ZE  WSPOMNIEŃ 

KALISKIEGO  KUPCA

 

1. Organizacja kupiectwa kaliskiego.

2. Stowarzyszenie kupców branży Broniowo-Amunicyjnej.

3. Szkoła kupiecka.

 

 

Organizacja kupiectwa kaliskiego

 

Kalisz położony na prastarych szlakach, wiodących ze wschodu i południa nad Bałtyk, przez który przechodziły karawany kupieckie, rozwinął się jako ważny ośrodek handlowy. Powstające miejscowe kupiectwo miało możność wcześniej, niż inne miasta, nawiązania stosunków handlowych z kupcami zagranicznymi. Świadczą o tym stare kroniki z XIV w, z czasów Kazimierza Wielkiego, w których znajdujemy wzmianki o nadaniu i sprzedaży wójtostwa kaliskiego – rok 1298 i 1360  oraz otrzymaniu prawa składu w 1444 r.

         Kupiectwo kaliskie w wieku XV było już znaczną organizacją i wywierało duży wpływ na kształtowanie się życia i rozwoju miasta oraz potrafiło sobie wyjednać przywilej od monarchy Kazimierza Jagiellończyka w roku 1452 na zjeździe w Sieradzu, chroniący kupiectwo kaliskie od wyzysku obcych hurtowników.

Organizacje kupieckie starego Kalisza przechodziły różne zmiany o czym świadczą nazwy: na samym początku Bractwo Kramarskie, później Bractwo Kupieckie – już na modłę zachodnią z wybieranymi starszymi na czele, Gildie Kupieckie, Konfraternia  Kupiecka, a od roku 1817 za czasów Namiestnika Zajączka, na prawach cechowych, jako Urząd Starszych Zgromadzenia Kupców m. Kalisza, które trwało do roku 1930. W tym roku na podstawie Rozporządzenia Prezydenta Rzeczpospolitej z dnia 7 czerwca 1927r opracowany został i zatwierdzony nowy statut pod nazwą Korporacja Zgromadzenia Kupców m. Kalisza, z uzupełnieniem w roku 1946 „i powiatu kaliskiego”.

         Po wojnach szwedzkich i rozbiorach Polski miasto na skutek zniszczeń wojennych i pożarów zubożało. W spisach Konfraterni z tego okresu widać upadek wielu składów kupieckich, a znajduje się nazwiska obce, nowych przybyszów z Prus, z Węgier i winiarzy z dalekiej Grecji. W 1825r. w okręgu kaliskim, obejmującym miasta: Kalisz, Opatówek, Błaszki, Dobra, Turek, Uniejów, Wartę i Stawiszyn, było 88 kupców i 126 kramarzy. Do Konfraterni kupieckiej w tym czasie należeli również aptekarze. W Kaliszu były 4 apteki i po jednej w Turku, Warcie i Błaszkach. Otworzenie wówczas nowej placówki handlowej w Kaliszu, czy w innym mieście nie było łatwe. Starający musiał zostać zapisany na listę członków Zgromadzenia wykazując się dowodami kwalifikacji kupieckich i wiarygodnymi świadkami o nieskazitelnej opinii, opłaciwszy wpisowe wynoszące 25 rb. Wówczas otrzymał zaświadczenie Urzędu Starszych Zgromadzenia, które upoważniało do wykupienia koncesji tj. świadectwa Urzędu Skarbowego I lub II gildii na prawo otwarcia składu. Firma musiała być zarejestrowana w Sądzie i prowadzić księgi handlowe. Członkowie Zgromadzenia korzystali z pewnych przywilejów: byli wybierani jako sędziowie trybunalscy do spraw handlowych, każdy członek mógł otrzymać corocznie paszport na wyjazd za granicę w sprawach handlowych.

 

         Jeden z nowo osiadłych w Kaliszu kupców greckich, wyznania prawosławnego Dymitr Symo-Szymanowski w latach 1849-1882 Starszy Zgromadzenia, prowadził handel winny. Dorobił się znacznego majątku. Staraniem jego zostało ufundowane stypendium zwane Aleksandryjskim dla niezamożnych uczniów gimnazjów kaliskich wyznania prawosławnego. Za utworzenie tej fundacji otrzymał podziękowanie od cara i został odznaczony orderami. Czyn ten nie znalazł uznania w oczach kupców polskich, toteż chcąc się zrehabilitować przed śmiercią porobił zapisy: na kościół św. Mikołaja 2.500 rubli, na kościół Panny Marii 2.000 rubli, na kościół ewangelicki 1.500 rubli, na sobór prawosławny 4.000 rubli, na szkołę niedzielną Handlowo-Kupiecką 12.000 rubli, na Szpital św. Trójcy 1.500 rubli, na każdą z czterech ochronek po 1.000 rubli, na Straż Ogniową 1.000 rubli, na utworzenie trzech stypendiów dla niezamożnych uczniów przy gimnazjum męskim 7.000 rubli. Razem dało to 35.500 rubli, co na owe czasy było sumą dość znaczną. Było to wydarzenie dość głośne, co znalazło nawet potwierdzenie w Tygodniku „Kłosy” z dnia 19 grudnia 1889 r. Dzięki zapisowi Szymanowskiego Zgromadzenie Kupców prowadziło   szkołę   niedzielną   Hand-

lową   dla uczniów i praktykantów handlowych. Szkoła była prowadzona bardzo dobrze, na wysokim poziomie i wielu znanych przed wojną kupców ukończyło ją.

Przed wybuchem wojny w 1914r. kupiectwo cieszyło się dużą zamożnością, a w szczególności branża winno-kolonialna. Liczba ludności Kalisza na początku 1914 roku dochodziła do 70.000 mieszkańców. Bombardowanie przez Niemców bezbronnego miasta trwało przeszło dwa tygodnie. Po trzech tygodniach przyjechałem ze wsi do Kalisza. Zgliszcza jeszcze gdzie niegdzie dymiły i dobywał się duszący swąd spalenizny. Był to niesamowity widok, chcąc dostać się na drugi koniec miasta trzeba było objechać peryferie, aby ominąć zwały rumowisk, w jakie zamieniło się całe śródmieście. Kalisz w 1914r. i Warszawa w 1944 to przykłady podobnego zniszczenia dokonanego przez tych samych barbarzyńców.

         Pamiętam olbrzymie obniżenie położone poniżej tzw. Ogrodu Pomologicznego, przez które prowadziła wąska ścieżka w stronę Tyńca i Rajskowa, wzdłuż rzeki Bernardynki i Swędrni. W mokre lata lub po większych deszczach tworzyło się tu znaczne jeziorko. Można było obserwować spacerujące bociany i ptactwo wodne przy akompaniamencie kumania żab. Tam to Zarząd Miasta postanowił wywozić gruz ze spalonego miasta tworząc wał kilkumetrowej wysokości. Tak powstały Wały Jagiellońskie - obecnie pięknie zadrzewiona aleja spacerowa około 1,5 km długości. Szkoda tylko, że ojcowie miasta zapomnieli upamiętnić odpowiednim napisem ku pamięci to barbarzyństwo niemieckie.

 

W końcu 1917 i na początku 1918 roku pewna część kupców powróciła z Rosji, dokąd ich zagnała zawierucha wojenna. Zaczęły się gorączkowe zebrania i narady w Zgromadzeniu, na których powzięto ostateczną decyzję w sprawie odzyskania odszkodowań za straty wojenne. Odpowiedni memoriał opracował mec. J. Radwan. Na posiedzeniu w dniu 10 września 1918r. został odczytany i przyjęty przez ogólne zebranie.

Oto jego schemat w skrócie:   

Wielki pożar m. Kalisza w 1914r. pochłonął około 500 nieruchomości w śródmieściu – najbardziej żywotnej i handlowej części miasta. Zostały zniszczone prawie wszystkie przedsiębiorstwa handlowe i warsztaty pracy rzemiosła i drobnego przemysłu. Tysiące pracowników handlowych i rzemieślników zmuszonych było opuścić Kalisz i szukać po świecie pracy dla utrzymania siebie i rodziny, najwięcej w Rosji i Dalekim Wschodzie. Na terenie Kalisza działały 4 komisje szacujące straty wojenne. Zarejestrowały dotychczas 928 kupców poszkodowanych na sumę 6.654.590 rb. i 414 rzemieślników na sumę 1.929.202 rb. Aby mieć dokładny obraz strat doliczyć trzeba tych, którzy nie powrócili i nie zarejestrowali swych strat. W ten sposób można powiedzieć, że około 2.000 kupców, rzemieślników i drobnych przemysłowców kaliskich poniosło straty co najmniej na sumę 12.000.000 rubli w złocie.

(Memoriał w całości zamieszczony został w Gazecie Kaliskiej Nr 104 z 1918r.)

         Wyłoniona delegacja złożyła Memoriał Radzie Stanu i Ministrom Handlu i Przemysłu oraz Skarbu, prosząc o szybkie przyjście z pomocą poszkodowanym w formie odszkodowania, a w ostateczności w postaci pożyczki długoterminowej. Wszystkie władze przyjęły memoriał przychylnie, obiecując załatwienie jego postulatów w krótkim czasie. Skończyło się jednak tylko na obietnicach, pomimo kilkakrotnych wyjazdów i starań. Długoterminowe pożyczki otrzymali tylko właściciele nieruchomości na odbudowę zniszczonych domów. Kupiectwo i rzemiosło nie otrzymało ani grosza odszkodowania za poniesione straty wojenne, ani nawet żadnej pożyczki.

Nie mogę nie przypomnieć tu, chociaż w krótkiej wzmiance, o pewnej działalności Zgromadzenia w dawnych latach, która, jak głoszą stare protokoły, była jedną z wielkich trosk Starszych Zgromadzenia. Przy kasie Zgromadzenia zwaną skrzynką kupiecką, istniał fundusz zapomogowy czyli kasa zapomogowa. Pieniądze z tego funduszu były przeznaczone dla pracowników i ich rodzin w razie choroby, niezdolności do pracy zarobkowej, czy innego nieszczęścia. Jak wiadomo, przed 100 laty nie było jeszcze żadnych ubezpieczeń społeczno-państwowych dla pracujących. Toteż funkcjonowanie takiego funduszu i udzielanie zasiłków było dużym dobrodziejstwem. Jak świadczą stare księgi i akta, Starsi Zgromadzenia Kupców wypłacali z kasy zapomogowej w wypadku choroby czy niezdolności do pracy pracownikom handlowym lub ich rodzinom zasiłek jednorazowy w sumie od kilkunastu do kilkudziesięciu rubli, a nawet w niektórych wypadkach wypłacono powyżej 100 rubli, co na owe czasy było kwotą dość znaczną. Stan ten trwał do wybuchu wojny w 1914 r. Skutkiem wojny fundusze te przepadły, bądź zdewaluowały się. Jednakże Zarząd Zgromadzenia związany starą tradycją, o ile tylko zasoby kasowe na to pozwalały, w dalszym ciągu, może w mniejszych rozmiarach, udzielał zasiłków potrzebującym.

         W ostatnim okresie przed wojną w organizacji Zgromadzenia Kupców było 72-ch członków rzeczywistych  oraz 4-ch honorowych: Wincenty Pawłowski - właściciel składu aptecznego, Mieczysław Janaszewski – właściciel składu branży żelaznej, Emil Sztark – właściciel wytwórni mydlarskiej i Rafał Sztylter – właściciel zakładu jubilersko-zegarmistrzowskiego.

 

 

W roku 1945 kupcy, którzy nie zginęli, a byli wywiezieni do obozów koncentracyjnych i wysiedleni do Generalnego Gubernatorstwa zaczęli powracać do Kalisza. Większość zastała swe przedsiębiorstwa w kompletnej ruinie. Towary, jeżeli jakiekolwiek pozostały po Niemcach, zostały rozgrabione, a w lepiej zabezpieczonych lokalach spisane przez komisje Urzędu Likwidacyjnego jako majątek poniemiecki. Brak było jakiegokolwiek kapitału na przeprowadzenie potrzebnych i niezbędnych remontów oraz na zakup towarów. Z drugiej strony Zarząd Miasta z Prezydentem Koszutzkim - seniorem wezwał do natychmiastowego otwarcie sklepów spożywczych, celem lepszego zaopatrzenia ludności i rozprowadzenia artykułów kartkowych. Zaczęto przydzielać lokale sklepowe dość chaotycznie i nie zawsze właściwie. Zwróciłem na to uwagę i Prezydent polecił utworzyć komisję z delegatem Zarządu Miasta dla przydzielania lokali handlowych tylko kupcom fachowym, gdyż jak sam powiedział wielu szabrowników, mających pieniądze stara się otwierać sklepy.

         W Kaliszu wznowiła działalność organizacja Zgromadzenia Kupców, do której zapisało się około 360 osób z miasta i powiatu. Wkrótce około 70 sklepów zostało otwartych, a dalszych 100 przydzielonych lokali już znajdowało się w remoncie.

 

 

 

Stowarzyszenie kupców branży Broniowo - Amunicyjnej

 

         Po rozbrojeniu Niemców w roku 1918 i w początkach 1919, kiedy już nastąpił pewien ład i zaczęły się normalizować warunki życiowe daleko było jeszcze do prawdziwego spokoju. Granice Polski dzielnicowej jeszcze istniały, był wielki brak artykułów żywnościowych, jak i innych towarów.  Bardzo poszukiwana była ze względu na bezpieczeństwo broń i wszelka amunicja. W tym czasie przyszła mi myśl założenia przy handlu winno-kolonialnym, handlu bronią i amunicją . Miałem dosyć duży lokal składający z dużego sklepu o dwóch oknach wystawach, obszernej pakamery oraz 4-ch dużych piwnicach. Biorąc pod uwagę, że Kalisz jest dosyć dużym miastem, z okolicą na wysokim poziomie rolniczym, zamieszkałą przez zamożne włościaństwo i ziemiaństwo, uznałem że daje to pewną gwarancję na sprzedaż asortymentu tej gałęzi handlu. Ponadto czułem, iż posiadam w tym kierunku dostateczne kwalifikacje, jako że od wczesnej młodości byłem zamiłowanym myśliwym i miłośnikiem wszelkiej broni. Toteż zabrałem się z całą energią do pracy. Rozpocząłem starania o uzyskanie pozwolenia-koncesji od władz na otwarcie handlu bronią i amunicją. Po wielu trudnościach udało mi się to, głównie dzięki poparciu ze strony p. starosty Rembowskiego (późniejszego wojewody białostockiego). Jednakże brak było wówczas wszelkiego towaru, a stosunki z zagranicą jeszcze nie były nawiązane. Toteż trzeba było samemu rozpocząć poszukiwania źródeł zaopatrzenia. Najwięcej można było dostać w Poznańskiem i na Pomorzu, lecz trudność stanowiła granica w Skalmierzycach. Po zakupy trzeba było samemu jechać do Poznania, Gniezna, Toruniu, a nawet do Gdańska. Pociągi jeździły jak chciały, a jechał ten, kto umiał się do takiego pociągu dostać i jeszcze ze sobą towary przywieźć i przewieźć przez granicę w Skalmierzycach. Jednakże z każdym dniem stosunki handlowe poprawiały się i normowały. Ten dział handlu zaczął się dosyć dobrze rozwijać i nawet dawać niezłe zyski, co pozwoliło na sprowadzanie towaru z zagranicy przez Gdańsk.

 

W kraju powstały dwie fabryki amunicji, w Warszawie: „Pocisk” i „Warszawska Spółka Myśliwska” oraz w Gdańsku firma „Diana” jako ekspozytura niemieckiej fabryki Genshoff, którą prowadził dyr. L. Nakulski. W Pionkach powstała państwowa fabryka materiałów wybuchowych, w której wyrabiano proch strzelniczy dymny i bezdymny oraz spłonki Gewelotta. Największą fabryką krajową był „Pocisk” S.A. gdzie poza produkcją wojskową była produkowana amunicja do broni myśliwskiej i małokalibrowej.

Każdy posiadający koncesję i prowadzący handel broniowy musiał prowadzić księgę zakupu i sprzedaży ściśle według rozporządzeń władz. Broń mógł tylko sprzedać osobie posiadającej prawo zakupu, zaś amunicję za okazaniem pozwolenia na broń. Tak samo fabryki i składy hurtowe prowadziły sprzedaż tylko koncesjonariuszom.

Większe sklepy i każdy szanujący się kupiec stosował się ściśle do tych zarządzeń. Na początku władze udzielały koncesji bardzo uważnie, przeważnie po jednej na większe miasta powiatowe, wymagając od danej osoby wysokich kwalifikacji i nieskazitelnej opinii. Jednak w czasach późniejszych nie dość ściśle tego przestrzegano i namnożyło się dużo różnych drobnych sklepów i warsztatów reperacyjnych o niepewnej konduicie, gdzie za duże pieniądze sprzedawano broń osobom niepowołanym.

W czasach późniejszych, w 1930-1934 roku, gdy nastąpiło pewne nasycenie rynku broni i amunicji nastała szalona konkurencja cenowa. W pierwszym rzędzie pomiędzy fabrykami i hurtem, a w szczególności pomiędzy „Pociskiem”, a „Warszawską Spółką Myśliwską”. Tak samo było w handlu detalicznym, w każdym mieście były inne ceny, nie liczono się z żadną etyką kupiecką. Co smutniejsze, ten zły przykład dawały fabryki, gdyż poza produkcją tak „Pocisk” jak i „Warszawska Spółka Myśliwska” prowadziły handel hurtowy i detaliczny. Stan taki trwał już dłuższy czas i stawał się nie do zniesienia. Przy okazji spotkań były wysuwane różne propozycje rozwiązania sprawy, ale antagonizm dwóch największych producentów nie pozwalał na znalezienie sensownego rozwiązania.

Pewnego razu, będąc w Warszawie pomyślałem, czy nie warto spróbować ich pogodzić i stworzyć organizację obejmującą całą Polskę, unormować ceny i uzdrowić cały handel w tym dziale. Po załatwieniu najpilniejszych spraw pojechałem na ul. Mińską do Dyrekcji Zakładów „Pocisk” i z dyr. Baranowskim konferowałem dłuższy czas i w końcu udało mi się go przekonać do propozycji. Następnie pojechałem do „Warszawskiej Spółki Myśliwskiej” i tam znów dłuższy czas omawiałem tę sprawę z p.p. dyr. Kitzmanem i członkiem Zarządu i pomimo wyrażania dużych obiekcji udało mi się ich przekonać, tak że wyrazili zgodę na podjęcie kroków zmierzających do poprawienia sytuacji. Jedni i drudzy mieli dosyć tej konkurencji i propozycja moja, ażeby stworzyć organizację obejmująca całą Polskę i stworzyć jednolity cennik hurtowy i detaliczny znalazła całkowitą aprobatę.

To już było bardzo wiele. Teraz postanowiłem wciągnąć jeszcze dwóch lub trzech poważnych detalistów. Zwróciłem się do firmy Sosnowski, dobrego znajomego p. Cz. Lisowskiego, których wtajemniczyłem w tok spraw i otrzymałem z ich strony całkowite poparcie. Wtajemniczyłem jeszcze p.p. Zigenhirta i Zielskiego oraz konferowałem z p. dyr. Stowarzyszenia Kupców Polskich Czarneckim. Jeszcze raz omówiłem sprawę z p. Lisowskim i postanowiliśmi  zaangażować p. mec. Grabowskiego, opracować statut i wystąpić do Władz o jego zatwierdzenie oraz zwołać zebranie organizacyjne w szerszym gronie.

Po kilku tygodniach Statut został zatwierdzony i zostało zwołane zebranie organizacyjne w Stowarzyszeniu Kupców Polskich, na które zostałem wezwany. Na zebranie przybyli p.p. dyr. Barynowski jako przedstawiciel fabryki „Pocisk”, dyr. Kitzman jako przedstawiciel „Warszawskiej Fabryki Amunicji” oraz p.p. C.Lisowski, W.Ziegenhirte, i St.Rydzewski. Zebraniu przewodniczył dyr. Stowarzyszenia Kupców Polskich p. H. Patschke. Po kilkugodzinnych debatach ustalono całokształt prac oraz ustalono termin Walnego Zebrania na dzień 25 sierpnia 1935 roku w lokalu Stowarzyszeniu Kupców Polskich w Warszawie. Zaproszenia rozesłano do 460-ciu kupców koncesjonowanych z całej Polski.

W dniu 25 sierpnia odbyło się Walne Zebranie Stowarzyszenia branży Broniowo -Amunicyjnej, na które przybyło około 120 osób, od reszty otrzymano pisma, iż nie mogą przybyć lecz zgadzają się z uchwałami, jakie powstaną i przystąpią jako członkowie. Na przewodniczącego zebrania został zaproszony dyr. Stowarzyszenia Kupców Polskich p. Andrzej Czarnecki. W wyniku kilkugodzinnych obrad Statut został przyjęty, wypracowano cennik tak hurtowy jak i detaliczny, uchwalono również regulamin i wysokość składek dla członków. Na mój wniosek Zarząd podjął się wydrukować kilkaset cenników i rozesłać je wszystkim członkom i każdorazowo o ile zajdą jakieś zmiany cenowe zobowiązany został do bezzwłocznego powiadomienia o tym wszystkich członków. Jednocześnie zostaje uchwalona instrukcja karna tej treści: gdyby który z członków nie zastosował się do wydanego cennika i to mu zostanie udowodnione natychmiast na wniosek Zarządu zostanie cofnięte mu zezwolenie na zakup w hurtowniach amunicji.

W wyniku głosowania do Zarządu wybrani zostali: p.p. C. Lisowski, A. Baranowski, K. Kitzman, W. Ziegenhirte z Warszawy, L. Nakulski z Gdańska, St. Rydzewski z Kalisza, J. Tomicki z Radomia,  Chabrowski z Łodzi, a do Komisji Rewizyjnej Bląk, Torchalski, Zieliński, wszyscy z Warszawy. Ja z początku mandatu tego nie chciałem przyjąć, jednakże po wyjaśnieniu, że zebrania pełnego Zarządu odbywać się będą co kilka tygodni, ustąpiłem. Wszyscy powiedzieli, że byłem pierwszym inicjatorem spotkania, przeto muszę dalej pracować. Ustalono, że większość spraw drobnych załatwiać będzie prezydium, które się ukonstytuowało następująco: Prezes dyr. Baranowski, Viceprezes dyr. Kitzman, sekretarz Zigenhirte, skarbnik Lisowski. Na radcę prawnego zaangażowano p. mec. Lecha Grabowskiego, a do prowadzenia sekretariatu p. E. Konopackiego. Lokal wynajęto w Stowarzyszeniu Kupców Polskich.

W krótkim czasie, po rozesłaniu cenników, które obowiązywały wszystkich, pojawiły się pozytywne efekty i nastąpiło naprawdę uzdrowienie handlu tej branży, gdyż za wyjątkiem kilku drobnych wypadków wszyscy kupcy ściśle stosowali uchwalone ceny. Wówczas klient mógł przekonać się, że ceny w Warszawie, Poznaniu, Krakowie, czy Kaliszu są jednakowe i nie pobiera się nadmiernych marż, jak to miało miejsce poprzednio. Toteż kiedy byłem w delegacji w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, u szefa Departamentu, ten bardzo wysoko ocenił pracę Zrzeszenia i stwierdził, że ilość spraw i zatargów z władzami znacznie się zmniejszyły, gdyż koncesjonariusze ściśle stosują się do obowiązujących przepisów prawa.

         Toteż, gdy sobie czasem przypominam te czasy, uważam z zadowoleniem, że wielcy i wpływowi ludzie nie mogli rozwiązać problemu, a mnie małemu człowiekowi gdzieś tam z Kalisza sprawa ta w zupełności się udała.

 

 

 

Szkoła kupiecka

 

W 1935 roku istniała w Kaliszu  3-klasowa Szkoła Handlowa Towarzystwa Nauczycieli Szkół Wyższych. Dyrektorem był znany w Kaliszu ekonomista i pedagog Jan Michalski. Szkoła zajmowała dwa piętra w dużej kamienicy przy ul. Kościuszki. Lokal okazał się jednak z czasem za mały wobec rozwoju szkoły – jedynej zawodowej uczelni w ówczesnym Kaliszu, i nie odpowiadał nowoczesnym wymogom szkolnictwa. Wtedy powstała myśl, aby szkołę, jako handlową przejęło Zgromadzenie Kupców m. Kalisza i przemianowano na Gimnazjum Kupieckie. Na posiedzeniu Zarządu Zgromadzenia przybyli pp. dyr. Michalski i profesor Kłosowski. Po szczegółowym zreferowaniu sprawy i dyskusji Zarząd postanowił przejąć Szkołę Handlową od T.N.S.W. i wystąpić do odpowiednich władz o udzielenie koncesji na prowadzenie Gimnazjum i Liceum Kupieckiego. Ministerstwo Oświecenia Publicznego wkrótce wyraziło taką zgodę pod warunkiem posiadania odpowiedniego lokalu.

Zarząd Zgromadzenia w dniu 11 października 1936 roku powziął uchwałę aby przystąpić do budowy własnego gmachu szkolnego, sporządzić plany, przesłać je do zatwierdzenia i rozpocząć starania o fundusze. Po zatwierdzeniu przez władze planów budowlanych, Ministerstwo pismem z dnia 22 stycznia 1937 roku zatwierdziło Komitet Budowy Gmachu Gimnazjum Kupieckiego Zgromadzenia Kupców w następującym składzie:

- Stefan Rydzewski, Starszy Zgromadzenia Kupców – Przewodniczący Komitetu,

- I. Bujnicki - Prezydent Miasta,

- Feliks Karśnicki – Poseł na Sejm,

- inż. Nestrypke - Przedstawiciel Urzędu Wojewódzkiego,

- Jan Michalski – Dyrektor Gimnazjum Kupieckiego,

- Jan Parnowski – Dyrektor Oddziału Banku Polskiego,

- Jerzy Wronowski – nauczyciel Gimnazjum,

- Antoni Karolak – architekt miejski.

 

Budowa Gimnazjum Kupieckiego Zgromadzenia Kupców w Kaliszu

21 czerwca 1937r.

 

         Rozpoczęła się gorączkowa praca poszukiwania i gromadzenia funduszy finansowych. Zgromadzenie przekazało swoje środki finansowe i legaty. Ministerstwo po wielu staraniach i wyjazdach do Warszawy udzieliło subwencji na 60.000 zł, a kupiectwo kaliskie zebrało kilkanaście tysięcy. Zarząd Miasta przyrzekł pewną sumę, tak samo jak i Sejmik Powiatowy. Dużą nadzieję pokładaliśmy w Izbie Przemysłowo-Handlowej w Łodzi, która była jedną z najbogatszych w Polsce. Izba składała się z 78 Radców i dzieliła się na dwie sekcje – Przemysłową i Handlową. Roczny budżet Izby wynosił około 200.000 zł, z czego na stypendia i szkolnictwo zawodowe była przeznaczona suma 120.000 zł. Jednakże aby uzyskać 5 lub 10 tysięcy zł dla Kalisza, musieliśmy dobrze agitować z Radcą J. Pietrzyckim, aby na plenum Izby zdobyć większość za naszym wnioskiem. Jednakże kilkakrotnie udało się nam te kwoty otrzymać. Na początku roku 1939 gmach został ostatecznie wykończony, dzięki wydatnemu poparciu miejscowego kupiectwa i ofiarności kupców z całej Polski, wyrażonej tak w gotówce, jak i w materiałach budowlanych. Początkowy kosztorys był obliczony na 212.000 zł, jednakże wobec wymagań stawianych przez Ministerstwo i powiększeniu budowy, koszt ostateczny przekroczył 300.000 zł, a z urządzeniem wewnętrznym i pomocami naukowymi doszedł do prawie 400.000 zł. Na wiosnę 1939 roku młodzież uczyła się już w nowym gmachu, nowocześnie i pięknie urządzonym i wyposażonym.

Nowo wybudowany gmach Gimnazjum Kupieckiego przy ul. Legionów, róg Handlowej projektował architekt Michał Zenowicz, nadzór techniczny prowadził architekt Lucjan Maciejewski, a roboty budowlane prowadziła firma budowlana J. Kical.

 

 

 

Grono nauczycieli, opiekunów i uczniów Gimnazjum Handlowego w Kaliszu.

 

siedzą od lewej:

                Michał Tułacz – wykładowca,                Stefan Rydzewski – opiekun z ramienia                 Kuratorium,

                Jan Michalski – dyrektor szkoły,

                Stanisław Nowosielski – polonista,

                Kłosowski – mateamtyk.

         Z chwilą wybuchu wojny w 1939 roku gmach zajęli Niemcy i służył on za punkt zborny dla osób wysiedlonych i wywożonych do obozów koncentracyjnych, potem jako niemiecka szkoła handlowa. W 1945 roku gmach Gimnazjum i Liceum Zgromadzenia Kupców został zajęty przez szpital wojsk sowieckich. Po wielu trudnościach i staraniach u władz, podejmowanych przez dyr. J. Michalskiego gmach został w końcu zwrócony Zgromadzeniu. Jednakże nowy, piękny gmach, wykończony w 1939 roku był w stanie wielkiego zniszczenia i wymagał znacznego i kosztownego remontu. Muszę tu podkreślić, że doprowadzenie gmachu w krótkim czasie do stanu używalności i szybkie otwarcie Gimnazjum, a później i Liceum, w największej mierze zawdzięczać można niezmordowanej pracy i zapobiegliwości dyrektora śp. p. J. Michalskiego. Jednak na tym nie koniec kłopotów. Trzeba było uzupełnić urządzenia wewnętrzne, jak ławki itp. Zakupić pomoce naukowe jak maszyny do pisania, mapy itp. oraz zapłacić za przeprowadzone remonty i roboty. Prócz tego trzeba było spłacić ciążące długi  za niektóre roboty przedwojenne. Rozpoczęliśmy z p. dyrektorem Michalskim starania w Ministerstwie, Kuratorium, Zarządzie Miasta i Izbie Przemysłowo-Handlowej w Poznaniu. Po kilkukrotnych wyjazdach udało nam się otrzymać pewne subwencje, które pozwoliły nam pospłacać ciążące zobowiązania za roboty i remonty. A na resztę drobnych uzupełnień pomocy naukowych przyszedł z pomocą Komitet Rodzicielski. I tak w końcu wspólnymi siłami zdołaliśmy z p. dyr. Michalskim doprowadzić do takiego stanu, że można było uruchomić Gimnazjum a później i Liceum Kupieckie. Ministerstwo na wniosek Kuratorium mianowało mnie delegatem i opiekunem Gimnazjum i Liceum Kupieckiego. W związku z tym, że byłem już przeciążony swoimi pracami związanymi ze Zgromadzeniem Kupieckim, przyjąłem to mianowanie tylko na prośbę Dyrektora.

Jako delegat i opiekun Gimnazjum byłem zobowiązany corocznie przesłać sprawozdanie do Kuratorium o stanie Gimnazjum i Liceum. Oto treść jednego ze sprawozdań z dnia 10 marca 1948r.

 

Sprawozdanie z przeglądu Gimnazjum i Liceum Handlowego

Zgromadzenia Kupców m. Kalisza

dokonanego w grudniu 1947r.

 

I        Stan liczebny: profesorów 24, sekretarek 2, woźnych 3, razem 29 osób.

         Uczniów Gimnazjum 335, Liceum 103, razem 456.

II       Na ilość 24 sił profesorskich - 10 etatów jest upaństwowionych na roczną sumę 783.000,- zł,

III      Opłata za naukę wynosi: opłata szkolna zł. 600,- Komitetu Rodzicielskiego 250,- zł. Dzięki miesięcznej opłacie Komitetu Rodzicielskiego oraz pomocy i wpłatom Zgromadzenia Kupców niezamożni uczniowie są zwolnieni od opłat za naukę – całkowicie 17 uczniów, częściowo 213 uczniów.

IV      Budżet roczny za czas od 1 sierpnia 1946 do 1 sierpnia 1947r.:

         Wpływy ogółem 4.631.960,- zł   Wydatki 4.316.425,- zł

         Nadwyżka nad rozchodem 315.535,- zł

V       Księgi buchalteryjne są prowadzone bardzo starannie. Każda pozycja tak rozchodowa, jak przychodowa jest uzasadniona odpowiednimi dokumentami.

VI      Szkoła jest prowadzona na wysokim poziomie zgodnie z wymogami Ministerstwa Oświaty i Kuratorium. Stan budynku i pomieszczeń oraz pomocy szkolnych jest zadowalający. Jest to bezsprzecznie zasługą pracy i sprężystego kierownictwa p. Dyr. Michalskiego.

 

W tym czasie Komitet Rodzicielski wystąpił do Kuratorium o upaństwowienie szkoły uzasadniając, że opłaty szkolne są za wysokie, chociaż uczniowie byli z nich zwalniani częściowo lub w całości. Kuratorium w porozumieniu z Ministerstwem Oświaty zażądało, aby Zgromadzenie zrzekło się gmachu na rzecz Państwa. Sprawę tę zreferowałem na Zarządzie i postawiłem wniosek, że nie mamy nic przeciw upaństwowieniu Szkoły jako takiej, ale nie możemy się zrzec gmachu na rzecz państwa, z tej przyczyny, że na budowę gmachu szkolnego zostały przekazane sumy i legaty Simo - Szymanowskiego i innych, wobec tego nie czujemy się upoważnieni do podjęcia się takiej decyzji. Taki wniosek został wysłany do Ministerstwa i Kuratorium. Budynek i szkołę później i tak upaństwowiono nie pytając nikogo o zdanie.

         Przedwczesna śmierć zasłużonego pedagoga i niezmordowanego człowieka pracy ś.p. Dyrektora Jana Michalskiego przerwała kontakt z naszą szkołą, w którą wkładaliśmy tak wiele wspólnych prac i starań.

 

 

 

STRONA GŁÓWNA

 

NOTA BIOGRAFICZNA

 

W WOJENNYM I MIĘDZYWOJENNYM KALISZU

 

| Likwidacja sklepu L. Szuberskiego | Listopad 1916 | Straż Obywatelska | Bractwo Strzelców Kurkowych |

 

 ZE WSPOMNIEŃ KALISKIEGO KUPCA

 

| Organizacja Kupiectwa Kaliskiego | Stowarzyszenie Kupców Branży Broniowo-Amunicyjnej | Szkoła Kupiecka|

 

POLOWANIE NAD PRYPECIĄ

 

WSPOMNIENIA Z LAT WOJNY

 

| Początek okupacji | Wysiedlenie do Warszawy | Powstanie Warszawskie | Warszawa zniszczona |

 

W POWOJENNYM KALISZU

 

| Powrót do Kalisza | Straty wojenne |

 

SPIS CZŁONKÓW I STARSZYCH KONFRATERNI KUPIECKICH W KALISZU RÓŻNYCH LAT

 

CZŁONKOWIE BYŁEJ STRAŻY OBYWATELSKIEJ ZAREJESTROWANEJ W  1937r.

 

NOTA REDAKCYJNA

 

POWRÓT