Liceum Asnyka, widok od boiska
     
Eligiusz Kor-Walczak
(1913-2000)

     Zielony wiosenną porą, znajdujący się przy zbiegu ulic Kościuszki i Kopernika, obok Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej, najstarszy w grodzie nad Prosną śródmiejski skwer od kilku lat nosi imię Eligiusza Kor-Walczaka (1913-2000), pisarza, który treściami swojej poetyckiej i prozatorskiej twórczości bardzo pięknie wpisał się w pejzaż swojego ukochanego miasta - Kalisza.

Eligiusz Kor-Walczak

Eligiusz Kor-Walczak

Urodził się 14 grudnia 1913 roku, lecz dzieciństwo przeżywał z dala od rodzinnego domu. Najtragiczniejsze w dziejach Kalisza wydarzenie, jakim było barbarzyńskie zburzenie i spalenie miasta przez Prusaków w sierpniu 1914 roku, również Walczaków z ulicy Lipowej skazało na trwający osiem lat tułaczy los. Przystankami ich wędrówki były: pobliski Opatówek (tu mieszkała rodzina matki przyszłego pisarza i tu zamieszkali po powrocie), następnie Łódź, Warszawa, potem Moskwa, Smoleńsk i daleka Syberia, gdzie jego ojciec, specjalista od budowy maszyn parowych, znalazł odpowiednią dla siebie pracę. Ten pamiętany z dzieciństwa oraz z rodzinnych opowieści okres Eligiusz przywołał w wydanym w 1969 roku zbiorze opowiadań „Czas wiosennej mgły”.

O pisaniu marzył od dziecka. Wrażliwość na słowo i romantyczne usposobienie przejął od matki, lecz realia życia nie stwarzały mu aury „urodzonego” pisarza. Z trudem zdobywał wykształcenie. Po ukończeniu szkoły powszechnej w Opatówku, był uczniem sławnego kaliskiego Gimnazjum im. Adama Asnyka, ale po dwóch latach musiał przerwać naukę, bo ojciec stracił pracę i trzeba było myśleć o zdobyciu konkretnego zawodu. Wybrał najbliższy książek i literatury zawód – drukarstwo. Uczył się w Sieradzu, potem pracował w Kaliszu w drukarni redaktora „Gazety Kaliskiej” Józefa Radwana, który dostrzegłszy jego talent (w 1933 roku zadebiutował w „Ekspresie Łódzkim” artykułem pt. „Radio i świat”), zachęcał młodego, ambitnego zecera do literackich prób i chętnie zamieszczał w swojej gazecie jego teksty. W 1936 roku na otwarcie odbudowanego gmachu Teatru nad Prosną, ukazał się napisany poetycką prozą w młodopolskim stylu artykuł Walczaka „Melpomena i maski”.

Pracując i ucząc się na wieczorowych kursach, zdał małą maturę w Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, dzięki czemu znalazł lepiej płatną pracę w biurze kaliskiego rejenta, by – jak mówił w jednym z wywiadów – posłać do szkoły młodszego brata, Leonarda, bo to było wtedy najważniejsze dla rodziny, a nie jego literackie próby.

W ciężkim okresie wojny i okupacji był betoniarzem w Warszawie i przymusowym robotnikiem rolnym w Bystrzycy Kłodzkiej. Po powrocie w 1945 roku do Kalisza pracował jako księgowy i starszy referent sprzedaży, aż wreszcie powrócił do drukarstwa i do pisania. Współpracował z „Kurierem Kaliskim”, krótko był korespondentem „Gazety Poznańskiej”, lecz sam uważał, że nie nadaje się do tego zawodu, bo on zawsze przywiązywał dużą wagę do formy, długo pracował nad tekstami, a szybkie dziennikarstwo nigdy temu nie sprzyja.


Ziemia Kaliska nr 1 maj 1957

Okładka czasopisma Ziemia Kaliska, nr 1, maj 1957

Znalazł się jednak w obywatelskim gronie współzałożycieli regionalnego pisma „Ziemia Kaliska (ukazuje się od 1957 roku) i do końca życia miał z nią bliski, serdeczny kontakt. Na jej łamach zamieszczał swoje wiersze, opowiadania i artykuły. W „Ziemi” ukazywały się recenzje książek pana Eligiusza, a także rozmowy z tym bardzo kaliskim, wrażliwym i zawsze skromnym pisarzem, który do swego nazwiska przypisał pseudonim „Kor”, co w pewnym minionym okresie drażniło i uwierało cenzorów oraz partyjnych ideologów.

W ciężkim okresie wojny i okupacji był betoniarzem w Warszawie i przymusowym robotnikiem rolnym w Bystrzycy Kłodzkiej. Po powrocie w 1945 roku do Kalisza pracował jako księgowy i starszy referent sprzedaży, aż wreszcie powrócił do drukarstwa i do pisania. Współpracował z „Kurierem Kaliskim”, krótko był korespondentem „Gazety Poznańskiej”, lecz sam uważał, że nie nadaje się do tego zawodu, bo on zawsze przywiązywał dużą wagę do formy, długo pracował nad tekstami, a szybkie dziennikarstwo nigdy temu nie sprzyja.

On miał i w pełni realizował swoją ideę. - Zamknąłem swą twórczość w kręgu tematyki kaliskiej, bo chciałem być piewcą mojej małej ojczyzny, Ziemi Kaliskiej – wyznał w jednym z wywiadów. – Chciałem pokazać całe jej piękno, z którego dumna byłaby także moja duża ojczyzna, Polska. Gdziekolwiek byłem, tęskniłem do Kalisza. Widziałem wiele pięknych miast: Moskwę, Leningrad, Paryż, Rzym, Wenecję, Florencję, Neapol, ale o żadnym z nich nie napisałem wiersza.

Był zapalonym regionalistą, miłośnikiem książek, aktywnym członkiem kaliskich oddziałów Towarzystwa Historycznego, Towarzystwa Przyjaciół Książki, Kaliskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Towarzystwa Przyjaciół Opatówka, inicjatorem powołania czasopisma „Opatowianin”, a także honorowym przewodnikiem PTTK.

Miłość do rodzinnych stron najpełniej wyraził i utrwalił w swoich utworach – w tomikach wierszy „Pejzaż ze Starym Miastem” i „Ulice kaliskie”, w zbiorach legend „Baśnie i legendy kaliskie” oraz „Opowieści czterech jeźdźców”, w powieści „Miasteczko róży wiatrów”, w zbiorze opowiadań „Srebrne trawy” oraz w autobiografii „Zdarzyło się życie”.

Cały pisarski dorobek Eligiusza Kor-Walczaka oraz obecność jego twórczości w kulturalnym życiu regionu ma już pełną bibliograficzną dokumentację dzięki pieczołowitej trosce jego syna – prof. dr hab. Krzysztofa Walczaka, dyrektora Książnicy Pedagogicznej im. Alfonsa Parczewskiego. A z okazji dziesiątej rocznicy śmierci pisarza (zmarł 25 maja 2000 roku) Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu przygotowuje wspomnieniowe spotkanie oraz okolicznościową wystawę, zatytułowaną „Niech zapłonie znicz”.

Zbigniew Kościelak

 

   Ten link przeniesie Cię na górę strony