Współczesny herb Kalisza Wędrówki ze szkicownikiem. 
Ciekawostki sprzed lat.

      Poza sprawami poważnymi, jakie poruszam w swoich felietonach, od czasu do czasu przerywnikiem będą ciekawostki, które przedstawiam poniżej: Gazeta Kaliska z 1929 roku donosi, że przed 50-laty, tj. w roku 1878 na chórze kościoła drewnianego na Zawodziu znaleziono ławkę zrobioną z jakiegoś, także starego, przez od piłowanie zniszczonego malowidła. Są tam półfigury kobiet w kołpakach starodawnych książąt piastowskich na głowach, jedna z nich trzyma w ręku kościółek, środkowa dwoje dzieci, a trzecia coś na kształt bardzo długiej łyżki. Może to są wyobrażenia polskich księżniczek z XIII wieku: Jadwigi Śląskiej, Jolanty Kaliskiej i Kunegundy Krakowskiej. Na strychu znajduje się także złom rozmaitych rzeźb drewnianych różnoczesnych, przedstawiających świętych i aniołów. To były czasy, kiedy nie było jeszcze konserwatorów zabytków, ani zapewne też kolekcjonerów. 

      W wieku XIX w kruchcie kościoła franciszkańskiego wisiała na łańcuchu kość mamuta. Kiedy ją usunięto, zapis milczy. W roku 1909 w podziemiach domu stojącego w rynku i na rogu ulicy Piekarskiej (dziś mieści się Optyk) natrafiono na korytarze, w których stały trumny szlacheckie z około XVII wieku. W tym miejscu w XVII-XVIII wieku mieściła się bursa i seminarium duchowne należące do jezuitów. Zniszczone zostały zapewne w zagładzie miasta w 1914 roku, albo przy jego odbudowie.
      Czy wiecie, że jeszcze w latach pięćdziesiątych istniało przejście do kościoła Garnizonowego przez budynek starostwa, które dziś jest zamurowane?
      W roku 1865 na gruntach wsi Majków, przy drodze do wsi Warszówka znaleziono skarb złożony z ozdób bizantyjskich i monet średniowiecznych, wśród których był denar cesarza Ottona I i Ottona III. Były tam także monety niemieckie, czeskie i węgierskie króla Stefana. Cały ten skarb znajdował się w naczyniu z czarnej gliny. Kto pamięta, że w miejscu, gdzie dziś znajduje się osiedle Kaliniec, do lat pięćdziesiątych stały zabudowania dawnego szpitala zakaźnego, nazwanego od jego właściciela Weiganda. Obok były wyrobiska pocegielniane a wokoło pola uprawne żytem, ziemniakami, bez zabudowań aż do żydowskiego cmentarza.

      Przed rokiem 1939, kiedy kaliski park był bardzo atrakcyjny, mieszkały tam pawie krzykliwe, kaczki, łabędzie, mieścił się też staw zwany "kogutkiem" pełen ryb. Tak było... Czy wiecie, że Kanał Bernardyński był odnogą Prosny i wypływał spod tynieckich łąk, a Kanał Rypinkowski brał swoje wody spod teatru, gdzie dziś leży cmentarz żołnierzy radzieckich. Oba noszą teraz nazwy kanałów, ponieważ zostały pogłębione, poszerzone i połączone z głównym korytem w okolicy przystani KTW.

      Szkoda mi bardzo wycinanych starych topoli przy ul .Bolesława Chrobrego, która prowadzi na grodzisko. W ich miejsce wyrastają wille. Ale nie tylko nie sadzi się nowych, ogałaca się teren wokół grodziska, które powoli zatraca atmosferę dawnych wieków. Do wieku XIV przez środek miasta płynęła jedna z odnóg Prosny, która uniemożliwiała rozplanowanie rynku i wzniesienie ratusza. Była ona jednak oficjalną granicą między dwoma ustanowionymi parafiami: św. Mikołaja i kolegiatą.

      Jeden z pierwszych zapisów o Kaliszu znajdujemy u Jana Długosza. Oto on: ...potem Kalisz najstarsze z miast polskich zapisanych przez Ptolemeusza w jego "Kosmografii" możesz rozpoznać. Oblany jest rzeką Prosną powodującą, że położenie (jego) jest bagniste. Pisał tak wyliczając ważniejsze miasta Królestwa Polskiego.

     Najbardziej negatywny i najsmutniejszy opis miasta, w kilka lat po jednym z największych pożarów, jaki miał miejsce w roku 1792, historyk tak przekazał: Kalisz słynny z mnóstwa szczurów, była to nędzna mieścina, brudna, pełna żydostwa, nie mająca prócz rynku i hotelu Woelffla, murowanych domów... Zbiór ruder, chat i błota. Zapadły na pół ratusz stał pustkami wśród rynku, a kilkadziesiąt kamienic otaczało go stanowiąc całą ozdobą siedliska władzy departamentowej. Minęło kilkadziesiąt lat i niewiele się zmieniło. Adam Chodyński historyk i wielki miłośnik Kalisza zdecydowanie rozprawił się w "Kaliszaninie" ze stanem sanitarnym miasta. Kalisz 1852 był Kaliszem czasów dzisiejszych. Bruki złe, rynsztoki ciasne konserwowały kałuże błota i nieczystości zarażające powietrze, do czego pomagały miazmaty wychodzące z podwórz, chlewów i obór, w których trzoda w środku miasta była trzymana. Służba sanitarna żadna, policyjna niedostateczna, nie chcąca się narażać panom obywatelom. (Obywatelami nazywano właścicieli posesji). Stosy błota leżały po całych tygodniach, preparując się w słońcu, śmietniki wysokie jak ukraińskie kurchany buchały trującymi odorami. W dniu upału było to laboratorium najpowszechniejszych wyziewów...

      Ale już w dwadzieścia lat później podpisujący się inicjałami W.W.: Każdy przybywający do Kalisza, szczególnie od strony Warszawy, miłego dozna wrażenia wspaniałością i nadobnością różnych gmachów, a zagraniczni zaraz na wstępie tracą przesądy, jakie o nie-porządkach miast polskich były u nich zakorzenione. Śmiało rzucony łuk z kamienia ciosowego przez rzekę Prosnę, wśród samego miasta odnogi tej rzeki kilkakrotnie to miasto dzielące, aby znowu piękne mosty łączyły, zdobnie zabudowane ulice: Warszawska, Wrocławska, Maryańska, miła aleja Józefiny z teatrem, kształtny czworobok rynku i wesoły plac pomnika, poważne świątynie pańskie i gmachy, a przy nich ten rozkoszny park, w którym natura ze sztuką złączona, nadto piękne panoramy przeznaczyła. Wszystko to jest radością malowaną, którą widzieć trzeba, aby określeniu jej z prawdziwym wdziękiem uwierzyć. Tę potwierdzają także i ryciny z tego czasu. 

wybrał Władysław Kościelniak, Kalisia Nowa, maj 2001 r. 

Twórcą i sponsorem stron internetowych Ziemi Kaliskiej jest rodzina Płocińskich w osobach Iwony i Krzysztofa - rodziców, niekiedy razem z dziećmi: Mateuszem, Szymonem, Marią, Piotrem i Aleksandrą. E-mail: krisplo@op.pl
Wszystkie opublikowane materiały można wykorzystywać w każdy godny sposób pod warunkiem podania źródła.
© 1996-2016 by Płocińscy