Jak to było?

      Dzień 11 listopada to święto Niepodległości Polski. Upamiętnia rok 1918. Dwanaście lat wcześniej, także 11 listopada 1906, dzisiejszy plac 1 Maja, a wówczas plac św. Mikołaja, był widownią zamachu. Bojowiec PPS Wojciech Jabłkowski zastrzelił agenta carskiego, Polaka, Gajewskiego. Zamach miał miejsce w pobliżu nieistniejącego już budynku Ochotniczej Straży Pożarnej. Jabłkowski nie zdołał zbiec, utknął w pobliskim podwórku bez wyjścia. Szybko został zatrzymany i osadzony w kaliskim wiezieniu. Po czterech dniach na mocy wyroku sądu doraźnego został rozstrzelany na dziedzińcu więzienia i tam pochowany Dopiero w roku 1926 zwłoki ekshumowano i pochowano z honorami na cmentarzu przy ul. Górnośląskiej. Z tej okazji ulicę Piaskową przemianowano na ulicę Wojciecha Jabłkowskiego. 
      Znam dobrze cmentarz przy ul. Górnośląskiej, ale nie pamiętam, aby któraś z partii lewicowych istniejących po 1945 roku złożyła z okazji rocznicy wieniec na jego grobie?! Że był to symbol walki o niepodległość, nikt nie może zaprzeczyć. Podkreślić trzeba, że już w 1909 roku, malujący kaplicę w kościele św. Mikołaja krakowski artysta malarz Włodzimierz Tetmajer, niezawodnie za zgodą proboszcza, a przy tym historyka ks. Jana Sobczyńskiego, namalował na jednej ze ścian wielce patriotyczną scenę, na której przedstawił postać symbolizującą Polskę, leżącą na marach, króla Kazimierza Wielkiego, Jadwigę i Jagiełłę po jednej stronie, a po drugiej przedstawiciele stanów: duchownego, ziemianina, mieszczanina i chłopa, postaci zresztą portretowanych. W całej tej wielkiej kompozycji patriotycznej, tylko dwie postacie są leżące: postać symbolizująca Polskę i postać robotnika umierającego. Artysta nawiązał tu do niedawnej śmierci właśnie Wojciecha Jabłkowskiego. Wszystko to możemy oglądać w ciemnej, niestety, kaplicy lewej nawy kościoła św. Mikołaja. 


Na rysunku fragment malowidła z leżącym robotnikiem

Władysław KOŚCIELNIAK, Ziemia Kaliska nr 47, 24 XI 1989 r.