Korczak - wczoraj i dziś

      Korczak - to jedno z najmniejszych osiedli w Kaliszu, obejmujące niewielki skrawek terenu między ulicami Poznańską i Dobrzecką. Składa się nań dziesięć niewielkich uliczek. Pośrodku osiedla w tarasowatym zagłębieniu płynie strumyk Krępica.
      Nazwa Korczak z pewnością nie pochodzi od nazwiska Janusza Korczaka. Pojawia się ona w XVII wieku, dokładnie w 1838 roku, kiedy miasto oddało w dzierżawę rajcy kaliskiemu - Kasprowi Nieśmiałkowi, młyn we wsi Dobrzec Mały, zwany Korczakiem. Młyn ten stał w zwężeniu parowu, którym od wsi Biskupice, przez Dobrzeć aż do Prosny płynął strumień Krępica. Młyn stał tu do 1939 roku. Istnieje również hipoteza, że nazwa może pochodzić od nazwy herbu "Korczak".
      Ów parów wykorzystano już w 1534 roku do wzniesienia tamy spiętrzającej wodę, która następnie rurociągiem doprowadzana była do Kalisza jako woda pitna. Rurociągiem zawiadywał rurmistrz - Jan Szymała z Nakła. Drugą nitkę wodociągu ze zbiornika na tym samym strumieniu do kolegium i szkół jezuickich poprowadzono w 1601 roku.
      Do roku 1938 w miejscu, gdzie dziś znajduje się firma samochodowa, istniała cegielnia produkująca cegły silikatowe. Tu także znajduje się rozbudowany "dom opieki dla dziewcząt Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Skarpy wąwozu wykorzystano zaś głównie pod budownictwo jednorodzinne. Osiedle Korczak od Dobrzeca oddziela nasyp, którym przebiega obwodnica - ulica Stanczukowskiego, łącząca się z ul. Poznańską, a wkrótce połączy się z ul. Majkowską przez nowy most na Prośnie. W kotlince Krępicy ma powstać park.
      Są to tereny mojej młodości. Pamiętam, jak na tarasach, stopniowo niwelowanych, rosło zboże, ziemniaki, a płynący strumyk - przecież nie szerszy niż 60 cm, dziki, nieuregulowany, porośnięty chwastami i wysokimi topolami, był przez nas obserwowany i podziwiany. Pływały tu kolczaste rybki, jakieś nieokreślone owady, ważki. Kręty strumyk i jego okolice wspaniale nadawały się nie tylko do zabaw. Często kładliśmy się na trawie i podziwialiśmy pędzące obłoki i drżące z lekkim szmerem liście. Czasami brałem ze sobą blok i rysowałem te piękne widoki.
      Tak było niegdyś. Od nas teraz zależy, jak będzie wyglądał przyszły park. Jedno jest pewne - na pewno upiększy on to osiedle. Wmurowanie kamienia węgielnego pod przyszły park już nastąpiło. Mam tylko nadzieję, że Krępica, będąca dziś śmierdzącym ściekiem nieokreślonej barwy, zamieni się w żywy strumień, jakim była przed laty.

 

Władysław KOŚCIELNIAK, Ziemia Kaliska nr 91, 17 XI 2001 r.