Czy kaliszanie spalili wieżę jasnogórską?


      Od ponad 350 lat wychodzą piesze pielgrzymki z Kalisza na Jasną Górę w Częstochowie, zawsze podążając tą samą trasą - przez Wieluń i Krzepice. Jedna z takich pielgrzymek wyru-szyła w końcu lipca 1900 roku. Ten ostatni rok XIX wieku nie był dla grodu nad Prosna pomyślny. Zdarzyło się nieszczęście - pielgrzymi z Kalisza posądzeni zostali o spalenie wieży klasztoru jasnogórskiego. Czy to możliwe, że kaliszanie, którzy jako pierwsi od setek lat pielgrzymują "od świętego Józefa do Matki Boskiej", popełnili taki czyn?
      Dopiero z zapisów w "Gazecie Kaliskiej" dowiadujemy się, jak to wyglądało naprawdę. "Gazeta" pisze: "30 lipca 1900 roku przybyła pielgrzymka z Kalisza w liczbie 1518 osób z wikariuszem, księdzem Józefem Pełczyńskim, który zabrał z sobą do pojazdu zapas rakiet i ogni bengalskich, które zapalali pątnicy przy wejściu do niektórych osad, jak Wieluń, Krzepice, Częstochowa. W Częstochowie ks. Pełczyński poznał miejscowego właściciela składu aptecznego Zygmunta Snowadzkiego, który na prośbę księdza zgodził się za otrzymane 10 rubli kupić fajerwerki i spalić na wieży klasztornej podczas wieczornej procesji pątników. Procesja miała wyruszyć o godzinie 9 wieczorem wałami dokoła klasztoru. Snowadzki zakupił w Częstochowie kilka rakiet i "kół młyńskich" od Icka Szaca i Józefa Szarka. Ponieważ trudno było znaleźć przeora ks. Reymana, na usilne prośby odźwierny klasztoru otworzył wejście na wieżę i weszło tam kilka osób, m.in. Snowadzki, mieszkaniec Kalisza zdun Michał Niciński, Władysław Bugajczyk, Franciszek Adamkiewicz - malarz i kościelny.
       Snowadzki wszedł na wyższe piętro wieży a kaliszanie przywiązali "młyn" do poręczy balkonu i podpalili go. Przy silnym wietrze, "wirujący młyn" rzucił taką masę ognia i iskier, że zajęły się od nich pozostałe fajerwerki, od których zapaliła się wieża. Połowa palącej się wieży runęła na dach sali rycerskiej, rujnując dach i część sklepienia. Reszta klasztoru uratowana została przez straż pożarną. Pożar wybuchł o godzinie 11 wieczorem, ze środy na czwartek, a ugaszono go o godzinie 6 rano."
      Prasa całego kraju rozpisała się o tym, jak kaliszanie spalili wieżę jasnogórską. Rozpoczęły się dyskusje, oskarżenia, ale zdarzały się i publikacje w obronie kaliszan. Jednym z obrońców była "Biesiada Literacka", która ujęła się za posądzonymi o wzniecenie pożaru. W numerze 35 z 1900 roku "Biesiada Literacka" tak pisze: "Kto rzuca oskarżenia lekkomyślne, ten niechaj ma odwagę cofnięcia tych oskarżeń. Wielki smutek i przygnębienie zapanowało wśród mieszkańców Kalisza i jego okolicy, gdy wszystkie niemal pisma, zdając relację z tak bardzo bolesnego faktu na Jasnej Górze, jako sprawców nieszczęścia wykazały kompanię pątników, zdążających znad Prosny do stóp Matki Bożej. Oni to nieumiejętnością puszczania ogni sztucznych, a równocześnie wysuwaniem się na plan pierwszy, spowodować mieli rzekomo pożar, który następnie starano się stłumić nadludzkim wysiłkiem. Niektóre pisma sprostowały fakt, inne przemilczały, co - oczywiście - musiało zaboleć niewinnych". Tyle "Biesiada Literacka ".
      12 października "Gazeta Kaliska" zaapelowała do czytelników o składki pieniężne na odbudowę wieży, której koszt obliczono na ponad 150 tyś. rubli. Wkrótce po apelu szpalty "Gazety Kaliskiej" zapełniły się nazwiskami z sumami pieniędzy, wśród których znalazły się sumy poważne, ale i drobne kilkunastokopiejkowe.
      "Gazeta" informuje, że projekt odbudowy wieży powierzono znanemu architektowi - Stefanowi Szyllerowi - o olbrzymim dorobku, twórcy dziesiątków kościołów, a m.in. niezrealizowanego projektu ratusza w Kaliszu. On to odbudował wieże, stosując konstrukcję metalową. W rok po wykonaniu projektu, paulini poświęcili już rusztowania na spalonej wieży. Przy odbudowie trzeba było rozebrać dodatkowo dwa piętra, gdyż kamienie były tam popękane od ognia. kilkunastopiętrowe filary z granitu zamówiono w Szwecji. "Gazeta" donosi, że budowa wieży przed spaleniem trwała 13 lat, teraz odbudowano ją w cztery lata.
      Od tego czasu kaliszanie nie przestali pielgrzymować na Jasną Górę. Nieoficjalne i niezorganizowane pielgrzymki miały miejsce nawet w czasie okupacji.

Władysław KOŚCIELNIAK, ZK nr 65, 14 sierpnia 1998 r.