Prosna w Kaliszu 

      
      Dzieje Kalisza nad Prosną rozpoczynają się na pewno znacznie wcześniej, niż to utrwalił w swoim opracowaniu Klaudiusz Ptolemeusz, geograf z Aleksandrii w Egipcie, ale na podstawie jego informacji badacze potwierdzają istnienie skupiska osad zwanych Kalisia usytuowanych nad Prosną, leżących na szlaku bursztynowym5.
       Archeolog i badacz przeszłości Kalisza i naszego regionu doc. dr Krzysztof Dąbrowski stwierdził autorytatywnie, że istniała zależność cech charakterystycznych osadnictwa z przełomu er w dorzeczu Prosny od środowiska naturalnego. Dalej stwierdza Dąbrowski: Analiza w rozmieszczeniu osad, ich lokalnych połączeń oraz importów rzymskich i celtyckich, pozwala wyznaczyć trasę szlaku bursztynowego, który osiągał dolinę Prosny w okolicach Wieruszowa lub Grabowa, kierując się lewym brzegiem ku Kaliszowi. Dalej w rejonie Kalisza zmieniał kierunek, aby lewym brzegiem dopływu Swędrni, biec ku przeprawom na Warcie w okolicy Koła6.
      Inny badacz polski prof. Bronisław Biliński, długoletni kierownik stacji naukowej Polskiej Akademii Nauk w Rzymie, identyfikuje Kalisz z Kalisia i wywodzi etymologię nazwy rzeki: Prócz Kalisii - Kalisza, nazwa rzeki, nad którą leży Kalisz również tłumaczy się etymologią słowiańską. Prosna, aqua Prosna lub Przosna, w średniowieczu wzięła swe imię od prosa, które było powszechnym pokarmem Słowian i całe pola były nim obsiane.
      Ponadto B. Biliński powołując się na innego badacza - Kowalenkę dodaje, że w Kalisii zaczynała się również droga na północ, a sama miejscowość była ostatnim etapem lądowym i równocześnie pierwszym przystankiem wodnym, i z tym położeniem i tą funkcją związana była, być może, i jej nazwa7.
      Wykorzystanie Prosny jako drogi wodnej miało miejsce w całej historii naszej ziemi. Przypuszcza się, że już w XII w. Prosną dowożono kamień do budowy kolegiaty św. Pawła na kaliskim grodzie z miejscowości Brzezie koło Konina, gdzie istniał kamieniołom odkrywkowy. Z tego kamienia wykonano także słup milowy stojący w Koninie oraz most Kamienny w Kaliszu w XIX w.
       W XIV w. król Kazimierz Wielki wydał przywilej datowany - 1333 r., który był wznowieniem i uzupełnieniem wydanego przez niego przywileju z 1312 r., nadający Kaliszowi wieś Tyniec, zobowiązujący jednocześnie mieszczan kaliskich z tytułu darowizny: będą robić wiecznymi czasy w rzece, utrzymywać ją sprawną dla tratew i łodzi szerokości 12 łokci. Przywilej ten zobowiązywał także właścicieli grobli do konserwowania urządzeń na własny koszt, a także budowania upustów dla spławności Prosny na odcinku jednej mili od klasztoru cystersek w Ołoboku do miasta Kalisza8.
      Wyjątkowo trudnym do przedstawienia jest układ rzeki na jej całym biegu, ale przede wszystkim na terenach poczynając od grodu na Zawodziu, aż do miasta Kalisza w okresie przed umiejętnością sporządzania map. Na załączonej mapce nr 2 dokonałem próby rekonstrukcji układu rzecznego Prosny i jej odgałęzień na podstawie opisów historycznych, śladów w naturze i informacji wynikających z badań archeologicznych. Powołuję się przede wszystkim na dra K. Dąbrowskiego, który stwierdza, że na podstawie analizy topograficznej grodu i jego najbliższego otoczenia można wykreślić prawdopodobny bieg rzeki. Płynęła ona między lewobrzeżnym tarasem, a grodem od Piwonie do kościoła św. Gotarda na Rypinku, zostawiając gród, podgrodzie i Stare Miasto na wyspach rzecznych.
      Przypuszcza się, że Stare Miasto mogło być oddzielone naturalną fosą, której resztki dopatrywać się można w śladach w postaci małego, kończącego swój żywot stawku, tuż przy grodzisku9.
      Prace wykopaliskowe na grodzisku odkryły szczególnie interesująca ostrogę ziemną, zbudowaną od południowej strony grodu, której celem była obrona grodu przed napierającą krą i masami wody w okresie wiosennych roztopów. Ostroga, którą oglądałem w czasie jej odkrywania, była umocniona zachowanym brukiem z kamienia polnego. 
      Rozbudowa umocnień na grodzie w kierunku zachodnim i południowym może świadczyć o przesunięciu się drugiego, zachodniego koryta ku wysokiej skarpie rypinkowskiej. Ruchy rzeki miały wpływ na przeniesienie Kalisza na dzisiejsze miejsce w początku XIII w. Przyczyniły się do tego niewątpliwie i częste powodzie, które mogły odsunąć koryto rzeki od grodu, co znacznie zmniejszyło jego obronność. Ten właśnie moment wykorzystał śląski książę Henryk Brodaty. On to po zdobyciu i zniszczeniu grodu, pobudował gród w nowym miejscu, znacznie oddalonym od poprzedniego, na jednej z wysp rozlewiska10.
      Tu zaczęło się życie Kalisza istniejącego współcześnie, ściśle związanego z rzeką, której odnogi były bardzo pomocne przy wznoszeniu murów obronnych średniowiecznego miasta.
      Skomplikowany układ rzeki z okresu średniowiecza nie jest znany ani z map, ani z opisów. Pierwszy plan Kalisza z roku 1785, opracowany przez geometrę Andrzeja Politalskiego z Łęczycy, przedstawia nam układ rzeczny, który prawdopodobnie nie zmienił się przez wiele wieków. Pewne kłopoty sprawia badaczom zapis kronikarski z roku 1303, który stwierdza, że jedna z odnóg przepływała przez środek miasta, utrudniając wytyczenie rynku i wzniesienie ratusza. Dopiero jej zasypanie umożliwiło rozplanowanie rynku i pobudowanie pierwszego, gotyckiego ratusza. Pierwsza wzmianka o tym ratuszu pojawiła się w roku 142611.
       Najnowsze badania oparte na materiale archeologa i morfologa sugerują, jakoby pierwotnym korytem była odnoga tworząca fosę od strony północnej, czyli tu gdzie dziś znajdują się planty, a płynąc zakolem tworzyła półwysep. Kanał Prosny, uważany za główny nurt, przepływający między innymi pod mostem Kamiennym, miał być wykopany sztucznie dla zamknięcia wspomnianego zakola i przedłużenia fosy od strony zachodniej. Fosa ta miałaby wówczas otaczać wały ziemno - drewniane, a później mury obronne. Te interesujące badania wydają się wprawdzie logiczne, kiedy patrzy się na najstarszy plan miasta z 1785 r., ale zaprzeczyłoby to wspomnianemu zapisowi z roku 1303, że Kalisz został założony na jednej z wysp, które tworzyły rozlewiska Prosny.
      Podjęto także próby zaprzeczenia, mimo wyraźnego zapisu, że jedno z koryt nie płynęło przez środek tworzącego się miasta. Uzasadnia się to tym, że badania sondażowe w postaci wykopów nie potwierdziły śladów istnienia zasypanego koryta.
      Bezspornym jednak jest fakt, że granica obu kaliskich parafii: św. Mikołaja i N. M. Panny od XIV do XX w. przebiegała przez środek Kalisza i w dokumencie z XIV w. ta informacja jest dokładnie opisana12.
      W drugiej połowie 1331 r. Wielkopolskę najechali Krzyżacy i we wrześniu zagrozili Kaliszowi. W czasie kilkudniowych działań spalili i zrabowali część Starego Miasta i stojącą na grodzie kolegiatę św. Pawła, ale nowo założonego miasta nie zdobyli z powodu wylewu Prosny.
     Jan Długosz w swojej Kronice pisze ...kiedy (Kalisz) przez kilka dni bezskutecznie (miejsce bowiem było świetnie zabezpieczone korytem rzeki Prosny, które tworzy wiele zalewów) atakowali (miasto), łatwo unicestwiło ich ataki i gorliwe usiłowania, z natury bowiem -jest niedostępne przez odcięte ze wszystkich stron korytem rzeki Prosny13.
      Ważnym wydarzeniem dla miasta było wybudowanie kolegium, kościoła i szkół jezuickich. Z archiwów jezuickich w Rzymie, z korespondencji arcybiskupa Stanisława Karnkowskiego z generałem zakonu jezuitów dowiadujemy się, że podczas budowy kolegium w 1590 r. przesunięto mury obronne, a przedtem fragment odnogi rzeki płynącej pod murami od strony południowej. Celem tych posunięć było poszerzenie dziedzińca dla kolegium i szkół, w czym przeszkadzała i rzeka i mury14.
      W 1805 r., kiedy cała Wielkopolska, także i miasto Kalisz, opanowane były przez Prusy, na polecenie władz przysłano do Kalisza pruskiego specjalistę Alberta Lange, by dokonał przeglądu zniszczeń i możliwości odbudowy spalonego w 1792 r. miasta. Jego sprawozdanie wydano drukiem w tym samym roku pt. Architektonische bemerkungen bei Kalisz. W tym sprawozdaniu autor omówił między innymi sprawę wody niezbędnej przy każdej budowie. Pomierzył jej szybkość, głębokość i stwierdził, że rzeka z płaskimi i podmokłymi brzegami opływająca miasto jest przeszkodą w jego rozwoju. Proponował, by wykopać nowy kanał i skierować rzekę między bramami Wodną (?) i Warszawską (Toruńską), wytyczyć ulice i przez przedłużenie ulicy Poprzecznej rozszerzyć miasto aż do rzeki15.
      Autorowi chodziło o część południową miasta i zagospodarowanie ogrodów jezuickich, bowiem ulica Poprzeczna to dzisiejsza Kadecka i część ulicy Kazimierzowskiej. Propozycja Langego nie znalazła jednak uznania u władz miasta, ponieważ budowa nowego kanału i zasypanie starego, a także wzmacnianie fundamentów nowych domów, które byłyby podmywane wymagałyby dodatkowych, wysokich nakładów finansowych. Przeciwko tej propozycji protestowały także władze skarbowe miasta, gdyż z tej strony miasto nie byłoby zamknięte murami, co ułatwiłoby przemyt towarów podlegających opłatom skarbowym, pobieranym przy bramach miasta. 
      Jedną z przyczyn szybkiego rozwoju miasta w XIX w. było wyznaczenia Kalisza na siedzibę województwa, potem departamentu, a podczas zaboru rosyjskiego na siedzibę gubernatorstwa. Także, a może nawet przede wszystkim, rozwój przemysłu, dla którego woda była niezbędnym elementem. Toteż początkowo niemal cały przemysł usadowił się nad odnogą Prosny - Babinką, przy ulicy ciągnącej się wzdłuż niej, którą nazwano Babiną oraz na przedmieściu Toruńskim, nazwanym później Warszawskim. Przy Alei Józefiny stał folusz, który przy produkcji sukna korzystał z wód Prosny gromadzonych przy pomocy tamy - stawidła. Rozwój przemysłu zmusił władze do zajęcia się sprawą regulacji rzeki, bezlitośnie zalewającej pola i miasto, czyniącej ogromne szkody.
      Prace nad regulacją rzeki na terenie miasta podjął na zlecenia władz inżynier Teodor Urbański, który opracował plan regulacji, korzystając zapewne z projektu opracowanego wcześniej przez Prusaków. Urbański miał udoskonalić tamten projekt i w roku 1841 przedstawił go władzom miasta. Kosztorys robót obliczono na sumę 65.783 ruble. Oprócz tego realizacja projektu wymagała przepracowania 40 tys. godzin tzw. szarwarku. W związku z tym zobowiązano mieszkańców miasta do odpracowania z tytułu obciążeń szarwarkowych po 37,7 godzin roboczych pieszych i 1500 sprzężajnych. Wszyscy mieszkańcy Kalisza, z wyjątkiem 13 osób, zamiast osobistego udziału zapłacili po 22 Vi srebrnych kopiejek za jeden dzień szarwarku, a przypomnieć należy, że miasto liczyło wówczas 11763 mieszkańców. Roboty przeprowadzono w latach 1842-1843. Wykopano kanały biegnące przez Przedmieście Wrocławskie, Przedmieście Warszawskie, poszerzono istniejące koryta i pogłębiono je. Dodatkowym efektem tych prac było osuszenie spornych terenów, co umożliwiło powiększenie powierzchni parku.
      Bardzo ciekawy opis miasta, jeden z pierwszych tak szczegółowych, zamieszczono w Dodatku Tygodniowym do Gazety Handlowej i Przemysłowej wychodzącej w Warszawie w roku 1845. Obejmuje on między innymi regulację rzeki przeprowadzoną w poprzednim roku.
      Przytaczam tu większy fragment tego opisu, bowiem przebudowa kanałów Prosny zmieniła także w dużej części i oblicze miasta. Oto on:
"...Dawno myślano, jak zaradzić temu nieszczęściu (powodziom - WK.), bądź obwieżeniem brzegów groblami, bądź wybiciem kanałów. Rząd uznał ostatni środek za najstosowniejszy i zajął się jego wykonaniem. W roku 1842 zjechali inżynierowie, sprowadzono kilkuset chłopów z Rosji i rozpoczęto roboty.
      Zanim przystąpimy do opisu kanałów, zastanówmy się nieco nad położeniem rzeki. Prosna płynąca w kierunku północnym pod samym miastem rozdziela się na dwie odnogi, z tych pierwsza jest przedłużeniem głównego koryta. Idzie koło Trybunału, ulicy Józefiny, dotyka Przedmieścia Wrocławskiego i ulicy tego nazwiska; druga okrążywszy park i właściwe miasto wpada do pierwszej odnogi wprost ogrodu Ezelina
(dziś wprost ulicy Babinej - WK).
      Łożysko rzeki nie głębokie, nic też dziwnego, że za najmniejszym wezbraniem wylewa; w lecie woda stoi tak nisko, że wszędy pasma piaszczyste.
      Tuż przy Prośnie, bo zaledwie przedzielone groblą poza teatrem rozciąga się niewielkie bagno położeniem swym niższe o kilka stóp od powierzchni rzeki; (dziś jest tu cmentarz żołnierzy radzieckich - WK), stad bierze początek mała, ale głęboka rzeczka, która o wiorstę dalej, okrążywszy ulicę Józefiny, przeciąwszy Wrocławskie Przedmieście wpada przy ogrodzie Ezelina do Prosny
(dziś kanał Rypinkowski - WK).
      W stronie południowo - wschodniej, ze źródlisk łęgowych wypływa "Bernardynka" i po półmilowym biegu, zroniwszy kilka nabrzeżnych ogrodów miejskich, Przedmieście Warszawskie i mury klasztoru, od którego swą nazwę bierze, wpada niedaleko wsi Warszówka do Prosny. Bernardynka w wielu miejscach jest bardzo głęboka, przed kilku laty wskutek wylewu zmieniła koryto niedaleko ujścia, przez co bieg jej bardzo się utrudnił. 
      W 1842 r., rzeczka ta wskutek kopania kanału i wałów bardzo wyschła i znaleziono wtedy na jej dnie, przy klasztorze Bernardynów, żelazne działo, które wydobyto i położono podobno w ratuszu.
       Otóż zamierzano wszystkie rzeki połączyć z sobą kanałami powyżej miasta, poniżej zaś rozprzestrzenić koryto Prosny i zmienić kierunek Bernardynki. W tym celu o kilkaset kroków za teatrem wybito kanał przerzynający drogę do Rypinka, opatrzono go i złączono dalej z przyległą rzeczką, którą rozszerzono i ubezpieczono groblami.
      Nieco wyżej, z przeciwnego brzegu Prosny poprowadzono kanał drugi, który połączono podobnież z Bernardynką i zaopatrzono szluzą. Ponieważ zaś Bernardynka minąwszy miasto przybiera kierunek niepewny, kręty, wybito więc do niej trzeci kanał, długi blisko pół mili, który stanowić będzie odtąd koryto rzeki. Zdaje się, że przeprowadzenie tych kanałów zapobieży na przyszłość wielkim wylewom, byleby w czasie wezbrania nie zapomniano podnieść szluz, gdyż i takie zdarzenia są u nas bardzo prawdopodobne, pragnęlibyśmy widzieć kanałowe groble obsadzone czterema rzędami drzew, uzyskaliśmy przez to nowe spacery, obszerne, a co do tego małem kosztem i bez znacznych mozołów
16.
       Tyle miejsca poświęciłem temu opisowi, ponieważ prace regulacyjne zmieniły nie tylko układ rzeki na wiele lat, ale i wygląd parku i miasta. Powstały bowiem nowe ulice, nowe mosty, bulwary itp. 
       Prosnę uregulowano, wzbogaciła się ona w nowe koryta, ułatwiające przepływ wielkiej wody wiosennej, a zatem zmniejszono niebezpieczeństwo wylewów, ale jak się później okazało, nie całkowicie.
       Jedna z powodzi zwana Jakubówką przyszła w roku 1854. Jej skutki podaje Bogumił Kunicki w jednej z Ballad Kaliskich17 zamieszczanych na łamach Ziemi Kaliskiej, opartych na opisach ówczesnej prasy:
      Powódź przyszła latem, zalała najpierw okolice przed miastem, potem park. Otwarto stawidła dla szybkiego przeprowadzenia wody, ale niewiele to pomogło. Woda porozrywała i porobiła wyrwy w wałach, porwała przybrzeżne łazienki, zalała aleję Józefiny, wdarła się w nieznane podziemne korytarze pod klasztorem franciszkanów, w których zginął przełożony klasztoru Erazm Niedzielski, sprawdzający kanały zagrażające klasztorowi.
       W pobliżu teatru zniszczyła rogatkę rypinkowską, jedną z trzech istniejących na wylotach miasta. Woda przelała się przez Kanał Rypinkowski, wdarła się do piwnic sądu, gdzie mieściły się archiwa sądu. Po alei pływano łodziami, by dostać się do domów i urzędów.
      W dniu 20 sierpnia woda zerwała most Panny Marii, na odnodze prowadzącej od kolegiaty ku Tyńcowi, most stawiszyński został poważnie uszkodzony, a w niedługim czasie woda go i tak zerwała. Kozacy dowozili powodzianom żywność na łodziach, woda płynęła ulicą Babiną, wdarła się nawet na Plac św. Józefa, a stąd do urzędu guberialnego. W krytycznym stanie woda podniosła się o 11 stóp, czyli o 330 cm ponad stan normalny. Kronikarz wspomniał, że Kalisz i okolice przedstawiały jedno morze.
      Dopiero 2 września woda wróciła do stanu pierwotnego, straty były ogromne. Wystarczy powiedzieć, że runęło kilka domów, a szkody poniosło 590 właścicieli posesji, zniszczony był park, porozrywane groble. Bernardynka utworzyła nowe koryto szerokie na 60 stóp, ulice z powyrywanym brukiem, zniszczone chodniki. Dwa tygodnie tej ogromnej powodzi spowodowały straty także na terenach podmiejskich, których nikt nie zliczył.
       Następstwem powodzi był głód, epidemie i zubożenie ludności, a zawiązany komitet powodziowy stał bezradny wobec ogromu nieszczęścia
18.
      Powoli jednak likwidowano szkody, odbudowywano zniszczenia, w tym także i mosty, a na kanale Bernardynka wzniesiono pierwszy w Królestwie Polskim most żelazny. W latach 1874-1875 zasypano odnogę Prosny w parku i wykopano nowy kanał w innym kierunku, co wywołało oburzenie Adama Chodyńskiego, kronikarza i historyka miasta. Nie mógł on odżałować uroku dzikiego koryta. Chodyński pisał:
               Odnoga rzeki w dawnym parku wiła się powabnem splotem wśród drzew i trawników, wody jej, patrzącemu z drugiego mostu, ginęły w zieleni, a wychylając się w zakrętach, wiodły swym śladem po wale nadbrzeżnym. Dziś romantyczne to miejsce, tyle piękne w parku i jakby umyślnie dla niego utworzone znikło, wybite w prostej linii łoże jest niejako trawersacją Kanału Sueskiego, a nowy wał nadbrzeżny najgeometryczniej prosty i nudny, chłodem ziejący, podobny jest raczej do szańca fortecznego, niż do miejsca przechadzki, słowem nosi ta cała zmiana wyraźną cechę gwałtownego przymusu sztuki i pozbycia się estetycznego uroku, jaki dała mu przyroda.
      Wielka regulacja rzeki, mimo poprawek wprowadzonych w latach 1874-75, nie zapobiegła całkowicie powodziom. Następny kataklizm - powódź i huragan - nawiedziły miasto 12 sierpnia 1880 r. Szkody były również znaczne, szczególnie w drzewostanie parku.
       W związku z tym miasto zdecydowało się na przeprojektowanie parku. Prace projektowe powierzono inżynierowi ogrodnikowi Jankowskiemu, który z zadania wywiązał się znakomicie, nadając kaliskiemu parkowi charakter europejski, a potem sławę jednego z najpiękniejszych w Polsce. Wiele kanałów i mostów oraz piękny park nadawały miastu niepowtarzalnego uroku. Nic też dziwnego, że Maria Dąbrowska po wielu latach nazwała Kalisz Polską Wenecją i włożyła te słowa w usta jednego z bohaterów swej powieści pt. Noce i dnie.
       Niestety były i dalsze powodzie, które miastu i parkowi, a także okolicom wyrządzały szkody. W roku 1885 woda znowu zalała Aleję Józefiny, wdarła się do teatru Golińskiego, który stał w miejscu, gdzie dziś znajduje się Narodowy Bank Polski. Przedstawienie przerwano, a widzowie opuszczali teatr w popłochu. Pamiątką po wielkiej powodzi był murowany cokół stojący przy moście Reformackim, sięgający swą wysokością poręczy mostu, a oznaczający poziom wód w 1854 r. Zlikwidowali go Niemcy w czasie okupacji (ok. 1941 r.).
       Jak pisze Adam Chodyński, kronikarz Kalisza, powodzie w Kaliszu istniały od zawsze i były one przyczyną wielu epidemii. Przykładem może być wiek XIX wskazujący na ilość powodzi: 1810, 1816,1828,1830,1833,1837, 1840, 1845, 1854 już po wielkiej regulacji rzeki, po której przybyły dwa nowe koryta, 1865/66, 1871/72, 1879,1880 i 1888.
       Dopiero w naszym stuleciu zmniejszyły się powodzie. Wydaje się, że przede wszystkim na skutek ogólnego obniżenia się poziomu wód.
       Rzeka służy także do celów rekreacyjnych. Sport wodny istnieje w Kaliszu oficjalnie od 1893 r., kiedy z inicjatywy miejscowych działaczy założono Kaliskie Towarzystwo Ratowania Tonących, które w 1906 r. przyjęło nazwę Kaliskie Towarzystwo Wioślarskie i pod tą nazwą istnieje do dziś. Na potrzeby tego towarzystwa zbudowano modrzewiowy budynek przystani wioślarskiej w części parku zwanej Nowym Parkiem, a po odzyskaniu niepodległości - Parkiem Paderewskiego. Dziś znajduje się tam cmentarz żołnierzy radzieckich, poległych w czasie wyzwalania miasta w styczniu 1945 r. Architektoniczne założenie opracował A. Karolak.
      Z czasem wybudowano przystań po przeciwnej stronie rzeki. Ten pierwszy budynek drewniany rozebrali Niemcy w czasie okupacji, a nowy, wdzięczny w swej architekturze, okazał się za ciasny dla rozwijającego się towarzystwa, więc go rozbudowano w. 1955 r. Niestety przebudowa pozbawiła go całkowicie cech zabytku i dziś przypomina zwykły budynek mieszkalny, bez wyrazu.
      W latach trzydziestych powstawały nowe przystanie wioślarskie, m.in. przystań dla młodzieży szkolnej, na otwarcie której przybył ówczesny minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego - Wacław Jędrzejewicz19. I ten budynek oszpecono przeróbką. Pobudowano dalsze przystanie wioślarskie: harcerską, policyjną, wojskową, poczty i klubów żydowskich, jedna z nich stała po drugiej stronie rzeki.
      Liczne załogi wioślarskie organizowały regaty, które rozpoczynały się w okolicy mostu kolejowego z metą przy przystaniach w parku. Organizację regat utrudniał często niski stan wody.
      Jedną z najciekawszych imprez wioślarskich były regaty, jakie odbyły się w 1933 r., przy udziale najwybitniejszych polskich osad wioślarskich, w tym osad, które uczestniczyły w olimpiadzie w Los Angeles w USA.
      Sport wodny uzyskał lepsze warunki po wybudowaniu w roku 1979 zbiornika wodnego w pobliżu wsi Szałe graniczącej z miastem. Dawne budynki przystani w parku pełnią różne funkcje, nie zawsze związane ze sportem. 
      Towarzystwu wioślarskiemu należy przyznać pierwszeństwo w organizacji tradycyjnych "wianków" na Prośnie, które wprawdzie odbywały się jeszcze przed powstaniem tego towarzystwa, ale ono je utrwaliło i uzupełniło w czasie zaborów braki imprez polskich. Utkwiły one w pamięci Marii Dąbrowskiej, która w swej powieści Noce i dnie opisuje je tak jak je widziała i zapamiętała. W naszych czasach zrealizowano na podstawie powieści Marii Dąbrowskiej film Noce i dnie, w którym pokazano "wianki", niestety nie filmowane ma Prośnie.
      W okresie między wojnami na zamarzniętej Prośnie odbywały się szkolne zawody hokejowe. Wycinano także bloki lodu, które gromadzono na okres letni dla celów chłodniczych. Na wysokości domku szwajcarskiego czynny był (i obecnie jest) prom do przewozu osób na stronę przystani wioślarskich, a wały ochronne były miejscem spacerów. Wałami można było dotrzeć do Starego Miasta i dalej ku Piwonicom. Na początku tej trasy spacerowej stoi niewielki budynek, w którym mieściły się urządzenia pompowni tłoczącej wodę Prosny do kolejowej wieży ciśnień stojącej koło dworca kolejowego.
      Na początku lat trzydziestych przebudowano śluzę przy foluszu, a skarpy rzeki od śluzy do mostu Kamiennego umocniono pionową betonową ścianą oporową.
      W czasie okupacji hitlerowskiej Niemcy, w swoim gospodarowaniu i prawem okupanta, nie pominęli i robót na rzece. Prowadzone przez nich roboty nie zawsze były ważne dla życia miasta. Stwarzano je najczęściej po to, aby wysocy członkowie partii hitlerowskiej mogli się uchylać od służby wojskowej, szczególnie na froncie wschodnim, z którego wielu żołnierzy wracało w trumnach lub okaleczonych. Wśród robót, jakie Niemcy prowadzili w Kaliszu, było zasypanie jednego koryta Prosny, tzw. Babinki, która niegdyś otaczała miasto, jako fosa obronna. Podjęto także roboty związane z likwidacja niebezpiecznych krzywizn koryta Prosny w pobliżu ul. Kadeckiej w parku, na kanale Rypinkowskim, gdzie zakole zagrażało budynkowi urzędu pocztowego. Zlikwidowano tzw. diabelski dołek w pobliżu mostu kolejowego, który w przeszłości był powodem wielu nieszczęść dla kąpiących się.
       Po wyprostowaniu kanału Rypinkowskiego, jego skarpy na długości około 100 m. wyłożono płytami kamiennymi zwanymi macewami (ok. 2000 płyt), które były nagrobkami z likwidowanych cmentarzy żydowskich z ul. Nowy Świat i ul. Podmiejskiej. Żydzi zorganizowani w klubie kaliszan "Bejt Kalisz" i w Tel-Awiwie w Izraelu już w 1959 r., interweniowali, aby płyty przenieść z powrotem na cmentarz żydowski. Niestety władze partyjne zakazały z nimi wszelkich kontaktów. Dopiero w roku 1989 kamienie nagrobne zostały usunięte ze skarp i umieszczone na resztkach cmentarza żydowskiego na ul. Podmiejskiej.
       Kanał Babinka zasypywano wszystkim, co się dało, a więc śmieciami, gruzami z rozbieranych domów, ziemią z wykopów, a nawet książkami z kaliskich bibliotek publicznych. W miejscu zasypanego koryta urządzono zieleńce, które po wyzwoleniu uzupełniono drzewami i krzewami tworząc pierścień zieleni, otaczającej ponad połowę śródmieścia.
      W roku 1977 na plantach - zieleńcu położono tablicę upamiętniającą barbarzyńskie niszczenie książek20.
       W latach osiemdziesiątych uporządkowano koryta rzeki na terenie miasta. Skarpy i brzegi w wielu miejscach wyłożono płytami. Jest nadzieja, że miasto będzie nadal utrzymywać kanały przepływające przez kaliskie śródmieście w najlepszym porządku.
      Układ koryta rzecznego Prosny, jej odnóg i kanałów od XIII w. do dnia dzisiejszego można prześledzić na załączonych 6 mapkach.
        Zagadnienie zanieczyszczenia rzeki istniało oficjalnie już w 1880 r., a chodziło głównie o ścieki przemysłowe i miejskie. Stwierdzono wiele zaniedbań w tym zakresie. Przypomnieć trzeba, że Kalisz liczył w tamtym czasie zaledwie dziewiętnaście tysięcy mieszkańców. Dziś ludność i obszar miasta jest co najmniej sześć razy większa, a wody nie przybywa, wręcz przeciwnie - ubywa. Wiele fabryk i osiedli położonych nad Prosną, wypuszcza swoje ścieki do rzeki bez żadnej kontroli, a rzeka niesie je w kierunku miasta.
       W latach osiemdziesiątych powstał projekt aglomeracji miast: Kalisza, Nowych Skalmierzyc i Ostrowa Wielkopolskiego. Zaplanowano budowę wspólnej oczyszczalni ścieków, która byłaby usytuowana w pobliżu Kościelnej Wsi, a oczyszczone wody spływałyby do Prosny. Rozpoczęto prace ziemne. Na długości 11 km od Ostrowa ułożono przewody rurowe. Nagle Ostrów wycofał się ze spółki, nie podając przyczyn tej decyzji.
       Zanieczyszczenie rzeki stało się wielkim problemem. Zakaz kąpieli w Prośnie spowodował, że praktycznie wypoczynek nad rzeką przestał być atrakcją. Zakłady pracy i fabryki zobowiązano do oczyszczania ścieków spływających do Prosny. Na zanieczyszczających nakłada się olbrzymie kary. Niewiele to jednak pomaga.
        Oczyszczalnia ścieków, mimo trudności, powstaje na terenach za Kościelną Wsią.

----------------------------------------

5. Geograf Klaudiusz Ptolemeusz ur. ok. 100 r. po Chr., także astronom, matematyk, zestawił nazwy geograficzne ówczesnego świata w swym dziele Wstęp do geografii. Na jednej z map umieścił nazwę Kalisia - Kalisz.
6. Krzysztof Dąbrowski. Czasy rzymskie. W: Dzieje Kalisza. Poznań 1977 s. 25-26
7. Bronisław Biliński. Dwa świadectwa antyczne, Kalisia Ptolemeusza i Helissia Tacyta. W: Osiemnaście wieków Kalisza. T. 2 s. 7-40
8. Jerzy Senkowski i Irena Sułkowska. Archiwum dokumentalne Kalisza. W: Osiemnaście wieków Kalisza. T. l zob. poz. pod rokiem 1363.
9. Bardzo interesujące rozważania na ten temat prowadzi Ewa Stupnicka w artykule Grodzisko na Zawodziu na tle rozwoju koryta Prosny zamieszczonym w pracy zbiorowej pod red. T. Baranowskiego pt. Kalisz średniowieczny wydanej przez Instytut Archeologii i Etnologii PAN jako materiały Sesji Kalisz 15 czerwca 1998 r.
10. Krzysztof Dąbrowski. Badania archeologiczne na Zawodziu. W: Osiemnaście wieków Kalisza. T.3, s. 68
11. Marta Młynarska. Proces lokacji Kalisza w XIII w. W: Osiemnaście wieków Kalisza. T. l. Zamieszczony tam tekst łaciński w wolnym tłumaczeniu Tadeusza Kościelniaka brzmi: Wyznaczamy granice parafii przez ulicę, która prowadzi przez środek rynku i w ten sposób przez tenże strumień prowadzić ma aż poza granice miasta, w tym samym korycie strumienia oddzielona jest jedna parafia od drugiej.
12. Informację tę uzyskałem od doc. dra Tadeusza Poklewskiego z IHKM PAN w Łodzi w 1987 r.
13. Polska Jana Długosza. Warszawa 1984, s. 126
14. Dokumenty z archiwum rzymskiego, których kopie znajdują się w zbiorach jezuitów w Krakowie. Pol. 50, fol. 159 (Sigismundus Rex... 12 maja 1597 fol.71)
15. Albert Lange Architektonische bemerkungen bei Kalisch 1805. Egzemplarz w bibliotece UAM w Poznaniu.
16. Gazeta Handlowa i Przemysłowa - Dodatek Tygodniowy z 1845 r. Tekst opracowany przez Annę Rynkowską opublikowany w Roczniku Kaliskim nr z 1967 r. s. 267.
17. Bogumił Kunicki. Ballady Kaliskie. Kalisz 1991
18. Józef Raciborski. Kościoły kaliskie zamieszczone w Kronice Diecezji Kujawsko-Kaliskiej w latach 1923-1927
19. Otwarcie Przystani Młodzieży Szkolnej miało miejsce w 1932 r. w obecności delegacji kaliskich szkół średnich.
20. Inicjatorem i projektantem był Władysław Kościelniak. Realizował art. rzeźbiarz Jerzy Sobociński z Poznania.