Brudasy

      Wielu kaliszan uważa, że Kalisz jest ładnym i interesującym miastem. Ładnym, bo spośród innych miast wyróżnia go unikatowy, średniowieczny układ urbanistyczny, a także ciekawa architektura, poczynając od średniowiecznej aż po klasycystyczną z XIX wieku.       
      Nieco gorzej jest z architekturą współczesną. Wznoszone budowle projektowane są bez wrażliwości estetycznej czy artystycznej, wydają się nijakie i banalne. Chodzi o to, by zbudować jak najszybciej, jak najwięcej i jak najtaniej. Wcale lepiej nie jest z budownictwem sakralnym. Współczesne kościoły często przypominają bardziej hale fabryczne niż świątynie. Wprawdzie wyróżniają się formą, ale zamysł projektantów, by górowały nad miastem, dawno już rozpłynął się wśród nowego budownictwa mieszkaniowego. Wysokie wieże już nie wskazują (jak palcem), jaki jest cel człowieka na ziemi.
       Miasto szpecą reklamy, ustawiane chaotycznie, bez żadnego nadzoru, przez co nie spełniają zamierzonego celu. Kiedyś próbowałem policzyć reklamy na trasie Kalisz - Skalmierzyce, ale po dojściu do dwustu, przestałem liczyć. Zastanawiam się, na co liczą firmy, umieszczające swoje reklamy wzdłuż drogi? Bo przecież chyba nie na to, że jadący samochodami przeczytają cokolwiek, zapamiętają adresy tych firm, a już na pewno nie na to, że zdążą zapoznać się z długimi tekstami.
      Szpeci miasto brak kwiatów na balkonach. Usłyszałem kiedyś, że jeden z właścicieli kamienicy przy ul. Mariańskiej zabronił umieszczania korytek z kwiatami na balkonach, bo brudzą mu elewację domu. Zgroza! W okresie świątecznym zaś z większości wystaw sklepowych wyziera taki smutek, że żal patrzeć. Zamiast wykorzystać ten czas, by przyciągnąć klientów, sklepy robią wszystko, by ich odstręczyć. Zresztą sprawa wystaw sklepowych, nie tylko w okresie świątecznym, to osobny temat.
       Jednak najbardziej - moim zdaniem - szpeci miasto mur okalający kościół i klasztor św. Rodziny przy ul. Śródmiejskiej. Na tej ścianie umieszczone są trzy tablice pamiątkowe, przypominające martyrologię narodu polskiego, ale ściana jest wręcz obrzydliwa. Odpadające tynki, liszaje brudnej farby i namalowane sprayem różne napisy źle świadczą o gospodarzach. Tylko właściwie nie wiadomo, kto za tę ścianę jest odpowiedzialny. Właściciel muru, czy fundatorzy tablic? Trzeba by natychmiast coś z tym murem zrobić, by nie kompromitował miasta.
      Niedaleko stąd, między ul. Kościuszki a ul. Krótką właściciele firm, które się tam znajdują, zadbali o elewację wokół siebie, zostawili jednak pośrodku tego budynku, nad wejściem do klatki schodowej, metr kwadratowy brudnej ściany. To wstyd, żeby nie zadbać o ten kawałek ściany "niczyjej".
       W ogóle cała ulica Śródmiejska (a niestety, nie tylko ona) jest brudna. Ściany budynków do wysokości metra są zabrudzone błotem przez przejeżdżające samochody.
      Do największych jednak brudasów zaliczam targowisko, usytuowane na zapleczu szkól przy ul. 3 Maja. Fatalna jest nawierzchnia tego placu, pełna dziur, w których zbiera się zabłocona woda. Czas najwyższy, by plac pokryć trwałym materiałem.
      Mimo tych uwag miasto, szczególnie wieczorem, robi bardzo sympatyczne wrażenie. Szczególnie pięknie oświetlona aleja Wolności i uliczki wokół ratusza. A w okresie świątecznym choinka stojąca na placu ratuszowym przypomina wszystkim mieszkańcom, ze to czas składania życzeń nie tylko rodzinie, ale także całemu miastu. A więc życzę miastu i jego mieszkańcom, by brud zniknął z naszych ulic, a Kalisz każdego dnia piękniał.

Mur okalający kościół i klasztor św. Rodziny przy ul. Śródmiejskiej.
Mur okalający kościół i klasztor św. Rodziny przy ul. Śródmiejskiej.

Władysław KOŚCIELNIAK, Ziemia Kaliska nr 1, 7 stycznia 2000 r.