POMYŚLMY NAD TYM

      WIELKIMI KROKAMI zbliżamy się do ważnego dla Kalisza roku 1960. Miłośników literatury cieszy niewątpliwie fakt, że w ramach uroczystości jubileuszowych, stanie w naszym mieście pomnik Asnyka, że wyjdzie książka z materiałami poprzedniej sesji naukowej poświęconej twórczości poety, że odbędzie się nowa sesja literacka, w której znów Asnyk będzie na pierwszym planie.

      Przekorni mogliby powiedzieć, że Asnyk ma w Kaliszu specjalne szczęście i, że przykrym zgrzytem jest fakt, że w 1960 roku, w którym przypada 50 rocznica śmierci Marii Konopnickiej, stawia się w Kaliszu pomnik Asnykowi, zapominając niejako o pisarce, której życie niemniej silnie było związane z Kaliszem i jego okolicami. Cóż, nie możemy stawiać dwóch pomników na raz. Ale w roku Tysiąca Szkół, możemy uczcić pamięć Konopnickiej inaczej.
       Projektuje się w Kaliszu założenie studium nauczycielskiego. Czy nie byłoby wskazane, aby studium to nazwać imieniem Marii Konopnickiej? Przecież sama poetka przez długi czas była nauczycielką: była pionierką artystycznej literatury dla dzieci, z którą słuchacze studium, wciąż będą mieli do czynienia.
       A jeśli chodzi o tradycje Konopnickiej, to wiele byłoby tu do pokazania i zrobienia. Zniknął już z cmentarza grób Jej matki, który mała Mania musiała codziennie odwiedzać, maszerując zgodnie z nakazem ojca, w pogodę i niepogodę, przez całe miasto. Wiemy jeszcze, z którego domu wychodziła na te wędrówki, ale może udałoby się więcej powiedzieć o samym lokalu, który zajmowali Wasiłowscy. Może udałoby się odszukać jakieś ślady pobytu poetki w Bronowie czy Gusinie, miejscowościach nie tak znów od Kalisza odległych.
       Dzień 8 października - rocznica śmierci - mógłby być dniem uroczystego otwarcia, czy mianowania nowej szkoły, której ambicją byłoby pielęgnowanie tradycji Marii Konopnickiej. Może dobrze byłoby, aby dzień ten był jednocześnie dniem rozpoczęcia owej sesji naukowej, którą obok Asnyka i Konopnickiej należałoby także poświęcić Marii Dąbrowskiej.
       Do niedawna na przykład, w podręczniku szkolnym odsyłacz do drukowanego fragmentu Nocy i dni, opisującego strajk szkolny w Kaliszu informował, że wymienione w tekście Przedmieście Raciborskie. to dzielnica Lublina. Czy nie ma w tym także trochę naszej winy i czy nie trzeba byśmy więcej uwagi poświęcili kandydatce do nagrody Nobla, która nazwała Kalisz "miastem najpiękniejszych" dla niej "Nocy i dni", a ziemi kaliskiej "nisko się kłania" dziękując za otrzymany w nagrodę zasług, dyplom doktorski Uniwersytetu Warszawskiego`?
       Chyba rok jubileuszowy naszego miasta, powinien być także rokiem zabezpieczenia i utrwalenia śladów i wspomnieli o Marii Dąbrowskiej i jej związkach z Kaliszem i ziemią kaliską. Byłoby dobrze, abyśmy nazwali niektóre ulice i miejsca wspomniane w jej wielkim cyklu powieściowym, imionami bohaterów utworu: Bogumiła, Barbary, Agnisi... 

Pomyślmy nad tym!