DĄBROWSKA - KONOPNICKA, ROZWAŻANIA ROCZNICOWE

      Rok 1980 to rok, w którym zbiegają się ze sobą ważne rocznice dotyczące Konopnickiej i Dąbrowskiej, a także Kalisza, Sto dziesięć lat temu, 4 stycznia, rozpoczęto wydawanie "Kaliszanina", drugiego chronologicznie regionalnego pisma w Polsce' i to pisma stojącego na wysokim poziomie. 8 maja tego samego 1870 roku, ukazał się w tym piśmie, pierwszy drukowany wiersz Marii Konopnickiej, której 70-lecie śmierci przypada 8 października 1980 r. 19 maja 1965 roku, a więc piętnaście lat temu, zmarła Maria Dąbrowska, równo w 3 lata po ostatnim pobycie w Kaliszu, na zakończenie międzynarodowej sesji poświęconej jej twórczości. Wreszcie dwadzieścia lat temu, przeżywaliśmy uroczyste obchody Osiemnastu Wieków Kalisza. Ta ostatnia, pozornie nieważna rocznica, wiąże się jednak z dalszym ciągiem moich rozważań.
      Wydelegowano mnie wtedy do Warszawy, aby towarzyszyć w drodze Marii Dąbrowskiej, która 23 stycznia na uroczystej sesji Miejskiej Rady Narodowej - zgodnie z planem - została potem pierwszą honorową obywatelką Kalisza. Pisarka jechała wraz ze swoją przyjaciółką Anną Kowalską. Droga autem trwała długo i wypadało mi zabawiać obie panie. Ponieważ był to okres, w którym przygotowywałam na międzynarodową sesję w Łańcucie referat, dotyczący związków Konopnickiej z Kaliszem i nie umiałam się od tego pasjonującego mnie zagadnienia oderwać, więc rozmowa między innymi zaczęła się też toczyć o Konopnickiej. I tu zaskoczyło mnie, widoczne zainteresowanie Dąbrowskiej tym tematem.
      Dopiero później uświadomiłam sobie, że mimo szalonych zmian jakie zaszły w świecie, w istocie odległość czasu dzieląca od siebie obie pisarki związane z Kaliszem, wcale nie jest tak wielka. Gdy Dąbrowska zaczynała swą twórczość, Konopnicka była u szczytu sławy. Gdy zaś poetka zmarła, to na żałobnej akademii, jaka odbyła się w Kaliskim Towarzystwie Muzycznym, ówczesna Maria Szumska, wygłosiła pierwszy w życiu odczyt. Zatytułowała go Pisarka ludu i dzieci, trafnie tą nazwą oddając istotę twórczości Konopnickiej. Odczyt odbył się 23 października 1910 roku, a jego autorka dopiero w tym miesiącu wróciła z Belgii do Russowa. Musiała więc już wcześniej dobrze znać twórczość Konopnickiej.
      I tu nasunęło mi się pytanie: jeśli dobrze znała w młodości, jeśli interesuje się Konopnicką w starości, to może jako początkująca czy późniejsza pisarka, ulegała też jej inspiracjom? Warto się nad tym zastanowić, pamiętając jednak o podobieństwach i różnicach osobowości, rodzaju talentu, warunkach życia - by nie ugrzęznąć w jałowej "wpływologii". Spróbujmy.
      Wiemy dobrze, że w utworach Dąbrowskiej ogromną rolę odgrywają elementy autobiograficzne, połączone z wprowadzaniem do literatury łatwo rozpoznawalnych, znanych z życia postaci i miejsc oraz, że dotyczy to w szczególnie wyrazisty sposób Kalisza, Russowa i ich okolic. Wystarczy powołać się na przykłady Nocy i dni oraz Ludzi stamtąd. Mniej zdajemy sobie natomiast sprawę z tego, że podobnie, choć na mniejszą skalę, jest w wielu, znacznie przecież wcześniej pisanych, nowelach Konopnickiej.
      Bohaterka Józefowej to kaliska "wodziarka" (roznosząca wodę po domach), której autorka, wprowadzając ją do literatury, tylko o jedną literę zmieniła autentyczne nazwisko (Gapina - Glapina). Podobnie stało się, ze wspomnianym w Urbanowej księdzem Kobusiewiczem. Natomiast szewc Pośpieszyński, przywędrował już do tej noweli pod własnym nazwiskiem, tak jak do Nocy i dni, trafiła Żydówka Arkuszowa. Czy nie śladem tamtych postaci? I to nie tylko ona, ale i Gałczyńscy zmieniający się w Ostrzeńskich i Szumscy przezwani Niechcicami i wielu innych. Tylko - jak już zaznaczyłam - to, co w utworach Konopnickiej było ledwie widocznym zalążkiem, Dąbrowska bardzo rozwinęła i ukazała na tle dokładnie sportretowanego miasta, którego obraz w utworach jej poprzedniczki trudno wyśledzić, choć czasem i to nam się udaje. Trzeba jednak pamiętać, że od czasów powstania Józefowej, Anusi i Urbanowej, Kalisz bardzo się zmienił i że topografia Bronowa. Gusina i ich okolic, jest w wielu utworach Konopnickiej czytelna do dziś.
      W ogóle zaś wszystkie te obrazy ludzi i miejscowości, łączą się chyba z silnym podłożem uczuciowym. Dla Dąbrowskiej, miejscem najdroższym na świecie. o którym śniła jeszcze w ostatnią przedśmiertną noc był Russów, ale Kalisz pozostał w jej wspomnieniach, jako miasto o najpiękniejszym parku, rzece, mostach, ulicach o najpiękniejszych "nocach i dniach". Dla Konopnickiej, Kalisz był jedyną miejscowością, którą nazywała "swoją" - bliższe niż rodzinne Suwałki. A przecież lata spędzone przez nią w tym mieście, obfitowały w tyle smutnych przeżyć. Należały do nich: śmierć matki, rozpacz i surowość ojca, ogólna atmosfera domu, w którym nie przyjmowano żadnych gości i którą rzadko tylko przerywały radośniejsze chwile, związane z wyjazdami do rodziny na wieś. Jakże charakterystycznie brzmią późniejsze wyznania pisarki, że najsilniejsze wrażenia jej dzieciństwa, wiązały się ze słuchaniem listów z wygnania stryja zesłańca i powrót tego stryja po 16 latach udręki. Nie zatarły tych wrażeń, wspomnienia zabaw i spacerów z rodzeństwem. Jeśli zaś dodamy do tego wiadomości o powodziach, pożarach i epidemii, jakie w czasie pobytu Wasiłowskich nękały miasto, to aż dziwne się wydaje, że Konopnicka do Kalisza tęskniła i pisała, że chciałaby doń wrócić. Chyba tylko dalsze życie poetki - które po złudnym, jakże krótkim okresie szczęścia w pierwszych miesiącach po ślubie, pełne było goryczy - sprawiło, że miasto dzieciństwa i pierwszej młodości, zostało jej tak drogie.
      Inaczej wyglądało dzieciństwo Dąbrowskiej. Aż do 1904 roku - gdy na okres kilku miesięcy zetknęła się z rządową carską szkolą - były to lata nie przerwanej radości i szczęścia. Ukochany Russów, zabawy z rodzeństwem i innymi dziećmi, swoboda w ogrodzie i na wsi, nie krępowana przez rodziców, którzy nie chcieli dawać dzieciom zbyt wielu nakazów i zakazów, tylko je po prostu kochali. potem zaś przyjazna, życzliwa atmosfera kaliskiej pensji Semadeniowej - wszystko to dawało pełnię zadowolenia. 
      A oto dalsze wyznania autorki Nocy i dni zawarte w szkicu: Jak zostałam pisarzem. Sięgając do wspomnień z wczesnych okresów życia, Dąbrowska pisze tam: "Świat wydawał mi się co dzień rzeczą tak oszałamiająco nową, dziwną i zachwycającą, że jednocześnie płakałam prawie nad każdą chwilą i cieszyłam się jak szalona każdą, która nadchodzi. We wszystkim co się działo, było jakieś pomieszanie największej upajającej radości z żałości przemijania, czyli było wstrząsające wzruszenie, które domagało się dwu rzeczy: utrwalenia i zakomunikowania innym". Ta zdolność wzruszania się światem, istnieniem, to podstawowa cecha każdego pisarza - artysty. Różne jednak bywają jej źródła. "U jednych głównym składnikiem wzruszenia jest zachwyt, miłość, radość i zdziwienie. U innych przeważa współczucie, lub nawet sprzeciw, gniew i nienawiść". Jeśli przeważa "afirmacja życia, zachwyt nad nim, radość istnienia nawet smutnego, to pisarz z takich wzruszeń wyrosły, miewa nastawienie epickie" - pisze dalej Dąbrowska.
      A jeśli jest inaczej? Jeśli przeważa "współczucie, sprzeciw, gniew?". Snujmy rozpoczęte rozważania, idąc wskazanym śladem i przypomnijmy wspomnienia Konopnickiej z jej wczesnych lat. We Wrażeniach z podróży, znajdujemy także takie wyznanie poetki: "Kiedyś w dzieciństwie, a i później jeszcze, wszyscy wielcy ludzie wydawali mi się jako już umarli, a wszystkie miejsca przeszłości pełne, jako kamienne groby. A wszystkie rzeczy bohaterskiej miary, jako minione. Było mi z tym w myślach dostojniej. "W pełnej zaś autobiograficznych momentów Anusi, obok opisów grzecznych zabaw , słuchania bajek i spacerów pod okiem opiekunki, mamy fragment opisujący narratorkę jako małą dziewczynkę, kryjącą się gdzieś w kąciku i odgrywającą przy pomocy figur karcianych, swój własny samotny teatr. Oto opis takiego spektaklu: "Przedstawienie rozpoczynało się niezmiennie od słów: Anusia zaś, och Boże! Tu następował monolog, w którym więcej było westchnień niż wyrazów, a mglista atmosfera wielkiego smutku i wielkiej melancholii życia ogarniała krzesło, stołek i mnie samą. Ta żądza, czy potrzeba smucenia się i wzdychania ot tak w powietrze, były zapewne źródłem moich żarliwych modłów w owym czasie."
      Jeśli zgodzimy się z teorią Dąbrowskiej, wyrażoną w szkicu Jak zostałam pisarzem, to cytowane fragmenty z dzieciństwa obu pisarek, mogą nam częściowo wyjaśnić, czemu domeną Dąbrowskiej jest rozlewna epika Nocy i dni oraz mistrzostwo łączących się w cykle opowiadań, a Konopnicka najlepiej wypowiadała się, w pełnych współczucia lub buntu lirykach i zwartych nowelach.
      Część tych nowel, podobnie jak część opowiadań Dąbrowskiej, wiąże się z życiem wsi. Zastanówmy się przez chwilę nad nimi. Konopnicka jest jedną z pierwszych autorek, która postacie z ludu nobilitowała na bohaterów literackich, uważając, że ich przeżycia godne są analizy na równi z przeżyciami postaci z wyższych warstw społeczeństwa. Dąbrowska szła tą samą, utartą już drogą. Czy pod wpływem Konopnickiej? Trudno odpowiedzieć. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na dwa. opowiadania Dąbrowskiej i dwie nowele Konopnickiej z życia wsi, których tematyka pokrywa się, lecz opracowana jest w sposób wręcz kontrastowy. Są to Maryśka i Krysta Konopnickiej oraz Dzikie ziele i Łucja z Pokucic Dąbrowskiej.
      Przyjrzyjmy się wpierw nieco bliżej Maryśce i Dzikiemu zielu, W obu utworach bohaterkami są ubogie wiejskie dziewczyny, półsieroty, zakochane w pracujących wraz z nimi we dworze, wiejskich chłopakach. W obu przypadkach, rezultatem miłości są nieślubne dzieci, a ich ojcom swatają bogate gospodarskie córki. Dla Maryśki jest to tragedia. Porzucona z dwojgiem dzieci, mimo nędzy i ciężkiej choroby, nie może jednak zapomnieć o swojej miłości, miłości gwałtownej, zawistnej i wiernej. Zwarta akcja, ujęta niemal na sposób dramatu, rozgrywa się w ciągu jednego zimowego wieczoru i ukazuje nam historię dziewczyny, jej mękę, rozpacz, chęć zemsty i próby jakiegoś choć częściowego ratowania się; połączone z nadludzkim wysiłkiem. Potem jest już tylko króciutkie do powiedzenie narratorki, stanowiące pointę zamykającą utwór.
      W Dzikim ziele, miłość Marynki i pracującego we dworze bandosa to młodzieńcza radosna gra uczuć, ukazana na tle pełni rozwijającego się lata. Mimo, że chłopak wyjechał i wbrew obietnicom długo nie wraca, a Marynka jest w ciąży i sytuacja wydaje się beznadziejna, dziewczyna wierzy w szczęśliwy koniec. Dzięki swojej ufności, rozsądkowi i pogodzie, wygrywa. Długie rozlewne opowiadanie urywa się, gdy młodzi po ślubie zaczynają nowe życie od pracy dla siebie i snucie projektów szczęśliwej przyszłości.
      A oto kilka uwag na temat drugiej pary utworów. Mężowie Krysty {bohaterki Konopnickiej) i Łucji {bohaterki Dąbrowskiej) zostają wzięci do wojska i wysłani w daleki świat. Obie żony kochają swych mężów Mimo to w czasie przedłużającej się samotności i braku wieści, dopuszczają się zdrady, której rezultatem są nieślubne dzieci. Wina Krysty jest niewielka. Ta bardzo młoda, słaba i bezwolna kobieta, choć "wypłakuje oczy" z tęsknoty do męża, ulega sytuacji stworzonej przez matkę, która sądząc, że zięć nie żyje, sprzyja przyjętemu parobkowi zakochanemu w córce. Sądzi bowiem, że będzie on godnym następcą zmarłego i gospodarki nie zmarnuje. Mimo perswazji matki, Krysta nie może sobie darować swego postępku, choć i ona w końcu w śmierć męża uwierzyła. W dniu jego powrotu, zrozpaczona tym co zrobiła, popełniła samobójstwo.
      Łucja układa swe życie inaczej. Najpierw rozpacza z powodu wyjazdu męża, ale potem bardzo szybko pociesza się z innym i zmienia kochanków, choć rodzina pragnie ją ratować przed upadkiem. Gdy mąż wraca, Łucja próbuje go zatrzymać wybuchem wielkiej miłości, która nie wygasła, mimo wielu zdrad. Gdy jednak Władysław rzuca ją i wyjeżdża do Hamburga, Łucja godzi się ze swym losem. Nie szuka już nielegalnej miłości, tylko spokojnie pracuje i myśli, że skoro "do tej Hamburgii" nie tak daleko, to ona może tam pojedzie, może się z mężem pogodzą. Życie płynie dalej i nie ma sytuacji, w której należałoby się załamywać. Z każdej jeszcze może być wyjście - zdaje się mówić Dąbrowska w obu omawianych utworach, a afirmacja życia łączy się w nich z afirmacją miłości.
      Wydaje się też, że Dzikie ziele i Łucja z Pokucic (niezależnie od tego czy bohaterki ich były oparte na autentycznych postaciach wziętych z życia, czy nie) zostały napisane jako pewnego rodzaju odpowiedź, na omówione wyżej nowele Konopnickiej. Trochę tak jak na przykład, odpowiedzią na: Upadek Camusa jest Wzlot Iwaszkiewicza, lub wiersz Konopnickiej Fatum do Likoforona - odpowiedzią na Asnykowskie Likoforon do Fatum.

Autorka dokonała własnoręcznie korekty tekstu już wydrukowanego w czasopiśmie zmieniając słowa: w Polsce na: w byłym Królestwie Polskim (przyp. H. P.) 

Dąbrowska-Konopnicka, rozważania rocznicowe, "Południowa Wielkopolska" R, XIX,1980, nr 9 (215), s.4;