tygodniu na czterech stronach. Ją właśnie wzięła na warsztat Danuta Wańka, autorka cennej pozycji wydawniczej pt. "Kalisz i Ziemia Kaliska na łamach Gazety Kaliskiej w latach 1893 -1914".
      Pierwszym redaktorem "Gazety Kaliskiej" był Józef Radwan - prawnik, literat, dziennikarz, wydawca i właściciel drukarni.
      Z przedmowy książki D. Wańki dowiadujemy się, że "autorka, śledząc badania nad biografią retrospektywną Kalisza i województwa kaliskiego, prowadzone przez Pracownię Bibliografii Kaliskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, postanowiła zebrać materiały o Kaliszu i województwie (raczej guberni - przyp. W. K.) zawarte na łamach "Gazety Kaliskiej" w latach 1893 - 1914. Publikując je, nie tylko utrwalono ślady historii Kalisza i okolic, usystematyzowano zgromadzony materiał, ułatwiając poszukiwania naukowców, badaczom historii Kalisza, bibliografom i bibliotekarzom, a także wszystkim, którzy interesują się dziejami starego nadprośniańskiego miasta. Po raz kolejny potwierdzono słowa Daniela Passenta, iż gazeta na ogół nie umiera wraz z dziennikarzem czy nawet redaktorem..."
      Felieton ten nie jest recenzją, którą zostawiam specjalistom, lecz po prostu pochwałą tego opracowania. Posłużyło mi ono w okresie wakacyjnym do przedstawienia Czytelnikom mało znanych a interesujących informacji z tamtych lat, opisów miasta czy ciekawostek, które dziś mogą wzbudzić uśmiech.
      Wówczas, czyli w latach 1893-1914, najwięcej pisano o teatrze - amatorskim i zawodowych, które odwiedzały nasze miasto - o kościołach i obrzędach, o towarzystwie muzycznym, cyklistach, Towarzystwie Ratowania Tonących, a także na temat działalności towarzystwa lekarskiego. W gazecie znaleźć można było wiele informacji dotyczących nie tylko Kalisza i okolic, ale także guberni kaliskiej.
      Na przykład w roczniku 1893 znalazłem notatkę, iż "Józef Pawłów i Aleksander Leśkiewicz czynią starania o przeprowadzenie kolei konnej z Kalisza do Szczypiorna". Z innej informacji wynika, że "podczas remontu kaplicy św. Józefa w latach siedemdziesiątych" popełniono wandalizm, zamalowując freski na sklepieniu przedstawiające "Ofiarę Abrahama" namalowane w roku 1825. Winnym miejscu dowiadujemy się, że "w kaplicy św. Józefa mają być przywrócone malowidła "Ofiara Abrahama" w czterech polach, a na ścianach kaplicy przedstawienie zdarzenia cudów św. Józefa". Praca ta ma być wykonana przez artystę malarza Powalskiego.
      Prace restauracyjne prowadzono także w kaplicy franciszkańskiej Na sklepieniu znajdowały się freski z roku 1825, przedstawiające dzieje śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, których fundatorką była kaliszanka - Ewa Trawkowska. Na ścianach bocznych namalowane były sceny z apostołami i aniołami. Nie wiadomo, co się stało z tymi malowidłami. Być może znajdują się pod warstwą farby. Faktem jest, że już po 1945 roku kaplica zubożała o zlikwidowaną ambonę i małe organy, stojące przy wejściu do kościoła.

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 69, 28 sierpnia 1998 r.

Rysunek przedstawia małe organy w kaplicy oo. Franciszkanów, ustawione w 1897 a usunięte czy sprzedane w latach sześćdziesiątych.

(II) Asnyk wśród Singalezów

      Czytając "Gazetę Kaliską" z przełomu XIX i XX wieku odnosi się wrażenie, że oto trzyma się w ręku interesującą powieść, mówiącą o życiu mieszkańców grodu nad Prosna w minionej epoce. Poza doniesieniami o najważniejszych lokalnych wydarzeniach, gazeta przynosiła - oczywiście - również wieści z kraju i z zagranicy. Była więc dla ówczesnych czytelników namiastką radia, telewizji czy komputera, pozwalającego - za sprawą - Internetu na natychmiastowy przegląd wydarzeń dnia na świecie.
      Oto kilka przykładów notatek z roku 1892, czyli sprzed ponad stu lat.
      Gazeta namawiała mieszkańców Kalisza do zażywania kąpieli w Prośnie. Pluskanie się w jej wodach, bogatych w żelazo i... ołów miało być bardzo zdrowe. Oczywiście, przy zachowaniu ostrożności. Ciekawe, czy dzisiaj ktoś poważyłby się na dawanie takich rad?
      Innym razem doniesiono o przybyciu do Kalisza 300 śpiewaków niemieckich, którzy zajechali - bagatela! - dwudziestoma wozami i piętnastoma dorożkami przed cukiernię parkową. Podczas zwiedzania ogrodu miejskiego, spacerowicze mieli dodatkową atrakcję. Częstym tematem poruszanym w gazecie byty zmienne koleje losu kaliskiego teatru. Sensacją, długo roztrząsaną na lamach, był pożar, który strawił przybytek Melpomeny, przygotowywany akurat na zjazd monarchów. Nowy gmach zbudowano w kilka lat później. Był jednym z najnowocześniejszych w kraju teatrów. Nie przetrwał jednak długo w tej postaci, bowiem w 1914 roku został spalony ponownie. Tym razem przez Prusaków. Gazeta była także źródłem informacji i ciekawostek z różnych dziedzin wiedzy. Dowiaduję się na przykład, że postacie apostołów w stelach kościoła św. Mikołaja malował kaliski artysta-malarz August Bertelmann. Wzmianki o tym na próżno byłoby jednak szukać w "Katalogu zabytków sztuki - powiat kaliski". W tekście katalogu pominięto także autora projektu steli, choć jest tam dokładny opis ich wyglądu.
      W innym miejscu wyczytałem informację, że w Dobrcu istniał drewniany kościół z 1733 roku pw. św. Michała Archanioła. Kiedy budowlę zniszczył pożar, w 1882 roku rozpoczęto wznoszenie nowego obiektu sakralnego, według projektu architekta J. Chrzanowskiego. Przedsięwzięcie zakończono w 1898 roku za proboszcza Edwarda Pawłowskiego. Autorem projektu i wykonawcą wielkiego ołtarza w stylu neogotyckim był Józef Kowalski z Kalisza. W publikacjach dotyczących ówczesnych artystów kaliskich często wspomina się o Bertelmannie, Balukiewiczu i Pinko. Nigdy jednak nie znalazłem wzmianki o J. Kowalskim.
      W styczniu 1892 roku w gazecie wspomniano z pretensjami o restauracji Kaplicy Świętego Józefa, że "założony tam witraż skąpe daje światło, co uniemożliwia oglądanie tam malowanych al fresco obrazów. Lamperia olejna na ścianach powoduje skraplanie się pary, która strumieniami po niej spływa, wskutek natłoku wiernych. Malowidła za czarne a przy błędach rysunkowych, które gdzie niegdzie się ujawniają, robią złe wrażenie".
      W innej informacji czytam, że Józef Wieniawski, sławny pianista i brat Henryka, sławnego skrzypka, był członkiem honorowym Kaliskiego Towarzystwa Muzycznego. Jeżeli go nie skreślono, to... jest nim do dzisiaj.
      Informacja z roku 1893/94: "Kaliszanin Adam Asnyk, znakomity poeta, w dniu 28 stycznia 1894 udał się z Krakowa w podróż daleką, której ostatecznym kresem ma być wyspa Ceylon. Co go spowodowało do odwiedzenia Singalezów trudno powiedzieć". Jak wiadomo, Adam Asnyk zmarł w trzy lata później".
      Zamieszczone w gazecie z roku 1894 ciekawostki, mogą przybliżyć współczesnemu czytelnikowi przede wszystkim kaliskiemu życie miasta sprzed wieku. Na przykład Adam Chodyński pisze, że (...) "przyczyną wielu epidemii w Kaliszu były wylewy Prosny. Także nie mało do rozwoju chorób epidemicznych przyczyniło się zniszczenie Prosny od folusza do mostu kamiennego i zatrzymanie tam wody dla napraw nadbrzeżnych". Niewiarygodne, że już wtedy Prosna była tak brudna.

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 69, 28 sierpnia 1998 r.

Adam Asnyk i nieistniejący już dom przy ul. Zamkowej, w którym poeta się urodził.

(III) Katechizm z 1603 roku

      Redakcja "Ziemi Kaliskiej" znajduje się w pobliżu trzech najstarszych cmentarzy kaliskich: katolickiego, ewangelickiego i prawosławnego, na których pochówki są już raczej rzadkością. Obecnie kaliszanie korzystają z sześciu innych cmentarzy. Dla przykładu podam - za Gazetą Kaliską z 1894 roku - że: w roku 1865 zmarło 475 osób z 13594 mieszkańców Kalisza, tj. ok. 3 proc. W roku 1880 zmarło 410 osób z 16058 mieszkańców (ok. 2,5 proc.), w roku 1892 zmarły 322 osoby z 18311 mieszkańców miasta (ok. 1 proc.).
      Wyraźnie z tej statystyki wynika, Że gdy zwiększała się liczba ludności miasta zmniejszała się liczba Zgonów. Zapewne działo się tak dzięki postępowi w medycynie.
      "Gazeta" informuje także, że "podobno p. Repphan ma zamiar w swojej fabryce założyć oświetlenie elektryczne. Motor stanąłby w takim razie na ulicy Józefiny w "Foluszu", naprzeciw Tasiemek Niedomańskich". Nie doczytałem się, czy plan ten został zrealizowany. Ale na początku lat dwudziestych pierwsza kaliska elektrownia tu właśnie rozpoczęła działalność.
      Niemal w każdym numerze "Gazety Kaliskiej" jest napisane również o staraniach budowy Kolei Warszawsko-Kaliskiej. Tymczasem po stronie pruskiej "budowę kolei Ostrów-Skalmierzyce zainicjowały władze Ostrowa, choć początkowo rząd pruski nie wyrażał zgody".
      A oto inna informacja "Dr Bronisław Wojciechowski w Kaliszu, w jednym z księgozbiorów prywatnych, odnalazł rzadkość bibliograficzną. Jest nią "Katechizm rzymski" z drukarni Wolraba z roku 1603".
      Jest to pierwszy druk kaliski i egzemplarz tego "Katechizmu" znajduje się w zbiorach kaliskiego muzeum, choć jest depozytem biblioteki klasztoru franciszkańskiego. Czyżby to był ten sam egzemplarz?
      Prawdziwą i jakże aktualną ciekawostkę znajduję o parku kaliskim: "Od pewnego czasu indywidua dla należnego piętnowania, których brak nam słów, niszczą w parku nie tylko gniazda bażantów, trawniki, drzewa, krzewy, ale i posągi. Tak na przykład satyrowi w altanie zbrodnicza ręka poułamywała palce, aniołkowi na trawniku koło ruin odbiła skrzydełka, które następnie pochowała. Żeby ich nawet przykleić nie było można, na tarczy na ruinach poodłamywała metalowe litery, głoszące o roku budowy ruin (1888). W wielu miejscach wierzchołki drzewek młodych są poodłamywane i poucinane, przez co ich wzrost został spaczony. Gdzie indziej jakiś amator rzeźby pozrywał korę z rzadkich egzemplarzy drzew i powycinał nożykiem swoje inicjały. Nieposzanowanie prześlicznego naszego parku, tej jedynej prawie ozdoby monotonnego życia kaliskiego, widać na każdym kroku".
      Kolejna informacja donosi, że "oo franciszkanie wybijają nowe wejście kościoła od strony ul. Rybnej" (dziś Kazimierzowska). Dawne wejście, obecnie zamurowane, istniało od strony placu św. Stanisława, a tu gdzie wybito nowe stały niegdyś mury obronne, do których przytykała świątynia.
Zawsze się dziwiłem, dlaczego kaliska kolegiata, kontynuatorka ciągłości kolegiaty na grodzisku nie nosi wezwania św. Pawła? I oto dowiaduję się właśnie z "Gazety Kaliskiej", że "Jarosław Bogorya Skotnicki (arcybiskup gnieźnieński) wyjednał u króla Kazimierza Wielkiego w roku 1358 przemianowanie nazwy ze św. Pawła na Wniebowzięcie N.M.P.

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 71, 4 września 1998 r.

Al. Józefiny dziś al. Wolności przed 1914 rokiem.

(IV) Nekrolog Asnyka i Rogozińskiego

      A oto dalsza część tego, co wyczytałem w "Gazecie Kaliskiej" z końca XIX wieku. Najpierw zwróciła moją uwagę smutna wiadomość, że: "Śp. Stefan Szolc-Rogoziński zmarł 2 grudnia 1896 roku w Paryżu. Urodzony przed 35 laty w Kaliszu, syn Ludwika Scholza, znanego przemysłowca. Podobno znal wszystkie języki europejskie, także narzecza afrykańskie".
      Dodam, że zginął w Paryżu pod kołami powozu. Inne źródła mówią, że zgon nastąpił l grudnia. Ten znakomity kaliszanin, Polak, który nawet swoje nazwisko spolszczył, podróżnik i badacz Kamerunu ma swoją ulicę i podobiznę umieszczoną na elewacji domu przy Głównym Rynku w Kaliszu. Przydałaby się także tablica na domu, w którym się urodził - przy pl. Kilińskiego.
W innym miejscu gazety z 1896 roku czytam, że: "Obraz Św. Józefa do czasu wybudowania kaplicy (w 1792 roku) jemu poświęconej umieszczony był na jednym z filarów" i, że "ołtarz do kaplicy zaprojektował i zrealizował snycerz ze Śląska" - pisze ks. Ciesielski nie podając jednak nazwiska snycerza.
      Informacja z 6 sierpnia 1897 roku donosi, że "W krypcie na Skałce, obok Długosza, Pola, Siemieńskiego, Kraszewskiego i Lenartowicza spoczął na wieki Adam Asnyk. Wśród mnóstwa nadesłanych wieńców, był też przysłany z naszego miasta z napisem: "Wielkiemu poecie rodzinne miasto Kalisz". Szkoda, że dziś Kalisz nie pamięta o rocznicach asnykowskich i nie składa tam kwiatów.
      Wkrótce po tej informacji, w dniu 11 sierpnia o godzinie 9.00 rano, odbyło się w kościele św. Mikołaja nabożeństwo żałobne za Adama Asnyka. Dodam, że zmarł w Krakowie na ulicy Łobzowskiej. Na domu, w którym mieszkał umieszczona jest tablica pamiątkowa z podobizną Asnyka, zdjętą jako maska pośmiertna. Jej kopia z brązu wmontowana została w 1960 roku w tablicę-epitafium w kościele św. Mikołaja.
      Byłem posiadaczem gipsowej kopii wizerunku Asnyka, którą przed kilku laty przekazałem dr K. Walczakowi dla biblioteki im. A. Asnyka w Kaliszu. Kalisz uczcił swojego rodaka nazwą liceum, ulicą, pomnikiem, biblioteką...
We wrześniu 1897 r., podobnie jak innymi laty, odbywały się na Prośnie regaty wioślarskie. I dalej inna notatka donosi: "Towarzystwo Wioślarskie urządza wyścig 12-wiorstowy na Prośnie w górę rzeki, który rozpoczyna się o godz. 12 w południe".
     Dziś na Prośnie płytko i cicho...
      A oto informacja statystyczna z 1897 r.
      Kalisz w roku 1860 liczył 13.682 mieszkańców, Częstochowa - 13.081, Kielce - 7.689, Łódź - 36.039; w 1897 Kalisz liczył 20.752 mieszkańców, Częstochowa - 45.130, Kielce - 20.579, Łódź - 314.780.
      Dziś nasze miasto co najmniej od 10 lat utrzymuje liczbę mieszkańców w granicach 107.000.
      "Gazeta Kaliska" ukazała się po raz pierwszy w roku 1893 jako kontynuatorka tradycji czasopiśmienniczych "Kaliszanina" wydawanego od 1870 r. Pierwszym redaktorem "Gazety Kaliskiej", a później i wydawcą był Józef Radwan.
      A oto inne informacje, które zapewne zainteresują czytelników "ZK": Nosków był miejscem wycieczek i wypoczynku kaliszan - podobnie jak oberża z dużym ogrodem w Winiarach - a oberża w Noskowie stała tam do lat pięćdziesiątych naszego wieku. Rozebrana została przez GS "Samopomoc Chłopska" pod budowę obiektów magazynowych. Po miejscu tym pozostała kępa starych drzew, dziś znajdujących się w granicach miasta. Był to interesujący budynek, dość obszerny z dużą sienią i balkonem wewnętrznym. Niewątpliwie był to zabytek. (cdn.)

Władysław KOŚCIELNIAK,

Stefan Szolc Rogoziński

(V) Kurierką na Zachód

      Mam nadzieję, że Czytelnikom nie znudziły się jeszcze wspominki kaliskie z końca XIX wieku. Kontynuuję je ponieważ uważam, że są bardzo ważne dla historii miast, na ogól przecież mało znanej mieszkańcom.
      "Gazeta Kaliska" z roku 1893 podaje rozkład jazdy kurierek i kolei na trasie pruskiej Ostrów-Skalmierzyce. Kurierka to konny dyliżans bardzo wtedy popularny. Aby wydostać się z Kalisza na Zachód trzeba było dojechać dorożką, przez granicę, do dworca w Skalmierzycach i tam dopiero można było wejść do pociągu, ustawionego na torach o szerokości europejskiej, zostawiając za sobą ruską cywilizację.
      Poniżej rozkładu jazdy reklamuje się "Uprzywilejowana Królewska Apteka", która "w Ostrowie na Rynku poleca pigułki Karlsbadzkie" - czy przypadkiem nie na przeczyszczenie?
W lutym zaś "grono miłośników muzyki zaprosiło Paderewskiego do dania koncertu w Kaliszu przy okazji pobytu w Poznaniu". Paderewski grzecznie odmówił, ponieważ miał w tym czasie występować w innym mieście.
      "Gazeta" ostrzega: "Włościanie jadący z Winiar do Kalisza nie zwracają uwagi na znaczne wzgórze, dość niebezpieczne do przebycia i zamiast hamować wozy, całym pędem zjeżdżają z góry narażając nie tylko siebie, ale i konie do kalectwa. Zaleca się zakładać hamulce". Rzeczywiście zjazd z "Góry Winiarskiej", jak ją dawniej nazywano, był naprawdę niebezpieczny i zdarzył się tam niejeden wypadek śmiertelny. Dopiero po dwukrotnym obniżeniu drogi przez to wzniesienie co dziś widać wyraźnie, i podniesienie jezdni na moście przez Swędrnię, w sumie o około 5 metrów, zmniejszyła się liczba wypadków drogowych.
      W "Gazecie" jest także mowa o samochodach i to po raz pierwszy w 1899 roku. Dowiadujemy się oto, że "w tych dniach otrzymał p. Gutkowski wiadomość o pozwoleniu puszczenia w ruch samochodów w kierunku Płock - Kalisz i Płock - Warszawa". Była to niewątpliwie rewelacyjna informacja.
      W czerwcu 1897 roku "Gazeta Kaliska" donosi, że w lipcu zostanie odnowiona kaplica Pana Jezusa w kościele franciszkanów. Zostanie pomalowana, ponadto planuje się wstawienie nowych, poszerzonych okien. Jest prawdopodobne, że właśnie wtedy zamalowano znajdujące się w kaplicy "wyborne freski" z 1825 roku, przedstawiające dzieje śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, o których pisałem w pierwszym odcinku "Wspomnień".
      W latach pięćdziesiątych, już XX wieku, z kaplicy tej usunięto ambonę i sprzedano stojące tam niewielkie organy. I tak, powoli, kaplica zatraciła swój charakter, jakby drugiego, małego kościoła.
"Od środy 17 maja 1899 r. rozpoczęły się na nowo roboty przy budowie teatru miejskiego w Kaliszu". Zapewne musiała istnieć jakaś ważna przyczyna, z powodu której przerwano roboty przy budowie, trzeciego z kolei teatru, spalonego przez Prusaków w 1914. Z dokładnego opisu wynika, że budynek był niewątpliwie ładniejszy od dzisiejszego.
      Następna notatka dotyczy także kultury - wystawy obrazów zorganizowanej przez Kazimierza Krzyżanowskiego. Brali w niej udział malarze kaliscy: Pinko, Balukiewicz i Bartelman. Swe prace wystawiali także tacy artyści, jak: Kossak, Pruskowski, Brandt i Lentz. Wystawa trwała miesiąc, ale "Gazeta", zapraszając do obejrzenia prac, nie informowała na jej zamknięciu, czy ktoś zakupił jakiś obraz i ilu ją kaliszan odwiedziło.
      W Kaliszu istniało dobrze działające Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, dzięki któremu ukazała się notatka: "Za zbytnie obciążenie koni ciężarami, właściciel koni Mojżesz Arbus i furman jego Jan Kaczmarski z Sieradza skazani zostali po 10 rubli kary każdy". 

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 75, 18 września 1998 r.

Widok teatru od strony rzeki, projekt z roku 1894

(VI) Jak to kolej poróżniła dwa miasta

      Od 1900 roku "Gazeta Kaliska" ukazywała się codziennie, stąd też informacji było znacznie więcej i były one obszerniejsze, ale jej nakład nie zwiększył się i wynosił 2500 egzemplarzy. Miasto liczyło wtedy 23 tysiące mieszkańców, czyli jedna "gazeta" przypadała na 10 kaliszan.
      Pierwsza informacja ze stycznia 1900 roku, jaka mnie szczególnie zainteresowała w "Klęska Anglików pod Mafekingiem. Oddział dowodzony przez Baden Powella został prawie zupełnie zniszczony". Chodziło o wojnę w południowej Afryce, prowadzoną z Boerami, osiedleńcami holenderskimi. Warto dodać, że wtedy właśnie powstał skauting, który już po kilkunastu lalach dotarł do Polski, aby rozwijać się pod nazwą harcerstwa.
      Wiadomość z okolic Kalisza: "Na polowaniu odbytem w Pietrzykowie, w majątku p. Wojciecha Wyganowskiego, w 16 strzelbach zabito 340 zajęcy, 14 kuropatw i 5 bażantów". W roku 1997 - według relacji jednego z kaliskich myśliwych - z 20 strzelb zabito "aż" 5 zajęcy!
      A oto inna informacja ważna dla Kalisza, miasta gubernialnego i granicznego: "Naczelnikiem budowy kolei szerokotorowej Warszawa - Kalisz mianowany został inżynier Pryfer". Wreszcie coś się zaczęto dziać w łączeniu Kalisza ze światem.
      Były też w "Gazecie Kaliskiej" wiadomości dla ówczesnego czytelnika sensacyjne, a dla dzisiejszego humorystyczne. "Podczas ślubów małżeńskich zawieranych w kościele N. M. Panny jakiś" pan młody (z klasy robotniczej) uciekł od ołtarza i ukrył się w jednym z domów przy ulicy Mariańskiej. Odnaleziony przez drużbów, pomimo próśb i gróźb nie chciał wrócić do kościoła, wobec czego goście weselni musieli odwieźć pannę młodą wśród łez i rozpaczy do domu".
      Albo notatka na inny temat. "Za szybką jazdę po mieście sąd pokoju skazał Moszka Welke na 5 dni aresztu". Niestety, "Gazeta" nie pisze jakim pojazdem jechał Moszek i jaką szybkość rozwinął przez miasto. A co do aresztu, to dawniej nazywany był - kozą.
      Były w Kaliszu dwa budynki aresztu. Jeden przy ulicy Harcerskiej, gdzie obecnie znajduje się przedszkole prowadzone przez siostry nazaretanki. Drugi natomiast stał na Nowym Rynku i rozebrano go przy budowie skrzyżowania z al. Wojska Polskiego. Taka "koza" bardzo przydałaby się i dziś, dla tych szczególnie, którzy na ulicy Górnośląskiej urządzają sobie wyścigi samochodowe.
      A oto wiadomość, która zapewne poruszyła wtedy naszych miłych sąsiadów zza kordonu. "Gazeta Kaliska" pisze, że: "Zatwierdzenie budowy kolei Warszawsko-Kaliskiej wywołało popłoch między kupcami i przemysłowcami sąsiedniego Ostrowa". Obawiają się oni, że z chwilą pobudowania, tej tak dawno oczekiwanej kolei, handel i przemysł w Ostrowie upadnie, gdyż wówczas Kalisz jak i nadgraniczne miasta będą się zaopatrywały w towar warszawski, który przy łatwym i tanim dowozie będzie mógł konkurować z towarami niemieckimi.
      Na szczęście czas pokazał, że kolej warszawsko-kaliska przyczyniła się także do rozwoju naszego sąsiada. Choć Ostrów na Kalisz boczy się nadal...
      Z "Gazety" dowiadujemy się także, że do Zbiersku sprowadzono z Łodzi (gdzie brakowało pracy) około 100 osób do robót przy budowie nowej cukrowni.
      Jest również informacja o kaliskiej kolegiacie i jej zabytkach m.in., że "stalle w tym kościele wykonał kaliski majster Mor. Zakryły one kamienną tablicę informującą, że zostały wykonane w latach 1601-1602 kosztem Sebastiana Łęckiego kanonika kolegiaty kaliskiej".

Koniec Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 77, 25 września 1998 r.