Wojciechowe święto

 
      Wojciechowe święto na Zawodziu miało miejsce 26 kwietnia 1998 roku, w tysięczną rocznicę śmierci św. Wojciecha i dwusetną od wzniesienia kościoła. Data pobudowania świątyni utrwalona jest na jednej z belek: "Anno Domini 1798 die 24 Augusti Sebastian Zieliński kościoła tego fundator kunsztu garncarskiego z parafianami wszystkiemi". W tym samym miejscu wyczytać można, że roboty wykonał cieśla Jan Kejner.

       Czy kościółek ten istniał przed tą datą - nie wiadomo, ale jest wielce prawdopodobne. Kronikarz Kalisza Adam Chodyński uważa, że był on pierwszą kaliską świątynią wzniesioną, po przyjęciu chrześcijaństwa, obok powstającego grodu. Niestety, Chodyński nie podaje źródła, z którego czerpał tę informację. Uważa także, że kościółek był parafialnym i należały do niego wsie: Sulisławice, Zagorzynek i Stare Miasto, a książę Przemysł II dodał mu wieś Sierzchów.
      Istnieje natomiast informacja, że formalnie Zawodzie otrzymało prawo lokacyjne niemieckie w roku 1299. Czy będzie to kolejna rocznica 700-lecia otrzymania lokacji?
      Wezwanie, jakie nosi ta świątynia może w jakimś stopniu świadczyć o czasie, w którym powstała. W każdym razie i świątynia, i Zawodzie przez wieki obrosły legendami.
       Śledząc zapisy kronikarskie można przypuszczać, że nazwa Zawodzie mogła powstać dopiero w XVIII lub na początku XIX wieku, ponieważ w 1587 r., kiedy wieś nadawano jezuitom kaliskim, nazywana ją - Siedliszczem. Kronikarz i pisarz Marcin Bielski nieco wcześniej jeszcze nazywa ją Pobrzeżem (tak pisze Józef Raciborski).
      Kiedy zamieniono sygnaturkę na dachu kościółka? - nie wiadomo. W każdym razie porównując obecny jego wygląd, z widokiem na rycinie z XIX wieku widać różnice. Kościółek poddano remontowi w latach pięćdziesiątych a roboty finansował Lucjan Sawicki, przemysłowiec z Kalisza.
       Dziś kościół jest w dobrym stanie, a jego otoczenie zabezpieczono nowoczesnym ogrodzeniem, ale wzorowanym na tym z XIX wieku. Usunięto także kilka starych topoli, które np. w wypadku wichury zagrażały bezpieczeństwu budowli. Wolne miejsca obsadzono dekoracyjnymi klonami kulistymi, które nie będą wyższe, jak 250 cm. Drzewom tym nadano imiona wybitnych ludzi Kalisza i związanych z Zawodziem. Jest więc drzewko Ptolemeusza, jest św. Wojciecha, Galla Anonima, Mieszka III Starego, jego syna - Mieszka Mieszkowica, Kazimierza Wielkiego, Jagiełły, Jolanty, Bolesława Pobożnego. Jest drzewko Adama Asnyka, Tadeusza Kulisiewicza, Stanisława Bednarczyka. Jest wreszcie drzewko Krzysztofa Dąbrowskiego - archeologa, popularyzatora wiedzy o Kaliszu, badacza i uczonego.
      Wyrazy uznania dla Stowarzyszenia Przyjaciół Zawodzia za to, że po raz pierwszy uhonorowano tego zasłużonego przyjaciela Kalisza, o którym miasto, jak dotąd, zupełnie zapomniało. Pozostało jeszcze kilka drzew, które nie posiadają imion. Proponuję - nadać im np. imiona: budowniczego tego kościoła - Sebastiana Zielińskiego, Lucjana Sawickiego, prymasa Stanisława Karnkowskiego i dla przypomnienia, że tu obok stała kolegiata - świętego Pawła.
      Ostatnio otoczenie kościółka wzbogaciło się o nową, niewielką dzwonnicę z dzwonem "Głos sumienia", poświęconym przez Jana Pawła II, który ma swoim donośnym głosem obwieszczać ważne dla Kalisza i Zawodzia wydarzenia.

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 39, 15 maja 1998 r.

PS Tuż po napisaniu tego felietonu dowiedziałem się, że miejsca między nowo zasadzonymi drzewami wokół kościółka uzupełniono dekoracyjną zielenią. l jeszcze jedno - należałoby zwrócić uwagę na zaplecze kościoła od strony południowo-zachodniej, gdzie znajduje się bardzo zaniedbana działka, która nie robi dobrego wrażenia.