Panoramy Kalisza

      Uroda Kalisza polega m.in. na tym, że leży on w pradolinie Prosny i że otaczają go ze wszystkich stron wzniesienia. Kiedy chcesz zobaczyć tę urokliwą panoramę miasta, najeżoną wieżami kościołów i ratusza, wejdź na jedno z tych wzgórz, które otaczają miasto i podziwiaj.
     Można ją podziwiać również z dachu nowego szpitala, z ulicy Żołnierskiej, Stawiszyńskiej od strony Konina, z Pomorskiej obok szkoły. Z tego miejsca widać szeroką panoramę od strony wschodniej. Na samym dole, na pierwszym planie zadrzewione ogrody przy ul. Stawiszyńskiej, potem - poczynając od lewej strony widzimy: komin fabryczny, kolegiatę z nową sygnaturką, tuż przy niej szeroki dach kościoła garnizonowego. Nieco niżej czerwone dachy kościoła i klasztoru franciszkanów i tuż przy nim wyniosła wieża ratusza. I znów czerwone dachy śródmieścia i wielka, rozłożysta sylwetka kościoła św. Mikołaja z wieżą i bocznymi sterczynami. Piszę o tej panoramie, ponieważ z tego miejsca, z okna szkoły, która w 1941 r. była przejściowym obozem przed wywiezieniem grupy kaliszan do Oświęcimia, malował ją mój brat - Mieczysław.
     Panoramę miasta widać takie z ulicy Warszawskiej i Łódzkiej. Kiedy budowano ulicę Łódzką na początku XIX wieku, usytuowano ją tak, aby wyjeżdżające do miasta dyliżanse mogły podziwiać panoramę, wówczas nie zasłoniętą jeszcze wysokimi drzewami parku.
     Panoramę Kalisza można także podziwiać wjeżdżając do miasta od strony Ostrowa ulicą Górnośląską, która obniża się ku śródmieściu. Zatrzymajmy się tu na chwilę. Wejdźmy na dach domu, w którym mieszkam, około 100 metrów przed Rogatką. Z tego dachu można oglądać panoramę miasta na wszystkie strony.
     Widać nowy szpital, duże zgrupowanie osiedla Majków, widać wzgórza poza miastem i zadrzewiony horyzont, dalej Winiary z fabryką, Tłokinię w gęstwinie drzew, Rypinek i daleko za nim wzgórze z kościołem i wieżą TV w Chełmcach.
     To z tych wzgórz koło mego domu, na których znajdują się dziś cmentarze: ewangelicki, katolicki i prawosławny, malarz - zakonnik reformacki, namalował obraz przedstawiający św. Paschalisa, podobno ówczesnego patrona miasta, unoszącego się nad panoramą Kalisza. Obraz ten, namalowany w 1715 roku jest najstarszym znanym widokiem miasta i bardzo cennym materiałem ikonograficznym. Panorama namalowana jest z zamierzonymi błędami perspektywicznymi, potrzebnymi autorowi do wyeksponowania na obrazie kościoła reformackiego (dziś ss. Nazaretanek), dla którego obraz ten był przeznaczony. Wiele lat temu obraz ten dwukrotnie znajdował się w mojej pracowni, w której wykonałem dwie jego kopie. Panorama ta posłużyła mi również do opracowania rysunkowej wersji naśladującej dawne miedzioryty, a także współczesnej panoramy Kalisza.
     Niech ten skromny felieton zachęci kaliszan do spacerów na wzgórza otaczające miasto.

Panorama Kalisza z 1835 r. od strony dzisiejszej ul. Łódzkiej.
Panorama Kalisza z 1835 r. od strony dzisiejszej ul. Łódzkiej.
 Wtedy jeszcze nie było w tym miejscu parku i wysokich drzew, które przesłaniałyby widok.

Władysław KOŚCIELNIAK, Ziemia Kaliska nr 53, 7 lipca 2000 r.

PS w 1988 r. Towarzystwo Miłośników Kalisza wydało drukiem skromny albumik kopertowy z dziesięcioma panoramami Kalisza mego autorstwa. Być może są jeszcze gdzieś do nabycia, choć przyznam, ze druk był dość mizerny.

Pegaz w... latrynie

      Mój kolega redakcyjny "edan" pisze o otwarciu restauracji "Wanatówka", na którym to puszczono z taśmy magnetofonowej moją wypowiedź na temat historii tego budynku. Niestety, w swoim tekście popełnił następujące błędy:
      - w zabudowaniach pojezuickich stacjonował 29 pułk piechoty Strzelców Kaniowskich, a nie 29 pułk Ułanów Kaniowskich.
      - Józef Wanat nie był powstańcem wielkopolskim, a rewolucjonistą lewicowym z 1905 roku.
     Dopowiem nieskromnie, że od początku istnienia Klubu Związków Twórczych pełniłem nieoficjalnie funkcję nadzorującego działalność Klubu, który nie nosił nigdy nazwy "Wanatówka", ani - jak niektórzy mówią -SPATiF-u. (WK)