Zawodzie - kolebka miasta

      W 1960 roku na uroczystej sesji Miejskiej Rady Narodowej w Kaliszu, odbywającej się z okazji jubileuszu XVIII wieków Kalisza, ówczesny prezydent Warszawy tak powitał Kalisz: "Warszawa, stolica Polski, kłania się Kaliszowi, praojcu miast polskich".
      Kalisz narodził się na Zawodziu. Dzielnica ta na przestrzeni wieków była różnie nazywana. W 1587 roku w dekrecie arcybiskupa gnieźnieńskiego nadającym te wieś jezuitom kaliskim, nazwana została Siedliszczem, a Marcin Bielski w tym samym czasie w swojej Kronice nazywa ją Pobrzeżem. Dzisiejsza nazwa mogła się utrwalić na przełomie XVIII i XIX wieku.
      Wieś straciła na znaczeniu już w XIII wieku po zniszczeniu grodu przez śląskiego księcia Henryka Brodatego. Jemu to właśnie przypisuje się wybudowanie nowego grodu w miejscu, gdzie znajduje się dzisiejszy Kalisz. Po Zawodziu pozostał jedynie kościół i zniszczone grodzisko. Przed kilku laty pod fundamentami kolegiaty św. Pawia odkryto ślady drewnianego kościoła. Badacze przypuszczają, że był to pierwszy kościół pw. św. Wojciecha. Około 1298 roku powstał nowy kościół na podgrodziu, który również nosił wezwanie św. Wojciecha.
      Prawda historyczna o Zawodziu, najstarszej części Kalisza, wyłania się dopiero dzisiaj w wyniku prowadzonych badań archeologicznych, które dostarczają coraz to nowych informacji.
       Obecny kościół wzniesiono w 1798 roku na miejscu poprzedniego z fundacji Sebastiana Zielińskiego i parafian. Jego budowniczy wyciął na jednej z belek swoje nazwisko, które jednak jest różnie odczytywane: Kejner, Kcimej, Heitner. Kościół odnowiony został w latach pięćdziesiątych naszego wieku przez Lucjana Sawickiego z Kalisza. Kościółkiem i grodziskiem opiekował się nieżyjący już pan Bednarek, który o dziejach tego miejsca a także o swoim bogatym życiu opowiadał tak barwnie, że zwiedzający chętnie go słuchali. Dziś cały ten teren wygląda, jakby wszyscy go opuścili.
      O kościółek dba dzisiaj proboszcz kościoła na Rypinku, a także Stowarzyszenie Przyjaciół Zawodzia. Obok kościółka pobudowano drewnianą dzwonnicę, na której znajduje się dzwon ,,Sumienia" poświęcony przez papieża. Zaprojektowano nowe ogrodzenie, nawiązujące do ogrodzenia z XIX wieku. Wycięto chore drzewa zagrażające wywróceniem się na kościół. Posadzono niskie drzewa ozdobne, co spotkało się ze sprzeciwem części mieszkańców Zawodzia. Ja na ten temat mam podobne zdanie, jak jeden z polityków: "jestem za a nawet przeciw".
Starodrzewie na Zawodziu.       Dobrze, że wycięto chore drzewa, ale źle, że posadzono niskopienne drzewa, obce duchowi starych, drewnianych kościołów polskich. Odwiedziłem i namalowałem wszystkie drewniane kościoły diecezji kaliskiej, a jest ich 84, znam także wiele innych kościołów w całej Polsce i wszędzie, albo prawie wszędzie, stoją one w otoczeniu lip, dębów i jesionów, które nadają im urokliwą, pełną szacunku i dostojeństwa atmosferę. Kościół na Zawodziu stoi dziś zupełnie odsłonięty. Jedynym wyjściem jest posadzenie podrosłych już drzew, ale i tak tej atmosfery już się nie przywróci, może dopiero za jakieś 30-40 lat. Przy okazji należałoby obsadzić drzewami cale grodzisko, bo te stare dokonują już swego żywota.
      Zawodzie i Stare Miasto mają opracowane projekty rozwoju, uwzględniające zabytkowy charakter osiedla, przewidujące stworzenie terenów rekreacyjnych nad Prosna, a także rozwiązujące problem ścieków, uwzględniają one także szybko rozwijające się budownictwo jednorodzinne. Od ulicy Częstochowskiej wybiegnie nowa obwodnica, która przez Czarną Drogę, most na Prośnie i drugi na Swędrni, dochodzić będzie do ulicy Łódzkiej. W budowie jest już most na Swędrni.
  Starodrzewie na Zawodziu.

Władysław KOŚCIELNIAK, Ziemia Kaliska nr 33/34, 28 IV 2000 r.