KONOPNICKA, DĄBROWSKA I POLONIA AMERYKAŃSKA

      Mniej więcej od połowy XIX wieku, aż do lat nam współczesnych, z Kaliszem wiążą się długie okresy życia, szeregu wybitnych i mniej wybitnych pisarzy, którzy w swoich utworach odtworzyli bardzo różnorodny obraz miasta. Nakłada to na mieszkających w nim miłośników Kalisza podwójny obowiązek. Trzeba bowiem, odszukać realia związane z życiem i dziełami tych pisarzy, często zupełnie nieznanych badaczom z innych regionów kraju, a także popularyzować wśród ogółu kaliskiego społeczeństwa, mało znane wiadomości o twórcach nam bliskich.
      Duże zasługi ma w obu tych wypadkach, Towarzystwo im. Marii Konopnickiej. Zabiega ono także, o utworzenie w domu, w którym mieszkała późniejsza autorka Pana Balcera w Brazylii, jej poświęconej - Izby Pamięci. Scenariusz owej Izby, uwzględnia pobyt pisarki w Kaliszu i na terenie wsi blisko z miastem związanych, wskazuje na elementy jej dzieła, które z tym pobytem się łączą, a także naświetla osobowość Konopnickiej, traktowaną zazwyczaj zbyt jednostronnie.
      Zanim Izba powstanie, w myśl postawionych wyżej postulatów, warto przypomnieć mało znane związki pisarki z Polonią Amerykańską, które zresztą w Izbie można będzie ukazać tylko marginesowo. Jasne jest, że dla emigracji zarobkowej z końca XIX wieku i początków XX wieku, łatwo wpadające w ucho wiersze Konopnickiej, opisujące krwawą dolę ludu i uroki rodzinnej wsi, stanowiły ważny pokarm duchowy. Toteż w 1902 r. Zarząd Związku Polek w Ameryce, z okazji jubileuszu poetki, przesłał jej list z wyrazami hołdu i podziękowań, na który ona bardzo serdecznie odpisała. Następnie zaś poszczególne grupy Związku, zaczęły przybierać nazwy związane z jej imieniem jak: Towarzystwo Marii Konopnickiej w Chicago w 1902 r., "Wieniec Marii Konopnickiej" w Bufallo założony w 1911 r. i inne.
      Hołd złożony pisarce z okazji jubileuszu, łączył się z obradami Trzeciego Sejmu Polek w Ameryce. Czwarty Sejm tej największej polonijnej organizacji, nadał Konopnickiej w czerwcu 1903 r., godność honorowej członkini Związku. Była pierwszą osobą, której ten tytuł przyznano. Dopiero później otrzymały go: Modrzejewska, Orzeszkowa, Skłodowska-Curie i inne wybitne Polki.
      Kontakty z organizacjami polonijnymi wykorzystywała Konopnicka dwustronnie: pomagała im w pracy kulturalnej, a jednocześnie zdobywała ich poparcie i pieniądze na ważne akcje patriotyczne związane z krajem. Jej wiersz o Wrześni, przedrukowany w 1902 r. w Pittsburgu, zwielokrotnił manifestacje potępiające okrucieństwo władz pruskich tak w stosunku do dzieci, które chciały na lekcjach religii zachować mowę ojczystą, jak i w stosunku do ukaranych więzieniem ich rodziców.
      W 1906 r. Konopnicka, pragnąc silniej związać emigrantki z krajem i zapoznać je ze współczesną polską literaturą, zaprosiła delegatki Związku, na jubileusz Orzeszkowej, który odbył się w czerwcu 1907 r. w Warszawie i był jednocześnie wielkim zjazdem kobiet polskich.
      Przemawiając w czasie obrad tego zjazdu, na którym reprezentowała także (jako honorowa członkini związku} rodaczki z Ameryki, poetka wzywała kobiety do jedności. Wyraziła też wówczas, jakże słuszne i na owe czasy postępowe przekonanie, że walka o prawa kobiet, to "walka dynamiki ruchu ze statyki urządzeń społecznych". Zjazd był szeroko komentowany w "Głosie Polek" (organ Związku Polek w Ameryce} i przyczynił się między innymi, do przekazania przez Polonię Amerykańską daru, na budowę instytutu pedagogicznego im. Orzeszkowej.
      Jeszcze oficjalniej popłynęły z Ameryki dary, gdy w tym samym roku i czasopiśmie, Konopnicka ogłosiła apel w sprawie ofiar dla więźniów politycznych i zesłańców, skazanych za udział w rewolucji 1905r. Z nadesłanych pieniędzy, dużą część wykorzystano na tzw. podkajdanniki i pasy rzemienne, ułatwiające zesłańcom dźwiganie dziesięciofuntowych łańcuchów, którymi skuwano im nogi. Pozostałe fundusze, przeznaczono na pomoc dla więźniów i ich rodzin. Za pośrednictwem poetki, Związek Polek w Ameryce, nawiązał także współpracę z krakowskim Towarzystwem Opieki nad Więźniami "Opatrzność". Z kolei Konopnicka, napisała 12 września 1907 roku tekst pieśni Na rozwinięcie sztandaru Grupy 24 Związku Polek w Ameryce. Pieśń tę śpiewano potem w czasie wielu uroczystości.
      W maju 1910 r. odbył się w Waszyngtonie Kongres Narodowy Polski, który zaplanowano jako potężną manifestację na rzecz wolności ojczyzny, zapraszając z kraju przedstawicieli 3 zaborów. W istniejących warunkach, tylko dziewiętnastoosobowej delegacji ziem polskich, udało się wziąć udział w Kongresie. Konopnicka nie pojechała, ze względu na bardzo już wtedy zły stan zdrowia. Posłała tylko jako swój "drobny udział" wiersz Budujmy miłej ojczyźnie dom.
      Na kilka miesięcy przed śmiercią, snuła jednak plany, że gdy tylko zdrowie jej się poprawi, pojedzie do Stanów by zebrać materiał do podobnego poematu jak Pan Balcer w Brazylii , opisującego los polskich emigrantów w Ameryce Południowej. Omawiała szeroko te projekty z delegatką Związku Polek w Ameryce, która odwiedziła ją we Lwowie by wręczyć dyplom i złotą odznakę Związku. Śmierć zniweczyła plany wyjazdu i poematu.
      A sam Pan Balcer? Ci, którzy znają przyrodę brazylijską i los pierwszych osadników polskich, podziwiają niezwykły realizm utworu. A przecież Konopnicka nigdy w Brazylii nie była. Skąd czerpała wiadomości? Zacytujmy tylko jeden ciekawy fragment listu, w którym poetka podaje główne ich źródło: "Rzecz cała osnuta na autentycznych opowiadaniach Balcerzaka Józefa, robotnika z Koła, który te ciężkie losy przeszedł i przez Zurich wracał. Jest teraz ze mną w korespondencji. Tyle mego, co się tą formą zajmę".
      Tak przez Amerykę Północną, Brazylię i Zurich, dotarliśmy do Koła, miasta bliskiego Kaliszowi, podając wiadomości oparte na opracowaniach naukowych.
      A inne realia kaliskie, które należałoby "ocalić od zapomnienia" przez wyszukanie ich na miejscu? Zajmijmy się dla przykładu sprawą domów, związanych z pobytem w mieście Marii Dąbrowskiej. Tak stosunkowo niedawno była wśród nas (ostatnio w 1962 r.), a jak trudno ustalić adresy i jak bywają one sprzeczne.
      W posiadaniu kaliszanki pani Zofii Bożyńskiej jest fotografia, przedstawiająca ją i brata Dąbrowskiej Bogumiła na balkonie mieszkania, które Ludomira Szumska zajmowała wraz z dziećmi, na krótko przed wybuchem I wojny światowej. Mieściło się ono przy dzisiejszej ul. Górnośląskiej, w domu oznaczonym obecnie nr 15. Potwierdza to właśnie fotografia, a także umieszczona na odwrocie data z maja 1914 r. oraz charakterystyczne ornamenty balustrady balkonu, widoczne na zdjęciu i zachowane do dziś. Dom bowiem ocalał, gdyż był jednym z dwu znajdujących się wtedy w tej okolicy. Przebywała w nim często Dąbrowska i tu zapewne spędziła owe 5 dni 1914 r., gdy na wieść o zbliżającej się wojnie, przyjechała do matki z Londynu i przeżyła bombardowanie miasta, by opuściwszy je później, trzykrotnie w swej twórczości odtworzyć ówczesną tragedię Kalisza.
      A oto druga wiadomość wskazująca, że nawet fakty, z pozoru najbardziej wiarygodne, mogą być mylne. Z Materiałów do pamiętników, napisanych przez Marię Dąbrowską, a ogłoszonych w wydaniu Nocy i dni z 1972 r. dowiadujemy się, że w 1906 r. ojciec pisarki, kupił kamienicę na "Ogrodach" od Tarchalskiego i że ze względu na długi tego ostatniego, któremu groziła licytacja, kupno to utrzymywano jakiś czas w tajemnicy. "Naraiła" tę transakcję Żydówka Arkuszowa.
      Czytając dokładnie, odpowiedni fragment Nocy i dni, opisujący wędrówkę Niechciców z Arkuszowa, (jeżeli wiemy jak wówczas zabudowywało się miasto) możemy do tego domu dotrzeć i poznać go po bardzo dokładnym opisie.
      Jest to dom, położony przy dzisiejszej ul. Kościuszki i oznaczony nr 22. Dopiero jednak badania pana Dorywalskiego, w Państwowym Biurze Notarialnym udowodniły, że dom ten od Tarchalskich, Józef Szumski prawnie nabył już 28 sierpnia 1905 r., a sprzedał 14 października 1910 r. Potwierdzają tę transakcję 2 podpisy ojca pisarki. Jeśli istotnie kupno domu utrzymywano jakiś czas w tajemnicy, to być może Ludomira Szumska przeniosła się tam z dziećmi już w początku roku szkolnego 1904-1905. Przecież pisarka nie mogła chodząc do rządowego gimnazjum, mieszkać w internacie Semadeniowej, ani dojeżdżać do szkoły z Russowa. Mogła mieszkać u rodziny, lub gdzie indziej. Tego na razie nie wiemy. Szukajmy.

Konopnicka, Dąbrowska i Polonia Amerykańska, "Południowa Wielkopolska" R. XVI, 1977, nr 7 (177), s.3;