W WOJENNYM 

I  MIĘDZYWOJENNYM 

KALISZU

 

1.  Likwidacja sklepu Ludwika Szuberskiego w Kaliszu.

2.  Listopad 1916r.

3.  Straż Obywatelska.

4.  Bractwo Strzelców Kurkowych.

 

 

Likwidacja sklepu Ludwika Szuberskiego w Kaliszu.

 

         Stefan Rydzewski przybył na stałe do Kalisza wraz z rodziną w 1915r. z poleceniem przeprowadzenia sanacji sklepu kolonialnego prowadzonego przez szwagra – Ludwika Szuberskiego. Do niezbędnych czynności zabrał się zaraz po przybyciu.

Widokówka z frontem sklepu St. Rydzewskiego

19 czerwca 1915r.    Sąd Pokoju m. Kalisza pod przewodnictwem sędziego Prądzyńskiego na wniosek Ignacego Szuberskiego i Stefana Rydzewskiego powołał ich na kuratorów nieobecnego właściciela sklepu kolonialnego przy ul. Warszawskiej róg Babinej w Kaliszu Ludwika Szuberskiego. We wniosku zobowiązali się do solidarnego prowadzenia handlu z gwarancją w wysokości 2.322 rb. 48 kop., którą zabezpieczyli na swoim majątku ruchomym. Otrzymali prawo zarządu do końca wojny z obowiązkiem przedstawiania Sądowi comiesięcznych sprawozdań z obrotów w sklepie.

 

13 września 1915r.  Sąd Pokoju m. Kalisza ustanowił nad firmą „Ludwik Szuberski w Kaliszu” zarząd opiekuńczy w osobie Stefana Rydzewskiego oraz zawiesił wszelkie wypłaty wierzycielom tej firmy do czasu wyprzedaży towarów i wniesienia sumy 2.322 rb. 48 kop.

5 stycznia 1916r.      Kurator nad firmą „L. Szuberski w Kaliszu” Stefan Rydzewski informuje Sąd Pokoju w Kaliszu, że ukończył wyprzedaż towaru oprócz urządzenia sklepowego i próżnych butelek wycenionych na sumę 328 rb. Do kasy Magistratu m. Kalisza wniesiona została gotówka w sumie 1.528 rb. 26 kop. i 1.006 mk 22 f.

14 stycznia 1916r.   W Dzienniku Rozporządzeń nr 4 (35) ukazało się ogłoszenie: „W sklepie win i towarów kolonialnych pod firmą „Ludwik Szuberski w Kaliszu” przy ul. Warszawskiej róg Babinej, wyprzedano obecnie wszystkie towary należące do wspomnianej firmy. Osiągnięta ze sprzedaży kwota 1.528 rb. 26 kop. oraz 1.006 mk 22 f jest złożona. Wierzycieli firmy „Ludwik Szuberski” wzywa się niniejszym do zgłoszenia się z uwierzytelnionymi pretensjami do Sądu Pokoju w Kaliszu najpóźniej do 1-go marca 1916r.  w celu odpowiedniego podziału  wyżej   wymienionej   sumy  między wszystkich wie-

Widok na most na Babince i budynek narożny, w którym od strony pl. Kilińskiego mieścił się sklep.

rzycieli. Po upływie powyższego terminu żadne pretensje uwzględniane nie będą.

                                          Kalisz, 9 stycznia 1916r. Sędzia Pokoju podpisano Prądzyński

31 marca 1916r.     Sędzia Pokoju m. Kalisza zarządza aby pozostałe utensylia sklepowe i próżne butelki wycenione na 328 rb. sprzedać w drodze licytacji i osiągniętą gotówkę wraz z wcześniej złożonymi kwotami podzielić miedzy wierzycielami wspomnianej firmy.

19 kwietnia 1916r.    Odbyła się licytacja ruchomości, którą przeprowadził Komisarz Sądowy Trojanowski. Z licytacji uzyskano sumę 337 rb. 25 kop., z której po potrąceniu kosztów przekazano kwotę 330 rb. 55 kop. W licytacji udział wzięli: Kazimierz Masło, Henryk Biskupski, Józef Rawicki, Ignacy Bromski, Stefan Sroczyński, Stanisław Kulczyński, Juliusz Haberman i Stanisław Herz. Całość wyposażenia zakupił St. Herz.

3 czerwca 1916r.    W Dzienniku Rozporządzeń dla Gubernatorstwa Warszawskiego ukazało się ogłoszenie: „ W sklepie win i towarów kolonialnych pod   firmą   „Ludwik  Szuberski”  w  Kaliszu  przy

Stefan Rydzewski we wnętrzu swojego sklepu.

ul. Warszawskiej róg Babinej, wyprzedano obecnie wszystkie towary należące do wspomnianej firmy. Osiągnięta ze sprzedaży kwota 1.858 rb. 81 kop. oraz 1.006 mk 22 f znajduje się w dyspozycji Sądu Pokoju m. Kalisza. Wierzycieli firmy „Ludwik Szuberski” oprócz tych którzy zamieszkują w powiecie kaliskim, a których powiadomiono ogłoszeniem z dnia 9 stycznia 1916r. wzywa się niniejszym do zgłoszenia się z uwierzytelniającymi pretensjami do Sądu Pokoju m. Kalisza, najpóźniej do 1 lipca 1916r. w celu odpowiedniego podziału powyższej wymienionej sumy pomiędzy wszystkich wierzycieli. Po upływie powyższego terminu pretensje uwzględniane nie będą.

Kalisz, dnia 17 maja 1916r. Sędzia Pokoju podpisano Grusewski”.

 

Stefan Rydzewski wraz z rodziną i personelem sklepu.

 

1 lipca 1916r.   Sędzia Pokoju m. Kalisza zamknął postępowanie w sprawie podziału pieniędzy firmy „Ludwik Szuberski w Kaliszu” i przyjął do rozpatrzenia następujące zgłoszone pretensje:

          Stefanii Szuberskiej - jako wynagrodzenie za wyprzedaż detaliczną towarów wspomnianej                                             firmy,

          Zenona Szczepaniaka - 180 rb. jako wynagrodzenie za zaległą pensję subiekta,

          Józefa Jelenkiewicza - 43 rb. 10 kop. z otwartego rachunku,

          Borucha Klotza – 1.200 rb. za zaległe komorne,

          Arona Grossmana - 300 rb. na mocy 3-ch weksli z procentami,

          C.M. Seydela - 79 rb. 64 kop. z otwartego rachunku,

          Ludwika Kindlera - 171 rb. 67 kop. z otwartego rachunku,

          Dawida Perlego - 350 rb. z otwartego rachunku,

          Zarządu Kaliskiego Towarzystwa Pożyczkowo – Oszczędnościowego – 1.280 rb. 84 kop.           łącznie z procentami z weksli i zobowiązań,

          IV Towarzystwa Pożyczkowo - Oszczędnościowego w Kaliszu w osobie księdza Adolfa           Gozdka - 105 rb. z procentami z zobowiązania,

          Ks. Adolfa Gozdka - 500 rb. z tytułu wykonawczego Sądu Pokoju m. Kalisza z dnia

          4 września 1915r.

          M.M. Zeidmana - 66 rb. 60 kop. i 3 mk z otwartego rachunku,

          II Kaliskiego Towarzystwa Pożyczkowo – Oszczędnościowego - 300 rb. z procentami,

          Firmy „Noe Fels” – 223 rb. 40 kop.. z otwartego rachunku,

          Firmy „Rektyfikacja Warszawska”  - 241 rb. 24 kop. z otwartego rachunku,

          Destylarni Parowej Jankowskiego - 693 rb. 57 kop. z otwartego rachunku,

          Firmy „Nicolai Scheleschoff” - 262 rb. 40 kop. z otwartego rachunku,

          Stefana Rydzewskiego - wynagrodzenie za kuratelę.

 

Winiety papierów i druków firmowych

 

23 września 1916r.    Odbyło się posiedzenie pod przewodnictwem Sędziego Pokoju m. Kalisza w sprawie podziału pieniędzy 1.858 rb. 81 kop. i 1.006 mk 22 f. pomiędzy wierzycieli firmy „Ludwik Szuberski w Kaliszu”. Wierzyciele oświadczyli, że wszystkie pretensje jako bezsporne należy przyjąć jako pasywa firmy „L.Szuberski” za wyjątkiem pretensji C.M. Seydela jako nieuwierzytelnionej. Kuratorowi Rydzewskiemu przyznano wynagrodzenie w wysokości 150 rb. za kuratelę i Stefanii Szuberskiej 60 rb. jako wynagrodzenie za sprzedaż detaliczną towarów. Przyznano przywileje następującym pretensjom: Leona Szczepaniaka na 180 rb., i B.Klotzowi na 350 rb. za komorne ze sklepu (odstąpiono od należności za czynsz za mieszkanie). Postanowiono kwotę w walucie niemieckiej zamienić na ruble.

 

Oferta cenowa

 

4 października 1916r.    Do Sądu Pokoju wpłynął wniosek B. Klotza o przyznaniu przywileju z tytułu komornego w wysokości 400 rb., na który zgodzili się pozostali wierzyciele.

11 października 1916r.     Dokonano przewalutowania kwoty 1.006 mk 22 f na 488 rb. 01 kop.

20 października 1916r.  Sędzia Pokoju hr. Dunin-Borkowski po scaleniu całej sumy w kwocie 2.346 rb. 82 kop. postanowił podzielić ją jak niżej:

          Stefania Szuberska - 60 rb.,

          Stefan Rydzewski - 150 rb.,

          Zenon Szczepaniak - 192,50 rb.,

          Józef Jelenkiewicz - 13,23 rb.,

          Boruch Klotz - 469,02 rb.,

          Aron Grossman - 102,63 rb.,

          Ludwik Kindler - 52,54 rb.,

          Dawid Perle - 116,30 rb.,

Zarząd Kaliskiego Towarzystwa Pożyczkowo – Oszczędnościowego - 393,25 rb.,

IV Towarzystwo Pożyczkowo - Oszczędnościowe w Kaliszu w osobie księdza Adolfa Gozdka - 37,18 rb.,

          Ks. Adolf Gozdek - 175,88 rb.,

          M.M. Zeidman - 20,60 rb.,

          II Kaliskie Towarzystwo Pożyczkowo – Oszczędnościowe - 105,16 rb.,

          Firma „Noe Fels” - 68,59 rb.,

          Firma „Rektyfikacja Warszawska” - 74,07 rb.,

          Destylarnia Parowa Jankowskiego - 212,96 rb.,

          Firma „Nicolai Scheleschoff” - 80,56 rb.,

          Za ogłoszenie o likwidacji w Dzienniki Urzędowym - 22,35 rb.

RAZEM - 2.346,82 rb.

Na tym likwidację sklepu kolonialnego Ludwika Szuberskiego w Kaliszu zakończono.

 

 

 

 

Listopad 1916r.

 

         Przypadkowo wpadła mi w ręce stara, wyblakła fotografia, na której, po dłuższym wpatrywaniu się rozpoznałem wielu starych znajomych kaliszan, w końcu i siebie odnalazłem. Wówczas sobie przypomniałem: pewnej niedzieli, na początku listopada 1916 roku idąc do kościoła Farnego na mszę zauważyłem wielu gapiów. Przy ogrodzeniu przed gubernią stało dużo wojska niemieckiego, a przy bramie żelaznej, gdzie stała warta spacerował Prezydent miasta Prądzyński. Zobaczywszy mnie, zaprosił do środka przed gmach guberni. Na placu zastałem już oczekujących kilkudziesięciu kaliszan – znanych starszych obywateli miasta, z sądownictwa, palestry, nauczycielstwa, kupiectwa i innych. Przy bramie żelaznej budka i warta, dalej kompania wojska ustawiona w dwuszeregu z bronią u nogi, a obok orkiestra wojskowa. Po chwili zjawił się dowodzący garnizonem generał Wegerer z prezydentem Prądzyńskim oraz całą świtą władz okupacyjnych. Nastąpiło odczytanie manifestu przez krajszefa Hana po niemiecku i Prądzyńskiego po polsku, który głosił niepodległość Polski pod protektoratem Niemiec i Austrii. Po czym nastąpiła komenda „Hoch” – kompania wojska sprezentowała broń, orkiestra zagrała hymn niemiecki, austro-węgierski i polski, jednocześnie na balkonie panie Smodlibowska i inne rozwinęły flagę polską z orłem polskim.

 

Uroczystość ogłoszenia niepodległości Polski pod protektoratem Niemiec i Austrii, która odbyła się przed budynkiem guberni.

 

Pamiętam tę chwilę jak dzisiaj, kiedy rozległy się tony Mazurka Dąbrowskiego, w każdym z nas – Polaku – wstrząsnął dreszcz, a w niejednym oku zabłysły łzy. Kiedy rzuciłem okiem na stojących obok zauważyłem, iż odczuwają takie samo wzruszenie i stoją ze schylonymi głowami. Bo przecież musimy sobie uprzytomnić, że przeszło po stuletniej niewoli hymn ten pierwszy raz zabrzmiał publicznie. Nie tak dawno, za naszej jeszcze pamięci, za śpiew ten groziło więzienie lub zsyłka na Sybir. Toteż każdy z nas czuł, że nadeszła dziejowa chwila, iż ci sami barbarzyńcy, którzy niedawno bestialsko zniszczyli bezbronne miasto i jego mieszkańców, dzisiaj prężą się przy polskim hymnie.

         A kiedy już zaczęto rozchodzić się, przy bramie żelaznej, obok kościoła Farnego, gdzie stały tłumy publiczności, jeden z wychodzących, młody profesor gimnazjum, wzniósł okrzyk: ”Wolna Zjednoczona Niepodległa Polska, niech żyje”. Okrzyk ten podchwycony gorąco przez zgromadzoną publiczność trzykrotnie zagrzmiał entuzjastycznie. Niemcy odwrócili się nie wiedząc co to znaczy – a może się domyślili, bo ich „Hoch” społeczeństwo przyjęło z chłodną rezerwą.

 

 

 

Straż Obywatelska

 

Wiosną 1918 roku dał się odczuć powiew dziwnych szeptanych wiadomości z różnych frontów. Często ze sobą sprzecznych. Nastał czas gorączkowego oczekiwania na ważne wypadki. W tym to czasie przybył z Warszawy tajny wysłannik. Bezzwłocznie zostało zwołane tajne zebranie z kilkoma znanymi obywatelami miasta i delegatami Polskiej Organizacji Wojskowej celem wysłuchania wiadomości i zaleceń przywiezionych z Warszawy.

         Wiadomości były bardzo pocieszające, gdyż w krótkim czasie spodziewane jest załamanie się państw centralnych. Nakazem chwili jest przystąpienie do organizowania się i zbrojenia w ramach organizacji P.O.W. i powołania wzorem Warszawy, Straży Obywatelskiej. Jednakże wobec wyjazdu delegacji kupieckiej w sprawie odszkodowań za straty wojenne do Warszawy, postanowiono wstrzymać się z podjęciem decyzji do czasu jej powrotu. Naszemu delegatowi p. St. Mystkowskiemu powierzono tajne zadanie porozumienia się w tych sprawach z wpływowymi osobistościami Warszawy. Po kilku dniach delegacja powróciła z Warszawy  przywożąc dyrektywę aby bez żadnej zwłoki organizować się. Zostało natychmiast zwołane zebranie w mieszkaniu doktora Drozdowskiego, w którym wzięli udział: dr Drozdowski, St. Mystkowski, rzeźbiarz Kulczyński, aptekarz A. Kurowski, radny miejski M. Michalski, M Kraucki, J. Piwek, T. Radajewski, por. Ulrych, por. Dzierżawski, St. Rydzewski i inni. Po długich i gorących debatach, mając na uwadze wypadki z roku 1914 i nie chcąc za żadną cenę dopuścić do ponownego zniszczenia miasta, postanowiono jednogłośnie powołać do życia silną tajną organizację. Miała ona za zadanie, gdy nadejdzie chwila działania, w porozumieniu z P.O.W., rozbroić garnizon niemiecki, zająć wszelkie urzędy, magazyny wojskowe, gmachy i obiekty niemieckie i objąć władzę w mieście. Celem było zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom do czasu, kiedy zdołają się ukształtować władze państwowe i miejskie.

 

 

 

Sztab Straży Obywatelskiej z 1918r.

(zdjęcie pamiątkowe z 1919r.)

w górnym rzędzie od lewej:

                Stefan Zalwert, Józef Kubasiak,                 Bolesław Drzewiecki, sekretarka   sztabu                 NN, Stanisław Naskręcki, NN,       

                T. Dąbrowski, NN, NN.

w rzędzie środkowym od lewej:

                J. Nowak, K. Łuczak, Mieczysław                 Klejhammer-Opieliński, Stefan                 Rydzewski, Józef Piwek, Tadeusz                 Radajewski, Stanisław Rappan, NN.

siedzą od lewej:

                M.Krancki, por. Juliusz Ulrych, dr                 Adam Drozdowski, Kazimierz                 Mystkowski, por. Janusz Dzierżawski.

(wg zapisu córki autora wspomnień Krystyny Siarkiewicz)

Postanowiono wszystkich członków zobowiązać pod przysięgą do zachowania najściślejszej tajemnicy. Obecnych zaprzysiężono, po czym wybrano komitet składający się z 5 osób oraz 10 setników. Każdy setnik miał dokooptować i zaprzysiąc 10 dziesiętników, a każdy z nich 10 dobrze znanych sobie obywateli jako podkomendnych. Ze względu na bezpieczeństwo starano się, aby jak najmniej osób wiedziało o swojej przynależności. W początkach października nastąpiło gorączkowe organizowanie się. Skompletowano  dziesięć setek, w tym dwie niepełne, natomiast dwie po 150 ludzi, razem było około 1000 ludzi.

         Na komendanta Straży Obywatelskiej został powołany por. J. Dzierżawski, a na setników: A. Kurowski - właściciel apteki, M. Kraucki - redaktor, J. Piwek - kupiec, por. J. Ulrych, S. Rappak - drukarz, St. Rydzewski - kupiec, T. Radajewski - kupiec, J. Kubasiak - kupiec, K. Łuczak – przedsiębiorca budowlany i J. Sztyller majster murarski a w czasie późniejszym czasie powołano jeszcze M. Klejchamera, inż. W. Grabowieckiego, L. Szuberskiego i A. Kubickiego.

Rozpoczęto ćwiczenia polegające na zaznajomieniu się z bronią oraz instrukcjami o obowiązkach  i dyscyplinie służby. Pomimo najściślejszej tajemnicy, działalność i ruchliwość znacznej organizacji trudno było ukryć. Gdy to tego jeszcze chłopcy z P.O.W. co noc zaczęli wychodzić do lasów na ćwiczenia z bronią, Niemcy zaczęli coś podejrzewać i śledzić. Pamiętam, że musieliśmy się przekradać, każdorazowo w innym mieszkaniu robić zebrania w obawie przed aresztowaniem. Zebrania odbywały się u dra Drozdowskiego, St. Mystkowskiego, A. Kurowskiego i innych. Miasto zostało podzielone na okręgi przydzielone poszczególnym setnikom wraz z instrukcją działania. Powołano komisję składającą się z 3 członków, której zadaniem było zdobycie funduszy i zakup broni. W porozumieniu z Ostrowem mieliśmy otrzymać 40 pistoletów automatycznych z odpowiednią amunicją. Jednakże po wielu trudnościach zdołaliśmy tylko otrzymać 12 sztuk. Może drugie tyle mieli nasi członkowie, którzy powyciąganych z różnych kryjówek stare rewolwery, po większej części zardzewiałe i niewiele przydatne do użycia. To było całe nasze uzbrojenie.

Tak nadszedł 10 listopada. Późnym wieczorem zostało zwołane tajne zebranie sztabu wspólnie z P.O.W. W zebraniu tym wziął udział z ramienia dowborczyków dr Olgiebrand. Postanowiono o świcie 11 listopada uderzyć na Niemców i rozbroić garnizon w Kaliszu. Wydano ostatnie rozkazy, szefem połączonych sztabów został wybrany por. Ulrych. Pamiętnego dnia 11 listopada, na świtaniu uderzono na Niemców i rozpoczęło się rozbrajanie. Po kilku godzinach większość garnizonu została opanowana. Pamiętam jak dzisiaj ten niebywały entuzjazm, jaki ogarnął całe społeczeństwo polskie. Przypominam sobie taki epizod: brat naszego gorliwego Dziesiętnika 3-ciej Setki M. Jarnuszkiewicza, uczeń szkoły wraz z kolegami szkolnymi ściągali z koni wojskowych i żandarmów odbierając im broń. Aczkolwiek zapał jaki wykazywała młodzież szkolna był wysoce patriotyczny, trzeba było ze względów bezpieczeństwa hamować go, a broń i amunicję przekazać Straży Okręgu. Delegacja Straży i P.O.W. z dr. Olgiebrandem na czele zgłosiła się do niemieckiego generała Wegerera - dowódcy garnizonu z żądaniem złożenia broni przez resztę wojska i opuszczenia miasta. Początkowo generał stawiał się, groził delegacji aresztowaniem, jednakże po wysłuchaniu sytuacji, którą nakreślił dr Olgerbrand i po namyśle oświadczył, że natychmiast opuści miasto.

Komitet Straży Obywatelskiej wydał odezwę do społeczeństwa m. Kalisza następującej treści: „W celu obrony miasta i nie dopuszczenia do wypadków zniszczenia miasta z roku 1914 powstała na terenie Kalisza Organizacja Straży Obywatelskiej. Do czasu, gdy powstaną władze państwowe i miejskie i powołają odpowiednie Urzędy i policję, służbę tą sprawować będzie Straż Obywatelska. Społeczeństwo kaliskie proszone jest o współdziałanie i wykonywanie wszelkich zarządzeń Straży Obywatelskiej. W organizowaniu i pracy Straży wzięli udział obywatele bez względu na zapatrywania polityczne t. j. z wszystkich warstw: robotnicy, rzemieślnicy, kupcy i wolne zawody, kierując się wyłącznie troską o bezpieczeństwo miasta i ogółu obywateli. Straż działać będzie w porozumieniu z Radą Miejską i Prezydentem Miasta.”

W dniu 13 listopada w nocy  Straż otrzymała doniesienie z Sieradza, że od Zduńskiej Woli przez Sieradz, gdzie nastąpiło starcie z P.O.W. ciągnie oddział niemieckiego wojska z kilkoma karabinami maszynowymi i taborem. Zostało zarządzone obsadzenie wszystkich mostów i pobliskich domów doborowymi strzelcami, gdyby zaszła potrzeba walki. Delegacja z dr Olgiebrandem wyjechała do Winiar, gdzie nastąpiło spotkanie i została zawarta umowa z dowódcą oddziału, który w sile 1000 ludzi z karabinami maszynowymi i taborem przejdzie przez Kalisz w bojowym szyku, a broń złoży na granicy w Skalmierzycach. Tak się też stało, jednakże Niemcy umowy nie dotrzymali, gdyż pozostawili tylko część broni. Spowodowało to ogólne rozgoryczenie. Dr Olgiebrand tłumaczył, że delegacja miała jedynie na względzie dobro mieszkańców, nie dopuszczając do walki w mieście z dobrze uzbrojonym w karabiny maszynowe oddziałem. Walka taka, bez względu na wynik, spowodowałaby duże ofiary.

Komenda Główna Straży Obywatelskiej zajęła lokal w gmachu O. O. Franciszkanów po komendzie policji niemieckiej. Przy Komendzie Głównej został zorganizowany oddział rezerwowy w sile 40 ludzi pod komendą B. Drzewieckiego, a kierownikiem biura został Stanisław Naskręcki.

W ciągu paru dni zostały zajęte i obsadzone wszelkie obiekty wojskowe, składy, magazyny, urzędy, banki, kasy, tabor miejski i powiatowy oaz dworzec kolejowy. Większość członków Straży uzbrojona została w karabiny. Na podkreślenie zasługuje wielki zapał i gorliwość członków Straży w pełnieniu obowiązków. Pamiętam, iż kilku starszych wiekiem członków było tak gorliwych, że pełnili samorzutnie po kilkanaście godzin z rzędu wartę. Trzeba było ich prawie siłą zmuszać do zmiany. Kilku zaziębiło się i nabawiło się choroby, a dwóch nawet zmarło. Po opuszczeniu miasta przez Niemców Straż pełniła jeszcze przez kilka tygodni swą służbę. Wielu członom, którzy ofiarnie porzucili pracę zarobkową zagroził niedostatek. Trzeba było postarać się o pewne fundusze i opodatkować zamożniejszych, aby zabezpieczyć najbardziej potrzebujących, co też zrobiono.

 

Wspólna fotografia członków Straży Obywatelskiej z 1918r.

(zdjęcie pamiątkowe z 1918r.)

 

         W styczniu 1919 roku, kiedy zostały już zorganizowane władze państwowe i miejskie oraz policja, Straż Obywatelska zakończyła swoje zadanie i zawiesiła działalność. Ostatnią pamiątką była wspólna fotografia około 200 ludzi z bronią na tle ruin w parku miejskim. Resztę posiadanej broni przekazano przedstawicielowi władzom wojskowym płk Lewszyckiemu. Straż Obywatelska zakończyła swą służbę z tym przeświadczeniem, że każdy jej członek spełnił swój obowiązek obywatela Polaka.

 

W roku 1937 powstała myśl wzno­wienia Straży jako or­ganizacji historycznej. Jako założyciele wystą­pili:: inż. Rawa-Grabo­wiecki, B. Drzewiecki, S. Kulczyński, M. Klej­chamer, T. Radajewski, R. Grzybowski, St. Koźmiński, T. Koźmiń­ski, K. Łuczak, J. Ma­ciejewski, L. Szuberski, R. Grzmilas, A. Ży­chowicz, St. Rydzew­ski. W dniu Święta Nie­podległości, 11 listo­pada dawni członkowie z 1918 r. w liczbie 220 osób wzięli udział w nabożeństwie i defila­dzie.

Sarkastyczna ocena, że Organizacja Straży Obywatelskiej w Kaliszu z roku 1918 zo­stała zorganizowana w celu obrony własnych majątków jest świado­mym przekręcaniem faktów i głoszeniem fał­szywych, demagogicz­nych haseł. Takie zdanie może wypowiadać igno­rant nie mający pojęcia o zniszczeniu bezbronnego miasta w roku 1914, co pamiętają ci, którzy na własne oczy widzieli barbarzyńską niemiecką przemoc i palenie całego miasta, rabowanie i mor­dowanie bezbronnych mieszkańców,   chociaż

było wiadomo, że w mieście nie ma ani jednego uzbrojonego żołnierza rosyjskiego. Pamiętają jak wyprowadzano część znanych obywateli miasta i wymordowano ich na wiatrakach. Pamiętają jak przez trzy tygodnie miasto paliło się i zwały dymu widać było na kilkadziesiąt kilometrów, a w nocy szeroką ognistą łunę. Wówczas ludność miasta wynoszącego ok. 70.000 spadła do 3.000 i zamieszkała głównie na przedmieściach. Pamiętają, że pewna ilość indywiduów spod ciemnej gwiazdy, która w takich okolicznościach zawsze się znajdzie, z palących się domów pomagała żołdakom rabować mienie swoich rodaków. Zorganizowanie Straży Obywatelskiej miało zapobiec tego typu zdarzeniom. Składała się w 85%-ciu z ludzi pracy tj. robotników i rzemieślników, resztę stanowili kupcy, przemysłowcy, urzędnicy i wolne zawody. Toteż twierdzenie, że bronili wyłącznie własnych majątków wydaje się bardzo dziwne.

 

Defilada członków Straży Obywatelskiej w dniu 11 listopada 1938r. w Kaliszu.

Na czele pochodu Stefan Rydzewski.

 

 

 

Bractwo Strzelców Kurkowych

 

         W roku 1925 pod wpływem obywateli Poznania, Jarocina i Ostrowa organizuje się w Kaliszu Bractwo Strzelców Kurkowych. Właściwie zostaje wznowione, gdyż jak świadczą stare kroniki Bractwo Kurkowe istniało już w Kaliszu w XV w. Pełniło ono pewne funkcje miejskie i brało udział z bronią i w tradycyjnych ubraniach w niektórych uroczystościach kościelnych. Jedna z baszt na murach miasta nosiła nazwę Bractwa i w potrzebie broniona była przez jego członków. Wznowione w 1925 roku Bractwo Kurkowe liczyło 200 członków. Kompania honorowa w liczbie 50 osób została jednolicie umundurowana i uzbrojona w kawaleryjskie karabinki Mausera. Bractwo pobudowało własną piękną strzelnicę na udzielonych przez Miasto gruntach nad Bernardynką przy Wałach Jagiellońskich.

 

 

 

 

Rada Starszych Bractwa Strzelców Kurkowych w Kaliszu

(1927r.)

 

siedzą od lewej:

                Stanisław Wierusz, Jan Motylewski –                 Prezes,   Zygmunt Mrowiński –                      Prezes Honorowy, Stefan Rydzewski                  Komendant Strzelniczy,

stoją od lewej:

                 Franciszek Czerniejewski, Czesław                 Słubicki, NN, Stefan Nagadalski,                 Bolesław Skassa, NN.

Jako jedyna organizacja sportowo-strzelecka na kaliskim terenie, posiadała własną strzelnicę przystosowaną do strzelań z broni małokalibrowej na 80 m. i z broni typu wojskowego na 200 m. Jako organizacja Przysposobienia Wojskowego została powołana przez władze wojskowe do prowadzenia ćwiczeń w strzelaniu dla wszystkich zrzeszeń i młodzieży szkół kaliskich należących do P.W. Poza ćwiczeniami urządzane były także zawody i strzelania konkursowe: brackie tzw. królewskie oraz wojskowe.

Na Bractwie, a w szczególności na Komendancie Strzelniczym ciążyły duże obowiązki i odpowiedzialność. Trzeba było na przykład uzgodnić i wyznaczyć kolejność ćwiczeń i strzelań, dla przeszło 2.000 osób. Wszelkie szczegóły uzgadniane były z oficerem Przysposobienia Wojskowego, bo przy takiej ilości uczestników jakieś niedopatrzenie mogło spowodować wypadek. Trzeba przyznać, że wielu członków Bractwa poświęciło wiele swojego czasu i tym samym dawało przykład zamiłowaniu w szerzenia sportu strzeleckiego. Niewątpliwie Kaliskie Bractwo Kurkowe poprzez wybudowanie

strzelnicy i sukcesy w sporcie strzeleckim i szerzeniu w młodzieży szkolnej zamiłowania do tej dyscypliny, położyło duże zasługi na polu rozwoju obronności na terenie Kalisza. Bractwo istniało prawie do samej wojny, a strzelnica została rozebrana w pierwszych latach wojny przez okupantów.

 

Poświęcenie Strzelnicy przez księdza Chaberkowskiego - 1928r.

 

 

 

Strzelnica Bractwa Strzelców Kurkowych w Kaliszu wybudowana w 1928r. przy Wale Jagiellońskim nad kanałem Bernardyńskim.

         Grupa entuzjastów złożona głównie z kupców, rzemieślników i inteligencji zwołała 29 maja 1925 roku w gmachu Banku Ziemi Kaliskiej zebranie, podczas którego zawiązano „Bractwo Strzelców Kurkowych” w Kaliszu... Podczas zebrania wybrano także radę Bractwa, którą tworzyli: starszy (prezes) – Jan Motylewski, sekretarz – Stanisław Wierusz, komendant strzelniczy – Stefan Rydzewski... W niespełna miesiąc po powołaniu Bractwa w Kaliszu, 27-28 czerwca 1925 roku w Krakowie odbył się Zjazd Bractw Strzeleckich, na który zaproszono także kaliszan. Dwaj delegaci kaliscy: Stefan Rydzewski i Antoni Radwan nie tylko uczestniczyli w zjazdowych naradach, ale wzięli udział w strzelaniu konkursowym i zostali nagrodzeni złotymi medalami „Za najlepszy strzał”... Nie żyją już członkowie tamtego Bractwa Kurkowego. Pozostało po nich trochę pamiątek, fotografii, dokumentów. A jednak warto chyba ocalić od zapomnienia takich ludzi jak chociażby komendant strzelniczy Stefan Rydzewski – kupiec kolonialny, właściciel sklepu na rogu ul. Babinej i placu Kilińskiego, który zupełnie nie „ po kupiecku” oddawał swemu bractwu za darmo broń i amunicję, a także poświęcał mu każdą wolna chwilę. Było takich ludzi w szeregach Bractwa więcej.

(fragmenty artykułu „Ostatni królowie, ostatni rycerze”

 zamieszczonego w ”Ziemi Kaliskiej” nr 1 z 5.01.1986r.)

 


 

Zebranie Bractwa Strzelców Kurkowych - prawdopodobnie w 1926r., które odbyło się w sali Towarzystwa Wioślarskiego w Kaliszu.
Siedzi pierwszy z lewej Stefan Rydzewski.

I Pluton Kompanii Honorowej Bractwa Strzelców Kurkowych w Kaliszu.
Stoją od lewej: 1. Stefan Rydzewski – Komendant Strzelniczy;
2. Jan Motylewski – Prezes; 4. Stefan Nagadalski;
5. Czesław Słubicki; 8. Mieczysław Opieliński;
9. Franciszek Czerniejewski; 11. Stanisław Wierusz;
15. Bolesław Skassa.

 

 

 

STRONA GŁÓWNA

 

NOTA BIOGRAFICZNA

 

W WOJENNYM I MIĘDZYWOJENNYM KALISZU

 

| Likwidacja sklepu L. Szuberskiego | Listopad 1916 | Straż Obywatelska | Bractwo Strzelców Kurkowych |

 

 ZE WSPOMNIEŃ KALISKIEGO KUPCA

 

| Organizacja Kupiectwa Kaliskiego | Stowarzyszenie Kupców Branży Broniowo-Amunicyjnej | Szkoła Kupiecka|

 

POLOWANIE NAD PRYPECIĄ

 

WSPOMNIENIA Z LAT WOJNY

 

| Początek okupacji | Wysiedlenie do Warszawy | Powstanie Warszawskie | Warszawa zniszczona |

 

W POWOJENNYM KALISZU

 

| Powrót do Kalisza | Straty wojenne |

 

SPIS CZŁONKÓW I STARSZYCH KONFRATERNI KUPIECKICH W KALISZU RÓŻNYCH LAT

 

CZŁONKOWIE BYŁEJ STRAŻY OBYWATELSKIEJ ZAREJESTROWANEJ W  1937r.

 

NOTA REDAKCYJNA

 

POWRÓT