Powrót secesji?

 
      Przed 85-laty, dokładnie 24 października 1913 roku dokonano poświęcenia i otwarcia pięknego gmachu Kaliskiego Towarzystwa Wzajemnego Kredytu, przy ówczesnej Alei Józefiny (nazwę tę nadano w okresie Księstwa Warszawskiego). Był to okres stosowania stylu secesyjnego we wszystkich dziedzinach sztuki, także i w architekturze.
      Projekt opracował i realizował poznański architekt Roger Sławski, który miał już na swoim koncie spory dorobek, m.in.: dwadzieścia dworów i pałaców w Wielkopolsce, dwa kościoły ewangelickie w Poznaniu oraz świątynie katolickie w: Odolanowie, Kępnie, Mikstacie i Jutrosinie.
      Kiedy poszukiwałem informacji o jego artystycznym życiorysie, zdziwiłem się, że nie znalazłem ich w wydawnictwie pt. "Architekci i budowniczowie w Polsce" Stanisława Łozy. Dane te wyszukałem dopiero w Wielkopolskim Słowniku Biograficznym, w którym przeczytałem, że R. Sławski zaprojektował w Kaliszu dwa budynki: Bank Ziemi Kaliskiej i Bank Towarzystwa Wzajemnego Kredytu. Autor tego hasła myli się jednak, bo chodzi tu o jeden i ten sam budynek, który z czasem zmienił użytkowników.
      R. Sławski zaprojektował powyższy gmach z zastosowaniem nowoczesnej techniki budowlanej. Do budowy użyto najlepszych materiałów przy "ścisłym zachowaniu stylu i estetyki". Prace budowlane i wyposażeniowe powierzono przede wszystkim miejscowym specjalistom: stolarzom, ślusarzom, rzeźbiarzowi - Pawłowi Krzyżanowskiemu, który wykonał dwie figury nad wejściem - szklarzom, malarzom, blacharzom, zdunom, brązownikom, specjalistom od kanalizacji i wodociągów, instalatorom od elektryczności, a nawet brukarzom. Wykaz obejmuje 30 specjalności rzemieślniczych. Tylko niektóre prace powierzono fachowcom z Poznania, Ostrowa, Lodzi i Warszawy.
      Niestety, już w niecały rok po otwarciu gmachu, Prusacy zniszczyli Kalisz. Szczęśliwym trafem wspomniany budynek ocalał, a około 1950 roku przejęty został przez Powszechną Kasę Oszczędności (PKO), która mieściła się ówcześnie przy ulicy, a raczej bulwarze - Kazimierzowskim, już za mostem Kamiennym. W kilka lat później jakiś pseudoarchitekt przebudował całe wnętrze, niszcząc doszczętnie wszystko co się dało, a co z takim trudem wykonali kaliscy rzemieślnicy.
      Wreszcie zdecydowano się na generalny remont obiektu i przywrócenie dawnego, stylowego wnętrza, możliwie z wszystkimi detalami. Projektant przebudowy miał z tym zapewne spore trudności, ponieważ nie istnieje już oryginalna dokumentacja sprzed 85 lat. Mógł więc posłużyć się jedynie starymi fotografiami, które cudem zachowały się w albumie. Podobnie jest z elewacją zewnętrzną. Tak dalece uległa zniszczeniu, że tynk trzeba odkuć do samej cegły, a rzeźby i sztukateria oddane zostaną do konserwacji.
      W wielu felietonach zdarzyło mi się krytykować konserwatorów zabytków, ale tym razem schylam głowę przed ich pracą. Mam też nadzieję, że z tego trudnego zadania wywiążą się bez zarzutu. Wyrażam także uznanie dla dyrekcji PKO, która uznała za zasadne przywrócić pierwotny wygląd, niegdyś zeszpeconego gmachu. Wiele skorzysta na tym sama aleja - dziś Wolności, niewątpliwie jedna z bardziej reprezentacyjnych części miasta.

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 43, 29 maja 1998 r.