Krzyż harcerski

Harcmistrz Elżbieta Szmaja
(1947-2008)

Elżbieta Szmaja

 

 Pani Elżbieta była szczególnie zaangażowana w działalność Caritas w parafii Miłosierdzia Bożego oraz we Wspólnoty Neokatechumenalne. Wiele osób przychodziło do Niej, oczekując jakiejś pomocy i pomoc tą otrzymywały. Z dobrotliwym uśmiechem i cierpliwością wysłuchała każdego, coś poradziła, pomogła, dodała otuchy, pocieszyła. Dzielono się z Nią nie tylko tragediami, troskami, ale i radością. Do Pani Eli można było iść czy dzwonić o każdej porze dnia, a nawet i w nocy. Szczególnie wrażliwa była na krzywdę dzieci, którym niosła pomoc, nie bacząc na trudy ani koszty materialne. W ostatnim czasie przeżywała z ogromną radością spotkanie z Chrystusem przez doświadczenie Rekolekcji Ignacjańskich. Dostrzegała i wskazywała innym Dobro w każdym Człowieku.

 

Odeszła na spotkanie z Chrystusem 30 maja 2008 r.


 

SŁOWO PARAFII MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W KALISZU

NR SPECJALNY, 05.06.2008

Rozmowa z Elżbietą Szmają wyróżnioną 11 czerwca 1996 r. przez Radę Miejską Kalisza „Nagrodą Miasta Kalisza za szczególne osiągnięcia i ofiarną pracę na rzecz dzieci i młodzieży".

- Uzasadnienie wyróżnienia, jakie Panią spotkało, mówi bardzo lakonicznie o tym. co jest pasją Pani życia. Czy można prosić, by Laureatka Nagrody Miasta Kalisza, a nasza parafianka, ukazała się bliżej Czytelnikom?

- Całe moje dorosłe życie jest związane z dziećmi i to z tymi, które czasem wyglądają inaczej, które mają mniejsze możliwości, ale za to. tak jak każde inne, potrzebują ciepła, radości, spokoju, po prostu miłości. I ja staram się tą miłością je obdarzać.

Dokładniej, to z dziećmi specjalnej troski zetknęłam się, gdy byłam uczennicą liceum. Wtedy to razem z koleżankami założyłyśmy w Szkole Specjalnej drużynę harcerską. I to miało wpływ na moją przyszłą pracę zawodową, ponieważ po ukończeniu Studium Nauczycielskiego i roku pracy w innej szkole, zostałam nauczycielką Szkoły Specjalnej. Trwa to już 27 lat.

W naszej szkole, oprócz klas takich jak w każdej innej, są jeszcze tzw. klasy życia, w których dzieci uczą się tego, co będzie im przede wszystkim w życiu potrzebne, czyli funkcjonowania w środowisku. Dużo czasu poświęcamy na naukę samoobsługi. Dzieci przygotowują posiłki, szyją, wykonują prace z drewna, metalu, ale najbardziej lubią piec i gotować. Klasy życia prowadzi jeden nauczyciel maksymalnie długo. Ja aktualnie jestem wychowawczynią takiej klasy już trzeci rok. Jest to istotne, bo dziecko przyzwyczaja się, ma zaufanie, potrafi się otworzyć przed wychowawcą. Również nauczyciel poznaje dobrze swojego ucznia oraz środowisko, w którym on przebywa. Często przecież do nas trafiają dzieci nieśmiałe, zablokowane, które przeszły wiele upokorzeń. One potrzebują dużo miłości, akceptacji z naszej strony.

Cieszę się, gdy widzę jak dzieci się rozwijają - naturalnie na miarę swoich możliwości, ale najważniejsza jest dla mnie ich sympatia, serdeczność, przywiązanie. A dowody tych uczuć jeszcze bardziej widzę w kontaktach pozaszkolnych z dziećmi np. w działalności harcerskiej. Harcerką jestem od wczesnych klas szkoły podstawowej. W liceum pasją do harcerstwa zaraził mnie dh Wincenty Pawlaczyk, wtedy komendant drużyn działających przy szkołach średnich, a zarazem inicjator drużyny Nieprzetartego Szlaku przy Szkole Specjalnej. I tak ten szlak przecieram z moimi harcerzami do dzisiaj. Pamiętam, w pierwszym roku pracy w tej szkole, zorganizowaliśmy samodzielnie zimowisko w Brzezinach. Była to dla mnie satysfakcja, a dla dzieci wielka radość. Potem każdego roku gdzieś wyjeżdżaliśmy.

Tak jak i w innych drużynach, nasi harcerze zdobywają sprawności i stopnie. Bierzemy też udział w imprezach ogólnozwiązkowych, co jest dla wszystkich korzystne, bo nasze dzieci uczą się przebywać z innymi i odwrotnie, pozostałe dzieci uczą się akceptować nieco innych, lecz wcale nie gorszych kolegów.

Wiem. że wiele czasu i sił przeznacza Pani na pomoc w rozwiązywaniu trudnych spraw

materialnych rodzin. Od jak dawna zajmuje się Pani tym problemem i co składa się na tę działalność? Co chciałaby Pani przekazać naszym Czytelnikom?

Moja działalność na rzecz innych rozpoczęła się od stanu wojennego. Do kościoła o.o. Jezuitów zaczęły zgłaszać się rodziny osób represjonowanych, które często zostały bez środków do życia, a było to przecież tuż przed Bożym Narodzeniem. Wtedy to, pod okiem o. Stefana Dzierżka organizowaliśmy pomoc dla tych ludzi. Polegało to na rozdzielaniu darów, które dostawaliśmy z zagranicy. Była to żywność, odzież, proszki, lekarstwa i inne produkty. Pomagaliśmy wszystkim osobom, które znajdowały się w trudnych warunkach. Jak skończyły się dary, raz po raz organizowaliśmy zbiórki pieniędzy, a potem powstała Kościelna Akcja Miłosierdzia, która do dzisiaj działa przy kościele o.o. Jezuitów i niesie pomoc potrzebującym.

Kilka lat temu - należałam już wtedy do I Wspólnoty Neokatechumenalnej w naszej parafii - w Tygodniu Miłosierdzia została zebrana odzież, którą trzeba było przekazać biednym. Nasz ks. proboszcz prosił o pomoc, i tak się zaczęło. Znajomość wielu osób pozwoliła zdobywać różne środki, czasem i pieniądze, które przekazywałam rodzinom żyjącym w trudnych warunkach. Mniej więcej rok temu włączyłam się do istniejącej od niedawna w naszej parafii, kilkuosobowej grupy charytatywnej i teraz już wspólnie pomagamy innym. Robimy różne akcje wśród znajomych i często udaje nam się zdobyć odzież, różne sprzęty, czasem jakieś meble, które, przekazujemy potrzebującym. Organizowane są przed kościołem zbiórki pieniędzy na cele charytatywne. Zrobiliśmy też dwie loterie dla dzieci. Za uzyskane pieniądze głównie zakupujemy talony, które można zrealizować w sklepie spożywczo-chemicznym. W każdy poniedziałek od godziny 10 do 11 dyżurujemy w salce parafialnej. Jeżeli Drogi Czytelniku chciałbyś się czymś podzielić, przyjdź do nas. Może to być odzież (oczywiście czysta i w dobrym stanie), jakieś sprzęty czy nawet trwała żywność, ale nie tylko. Wtedy zapraszamy też osoby, które znajdują się w trudnych warunkach. Postaramy się w miarę możliwości Warn pomóc.

Również w Poradni Rodzinnej przedstawiciel grupy charytatywnej udziela informacji, jak pomóc innym i jaką pomoc można uzyskać. Chciałam dodać, że nasza grupa charytatywna głównie pośredniczy pomiędzy tymi. którzy miłosierdzia potrzebują a tymi. którzy to miłosierdzie chcą okazać.

- Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Franciszek Olszanowski

 


Twórcą i sponsorem stron internetowych Ziemi Kaliskiej  jest firma rodzinna - Zakład Informatyki i Elektroniki MIKROSAT,
62-800 Kalisz, ul. Sułkowskiego 2, tel. (0-62) 7671842 w osobach Krzysztofa Płocińskiego  
- właściciela, oraz dzieci: Mateusza, Szymona i Marii Płocińskich, e-mail: kplocinski@mikrosat.com.pl.

 Wszystkie opublikowane materiały można wykorzystywać w każdy godny sposób pod warunkiem podania źródła.
 1996-2012 by Krzysztof Płociński i rodzina.