KALISZ W OCZACH ASNYKA I KONOPNICKIEJ

      Asnyk, Konopnicką - dwoje pisarzy tego samego okresu literatury, dla których Kalisz był miastem dzieciństwa i pierwszej młodości. Określmy bliżej, kiedy w nim przebywali. Adam Asnyk urodził się w Kaliszu 11 września 1838 r. i mieszkał tu stale do jesieni 1856 roku, kiedy to wyjechał na studia rolnicze do Warszawy. Później już tylko na krótko przyjeżdżał do rodzinnego miasta, a więc spędził w nim kilka miesięcy w roku 1857, gdy przerwał naukę w Marymoncie, a nie rozpoczął jeszcze studiów w Akademii Medyko - Chirurgicznej. Odwiedzał także mieszkających w Kaliszu rodziców w czasie świąt czy wakacji, aż do roku 1860. Latem tego roku przenieśli się oni na stałe do Warszawy1), a w parę miesięcy później, po zwolnieniu z Cytadeli, poeta opuścił dom rodzinny i w dniu 15 grudnia2), drogą na Sosnowiec, wyruszył na tułaczkę po obcych krajach. Kilkakrotne pobyty poety na ziemi ojczystej w czasie powstania (styczeń, wiosna i wrzesień 1863 r.) wiązały się z Krakowem i Warszawą3). Być może droga ostatniej ucieczki z kraju w roku 1863, którą Krzemiński określa jako pożegnanie na zawsze "okolic rodzinnego miasta"4) biegła gdzieś blisko Kalisza i wspomnienie tego momentu odzwierciedliło się w wierszu Ciche wzgórze, którego fragment brzmi:

Znam ja jedno piękne wzgórze,
Na nim kwitną przy figurze
Przeźroczyste polne róże.
(...)

Pod tym krzyżem w pierwszej wiośnie
Z polną różą, co tam rośnie.
Wyglądałem w świat radośnie.
(...)

Z tego wzgórza zagon własny
Raz na zawsze pożegnałem.5)

      Droga wygnańców politycznych często wiodła przez okolice Kalisza, a Asnyk mógł tu mieć znajomych, którzy ułatwili mu przejście granicy6).
      Podsumowując czas pobytu poety w naszym mieście, należy więc stwierdzić, że stale mieszkał on w Kaliszu przez 18 lat. Później w ciągu następnych 4 lat sporadycznie odwiedzał miasto, a od października roku 18637) jako były członek rządu powstańczego, skompromitowany jeszcze dodatkowo działalnością konspiracyjną, miał już wstęp do Kalisza na zawsze zamknięty. Na tle całego życia poety, pobyt w rodzinnym mieście i kontakty z nim to okres dość długi. Przeciwstawić pod tym względem Kaliszowi można tylko Kraków, gdzie Asnyk spędził ostatnie 27 lat życia, tęskniąc jednak stamtąd do kraju, czyli Kalisza, Warszawy i w ogóle ziem Królestwa Kongresowego.
A jak było z Konopnicką? Przede wszystkim nie możemy ściśle określić daty jej przyjazdu do Kalisza. Wiemy tylko, że nastąpił on gdzieś między 30 listopada 1848 roku, a 5 lutego 1850 roku. Pierwsza z dat oznacza bowiem dzień chrztu jej siostry - Jadwigi, który odbył się jeszcze w Suwałkach, druga odnosi się już do Kalisza i określa moment przyjścia na świat następnej córki patrona tutejszego trybunału, Józefa Wasiłowskiego i jego żony, Scholastyki z Turskich - rodziców poetki 8). Biorąc pod uwagę trudności i tempo ówczesnych podróży, kiedy to z Suwałk do Kalisza jechało się końmi około 6 dni 9), trudno sobie wyobrazić odbywanie tak dalekiej drogi - z maleństwem przy piersi i czwórką innych dzieci - w grudniu 1848 roku. Równie trudno przypuścić, że podróż ta odbyła się w styczniu 1850 roku, na miesiąc przed narodzeniem następnego dziecka Wasiłowskich. Zimy, szczególnie w okolicach Suwałk, były przecież surowe.
      Wypada więc przyjąć, że przyszła autorka wiersza Memu miastu ujrzała jego mury po raz pierwszy w 1849 roku. Miała wtedy około 7 lat. Opuściła Kalisz mając lat 20, we wrześniu 1862 roku10) po ślubie z Jarosławem. Przeniosła się wówczas do Bronowa - majątku Konopnickich.
      Tak więc na stały pobyt w Kaliszu przypada lat 13. Trzeba z nich wykreślić rok szkolny 1855/56, który poetka spędziła na pensji Sakramentek w Warszawie. Można także coś dodać w tych rachubach. Bronów i Gusin (do którego później przenieśli się Konopniccy), leżą w granicach ówczesnej guberni kaliskiej. Do owych niespełna 13 lat, które poetka spędziła w Kaliszu, trzeba więc doliczyć dalszych lat 15, w czasie których przebywała ona w zasięgu wpływu miasta.
      W Kaliszu załatwiało się przecież wszelkie sprawy urzędowe, robiło ważniejsze zakupy (okres "jarmarków na wełnę"), uczestniczyło w życiu kulturalnym (przedstawienia teatralne, Resursa Obywatelska, "Kaliszanin"), odwiedzało rodzinę, znajomych. Konopnicką, choć może niezbyt często, ale na pewno musiała od czasu do czasu odwiedzać Kalisz, gdzie przez kilka lat mieszkał jeszcze jej ojciec, tym bardziej, że mężowi jej nigdy nie brakowało różnych spraw sądowych, które trzeba było w Kaliszu załatwiać.
       Najważniejszym śladem kontaktów z miastem, w czasie pobytu w Bronowie, jest debiut poetki w "Kaliszaninie", gdzie w numerze 73 z 10 maja 1870 r. ukazał się jej wiersz zatytułowany W zimowy poranek. Warto szczególnie podkreślić tę datę, gdyż do niedawna debiut Konopnickiej przesuwano na rok 1875, a poprzednio nawet na 1877, od którego liczono jej jubileusz.
      Treść innego wiersza (o którym jeszcze będzie mowa), drukowanego w "Kaliszaninie" w numerze z 16 grudnia 1888 roku, mówi nam, że poetka musiała wtedy na bardzo krótko zatrzymać się w mieście. Świadczą o tym słowa:

Jedna chwila zbliża nas (...) 
Ledwo dłoń wyciągnąć zdołam, 
Ledwo: Szczęść wam Bóg! - zawołam 
Już mnie porwał wicher zły.12)

      Takich krótkich pobytów w mieście było zapewne więcej. Przecież w okolicy przebywała rodzina, wzmianki w korespondencji mówią o kaliskich znajomych, przy pomocy których starała się poetka o uwolnienie synów z wojska, o bezpłatny paszport zagraniczny dla siebie13). Wprawdzie w Kaliszu i jego okolicach mieszkał dłuższy czas Jarosław (i wyrobił sobie tam złą opinię), co mogło zniechęcać do przyjazdów, ale czasem i zmuszać do nich. Przecież, według ówczesnych praw, to on udzielał formalnego pozwolenia na każdy wyjazd za granicę, nie rozwiedzionej z nim żony.
      Gdzieś pod koniec życia sławnej poetki, zaprosiło ją do Kalisza grono tutejszych pań, przygotowujące jakąś uroczystość ku jej czci. Odpowiedziała wtedy odmownie tłumacząc się:

"Za słabe mam serce na te wrażenia, jakie mnie u Was czekają i może prędzej zniosłabym je gdzie indziej, a nie w Kaliszu, z którym tyle młodocianych wspomnień mnie łączy"14).

      Trudno wątpić w szczerość tej wypowiedzi, zacytowanej w sprawozdaniu z przedstawienia zorganizowanego na cześć poetki już po jej śmierci.
      Podsumowując podane powyżej wyliczenia, należy stwierdzić, że jakkolwiek Konopnicką mieszkała w Kaliszu krócej niż Asnyk, bo niecałe 13 lat, to jednak jej kontakty z miastem trwały znacznie dłużej, gdyż przez 15 lat przebywała jeszcze na ziemi kaliskiej, a i później odwiedzała kraj swego dzieciństwa i młodości. Na tle całego życia pisarki, związanego z różnymi dzielnicami kraju, "okres kaliski" jest też szczególnie długi i przeciwstawić mu pod tym względem można tylko pobyt w Warszawie (lata 1855-56 i 1877-90).
      Przejdźmy z kolei do omówienia obrazu Kalisza, jaki odbił się we wspomnieniach interesujących nas pisarzy i znalazł wyraz w ich twórczości.
       W autobiografii dla czeskiego tłumacza Franciszka Kvapila, wspominając dzieciństwo spędzone w Kaliszu, Asnyk pisał:

"Pierwsze silniejsze wrażenia, jakie odniosłem, były wiadomości o rzezi galicyjskiej i później o ruchach rewolucyjnych z 48 roku. Słyszałem prowadzone po cichu rozmowy, czytane i rozbierane artykuły gazet zagranicznych, szczególnie z Księstwa Poznańskiego. Moja wyobraźnia dziecinna ożywiała się i zapalała, a słowa: Polska, Wolność, Braterstwo Ludów brzmiały w mych uszach jak czarodziejska muzyka; coś już w części rozumiałem czegoś się domyślałem, słowem dusza wyjrzała na jakieś szersze horyzonty. Pod tym wpływem zacząłem pisać wiersze patriotyczno - religijne" 15).

      Ze słów tych nie tylko dowiadujemy się o dziecięcych przeżyciach poety, ale pośrednio odbija się w nich także fragment gorączkowego życia w nadgranicznym wtedy Kaliszu, gdzie łatwo docierały wieści przemycane z innych zaborów. Niestety, w żadnym z literackich utworów Asnyka nie znajdziemy, ani obrazu ówczesnego miasta, ani odtworzenia panującej w nim atmosfery, która sądząc z przytoczonego cytatu, musiała wywrzeć swój wpływ na poetę. Zresztą o samym Kaliszu Asnyk napisał właściwie tylko jeden wiersz16), zatytułowany Rodzinnemu miastu. Zrobił to na prośbę Adama Chodyńskiego, który wydrukował go w "Kaliszaninie" w numerze z 7 lutego 1870 r. W wierszu tym mamy skrótowy obraz "starego grodu otoczonego ramionami Prosny". Z mgły wspomnień wydobywa poeta i ukazuje fragmenty "ukochanego miasta": stary park, jego cieniste "kasztanowe aleje", "pasma zielonych wybrzeży", poręcze mostów "nad nurtem rzeki" i "wody w Prosny łagodnym korycie". Nie brak tu "murów szkolnych", "farnej wieży", z której rozlega się dzwonek, a także jakiegoś gzymsami otoczonego okna, z którego niegdyś wyglądała figlarnie panienka - przedmiot pierwszych marzeń miłosnych 17).
       Jednak nie ten lekko zaznaczony szkic, w którym doskonale możemy poznać Kalisz, jest w tym wypadku szczególnie ważny. Istotne w opisie miasta jest co innego - to atmosfera spokoju, uczciwości, zgody, jaka w nim panuje. Życie mieszkańców staje się w ujęciu poety jakimś symbolem "rodzinnego związku",

Co wielkim drzewem jedności wyrasta 
I pełen wiecznie zielonych gałązek 
Ocenia sobą cały obręb miasta.

Poeta wspomina z zachwytem,

Jak tam spokojnie płynie ludzkie życie 
Mierzone dźwiękiem słodko brzmiących godzin,

 jak kwitną "domowe cnoty" i ta "tradycja żywa starożytna", jak jaśnieje "szczerozłoty uśmiech" i cicha

zacnych serc zażyłość, 
Co niesie szczęście, niosąc z sobą miłość.

Jak wreszcie wiara "wszystko zbliża w nawie kościelnej, u jednego krzyża" 18).
       Słowem, życie w Kaliszu to sielanka miejskiego bytowania. Brak w nim zgrzytów, kontrastów, konfliktów, klęsk. Całość opisu zgodna jest z przyjętą przez poetę konwencją ukazania miasta z lotu ptaka, w jakiejś napowietrznej podróży, którą - jak w podaniu ludowym - odbywa dusza ludzka w przedśmiertelnej wędrówce, chcąc "żegnać wszystko, co jej drogim było". Czy jednak tylko ta poetycka konwencja spowodowała wyidealizowanie rodzinnego miasta i całą atmosferę wiersza?
      Przytoczymy jeszcze charakterystyczne fragmenty jednego z listów Asnyka do ojca. Poeta relacjonuje rozmowę z "panem Szliwe", kaliszaninem, który odwiedził go w Krakowie i pisze:

      "(...) naopowiadał mi masę różnych rzeczy o Kaliszu, skarżył się na tameczną partię niemiecką, na Punów, Niedomańskich, Weiglów, że go uważają za wroga i odstępcę i prześladują jak takiego. Opisywał burze, jakie były w łonie Rady Miejskiej, gdzie on jako radca staczał olbrzymie boje z owym Punem".

      Czy owe "burze" i "boje" miały jakiś poważniejszy charakter, czy chodziło tylko o położenie chodnika, za który Pun otrzymał nagrodę, a Szliwe został "zrobaczonym", nie wiemy dziś. Jakże charakterystyczny jest jednak pogodnie ironiczny komentarz poety, który nie chce widzieć intryg (chociaż skarżył się na nie Szliwe), ani jakichś tarć narodowych, o których w tekście jest przecież wzmianka, lecz pisze: "pełne chwały dzieje, których dramatycznym momentom przysłuchiwałem się ze wzruszeniem". A oto zakończenie całej rozmowy: "Skończyło się wspomnieniem kufelkowego towarzystwa, którego śladu już pewnie nie ma" 19). Cały ton tego sprawozdania Asnyka, doskonale zgadza się z atmosferą Kalisza, jaką ukazał w wierszu Rodzinnemu miastu".
       A jak wygląda Kalisz w poezji Konopnickiej? Poświęciła mu cztery wiersze: Memu miastu (zamieszczony w tomie "Linie i dźwięki" z r. 1897), wspomniany już wiersz Kaliszowi z r. 1888, Zgorzałemu miastu (drukowanym pod pseudonimem Jan Sawa w "Ludziom i chwilom" z r. 1904), a także drugi z kolei wiersz zatytułowany Kaliszowi (napisany w Żarnowcu 10 sierpnia 1907 r., a drukowany w "Kalendarzu na Szkołę Rzemiosł na rok 1909" 20)).
      Obraz Kalisza we wszystkich tych utworach, różni się od obrazu stworzonego przez Asnyka. Wody rzeki nie płyną tu w "łagodnym korycie", lecz:

Szumią fale starej Prosny,
Co rwie brzegi każdej wiosny. '-
(...)
W mrokach stoją stare mury,
Nad murami idą chmury 21).
Ziemia w ciężkim leży śnie
I nie budzi się 22).
Ulicami śmierć przechodzi
W ognistej powodzi.
Bęben dźwiga zamiast kosy
Dobosz straszny, bosy
i na trwogę nocą bije,
Gdzie pies w pustce wyje 23).

      Nie mamy tu naszkicowanych realistycznych szczegółów topografii miasta, są tylko ponure obrazy sugerujące, że życie w Kaliszu - w przeciwieństwie do sielankowego opisu Asnyka - jest ciężkie jak życie poetki, która chwilami z miastem swym się jednoczy ("Ach daremnie, ach bez końca ja i ty czekamy słońca" 24), "Jeśliś ze mną jest złączony, grodzie stary, grodzie mój" 25)).
      Gdy Asnyk w omówionym poprzednio wierszu - pisał, że dusza jego brała z "domowego ogniska" w Kaliszu macierzyńskie ciepło, to Konopnicką powie o swoim mieście:
      Wychowałeś ty mnie grodzie, 

Na twym chlebie, na twej wodzie. 
Na tym chlebie z piołunami, 
Na tej wodzie z mymi łzami. 
Wychowałaś ty mnie twardo, 
Z myślą smętną z duszą hardą.

I dalej:

Nie wyrosłam tobie kwiatem, 
Nie zabłysłam ci jak gwiazda. 
Lecz tułaczo poszłam światem 
Z sierocego mego gniazda 26).

      Poetka nie wraca jak Asnyk, w marzeniu do kraju lat dziecinnych, by go radośnie powitać, lecz wspomina z bólem i cierpieniem, choć z tą samą miłością.
      Asnyk pisał o Kaliszu:

(...) gdy te domy i serca obaczę 
Jak dziecko ręce wyciągam i plączę,
(...)
Jednak nie chciałbym teraz mej żałoby 
Zawiesić chmurą nad poczciwym grodem.
(...)
Chciałbym z młodzieżą w kielichy uderzyć
I ze starymi pogwarzyć przy winie, 
W młodość wskrzeszoną węgrzynem uwierzyć 
Im nucić piosenkę o psotnej dziewczynie, 
I skończyć głośnym, wesołym toastem
Na powitanie z ukochanym miastem..
I chciałbym objąć w uścisku serdecznym
Ziemię i mury, i wody i ludzi 27).

A Konopnicka:

Obesłałabym cię różą,
Białą różą i liliją,
Ale stoję tu pod burzą
Ale wokół wichry wyją.
(...)
Bodaj my się z sobą byli 
Nie żegnali na rozstaju,
(...)
Jednak kiedyś może przecie 
Przełamię się z tobą chlebem, 
Może usnę tak jak dziecię 
Na twej ziemi, pod twym niebem 28).

A w innym wierszu, wspominając jeden z chwilowych pobytów w mieście powie:

Tak tułaczej łodzi bieg 
O rodzinny trąci brzeg, 
Lecz wśród nocy i wśród ciszy 
Nikt żeglarza nie posłyszy, 
Gdy pozdrawia ziemię swą 
Krzykiem - albo łzą 29).

      Z tęsknotą i wyrazami miłości do miasta, będzie jednak Konopnicką łączyła elementy pouczające, których w wierszu Asnyka nie znajdziemy. Będzie wzywała do przetrwania, do wiary w lepszą przyszłość, do czynu:

Skoroś przez burze i zawieje 
Podaj ster swój tam, gdzie dnieje, 
I do wolnych brzegów płyń

- nakazuje poetka swemu miastu, jeśli istotnie jest "z nią złączone", w drugim z kolei wierszu Kaliszowi, pisanym w tym samym mniej więcej czasie co Rota i podobnymi założeniami ideowymi. Nawiązując zapewne w tym utworze do nadgranicznego położenia miasta, żąda także, by ono "pilnie trzymało straż", czujnie patrzyło w "one strony", wiernie stało na wyznaczonej placówce. Aluzji politycznych nie brak zresztą i w innych "kaliskich" wierszach poetki. Kryją się one pod obrazami kruków, braku słońca, burz i wichrów tak często przez autorkę wspominanych. Tyle o wierszach.
      Zwróćmy z kolei uwagę na nowele, które stanowią przecież nie mniej ważną część dorobku literackiego pisarki. Stwierdzono już, że często występują w nich elementy dobrze znanej pisarce rzeczywistości, poddane niewielkim stosunkowo przeobrażeniom. Pisał o tym pierwszy T. Czapczyński 30), który zresztą udowodnił głównie autentyzm nowel związanych z Bronowem i Gusinem. Z Kaliszem wiążą się przede wszystkim nowele: Urbanowa, w której odbiło się wiele dziecięcych przeżyć pisarki z lat w tym mieście spędzonych, i Józefowa, zawierającą być może wspomnienia wizyt w domu ojca po ślubie, gdyż narratorka jest tam nazywana "paniczką". W pewnej mierze łączy się też z Kaliszem Anusia, choć wydarzenia tam opisane dotyczą głównie okresu życia, który Konopnicką spędziła w Suwałkach. Związków z Kaliszem dopatrywano się także w Morzu. Są one jednak tak nikłe, że nie będziemy ich brać pod uwagę 31).
      Zajmijmy się więc trzema pierwszymi nowelami, których "kaliskość" zostanie naświetlona nie poprzez analizę przeżyć narratorki i autorki32), lecz poprzez śledzenie szczegółów dotyczących samego miasta, jego mieszkańców i jego życia oraz ogólnej atmosfery, jaką nasycone było środowisko kaliskie w odczuciu pisarki.
      Trzeba tu od razu stwierdzić, że w nowelach tych nie znajdziemy szeroko potraktowanego opisu wyglądu miasta, czy jego charakterystycznych fragmentów (które występują w wierszu Asnyka). W Urbanowej (której narratorka utożsamia się często z autorką, 33) by opowiedzieć o jej życiu w Kaliszu) akcja rozgrywa się wewnątrz domu. Możemy też przypuszczać, że jest to ów dom Puchalskich 34) na Stawiszyńskim Przedmieściu, w którym mieszkała rodzina Wasiłowskich. Pozostaje z tym w zgodzie wzmianka o wyprawach starej służącej, która nie mogąc obejść się bez wódki, musiała od czasu do czasu "duchem skończyć na przeciwko". Mniej więcej na przeciwko domu Puchalskich, na rogu dzisiejszej ulicy 23 Stycznia (obecnie Stawiszyńskiej) i Warszawskiej, w zburzonym już domu, mieściła się bowiem przez wiele lat trzeciorzędna zapewne restauracja czy zajazd. W Urbanowej wspomina też autorka o "kanonickim rynku" 35), jak nazywano obecny plac l Maja, na którym od 1871 r. odbywały się targi i można było kupić gliniane garnki, podobne do tych, które i dziś tam sprzedają.
      Autentyzmem tchnie również opis drogi Józefowej, tytułowej bohaterki następnej z Kaliszem związanej noweli:

     "Szarym rankiem wybiegała zwykle z małego drewnianego domu, jakich na przedmieściu pełno było (...). Szła najpierw pod górę wąską uśpioną uliczką, potem znów pod górę, aż do domostwa Zysla blacharza, potem znów spory kawał w dół, coraz niżej, aż dostawała się na rozłożysty w tym miejscu brzeg rzeki" 36).

      Nie uda nam się jednak już dziś, po stu przeszło latach, odszukać tych uliczek i ustalić miejsca nad rzeką. Możemy tylko stwierdzić, że w okolicach Stawiszyńskiego Przedmieścia, na którym mieszkali Wasiłowscy, teren był kiedyś bardziej niż dziś nierówny i płynęły aż dwa koryta rzeki (dziś tylko jedno). Najbliższe zaś opisowi Konopnickiej wydają się ulice: Garncarska, Gliniana i wał nad kanałem Prosny, zwanym Bernardynką.
       Interesująca z punktu widzenia terenowych związków z Kaliszem - jest nowela Anusia. Jak wspomniałam, Konopnicką przedstawia tam szereg wspomnień z lat wczesnego dzieciństwa, gdy jeszcze w Kaliszu nie mieszkała. Ciekawe jest jednak, że scenerią, w której rozgrywają się ważne momenty akcji, mogłoby być najbliższe otoczenie rodzinnego domu pisarki w Kaliszu. Był tam ogród za domem, w którym doskonale mogły się odbywać przedwielkanocne rozmyślania, a dalej na terenie nie istniejącej wtedy ulicy 3 Maja "stawek leżący poza ogrodem", z którego zapewne na wiosnę "rozlegał się donośny rechot żab" i który pamiętają jeszcze dawni mieszkańcy miasta. Podwórze między frontowym domem a ogrodem, wzdłuż bocznych oficyn, też było duże i mieściły się tam różne zabudowania gospodarskie, wśród których była zapewne i drwalka - miejsce opisanej w noweli śmierci Kani. Droga od bramy do schodków przy bocznej oficynie też była długa i bieg uciekającej przed ulicznikami a udręczonej kobiety, a potem upadek tuż przy schodkach bocznej oficyny (dziś już zburzonej) doskonale można odnieść do tego otoczenia. W domu zamieszkałym przez Wasiłowskich, bardzo wyraźnie też było słychać dzwon "od bernardynów"37), gdyż klasztor ich i kościół znajdowały się w najbliższym sąsiedztwie, oddzielone tylko ogrodem.
      Dla ścisłości trzeba przyznać, że niektóre z wymienionych w noweli szczegółów (jak np. ogród, kształt podwórza) znajdowały się też w otoczeniu domu, w którym mieszkali Wasiłowscy w Suwałkach, choć nie było tam w pobliżu dzwonu "od bernardynów", ani zapewne małego stawku, tylko za ogrodem szumiała Hańcza, o której w noweli nie ma wzmianki.
       Przypuszczalnie więc w Anusi nakładają się na siebie obrazy obu środowisk, w których upłynęły dziecięce lata autorki. Jest to tym prawdopodobniejsze, że stróż Paweł, uosobienie siły i męskich zalet, występuje zarówno, w niewątpliwie z Kaliszem związanej (jak to jeszcze udowodnimy) Józefowej, jak i w Anusi. Zresztą trudno określić, jak długo trwa akcja w wymienionym ostatnio utworze i wydaje się zupełnie prawdopodobne, że część wspomnień pisarki, które wkłada ona w usta narratorki, dotyczy już dzieciństwa spędzonego w Kaliszu, a część - Suwałk. Chyba więc nie przypadkowe są zbieżności wspomnianych fragmentów z otoczeniem domu Puchalskich i dzwonu "od bernardynów". Dlatego też w dalszych rozważaniach będziemy częściowo i Anusię brali pod uwagę.
       Wszystko to nie zmienia jednak zasadniczego dla nas faktu, że obraz samego Kalisza występuje w nowelach Konopnickiej rzadko, a tych fragmentów, które przypuszczalnie ściślej są z jego ówczesnym wyglądem związane, raczej dziś rozszyfrować nie umiemy. Jeszcze dziś jednak możemy trafić na ślady dawnych mieszkańców Kalisza, którzy żyją w nowelach pisarki, oczywiście w jakiś sposób przez nią zmienieni i przetworzeni. Wspominany w noweli Urbanowa szewc Pospieszyński, majster wygłodzonego Jaśka i zapewne sprawca siniaków na jego plecach przypomina nam, że na dzisiejszej ulicy Chodyńskiego, miał warsztat szewc o tym samym nazwisku. Według miejscowej tradycji, specjalizował się on w szyciu butów dla zmarłych. Jeśli zaś ktoś targował się z nim, straszył zemstą nieboszczyka, który upomni się, że rodzina dla niego pieniędzy żałuje 38). W kolegiacie kaliskiej był przez długie lata wikarym ks. Andrzej Kobusiewicz 39). Chyba to on, z maleńką zmianą nazwiska, jako ks. Kubusiewicz uczył narratorkę noweli Urbanowa, a zapewne i samą pisarkę. Autentyczna jest też postać Józefowej, która w noweli nosi nazwisko Glapiny, w rzeczywistości zaś nazywała się Gapina. Pierwszego lipca 1902 r. pisała bowiem Konopnicką z Remini do syna Stanisława:

" W dniu imienin otrzymałam jeszcze telegram z życzeniami od kilkunastu pań z Kalisza, których częścią nie znam, a częścią pamiętam cokolwiek z lat dziecinnych, na końcu stało nazwisko Gapiny, tej wodziarki Józefowej, o której napisałam jedną nowelkę" 40).

      Jak widzimy podtytuł Józefowej, "studium z natury" nie został tylko podyktowany modną wówczas konwencją literacką, lecz ma głębsze podstawy.
       Elementów autentyzmu, możemy się też doszukać w postaci tytułowej bohaterki noweli Anusia. Dowodem tego może być odpowiedź Konopnickiej, na zbiorowy list dzieci warszawskich, pytających o jej lekturę w dzieciństwie. Pisarka tłumaczy, że gdy była mała, nie było jeszcze wielu książek dla dzieci i dalej pisze: "Ale była u nas w domu Anusia, która umiała mnóstwo ślicznych bajek, którymi nas karmiła" 41). Jakie to były bajki i jak je opowiadano, możemy sobie wyobrazić po przeczytaniu noweli, zyskując jeden więcej dowód, że zawarte w niej są autentyczne wspomnienia Konopnickiej, choć oczywiście nie wiemy, na ile zmyślona, a na ile prawdziwa jest historia życia Anusi, opisana przez autorkę. Jeszcze bardziej zagadkowa jest druga bohaterka tego utworu - Kania. Nazwisko to można spotkać obecnie i w samym Kaliszu i we włączonej do miasta wsi Dobrzeć. Z drugiej strony, w podaniach wielkopolskich spotykamy się z Kanią, która jest rodzajem dziwożony i której pobyt na ziemi łączy się z deszczem. Czy w stworzeniu tej postaci przeważył autentyzm, czy fantazja - nie wiemy.
       A skąd wzięła się tytułowa bohaterka Urbanowej? Pisarka łączy tę postać z Kaliszem wieloma nićmi. Dotyczy to wspomnień o własnym dzieciństwie autorki, o sierocym kaliskim domu rodzinnym, o "państwu Asnyk", rodzicach poety, którzy jak wiemy istotnie wtedy w Kaliszu mieszkali i finansowo napewno dużo lepiej stali od Wasiłowskich, o szewcu Pośpieszyńskim, ks. Kobusiewiczu (czy Kubusiewiczu), "kanonickim rynku", "szopce kaliskiej" przygotowywanej przez tutejszych szewczyków, którzy - jak powiada w swoich wspomnieniach Józef Peschke - "przez cały rok w tym kierunku się sposobili" 42). Jednocześnie zaś sama postać starej służącej, przedstawiona jest tak wyraziście, z takim zrozumieniem i owiana taką falą ciepłych uczuć, że trudno sobie wyobrazić, aby nie był to istotnie portret jednej z tych zatrudnionych w domu Wasiłowskich kobiet, które osieroconej dziewczynce zastępowały matkę.
       Jak więc widzimy, w nowelach Konopnickiej związanych z Kaliszem, w kontekście wspomnień dzieciństwa i młodości, na plan pierwszy wysuwają się postacie z niższych warstw społecznych: "wodziarka", służąca, stróż, chłopak od szewca, (Urbanowa, Józefowa), wreszcie garderobiana i wychowawczyni dzieci w jednej osobie oraz uliczna dziewczyna (Anusia). Przedstawiciele innych warstw pojawiają się rzadko i zaraz nikną. Tylko "ksiądz - brat" Anusi odgrywa poważniejszą rolę, ale jego trudno w pełni zaliczyć do "wyższego świata". We wspominanej ostatnio noweli, wprowadza też autorka na moment "pięknych panów", którzy uciekają przed Kanią, gdyż przypomina im ona nie przynoszące sławy kontakty z uliczną dziewczyną. Ukazuje również w sposób migawkowy "panią sędzinę", którą Kania zaczepia jako dawną towarzyszkę młodości, mówiąc:

       "Ot udało się tobie męża dostać, gospodarstwo i sługi mieć, w pięknych sukniach chodzić, ludzkie pokłony odbierać (...). A pamiętasz ty, jak my obie razem szalały. Ha, nie polubił mnie nikt. Każdy wziął i cisnął, a ciebie poślubił. Ot los" 43).

       Satyryczna ostrość tych ostatnich scen, jaskrawo kłóci się z ciepłym stosunkiem pisarki do omówionych poprzednio postaci. Mimo, że "nowele kaliskie" zabarwione są humorem i łączą się z miłymi wspomnieniami dzieciństwa (zabawy, "pierwszy teatr"), życie w Kaliszu, jakie oglądamy poprzez te utwory, nie ma w sobie nic z sielanki. Stara pijaczka Urbanowa, w wódce szuka zapomnienia o swym nędznym życiu "garnkotłuka" (jak wtedy często nazywano służące) i braku możliwości lepszego wychowania syna. Wygłodzony, posiniaczony Jasiek, jest ofiarą panujących stosunków i tylko w "szopce" może zająć jakąś wyższą pozycję społeczną. Bogactwo i znaczenie pięknych pań i panów, opiera się nie na zasługach i uczciwości. Anusia i Józefowa nie mogą osiągnąć takiej miłości, jakiej pragną i jaka im się słusznie należy. Kania tylko częściowo odpowiada za swój okrutny los. Ciężka praca jest udziałem większości przedstawionych postaci, przede wszystkim zaś Józefowej i Anusi. Jakże to wszystko bardzo różni się od obrazu życia w Kaliszu przekazanego nam przez Asnyka.
      Zastanówmy się, czyja wersja odpowiada bardziej rzeczywistości, sięgając do źródeł i opracowań historycznych o ówczesnym życiu miasta. Nie były to dla Kalisza lata szczęśliwe. Po świetnym rozwoju w okresie Królestwa Kongresowego i krótkotrwałej prosperity związanej ze zjazdem cesarzy w 1835 r. 44) - miasto przeżywa upadek. Pod względem ekonomicznym, szczególnie ważne jest załamanie się rozwiniętego poprzednio w mieście sukiennictwa, którego byt podcięła ustawa celna z 1834 roku, znosząca tranzyt przez Rosję do Chin 45).
      Upadają wtedy kolejno drobne i większe warsztaty, co stanowi także klęskę dla chałupniczo nieraz pracujących często wyrobników. Utrzymuje się jedynie duża fabryka Repphana, stosująca szczególnie jaskrawe formy wyzysku, napiętnowane później przez Jeleńskiego 46) i Prusa 47). Sytuację mieszkańców miasta pogarsza jeszcze szereg klęsk żywiołowych. W 1852 r. epidemia cholery azjatyckiej, pochłonęła tak wiele ofiar, że "tym, którzy ją przetrwali - jak mówi Chodyński - można było spisać drugie akta urodzenia". W tym samym roku, w dzielnicy żydowskiej wybuchł wielki pożar, który trwał półtorej doby 48). Rok 1854, poprzedzony dwoma latami nieurodzaju, był rokiem wielkiego głodu, w czasie którego "w jatkach chlebowych walczyły tłumy o chleb już od 4 rano", a na ulicach znajdowano "trupy ludzi z głodu pomarłych". W tym samym roku, miała miejsce jedna z największych powodzi (które zresztą często nawiedzały Kalisz). Wezbrane fale Prosny zniosły wtedy większość mostów, przez 7 dni wiele ulic było pod wodą, wiele domów uległo też zupełnemu zniszczeniu 49). Uzupełniając ten niewesoły rejestr, należy wspomnieć o wydarzeniach politycznych związanych z Wiosną Ludów, kiedy to z Kalisza "młodzież wszystkich stanów i szkolna przemyka się do Pleszewa (...) do wojska", a całe miasto gorączkowo nadsłuchuje wieści zza kordonu, by wkrótce potem przeżyć okres, latami trwających śledztw, aresztowań, wyroków 50). Podobnie burzliwe było ostatnie półtora roku pobytu Konopnickiej w Kaliszu (Asnyk przebywał już wtedy za granicą), gdy od marca 1861 roku, rozpoczęła się fala protestów, manifestacji i represji charakterystycznych dla okresu przed powstaniem styczniowym 51).
      Mimo, że w czasie pobytu obojga poetów w Kaliszu, życie w nim nastręczało wiele trudności, tak w mieście jak i okolicy nie brakowało hucznych zabaw, których uczestnicy wyróżniali się często kosztownymi strojami, "sprowadzanymi z Londynu, Paryża, Berlina, Drezna, Wrocławia", jak notuje sprawozdawca "Kuriera Warszawskiego" z balu sylwestrowego w r. 1857, dodając jednocześnie, że "świeże kwiaty sprowadzone z zagranicy przyczyniły się do ozdoby toalet i miłą wonią napełniały powietrze" 52).
      Jeśli nawet weźmiemy pod uwagę, że w okresie klęsk żywiołowych zabawy nieco przycichały i że dochody z balów publicznych szły zazwyczaj na cele filantropijne, to jednak nie zmniejsza to naszego przekonania o kontrastach panujących w mieście i braku w nim owej idealnej jedności, której dopatrywał się Asnyk. Przekonanie to zwiększy się, gdy z salonów, w których przebrane za chłopki damy, nosiły "złote czepce i czółenka z perłami i brylantami" 53), przejdziemy na chwilę do kaliskiej sutereny, ukazanej nam przez lękającego się epidemii dziennikarza:

      "Zamiast podłogi - ziemia mokra, cuchnąca, przesiąknięta wieloletnim brudem. Na ścianach stosownie do pory roku zmieniające się tapety, bo w lecie woda, w zimie śnieg, lód (...). Okienka słabo przepuszczające światło, lecz w zamian obficie wciągające do tych mieszkań cuchnące wyziewy rynsztoków, rzadko piec ceglany, a najczęściej kominek służący nie tyle dla ciepła, ile dla gotowania strawy" 54).

      Opis ten wyraźnie przypomina scenerię późniejszych wierszy Konopnickiej (W piwnicznej izbie, Jaś nie doczekał). Pisarka musiała już w Kaliszu poznać podobne mieszkania, gdyż w suterenach umieszczała bohaterów nowel z tym miastem związanych (Urbanowa, stróż Paweł i jego rodzina w Józefowej). Wbrew opiniom zawartym w wielu monografiach, można zaryzykować twierdzenie, że to nie Warszawa ukazała po raz pierwszy Konopnickiej wyzysk i krzywdę panującą w kapitalistycznym mieście. Znacznie wcześniej zobaczyła je w Kaliszu. Życie w tym mieście odtworzyła też prawdziwiej niż Asnyk, zaznaczając istniejące kontrasty społeczne, które zresztą w naszym bardziej wyczulonym spojrzeniu rysowałyby się jeszcze jaskrawiej.
      W utworach pisarki odbiła się również część wydarzeń z życia Kalisza, które wyliczyliśmy poprzednio. W cytowanych fragmentach wiersza Zgorzałemu miastu, mamy zapewne odtworzenie zapamiętanego z 1852 roku, wielkiego pożaru dzielnicy żydowskiej, gdy to ogień doszedł niemal do samego centrum ówczesnego Kalisza. Zagadkowy nieco w tym utworze obraz śmierci, która przechodzi ulicami i bije w bęben na trwogę, można wytłumaczyć panującą wtedy w mieście epidemię cholery. Wzmianki o miłości bratniej, której "nie wytlił ogień", nasuwają nam myśl o charakterystycznej wtedy postawie mieszkańców gremialnie śpieszących z pomocą pogorzelcom. Jeśli nawet w całości wiersz nie jest poświęcony Kaliszowi, to jednak pozostał w nim jakiś osąd dziecięcych wspomnień, z pełnych grozy dni przeżytych wtedy w mieście. Przypominanie częstych powodzi kaliskich znajdujemy w słowach: "Szumią fale starej Prosny, co rwie brzegi każdej wiosny" (Memu miastu). Szopka, która zdaniem K. Stefańskiego była specjalną zabawą kaliskich dzieci, a ukazywała też charakterystyczną dla miasta postać starego strażnika miejskiego, została przedstawiona w Urbanowej, a choć pisarka odebrała jej typowe rysy regionalne, nie zapomniała, że twórcami tego przedstawienia byli z reguły szewczykowie kaliscy 55). Nie zapomniała również o tym, że w czasie jej pobytu w mieście mieszkali tu "państwo Asnyk", do których domu zajrzała jednak tylko oczami starej służącej (Urbanowa).
      Obraz Kalisza i życie w nim, jaki przekazała nam Konopnicką, jest więc nie tylko prawdziwszy, ale i pełniejszy, a przede wszystkim jest inny od tego, który przedstawił Asnyk. Oczywiście, nie należy wyciągać stąd zbyt daleko idących wniosków, ani wypowiadać na tej podstawie sądów, wartościujących w jakiś sposób spuściznę literacką obojga pisarzy. Utwory, które analizowaliśmy, mają przecież bardzo różny charakter, bardzo różne były też rodzaje talentu ich autorów i związane z tym predyspozycje, do takich czy innych gatunków literackich. Różne też były osobowości Asnyka i Konopnickiej. Mimo wszystko, wydaje się jednak faktem dość zaskakującym to, że dwoje pisarzy, którzy w tym samym czasie spędzili w Kaliszu dzieciństwo i młodość oraz zachowali potem niewątpliwie sentyment do tego miasta, pozostawili tak różne jego obrazy.
      Spróbujmy to choć częściowo wytłumaczyć. Przede wszystkim autorka kaliskich wspomnień była - jak zaznaczyliśmy na wstępie - dużo dłużej niż poeta związana z tutejszym regionem. Znała miasto nie tylko z dzieciństwa i wczesnej młodości, lecz odwiedzała je także później jako osoba w pełni dorosła, o wyrobionym pisarskim spojrzeniu i dojrzałym widzeniu świata, zaprawionym goryczą trudnych lat małżeństwa i macierzyństwa. Asnykowi epizody kaliskie przysłoniło późniejsze życie i to jakże na razie barwne, burzliwe, pełne gwałtownych wrażeń (studia, organizacje spiskowe, więzienie, pobyt za granicą, powstanie, załamanie młodzieńczej wiary w zwycięstwo, ucieczka i tułaczka za granicą), a potem pełne tęsknoty, smutku, osamotnienia. Na tym tle Kalisz pozostał tylko jasnym i pięknym wspomnieniem dzieciństwa, które "upłynęło spokojnie pod okiem pieczołowitej matki" (porównaj Echo kołyski) i troskliwego ojca. Było to dzieciństwo szczęśliwe i radosne.
      Kazimierz Asnyk "dzięki wytrwałej pracy i handlowym przedsięwzięciom, które mu się poszczęściły" 56), zapewnił dostatni byt rodzinie i szczęśliwą młodość jedynakowi 57).
Poeta patrzył na Kalisz z okien bogatego, już mieszczańskiego domu, choć jego mieszkańcy wywodzili się ze szlachty, a "w matce odczuć było można jeśli nie samo pojęcie, to przynajmniej pewną wrażliwość arystokratyczną tak w życiu i w stosunkach, jak w rzeczach formy
i smaku
" 58).
      Inaczej było z Konopnicką. Jej dzieciństwo nie było "sielskie - anielskie". Gorsze warunki materialne, brak matki, oschłość ojca, życie w otoczeniu prostych kobiet, których serdeczność i kłopoty wcześniej poznała - wszystko złożyło się na to, że w jej oczach Kalisz wyglądał inaczej, niż w oczach "poety czasów niepoetyckich".

1)   Według autobiografii Asnyka napisanej dla F. Kvapila w 1878 r. i drukowanej po raz pierwszy w "Przeglądzie Literackim" z 1897 r., nr 19/20
2)   Por. Listy Asnyka do rodziców i Stanisława Krzemińskiego. Archiwum Literackie PAN, t. XVII, Wrocław 1972, s. 16 i 17.
3)   Tamże, s. 50, 52, 53.
4)   El...y (Adam Asnyk), Pisma. Wydanie nowe. Warszawa 1898, wstęp, s. XI. 
5)   Cytuję według: Adam Asnyk. Poezje wybrane. Kraków 1957, s. 310
6)   Por. M. Szypowska, Asnyk znany i nieznany. Warszawa 1971, s. 264-6. Ucieczka przez ziemię kaliską nie została jednak w tej pracy w pełni udowodniona. Krzemiński, ze względu na cenzurę, mówi o wyjeździe Asnyka z kraju w sposób niesłychanie oględny i określenie "okolic rodzinnego miasta" może równie dobrze oznaczać "po prostu" - zabór rosyjski. Trudno się też pogodzić, ze zbyt daleko idącą w książce Szypowskiej, krytyką relacji "samego Asnyka" o jego ucieczce, przekazanej przez Kotarbińską (L. Kotarbińska, Ze wspomnień o Asnyku. Warszawa 1938, s. 37). Wyrwany z kontekstu przez Szypowską zbyt krótki cytat, robi zupełnie inne wrażenie, niż lektura całości rozmowy z poetą (zanotowanej, jak twierdzi autorka Ze wspomnień..., zaraz po jego odejściu). Asnyk mógł w takiej rozmowie szeroko przedstawić swoje uczucie w momencie ucieczki, a "jednym tchem" potraktować dalsze nieszczęścia, jakie go spotkały. Fakt, że Kotarbińska pomyliła kolejność śmierci żony i ojca poety, których nie znała, nie dowodzi wcale, że nie zapamiętała dobrze innych szczegółów, które oczywiście należy w miarę możliwości sprawdzać. Zagadkowo np. wygląda sprawa owego chorego na tyfus przyjaciela - towarzysza ucieczki, być może chodzi tu o gruźlika Władysława Wagę, towarzysza włoskiej podróży Asnyka. 
7)   Ostatniego września Asnyk spotkał się z Krzemińskim w Warszawie, 4 listopada pisał do rodziców już z Drezna. Przejście granicy musiało więc nastąpić w październiku. Zob. Listy Asnyka do rodziców i Stanisława Krzemińskiego, s. 56 i 211. 
8)   Por. H. Sutarzewicz. Z Suwałk do Kalisza. W: "Siadami życia i twórczości Marii Konopnickiej". Warszawa 1966, s. 48, 317, 326. Irena i Zygmunt Filipowiczowie w Materiałach archiwalnych dotyczących zamieszkania w Suwałkach Wasiłowskich, rodziców Marii Konopnickiej ("Rocznik Białostocki", Warszawa 1974, t. XIII, s. 392), wyrazili przypuszczenie (na podstawie odnalezionych dokumentów), że Wasiłowscy wyjechali z Suwałk do Kalisza w końcu września lub na początku października 1849 roku, co zgadza się z podaną przeze mnie hipotezą, zacieśniając tylko ustalone poprzednio granice czasowe.
9) Orzeszkowa w podobnych warunkach jechała z Grodna do Warszawy "prawie 3 doby", a przecież była to niemal o połowę krótsza odległość. Zob. Pamiętnik Elizy Orzeszkowej z autografu ogłosił Meyet. "Kurier Warszawski" 1911, nr 32.
10)   Por. Śladami..., s. 48, 325.
11)   Maria Lenikówna w artykule Debiut Konopnickiej ("Pamiętnik Literacki" 1972 z. 2, str. 199-206), wyczerpująco omawia te sprawy i podaje tekst wiersza. Można jednak wątpić, czy słusznie Lenikówna przypuszcza, że "uczulona na kształt artystyczny" swej poezji Konopnicka, skazała na zapomnienie pierwszy drukowany utwór, ze względu na jego "niedoskonałość". W wydaniu jej poezji przez Czubka (jak zresztą stwierdziła Lenikówna), znajduje się wiele wierszy "niedoskonałych", tym bardziej mógł się tam znaleźć utwór debiutancki, napisany na 6 lat przed cyklem W górach. Warto też przypomnieć, że Konopnicką (jak zanotowałam w Śladami..., s. 66, 322) obiecała, w związku z planami jubileuszu, napisać do Kalisza, by ktoś tam wyszukał jej pierwszy utwór (względnie utwory). Zwlekała z wykonaniem tej obietnicy, lub miała trudności (zob. Maria Konopnicką, Korespondencja, t. 2, Wrocław 1972, s. 74 i 84 oraz 212 i 214), a może nie chciała ujawnić daty swego debiutu (obchodziła przecież 25 lecie twórczości w 32 lata od momentu wydrukowania pierwszego wiersza), podobnie jak nie lubiła ujawniać innych dat ze swego życia. 
12)   "Kaliszanin" 1888, R. XIX, nr 102.
13)   Por. Śladami..., s. 66 i 322
14)   "Gazeta Kaliska" 1912, nr 121 z dnia 30 maja. Innych szczegółów o tym liście niestety brak. Umieszczona w muzeum kaliskim korespondencja poetki, zaginęła w czasie ostatniej wojny.
15)   Cytuję według: Adam Asnyk (EL...y), Pisma. Wydanie nowe zupełne w układzie F. Hoesicka. Warszawa 1924, 1. 1, s. VIII - IX.
16)   J. Chwilczyńska w artykule Kalisz w życiu i twórczości Adama Asnyka ("Ziemia Kaliska" 1957, nr 4), dopatruje się motywów charakterystycznych dla krajobrazu okolic Kalisza ("Wysmukłe topole, brzozowy lasek, olszyny, wierzby plączące") w wierszu Powrót do domu oraz obrazu parku kaliskiego, Starego Miasta i Zawodzia we fragmencie Snu grobów, w którym miedzy innymi czytamy: "bieleją wiosek ubogich zagrody, kołyski marzeń dziecinnych". Wydaje mi się jednak, że są to zbieżności bardzo dalekie, dlatego nie biorę ich pod uwagę w dalszych rozważaniach. Warto pamiętać, że choć Asnyk czul się silnie związany z Kaliszem (i u rodziców po ich przeniesieniu się do Warszawy przebywał krótko), to jednak jako student mieszkał w stolicy od 1856 roku, a jego dom rodzinny znajdował się tam od 1860 r.
17)   Według tradycji rodzinnych ks. Tadeusza Kaulbersza, przekazanych mi przez niego, była to Walentyna Patek (później z męża Misiurkiewiczowa), która wówczas mieszkała z rodzicami (Franciszkiem i Paulina z Czartkowskich) przy ul. Babinej. Grób Walentyny znajduje się na kaliskim cmentarzu.
18)   Cytuję według: Adam Asnyk. Poezje wybrane. Kraków 1960, s. 114-115
19)   A. J. Mikulski. Korespondencja Adama Asnyka oraz materiały życiorysu i twórczości poety. Lwów 1938, s. 46.
20)   Tytuły dwu wymienionych wierszy dostatecznie wyjaśniają, że poetka myśli w nich o Kaliszu. Żadnych trudności pod tym względem nie nastręcza też Memu miastu. Inaczej jest z wierszem Zgorzałemu miastu. Nie wiemy, o jaki pożar tu chodzi i nie potrafimy w pełni wyjaśnić treści tego utworu, który Czubek przypisuje (być może niesłusznie) Kaliszowi (zob. Maria Konopnicką. Poezje. Warszawa 1916, t. VIII, s. 23). Wiersz mówi jednak wyraźnie o "moich stronach", "rodzonym domu", a w odniesieniu do Suwałk jest też niezrozumiały. Wydaje się zaś bardzo prawdopodobne, że jeśli nawet nie całość, to przynajmniej pewne zwrotki tego utworu (który zresztą miejscowa tradycja przez wiele lat uważała za jedyny wiersz Konopnickiej poświęcony Kaliszowi) nawiązują do dziecięcych przeżyć poetki z czasów pobytu w naszym mieście i dlatego cytuję fragment tego wiersza, a następnie go omawiam.
21)   Memu miastu. Cytuję według: Maria Konopnicką. Poezje. Wydanie zupełne i krytyczne opracował Jan Czubek. Warszawa 1915, t. V, s. 89.
22)   Kaliszowi (z r. 1888) "Kaliszanin" R. XIX, nr 102.
23)   Zgorzałemu miastu. W: Poezje..., t. VIII, s. 24.
24)   Memu miastu. W: Poezje..., t. V, s.89.
25)   Kaliszowi (z r. 1907). W: "Kalendarz na Szkołę Rzemiosł na rok 1909". Kalisz 1908. Dział literacki, s. 1. Pod wierszem podpis: Maria Konopnicka. Żarnowice (!) dn.10 VIII 1907 r.
26)   Memu miastu. W: Poezje..., t. V, s. 88.
27)   Rodzinnemu miastu. W: Poezje wybrane..., s. 113, 115, 116.
28)   Memu miastu. W: Poezje..., t V, s. 89.
29)   Kaliszowi (z r. 1888). "Kaliszanin". R. XIX, nr 102.
30)   T. Czapczyński. O genezie niektórych nowel Marii Konopnickiej. "Prace Polonistyczne", seria XII, Łódź 1955.
31)   Na możliwość tych związków zwrócił po raz pierwszy uwagę T. Czapczyński, w poprzednio wymienionej rozprawie. Istotnie, przypadkowe kontakty ziemiaństwa z aktorami prowincjonalnego teatru i wiadomości z ich życia, mogłyby wiązać się z pobytem pisarki w Kaliszu lub jego okolicach. Konopnicką jednak miała i później okazje do zbierania wiadomości o teatrze. Gdyby zaś akcję noweli umieściła istotnie w naszym mieście, to Kaputkiewicz nie rzucałby kamieni do rzeki, żeby zobaczyć fale, lecz poszedł nad wodospad, lub przypomniał sobie Prosnę, w czasie jednego z jej corocznych wylewów, które dobrze musiała znać autorka.
32)   Częściowo próbowałam to zrobić w szkicu Z Suwałk do Kalisza.
33)   Warto zwrócić uwagę na to, że obok podobieństw narratorki i autorki w omawianych nowelach Konopnickiej, występują między tymi postaciami wyraźne różnice, np. liczba i wiek rodzeństwa (w Anusi), sieroctwo narratorki gdy miała lat 10 (w Urbanowej) niezgodne z datami urodzin poetki i śmierci jej matki (1842,1854).
34)   Dom ten, położony przy dzisiejszym placu Kilińskiego, od marca 1862 roku, przeszedł na własność Puławskich (nie mylić z Pułaskimi) i nosił nazwę pałacu.
35)   Maria Konopnicką. Nowele. Warszawa 1962, t. l, s. 161, 162.
36)   Tamże, s. 366.
37)   Tamże, s. 285, 290, 291.
38)   Według relacji Tadeusza Malanowskiego, długoletniego właściciela starej kaliskiej firmy obuwniczej: Jan Drygas.
39)   "Kaliszanin" z r. 1876 informuje w numerze 11. że zmarł ks. Andrzej Kobusiewicz, który był długoletnim wikarym kolegiaty kaliskiej, a później jej honorowym kanonikiem.
40)   Odpis listu w Archiwum Konopnickiej, IBL-PAN.
41)   Cytuję według: K. Kuliczkowska Literatura dla dzieci i młodzieży w latach 1864-1914. Warszawa 1959, s. 75.
42)   K. Stefański, Kalisz w latach 1848-1861. Obrazy z przeszłości. Kalisz 1935, s. 48-49.
43)   Nowele... 1.1, s. 287.
44)   K. Stefański, Kalisz..., s. 5-6; J. Raciborski, Monografia Kalisza. Kalisz 1912, s. 158.
45)   A. Rynkowska, Rozwój przemysłu w latach 1815-1831. W: "Osiemnaście wieków Kalisza". Kalisz 1961, Ul,, s. 273-74.
46)   J. Jeliński, Kalisz i jego okolice. "Niwa" 1875, nr 90.
47)   Bolesław Prus, Kronika tygodniowa. "Kurier Warszawski" 1875, nr 90.
48)   J. Raciborski, Monografia..., s. 166.
49)   K. Stefański, Kalisz..., s. 44.
50)   Tamże, s. 8.
51)   Tamże, s. 52-55.
52)   Tamże, s. 46. Konopnicka na wielkich balach kaliskich nie bywała, jak wynika z jej listu do Wodzińskiego ("Kurier Warszawski" 1911, nr 1). O jej wierszowanych przemówieniach na zabawy w okolicznych dworach zob. w Śladami..., s. 55.
53)   K. Stefański, Kalisz..., s. 66.
54)   "Kaliszanin". Rok 1871, nr 74.
55)   K. Stefański, Kalisz..., s. 48-49.
56)   Autobiografia dla Kvapila. Adam Asnyk, Pisma..., t. 1, s. VII.
57)   A także wspomagał prawie przez całe życie syna, jak wynika z jego listów do ojca wydanych przez Mikulskiego (Korespondencja...).
58)   Autobiografia dla Kvapila. Adam Asnyk, Pisma..., t. 1, s. VIII.