Od autorów

     Minęło prawie sto lat od chwili, gdy ujrzała światło dzienne Kieszonkowa kroniczka historyczna miasta Kalisza, niewielkie rozmiarami dziełko porządkujące chronologicznie dzieje miasta szczycącego się słusznie najstarszą pośród polskich grodów metryką pisaną. Jakkolwiek nie wolna od błędów, pomyłek i przeoczeń - dziś możemy o tym spokojnie powiedzieć pewni oparcia w najnowszych osiągnięciach historii regionalnej - stała się Kroniczka na długie lata niezastąpionym źródłem wiadomości o przeszłości miasta. Jej autor, Adam Chodyński - kaliski prawnik, archiwista i historyk, a nade wszystko zawołany dziejopis grodu nad Prosną - wykorzystał swą rozległą wiedzę historyczną, oryginalne częstokroć i samodzielne badania, źródła archiwalne, nie istniejące często już dziś dokumenty, by stworzyć dzieło niepowtarzalne, ujmujące przyznajmy to także urokiem prostoty i bezpretensjonalności.

     Niniejszego przedsięwzięcia, którego ostateczny kształt przekazujemy czytelnikom, nie można oderwać od Kroniczki Chodyńskiego, ona to bowiem przez długie lata nie dawała nam spokoju, aż w końcu stała się inspiracją wobec potrzeby ogarnięcia spojrzeniem ostatnich dziesięcioleci najnowszej historii. Zatem, nie roniąc nic z wartości pierwowzoru, pragniemy przybliżyć historię miasta jego obecnym mieszkańcom, historię bogatszą o ponad sto lat burzliwych dziejów przełomu XIX i XX stulecia, czasu wielkiej wojny i wielkiej tragedii grodu, radosnych i trudnych lat niepodległości, mroków okupacji, aż po lata wielkich nadziei i niełatwej rzeczywistości obecnych dni.

     Nie sposób streścić dziejów tego miasta w krótkich, pospiesznie skreślonych słowach. Gród ten, kochany niegdyś przez królów i książąt, poważany przez mieszczan i kupców, podróżnych zachwycający swą urodą, wymyka się stereotypowym skrótom i schematycznym opisom. Wielkie wydarzenia polityczne, zawieruchy dziejowe, bezlitosne tryby historii, klęski żywiołowe, wypaliły niezliczone piętna na jego losie, przynosiły nieodwracalne skutki, przemieniały nieraz szczęśliwe bytowanie w katastroficzną, pełną udręki egzystencję. Bywało i odwrotnie - czasami odmieniała się zła karta, między mury wracała ulga i nadzieja. Gdy spojrzeć z wysoka na dzieje miasta, wydaje się, iż zawsze znajdowało się w środku wydarzeń historycznych, że historia uczyniła je swym sprzymierzeńcem, i świadkiem. Boć przecież i ono wywierało wpływ, na miarę swej wielkości, na losy kraju, a już na pewno regionu. Ale nie tylko wielka historia kroczyła jego ulicami, w przeszłości znajdziemy też drobne troski i radości tętniącego codziennym gwarem miasta, życie ludzi, którzy przeminęli zdawałoby się bez echa, a którzy trwają przecież w pamięci potomnych, potwierdzając tym samym ciągłość tradycji starego grodu, jego dawną i obecną świetność.

     I tak, rok po roku, toczy się na kartach tej książki historia Kalisza, odbija się w nich obraz miasta, wydarzenia wielkiej wagi mieszają się z drobnymi sprawami codziennego życia. Próżno doszukiwać się tu systematyczności, próżno też układać dzieje miasta podług rangi nazwisk, faktów i wydarzeń. Jedynym celem tej pracy było pokazanie Kalisza takim, jakim jawi się on nam współczesnym, przypomnienie, że ludzie tu przez wieki mieszkający wnieśli do historii miasta wkład równy temu, jaki jest dziełem obecnego pokolenia kaliszan.

     Nie jest też “Kronika miasta Kalisza” wierną kopią czy powtórzeniem niezapomnianego dzieła Chodyńskiego. Jest sprawą oczywistą, iż większość faktów historycznych zawartych w Kieszonkowej kroniczce historycznej miasta Kalisza znalazła, po odpowiedniej weryfikacji i uzupełnieniu, miejsce w obecnej edycji "Kroniki". Podstawowym jednak oparciem dla nas były opracowania powstałe w ostatnich latach, dające, jak można sądzić, gwarancję poprawności i ścisłości historycznej. Można by spytać, czy o dziejach miasta powiedziane zostało już wszystko. Nie, z pewnością cały szereg dat i faktów jest niepewnych i bądź niezupełnie wyjaśnionych. Są też w dziejach miasta białe plamy, obszary wiedzy nie tknięte piórem historyka. Nie wypełni ich i “Kronika miasta Kalisza”, której cele są zgoła inne niż naukowe, choć jest naszym gorącym życzeniem, by stała się do takich prac badawczych inspiracją. Zbytecznym byłoby dodawać, że wszelkie uzupełnienia i uściślenia zebranego materiału powitane zostaną przez kreślących te słowa z głęboką wdzięcznością i posłużą dalszemu doskonaleniu książki.

     Przez osiemnaście wieków swej historii przeżywał Kalisz rozmaite koleje losu. Okresy te przedzielone były często wyraźną cezurą, czasami zaś przechodziły prawie niezauważalnie jeden w drugi. Stąd też starania, aby tytuły rozdziałów “Kroniki” w miarę dokładnie wiązały dzieje miasta z historią kraju przy jednoczesnym uwzględnieniu jego odrębności i niepowtarzalnej przeszłości.
“Kronika” z natury swej ułożona jest chronologicznie, dodatkowe tablice tematyczne mają natomiast rozszerzyć podstawowy materiał, podobną funkcję spełniają mapy umieszczone na wklejkach - dają syntetyczny obraz określonych zagadnień. Z kolei indeksy osobowy i rzeczowy oraz spis ilustracji ułatwiają czytelnikowi korzystanie z “Kroniki”. Świadomie zrezygnowaliśmy z bibliografii, licząc się nawet z ewentualnym zarzutem w tej sprawie. Kierowały nami dwa powody. po pierwsze, bibliografia taka powtarzałaby siłą rzeczy inne opracowania z tego zakresu, jak choćby w Dziejach Kalisza, po wtóre, “Kronika” nie jest opracowaniem naukowym, przeciwnie, ma najzupełniej popularyzatorskie zadania do spełnienia. Chcąc zaś zachować rygory naukowe, należałoby przy każdej informacji podawać źródło, skąd została zaczerpnięta, a to już stanowczo przerastałoby cele, jakie sobie postawiliśmy. Jedna jeszcze rzecz wymaga wyjaśnienia. Książka została zilustrowana rysunkami. Przyjęcie takiego rozwiązania pozwoliło zrezygnować z materiału fotograficznego, z reguły dość przypadkowego i często powielanego w kolejnych kaliskich wydawnictwach. Dzięki temu rekonstruowano wiele nie istniejących już budowli i fragmentów miasta.

     “Kronika miasta Kalisza” jest owocem wielomiesięcznej pracy, próbą wzbogacenia stale rosnącej liczby calisianów o jeszcze jedną, oby znaczącą pozycję. Nie byłoby jednak tej książki bez życzliwych uwag i rad udzielanych autorom przez recenzentów pracy – prof. dra Władysława Rusińskiego, doc. dra hab. Edwarda Polanowskiego, dra Zbigniewa Chodyłę i mgra Bogumiła Kunickiego. Trudno nie wspomnieć o wszechstronnej pomocy, jakiej udzielili autorom “Kroniki” dr Szymon Molenda, mgr Ryszard Bieniecki, Wacław Klepandy oraz wiele innych osób, które życzliwie przejrzały tekst i wniosły szereg istotnych dla sprawy poprawek i uzupełnień. Wspomnieć na koniec trzeba o Kaliskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk, które podjęło się edycji tej książki i o Kaliskiej Drukarni Akcydensowej, gdzie “Kronika” ujrzała światło dzienne i zaczęła żyć swoim własnym, niezależnym od autorów życiem.