Stanisław Wojciechowski - kaliszanin zapomniany

 
      Od dawna zastanawiam się i nie mogę zrozumieć: dlaczego kaliszanie z władzami na czele, mają tak negatywny stosunek do Stanisława Wojciechowskiego - mieszkańca grodu nad Prosną, ministra spraw wewnętrznych w gabinecie l. Paderewskiego, a po tragicznej śmierci Gabriela Narutowicza, prezydenta Rzeczpospolitej. G. Narutowicz był prezydentem kilkanaście dni i mimo to jedna z ulic w Kaliszu nosi Jego Imię. Wielokrotne próby nadania imienia S. Wojciechowskiego, pierwszego honorowego obywatela Kalisza - szkole, ulicy, czy instytucji, nie udają się.

      Postawiony został, jakby poza nawiasem rodzinnego miasta. Dlatego pozwalam sobie przypomnieć sylwetkę Wojciechowskiego i spojrzeć na tę wybitną postać innym okiem.
      Stanisław Wojciechowski urodził się 15 marca 1869 r. w Kaliszu. Chrzczony był w kolegiacie św. Józefa, a tekst aktu chrztu brzmi: "Miało miejsce w Kaliszu 16 kwietnia (28 kwietnia wg kalendarza prawosławnego) 1869 r. o piątej godzinie po południu przybył Feliks Wojciechowski, dozorca więzienia w Kaliszu ze wsi Tyniec w wieku 44 lat w obecności Józefa Tyszkowskiego, stróża więzienia we wsi Tyniec w wieku 53 lat i przedstawił nam noworodka rodzaju męskiego zawiadamiając, że urodził się 15 marca br. o piątej godzinie rano z jego prawowitej żony Florentyny z domu Vorhof w wieku 36 lat. Ten noworodek na chrzcie św., który miał miejsce tego samego dnia, otrzymał imię Stanisław, a rodzicami chrzestnymi byli Ferdynand Nitsche i Henrietta Fuks. Niniejszy akt został opóźniony z powodu choroby oświadczającego, został ponadto przeczytany świadkom, podpisany przez nas i oświadczającego, ponieważ świadkowie byli niepiśmienni. Podpis Feliksa Wojciechowskiego i nieczytelny księdza."
      "Gazeta Kaliska" z roku 1923, z okazji jego wizyty, jako prezydenta RP w Kaliszu pisze, że "pomimo skromnego utrzymania, wszystkie swe środki (rodzice) obracali na wykształcenie czworga dzieci, które wszystkie pokończyły szkoły i dzisiaj stoją na wybitnych stanowiskach". Po raz drugi S. Wojciechowski przybył do Kalisza jeszcze tego samego roku, we wrześniu, na Zjazd Wychowanków Szkół Kaliskich. W swym przemówieniu przypomniał, że mimo obowiązującego języka rosyjskiego patriotyzm i polskość podtrzymywali tacy ludzie, jak nauczyciel języka polskiego Stefan Giller i ksiądz Szafnicki, który głosił patriotyczne kazania.
      Polskość podtrzymywana była także w rodzinie Wojciechowskiego. Pamiętano tam doskonale o powstaniu styczniowym w roku 1863, pokazywano mogiły powstańców: Taczanowskiego, Parczewskiego i Miśkiewicza. Po ukończeniu szkoły w Kaliszu S. Wojciechowski zapisał się na Uniwersytet Warszawski, gdzie należał do Koła Kaliskiego. Działał także w Towarzystwie Oświaty Ludowej. Uniwersytetu nie ukończył, zaangażowany zbytnio w działalność polityczną. Kilkakrotnie aresztowany przez władze carskie, nielegalnie opuścił kraj i udał się do Francji i Anglii, gdzie tworzył spółdzielczość. Kontynuował swą pracę po powrocie do kraju z Abramowiczem. Aktywnie działał w spółdzielczości wielkopolskiej. Przyjeżdżał także do Liskowa na spotkania kółek rolniczych dwóch powiatów, a na skutek jego wykładów powstało wiele spółdzielni. Po wyjeździe do Warszawy w 1918 r., pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych i wraz z Józefem Piłsudskim w drodze do Poznania, odwiedził przejazdem Kalisz. W roku 1923 witany był w rodzinnym mieście bardzo serdecznie. Rada Miejska nadała mu wtedy pierwszy tytuł Honorowego Obywatela Kalisza, co zostało odnotowane w Złotej Księdze.
      Po zamachu majowym w 1926 r. S. Wojciechowski ustąpił ze stanowiska prezydenta RP i zamieszkał w Warszawie, pracując w spółdzielczości i wykładając w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Raz jeszcze, w roku 1928, Wojciechowski przybył do Kalisza na II Zjazd Wychowanków Szkół Kaliskich, odwiedził tak że Gołuchów.
     Stanisław Wojciechowski zmarł w Gołąbkach k. Warszawy w 1953 roku i wraz z jego śmiercią rodzinne miasto zapomniało o nim.

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 45, 5 czerwca 1998 r.