Marszałek w Kaliszu

 
      Józef Piłsudski jest honorowym obywatelem miasta Kalisza i z tego choćby powodu warto poświęcić kilka zdań jego trzem wizytom w tym grodzie.

      Po raz pierwszy przybył do Kalisza 25 maja 1919 roku na tak zwane "spotkaniem trzech Józefów": Józefa Piłsudskiego, Józefa Hallera i Józefa Dowbor-Muśnickiego, które dotyczyło zjednoczenia wojsk polskich pochodzących z trzech zaborów. Szczegóły jednak nie są mi bliżej znane.
      Po raz drugi J. Piłsudski odwiedził Kalisz 15 maja 1921 roku i wziął udział w uroczystości wręczenia sztandaru 29 Pułkowi Strzelców Kaniowskich, ufundowanego przez społeczności Kalisza i Warszawy. Wielu oficerów i żołnierzy zostało udekorowanych m.in. Krzyżami Virtuti Militari. Trzeci raz Piłsudski zjawił się w Kaliszu z okazji zjazdu i odsłonięcia pomnika legionistów w Szczypiornie, gdzie znajdował się obóz jego żołnierzy internowanych przez Prusaków. Na tę uroczystość przybyło około 2 tysięcy gości z wielu krajów Europy i USA: generałów, ministrów i zaproszonych cywilów.
      W Kaliszu powołano z tej okazji specjalny komitet organizacyjny, który m.in. zajął się zakwaterowaniem gości (również w mieszkaniach prywatnych). Poza oficjalny-mi uroczystościami miały miejsce także imprezy towarzyszące: Marszowe Zawody Strzeleckie Związku Strzeleckiego na trasie Łódź-Kalisz, wystawy pamiątek legionowych oraz obrazów: Wyczółkowskiego, Kossaka, Fałata, Gotlieba i innych.
      Program przewidywał nabożeństwo w Szczypiornie a po nim odsłonięcie pomnika. Niestety, wskutek rozruchów robotniczych, związanych z przyjazdem marszałka, do Szczypiorna pojechała tylko jego żona w towarzystwie wielu znakomitych gości. W tym czasie Piłsudski zwiedził wspomnianą wystawę w ratuszu, złożył wizytę w koszarach 29 Pułku Strzelców Kaniowskich na ul. Łaziennej, odwiedził gmach Stowarzyszenia Rzemieślników Chrześcijan przy ul. Piekarskiej, a także przystań Kaliskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Tam wsiadł do lodzi i pływał po Prośnie, w obrębie parku. Uczestniczył także w posadzeniu dębu w parku, który miał upamiętniać jego pobyt.
      W godzinach popołudniowych Rada Miejska na uroczystej sesji nadała Marszałkowi tytuł "Honorowego Obywatela Miasta Kalisza", a wieczorem w salach ratusza odbył się raut na około 600 osób. Także w tym dniu nastąpiło otwarcie zmodernizowanego odcinka szosy Kalisz-Kucharki, w którym brali udział: generał Sławoj Składkowski oraz sławny ksiądz Wacław Bliziński z Liskowa.
      Po tej wizycie pozostała seria ciekawych zdjęć fotograficznych, które przekazał - za moim pośrednictwem - do muzeum S. Szarras, syn byłego prezydenta Kalisza. Stoi także dąb w parku, przy którym podczas obchodów Święta Miasta nastąpi odsłonięcie tablicy pamiątkowej. Po Marszałku pozostały także ślady w Szczypiornie: topole włoskie i resztki betonu po cokole pomnika oraz pożółkłe teksty w "Gazecie Kaliskiej", która szeroko rozpisywała się o uroczystościach z jego udziałem.
      To niewiele, co pozostało po wizycie w Kaliszu jego honorowego obywatela. Imieniem Marszałka nie nazwano żadnej ulicy, placu, czy szkoły. Szkoda.

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 46/47, 9-12 czerwca 1998 r.