Współczesny herb Kalisza Kalisz miał być niemiecki

       Pod koniec 1918 r. nastąpiła restytucja niepodległego państwa polskiego.


 Umożliwił ją upadek i rozkład w rezultacie przebiegu I wojny światowej trzech potęg zaborczych, jak również korzystny międzynarodowy układ polityczny pospołu z polskim czynem niepodległościowym. Zupełnie inaczej wyobrażali sobie finał tej wojny nasi zaborcy, a szczególnie Niemcy, i jakże inny miał być los ziem zamieszkałych przez Polaków. Kalisz znaleźć się miał w granicach państwowych zwycięskich Niemiec, a pozostałe ziemie polskie w tzw. niemieckim Królestwie Polskim.

Strategia zastraszania

Do wielkiej wojny Niemcy przygotowywały się od wielu lat. Już po utworzeniu Rzeszy i związaniu Prus z losem całych Niemiec akcentowano podporządkowanie działania zjednoczonego państwa celom politycznym i militarnym. Nasuwa się w tym miejscu pytanie: Jakie cele stawiał sobie Wilhelm II i po co mu była rozbudowa" lśniącego oręża"? Odpowiedź znajdziemy w wygłoszonej (1900 r.) przez niego mowie. Oto jej fragment: Nie będzie się dawać pardonu ani brać jeńców. Tak, jak przed tysiącami lat Hunowie pod wodzą króla Etzela zyskali imię, które w podaniach i baśniach jeszcze teraz budzi postrach, podobnie imię Niemiec może dać się poznać w ten sposób, że nikt więcej nie poważy się nawet krzywo spojrzeć na Niemca. Zadeklarowane zostało zatem wyzwolenie się pseudopruskiego wilhelminizmu z wszelkich ograniczeń. Górę wzięła brutalność pełna mocarstwowych ambicji. Marion Grafin Donhoff, autorka książki " Kanclerze Republiki Federalnej Niemiec", stwierdza wprost, iż: Zachodzi pewne podobieństwo między mentalnością czasów wilhelmińskich i czasów Adolfa Hitlera... Można by sądzić, że słyszy się głos Hitlera w przeddzień drugiej wojny światowej, gdy tymczasem była to mowa Wilhelma II wygłoszona na krótko przed pierwszą wojną światową. Dopatrzyć się można również w czasach panowania Wilhelma II analogii do monarchii pruskiej pod panowaniem Fryderyka Wielkiego, o której polityk francuski hrabia Mirabeau, autor czterotomowego dzieła „De la monarchie prussienne sous Frederick le Grand”, pisał: Inne państwa posiadają armie, Prusy są armią, która posiada państwo.

Rekapitulując oceny polityków i historyków należy dostrzec, iż przecenianie czynnika militarnego, mocarstwowe ambicje i germańskie okrucieństwo dominowało w doktrynie politycznej Niemiec epoki wilhelmińskiej. Ona to determinowała zachowania pruskiego wojska, które ruszyło 1 sierpnia 1914 r. na zachód i wschód, z zadaniem wprowadzenia nowego porządku w Europie, podporządkowanej państwu niemieckiemu.

Po zwycięskiej wojnie w 1871 r. panowało w sztabie niemieckim przekonanie, że następna wojna, którą Niemcy będą prowadziły, będzie wojną na dwa fronty, jednocześnie przeciwko Francji i przeciwko Rosji. Wojenne plany opracowane przez szefa sztabu Moltkego starszego były wielokrotnie zmieniane. Zasadniczej ich zmiany dokonał gen. Alfred von Schlieffen, szef sztabu w latach 1891-1905, a doskonalił je następca Schlieffena gen. Helmuth von Moltke młodszy, bratanek zwycięzcy wojny z Francją w 1871r., któremu przyszło owe plany realizować w trakcie działań wojennych 1914 r.

W myśl wypracowanej doktryny politycznej i militarnej – przewidywały one gwałtowne uderzenia pozwalające wojsku posunąć się szybko naprzód, a środkiem do tego miało być zastraszenie i doprowadzenie do zaniechania jakichkolwiek działań na tyłach armii niemieckiej. Owo zastraszenie i działanie bez pardonu, z okrucieństwem germańsko-pruskim zastosowano zarówno na froncie francuskim, barbarzyńsko burząc w sierpniu 1914 r. belgijskie miasto Louvain nad rzeką Dijle, jak i na froncie rosyjskim, niszcząc już w pierwszych dniach sierpnia Kalisz. Lawina zniszczeń i morderstw w tych miastach była zaprogramowana zanim zaczęła się wojna. Znamienne jest to, że natychmiast po zbombardowaniu i spaleniu Kalisza, w dniach 7 i 8 sierpnia 1914 r., wojska niemieckie rozdawały odezwę do Polaków z Kongresówki, podpisaną przez tajemniczą „Naczelną Komendę Wojsk Niemieckich i Austro-Węgierskich”, która obiecywała: wolność wam niesiemy i niepodległość, wspominała ucisk religii przez Rosję, rzeź Pragi i męczeństwo unitów na Podlasiu. Wzywała do wypędzenia wspólnymi siłami „hord azjatyckich”. Było to skoordynowane z planowanym na terenach Kongresówki powstaniem przy pomocy legionów Piłsudskiego, które w tym celu wyruszyły z Krakowa do Kielc. Tym działaniem Niemcy chciały osłabić Rosję carską i odciążyć swe wojska. Bezwzględna akcja wojsk niemieckich przeciw polskiej ludności cywilnej w Kaliszu, zbombardowanie i spalenie miasta, odniosły zamierzony skutek. Polska ludność Królestwa Polskiego (Kongresówki) była zastraszona. Nadmienić należy, że zaraz po wybuchu wojny i w czasie jej trwania obowiązywał w Niemczech oficjalnie pogląd, że Niemcy zostały napadnięte. Sformułowany on został już w mowie cesarza z 31 lipca i 1 sierpnia 1914 r. oraz w mowie kanclerza Theobalda von Bethmanna-Hollwega wygłoszonej w Reichstagu 4 sierpnia. Powyższa teza służyła kołom rządzącym Niemiec do wywoływania entuzjazmu dla "sprawiedliwej wojny" i następnie uzasadnienia niemieckich celów wojennych. Niemcy żądały nawet "gwarancji bezpieczeństwa", by po raz drugi nie stać się rzekomo obiektem napaści. Tymczasem prawda jest diametralnie inna. To właśnie Niemcy czekały na sprzyjającą okazję wybuchu wojny i już 1 sierpnia wypowiedziały tak Francji jak i Rosji wojnę, wykorzystując pretekst, jakim było zabójstwo arcyksięcia austriackiego w Sarajewie oraz ultimatum wysłane przez Wiedeń do Belgradu. Na neutralną Belgię napadła nie Francja, ale Niemcy, aby otworzyć sobie drogę na Paryż. Nie Rosjanie przekroczyli 2 sierpnia granicę prusko-rosyjską, ale Niemcy, zajmując miasto otwarte, wolne od wojsk rosyjskich. Nie kto inny, lecz Prusy-Niemcy sprowokowały wojnę w warunkach korzystnych dla siebie, realizując opracowany już w 1905 r. plan walki na dwa fronty, prowadząc "wojnę błyskawiczną". Prawdziwość i logikę tych zdarzeń oraz działanie z premedytacją potwierdzają ofiary z sierpnia 1914 r. – belgijskie Louvain i polski Kalisz. Miasta te – zgodnie z wcześniejszym planem – potraktowano instrumentalnie. Przez dziesiątki lat w niemieckiej historiografii dziejów najnowszych dominowało dążenie do kwestionowania narzucającego się obiektywnym obserwatorom i badaczom poglądu o ekspansjonistycznym, przed i w trakcie I wojny światowej, parciu Niemiec, zmierzającego do zasadniczej zmiany status quo w świecie, a szczególnie na kontynencie europejskim. Ten dominujący kierunek apologetyczny, w stosunku do polityki Niemiec cesarskich, zmieniony został w niemieckiej historiografii dopiero w pierwszych latach sześćdziesiątych minionego wieku. Zwrotu tego dokonał uczony hamburgski prof. Fritz Fischer. To on po raz pierwszy wysunął tezę o głównej odpowiedzialności Niemiec za wywołanie I wojny światowej, to przez niego ujawniony został całokształt niemieckich celów wojennych I wojny światowej na podstawie gruntownych badań archiwalnych. Dowody zawarto w pracy „Griff nach der Weltmacht”, która ukazała się w 1961 r. Fischer wykazał, że polityczne i wojskowe kierownictwo Niemiec cesarskich od początku wojny posiadało daleko idący program zaborczych celów wojennych, rozwijany w czasie jej trwania, modyfikowany w zależności od sytuacji wojennej, niemniej jednak przez całą wojnę uporczywie podtrzymywany. Potwierdził fakt istnienia oficjalnych niemieckich zamierzeń ekspansjonistycznych już na przełomie wieków.

Pas graniczny

– aneksja i germanizacja Niemieckie plany aneksyjne wobec obszarów Królestwa Polskiego wypracowane zostały jeszcze przed rozpoczęciem I wojny światowej i nabrały charakteru jednego z celów wojennych Niemiec. Jak wykazały badania naukowe ucznia Fischera – dra Imanuela Geissa – polityka obliczona na ekspansję zewnętrzną, w tym aneksje terytorialne, sformułowana została w programie, który we wrześniu 1914 r. po raz pierwszy został ujawniony przez kanclerza Bethmanna-Hollwego w wąskim gronie rządowym i wojskowym. Nie był on nigdy podany do publicznej wiadomości. Imanuel Geiss w pracy „Der polnische Grenzstreifen 1914-1918” omówił ten ważny fragment niemieckich celów wojennych w okresie I wojny światowej, ujawnił że plany aneksji części ziem polskich zaboru rosyjskiego, zwanych polskim pasem granicznym, projektowały szeroko zakrojone osadnictwo ludności niemieckiej, połączone z germanizacją lub całkowitym wysiedleniem Polaków. Taki cel stawiały sobie nie tylko koła skrajnie nacjonalistyczne i militarystyczne, lecz również oficjalne koła rządowe. Operacja miała być dokonana na rdzennych ziemiach polskich. Przewidywano m.in. osiedlenie kolonistów niemieckich z Rosji (znad Wołgi, Morza Czarnego, a także z pozostałych części Królestwa Polskiego), nadto rozważano możliwość osiedlenia tam Niemców z Austro-Węgier. Plany te przedstawiali, jak wykazał Geiss, nie tylko wojskowi, ale i działacze gospodarczy, politycy (członkowie rządu i parlamentarzyści), przedstawiciele świata nauki (głównie z Wrocławia), a także publicyści. Zresztą wiele było wariantów rozwiązania kwestii polskiej, a wśród nich dominowało oderwanie Królestwa Polskiego od Rosji i utworzenie ziem państwa buforowego, powiązanego z państwami centralnymi w ramach realizacji Mitteleuropy.

W każdym z nich wyodrębniona była kwestia tzw. pasa granicznego czyli przyłączenia do Niemiec znaczących obszarów Królestwa Polskiego. Zmianie ulegała jedynie szerokość tego pasa, w zależności od przebiegu wojny. Zniszczony wówczas Kalisz w każdym wariancie owego pasa byłby wcielony do państwa niemieckiego, podobnie jak prawie cała gubernia kaliska. Zatem mieszkańcy Kalisza i guberni kaliskiej (bez Łęczycy, Zduńskiej Woli) byliby poddani – bez pytania i zgody – procesowi germanizacji lub gwałtem przesiedleni na tereny wschodnie Królestwa Polskiego. Na szczęście do realizacji zabrakło decydującego warunku, jakim byłby dla Niemców pokój zwycięski lub przynajmniej utrzymanie pozycji militarnej i politycznej osiągniętej w I wojnie światowej. Nie należy jednak zapominać, obchodząc corocznie Narodowe Święto Niepodległości, że Niemcy cesarskie, w okresie od września 1914 r. aż do sierpnia 1918 r., stanowczo dążyły do zaanektowania ziem polskich wzdłuż ówczesnej granicy wschodniej Niemiec, do kolejnego naszego narodowego okaleczenia. Co nie nastąpiło dzięki wybuchowi polskiej niepodległości i umiejętnemu, pokojowemu ewakuowaniu garnizonu niemieckiego z Królestwa. Rekapitulując wcześniejsze rozważania należy wyeksponować, że niemieckie plany aneksji i przesiedleń w Polsce z czasów I wojny światowej, udostępnione zostały dopiero na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych minionego wieku. Problem po raz pierwszy przedstawił – w oparciu o materiały źródłowe, które znajdują się w Kancelarii Rzeszy w Poczdamie i w Merseburgu (akta ministerstw pruskich i Tajnego Gabinetu Cywilnego), dr Imanuel Geiss, uczeń Fischera. Uczynił to według oceny polskich historyków i politologów – obiektywnie i bez uprzedzeń. Nacjonalistyczna idea aneksji i wysiedleń na wschodzie wg Geissa akcentowana była już w wilhelmińskich Niemczech przedwojennych . Wskazują na to dokumenty – listy wysokich oficerów sztabu generalnego, a także publikacje „wszechniemców”, z ich przywódcą Claussem na czele, który uzasadniał proponowaną przez siebie politykę „opróżniania i przesadzania”. Z żądaniami zmiany granicy wschodniej Niemiec, uważanej za strategicznie niekorzystną, występowali nie tylko wojskowi niemieccy, lecz także profesorowie, publicyści, działacze gospodarczy, parlamentarzyści i członkowie rządu. Propagowali to w najróżniejszych wersjach, w różnej obudowie ideologicznej. Znamienne było, że między żądaniami aneksyjnymi wojskowych i cywilnych prawie nie istniały różnice. Świadczy to o tym, że w Rzeszy Niemieckiej żyły przez cały czas plany i żądania aneksji polskiego pasa granicznego, którego ludność miała być poddana germanizacji, a także wysiedleniu. Stanowiły one nieodłączną część składową niemieckich celów wojennych w I wojnie światowej.

Kalisz rezydencją okupantów

Po zniszczeniu Kalisza wojska niemieckie ruszyły na wschód, zajmując 6 grudnia Łódź. Jeszcze w październiku 1914 r. wydawało się, że Warszawa lada dzień wpadnie w ręce państw centralnych. Tymczasem wraz z nadejściem zimy front ustabilizował się na linii Augustów – Mława – Płock – Bzura – Rabka – Pilica – Nida – Dunajec - Biała. Warszawa zatem nadal była w rękach rosyjskich. Do czasu jej zdobycia, co nastąpiło dopiero 5 sierpnia 1915 r., szef niemieckiego zarządu cywilnego (administracji niemieckiej terenów okupowanych), Wolfgang von Kries, rezydował w Kaliszu. Trwało to cały rok. Właśnie w naszym mieście zapadały sygnalizowane wstępnie decyzje koncentracji ludności niemieckiej w przyszłym pasie granicznym. Wolfgang von Kries otrzymał polecenie od kanclerza Rzeszy, ażeby planowo, ale w sposób nie zwracający uwagi czynił starania, by już w czasie wojny przemieszczać reemigrantów niemieckich z Rosji, także z zajętych przez nas części Polski do pasa granicznego, położonego z tej strony linii Mława – Płock – Koło – bieg Warty – Sieradz - Będzin i w tym pasie granicznym zatrzymać wszelkimi środkami znajdujących się tam Niemców. Minister spraw wewnętrznych Prus Friedrich von Loebell, charakteryzując etap akcji przesiedleniowej w referacie dla kanclerza Th. Bethmanna Hollwega, wspomina o podjętym – na odbytej dnia 13 lipca 1915 r. znanej konferencji, która miała przełomowe znaczenie dla idei polskiego pasa granicznego – postanowieniu przeprowadzenia poufnych rozmów z kaliskim szefem zarządu cywilnego w okupowanej Polsce, by zatrzymać kolonistów niemieckich na terenach granicznych z Kongresówki, przy równoczesnym pobudzaniu migracji kolonistów i robotników niemieckich z okolic Łodzi, w kierunku granicy Pruskiej. Odmienne było stanowisko w tej kwestii rezydującego jeszcze wówczas w Kaliszu niemieckiego zarządu cywilnego. Charakterystyczna jest opinia z 12 czerwca 1915 r., by nie ogałacać niektórych okręgów okupowanej Kongresówki z elementu niemieckiego, gdyż jest to sprzeczne z interesami późniejszej germanizacji, gdy tereny te wejdą w skład Niemiec. Szef zarządu cywilnego pisał w tej kwestii: Zarząd cywilny w Polsce wykazuje w odniesieniu do terenów, których wcielenie do Niemiec wchodzi w grę z wielkim prawdopodobieństwem, łatwe do zrozumienia dążenie, by nie popierać reemigracji rodzin niemieckich z tych terenów. Inaczej proponowano także traktować Niemców łódzkich, ponieważ trudno zakładać, by po podpisaniu pokoju Łódź pozostała niemiecka. Warszawski generał – gubernator H. von Beseler w październiku 1917 r. powtórzył tę myśl w kontekście ewentualnego państwa polskiego jako przyszłego partnera w ustalaniu wymiany ludności po obu stronach granicy. Niemcy jednak wojnę przegrały i koncepcje te nie zostały nigdy wdrożone.

Problem polski

– warianty rozwiązań Pozostała jednak Niemcom do rozwiązania kwestia polska. Polityka niemiecka tylko pozornie dopuszczała możliwość swobodnego wyboru między dwoma zasadniczo różnymi sposobami uporania się z kwestią polską w ramach ogólnych celów wschodnich: metodą propolską i metodą antypolską. Najlepszym rozwiązaniem – w ocenie historyków niemieckich – byłaby niewątpliwie konsekwentna przyjaźń z Polakami przez uznanie narodu polskiego i jego uzasadnionych aspiracji, dzięki czemu Niemcy mogłyby pozyskać Polaków jako sojuszników oraz wzmocnić swoje moralne stanowisko w świecie. Jednakże to rozsądne rozwiązanie było w praktyce niemożliwe wobec wewnętrznej struktury państwa prusko-niemieckiego, opartego na przemocy oraz w obliczu konsekwencji odrodzenia państwa polskiego, jakim byłby zwrot ziem zabranych u schyłku XVIII w. Według historyków żaden polityk niemiecki nie mógł w czasie I wojny światowej poważnie brać pod uwagę „zaofiarowania” polskiemu ruchowi niepodległościowemu, tak Poznańskiego jak i Prus Zachodnich, jako ceny za pozyskanie Polaków. Dopóki Rzesza pozostawała na wschodzie niepokonana żaden i to najbardziej nawet dalekowzroczny i mądry mąż stanu w Niemczech, nie byłby w stanie przeforsować stanowiska propolskiego jako urzędowej polityki Rzeszy Niemieckiej. Zostałby natychmiast obalony. Potwierdzeniem tego jest zdecydowane stanowisko niemieckich partii politycznych, nie wyłączając SPD, do kwestii oddania obszarów wschodnich na rzecz Polski już po klęsce, po zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim. Wszyscy byli przeciwko uszczupleniu niemieckiego państwa. Tym bardziej nie mogło być mowy o tego rodzaju rezygnacji z „niemieckich prowincji” w momencie, gdy Niemcy łudziły się nadzieją zwycięstwa, albowiem generalnym celem polityki Rzeszy w czasie I wojny światowej było właśnie – odwrotnie – rozszerzenie pozycji Niemiec na kontynencie europejskim jako bazy dla ich przyszłej roli mocarstwa światowego. W tej sytuacji pozostawała tylko droga antypolska, dostosowana do zmienionej sytuacji wojennej i włączona w ramy ogólnych niemieckich celów wojennych. Wymagały one odrodzenia państwa polskiego jako narzędzia strategii wojennej przeciw Rosji. Odrodzone państwo polskie musiało być przy tym wolne od roszczeń terytorialnych ziem zabranych (Poznańskie i Prusy Zachodnie) i godzące się na rozszerzenie podstaw terytorialnych panowania niemieckiego na wschodzie. Osiągnąć to można było przy kombinacji dwóch rozwiązań: utworzenia państwa polskiego pod hegemonią Niemiec – tzw. Niemieckiego Królestwa Polskiego oraz powiększenia terytorium Rzeszy przy równoczesnym rozszerzeniu niemieckiego obszaru osadniczego przez aneksję polskiego pasa granicznego, mającego ulec germanizacji. Nie doszło do poprawienia granicy Niemiec z Polską. Doszło natomiast do odrodzenia się państwa polskiego i powrotu utraconych wcześniej ziem.

Kazimierz Wojciechowski
Kalisia Nowa nr 1 styczeń 2002

Twórcą i sponsorem stron internetowych Ziemi Kaliskiej jest rodzina Płocińskich w osobach Iwony i Krzysztofa - rodziców, niekiedy razem z dziećmi: Mateuszem, Szymonem, Marią, Piotrem i Aleksandrą. E-mail: krisplo@op.pl
Wszystkie opublikowane materiały można wykorzystywać w każdy godny sposób pod warunkiem podania źródła.
© 1996-2016 by Płocińscy