Spacerkiem po parku

     O kaliskim parku można mówić i pisać bez końca, krytykować go i chwalić, a i tak nie przywróci mu się dawnego, pięknego, pełnego romantyzmu wyglądu. Wygląd ten nadawały mu alejki o uroczych nazwach, rzeka i stawy, sztuczne ruiny, posążki, starodrzew, łabędzie i krzyczące pawie. Dziś nie ma tego wszystkiego. Zniknęły rzadkie okazy drzew, wycięte przez Niemców. Ci sami kulturtraegerzy zniszczyli romantyczne, trochę przecież śmieszne ruiny i niektóre posążki w ich Bawarii robione. A już naszą zasługą jest rozebranie oranżerii o ciekawej architekturze, potem domu szwajcarskiego, czy likwidacja klombów. Później próbowano park ożywić przez założenie smrodliwego zoo. Na "Kogutku", zamontowano tandetną fontannę, a obok pobudowano, równie tandetny, budyneczek pompowni, na szczęście wkrótce rozebrany.
      Dziś park jest uporządkowany, wyczyszczony, posadzono sporo, ale nie za wiele nowych drzewek, które "miłośnicy przyrody" już łamią, usunięto płotek koło "Kogutka", pomalowano dziesiątki ławek. Pozostała altana chińska. Jest czysto i porządnie, tylko park stał się jakiś bezideowy. Wydaje mi się, że jest to tylko zbiorowisko drzew, które stara się utrzymać w dobrej kondycji.
      Jako człowiek związany z kulturą, z zazdrością patrzę na obiekty sportowe, rozłożone po drugiej stronie Kanału Bernardyńskiego. Na ogromną halę dla lekkiej atletyki, na boisko piłkarskie, na rozbudowującą się halę sportową z krytym basenem. A dalej, na drugim brzegu Swędrni, następny stadion kolarsko-piłkarski, korty tenisowe, a za nimi pływalnia pod gołym niebem z kolorowymi atrakcjami. Wszystkie te tereny, to prawie tyle co cały park. A efekty? Można je znaleźć bez trudu na 3 czy 5 nawet kolumnach "Ziemi Kaliskiej". A kultura? Poniewierane Biuro Wystaw Artystycznych znalazło swoje miejsce w budynku Urzędu Wojewódzkiego, dzięki przychylności wojewody. Koncerty Filharmonii Kaliskiej odbywają się w salce szkół muzycznych, a przy większych koncertach, miejsca użyczają kaliskie kościoły. A na łamach "ZK"? Czasem tyle, że materiału szukać trzeba ze szkłem powiększającym.
      Takie refleksje nasunęły mi się pewnego majowego, słonecznego dnia, na spacerze po kaliskim parku.

Dąb Asnyka w kaliskim parku.
Tak wyglądał dąb Asnyka przed czterdziestu laty (akwaforta)

Władysław KOŚCIELNIAK, Ziemia Kaliska nr 39, 1994