CZY KONOPNICKA JEST PISARKĄ KALISKĄ

      Zacznijmy od tego, kiedy Konopnicka przyjechała.
      Sprawa nie jest prosta. Tablica na placu Kilińskiego podaje, że w roku 1842, roku urodzenia poetki. Podobnie nieznany późniejszy uzupełniacz "Kroniki" Chodyńskiego notuje, że przywieziono ją do Kalisza w powijakach. Wielu mieszkańców Suwałk wierzy ponoć, że nie opuściła ich miasta od urodzenia aż do lat 18. W opracowaniach naukowych, spotkamy na ten temat dość różnorodne wypowiedzi. I tak np. autorka bardzo poważnych prac o Konopnickiej, Alina Brodzka, w szkicu z roku 1958 pisze; "Konopnicka spędziła dzieciństwo w Kaliszu, dokąd wkrótce po urodzeniu Marii, przeniosła się jej rodzina", a w wydanej ostatnio w lipcu monografii stwierdza, że przeprowadzka nastąpiła "około r. 1849", nie podając przy tym żadnych komentarzy.
       Ponieważ sprawę przyjazdu poetki do Kalisza wyjaśniłam przeszło rok temu, w referacie przyjętym na sesję naukową w Łańcucie i jak dotąd powielonym zaledwie w 300 egz., przytaczam więc z niego odpowiedni fragment:
      "Zajrzyjmy do ksiąg metrykalnych Suwałk i Kalisza. Wynika z nich, że czworo dzieci Józefa Wasiłowskiego i jego żony Scholastyki z Turskich, przyszło na świat w Suwałkach. Tam urodziła się 23 utaja 1842r przyszła poetka Maria Stanisława, tam 27 grudnia 1843 r Jan Jarosław, następnie 6 stycznia 1846 r. Laura Celim. Wreszcie 30 listopada 1848 r. "Józef Wasiłowski obrońca Prokuratorii Królestwa Polskiego w Suwałkach (...) lat 35 mający", okazał znów tamtejszemu proboszczowi, "dziecię płci żeńskiej, urodzone w Suwałkach dnia 29 sierpnia tegoż roku'; któremu następnie nadano imię Jadwigi Julii.
      W półtora roku później, 14 sierpnia, ten sam Józef Wasiłowski, tym razem już "patron Trybunału zamieszkały w Kaliszu"; okazał w tym mieście, proboszczowi parafii N. Marii Panny, nowe "dziecię płci żeńskiej, urodzone tu w Kaliszu (...) dnia 5 lutego 1850 r. "Dziecku nadano imiona Celiny Marii
".
      Z przytoczonych danych wynika więc niezbicie, że Konopnicka przyjechała do Kalisza, w czasie między 30 listopada 1848 r. a 5 lutego 1850 r. Dokładniejszej daty w tej chwili ustalić się nie da. Wolno jednak przypuszczać, że Scholastyka Wasiłowska, nie podróżowała z Suwałk do Kalisza w grudniu 1848 r. ze względu na mrozy i trzymiesięczne dziecko i że oszczędzano jej trudów przeprowadzki w styczniu 1850 r., na miesiąc przed urodzeniem następnej córki.
Najprawdopodobniej więc, przeniesienie rodziny Wasiłowskich z Suwałk do Kalisza, nastąpiło w roku 1949.
      Tak więc, określenie czasu przyjazdu Konopnickiej do Kalisza, umieszczone w ostatniej monografii Aliny Brodzkiej - monografii wydanej już po sesji w Łańcucie - jest słuszne.
      Dlaczego jednak poprzednio podawano daty błędne, lub wzmianki ogólnikowe? Dokładne wyjaśnienie zajęłoby zbyt wiele miejsca. Zaznaczę więc tylko, że główną przyczyną omyłek, była za mało wnikliwa interpretacja listu Konopnickiej do Antoniego Wodzińskiego, w którym podawała ona niektóre szczegóły biograficzne, w sposób nieraz ogólnikowy i nieścisły oraz zbytnie zaufanie do wspomnień i tradycji, bez poszukiwania dokumentów.
      Wróćmy jednak do spraw zasadniczych. Jak długo mieszkała Konopnicka w Kaliszu? Do zamążpójścia, to znaczy do roku 1862. Tu już zgadza się wszystko; i tablica, i metryki ślubu, i wzmianki w liście od poetki z Bronowa. Na pobyt w Kaliszu przypada więc około 13 lat, z których jeszcze jeden rok, należy częściowo odliczyć na naukę w Warszawie.
      Te 13 lat, to jednak okres między 7 a 20 rokiem życia, a więc czas niezmiernie ważny dla rozwoju osobowości człowieka. Na terenie Kalisza, Maria zdobywała podstawy wykształcenia (jeden rok na pensji zakonnej w Warszawie, to zbyt mało chyba, by móc potem w Bronowie, czytać dzieła poważnych filozofów i socjologów), tu rozbudziła się jej wrażliwość artystyczna, ukształtował się w dużej mierze charakter i zainteresowania. Tu przeżyła największy chyba cios swego dzieciństwa - śmierć matki i czas młodzieńczego oczarowania miłością Jarosława, w jej narzeczeńskim okresie.
Brak miejsca, nie pozwala mi na dokładniejszą analizę tych lat i wykazanie wpływów środowiska i odbicia przeżyć kaliskich, w utworach poetki.
Oto jednak kilka przykładowych uwag:
      Pisano już o tym, że tak charakterystyczne dla Konopnickiej zrozumienie i odczucie ludzi prostych, widoczne w stworzeniu takich postaci jak: Urbanowa, Józefowa (prototypem tej ostatniej była kaliska wodziarka - wyznaje sama poetka), wypłynęło z osamotnienia poetki po śmierci matki, z częstego w tym czasie przebywania przyszłej pisarki ze służbą. Dodajmy do tego, że na przeciw domu, w którym mieszkali Wasiłowscy, mieściła się w owym czasie, fabryka Rephana. Wyzysk stosowany w tej fabryce względem dzieci, spowodował w roku 1875, kampanię prowadzoną przeciw niemu w prasie warszawskiej, przez Prusa i Jeleńskiego. Trudno przypuścić, by sprawy te nie dotarły jakoś do świadomości Konopnickiej, nie przyczyniły się do wyczulenia jej wrażliwości na dziecięcą i robotniczą krzywdę, tym bardziej, że jednocześnie musiały do niej dochodzić i całkiem inne wiadomości. Wiadomości o szumnych zabawach w kaliskiej Resursie Obywatelskiej, gdzie według słów warszawskiego korespondenta, "toalety odznaczały się gustem, wytwornością i przepychem, widziano suknie i ubrania głowy z Londynu, Paryża, Berlina, Drezna i Wrocławia". A oto jeszcze jeden cytat: "W jatkach chlebowych walczyły tłumy o chleb, już o godz. 3 z rana (...). Bywały nierzadkie wypadki, że w jatkach i innych miejscach, znajdowano trupy nędzarzów z głodu pomarłych".
      Wydaje mi się, że przytoczone powyżej fragmenty, naświetlają nam jakoś, późniejszy społeczny charakter twórczości poetki. "Obserwacji nędz społecznych", nie czerpała ona z książek nie tylko w Warszawie, gdzie pisała swe nowele. Krzywda i wyzysk stanęły już przed jej oczyma w Kaliszu. Podobnie, silne przeżycia patriotyczne w dzieciństwie poetki, o których ona sama mówi, nabierają żywszych barw, gdy rzucimy je na tło ówczesnej sytuacji Kalisza. Gdy Wasiłowscy tu przyjechali, przeżywając swój rodzinny dramat - stryja Marii, Ignacego "zesłanego w sołdaty" za sprawy polityczne - miasto przeżywało także wzmożony okres represji, spowodowanych rokiem 1848, kiedy to wykorzystując bliskość granicy, młodzież gremialnie uciekała do powstania w Poznańskie. Zanim zaś we wrześniu roku 1862 opuściła poetka Kalisz, przeżyła jeszcze tutaj jakże gorący okres przed powstaniowych manifestacji, które objęły miasto potężną falą.
      Skończymy już jednak z tymi przykładowo omówionymi faktami i zastanówmy się, czy wpływy kaliskie skończyły się z r.1862. Jeszcze do 1876 r. (z małą przerwą w okresie powstania ), poetka przebywa na terenie guberni kaliskiej, (w Bronowie, później w Gusinie) dla której Kalisz wtedy był stolicą kulturalną i administracyjną oraz miejscem stałych odwiedzin ziemiaństwa. Nie przypadkiem jest więc to, że tu właśnie w "Kaliszaninie", poetka rozpoczęła w r.1875 drukować swoje utwory.
      Jeśli teraz chcielibyśmy obliczyć, jak długo Konopnicka przebywała na różnych terenach Polski, to na Suwałki przypadnie około 7 lat, na pobyt w Kaliszu i ziemi kaliskiej łącznie około 27 lat, następnie 14 lat to głównie pobyt w Warszawie, a ostatnie 20 lat, to okres spędzony na podróżach zagranicznych i okresowych pobytach w rożnych miejscowościach w Polsce, ostatnio w Żarnowcu. Po wyjeździe z ziemi kaliskiej, sporadyczne kontakty poetki z tym terenem, istnieją jednak niemal do końca, gdyż tu przebywa przez długi czas jej mąż, czasem dzieci. Tu załatwia Konopnicka sprawy związane ze zwolnieniem synów od służby w wojsku, własne sprawy paszportowe i inne.
      Z żadną dzielnicą Polski, nie była więc poetka tak długo związana, jak z Kaliszem i ziemią kaliską. Przyjechała tu dzieckiem siedmioletnim, wyjechała 34 - letnią kobietą, która przeżyła już większość radości i goryczy swego życia i została przez Sienkiewicza pasowana na poetkę.
      Nic dziwnego, że wobec tego długoletniego pobytu, żyją w twórczości Konopnickiej okolice Bronowa czy Gusina, typy zaobserwowane w Kaliszu, że samemu naszemu miastu - jedynemu w Polsce, które nazywa "swoim" - poza fragmentami nowel, poświęca trzy wiersze i że w jednym z nich pisze:

Szumią fale starej Prosny.
Co rwie brzegi każdej wiosny, 
Kipi serce krwią ostatnią
Za tą stroną z tą bratnią. 
(...)
Bodaj my się z sobą byli 
Nie żegnali na rozstaju.
Ptak co puści się w złej chwili. 
Nie powraca już z wyraju.

      Zmierzamy do końca rozważań.
      Czy wobec tego, co powyżej napisane, możemy uważać Konopnicką za pisarkę "kaliską"?
Sądzę, że nie. Pobyt w Kaliszu i ziemi kaliskiej, był w jej życiu bardzo ważnym okresem, ale po nim nastąpiły inne. Twórczość pisarki należy do całego narodu, a poprzez książki pisane dla dzieci przekracza granice literatury narodowej i w tłumaczeniach, sięga aż do Japonii i Ameryki.
      Dlatego jednak, że żyjemy w dzielnicy Polski tak bliskiej Konopnickiej, mamy obowiązek, w miarę możliwości, "ocalić od zapomnienia" to, co może obraz jej i jej twórczości jakoś wyjaśnić, naświetlić.
Tymczasem do zeszłorocznej październikowej sesji kaliskiej, poświęconej poetce, sądzono tu, że Konopnicka przebywała w Kaliszu lat 20. Dotąd nie wiemy, jak długo mieszkali Wasiłowscy na placu Kilińskiego, a jak długo w zburzonym przez Niemców domu na rogu ulicy Grodzkiej i Pocztowej. Nie badaliśmy, czy istotnie poetka, nie uczęszczała tu w Kaliszu do żadnej szkoły, choć istniały tu przecież w czasie jej pobytu, 3 pensje dla panien, z których jedna prowadzona przez Emilię Fileborn, uczennicę Klementyny z Tańskich Hoffmanowej, cieszyła się bardzo dobrą opinią. Nie wiemy, czy niezwykła śpiewność wielu utworów Konopnickiej, nie wiąże się bliżej z melodią pieśni ludowych z okolic Kalisza. Nie wiemy wielu innych rzeczy, które wiedzieć powinniśmy. Zagubiliśmy rocznik "Kaliszanina" z 1875 r., w którym drukowano jej pierwszy wiersz, listy poetki do Rozalii Tykociner, które przed wojną były w tutejszym muzeum. Nie mamy niemal żadnych pamiątek po poetce. A przecież żyją jeszcze ludzie, którzy znali ją sami, lub z opowiadań bliskich sobie osób. Rok temu udało mi się zebrać ciekawe wiadomości, od kogoś kto znał poetkę, kto w tej chwili niestety już nie żyje. W czasie poszukiwań "otarłam się" niemal, o jakiś rysunek dworku w Gusinie, jej ręką robiony i zagubiony w okresie okupacji. Za rok, dwa, może już być na poszukiwania za późno, a nieraz drobna wzmianka, nazwisko, pozornie nieważne, mogą naprowadzić na ciekawy, zagubiony ślad. Pamiętajmy o tym. Poprzyjmy umieszczony w tym numerze, apel kaliskiego Koła Terenowego Towarzystwa im. Marii Konopnickiej. Szperajmy i szukajmy, w miarę naszych możliwości, by
w 120 rocznicę urodzin poetki, Kalisz mógł się poszczycić większą ilością wiadomości o tej, która prosiła w wierszu Memu miastu:

Szykujcie mi tu gospodę
I dom cichy między swemi.

       Czy Konopnicka jest pisarka kaliską "Ziemia Kaliska" R. V 1961, nr 17 (73), s. 5 i 6, nr 18 (74), s. 3 i 7;